Spuromix A może to już czas? 10 lipca 2025, 17:11

7.07
Wizyta u pani dr. Która prowadziła moja pierwszą ciążę 😍
Mocno mnie uspokoiła, pokazała okruszka, zmierzyła CRL 0.69cm , widać było nawet migające serduszko 😍
Z OM 8W1D dzień z USG wyszło 6W4D czyli późna owulacja... Dostałam komplet badań, gratulacje, kartę ciąży i termin na kolejną wizytę 🥰

Dzisiaj 10.07

Przeżyłam horror 🥺
Poranek jak każdy szybki spacer z psiakami, ogarnięcie Kurek i kaczek... Tomi jeszcze spała, a ja zaczęłam krwawić 🥺 dużo krwi ze skrzepami 🥺 zadzwoniłam do męża że musi wracać do domu bo musimy jechać na SOR krwawię... Spakowałam to co najważniejsze zrobiłam Tomi śniadanie wykąpałam się i czekałam aż mąż wrócił, obudziłam miskę i pojechaliśmy....

Na miejscu czekanie, godziny które wydawały się być wiecznością... Ten sam korytarz na którym płakałam tracąc mojego maluszka, gdy dowiedziałam się o ciąży pozamacicznej, te same drzwi czekające na wizytę na której zapadnie decyzja o dziś ten sam korytarz ale już nie sama... Był ze mną mąż i córeczka, nie płakałam, łzy nie lały się jak wtedy... Czekałam....

W końcu moja kolej, USG zarodek jest, echo serca widoczne, szyjka zamknięta, wszystko w porządku 😍 ulżyło mi jak nigdy... Dostałam leki na podtrzymanie, zalecenie oszczędnego trybu życia i zrobić badania kontrolne bety HCG co 2 dni. Mam też umówić się na USG kontrolne w przeciągu tygodnia do lekarza prowadzącego.
Strach jest ogromny, krwawienie ustało czekamy dalej....

Okruszku mój maleńki trzymaj się 🥹 będę dla ciebie walczyć jak lew ! Tylko zostań 🥰

4t+3d
Wczorajsza beta 511, a progesteron 14,6. Trochę martwi mnie ten progesteron, mógłby być lepszy. Lekarz powiedział, że mam po 48 h powtórzyć badania, jak progesteron spadnie to przepisze mi leki.

Jak na ten moment brak plamienia, żadnych bóli jedynie lekkie uczucie rozpierania.
Ale znów się rozchorowałam :( ból gardła, kaszel i lekki katar


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 lipca 2025, 11:44

Phiczek Przeterminowana ... 8 października 2025, 12:22

Ja już po punkcji.

Pobrali 6 komórek, a lekarka stawiała na 8-10.
No, ale co najważniejsze 5 poszło do zapłodnienia 🥹🥹🥹🥹
Jest lepszy efekt niż ostatnio bo ostatnio było tylko 2.
Teraz czekamy co to będzie dalej.
Pani doktor wpisała aktywację oocytów. Niby to też ma pomóc, ale nie wiem co to. Zdaje się totalnie na nią. Później poczytam w necie co to takiego.

Najważniejsze żeby uzyskać jakikolwiek ❄️


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 października 2025, 12:23

Air-Brush-20250607200424-2.jpg
Fotka na pamiątkę synkowego brzuszka 🩵.

33+2, 8 miesiąc ciąży 🥲.
Jutro wizyta u prowadzącego ciążę, zobaczymy jak Jasiek nam rośnie. Na poprzedniej wizycie (dwa dni po ostatnich prenatalnych) lekarz wymierzył, że nasz Chłopiec waży 2kg i jest dwa tygodnie do przodu niż z terminu OM 🫣. Więc trochę obawiam się co nam wyjdzie jutro, jaki duży ten nasz Synek będzie i jaką wagę lekarz przewiduje do porodu 🤭. Mam też nadzieję, że powie mi coś więcej o planowanym CC, może nawet ustalimy już wstępnie datę, zobaczymy 🙂. Trochę juz nie mogę doczekać się aż przytulę takiego Maluszka 🩵.

