coliberek Działania..działania... 8 marca 2013, 15:28

...jak zwykle małpiszon bawi się ze mną w kotka i myszkę. Już wczoraj rano myślałam, że dostałam (jak w zegarku) i wychodząc z domu założyłam skrzydlaste zabezpieczenie (rano na papierze zauważyłam lekko różowy kolor) ale nie przyjechała, pomimo że brzuch lekko i głucho pobolewa jak na ciotkę. Dziś rano znowu zobaczyłam czerwoną kropeczkę (cóż za oszałamiający wzrok!),wiec siedzę i pracuję zabezpieczona, ale od rana minęło 8h a tu dalej nic.

Jak wiadomo absolutnie nie czekam aż się @ pojawi, wręcz czekam że się jednak NIE POJAWI..no ale jak my wszystkie nie chcę zapeszać ani się nastawiać. Pewnie świnia przypłynie jutro albo co gorsza w poniedziałek.

Śmieszny jest ten okres oczekiwania aż "nie przyjedzie" ale za jednym razem nie robienie testu żeby się nie rozczarować bo w takich kiku dniach gdzieś głęęboko głęęboko na tyłach serduszka i umysłu tli się niesamowicie przyjemna iskierka nadziei że to MOŻE JUŻ TERAZ...

coliberek Działania..działania... 8 marca 2013, 15:29

A obok tej iskierki jest beznadziejne, gorzkie, wkurzające uczucie, że nie ma co się nastawiać bo przecież znowu na pewno będzie g-u-z-i-k

dzieki Marta za slowa otuchy. Wszyscy mowia, ze sie zdarzaja, ale nie wiedza co to zanczy je miec bo za kazdym razem jak widze krew to mi lzy leca i sie zastanawiam czy to juz poronienie. Teraz lekarz mnie troche uspokoil. Juz sie nie moge doczekac kiedy mnie bedzie kopac :)

no wiec wciaz boli i pojawil sie sluz.test zakupiony.nie wiem czy wytrzymam do terminu @,wiec zrobie jutro.raz kozie smierc.jak wyjdzie negatywny poczekam na @,jak sie nie pojawi powtorze test.taki jest moj misterny plan.a jesli wyjdzie pozytywny,no coz...szalenstwo:)

najgorsze jest to,ze moje cykle sa takie dziwne,tzn dlugie,nieregularne i tak naprwde nie moge byc pewna pierwszego dnia spodziewanej @.teraz jestem w 38 dniu cyklu.

Pada śnieg, pada śnieg.Jutro Pierwszy Dzień Wiosny, zaraz Święta Wielkanocne. Chyba kupie choinkę i ubiorę w pisanki. Heheh choć z pogodą nic nie wiadomo może i ta pani Wiosna w końcu na dobre wykopie pana Mroza.


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 marca 2013, 14:24

vogue41 Moje życie na rozdrożu 9 marca 2013, 08:31

Odpuściłam sobie w tym miesiącu mierzenie temp, chciałam się rozluźnić w końcu i przestać myśleć tylko o zajściu w ciążę. Mam poczucie, że nic mi się w życiu nie udaje: praca do bani i brak perspektyw na lepszą, teść zaczął działać mi na nerwy ale i tak nie ma szans żeby swój kąt mieć, nawet w ciążę nie mogę zajść. Nie mam ani jednej osoby z którą mogłabym o tym wszystkim porozmawiać-wszystko trzymam w sobie.Seks.....też się nie udaje.

@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@ ;(

Ale z drugiej strony lepiej urodzić w grudniu a nie w w listopadzie :) hehhe pocieszam się. Ale postanowiłam się nie stresować i tym razem nic nie mówię mężowi o owulacji. Sama też postaram tak się na tym nie skupiać. Temperatura wysoka ale pewnie spadnie.
Rano byłam w szoku że to już strasznie wcześnie dostałam @ Dziwne.

