Nie dość że mój wykres temperatur jest w tym miesiącu jakiś dziwny i być może trochę przekłamany ze względu na przeziębienie, to jeszcze wypadł mi dzisiejszy pomiar temperatury. A dlaczego mi wypadł? Bo rozbiłam wczoraj wieczorem termometr!!! Używałam takiego zwykłego rtęciowego i wczoraj chciałam go "strzepnąć" i nie wiem jak to zrobiłam, ale uderzyłam nim w szafkę...
Od jakiegoś czasu nosiłam się z zamiarem kupna elektronicznego termometru, ale jakoś nie mogłam się wybrać do apteki. Teraz nie mam już wyjścia. Tylko lipa, bo nie dość, że dzisiaj pomiaru temperatury nie będzie, to jeszcze będzie zmiana termometru, a wyczytałam, że w danym cyklu powinno się mierzyć temperaturę tym samym termometrem...
Edit:
Własnie wróciłam do domu z nowym termometrem. Z ciekawości zmierzyłam sobie temperaturę i wyszło mi aż 37,68 stopni!!! Zapisałam ten pomiar na wykresie, ale oznaczyłam go jako ignorowany, bo nie dość ze zmiana termometru, to jeszcze pomiar nie zaraz po przebudzeniu tylko 2 godziny później i to jeszcze zaraz po powrocie do domu.
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 grudnia 2012, 08:16
Mój mąż ma super wyniki po leczeniu
:D:D A ja mam w sobotę sobie zaaplikować zastrzyk na pęknięcie pęcherzyka bo mi ładny urósł na lewym jajniku, w 8 dniu cyklu 12,3mm
)
No i od soboty 3 dni seksu
Teraz się uda, tak samo czułam o wynikach męża, że są ok.
Tylko ten zastrzyk w brzuch oO robił to ktoś? Ovritelle?
Cleo a jak piłaś te zioła? Przez cały cykl? Czy tylko do owulacji?
Tak brałam leki typu metformax,clo,luteinę pod język i też dopochwowo.Po 2 latach różnica w wynikach była znikoma.Potem zmieniłam lekarza,brałam jakiś czas Diane35 cykl się poprawił,miesiączki w końcu miałam co 28-29 dni.Ale potem się okazało,że muszę mieć laparoskopię.Dzień przed zabiegiem zrobili mi USG i mieli problem ze znalezieniem lewego jajnika,więc podjęli decyzje o klasycznej operacji-LAPAROTOMII.Otworzyli mi buch i okazało się,że lewy jajowód,który podczas HSG okazał się niedrożny był zrośnięty z jelitem.Miałam też za grube otoczni jajników,które zmniejszyli i wyłuszczyli torbiele (mam PCO).Po operacji miałam starać się zajść w ciążę.
dunia1287 to są zioła na poprawę pracy jajników i na cykle bezowulacyjne. Taki mają skład: Skład:
lebiodka - 50gr
koszyczek rumianku - 50gr
macierzanka - 50gr
pokrzywa - 50gr
dziurawiec - 50gr
rdest ptasi - 50gr
ruta - 20gr
nagietek - 20gr
nostrzyk - 20gr
Najgorzej, że nagle wszystko staje się trudne do realizacji...
Witajcie po dluzszej przerwie,
Jestem po trzeciech chemii, w poniedzialek ide na ostatnia chemo-sesje.
Czuje sie wypompowana. Chodze do pracy normalnie, ale siedze tylko i czytam jakies bzdury na necie. Na nic wiecej po prostu nie mam sily. Mam jakies przeblyski super energii, kiedy to gotuje, sprzatam, udzielam sie towarzystko, ale poza tym spie, spie, spie i jeszcze raz spie. Wydaje mi sie, ze wyniki badan krwi mam kiepskie (dzisiaj je robilam, odbiore po poludniu) i stad to obnizenie formy.
Wlosy na czubku glowy mi rosna, jak szalone. Troche sie pospieszyly, nie wiedza, ze je bedzie kolejna trutka. Brwi wychodza, zaczelam je domalowywac i nawet dobrze wyglada, bo nikt jeszcze nie zauwazyl zmiany. Rzesy tez niestety zaczynaja wymarsz, ale tylko ja go widze, dla innych jest to nadal niedostrzegalne.
Skolegowalam sie z pania od pobierania krwi:) Pamieta mnie po zielonej torbie, ktora zawsze mam ze soba:)
Ogolnie nie jest zle. Czuje sie dobrze psychicznie, chociaz planuje wizyte u psychologa po skonczonej terapii. Mialam isc wczesniej, ale czuje sie na tyle mocna, ze zupelnie nie czuje narazie potrzeby psychologicznej spowiedzi... Wszyscy mowia, znaczy kobiety na forum dotyczacym raka piersi, ze najgorsze jest po skonczonej terapii. Wtedy bowiem czlowiek zostaje sam ze swoimi myslami, strachem, ktore nie sa juz rozpraszane wizytami u onkologa, terapia i skutkami ubocznymi... pozostajemy same ze strachem.
