Hej dziewczyny normalnie nie czaje mojego organizmu bawi się ze mną w kotka i myszkę rano plamienia już nie było czysto czyściutko byłam w szoku więc oczywiście moja głowa od razu " hihi może jednak to już " byłam u siostry ponieważ synka na tańce zaprowadziłam a nasi synowie chodzą razem na tańce więc zaprosiła mnie na herbatkę siedziałam z nią na ogródku odpoczęłam no i kiedy wróciłam do domu potworne mdłości mnie dopadły takie same jak przy pierwszej ciąży no i zrobiłam test wynik negatywny więc się przespałam bo co innego lepsze na chorobę jak sen pospałam godzinę wstałam na siusiu no i patrzę plamienie no to myślę może mi się tak miesiączka objawia albo za długo na słońcu siedziałam po godzinie znów poleciałam siusiu i nic czysto jak by w ogóle nie było żadnego plamienia co jest ze mną do cholerki ? i oczywiście znów czuję się dobrze tylko lekko mnie mdli eh mój organizm gra na moich uczuciach jutro z rana zrobię teścik bo ten robiłam wieczorkiem może dlatego nie był wiarygodny nie wiem już co myśleć mam mieszane uczucia :/

Kobiety przyjmujące co najmniej 40mg żelaza dziennie, mają większą szanse na zajście w ciążę. Żelazo jest niezbędne do prawidłowego funkcjonowania komórki jajowej i chroni przed niepłodnością owulacyjną. Zadbaj zatem o odpowiedni jego poziom w organizmie. Wybieraj warzywa i owoce bogate w żelazo (buraki, szpinak, pestki dyni, suszone morele, botwinkę, rośliny strączkowe). Żelazo zawarte w mięsie, choć bardzo dobrze przyswajalne, zawiera inny rodzaj żelaza, nie wpływający na płodność.

Nie wiem czy zle dziala na mnie luteina dopochwowa ale znowu leci ze mnie taka jasnobrazowa woda jak bralam doustnie to bylo ok, chyba ze znowu cos sie dzieje nie tak. Sprobujemy sie dodzwonic do lekarza moze przyjmie mnie dzis zobaczymy co powie. Normalne to nie jest z mala nie mialam zadnych plamien, moze dzidzius nie jest zbyt silny, moze mu cos jest.

pyska_ta Powtorka z rozrywki 23 maja 2014, 08:07

Niniejszym diagnozuje u siebie nieplodnosc idiopatyczna na podlozu psychicznym. Laparoskopia nie wykazala zadnych patologicznych zmian, a HSG potwierdzilo droznosc. Leze wiec w domu pocieta i zakrecona. Dlaczego sie nie udaje? Czy ten moj mozg naprawde zyje swoim zyciem i stad ten brak dziecka? I jak tu sie odblokowac?

pomóżcie jak dodawać zdj tutaj ?

Czasami dopada mnie taki paraliżujący lęk, że nigdy nie zajdę w ciążę i nigdy nie będę matką. Ogólnie jestem dobrej myśli, jestem aktualnie w 8 cyklu staraniowym, dla niektórych to dużo dla innych mało. Dla mnie oznacza to comiesięczne rozczarowanie. Mimo, iż staram się specjalnie nie nastawiać na sukces, to prawdą jest, że zawsze w jakimś stopniu to przeżywam.
Siostra mojego dziadka nie mogła mieć dzieci, dopóki byli z mężem młodzi jakoś sobie z tym radzili, ale miałam okazję widzieć jak wygląda takie życie, zwłaszcza na starość. Nie chcę tego dla siebie i męża. Może jest to życie bez większych zobowiązań i odpowiedzialności, jest większa swoboda w podejmowaniu życiowych decyzji, miłość rodzicielską można przelać na ulubionego siostrzeńca, ale swoje dziecko z własnej krwi to zupełnie co innego. Co z tego, że moje stryjostwo miało wielu przyjaciół i siostrzeńców, skoro na starość zostali praktycznie sami. Ukochani siotrzeńcy zamienili się w bandę czyhających na spadek, bez pardonu proponujących opiekę za odpowiedni zapis w testamencie. Jest to smutne i świadomość, że pracujesz całe życie w sumie dla nikogo, bo do grobu majątku się nie zabierze powoduje uczucie życiowej pustki. Dla porównania mam w pamięci życie moich dziadków, kiedy byli już starsi i schorowani nie byli sami, mieli moją mamę i 2 wnuków gotowych pomóc w każdej chwili, a przede wszystkim nie znali uczucia samotności i opuszczenia.
Jeżeli mam mieć problemy z zajściem w ciążę to zrobię wszystko, żeby mieć przynajmniej 1 dziecko.

