Mamax Walka o Bobo. 6 września 2014, 08:11

Wyniki na cukier sa dobre ale mam za niskie zelazo. To pewnie dlatego ostatnio tak czesto robi mi sie slabo. Czekam na receppte bo ma przyjsc poczta zeby wykupic tabletki i bede brala. Mam nadzieje ze pomoga a ja bede silniejsza. Bo w glowie mam taki zapal, energia mnie rozpiera ale troche porobie, pochodze i juz sie slabo robi...

Dostalam od kolezanki lozeczko dla Julianka. Co prawda nie jest nowe i takie mniejsze od standartowych ale je sobie ladnie odnowimy i sie jeszcze na 8 miesiecy przyda ;-) Na razie jest w piwnicy bo na poczatek bedzie kolyska ale jak maly skonczy 4 miesiace to przyniesiemy i do roczku Julianek bedzie w nim spal. Potem damy chlopcom duzy pokoj i w nim juz Julian przejdzie do wiekszego lozeczka- juniorka po sztarszaku a starszak juz wtedy 4- latek dostanie wysokie lozko ;-) W ten sposob zaoszczedzimy miejsca i rozwiazalismy problem bo nie musimy starszakowi kupowac dwoch lozek ;-)


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 września 2014, 09:37

<3 <3 <3 <3 <3 Belly pokazuje 65 dni do porodu :P a nam do cc zostało jakieś + - 45 dni :) <3 ale super doczekać się Ciebie syneczku kochany nie możemy <3 <3 <3 <3 <3 Kochamy Cię z Całych sił <3 <3 <3 <3 <3 !!!!!!

Bergo Bergo - nowa ja 6 września 2014, 08:52

A więc jednak...
http://ciaza-i-porod.wieszjak.polki.pl/polog/305073,Seks-po-porodzie-co-zrobic-jesli-nic-nie-czujesz.html#
"Waginoplastyka, a właściwie waginoperineoplastyka (plastyka pochwy i krocza), jest standardową i jedną z najczęściej wykonywanych operacji w ginekologii estetycznej. Zabieg ten przeprowadzany jest najczęściej u kobiet, które w wyniku ciężkich porodów doznały pęknięcia lub rozciągnięcia pochwy i krocza (dotyczy to ponad 90% kobiet rodzących siłami natury) oraz u pacjentek narażonych na inne czynniki, w wyniku których doznały rozciągnięcia oraz obniżenia pochwy. Pacjentki decydujące się na zabieg waginoplastyki kierują się przede wszystkim chęcią poprawy funkcjonalności narządu płciowego i potrzebą podniesienia jakości życia seksualnego."

Nutella Nutellkowe starania 6 września 2014, 09:20

32 + 6

Wtorkowa wizyta "ok", ginka zbadała mnie na foteliku, zaleciła badania, wypisała L4 i tyle (strasznie liczyłam na jakieś dokładniejsze USG ze sprawdzeniem przepływów itp. jednak zakończyło się na zważeniu Małej - obecnie ma ok.2 kg - i czy się obróciła - niestety nie).
Ginka dalej poleca świecić światełkiem w dole brzucha, puszczać muzykę.

Na szczęście pracuje w firmie medycznej i mam na co dzień kontakt z lekarzami radiologami, co w tym przypadku jest świetne. No i dzięki temu umówiłam się z szefem (tez lekarzem), że podjedziemy do niego do szpitala na dyżur i zrobi mi porządne USG.
W końcu zobaczyłam wszystko!!:D

Szefu sprawdził przepływy w główce, w serduszku, policzył naczynia w pępowinie, dokładnie sprawdził nerki, jelita, żołądek, płucka. Policzyliśmy jeszcze raz paluszki;p
Alicja była bardzo grzeczna i nie uciekała od głowicy;p

Przy okazji zrobił mi USG jamy brzusznej. Okazało się, że wątroba jest już prawie przy mostku !!!:D . Trochę się naszukał mojej lewej nerki, bo kobietom w ciąży wszystkie narządy układają się całkiem inaczej;p Przy okazji wyszło, że mam lekko poszerzone przewody nerkowe w prawej nerce (podobno norma u kobiet w ciąży - dużo pić i leżeć na lewym boku).