Kfjatus garść przemyśleń.. 9 marca 2013, 11:48

Nie jest źle... bo przecież zawsze może być gorzej...
Chociaż tak bardzo brakuje tego małego Cudu. Takie maleństwo, a zmieniłoby bieg życia, nadało sens, sprawiło, że ofiarowalibyśmy siebie. Nadzieja i czekane - uczy pokory, pokazuje, że jednak nie sprawdzają się słowa: mogę wszystko! Nie mogę i już, mogę walczyć, ale nie mam wpływu na przebieg zdarzeń. Ale ufam i wierzę mocno w to, że mój, a właściwie nasz Cud w końcu stanie się rzeczywisty. Jak myślę o tym naszym Cudzie(na który czekam nieustannie), to już KOCHAM :).

test zrobilam-negatywny.po minucie pojawila sie@:(ale walka zaczyna sie od poczatku.fajnie,ze mam czulego meza i was moje drogie.do boju!!!

9 dzień stymulacji 🍀

Wczoraj zrobiliśmy ostatni zastrzyk Rekovelle. Nadal do mnie nie dociera, że znowu jesteśmy tak daleko. Że po raz kolejny otwierają się przed nami nowe drzwi, zza których nieśmiało wychyla się nadzieja. Ten cały sen przerywa co jakiś czas kłucie w jajnikach i sprawia, że to wszystko staje się bardziej realne. Jestem bardzo podekscytowana tym, co przyniesie nam los i jaką szansę da tym razem.
Od kilku dni czuję się świetnie. Podobam się sobie w lustrze, chętniej zagaduję do ludzi. Myślę, że okres okołoowulacyjny x20 robi swoje, ale jednak i na duszy jakoś tak lżej. Cieszę się, że możemy działać i realnie zbliżać się do spełnienia naszego marzenia. Nie próbować jak dotąd w ciemno, a czynić konkretne, celne kroki naprzód. Co jakiś czas pojawia się we mnie strach, niepewność - jestem zdecydowanie ostrożna w zbyt ochoczym wybieganiu w przyszłość. Ale postanowiłam celebrować dobre momenty i cieszyć się chwilą. Dziś działamy. Robimy wszystko, co możemy, a reszta nie zależy już od nas. Jeśli się nie uda, płacz zostawimy na później. Nie uciekniemy od niego.

Brzuch trochę powiększył swój obwód. Jest pełen siniaków i nawet z rana mocno odstaje. Za każdym razem, gdy szukam wolnego miejsca na nowy zastrzyk, myślę o tym, jak dużo już za nami. Czasem obracam się bokiem do lustra i rozpływam się w myślach, jak by to było nosić pod sercem tego małego Człowieka, którego już tak bardzo kochamy.

Od środy, od kiedy biorę Ganiran, zauważyłam u siebie lekkie duszności. Zasapuję się przy wejściu na piętro i mam wrażenie, że chwilami robię dość małe, krótkie wdechy. Ale to są w sumie żadne negatywne skutki, stymulację znoszę naprawdę tip top.

Przed chwilą podaliśmy ostatni raz Ganiran, a już o 20:00 mamy wywołać owulację Ovitrelle. Koniec. Nawet nie wiem kiedy to zleciało. Niedzielę zaplanowaliśmy po brzegi, więc mam nadzieję, że do poniedziałkowej punkcji szybko zleci nam czas. Stymulację można traktować jako przedbiegi całej procedury - prawdziwe oczekiwanie i stres zaczynają się dopiero później. Od poniedziałku do soboty embriolodzy będą rozwijali nasze zarodeczki i pod koniec tygodnia dowiemy się, jakie rezultaty przyniosła cała procedura. Ostatnio dwa miesiące trwałam w zawieszeniu, a tym razem wszystko będzie jasne w ciągu 5 dni.

Jeszcze chwilka 🤍

coliberek Działania..działania... 9 marca 2013, 15:19

Ach..zrobiłabym test, ale tak bardzo bardzo bardzo nie chcę się rozczarować. Robienie tych testów i patrzenie na jedną kreskę jest tak niesamowicie FRUSTRUJĄCE i takie...kwaśne!

Wolę udawać, że nic się nie dzieje i nie myśleć tylko pogodzona z kolejnym nieudanym cyklem szykować się mentalnie na następny.

Ginka pewnie będzie miała co analizować jak przyjdą wyniki hormonów z 22 dnia cyklu, skoro od 3 dni zamiast normalnej ciotki mam rano leciutkie oznaki, a potem cisza. Dzis rano już myślałam, że dostałam bo zamiast różowo bylo pomarańczowo na papierze, ale teraz nawet po dogłębniejszym zbadaniu sprawy ( :) ) nie ma nic..

