Rene Szczęśliwy wakacyjny cykl:-) 11 maja 2025, 20:01

7t1d
Jak mi niedobrze cały czas mnie mdli ogólnie nie czuje zmęczenia tylko właśnie te miłości utrudniają mi funkcjonowanie.Co do bólu piersi to chyba już się przyzwyczaiłam,niedługo chce zamówić sobie dwa większe biustonosze żeby było mi wygodniej bo te co mam nadają się to odłożenia na później.Martwi mnie trochę moja waga to dopiero pierwszy trymestr a ja juz mam 3 kg na plusie,cos muszę z tym zrobić.
Ciągnięcia mnie do słodkiego ale kontroluje to raz żeby nie dokładać kg tych niepotrzebnych dwa żeby nie prowokować większych mdlosci na które pomaga mi cola której wcześniej nie piłam.Wiem że jest jeszcze wcześnie ale śniło mi się że mamy córkę.Lezala zawinięta w becik na łóżku.To jakieś szaleństwo ale zaczynam oglądać rzeczy dla dziecka myśleć o pokoiku tzn kąciku w naszej sypialni dziś nawet zamieniłam się z córką na pokoje dala nam swój większy 🥰Boję się tym wszystkim cieszyć bo z tyłu głowy są myśli że dziecko może być chore niepełnosprawne lub że odejdzie...Nie myślę nie boję się oglądać stron z dziecięcymi rzeczami że zapeszę. Co ma być to i tak będzie.
Na następnej wizycie mam poprosić o skierowanie na badania prenatalne....

W nasieniu wyszły streptococcus virodans i ziarenkowce gram koagulazo dodatnie. Streptococcus jest naturalny w jamie ustnej, ale tylko tam. Dobre z tego wszystkiego jest to, że jego leczenie to augumentin (który mam). Chyba jeszcze w kierunku helicobacter będzie robił mój Mąż i antybiogram na ziarenkowce.

@Misia chyba faktycznie coś jest z tym przesileniem

Notatka z bycia rodzicem.
Wiadomo jak to jest z dzieckiem i myciem zębów.. czyli rodzić gimnastykuje się we wszystkie strony i sposoby niczym człowiek guma, a posiadacz mleczaków robi wszystko żeby to utrudnić, oczywiście w pakiecie z dziwnymi ścieżkami dźwiękowymi. Dzisiaj padło sakramentalne "czy ty nie możesz choć chwilę stać spokojnie?" (tonem dość mocno zirytowanym, żeby nie powiedzieć wk*****bym, ale bez krzyków). Młody odpowiedział: "wiem co mi na to pomaga" i niezwłocznie otrzymałam pełne czułości i troski przytulenie. Wtuliłam się w małe ciałko, zamarłam, wzięłam kilka głębokich oddechów, układ nerwowy przestał iskrzyć, złość przeszła..


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 lutego 2025, 20:37

paula654 Ostatnia umiera nadzieja 10 lutego 2025, 08:02

7dpt

Zrobiłam rano test z moczu. Nie nastawiałam się w ogóle, wręcz myślałam że wyjdzie negatywny. Ale widzę drugą kreskę

https://zapodaj.net/plik-HCUnSdQBmS

Wysłałam od razu mężowi czy nie mam omamów. Tez ją widzi, więc chyba nie śnie ♥️
Nie czuję praktycznie żadnych objawów. Jedynie ból piersi, ale to pewnie zasługa progesteronu. Dlatego przed wstaniem z łóżka byłam pewna że wyjdzie jedna kreska. Choć oczywiście codziennie gadałam do kropka żeby się trzymał i powoli rozwijał.
Nie chce się cieszyć jeszcze na zapas, bo wiem że baaardzo różnie bywa. Ale oczywiście bardzo się cieszę.
Zastrzyk ovitrelle brałam 14 dni (27 stycznia) temu więc chyba niemożliwe żeby to on wyszedł? Czytałam że do 10 dni się utrzymuje. W czwartek, czyli 10dpt pójdę na betę. Oczywiście będę też robić testy codziennie.
Mam mętlik w głowie, jak tu normalnie pracować!? 😂


