Witajcie:)

Kolejny krok (4 z 13) zaliczony:)

19.08 w godzinach porannych zjawiły się u nas Panie z ośrodka... Dwa dni wcześniej rozpoczęliśmy z Mężem wielkie porządki. Nastawiliśmy się na "próby białych rękawiczek", a tu okazało się, że Panie "zwiedziły" dom w 2 minuty (co jest nie lada wyczynem, bo mamy ponad 250 metrów; kiedyś nawet liczyliśmy kroki z naszej sypialni na piętrze do kuchni i wyszło ok. 60:) Resztę czasu spędziliśmy na rozmowie. Było, jak na sytuację, bardzo naturalnie, dużo opowiadaliśmy sami, o niektóre sprawy Panie dopytywały, na koniec spisały notkę ze spotkania i kazały się podpisać. Ogólnie spędziły u nas ponad 3 godziny! Ale panowała taka atmosfera, że nawet nie wiedziałam kiedy upłynął ten czas...

Około tygodnia po spotkaniu dostaliśmy pismo z ośrodka z zaproszeniem na badania psychologiczne - jedziemy za tydzień. Mają potrwać 5 godzin :-o Ciekawa jestem jakiego typu pytania padają w takich testach... Mąż żartuje, że teraz to dopiero się okaże czy jesteśmy normalni;)

Z takich przyziemnych rzeczy, to wczoraj dostałam skierowanie na wycięcie migdałków. Wyobrażacie sobie... prawie 30-stka na karku i migdałki;) Ale cieszę się, bo już naprawdę mi doskwierają, i to od lat! Jak dobrze, że zmieniłam moją lekarkę rodzinną - poprzednia cały czas bagatelizowała moje dolegliwości.

Poza tym dziś rano w naszym salonie złapała się mysz - jak ja ich nie cierpię :P I mimo, że po ślubie i wprowadzeniu się do Męża pokochałam życie na wsi, to w takich chwilach z ulgą myślę o mieszkaniu, które zamierzamy nabyć wkrótce...

Trzymajcie się:*

ale mam mokro tam na dole, cały czas patrze czy to nie @. Wczoraj pobolewał brzuszek, piersi jak nigdy przestały boleć, jedynie sutki trochę... oby to był dobry znak. Nie wytrzymam do niedzieli-masakra jakaś!!!

jejku od 2 dni tak mnie muli że zaraz się pożygam (przepraszam za dosłowność)


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 września 2014, 09:02

Vixen Alexander. 2 września 2014, 21:42

40tyg 6dni

t4vkeq.jpg

Kolejny dzień... :)
Dzisiaj była polozna o 12.30, zrobiła masaż szyjki (przyjemności :<). Rozwarcie wciąż 1cm, ale szyjka wysunieta i mięciutka wiec bez problemu wymasowała. I to długo :x Małemu się chyba spodobało bo przed serce biło 126 a po 140 :D pewnie się zdziwił ze go ktos tam po głowie maca :D
Polozna zmierzyła brzuch i jest 38cm czyli 3cm za mały wiec zaraz zadzwoniła do szpitala i na 15.40 mielismy usg zeby sprawdzić czy wszystko ok. Troche się z mężem zdenerwowalismy. Szczególnie ze dopiero co jedna z dziewczyn na forum miała wywoływany porod w 38tyg bo brzuch mniej mierzył i miała mało wód plodowych.
Ale na szczescie wszystko wporządku. Pępowina, łożysko, wody. Synuś od ostatniego USG kilka tyg temu tez w normie rośnie wiec jest ok. Pani powiedziała ze patrząc po wymiarach to ma teraz jakieś 3kg. Mały szczurek :) plus tego wszystkiego taki ze kolejny raz mogliśmy zobaczyć jego pyszczek. A za kilka dni juz na żywo... :D

Więc - jeśli masaż nie podziała w niedziele o 16 idziemy na wywoływanie.
Dawaj Karol! Masz jeszcze 5 dni, wyłaź! Żebyś mógł się urodzić w domku kochanie <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 września 2014, 21:46