Czytuje fora kobiet ze Stanow. Szukalam jakiegos polskiego forum w temacie, ale sa tak przytlaczajace, ze nie stanowia dla mnie zadnej pociechy. A te amerykanskie czy angielskie maja zupelnie inna atmosfere, gdzie rak nie jest traktowany, jak wyrok i nie ma tam oczekiwania na smierc. Nie wiem, moze nie znalazlam odpowiedniego polskiego forum, ale to co znalazlam bylo z lekka przerazajace. Moze jest to wynikiem nieswiadomosci ludzi, niewiedzy na temat tej choroby, ktora kojarzy sie z rychla smiercia. Smutne to.
Dzisiaj znalazlam informacje na temat surogatek w Indiach. Poniewaz lubie byc przygotowana na wszystkie sytuacje, przygotowuje sie na mozliwa adopcje, a takze na niemoznosc jej przeprowadzenia ze wzgledu na moja przewlekla chorobe. Surogatka to po kolejna opcja. Wedlug lekarza za dwa lata zrobimy przerwe w terapii hormonalnej, w ktorej to bede mogla sie starac o dziecko. Dodam, ze narazie jajniki mi dzialaja, mam okres, mam jajeczkowanie, co jest pozytywna wiadomoscia. Zobaczymy czy moje biedne jajniki przetrwaja tez ta ostatnia chemie. Oby.
Dziś rano badanie krwi prolaktyna i tsh i poprawiło się prolaktyna z ponad 50 spadła na 9 i tsh na 1,2 z ponad 3 juhuuu
Dziś biodro/miednica nie dajemi spokoju ból przy chodzeniu jest fatalny.. najpierw miałam tą "kontuzję" na prawym biodrze a teraz dopadło to lewą ale trzyma sie jakoś dłuzej.. nie wie co jest grane ale czuje się jak stara baba
(
zaczęłam jeść galaretki bo boje się że ze stawami nie jest najlepiej... teraz mam @ wiec z siłowni nici...
ale jak tylko się skończy trza ostro przeć do przodu! Związki strasznie zaniedbują.. podobno jeśli w związku jest dobrze to ludzie w nim tyją... ja nie jestem tego zdania, moze nie mam nadwagi ale nie czuje się ze sobą dobrze..
Mój N. strasznie mnie wkurza ostatnio prawie nic tylko u mnie śpi i je..
a potem siedzi do nocy na komputerze.. ;< irytujące to nawet się przez to wczoraj pokłóciliśmy bo ja nie mam zamiaru przeleżeć życia na dupie...
Eh..
wiem że w zimę ciężko wymyślić coś do roboty bo zimno albo pada albo chlapa na dworze ale może macie jakieś pomysły.. bo ja juz nie wiem..
Wiem, że są na allegro ale tam lepiej może nie kupować takich rzeczy. Ja napisałam do sklepu zielarskiego w moim mieście. Taką mieszankę mogą zrobić za 25 zł. Myślę, że w każdym sklepie zielarskim można zamówić taki zestaw ziół
Chwile mnie nie było na ovufriend i tak się nie udzielałam.
Musiałam dojść do siebie po ostatnim cyklu chwile dobra to trwało zanim się pozbierałam.
Ten cykl był wyjątkowo krótki bo tylko 21 dniowy, co nigdy takich nie miałam a zaczęło się plamieniem w 20dc. Na początku myślała że to plamienie implantacyjne czytałam o tym trochę na necie ale potem rozkręciło się na dobre. Całą niedziele prze ryczałam z paczką chusteczek. Jednak teraz zmieniałam diametralnie podejście do sprawy.
Nie robię już żadnych testów owu, nie ma wykresu nie mierze tempki może wtedy się uda.
Dajemy sobie czas z mężem do sierpnia następnego roku jak do tego czasu się dziecko nie pojawi to wtedy pomyślimy o adopcji. Może pod tym kątem los będzie dla nas bardziej łaskawy.
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 grudnia 2012, 16:26
i juz po wczorajszej wizycie:] wiec nasze malenstwo ma 6 tyg i ma zaledwie 0.36cm, nie jest to zbyt mało?poiedzial ze sie wszystko dobrze rozwiaja,ale jak patrzylam na internecie na inne kobiety jakie mialy w tyg tyg to moje malestwo wyjatkowo malutkie...
Chwile mnie nie było na ovufriend i tak się nie udzielałam.
Musiałam dojść do siebie po ostatnim cyklu chwile dobra to trwało zanim się pozbierałam.