Ilenko chcialas jakies linki do glutenu ale nie ma niestety na polskich stronach...wg badan ( wczoraj sie naczytalam az mi mozg peka) az 85% kobiet z pcos ma problemy z przyswajaniem glutenu...Moj maz mnie naprowadzil na problem z glutenem bo on ma celiakie. czyli juz bardzo zaawansowana forme...

http://www.soulcysters.net/showthread.php/284647-PCOS-Linked-to-Gluten-Allergy

Ilenko chcialas jakies linki do glutenu ale nie ma niestety na polskich stronach...wg badan ( wczoraj sie naczytalam az mi mozg peka) az 85% kobiet z pcos ma problemy z przyswajaniem glutenu...Moj maz mnie naprowadzil na problem z glutenem bo on ma celiakie. czyli juz bardzo zaawansowana forme...

http://www.soulcysters.net/showthread.php/284647-PCOS-Linked-to-Gluten-Allergy

___________________________________________________
Dzisiaj 6 dc a mam chyba wszystkie objawy owulacji : owulacyjna szyjka, sluz rozciagliwe piekne bialko jajka i bardzo sliski i duzo, szyjka na maxa owulacyjna, bole owulacyjne, cyce naparzaja, bole na maksa owulacyjne, bol glowy jak w owulke i nerwowowsc...wszystkie objawy jak w owulke ale to dopiero 6dc! ze stasiem musialam zajsc zaraz po @, moje naturalne @ mialy 25 dni przy 14-16dniowej fazie lutealnej...wiec raczek owulka wypadalaby u mnie naturalnie na 9-11dc. W sumie jesli liczylabym od dnia plamienia to byloby juz 7dc.


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 maja 2014, 21:16

Od kilku dni duchota-siedzę w chacie... Wczoraj wysiedziałam w cieniu dosłownie pół godziny, hee... Ja! Zawsze pierwsza leżąca plackiem od rana na słońcu jebitnym! Ale się pozmieniało uhu :) Ale to nic, trochę wystawiam nogi do słońca, przez te kilka minut to chociaż niech mnie trochę złapie bo aż wstyd być tak bladym :) Ale w przyszłym roku nadrobię-już sobie wymyśliłam, że przy altance postawię mały basenik i piaskownicę i może jakiś namiocik i będziemy się bawić a ja przy okazji opalać :D Matka-wariatka jak nic :P Ale chciał nie chciał muszę więcej czasu siedzieć na dworze, bo jak jestem w chacie to non-stop coś jem, haa będę jak armata!
I jakie ja mam głupie sny-takie beż ładu i składu... Dziś mi się śniło, że zamieszkałam w hotelu i jak się wyprowadzałam to go okradłam! Nawet obrazy z pokoju wyniosłam heeeeeee :D I jak podawałam numer komórki w recepcji i podałam zły-jak się obudziłam to myślałam jaki ja mam numer :P Nawet przez sen jestem zakręcona jak słoik po ogórach,a ciekawe co się śni mojemu robaczkowi :D

Dzisiaj czuję się bardzo dobrze, energii mam dużo, może dlatego że wczoraj miałam wolne, a teraz 4 dni 2 zmiany mnie czekają. :( :( :(
Trochę lewa strona boli mnie od rana, brzuch i lewa strona pleców i krzyża. Nie wiem czemu może po wczorajszym <3 <3 <3 .
Dzisiaj koleżanka z pracy była u mnie na kawie, już miałam jej powiedzieć, ale poczekam do zaświadczenia chyba, mam nadzieję że się nie obrazi :( :( :(
No chyba że powiem jej w przyszłym tygodniu :) :)????
Mam nadzieję że nie będę musiała tyle dźwigać dzisiaj w pracy.
Pozdrawiam wszystkie brzuszki i wszystkie starające się.
POWODZENIA ŻYCZĘ.
Trzymam za was wszystkie kciuki i wy trzymajcie za mnie :) :) :)

Lolek Blup :) 23 maja 2014, 11:24

Znowu mam plamienia. Mam na razie obserwować, a jak się nasilą lub nie ustąpią jechać do szpitala. :( ponieważ to kolejne plamienie tym razem na bank mnie wezmą na oddział :-( pogoda boska, a ja muszę leżeć plackiem. Ech...