12 dzień cyklu
51,0 kg

Dziś zupełny młyn!
Właściwie zaraz po pracy nieplanowana wizyta u dentystki, bo ząb zaczął boleć :( Więc obiad musieliśmy zjeść w pośpiechu... w Maku :/
Dentystka wyjęła fleczer i do 11 chodzę z wielką dziurą w zębie, którą mam zatykać watą na czas posiłków... jak nie urok to sraczka! Przetoka schodzi bardzo powoli, ale póki co nie dostałam antybiotyku - ze względu na nasze starania jeśli tylko można to to odkładamy. Kanały czyste więc mam nadzieję, że teraz przetoka się wchłonie.
Potem wyprawa do Inglota po lakier do paznokci na wesele...

A od rana ból jajnika, który złagodniał około południa. Teraz mam zawroty głowy - pewnie od tego chlorowego świństwa, którym płukała kanały...

Mam ostatnio straszną gonitwę myśli... Już dla mnie za dużo :( Czasem wysiadam...

______________________
1 śniadanie: kanapka z domowej pełnoziarnistej bułki z białym serem, pomidorem, kiełkami brokuła i pieczonym indykiem
2 śniadanie: mix sałat z fetą, pomidorem, brokułem, słonecznikiem, migdałami i olejem lnianym
3 śniadanie: twaróg z rzodkiewką
Obiad: McWrap, frytki, herbata - MASAKRA!!
Kolacja: jogurt z bananem, siemieniem lnianym, pestkami dyni, słonecznikiem i amarantusem

Anuszka Dopóki od­dycham, mam nadzieję. 2 września 2014, 21:53

I znowu deszczowy dzień, jesień pełną gębą ;) Na całe szczęście lubię taką nostalgiczną pogodę. Nie ma nic piękniejszego jak deszcz koc gorąca herbata i książka :)

Ryba bejbiś ♡ 2 września 2014, 21:54

Dziś są moje urodziny i na 100% byłam pewna, że w tym miesiącu znowu nam się nie udało. Według mnie dziś miałam dostać @ ( ovufriend wyliczył ją na wczoraj). Od soboty miałam straszne bóle krzyża, musiałam sięgnąć po maści żeby się ratować. Mierzyłam temperaturę w sobotę, poniedziałek i cały czas pokazywało 36,4 czyli mój standardzik. Nie mierzyłam tempki w tym cyklu bo wyjechałam na wakacje. Relaksowałam się i już. Dziś nie mogłam spać całą noc. Budziłam się i rzucałam po całym łóżku a to raczej nie jest w moim stylu. Myślałam,że to stres związany z 35ur. Rano zmierzyłam temp i było 36,6-a to w moim przypadku bardzo dziwne, jak na mnie za wysoko. Mój A zażartował sobie, że może "ciąża" na co stwierdziłam 100% NIE !!!! Zrobiłam test sama nie wiedząc czemu skoro lada chwila ma przyjść małpa, a tu 2 kreski. Druga słabsza ale dobrze widoczna gołym okiem. Zrobiłam od razu drugi i to samo. Budzę, wiec mojego A i każe oglądać testy, czy widzi to co ja?! NO WIDZI :)
Jestem taka szczęśliwa a zarazem pełna obaw, a co jak sen pryśnie? jak wredna @ zaatakuje znienacka ?! Boję się cieszyć. Chciałabym wykrzyczeć to całemu światu a muszę milczeć i czekać cierpliwie.