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 lutego 2025, 07:08

W piątek miałam punkcję.
Pobrane zostały tylko 4 komórki a brzuch i jajniki bolały mnie jakby miały mi pęknąć.
Dziś jest 5 doba hodowli.Z zlaboratorium mieli dzwonic jakby zarobki poszły do mrozenia...nie dzwonili.
Nastawiona na niepowodzenie bo dlaczego miałoby się udać przecież nigdy nie doszliśmy do blasyocysty sama tam zadzwoniłam.
Po wielu probach odebrali i opitolili mnie ze tyle razy dzwoniłam. Ale dowiedziałam się za mamy to🙂
Z trzech zapłodnionych komórek wyszła 1 blastocysta 3AB która poszła na zimowisko oraz jeden zarodek do jutra obserwują bo jest nadzieja ze jeszcze da radę.

Tak sie cieszę ❤️❤️😁😁

Rene Szczęśliwy wakacyjny cykl:-) 24 kwietnia 2025, 08:05

Jadę z Patrykiem na komisję i jest mi niedobrze, wczoraj miałam biopsje a dziś będą wyniki trochę się boję no ale muszę odebrać mam nadzieję że to nic złego.Jesli chodzi o nastrój to jest ok

12 dc
Jestem już po operacji. Narkoza nie była taka straszna, a ból w skali 1-10 to max. 3. Nie potrzebowałam niczego przeciwbólowego. Po 3h już robiłam pierwsze kroki. Dzisiaj już jestem w domu ale ciągle słaba.

Jakby to powiedzieć... Inni kolekcjonują znaczki, magnesy z podróży, a ja? Kolejne przyczyny mojej niepłodności.

Podczas laparoskopii znaleziono ognisko endometrialne i zrosty - koło krzyża, które zostało usunięte. Chociaż nie miałam żadnych objawów endometriozy to jednak była.
Podczas drożności jajowodów okazało się, że obywa są niedrożne ale po kilku próbach udało się je przepchać.

Tak więc po ponad 1,5 roku starań:
- hiperprolaktynemia przez mikrogruczolaka przysadki
- PCO
- endometrioza
- niedrożność jajowodów
- niedobrów ferrytyny i witaminy D

Mam nadzieję, że to już wszystko i w końcu się uda ✊️


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 kwietnia 2025, 14:24

Emka06 Nasza historia 5 maja 2025, 11:15

Gdy wspominałam Pani doktor, że planuję zrobić badanie AOA powiedziała, że miała w swojej karierze tylko jedną pacjentkę, której wynik wyszedł dodatni. Jestem druga 💁🏼‍♀️

Screenshot-20250505-103302-Word.jpg
Screenshot-20250505-103401-Word.jpg

Byłam na USG u swojego ginekologa.
Niestety potwierdził diagnozę.
Dziś ostatecznie odstawiam progesteron i czekam dwa dni zanim pójdę do szpitala.
Chce dać organizmowi szansę na oczyszczenie z leków i jak podadzą leki poronne to może zadziałają.
Jednak na samą akcję poronną mam nadzieję być w szpitalu. Lekarz dziś skutecznie wybił mi z głowy żeby próbować w domu. Za wysoka ciąża.
Dzisiaj zmierzył, że dziecko ma 2,6 cm, jest obrzęknięte. Może to być pośmiertne lub wskazywać na wady. Tym bardziej zależy mi na pobraniu próbek i sprawdzeniu czy maluszek był zdrowy.
Od tego zależy czy będę dalej szukać winy u siebie czy po prostu byliśmy skazani na porażkę od początku.

Teraz najgorsze przede mną... Taka trudna to była droga, a ja wiem, że jeszcze najgorsze przede mną.