Co do ułożenia pośladkowego, a nawet poprzecznego Małej to jeśli nie obróci się do końca miesiąca będziemy umawiać się na cesarkę:/
Niestety my swoje a życie swoje.
Mam jednak jeszcze nadzieje, że dane mi będzie urodzić naturalnie i Mała zlituje się nad mamą i w końcu się obróci. Szef mówi, żebym sie nie martwiła i stawia, że się obróci;p Zobaczymy;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 września 2014, 09:20

ehhh mój mózg jest dziwny... :/ moje sny mnie dobijają... dziś m.in. śniło mi się, że świat zaatakowały spodki kosmiczne, ja mieszkałam na jakiejś dziwnej farmie i jeden z tych spodków przyleciał tam; kosmici chcieli mnie porwać bo miałam jakąś cenną płytkę czy blaszkę w głowie... OMG mózg do przeszczepu... hahahahahaha :)
wczoraj z P. mieliśmy zagrać w chińczyka ale zamiast tego... wylądowaliśy w łóżku :D ostatnio układa się między nami wprost idealnie :) oby tak zostało i oby zaowocowało Maleństwem <3 a propo... od wczoraj na zmianę bolą mnie raz lewym raz prawy jajcor i cycki po bokach tak pod pachami... jeszcze 4 dni do @....

Tak ni z gruchy , ni z pietruchy postanowiłam, że się zmierzę :) Ale zdiwko!
w pasie : było:82cm / teraz:78cm :)
biodra: było:104cm / teraz 100cm :)
no i udo: było 62,5 cm / teraz 60 cm :)
Ale waga nadal stoi na 66.5 kg :) nie chce się coś ruszyć :)
Wczoraj i dziś też byłam w lesie potruchtać z psem i skakałam na skakance.
TOTAL : -4.7 kg
Jesteśmy w stanie zrobić wszystko ze swoim ciałem. Udowodnię wszystkim, że potrafię.

Do końca roku musimy otworzyć działalność , żeby główny szef się porozdzielał z pracowników i będzie dawał zlecenia.
To jest nam jak najbardziej na rękę.. bo nie będzie zabierał 30 % za zlecenie, tylko 19%, więc kasa juz większa, zwroty za faktury.
a tym bardziej mi, bo będzie firma na mnie :)
I po roku czasu, jak bank zobaczy, że wpływy miesięczne firmy na konto wynoszą około 30 tys. to spokojnie dostanę duży kredyt !!!
I zbudujemy dom !!!


PS: wiem, ze jestem głupol, ale tak bardzo mocno wierzę, że owulka była !!!
No cholera! gdyby nie te sutki! to bym tak nie mówiła, ale dalej mnie bolą jak je dotkne.. :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 września 2014, 12:09

Dzisiaj obudzilam sie po ciezkiej nocy (nieprzespanej i przerywanej dziwnymi snami, ktorych nawet nie chce pamietac) i naszly mnie pewne mysli: czy kazda matka potrafi kochac swoje dziecko?? Nie pytam o te wyrodne matki, niezdolne do najbardziej podstawowych uczuc, o takie ktore maltretuja swoje dzieci, zaniedbuja, czy morduja. Ja pytam o takie matki, ktore marza o dziecku przez wiekszosc zycia, rozczulaja sie na widok bobasow kolezanek, kiedy zachodza w ciaze promienieja i unosza sie na skrzydlach szczescia, starannie robia wyprawki i prasuja malusienkie kaftaniki i spioszki, zeby wybic wszystkie zarazki zagrazajace ich malenstwu, czytaja ksiazki i fora internetowe, aby w teorii zglebic jak najwiecej porad na temat ciazy i macirzynstwa.... Czy jest mozliwe aby wlasnie taka kobieta, tuz po urodzeniu wlasnego dziecka, spojrzeniu na nie po raz pierwszy, nie doszukala sie w sobie zadnych uczuc?? przyplywu milosci?? Tak bardzo sie dzis przestraszylam tej mysli. Co jesli pod wplywem porodu, strachu przez przyszloscia, hormonow, depresji poporodowej, nie bede potrafila zaakceptowac swojego dziecka? odrzuce je i potraktuje oschle jak jakiegos intruza niepotrzebnego w moim zyciu?? Nie zrozumcie mnie zle - ja tak nie chce zeby bylo, dzis jestem najszczesliwsza kobieta i dziekuje opatrznosci za to ze dane mi jest nosic dziecko pod sercem... Ale czy te moje mysli sa bezpodstawne?? Czy tak sie nie dzieje? czy ktos mi da gwarancje, ze patrzac na moje dziecko nie powiem "ale brzydalek mi sie urodzil" (zamiast przyslowiowej mantry "moje dziecko jest najpieknejsze na swiecie" - nawet jesli nie jest??) Czy ktoras z Was (aktualne mamy) przechodzila przez takie stany emocjonalne?? Boje sie, ze zostane potepiona za takie mysli, wysmiana albo posadzona o brak piatej klepki - ale dzis naprawde zadalam sobie takie pytanie i szukam odpowiedzi... mam nadzieje ze zaraz wroce na wlasciwe tory myslenia a takie potworne watpliwosci nigdy mnie juz nie nawiedza..