Ten cykl był wyjątkowo krótki bo tylko 21 dniowy, co nigdy takich nie miałam a zaczęło się plamieniem i krwawieniem w 20dc. Na początku myślała że to plamienie implantacyjne czytałam o tym trochę na necie ale potem rozkręciło się na dobre. Całą niedziele prze ryczałam z paczką chusteczek. Jednak teraz zmieniałam diametralnie podejście do sprawy.
Nie robię już żadnych testów owu, nie ma wykresu nie mierze tempki może wtedy się uda.
Dajemy sobie czas z mężem do sierpnia następnego roku jak do tego czasu się dziecko nie pojawi to wtedy pomyślimy o adopcji. Może pod tym kątem los będzie dla nas bardziej łaskawy.
zrobiłam z ciekawości test owu.... wyszedł pozytywny.... druga kreska jest fioletowa. Ja tego nie rozumiem. detektor wykrył owu. Teraz żałuję, że nie poszłam do ginki. Trudno chyba muszę spisać ten cykl na straty 
Nie ma chęci dziś nawet do życia tak dokucza mi ból jajników. Jest taki dziwny i nieprzyjemny, zmęczenie po pracy niesamowite. Nadal czekam na przyjście @ ma być 21.12.12 zobaczymy co czas przyniesie.
We wstępie napisałam, że mam cudownego męża i nic w tej kwestii się nie zmieniło. Tylko dlaczego czasem wstępują w niego jakieś straszne demony i każą mu robić wszystko na odwrót. Być może były dni płodne, ale nie zostały wykorzystane. Tylko nie wiem po co te wszystkie testy owulacyjne i mierzenie temperatury skoro nic sobie z tego nie robimy, że właśnie są dni płodne. To trudne tematy są z jednej strony trzeba być szczerym i dzielić się problemami, więc otwarcie mówię mężowi, że test wyszedł pozytywny i temperatura podskoczyła więc możemy działać. Ale z drugiej strony taka szczerość wywołała jakąś blokadę dziwną, więc może lepiej nie mówić. Staram się ciągle, tak samo jak kiedy się poznaliśmy i bez względu na to czy są dni płodne czy niepłodne w „tych” kwestiach z mojej strony nie ma różnicy. No więc pytam skąd ten opór... A może mój mąż jeszcze nie jest gotowy na małą istotkę i tylko tak mówi... Słowa jedno, myśli drugie, a czyny może jeszcze co innego... W każdym razie trochę upokarzający dla mnie ten opór mimo wszystko, kiedy się starasz, robisz wszystko tak poprawnie, a na to słyszysz " nie dzisiaj", a następnego dnia "nie teraz"...hmmm a może to ze mną jest coś nie tak... Musiałam się wykrzyczeć...
Przeżyłam dzisiaj horror. Miałam krwawienie i wyleciała mi taka czarna skrzepnięta krew. Natychmiast pojechałam do mojego gina. Na szczęście go zastałam. Zbadał mnie i powiedział, ze po plamieniu nie ma śladu i nie wie skąd się wziął ten skrzep krwi. Zrobił mi kolejne usg. Wszystko w porządku. Dzidzia rośnie jak na drożdżach. W tydzień urosło o cały centymetr. Nie wiem czemu to krwawienie. Dostałam luteine żebym się tak nie martwiła i żeby w razie się coś działo to zapobiegawczo. Wystraszyłam się okropnie. Dostałam kolejne zdjęcie i widać na nim zarysowane oczka nos i usta i nawet powieki, a tydzień temu była tylko mała plamka. teraz wszystko jest widoczne, główka i nawet raczki.
Miałam dawkę 500 mg.Tak testy na glukozę też miałam,wyszły ok.Jutro napiszę jakie miałam badania,bo trochę tego było.
Moniaak na usg jest wszystko w porządku. Pytałam, ale gin powiedział, ze nie widać żeby coś się oddzielało albo odklejało. A na zdjęciu widać jakby uśmiechnięte usteczka i wystawiona łapka. Gin był zdziwiony i śmiał się, ze wygląda jakby rączką nam maleństwo machało.
Pogubiłam się już całkowicie. Dzisiaj Ovu wyznaczył znowu nowy termin owulacji. Tym razem grubymi czerwonymi krechami. Wyznaczył, że owulacja była w 15 dniu cyklu, czyli w ostatni wtorek. I pokryło się to z występowaniem śluzu płodnego. Ale to co mnie zastanawia, to plamienie, które pojawiło się dzisiaj rano... Ten cykl jest jakiś pokręcony, nie dość, że Ovu 3 razy wyznaczał termin owulacji to jeszcze to plamienie. Przez to wszystko trochę odpuściłam ten cykl, bo skoro nawet Ovu kilka razy wyznaczał termin owulacji to marne prawdopodobieństwo, że udało się zafasolkować...
Dobrze, że teraz prze Świętami mam dużo zajęć, więc nie mam czasu o tym myśleć...
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.