Poczekam z testem do poniedziałku, albo lepiej wtorku żeby nie zaczynać rozczarowaniem tygodnia...Ogólnie jestem niepoprawną optymistką, ale tyle razy już podniecona robiłam test żeby znowu dowiedzieć się, ze "to nie tym razem" że w tej kwestii staram się nie robić sobie nadziei - a cieszyć się i być w siódmym niebie będę jak w końcu okaże się że nam się udało!

……okres mi się kończy i w ogóle nie wiem co jest grane bo: z rana zrobiłam sobie swoją ulubioną kawę, którą zwykle wypijam duszkiem i była tak obrzydliwa, że zostawiłam pól kubka, fuuj, później zaczęła mnie boleć głowa więc się przespałam godzinę, a od 16 jest mi tak nie dobrze zbiera mi się na wymioty....jakaś masakra i dlaczego to wszystko……

Peonia Barwy mojego życia 9 marca 2013, 17:23

Czekam jeszcze dwa tygodnie na mój wynik i co dalej . Jejku nawet jak wyjdzie kiespki to będę juz wiedzieć dlaczego tak mi wychodzi . I będę kopać w tej immunologii . a jak nic nie wyjdzie dalej będę żyć w niepewnośći i mysleć co ja zrobiłam , cxzemu to ja .
dnia wspominała swój pobyt w szpitalu . Jejku oj przeszła biedulka .
Pora napisać jak to było ze mna . może czas na wspomnienia . Czas powiedzieć głośno o moim strachu .
Cała akcja pt : torbiele rozpoczęła się w listopadzie 1999* roku . ot siedziałam z moim chłopakiem na kanapie i raptem ten ból . Jakby ktos wyrzunał mi suchą ścierą w brzuchu . Zbladłam i tak kilka razy w ciągu kilku tygodni . Ówczesny chłopak wysłał mnie do lekarza i przy usg usłyszałąm torbiele . Po dwóch tygodniach na dwóch jajnikach . Zaczęli ładować mi leki . Słynne Diane -35 , do tej pory Bogu dziękuję zę wziełam tylko jedno opakowanie . Organizm sie broniłi czułam sie jak babcia .
9 września 2000 r. powiedziałam sakramentalne TAK . 29 września 2000 r, jestem na stole i mam znieczulenie wewnatrzoponowe . Boże jak mnie wszystko bolało . Miałam resekcje nie czułam bólu , ale czułam szarpnięcia i wszystko syszałam . co ztego zę lekarz głupkowato się uśmiechał a czułam sie jakby ktoś robił mi wbrew mnie krzywdę .
Operacja musiała sie odbyć bo nie reagowqałam na leki , usuneli mi dwa torbile wielkości mandarynek . Ginek mi pokazał w słoiku po dżemie . bodajże porzeczkowym. Pierwsze słowa były takie ; pani musi w ciągu roku zajść w ciąże lub urodzić inaczej nigdy sie pani nie doczeka maleństwa . Boże ja ledwo po slubie i ledwo 21 lat a tu takie teksty .W połowie czerwca 2001 roku ujrzałam II kreseczki . Jednak po tygodniu poroniłam . Jak poszłam do ginekologa już któryś razpowiedział mi przykro mi samoistne poronienie . Po dwóch latach kolejny zabieg pierwsza operacja była zle wykonana i zrobiły się zwapnienia i zrosty . Udało się uratować jajniki .
Najgorsze było to zę w trakcie operacji pani pielęgniarka zle wbiła werflon i zamiast w żyłę do wbiła w ścięgtno i poszła połowy kropki w ścięgno i ból w łokciech został do dziś . Na zmianę pogody bolą okropnie . Mam przykre pamiątki po pierwszym zabiegu . Brzydką bliznę, uszkodzili mi jakiś nerw i zanim zacznę się na dobrte kochac to 100 razy zaliczam toaletę .
POtem trafiłam znowu do szpitala bo okazało się , że mam cukrzycę . No żeś mało kłopotów . brałąm leki a od lipca biorę insulinę . Takie wymogi . I teraz moje życie wyglada takpełno zrostów na brzuchu od igieł . Siniaki , życie ze zegarkiem . POdobno szczęśliwi czasu nie liczą . Nie wiem jak To sie ma bo ja czas liczę co dwie godziny po posiłku kłuje paluszek u dłoni aby pobrać krew i zapisać w notesie wynik . Odwaliłam termometr . PO co fakt mam piękną owulacje i co ztego jak .sluzu jak na lekarstwo . No trcohę teraz ruszyło . W 2011 r. w grudniu widziałam pecherzyk na USG na endometrium i co ztego jak za dwa tygodnie juz go nie było i znowu poronienie . Trzy tygodnie leciało ze mnie jak z kaczki . Kiedy poroniłam moja siostra urodziła akurat drugie dziecko . Słodkie maleństwo jest moją chrześniaczką ma rok . I tyle czasu od poronienie . I jak żyć bez ból z uśmiechem na twarzy. Jak żyć ze świadomością zę coś jest nie tak i wiem co . Może Bóg da nam nadzieję na lepsze jutro , może da nam mała istoskę co będzie wołąc mama tatę . A moze da nam znowu ból i cierpienie i rozłączy Nas smiercią i zostanę całkiem sama . Nie mam prawa kochać , nie mam prawa byc żoną i kochanką . Prawo natura zrobiłą mnie w balona i wypięła sie na mnie.K**** mać wolałabym miec menopauzę i wiedzieć zę juz nic z tego a nie czekać na cud poczęcia .