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 września 2014, 13:12

6cs
8dc
sobota

W tym cyklu jeszcze nie mierzyłam temp. Ciągle zapominam, wypadłam z rytmu. Może od jutra zacznę - no wypadało by, skoro owulacja za ok. 4 dni.

Byłam dziś na badaniach krwi: TgAb, TSH, 25OH D3, Ca, CRP, żelazo i magnez. Badania z 20% zniżką kosztowały mnie 120 zł. Wyniki we wtorek.

Prolaktynę i testosteron na razie zostawiłam w spokoju. Dogadałam się z mężem, że zrobimy najpierw badanie nasienia, za 2 tygodnie. Mój mąż należy do tych, co nie musiałam go przekonywać, na szczęście.

Jak wyjdzie u niego ok, to będę dalej ładować kasę w diagnozowanie siebie.

A poza tym muszę pisać pracę dyplomową... rzygam nią. :( :( :(

Mika80 Kiedy wreszcie???? 6 września 2014, 14:15

15 dc i nic...cisza na morzu :-) Przy moich długich cyklach 32-35 dni to chyba jednak normalne. A może to cykl bezowulacyjny? Hmmm....ehhhhhhh Nie wiem dlaczego, ale mam przczucie, że i tym razem nici z tego... Jak sobie myślę, że znowu pojawi się ten sam scenariusz to aż mnie w dołku ściska. Nadzieja, test i dooopa! Zwariuję chyba, bo załamałam się już dawno :-( Ileż można czekac, modlic się i prosic????????????

mirka14 wierzę że się uda 7 września 2014, 23:34

Jakoś wcześniej nie mogłam się zmobilizować zeby coś napisać, poród przebiegł idealnie, co prawda bolało jak cholera ale poszło szybko i warto było dla takiego cudu przez to przejść, kocham ją niesamowicie, jest boska, cudna idealna i najpiekniejsza na świecie

Rozwija się bardzo dobrze, rośnie jak na drożdżach a tydzień temu zaczęłyśmy chodzić na basen, Lincia bardzo to lubi, ostatnio też z takim zapamiętaniem gryzie wszystko co tylko wpadnie jej w ręce jakby od tego zależało jej życie więc siłą rzeczy chodzi wiecznie upluta po pachy co wbrew pozorom ani trochę nie odbiera jej urody :D

Dzisiaj Linka pierwszy raz śmiała się na głos, z taty oczywiście ;)

Wczoraj godzina 22.30. Idę do łazienki. Okazuje się, że mam bardzo obfite ciemnobrunatne krwawienie. Brzuch lekko boli. Pomyślałam, że jest źle. Rozpłakałam się. Luby zawiózł mnie do szpitala. Ok 23 już wiedzieliśmy, że Maleństwo ma się dobrze. Serduszko szybko bije.
W prawym roku macicy mam krwiaka 1,6 na 0,4 cm, odkleja mi się kosmówka. Stąd takie krwawienie.
Maleństwo ma prawie 6mm. Pęcherzyk 2,2 cm. Ciążę doktor ocenił na 6 tygodni + 3 dni.
Dziś plamię na brązowo. Staram się zachować spokój. Głównie leżę.
Lekarz kazał się oszczędzać. To można bardziej? Właściwie nic nie robię. Z domu wychodzę raz na 3 dni. Dużo leżę i siedzę.
Kochamy nasze Maleństwo.

