Potwierdziło się, że nie ma pęcherzyka dominującego, cykl bezowulacyjny, a więc teraz kolejne czekanie na następny cykl i kolejny monitoring.
Zaczynamy od nowa...Znów pierwszy dzień cyklu.Jestem zmęczona.
W najbliższą niedzielę zostanę matką chrzestną córeczki mojej siostry.Dziś kupowałam dla niej sukieneczkę, buciki...to wszystko jest dla mnie takie przygnębiające...
Gdyby wszystko potoczyło się inaczej, pewnie teraz sama przygotowywałabym chrzciny mojej małej EWY.Może to dziwne, przecież to był początek początków ciąży, ale czułam że jeśli donoszę, to będzie dziewczynka...
Często myślę o moich małych aniołkach, zastanawiam się jak by wyglądały, gdyby było im dane zobaczyć ten świat na własne oczy...jakie by były?jak to jest być MAMĄ? Może kiedyś...
27 dzien cyklu 10 dzień fl temp. 37,07 - czuje ze znowu się nie udało
właśnie wróciłam z labolatorium- upuścili ze mnie pięć fiolek krwii i jeszcze musiałam zapłacić za to 170zł!!! mam nadzieję że wraz z wynikami przyjdzie nadzieja na kruszynkę....
Dzisiaj była pierwsza noc w nowym mieszkaniu. Strrrrraszna to była noc. No bo okazało się, że gość (starszy właściciel-współlokator) ma klucz do mojego pokoju. I bałam się, że może mi wchodzić, kiedy będzie chciał, kraść coś czy podżerać, albo zgwałcić mnie w środku nocy. Z resztą nie ma tam obiecanego internetu 30 mB/s bo coś tam mu nie pasowało.
Teraz przyszedł do Janusza właściciel mieszkania, w którym mieszka. I musimy zdecydować, czy Janusz będzie mieszkał tu nadal, czy przeprowadzi się gdzieś do jakiegoś pokoju studenckiego. Zamieszanie straszne z tym całym mieszkaniem i studiowaniem w Krakowie.
Wczoraj Janusz zaproponował mi pewne rozwiązanie. Powiedział, że bez względu na wszystko (o ile tylko będę jeszcze chciała) weźmiemy ślub 28.09.2015. I to będzie ostateczna data. Natomiast będzie robił wszystko co może, żeby się ze mną ożenić wcześniej. Czyli albo 28.09.2013 albo 28.09.2014. I że będę wiedziała, kiedy, bo oświadczy i się wtedy w marcu danego roku.
A ja głupia zamiast się cieszyć, zaczęłam się stresować i mówić sobie 'a co, jeśli to nie on?'
W końcu wczorajszy dzień się skończył. Myślałam że zwariuje, jak nie wiadomość że prace zaczynam później niż zwykle bo się system skopał, to potem ból pleców że wytrzymać nie mogłam. A w rezultacie to wróciłam późno do domu i mój kochany M. już słodko spał
. Mam nadziej ze dzisiejszy dzień przyniesie coś bardziej pozytywnego
. Rano tylko wstałam żeby się zobaczyć i bynajmniej zamienić pera zdań z kochanym M. bo tak nie ma jak on wraca to ja już jestem w pracy
. A co do mojego stanu zdrowia psychicznego
to stwierdziłam że bardzo nie lubię tego czasu kiedy czekam aż owulacja przyjdzie bo mam ją bardzo późno ok 22 dc i dni się wtedy ciągną. Wole jak już jest po i zostaje tylko czekanie i patrzenie jak temp rośnie, nie wiem dlaczego przecież później są rozczarowania bo przychodzi wredna @. Zastanawia mnie jedno i czasem zadaje sobie w duszy pytanie czy dane mi będzie cieszyć się rola mamy i kiedy ?, może ktoś kiedyś odpowie mi na to pytanie
Wiem jedno nie poddam się tak łatwo
i uczynię wszystko choć bym miała przechodzić jakieś zabiegi, albo pic coś lub łykać wstrętnego. Wiem ze warto bo nagroda jest naprawdę wspaniała. Nie ma nic piękniejszego jak narodziny własnego dziecka i usłyszenie pierwszy raz słowa MAMA. 
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 września 2012, 07:34
Rano zmierzyłam temperaturę i wzrosła, a nie mam jak teraz się starać, ponadto w czasie miesiączki pokazało dni płodne:( bez sensu...ciągle myślę o tym jak to by było być MAMĄ, na pewno świetnie, na pewno pokonałoby to moją depresję i niechęć do życia i ten ciągły smutek
Dziś zaczynam dzień z nieciekawym nastrojem i przeświadczeniem, że nasze starania znowu nie przyniosły rezultatu. Nie wiem czemu ale zawsze mam tak, że im bliżej końca cyklu tym nadzieja coraz mniejsza. Ciągle brakuje mi wiary, że akurat ja mogłabym być tą szczęściarą, że akurat mi mogłoby się udać, skoro tyle razy już nie wyszło.