Trzymam w ręce ostatnie zdjęcie Ciebie kochanie, już serduszko Twoje nie pika pod moim, już jesteś gdzieś daleko.
Jesteś z braciszkiem.
Lecz w moim sercu zostaniesz na zawsze, już zawsze będziesz częścią mnie, Twoja obecność wyryła się w moim sercu, duszy i w życiu.
Bardzo Cię kocham gdziekolwiek jesteś.

rudaa95 Staranie o drugie dziecko 24 kwietnia 2025, 14:27

Czerwiec 2024

Od końca maja siedzę na L4 od psychiatry . Wydarzyła się pewna sytuacja w pracy która doprowadziła mnie do stanu depresyjnego , nie mogłam dojść do siebie .
Mija dzień za dniem a ja nie potrafię znaleźć sobie miejsca, nie potrafię cieszyć się z małych rzeczy .
Do tego doszedł incydent z nogą. Rozwaliłam kolano które uszkodziłam kilka lat wcześniej .


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 kwietnia 2025, 14:27

9+2 tydzień ciąży. Żegnaj kochanie [*]

To koniec 😔 straciłam je, serduszko przestało bić.
Dziś znowu zaczełam krwawić, bez skrzepów ale coś mnie tknęło żeby jednak jechać na sor. Krwawilam już tak nie raz ale w głowie zaczęły mi dźwięczyć słowa lekarza "z krwawieniem na sor". Uznałam, że może dadzą jeszcze receptę na jakieś inne leki na krwawienie. Jechałam spokojna, pełna nadziei, że nie boli więc musi być dobrze.

Już jak robił usg i nie puścił mi bicia serca od razu to wiedziałam, że jest złe. Później usłyszałam tylko szum dopplera, że szuka i już wiedziałam, że go tam nie ma...

Dziecko miało 2,5 cm. W środę na wizycie 1,9 więc musiało się zatrzymać teraz. Dosłownie przed chwilą. Czy w nocy?
Kiedy mi ulecialo moje życie?
A wczoraj się cieszyłam, że tylko na brązowo plamie 😔
Już nawet nifty kupowałam.

Boże dlaczego mnie to znowu spotkało...

Teraz jeszcze muszę przejść przez poronienie, a ostatnio ciągnęło się to za mną miesiącami.

Narazie wróciłam do domu. Jest święto więc tylko jeden lekarz, a poronienie musi potwierdzić dwóch. Więc albo stawiam się jutro ale lekarz też sugerował, że szyjka długa i zamknięta i że jeśli nie będę mieć krwotoku ze skrzepami to spróbować wytrzymać do poniedziałku.

Mówił, że mam marne szanse na samoistne poronienie przy takiej szyjce ale lepiej żeby się chciiaz trochę rozwarła.
Pewnie znowu łyżeczkowanie...
Nie wiem czy lepszy koszmar poronienia i bólu ale mniejsze komplikacje niż szybki zabieg w narkozie.
Wtedy wybrałam to drugie ale do dziś się zastanawiam czy to nie przez to teraz jest tak źle...

Nie wiem czy się jeszcze pozbieram.


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 maja 2025, 16:48

Jabłkowesny Ile uniesiemy? 5 maja 2025, 18:58

Brak polipów, jednolite endometrium, jego grubość taka jaka powinna być. A jajniki? Proszę państwa, pęcherzykowate, policystyczne!

U ilu lekarzy byłam w zeszłym roku? A w życiu? Wręcz mówiono mi, że jajniki ładne, niepolicystyczne. A teraz sama widziałam na obrazie usg, jak to wygląda, mimo, że się nie znam. Naprawdę lekarze mają tak ch*jowy sprzęt? Że jak się nie zapłaci 500 zł za wizytę, to nic się człowiek nie dowie?

Brak widocznych ognisk endometriozy, choć wiadomo, że usg nie jest w tej sprawie wyrocznią. Bolesne miesiączki płatają mi figle - raz są, raz nie ma. Podczas tej miesiączki w ogóle nie czułam, że miesiączkuję, a miesiąc temu myślałam, że się przekręcę.

Według lekarza poziom metali ciężkich jest nieco podwyższony, ale co zrobię oprócz suplementacji? Z miasta na ten moment się nie wyprowadzę, o dietę dbam.

No i skierowanie na 4-dniowie badania na oddział endokrynologiczny.