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 września 2014, 21:55

Bergo Bergo - nowa ja 2 września 2014, 22:22

No to jeszcze raz o dzisiejszej wizycie i ewentualnym CC. Najpierw jednak zaznaczam, że mąż został uświadomiony w kwestii swojej niefrasobliwości i chyba już wie, że proponowanie mi babć w zastępstwie mnie czy jego przy dziecku nie wchodzi w grę i robiąc tak naraża własne życie, bo mam ochotę go rozszarpać! :) Chodzi głównie o kangurowanie noworodka, kiedy mama nie może bo jest w narkozie. Tak wiem... Hormony, odbija mi, jestem zazdrosna o babcię, nie powinnam itd. No ale mam to w głębokim poważaniu co powinnam a co nie. Tak czuję, nie zmienię tego. To nasze dziecko i my mamy je tulic w pierwszych dniach żcyia. Nie babcie.
No ale skąd cesarka?
Mam skoliozę. Od dawna, od czasów nastoletnich. Nie mam niestety żadnych konkretnych prześwietleń itd., więc nie wiadomo jak wygląda dokładnie rotacja kręgów. Ortopeda nie powiedział, że wyklucza poród sn, bo mogę spokojnie tak urodzić, ale jest ogromne prawdopodobieństwo, że nie uda się wbić w mój kręgosłup i podać znieczulenia. Dlatego on zaleca CC. Ale to CC też nie byłoby takie pół świadome, bo nie da się... To musiałaby być pełna narkoza. Skłaniam się ku sn, ale... Mam jednak dylemat... Teraz kiedy CC nagle zaczęło mnie dotyczyć zastanawiam się czy może jednak to nie jest lepsze... Cholera, nie wiem co zrobić...

llallka Kolejna runda- przegrana... 3 września 2014, 08:43

Ja wiem,że życie to wzloty i upadki, ale czasami juz po prostu nie mogę....
Wyjechałam na krótki, tygodniowy urlopik. Było miło, bezstresowo, cieplutko, przyjemnie. Wróciłam w jakimś takim optymistycznym nastroju... Dzień po powrocie dzwoni do mnie moja przyjaciółka (która jest w ciąży) i pierwsza wiadomość jaką ma mi do przekazania to, ze nasza wspólna znajoma jest w czwartym tygodniu ciąży. Jej drugiej ciąży. Teraz "celowali" dla odmiany w chłopca. Ponadto inna nasza znajoma tez jest w ciąży. Czyli co? na "polu bitwy" zostałam tylko ja!
Wszystkie moje znajome albo sa w ciąży albo mają juz maluchy odchowane. Pojawia sie rodzeństwo. A ja jak tak sfrustrowana, wredna baba zagryzam wargę z zazdrości. Zmieniam temat, mrugam szybko powiekami, żeby się nie poryczeć przy innych.
Smutne tez jest to,że kompletnie nie mam z kim o tym porozmawiać. Nie zniosłabym ani litości ani protekcjonalności ze strony innych, a niestety tylko na to mogłabym liczyć.
Ile bym dała, żeby móc napisac tu coś bardziej optymistycznego. Może za tydzień, jak mój m zrobi drugie badanie nasienia (po 3 miesiącach suplementów i hormonów). A może nie.

basia1614 wielkie nadzieje... 2 września 2014, 23:22

Wczoraj była nasza 2 rocznica :) piękny dzień :) tylko do pełni szcześcia brakuje nam jeszcze bobaska :/ Odkąd dostałam okresu czuję się lepiej, wierzę że teraz może się uda :) najbliższy moj grafik jest jakoś bardziej napiętny i mam o wiele mniej czasu żeby myśleć o ciąży itp. Nie mogę doczekać sie poniedziałku, poniważ jestem umówiona na wizyte do gin :)ciekawi mnie jak to wszystko się potoczy...