Anuszka Dopóki od­dycham, mam nadzieję. 6 września 2014, 15:32

Brzuch jak balon boli oczywiście, bolą cycki, boli w plecach, boli jajnik dzisiaj padło na lewy ... a ja głupia robię sobie jakieś nadzieję że tym razem stanie się cud ... a wszystkie znaki na ziemi i niebie dają mi jasno do zrozumienia że zbliża się @
Czytam Carrie Kinga ... I tutaj popełniłam błąd i obejrzałam najpierw film ale i tak czyta się całkiem całkiem.


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 września 2014, 15:34

No tak i znowu czekanie chyba mnie coś tarfi sama szczerze nie mysłąłam że to bedzie az takie trudne i tyle sił będzie mnie kosztowało często sie zastanawiam czy naprawde sie uda jakos w to nie wierze ale co robić jak nie bede działać to potem będe miała sobie za złe że nic nie zrobiłam jeszcze tylko troche i daje sobie spokuj może ta ciąża nie jest dla mnie :(

Śnił mi się dziś test ciążowy, oczywiście pozytywny! Ale dalszy ciąg nie był najszczęśliwszy. Zrobiłam 2 bety pierwsza była 6,7 a druga 6,3. Wiem dziwne liczby, ale sęk w tym że beta spadła i się obudziłam. Wiem, to przez to że za dużo o tym myślę. Bo raczej co dzień myślę o tym przed snem. A w ciążę w tym cyklu raczej nie mam zamiaru zachodzić bo biorę antybiotyk.
W ogóle teściu dziś mi sypnął tekstem na temat pracy ale wytrzymałam i nie skomentowałam tego ani słowem. Niby nie powiedział nic złego ale samo to że się na ten temat odzywa doprowadza mnie do szału. Bo chodzi i mówi mi co mam robić, ale że jego córcia właśnie rzuca pracę bo za ciężko jej siedzieć na dupie przed telewizorem to już mu nie przeszkadza. I że jej chłopak ma 22 lata i nigdy nie pracował i nawet tej pracy nie szuka też mu nie przeszkadza. Im ani słówka nie piśnie, a mi ciągle truje.

MadzikForever Traktat o Robalach 6 września 2014, 19:32

Zacznę od autorefleksji.
Jestem otyła, mam wiele kilogramów nadwagi. Co dziwne, zawsze odżywiałam się zdrowo (moją jedyną słabością były chipsy), ale przedobrzałam z ilością. Od 6 stycznia wzięłam się za siebie. Od tamtego czasu zjadłam 3 paczki chipsów, to prawda, ale nie ma co być świętszym od Papieża.
Zaczęłam od tego, że nie jadłam po 16.00. Mój organizm tak się ucieszył, że produkował dla mnie dwa razy tyle energii co zazwyczaj. W ten sposób schudłam raptem 2 kilogramy, bo nie żałowałam sobie przed godziną "W".
Potem wyłączyłam całkowicie cukier i sól, zmniejszyłam posiłki o połowę. Nie ważę się.
Teraz jem tak, jak jadłam w pierwszej ciąży. Ultra zdrowo, przemyślanie, bez makaronu i mąki, bez ciast i słodkości (i tak ich nie lubię), a przede wszystkim bez chipsów! (Fast-foody nigdy nie były problemem, mam na ich widok odruch wymiotny.) W pierwszej ciąży przytyłam 3,5 kg. Chciałabym powtórzyć ten wyczyn. (Robal urodził się zdrowiutki, z wagą 3850 g i wzrostem 55 cm.)
Od 3 miesięcy prawie codziennie chodzę na basen. Uwielbiam pływać. Robal i Tata Robala też. :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 września 2014, 19:41

Zaczarowana A miało być tak pięknie… 8 września 2014, 03:38

39 tyg. +4dni

Nie, jeszcze nie urodziłam ;) Chyba na razie żadne znaki na niebie nawet na to nie wskazują, no może poza tym, że dwa dni temu (po tym, jak się później dowiedziałam, mama z bratem zakładali się, że właśnie tego dnia urodzę) chyba zaczął mi odchodzić czop, ale nie mam pewności czy to na pewno to.