Powtórka badań nasienia i badanie metali ciężkich we krwi u męża, choć moim zdaniem to ślepa uliczka, te metale ciężkie. Zatruci nie jesteśmy, nie wydaje mi się, czy możemy z ewentualnym zbyt wysokim wynikiem zdziałać coś spektakularnego (zwłaszcza, że zlecona suplementacja niemal w stu procentach pokrywa się z tą, którą aktualnie stosuję).

Miałam teraz 4 dni wolnego i w końcu poczułam, że odpoczywam. Na samą myśl o jutrzejszym powrocie do pracy mam ochotę zakopać się pod kołdrą. Stresuje mnie środowisko, w którym pracuje, wymagania, które czasem nie są nawet jasno nakreślone, jakieś wywracanie oczami, gdy potrzebuję wolnego lub zwykłego dostosowania grafiku do moich potrzeb... tak bardzo chciałabym zajść w ciążę, przynieść zwolnienie lekarskie i nie wracać tam nigdy. Nawet niekoniecznie zależy mi na zwolnieniu lekarskim - chętnie przynioslabym nawet wypowiedzenie. Gdybym straciła kolejną ciążę przecież i tak nie miałabym siły, by tam wracać.


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 maja 2025, 19:03

Rozpoczynam nowy cykl.
Teraz wjeżdżają sterydy.
Dziś ogarnia się niepokój podskakujący do poziomu strachu.
Ala ostatnio mówi, że chce siostrzyczkę... Czy dam radę spełnić jej marzenie? I swoje?

Phiczek Przeterminowana ... 14 maja 2025, 15:57

Wizyta u endokrynologa.
Nie rozumiem u jednego mam niedoczynność tarczycy i Hashimoto, a według niej nie mam tego.
Tarczyca bardzo ładna, a u poprzedniego z zapaleniem.
Byłam jakoś niedawno na kontroli więc trochę to nie zrozumiałe. Bo na każdej wizycie było podobna diagnoza. Hasi i niedoczynność.

Na dodatek Pani powiedziała mi o niedrożnych jajowodach spowodowane zapaleniem i zrostami, że te zrosty można lekiem rozpuścić trochę.
Przez X lat była ginekologiem. Zaszokowało mnie to wszystko bo lekarz, który mi robił drożność powiedział, że nie dało się udrożnić. Nie wspomniał nic o jakimś leku.

Mam tak totalny mętlik w głowie, że już nie wiem co mam myśleć o tym wszystkim. Dziwna ta wizyta była .


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 maja 2025, 17:56

Chyba wciąż nie mogę uwierzyć, że już nie jestem w ciąży. Czasami głaskam się instynktowne po brzuchu i wciąż na niego uważam i zasłaniam ręką przy wygłupach z Izunią.
Iza... Tylko ona trzyma mnie na powierzchni.
Ona bardzo pragnie rodzeństwa, ciągnie do wszystkich małych dzieci, mówi o dzidziusiach itd.
Wczoraj leży mi na kolanach i mówi, że jest dzidziusiem, żebym jej dała smoczuś i tak się wygłupiamy. Oczy mi zaszły łzami, a ona pyta:
I: mamusiu boli Cie jeszcze brzuszek?
Ja: tak, troszkę mnie boli.
I: przyniosę Ci chusteczkę.
Przynosi chusteczkę, misia do przytulenia i ściska mnie i głaszcze, a ją rozklejam się jeszcze bardziej. Zaciskam zęby żeby nie płakać ale już ledwo nad sobą panuję.
I: mamusiu przyszły do Ciebie smutki?
Ja: tak, takie małe. Ale tak się mną opiekujesz, że już sobie idą. Już mi lepiej.
I: a czemu masz smutki?
Ja: wiesz bo chciałam mieć jeszcze dzidziusia ale już chyba nie mogę mieć.
I: ALE MASZ MNIE MAMUSIU.
I ten przytulas z głębi serca ❤️

Boże mam takie mądre dziecko.
To było najważniejsze co mogłam usłyszeć. Gdy usłyszałam to z jej ust to świat wydał się inny. Gdy ja na głos powiedziałam jej, że nie mogę to też jest inaczej. Lżej.
Jakbym zrzuciła jakiś ciężar i presję, że muszę jej dać rodzeństwo.