Z drugiej strony, w domu bryka nasza duża Dziewczynka 🩷 i momentami jest mi smutno, że Ona tak szybko rośnie - cieszę się oczywiście, że zdobywa nowe umiejętności, że nie jest już małym bobasem tylko dziewczynką ze sterczącą kitką 🥹, ale dlaczego ten czas tak szybko leci? Przecież jeszcze niedawno przystawiali mi ją do policzka po porodzie, a teraz sama przytula mi się do ciążowego brzuszka i czeka na swojego małego Braciszka 🫠.

Dzisiaj jestem po prostu wdzięczna. Za udany związek. Za Starego. Za naszą cudną Córeczkę. I za to jaką piękną więź ma Ona ze Starym, Córeczka Tatusia - to zdecydowanie opisuje ich relację. No i za to, że pod sercem mogę nosić naszego Synka, który idealnie dopełni naszą Rodzinę. Nic więcej nie potrzebuję.


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 czerwca 2025, 19:15

wyniki badań:
allo mlr 11%
KIR AA - najgorszy wariant
przy takim wyniku allo mlr duże prawdopodobieństwo że dzidzi chciało do mnie przywędrować ale mój organizm go odrzucił traktując jako 'wroga'. Więc poniekąd byłam w ciąży.
KIR AA -potrzeba leczenia, wlewów itd. Już się nie łudzę że wpadnę. Trzeba będzie poprawić parametry nasienia, przygotować się do leczenia immunologicznego.
Cieszę się że się zbadaliśmy. Szukamy problemów i je naprawiamy.
Nie poddamy się.

34w1d

Od dwóch dni jesteśmy w domu. Nie jest kolorowo, nerki bolą, prawa najbardziej. Z różnym natężeniem, raz bardzo, raz okrutnie. Biorę nospę, Apap, piję jeszcze więcej co wydawało się już niemożliwe, ale efekty marne. Pocieszam się, że za 20 dni mogę rodzić chociaż wiadomo, najlepiej żeby Bąbel posiedział trochę dłużej. Wszystko i tak zależy od Niej 🩷

Jutro spotkanie z doktorem. Będziemy omawiać moje wyniki i dostosowywać leczenie.
Rano 2x ovitrelle.
Ale podejrzewam, że to tylko po to, żeby nie mieć żadnych torbieli z niepękającego pęcherzyka.

28 cykl za mną.
28 cykli nieudanych.
30 lat za rok, zawsze chciałam mieć dziecko przed 30stym rokiem życia...
Eh, co ja takiego w życiu zrobiłam.


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 lipca 2025, 12:44

34w5d

Dziś ważny dzień :) Rocznica ślubu i moje 36 urodziny. Nie organizuję nic wielkiego, ciacho, kawa, kilku znajomych, kilka osób z rodziny. Domowa posiadówka :) Naszła mnie rano refleksja. W poprzednich latach ten dzień nie kojarzył mi się szczególnie dobrze. Bardziej czułam upływający czas, niepowodzenia i wszystkie przykre sytuacje wracały do mnie w tym dniu ze zdwojoną siłą. Dziś jestem spełniona i wdzięczna 🥹 Mam wszystko czego chciałam, o czym marzyłam. Cudowny Mąż przy mnie, Syn, który jest moim całym światem i Córka, z którą zobaczymy się już za kilka tygodni 🩵🩵🩷 Pełnia szczęścia 🥰

rudaa95 Staranie o drugie dziecko 9 lipca 2025, 16:49

29 czerwca 2025
Dziś oficjalnie ostatni raz byłam na mieszkaniu w Jarosławiu.
Zaczynamy nowy etap w naszym życiu 🏡❤️

Karo_27 Moja walka - wygrana? 11 lipca 2025, 09:05

Siedzimy sobie z kotem na łóżku. Kot patrzy na mnie z wielkim oddaniem. Czy zasłużyłam sobie na taką miłość?