Dziś 11 dzień fl temp. 37,09 pojawiły się bóle brzucha takie jak zwykle przed @.
Byłam u lekarza pęcherzyki rosną, ale w niezbyt szybkim tempie, niestety. Dziś jest mój 15 d.c., owulacja wyliczyłam ze wzrostu pęcherzyków będzie pewnie za dwa dni. Temperatura jeszcze nie wzrosła i testy owulacyjne cały czas wychodzą negatywne (druga kreska jest, ale jeszcze nie równie intesnywna jak pierwsza).
Chyba jednak w tym cyklu zrezygnujemy z inseminacji, będziemy się jeszcze starać normalnie. Lekarz przed podejściem do IUI radzi zrobić HSG, żeby sprawdzić czy jajowody są drożne. Nie mam raczej wielkich oczekiwań względem tego cyklu. Przez ostatnie kilka dni miałam dużo pracy, konferencje z działem sprzedaży i dużo przygotowań, więc trochę zajęłam się myslami i skupiłam na czymś innym. Jutro mam wizytę u lekarza, ciekawe czy potwierdzi owulacje zgodnie z tym co sobie policzyłam, w 17 d.c. Już czuje trochę rozpierający ból w jajnika, więc myślę że nadchodzi.
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 września 2012, 09:57
.
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 sierpnia 2013, 20:38
Wczoraj poważna rozmowa z teściami. Mama upiera się, żeby Janusz studiował w Gliwicach i nie pracował. Tata, że ma studiować na UJ, ale nie pracować, tylko cieszyć się życiem. A ja chcę, żeby gdziekolwiek będzie studiować, żeby pracował i żeby miał czas na naukę, co studiując w Gliwicach, mu nie wyjdzie. Dlaczego? Bo wtedy mieszkałby w domu rodzinnym, gdzie nie ma atmosfery nauki. Gdzie jedynym miejscem, gdzie można zebrać myśli jest łazienka.
Czuję się bezradna wobec jego rodziców. Bo wiem, że zaakceptują wersję taką, która im pasuje. A nie jego świadomy wybór.
Szykuje mi się znów cykl bezowulacyjny. Dokładnie powtarzają się schematy temperatur, śluzu i szyjki, co w ostatnim bezowulacyjnym 
Boli mnie brzuch... nienawidzę tego bólu , do tego jeszcze zaczynają mi drętwieć nogi, więc @ pewnie już za rogiem
chce mi się ryczeć
Chodzę przygnębiona...boli mnie głowa od niedzieli.
Musiałam odetchnąć świeżym powietrzem, pojechałam z mężem do lasu po pracy...widziałam pierwszy raz w życiu prawdziwe świetliki.Niesamowity widok, wyglądały jak małe iskierki w ciemności.Coś wspaniałego...;)Poprawił mi się nastrój,a z nim powraca chyba moja wiara w spełnienie marzeń.Czasami maleńka, niepozorna rzecz zmienia nastawienie...
Dni tak szybko mijają...niestety. Każdego dnia a w sumie teraz to czuję się jakbym w samym środku nocy wstawała bo jest kompletnie ciemno
....nie lubię dlatego pory późnej jesieni... wstaję ciemno -wracam ciemno... świata wokół mojego domku nie widzę.
Wrzesień zapowiadają piekny, ciepły, słoneczny. Byłoby cudownie gdyby każdy dzień był dla nas starających się właśnie taki...bez względu na to co dziać się będzie, jak kończyć się będą nasze cykle... niech będą piękne, dobre... oczekujące cudu ...
Dziś to mam dopiero tragiczny humor....Zastanawiam się nad pójściem do psychiatry, ale wtedy nici ze starań
29 dzień cyklu 12 dzień fl temp. 37,19- wzrosła...błagam niech los się do mnie uśmiechnie, niech anioły zeslą mi te wymarzone maleństwo, niech wrzesień będzie dla mnie łaskawy...błagam...
29 dzień cyklu 12 dzień fl temp. 37,19- wzrosła...błagam niech los się do mnie uśmiechnie, niech anioły zeslą mi te wymarzone maleństwo, niech wrzesień będzie dla mnie łaskawy, niech temperatura nie spada...błagam...
Los lubi płatać mi figle... @ się spóźnia, wczoraj pojawiło się tylko brązowawe plamienie, a tempka dalej była podwyższona, czekałam na okres cały dzień choć zawsze dostaję go rano, nie przyszedł, chyba nie muszę pisać, że od nowa narobiłam sobie nadzieji, że zaczęłam wierzyć w to że mogło się udać, a dziś los znowu nadzieje mi odbiera... temp. 36,67 więc mówi to samo za siebie... siedze i czekam na @, moje wszystkie nadzieje na ten moment pokładam w klinice
moja tempka mnie dobija- wczoraj poniżej progu owulacyjnego a dziś znowu 36,81, co się dzieje???
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.