Oczywiście nie jest mi łatwo, a pragnienie wcale się nie zmniejsza.
Jedynie podczas poronienia mówiłam sobie, że dość,że nigdy więcej. Że to już za dużo. Ale jak było po wszystkim to już myślałam inaczej.

Wiem, że jeszcze się podniosę i pod Jose też rękawice.
Tylko nie od razu...
Muszę dać sobie czas. Po łyżeczkowaniu trzeba odczekać 3 miesiące. To u mnie najszybciej sierpień/wrzesień. A wtedy mam urlop. Chce gdzieś to moje ukochane dziecko zabrać. Pokazać, że jest najważniejsza, a nie że ciągle z czegoś rezygnujemy bo "może ciąża". Dlatego najbliżej w grę wchodzi październik.
Boje się, że w klinice braknie hajsu i przyjdzie czekać aż do stycznia... Ale już będę musiała to znieść. Oby udało się w październiku.
A tu czasem gdy podniosę się z dna będę uczyć się cieszyć życiem.


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 maja 2025, 18:39

Dziewczyny !!
Mamy 516 dni szczęścia !
73 tydzień moje cudu !
12,800g miłości 😍

Tak Nelcia jest piękną dużą i cudowną damą! Tyle miłości do pieszczot ! 83,3cm długości! Wstaje przy wszystkim a najbardziej lubi moje nogi 🦵 wydaje mi się że generalnie najbardziej lubi moje towarzystwo 🫣 przyklejona jak naklejka, już nawet w nocy jęczy żeby ją wziąć do łóżka 😉 fajnie ! Jest fajnie ! Czuję się kochana i potrzebna, czuję że mi wybacza, wybacza to szybie rozstanie, myślę że może teraz próbuje nadrobić to co było nam przerwane.

Mamy pierwsze słowo, w sumie już nawet dwa 2️⃣ co mnie zadziwiło w tej kwesti to słowo mojej córki nie było standardowym pierwszym słowem „mama” czy „tata” moja córka pierwsze co powiedziała to „idź” 😂 często to mówię mojemu psu gdy przychodzi na całuski do Nelci 🫣 Nelcia załapała ciągle mówi „idź” a drugie co dziwne bo nikt nie uczył z myślą że może za trudne „dziadzia” dziadek pęka z dumy, a mama jeszcze bardziej !

Dziękuję Ci życzę za te cuda dwa 2️⃣ za to że są i przytulają i tak bardzo kochają ! Miłość jest piękna wszystko może naprawić ❤️‍🔥

IMG-7837.jpg IMG-7798.jpg IMG-7754.jpg IMG-7730.jpg IMG-7652.jpg IMG-7829.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 listopada 2025, 13:30

Jabłkowesny Ile uniesiemy? 14 maja 2025, 18:07

Śluz płodny tak, że hoho. Aż się nie mogę doczekać kolejnego tygodnia, żeby sprawdzić progesteron, który wskaże jakość owulacji. Jakoś nie chce mi się wierzyć, że nie występują u mnie owulacje. Testety owulacyjne ciemnieją, objawy płodności są, raz progesteron 7dpo wskazywał prawie 20, no i dwa razy miałam pozytywny test ciążowy. W przyszłym miesiącu mamy monitorować owulację na usg, a w tym robić testy owulacyjne, progesteron, powtórzyć badania nasienia i tych nieszczęsnych metali.

Staram się robić coś dla siebie - ruch, wykupiona dieta, umówione konsultacje kosmetologiczne. Remontuję rower. Spełniam się w kuchni. Staram się czytać i dokarmiać nie tylko ciało, ale i umysł. Być może za mało dbam o ducha, ale jestem w kolejnym dołku, z którego ciężko mi się modlić, wiec staram się z niego wyczołgać.