Dziś jest dzień pogrzebu mojej babci. Zmarła w niedzielę.

Przechodzę chyba najgorszy kryzys od miesięcy.. Wszystko się rozpada a mi brak już sił, żeby dalej „walczyć”?

W temacie niestaraniowym - nie spodziewałam się odejścia babci, nie w tym momencie. Jej śmierć tylko pogłębiła konflikt w mojej najbliższej rodzinie, ponieważ babcia zostawiła testament. Tak bardzo boli to, że w tym przypadku jak z niepłodnością- ludzie nie rozumieją. Nie rozumieją, że można nie mieć dobrej woli, można odczuwać skrajnie negatywne emocje do własnych dzieci, że nie każda rodzina jest jak z obrazka. W każdym razie nie moja. Choć gdybym zaliczyła do tej rodziny moje kotki i siostry, może ten obrazek byłby piękny. Chcę przeżyć dzisiejszy dzień i znaleźć siłę na to co przyjdzie potem - na stres, którego „nie było w planach”.

Cisną mi się do głowy słowa piosenki: „miał być ślub, i wesele”… W lipcu miała być kwalifikacja do in vitro, terapia immunologiczna. Tymczasem odbyła się histeroskopia w Nowym Sączu i … było trudniej niż się spodziewałam.

Nie chodzi tylko o to, że bolało. Naprawdę. Wyszły zrosty szyjki macicy, ponownie przewlekłe zapalenie endo, ogniska adenomiozy. Potwierdzone u mnie zostało to, że do listy chorób mogę dodać: adenomiozę i być może również endometriozę. W końcu jedno to tylko typ drugiego, a w USG z kontrastem wyszły mi już kiedyś też zrosty w zatoce Douglasa…

Tyle lat. Tyle lat „mówienia” o pięknej macicy. Właściwie to zawsze wiedziałam, że we mnie jest problem, potrzebowałam tylko to udowodnić. Udowodniłam, ale nie przyniosło mi to ulgi. Cierpię.

Pan doktor zapisał antybiotyki, całą garść suplementów oraz… zastrzyki, wywołujące sztuczną menopauzę. I dziś, w dniu pogrzebu jestem dzień po pierwszym zastrzyku z trzech.

Jeśli wcześniej czułam się „ch…” to teraz czuję się jeszcze gorzej. Obudziłam się z potwornym bólem głowy, mam wrażenie, że czuję każdą kość. Doszłam chyba do ściany - co ja zrobiłam ze swoim życiem… Zgodziłam się nawet na menopauzę? Ryzykuję swoim własnym życiem, ciałem, wyglądem. Tym, co składa się na mnie.

Mimo tabletki głowa wciąż boli, czuję się delikatnie mówiąc: średnio. Poza tym chyba mam wzmożone nastroje depresyjne- chciałabym wyć. Co teraz będzie? Niedługo włączę antybiotyki i suple i postaram się przeżyć. Metronidazol, here we go again…

Nie muszę dodawać, ze małżeństwo też się chwieje w posadach. Moje problemy zdrowotne, osobiste, emocjonalne nie pomagają.

Mam nadzieję, że to kiedyś minie. Że w końcu wyjdzie dla mnie, dla nas słońce. Że dobry Bóg nas dostrzeże i wskaże sens tego wszystkiego.

Teraz zamiast przygotowania do transferu znowu nastąpi zatrzymanie, oby nie zamrożenie… Chcę wierzyć, że ruszymy z powrotem do kliniki we wrześniu.

We wrześniu moja koleżanka z liceum będzie rodzić, we wrześniu będę miała 30 urodziny, we wrześniu minie 5 lat od kiedy chcę a nie mogę zajść w ciążę. Jestem już zmęczona. Chciałabym wziąć urlop od życia, ale nie mam takiej możliwości, nie mam na to funduszy - przy wydatkach, które mamy na leczenie ledwo starcza na zwykłe życie. I muszę dać radę, otrząsnąć się, odzyskać nadzieję i pójść dalej.