pomarancze89 uciekająca nadzieja... 23 maja 2014, 11:36

Kiedy wchodzę na stronę mojego pamiętnika łapię się na tym, że czytam go kolejny raz od początku:) Mam kiepską pamięć, albo jak to mówi moja przyjaciółka - skłonność do wypierania złych wspomnień:) więc takie przypominanie co pisałam wcześniej i docenianie, że pewne etapy mam już za sobą poprawiają mi humor. Dziś ostatni dzień wolnego. Mimo, że L4 mam do końca miesiąca muszę jutro iść do pracy. Uroki pracy u brata;) Zasiedziałam się w domu. Ale naprawdę odpoczęłam. Jest piękna pogoda. Uwielbiam przechadzać się po ogrodzie. Oglądać jak rosną roślinki, które posadziłam. Szpinak ma już 3 cm:DD Z jednej strony mieszkanie na wsi to dużo więcej pracy w domu i na zewnątrz, ale z drugiej przywilej bycia tak blisko przyrody, świeżego powietrza, zwierząt i poczucia spokoju i wolności. Tak. Właśnie dla takich chwil przeprowadziliśmy się na wieś. Może do kina i teatru mamy godzinę drogi, ale nie zamieniłabym tego na życie wolniejsze i bez zgiełku miasta. Eh się rozpisałam.

Moje samopoczucie jak wyżej można zaobserwować jest dziś dość pogodne. Przestałam krwawić. Przeczytałam, że pierwszy dzień po zabiegu to pierwszy dzień nowego cyklu. Czyli krwawienie trwało 5 dni, czyli bez zmian. Teraz czekam do następnego. Odpuścimy sobie starania w tym cyklu. We wtorek wizyta kontrolna i zdjęcie szwów. Zastanawiam się nad założeniem swojej firmy. Może doradzicie coś?? Jestem osobą z duszą artysty - można tak powiedzieć;) z zawodu jestem kosmetologiem, choć już rok nie praktykuje tego. Mąż twierdzi, że powinnam otworzyć firmę właśnie w tym kierunku. Usługi kosmetyczne z dojazdem do klienta. Ale ja nie jestem pewna. To nie jest coś co kocham robić. A taką bezpłciową pracę to ja już mam. Lubię szkicować, pracować z różnego rodzaju materiałami, tworzyć kolaże, biżuterię, sama szyje i przerabiam ubrania, czuję że mam wyczucie estetyczne, lubię też pracę w samotności, ale obecnie jestem skazana na kontakt z innymi ludźmi. Sama nie wiem jaką firmę mogłabym sklecić z tego chaosu:)) Może jakiś pomysł??

9 dzień po punkcji, 6 dzień po transferze, do bety pozostało 5 dni

Dzwoniłam dzisiaj do embrio, niestety nasz drugi zarodek nie przetrwał do stadium blastocysty w związku z czym nie został zamrożony :(

Tak bardzo bardzo marzę o tym, żeby ten, którego mam przy sobie dał sobie radę i został z nami na zawsze <3

Kłucie po prawej stronie nadal czuję, choć jest słabsze. Poza tym czuję się w porządku, nic mi nie doskwiera.


Asha To juz prawie 4 lata staran :-( 15 sierpnia 2014, 08:05

I znowu to samo a do tego jeszcze temperatura wzrosla, juz nic nie rozumiem ....brzuch mnie boli jak przy owu kiedys...nawet jajniki mnie wczoraj bolaly jak nigdy...ale czemu testy sa nadal negatywne wieczorem i temperatura rosnie to nie wiem, zagadka jest ten cykl dla mnie

Tak a jestem placzliwa ostatnio no i stwierdzilam ze moze zrobie test .Zrobilam dzis test ciazowy i niewiem czy z nim cos nie tak czy co ale oby dwie kreski wyszly blade wrecz ta druga byla ciembiejsza od kontrolnej .. czego to oznaka ? Zle zrobiony test albo wadliwy ?


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 maja 2014, 12:07

Oj!!! 12:00 i samopoczucie spada. Boli strasznie brzuch , a raczej jakby jajnik po lewej stronie. Kuje, masakra!!! Zaraz poczytam czy mogę nospę wziąć. Bo umieram. MASAKRA!!! A jeszcze na 2 zmianę do pracy. Nie wiem jak tu te co najmniej 8 godzin wytrzymać. Masakra.
Dobra wiadomość to taka ,że szefowa męża posprawdzała, dopytała i mówi że jeżeli przyniosę zaświadczenie o ciąży to jestem od tego dnia chroniona i nie mogą mnie zwolnić (więc jak dostanę to dam od razu - a będzie 8 tydzień.), a jeżeli bez zaświadczenia tylko powiem tak słownie, to musi przekroczyć 12 tydzień, wówczas nie będą mogli mnie zwolnić. Obym dotrwała. Trzymajcie kciuki!!!