Hmmm... Od czego by tu zacząć?
Może od tego że chyba jestem szurnięta i powinnam się leczyć :)
Wczoraj załapałam takiego doła że cały wieczór spędziłam pijąc wino i płacząc z byle powodu.
W domu był mój mąż więc niechcący i mu się dostało.
Dzisiaj jest mi głupio z tego powodu ale wczoraj nie mogłam się powstrzymać. Tym bardziej że nie będziemy się widzieć przez następne trzy tygodnie. Aktualny cykl mogę sobie spisać na straty :(
Chyba na prawdę muszę zacząć się na głowę. Jak tak dalej będę świrować to chyba nigdy moje pragnienie się nie spełni.
Ale z dnia wczorajszego fajne jest to że jak przypadkiem rzuciłam że mój mąż ma jechać ze mną do jakiejś kliniki leczenia niepłodności, i że poddamy się inseminacji ( tak mi jakoś to przyszło do głowy) to moja druga połówka nie powiedział NIE :) I to chyba jest Ok.
Ale do psychologa to i tak się umówię :) :) :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 marca 2013, 19:22

zaba25 walka o 2-gi cud :) 9 marca 2013, 19:10

hmmm... test negatywny, nic trzeba czekac, ze staranek i tak nici narazie wiec dobrze ze owulki nie ma, maz 12h w pracy do 2 w nocy a ja o 5 wstaje do pracy ani sily ani checi na serduszkowanie ale jutro mam nadzieje zaczniemy, jak maz bedzie miec sily. Ciekwa jestem czy owulacja wogole bedzie ma byc okolo sroda- piatek, jak nie bedzie to po badnaiu dadza mi wkoncu leki, wiec nastepny cykl juz z pomoca.

i boli mnie brzuch okresowo nie owulacyjnie - dziwne, skad ten bol?


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 marca 2013, 19:14

Zmieniam dietę - produkty z pełnego ziarna, bogate w witaminy z grupy B (pełnoziarnisty chleb, makarony, kasze), wapń (jogurty, mleko ), cynk (jaja, warzywa strączkowe, pestki dyni). 2-3 razy dziennie świeże warzywa i owoce obfitujące w witaminę C , a 2 razy w tygodniu ryby (łosoś, sardynki).
I zaczynam łykać wiesiołek z wit E, magnez b6 oraz pije siemię lniane.

No i dostałam @,ale czego innego mogłam się spodziewać.

coliberek Działania..działania... 10 marca 2013, 15:22

Coż...test zrobiony, wynik jak można było się spodziewać negatywny a całość uwieńczona płaczem dziecka, które przyjechało w odwiedziny do sąsiadów mieszkających pod nami :D

Grunt to "przytup" . No ale tak jak napisała maxi, lepiej wiedzieć niż nie wiedzieć.
... i budować nadzieję na ewentualnych wyimaginowanych objawach.

Jednak ok..najgorszy był ten ułamek sekundy jak spojrzałam i zobaczyłam jedną, tłustą, samotną i wyraźną krechę. Ale bez załamki, mamy kolejny cykl do rozdysponowania...

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)