Byliśmy na wizycie, z małą wszystko o.k., nadal ułożona jak trzeba i główką ponoć jest nisko. Postępowanie jest tu takie: jeśli do terminu młoda sama nie wyjdzie, to w końcu (!) zbadają mnie wewnętrznie żeby ocenić stan szyjki. Potem dają 7 dni i jeśli nadal nie będzie jej śpieszno wyjść, to wywołują. Ja cały czas powtarzam, że wolałabym żeby urodziła się w terminie lub krótko po nim, ale jak ma inną wolę, to niech będzie jak chce, godzę się z tym ;)
Mąż w ramach prezentu "poporodowego" sprezentował mi tableta coby wygodniej mi było przy małej korzystać z neta ;) no ciekawa jestem czy ja w ogóle na tego neta będę miała czas :)

Dziś, chociaż nic takiego nie robiłam - byliśmy w kościele i raptem w dwóch sklepach, padam na twarz. Normalnie cała energia mnie opuszcza. Od paru tygodni mam też problem jedzeniowy :P choć bardzo staram się jadać reguralnie, to się po prostu nie da. Obiad to zwykle mój ostatni posiłek, potem pomimo tego, że nic już nie jem, czuję pełny żołądek jak bym się za przeproszeniem przeżarła. Rozumiem, że mała już mi tam uciska, ale czemu tylko wieczorami ? :/

Mam pewne obawy co do tego, czy będę potrafiła się nią zajmować, nosić ją, kąpać, przebierać, karmić...dziewczyny, czy to przychodzi tak samo z siebie, naturalnie? Boję się, bo nie chcę żeby inni uznali, że nie daję rady. Nie chcę żeby obcy ludzie dotykali mi dziecka :/ Może jestem dziwna, ale aż mnie trzepie na myśl, że obca kobieta, która nie jest lekarzem albo położną miałaby dotykać moje dziecko :( Na razie nastawiam się pozytywnie - dam radę, w końcu jestem mamą, ale kurczę, nigdy nie miałam do czynienia z noworodkiem i co jak nie będę wiedziała co i jak?


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 grudnia 2016, 08:12

16 dzień cyklu
50,0 kg
wg mnie 1 dpo :)

Jest skok temperatury :D !!! Oby teraz sie juz dluuugo tak utrzymało :D zaczyna sie najgorsza czesc cyklu pt." mam wielka nadzieje ze sie udalo i juz nie mogę sie doczekac testowania"

troche pobolewa mnie lewy jajnik i brzuch trochę jak na @

_____________________________________
1 śniadanie: omlet z bialym serem i cebulą
2 śniadanie: jablko
obiad: filet z soli z grilla, kaszka kus kus z oliwa i surówką z kiszonej kapusty i marchewki
podwieczorek: smoothie jaglane z malinami
kolacja: sernik, makowiec - trzaskaniowo :)

5t5d
Czas leci. A ja bym już chciała wiedzieć, że z moją Kruszynką jest wszystko w porządku. Czekam na to usg i na dobre wieści. Na to, że jest serduszko. Żebym mogła zacząć mówić wszystkim, że jestem w ciąży. Żebym mogła zacząć za jakiś czas urządzać pokoik dla Żabci. Żeby mi się chciało więcej rzeczy. Póki siedzę zawieszona w niepewności, siedzę i nic nie robię, bo nic mi się nie chce. Nie wiem co bym zrobiła, gdyby się okazało, że coś jest nie tak... Więc musi być dobrze. Nie ma innej opcji.
Od dwóch dni przeszła choroba, pojawiły się mdłości - chciałam to mam :D Mało co chce mi się jeść. Słodkim pluje. Kwaśne/Słone/Pikantne. A jeszcze chwilę temu się zajadałam czekoladą :P
Stresuje mnie to, że nie uczę się do egzaminu, a jednocześnie absolutnie nie mam weny. Nie i już!
5 dni do wizyty, 14 do egzaminu, pojutrze zaczynamy 7 tydzień. Już?? Dopiero??

Nie mam juz sil na starania na nic i tak ciagle to samo ;/ :( z kazdym niepowodzeniem coraz bardziej to boli :( 5 lat staran 3 IUI i nic !! :( Czasami wolalabym umrzec zeby juz nie cierpiec :(

Mika80 Kiedy wreszcie???? 7 września 2014, 08:09

Wieczór z M... i dalej do przodu


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 września 2014, 14:36

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)