12+6 tc oto mój bunio :) z dwoma <3 <3
0565b8ab2d4d7374med.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 maja 2014, 12:19

Dziś rano powtórzyłam test wynik negatywny hmmm trudno tylko dlaczego @ nie przychodzi? temp mi podbiła do 37,3 dalej mam nudności ale to chyba przez wczorajsze ostre słońce jak teraz się nie uda to następnym razem czasami jak czytam jak długo kobiety się starają to naprawdę podziwiam że dają radę i się nie poddają ja na razie krótko się staram więc jestem dobrej myśli BĘDZIE DOBRZE :) bo musi być :)

Nutella Nutellkowe starania 7 listopada 2014, 20:35

MÓJ PORÓD

Od rana zaczęłam ostre porządki aby w razie”w” wszędzie było czysto.
Mąż załatwiał jeszcze kilka spraw na mieście i udało mi się go uprosić o podwójnego „mcdouble” z macdonalda.

Koło godziny 17:00 postanowiłam jeszcze raz przemyć i wypolerować podłogi, przy okazji zrobiłam porządek z dywanem i trochę go ogarnęłam;)

ok.19:00 zaczął mnie boleć brzuch jak na okres, pomyślałam, że pewnie dalej przepowiadające, więc postanowiłam się położyć na chwilę. Mąż robił jeszcze coś do jedzenia i koło 20:00 zjedliśmy kolację.
Ból nie mijał a wręcz nasilał się. Zaczęłam mierzyć na komórce częstotliwość skurczy - były co 8-6 min. Niedowierzając postanowiłam jeszcze poczekać, wzięłam prysznic a potem zaczęłam skakać na piłce, udało się obejrzeć nawet jeden odcinek serialu „Walking Dead” ;p.
O 22:30 kiedy skurcze się już konkretnie nasiliły i były co ok. 6 min zadzwoniłam do swojej gin. Telefon odebrał jej pomocnik położny Andrzej. Kazał pakować się i na porodówkę. Bojąc się, że zostanę odesłana z porodówki do domu przeciągałam chwilę wyjazdu do maksimum. z domu wyjechaliśmy ok. północy.
Na izbę dotarliśmy ok. 00:30. Tam kazano mi się przebrać w piżamę, dostałam opaskę i na oddział.
Na dyżurze był doktor sporo po 60 - normalnie strach w oczach, na szczęście położna super:)
Badanie dowcipne było mega nieprzyjemne, potem USG - rozwarcie na 4 palce - zostaje w szpitalu. Prawdopodobna waga dziecka - 3,6 kg - nie powiem trochę się przeraziłam.
Lekarz zalecił wykonanie lewatywy (btw. wcale nie takie straszne jak się wydaje).
T. rozpakował wszystko, poszedł się przebrać i zaczęliśmy liczyć skurcze.
Położna zabrała mnie na KTG - akcja słaba - szybko się nie rozkręci.
Jak już kiedyś pisałam przygotowywałam się do hipnoporodu także małż dał mi słuchawki, puściłam sobie nagranie i chodziłam, skakałam na piłce, leżałam - skurcze się nasilały, poddawałam się im.
Ok. 6:00 wypadł mi czop. Położna sprawdzała co jakiś czas rozwarcie i tu zdziwienie 7 cm jeszcze trochę i będzie pełne rozwarcie. Wykonano mi masaż szyjki - do zniesienia. Fale skurczów coraz silniejsze, jednak starałam się skupić na oddechu i nagraniu.
Położna nie mogła mnie nachwalić, że tak świetnie sobie radzę i chciałaby żeby każda tak rodziła;)
Salę obok rodziła babeczka, to było jej drugie dziecko. Krzyczała tak bardzo, że nie potrafiłam się w ogóle skupić. Zapytałam się położnej na jakim ona jest etapie powiedziała, że już prawie pełne no i jej to pójdzie szybciej bo wieloródka.
7:40 - pełne rozwarcie.
Bardzo mało pamiętam z tego okresu, byłam jak w transie. Przeszłam na fotel porodowy. Akurat była zmiana lekarzy (dzięki Bogu). Okazało się, że mój poród będzie odbierał POŁOŻNIK! na dodatek ten sam z którym rozmawiałam przez telefon kilkanaście godzin temu;p
Zgodziłam się na podanie oksytocyny ponieważ skurcze osłabły.
Potem zaczęło się… uczucie wewnętrznego rozrywania. Na początek dostałam wenflon na wszelki wypadek, następnie położnik zapytał czy w razie czego może mnie naciąć - po chwili namysłu zgodziłam się. Następna kwestia - cewnik... Nie zgodziłam się, powiedziałam tylko że schodzę i idę się sama wysikać :P .
Kazali przeć nie potrafiłam załapać jak to robić. Powoli akcja się rozkręcała. W tej chwili byłam jedyną rodzącą na sali także cały personel mi dopingował;)
W międzyczasie dostałam tlen oraz oksytocynę.
Po kilku próbach parcia (różnych pozycjach - ostatecznie najlepiej było na lewym boczku z nogą uniesioną) położny mówi, że musi mnie naciąć, główka dziecka jest na tyle duża, że inaczej mnie konkretnie porozrywa. Zgodziłam się. Nie czułam momentu nacięcia. Po tym parłam jeszcze kilka razy i nagle usłyszałam „plum” i moja mała mokra pomarszczona księżniczka znalazła się na moim brzuchu. Patrze na męża on ma łzy w oczach. Lekarz pyta czy chce przeciąć pępowinę, ten bez problemu przecina. Potem poszedł z położnymi mierzyć i ważyć dzidziusia a mnie niestety czekało czyszczenie bo łożysko w pełni się nie urodziło, potem szycie, na szczęście dostałam znieczulenie.
Żartowałam sobie przez cały czas z lekarzami i położnymi. Potem szybki prysznic. Nawet udało mi się załapać na obiad, który po tylu godzinach głodu był jednym z najsmaczniejszych jaki jadłam.
Od tej pory jesteśmy z Alutką nierozłączne.