Wierzę, że i na mnie czeka jakieś pozytywne zakończenie. Że nie będę musiała tylko słuchać, jak wszystkim innym w życiu się układa a u mnie tylko kolejne kłody pod nogi. Że wyrwę się z tego marazmu i przestanę być antypatyczna jak teraz jestem. Nie bawią mnie żarty, nie umiem cieszyć się szczęściem innych, nie chcę tych innych wokół siebie, tak naprawdę- nie chcę nikogo, kto nie rozumie, czego doświadczam. Wiem, że to straszne, ale tak właśnie czuję.

Dlatego pragnę zmiany. Słońca, ciepełka, świeżego powietrza. Dystansu od swojego życia. Ponieważ tego wszystkiego ze względów materialno-zawodowych nie mogę mieć, to chociaż chce się przebudzić z powrotem do życia, do doceniania chwili, bycia życzliwym dla innych, do uśmiechu.

Wizytę u immunologa będę mieć pod koniec sierpnia. Teraz chciałabym przeżyć pogrzeb, przeżyć to co ma się wydarzyć później, przeżyć „leczenie” i jakoś spróbować cieszyć się „wakacjami” - letnią aurą. Odegnać złe myśli i samopoczucie. Nie poddać się w każdym znaczeniu tego słowa.

Dziękuję za to, że to czytasz. Pozdrawiam ciepło :)





Wiadomość wyedytowana przez autora 11 lipca 2025, 09:06

46 dc; 12 dpo
Od drugiego dnia od owulacji czułam, że się udało. Ale od poniedziałku nie miałam wątpliwości: zmęczenie, lekkie mdłości, bóle podbrzusza, zgaga, trądzik 🌼

Znów się udało. Tak bardzo chce utrzymać tą ciążę. Niech tym razem będzie wszystko dobrze 🥹💚🍀

Ciąża zakończona 11 lipca 2025

rudaa95 Staranie o drugie dziecko 9 lipca 2025, 16:50

1 lipca 2025

Nadszedł ten wielki dzień, dzień powrotu do pracy od momentu operacji kolana . W innym mieście . Z innymi ludźmi.

35w0d

Wczoraj krwotok z nosa. Dziś dwa. Wylądowałam na Sorze. Sytuacja opanowana. Odstawiam już acard. Pojawił się kolejny problem. Od 3 tygodni niepokoił mnie kaszel, niedawno przyszły wyniki badań i już wiem, że to krztusiec... Końcówka ciąży nie jest dla mnie ani trochę łaskawa. Unormowało się z nerką, ale w zamian dostaję coś nowego 😐...


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 lipca 2025, 14:13

NovaStaraJa Marzenie o drugim dziecku 17 lipca 2025, 11:50

Pamiętam, że po urodzeniu się córki, powiedziałam sobie ze wrócimy jeszcze tylko po pozostałe 2 zarodki i koniec. Nie będzie drugiej procedury. Ach jakże się myliłam. Oficjalna wersja jest taka, że robie to dla niej, by miała rodzeństwo, by nie była sama, gdy nas zabraknie. Jednak w głębi duszy wiem, że walczę głównie dla siebie, by sobie udowodnić, że potrafię jeszcze raz zajść w ciążę. Bardzo chciałabym przeżyć to wszystko jeszcze raz.

35+1 tc
Zostały 4 tygodnie i 6 dni do planowanego terminu porodu 🤍

Synek ma akurat czkawkę i strasznie się wierci 🥹

W poniedziałek znowu się widzieliśmy. Bardzo czekałam na tę wizytę, bo po dłuższej podróży kilka dni wcześniej bardzo intensywnie i z częstotliwością co ok. 3 minuty twardniał mi brzuch. To co prawda bezbolesne skurcze, ale ściskają mi płuca i zapierają na chwilę dech w piersiach 🙈 Na szczęście wszystko jest dobrze, ba, Dzidziuś urósł pięknie - w dwa tygodnie przybrał prawie 450 g, ważył 2278 g i mierzył 46/47 cm.