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 września 2014, 23:26

Ryba bejbiś ♡ 3 września 2014, 00:09

W poprzednim miesiącu miałam wszystkie książkowe objawy ciąży : szybko ból piersi, zmęczenie, senność, plamienie implatacyjne - które okazało się przedwczesna miesiączką; ) Wszystko na niebie i ziemi wskazywało ciążę. Mogłabym się zakładać, że w końcu nam się udało i nic. Przyszła wredna @ a z nią rozczarowanie:-( W tym cyklu nie miałam żadnych objawów, kompletnie nic. Piersi spoko, tylko lekki ból jajników i brzucha przelotnie. W sobotę 3 dni przed @ ostry ból krzyża i tak przez 3 dni. Piersi dołączyły się do niego witając radośnie wredna @. Do dziś rana byłam na 100% pewna , że to nie jest nasz czas.
W pracy wpadłam na jeden dziwny ale jakże prosty objaw. Ja od dziecka nie lubię zupy grzybowej :-(. W niedzielę byliśmy na grzybach i język uciekał mi do tyłka na myśl o pachnącej grzybowej ;-)Zjadłam miseczkę twierdząc że pycha, po czym następnego dnia nawet nie spojrzałam już w jej stronę;-) Hormony bywają przewrotne :-D
Choruję na niedoczynność tarczycy wiec automatycznie zwiększyłam dawkę leku o 25. Przyjmuję teraz euthyrox 125. Zalecenie lekarza po ostatniej wizycie w Polsce. Tutaj mogę zapomnieć o porządnej służbie zdrowia, pozostaje tylko poziom gp- czyli :lekarz rodzinny, endokrynolog, ginekolog i wielu innych w jednej osobie:-( paracetamol złoty lek na wszelkie dolegliwości.
Jutro rano zrobię następny test i sprawdzę czy druga kreska wzmacnia się i nabiera wyrazistych kolorów ;-)

Zaczarowana A miało być tak pięknie… 3 września 2014, 06:30

38 tyg. +6 dni

97% ciąży za nami. Jakieś takie to dla mnie nierealne. Mam wrażenie, że to zaledwie miesiąc temu widziałam dwie kreski na teście ciążowym, że dopiero co martwiłam się skracającą szyjką, a tu proszę - w każdej chwili może rozpocząć się poród. Niesłychane.
Ponoć na końcówce ciąży kobiety mają syndrom wicia gniazda. Ja chyba nie mam go w ogóle :P Na końcówce ciąży mam mega lenia i poczucie, że każda czynność jest dla mnie mega męcząca. Przy myciu głupich naczyń potrafię się zasapać i tak czasem się zastanawiam, skoro teraz mam takie problemy, to co będzie z porodem i po nim ? Skąd wezmę na to siły, skoro teraz ledwo się toczę z zadyszką i bolącymi nogami ?
Każdy z kim rozmawiam, na pytanie "Jak się czujesz?", oczekuje ode mnie odpowiedzi "Mam już dość, chcę żeby się urodziła", a ja nie. Mnie stan ciąży sam w sobie w niczym nie przeszkadza. Lubię być w ciąży, lubię czuć jej ruchy, rozpychanie się, boję się, że potem będzie mi tego brakowało ;) Wiadomo, nie czuję się komfortowo z pewnymi dolegliwościami, np. tymi, które wymieniłam wyżej, ale nie jestem nawet trochę bliska tego by stwierdzić "Mam dość bycia w ciąży!", wariatka ze mnie ? :)
Zaczynają się pytania, wiadomości, smsy "Urodziłaś już?". Na razie jeszcze mnie to nie denerwuje, ale mam wrażenie, że zaraz zacznie. Nawet sąsiadki pytają się mojej mamy czy już urodziłam...

Zastanawiam się kiedy Julka zamierza wyjść. To chyba będzie duże zaskoczenie, bo jak na razie nie mam żadnych dolegliwości, które mogłyby wskazywać na to, że wkrótce zacznie się poród. Aktualnie stoję na stanowisku, że wszystko zostawiam w rękach i mądrości Boga :) Co prawda z jednej strony wolałabym, żeby urodziła się troszkę po terminie, a z drugiej strony nie jestem przekonana czy to dla niej i dla mnie bezpieczne, ale na koniec i tak powtarzam - nie mnie decydować, będzie co będzie, widocznie tak będzie najlepiej. Tak więc czekam cierpliwie na moją królewnę i nie zamierzam w żadnym razie jej popędzać :)