Podsumowując:

Alicja urodzona 01.11.2014r., godzina 9:25
Waga: 3320
Długość: 54

2w2h43m.jpg

Podsumowanie naszego wspólnego tygodnia może uda mi się napisać jutro.
Mała to prawdziwy cycek mamy.


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 listopada 2014, 21:21

Zostało 29 dni.

Najbardziej wyczekiwany dzień, choć wiadome było od zawsze, że ze sobą będziemy.
Nie potrafię bez niego żyć, nawet jak wyjdę gdzieś na pół dnia, co rzadko się zdarza, to tylko myślę o tym, żeby wrócić do niego, do domu. Boziu, jak my się znamy na wylot !
Nikt lepiej go nie zna jak ja, nawet jego Matka.

Z organizacji wszystko już mamy pozałatwiane.
W czwartek idziemy do mojej koleżanki ugadać się co do zdjęć.
W przyszła niedzielę jedziemy dać menu do restauracji. Ach, jak z tym menu było ciężko. Każdy chciał co innego.. Ależ buzowało mi wszystko w środku! Bo wybieraliśmy "wspólnie".

A w środę moja Babcia, Mamy Mama, ma 70kę.
Jak ja ją kocham. Chciałabym żeby była z nami zawsze.

Garnitur mamy, na sukienkę jeszcze czekam, będzie w połowie miesiąca. A szpilki mam boskie.
Ślicznie wyglądają na nodze :) będę miała później do jeansów :)
Byłam odebrać ostatnio bolerko, to tak się strasznie zezłościłam że ***** !
Miał być rozmiar M, długi rękaw. Babka zmierzyła mnie w biuście i dł.ramienia, myślałam,że to " tylko tak poglądowo " , ale takie uszyli, że aż w szoku byłam.
Zapięcie było tak wysoko, w połowie szyi, oczywiście miało być pod szyją, normalnie .
Rękaw za długi, a w biuście to by jeszcze ze 4 cycki weszły takie duże !
No nic, miała dać do przerobienia, zobaczymy jak im wyjdzie. Wrr.

Trochę na początku niektórym nie po nosie była data/termin ślubu.
Bo to przed świętami, bo to remont, bo to to, bo tamto.
Ale wytłumaczyłam również rodzicom, że KAŻDA PORA NA WYDATEK JEST ZŁA ! Że ile jeszcze mamy czekać? Kolejne 6 lat?
Mama przyznała mi rację, bo zawsze byłoby coś na przeszkodzie. Szkoda mi ich, bo są już długo w budowie/remoncie , długo.. i ciągnie się to i ciągnie, a tu jeszcze ślub. No ale nie mogę ciągle na to patrzeć, bo nigdy byśmy w takim wypadku ślubu nie wzięli, bo nie wiem ile to jeszcze potrwa.

Oni nas rozumieją i bardzo im za to dziękuję.
Rodzice są dla mnie wszystkim. Mama całym życiem. Aż się poryczałam no!


......





Mam nadzieję, że już za rok będziemy mogli kupić nasz dom.

Marzę wciąż .




Wiadomość wyedytowana przez autora 7 listopada 2014, 20:40

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)