Najgorzej było, gdy na poczatku maja zdałam sobie sprawę, że minął rok odkąd byłam w ciąży. Odkąd zobaczyłam dwie kreski, pojechałam do lekarza w tajemnicy przed mężem, odkąd mu powiedziałam, odkąd piłam kawę i jadłam bezę myśląc, jak bardzo za chwilę zmieni się moje życie... no i zmieniło się, choć wedle moich najczarniejszych scenariuszy.

Przygnębiającym było zorientować się, że minął rok, a ja mam wrażenie, jakby to wszystko było zaledwie tydzień temu, tak świeża jest ta rana, tak dojmujaca ta pustka. To tak bolesne; zdać sobie sprawę, że minął rok, a my wciąż jakby w tym samym punkcie. Oczywiście kroki zostały poczynione, oczywiście trochę w naszym życiu się zmieniło, ale to najważniejsze wciąż nie miało miejsca. Wciąż jesteśmy tak samo smutni, samotni, osieroceni.


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 maja 2025, 18:17

Morgo Odmierzając czas cyklami 11 października 2025, 12:03

Już jesień. U nas 9 cs. Wciąż bez dwóch kresek. Pierwsze frustracje przetrawione. Prawda jest taka, że nawet te pierwsze niepowodzenia bolą. 9-te boli inaczej. Mniej w tym bólu złości, więcej smutku. A smutek można wypłakać w poduszkę lub ramię męża. Nie trzeba się tłumaczyć, że ja wiem, że to krótko, że mamy czas. Generalnie mniej się chce mówić o tym innym ludziom. Szuka się "swoich" - tych, którzy idą albo szli podobną drogą. Okazuje się, że trochę ich jest. "Też macie psa? No tak". Coraz więcej myślę o tym, co jeszcze chce robić w życiu poza byciem mamą. Nie chcę pogrzebać mojej żywotności. Po prostu teraz jest tak, że czasem trzeba będzie popłakać. Nie chcę w nic uciekać, chce zrobić w swoim życiu porządne miejsce dla siebie. Ta umiejętność nie-zatracania siebie przyda się też w przyszłym rodzicielstwie.

Październik, miesiąc którego chyba najmniej lubię.

Miesiąc pierwszego poronienia, nigdy nie zapomnę dźwięku płaczu syna, który tak się cieszył na myśl bycia starszym bratem, nigdy nie zapomnę dźwięku rozpaczy który przeżył gdy mu powiedziałam że się nie udało… to był miesiąc upadku, pierwszy miesiąc który zmienił wszystko.. miesiąc w którym miała narodzić się Nela.. miesiąc który daje tak wiele nadzieji po to by zaraz ją stracić ..

Co mnie nie zabije z pewnością uczyni mnie silniejszą.

Cbag Trudna przeprawa, która trwa i trwa.... 6 października 2025, 16:40

Dziś 6 października 2025 roku byliśmy umówieni na konsultację do lekarza na kwalifikację do rządowego programu in vitro, dostaliśmy się i podczas badania okazało się, że mam owulację, czy to niepiękny początek 😂.

Do tej rozmowy bardzo szczegółowo się przygotowałam, porobiliśmy z mężem badania, zaległe badania też wzięłam i inne, które pomogły lekarzowi w ocenie tego wszystkiego i ustaliliśmy plan działania, następną wizytę mam 20 października i lekarz kazał się teraz starać może naturalnie się uda, jeśli nie to od przyszłego cyklu będziemy zaczynać stymulację jajników. Lekarz przypisał mi Ovitralle (dziś musiałam zrobić zastrzyk – o dziwo nie było tak strasznie 😉) oraz luteinę na wywołanie miesiączki lub podtrzymać ewentualną ciążę, czas pokaże 🤞🏼.

Przypisanie badania, które mają być ujemne i są oraz które mają być dodatnie są, powoli idzie w dobrym kierunku został tylko jeden wymaz i mam komplet tych badań, na kolejnej wizycie kolejne badania. Oby to był nasz szczęśliwy początek 🤞🏼.


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 października 2025, 15:46

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)