W sumie wszystko na przyjście małej jest gotowe. Wczoraj oświeciło mnie, że nie ma sensu wyparzać i sterylizować smoczków, skoro nie mam na nie pojemników :P tak więc jutro czeka nas jeszcze rundka do sklepu po pojemniczki na smoczki. Do tego chcę przeprać kolorowe pieluszki tetrowe, miałam to zrobić dziś, ale pogoda nie dopisała, cały dzien lało. A tak to jesteśmy zwarci i gotowi :) Trochę boję się porodu. Czasami przychodzą takie myśli, że co ja zrobię gdy będzie cholernie bolało, albo zacznę płakać, że już więcej nie dam rady. Nie mam pojęcia jak to wszystko będzie wyglądało i trochę mnie to martwi, nie wiem nawet czego spodziewać się jak zacznie się cała akcja, jakie to są bóle itp. Mam w każdym razie nadzieję, że Mąż stanie na wysokości zadania i będzie mnie wspierał i dopingował i razem damy radę przez to przejść :)

Patrzę na łóżeczko, w którym jest już od paru dni materac i rożek i nie mogę uwierzyć, że ta mała wiercipiętka niedługo tam będzie leżała <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 grudnia 2016, 08:09

llallka Kolejna runda- przegrana... 3 września 2014, 08:57

Niby wiem, że jest nas tu więcej, ale to takie frustrujące- samopoczucie uzależnione od dnia cyklu! I tez ciągle słyszę, że ktoś zaszedł "niechcący"!

Vixen Alexander. 3 września 2014, 07:41

41tyg 0dni

Czy to TO?!

Obudziłam się o 4am z bólem brzucha, twardym jak kamień i na pół śpiąco poszłam na siku. Wróciłam do łóżka i zanotowałam ból pleców, ale to normalka od jakiegoś juz czasu i przeciez cały wczorajszy wieczór mnie bolały. Ale zaraz się rozbudziłam troche bo brzuch zabolał znowu. Jakbym miała dostać okres albo rozwolnienie. Wróciłam do toalety - nic. Ból przychodzi i odchodzi, w przerwach bolą plecy wiec trzeba to zmierzyć. Wiec od 4.30am jak zaczęłam zapisywać przychodzi co 10 min. Męża obudziłam zeby założył mi TENS i jest suuuuper na plecki a bóle wciąż przychodzą. I to mocne!
Mężu mój chyba nie załapał co jest pięć bo po sekundzie od przyklejenia mi plastrów zasnął :D ja próbuje ale w tych 10min miedzy skurczami mam za dużo myśli zeby spać! :D


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 września 2014, 07:41

Anuszka Dopóki od­dycham, mam nadzieję. 3 września 2014, 08:04

6 dzień po owulacji niby powinnam się stresować, niecierpliwić, odliczać. A tutaj dziwnie spokojnie jestem tak jakby z boku tego wszystkiego. W końcu wyluzowałam co ma być to będzie a moje nerwy niczego nie zmienią chyba że na gorsze. Lewy jajnik odpuścił już całkiem prawy czasami zakuje. Zaskakującym zjawiskiem są napady głodu w godzinach wieczornych zaznaczę że zazwyczaj jadam ok 20 najpóźniej. A tu co przedwczoraj 22:30 jem steka a wczoraj godzina 22:00 jem smażone ruskie :D

Kicia;) Mój Początek :) 'II' ... 3 września 2014, 08:23

pfffff k*#w@! 13dc a moja temperatura nawet sie nie szykuje do jakiegokolwiek skoku...- czyzby cykl bezowulacyjny? ;( i wez tu czlowieku zajdz w ciaze ;( jak tak dalej pojdzie to zajde w mega dola a nie w ciaze :/

Znów deszczowo i zimno ;P Krew nie pojawiła się już więcej, a więc to raczej na pewno nie @... Ale co? Bóle @ zdecydowanie mniejsze, czasem tylko któryś jajnik zakłuje albo takie maleńkie ukłucie w szyjce... :/ Dziś 23dc
A wczoraj spędziłam bardzo miły wieczór z moim mężulkiem :D graliśmy w chińczyka, śmialiśmy się, wygłupialiśmy, rozmawialiśmy i było tak miło, jak już dawno nie. Właściwie odkąd postanowiliśmy, że robimy naszą wersję mini to jakoś tak stres się wkradł w nasz związek i zaczęły być kwasy :/ a teraz doszliśmy do wniosku, że nic na siłę, że na spokojnie (ciężko jest mi przyjąć taką postawę, bo pragnę Maluszka jak niczego innego na świecie, ale spróbuję). Może jak oboje wyluzujemy i przestaniemy o tym myśleć i się spinać to się szybciej uda? Tak niechcący, niepostrzeżenie, przy okazji ;P
Oczywiście witaminki i badania nadal aktualne, ale zakładamy firmę więc troszkę na pewno nasze myśli się odciągną od tego wszystkiego :) Będzie dobrze, musi być :) Bóg nad nami czuwa :)