Doktor stwierdził, że coraz mocniejsze twardnienia brzucha wskazują na to, że dziecko układa się powoli główką w kanale rodnym i za chwilę potwierdził to w badaniu. Szyjka skróciła się z 5 na 3,5 cm, ale nadal bardzo dobrze trzyma. Oszacował wagę do porodu na ok. 3300 g 🤍

Czuję, że maluszek ma coraz mniej miejsca - często wypycha nóżki i wkłada mi je prosto pod żebra 🥹 Nie trzeba się dużo wysilać, by go poczuć - rusza się niemal cały czas. Ostatnio nawet teściowa mogła tego doświadczyć, bo położyłam jej rękę na brzuszku. Mega się ucieszyła 🤍

Wczoraj byliśmy z mężem podpisać dokumenty w naszym szpitalu, więc w dniu porodu muszę wziąć ze sobą tak naprawdę tylko kartę ciąży. Pamiętam, jak jeszcze niedawno chodziłam po terenie szpitala - to taka wioska z parkiem po środku i najróżniejszymi oddziałami dookoła. Mieści się tam moja klinika, w której przeszłam 2 nieudane procedury, a zaraz obok znajduje się porodówka. Zastanawiałam się, czy kiedykolwiek będzie mi dane się tam pojawić, choć te marzenia wydawały się bardzo mało realistyczne. I wczoraj właśnie to odległe marzenie się spełniło. Wyszłam stamtąd z moim ukochanym mężem pod ręką i dzidziusiem pod sercem 🤍

Na myśl o porodzie czuję motylki w brzuchu i ogromny spokój. W ogóle nie boję się bólu - wątpię, że jest większy od bólu złamanego serca podczas starań, nieudanych transferów czy poronień. Chcę przeżyć to całą sobą i nie mogę doczekać się, aż wezmę mój cały świat w ramiona. Już niedługo 🤍

monika_89 Mój pamiętnik 19 lipca 2015, 16:18

Jestem sobie małym zdrowym człowieczkiem, mam już ponad 6cm! :)
badania prenatalne za nami, wszystkie parametry w normie. Czekamy jeszcze na wyniki testu Pappa ale myślę, że to formalność :)
przez ostatni miesiąc zaliczyłam krótką wizytę w szpitalu (ah te plamienia) ale w koncu wszysko jest dobrze :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 lipca 2025, 13:10

4+1 dzisiejsza Beta 778,8 mIU/ml
Wzrost przez 48h o niemal 200%.
Progesteron 49,26 ng/ml
Naprawdę brakuje mi tej beztroski, którą miałam w pierwszej ciąży. Wtedy nawet przez chwile nie pomyślałam, że mogłoby wydarzyć się coś złego. Po dzisiejszych wynikach ciągle myślę, że wynik jest jednak za wysoki. Ciągle myślę, że coś może być nie tak. 24 lipca mam wizytę u lekarza prowadzącego, a 31 w klinice. Mam nadzieję, że wtedy chociaż trochę się uspokoję. 😪😪

Spuromix A może to już czas? 21 lipca 2025, 14:39

W piątek rano miałam zabieg.
Rano przyjęcie na oddział, potwierdzenie że serduszko nie bije i ok południa zabieg...
Wyszłam tego samego dnia wieczorem na własne żądanie.
Siedząc w szpitalu chyba bym się załamała.
Wieczorem polało się sporo łez, było mi przykro... Ale pozbierałam się szybciej niż myślałam. Jednak mając w domu małego łobuza nie ma tyle czasu na rozmyślenia... Urwis nie daje wpaść w zły nastrój bo cały czas coś się dzieje.

Będziemy walczyć dalej... Najpierw czekamy na okres, później wizyta u gin sprawdzić czy wszytko ok, badania i liczę na to że dostaniemy zielone światło do działania

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)