Znów deszczowo i zimno ;P Krew nie pojawiła się już więcej, a więc to raczej na pewno nie @... Ale co? Bóle @ zdecydowanie mniejsze, czasem tylko któryś jajnik zakłuje albo takie maleńkie ukłucie w szyjce... :/ Dziś 23dc
A wczoraj spędziłam bardzo miły wieczór z moim mężulkiem :D graliśmy w chińczyka, śmialiśmy się, wygłupialiśmy, rozmawialiśmy i było tak miło, jak już dawno nie. Właściwie odkąd postanowiliśmy, że robimy naszą wersję mini to jakoś tak stres się wkradł w nasz związek i zaczęły być kwasy :/ a teraz doszliśmy do wniosku, że nic na siłę, że na spokojnie (ciężko jest mi przyjąć taką postawę, bo pragnę Maluszka jak niczego innego na świecie, ale spróbuję). Może jak oboje wyluzujemy i przestaniemy o tym myśleć i się spinać to się szybciej uda? Tak niechcący, niepostrzeżenie, przy okazji ;P
Oczywiście witaminki i badania nadal aktualne, ale zakładamy firmę więc troszkę na pewno nasze myśli się odciągną od tego wszystkiego :) Będzie dobrze, musi być :) Bóg nad nami czuwa :)

Kicia;) Mój Początek :) 'II' ... 3 września 2014, 08:38

Dziewczyny! Jezeli ktorakolwiek zechcialaby zerknac na moj wykres to niestety nie prowadze go tutaj ale na papierze :P jednak moge tak pokrotce opisac jak wyglada moja sytuacja:

dlugosc cykli:
14.06 15.07 21.08
generalnie trwaja od 28 do 35dni, ale moge powiedziec ze sa regularne...


temperatury:
ten cykl jest pierwszym w ktorym je mierze...
1-6dc @@@
7dc 36,35
8dc 36,25
9dc 36,13
10dc 36,48
11dc 36,37
12dc 36,18
13dc 36,28

od 2dni mam szyjke wysoko otwarta miekka

wczoraj pierwszy sluz rozciagliwy

eeeh cholera... zobaczymy co przyniosa najblizsze dni... jak w ciagu 2 dni nie bedzie jakiegokolwiek skoku to moge sie chyba pozegnac z cyklem :(

AgaK starając się o maluszka po 30-stce 3 września 2014, 08:38

W piątek rano zrobię test, bo w sobotę jadę do Poznania do kuzynki na panieński i wolę wiedzieć, czy mogę jeszcze wypić z 1 czy 2 drinki czy już nie. Mąż mówi, że nie mogąc wypić ani drinka i tak byłabym najszczęśliwszą (poza przyszłą panną młodą) dziewczyna na tej imprezie i ma rację :)

Od kilku dni czuję brzuch, od wczoraj to już mam takie bóle przedokresowe, ale w sumie wg mojego 26-dniowego cyklu @ powinna przyjść w najbliższy poniedziałek, więc może to dlatego. Czytałam krótki pamiętnik jednej dziewczyny, która miała podobnie a potem wspaniały wpis "ciąża rozpoczęta" i aż mnie to bardzo ucieszyło, chociaż wiem, że wcale nie muszę mieć tak samo. Temperatura na razie się utrzymuje, więc mam nadzieję, ale nie jestem zdesperowana- co będzie to będzie :)

Kajtka Czekam na Ciebie... 3 września 2014, 08:41

Porada dnia
Podczas starania się o dziecko szczególnie wartościowymi owocami są: maliny, morele, brzoskwinie i czerwony grejpfrut. Ciesz się nimi i jedz je do woli!

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)