Dziewczyny starajace sie o pierwsze malenstwo :)
-
WIADOMOŚĆ
-
Ida wrote:Jeśli można to i ja się dołączę do tej grupy Jestem na ovf nowa, 2 cykle. To nasz pierwszy taki prawdziwy cykl starań. Moja historia? Jestem przedszkolanką i dzieci kocham od zawsze. Instynkt krzyczał już do mnie od kilku dobrych lat, no ale wiadomo - najpierw znalezienie pracy, potem ślub na który czekaliśmy 2 lata. Teraz jesteśmy pół roku po ślubie i postanowiliśmy, że od styczni zaczynamy starania. Tak na luzie, bez stresów i nakręcania się. Na razie się to udaje, choć wiem, że im później, tym może być z tym gorzej. No ale to nasz pierwszy cykl, zobaczymy. Dziś mój 8 dpo, wczoraj dopadło mnie przeziębienie. Brr... A Wy jak wspominacie pierwsze starania??
Ida powodzenia! Ja mój pierwszy cykl wspominam tak, że oczywiście myśląc, że zaraz będę w ciąży chodziłam po domu jak paw i miałam takie dziwne uczucie, które powodowało myśl w głowie, że TO WŁAŚNIE TERAZ. No niesetety nie wiedziałam wtedy, że będzie to tyle trwało... ale uczucie niezapomnianeIda lubi tę wiadomość
-
nick nieaktualny
-
julenka78 wrote:wpadaj tutaj częściej kochana, my razem sie wspieramy a pojedynczo zachodzimy w ciąże :):):)
Dokładnie! Masz też nas!
Ja tak dzisiaj z doskoku, bo mam zjazd rodzinny, ale wpadam tutaj z chęcią.
Jeśli chodzi o rodziców, to moja mama wie i to dość dokładnie. Modli się tylko i mnie bardzo wspiera, ale tak bez zbędnych pytań.
A teściowa nie wie nic, bo na pewno by się zdziwiła, że chcemy dziecka, kiedy nie ma pracy i środków na to.
A co do 2013 roku, to był bardzo pechowy i w duchu wierzę w to, że ten będzie cudowny!
-
Milcia wrote:Paulina28makuszek, jestem przebadana, stwierdzona podwyższona tarczyca i choroba Hashimoto, nasienie ok, monitoring, tabletki z estrogenem i progesteronem, CLO... Już nie mam siły.
Weszłam jeszcze na chwileczke kochana ja mam tą sama chorobe co ty plus niepłodnosć pierwotna dobra teraz juz umykam jak chcesz sie cos jeszcze dowiedziec to napisz wiadomosc to odpowiem bo znając zycie jutro juz sie nie odnajde bo będzie tyle postów DOBRANOC DZIEWCZYNYPaulina 28maluszek -
nick nieaktualny
-
Dzien Dobry....
niestety dla mnie dobrze sie nie zaczal test zrobiony jedna kreska ;( ;( a @ dalej nie ma...Jakbym mieszkala w PL jutro bym juz do gina szla a tu w NL dziwni ci lekarze rok czasu kaza sie starac ehhh...
Hej Ida to juz jest nas dwie nowe
Co do rodzicow u nas wiedza i do niedawna co chwile sie pytali czy juz sa dziadkami ale ja i moj maz grzecznie ich poinformowalismy ze takimi pytaniami tylko nas stresuja i narazie cisza nie ma wspominania o dziecku..
Ide zaraz na silownie musze sie odstresowac wypocic wszystkie wylane lzy....Wiadomość wyedytowana przez autora: 19 stycznia 2014, 08:27
-
Dzień dobry.
Aż strasznie głupio mi tu dziś pisać...chciałam się z Wami pożegnać...
Wczoraj powiedziałam mężowi, że jak się dobrze postaramy, to w walentynki może będziemy mieli prezent, po czym zobaczyłam jego wymuszony uśmiech...zapytałam się go czy chce coś powiedzieć...i powiedział, że może jeszcze się trochę wstrzymamy ze staraniami. Teraz szef ma go rejestrować, później może będę uczyła się języka, przydało by się zmienić mieszkanie itp. U mnie jak to u mnie - szklanka w oczach i mu mówię, że zawsze coś będzie co jeszcze przydałoby się zrobić zanim zajdę w ciążę, a im dłużej będziemy zwlekać tym będzie gorzej i obudzimy się pewnego dnia i okaże się, że nie będziemy mogli mieć dzieci, a wtedy to ja już sama nie wiem co zrobię...
Przepłakałam pół nocy. Po co on mi takie nadzieje robił? Teraz jak piszę to stoją mi łzy w oczach...
Ale poddaję się. Nie mam już siły dłużej z nim walczyć. A jak się jego mamuśka zapyta o wnuki to jej powiem otwarcie, że syn nie chce teraz, a ja mogę nie chcieć później. Koniec owijania w bawełnę.
W tej sytuacji nie chcę tu zbytnio zaglądać, bo za każdym razem będzie mi się robiło przykro.
Trzymam za Was mocno kciuki i myślę, że zanim tu wrócę, to wszystkie będziecie tuliły swoje maleństwa, ewentualnie będziecie się starały o kolejne
-
nick nieaktualnyJeju Żabcia! Jak on Ci tak mógł powiedzieć?! Aż mnie zatkało .. Domyślam się jak się musisz czuć i masz rację, że nie ma na co czekać, bo nie wiadomo co będzie później. On sobie nie zdaje z tego sprawy? A może chce żebyś trochę odpuściła? Faceci są skomplikowani, spróbuj jeszcze raz z nim porozmawiać.
Także żabciu porozmawiaj ze swoim mężem jeszcze raz na spokojnie. Zapytaj jak on to widzi wszystko i co zrobi jak w przyszłości te odkładania poczęcia dziecka dadzą się we znaki. Wypłacz się, bo to naprawdę pomaga, ale nie poddawaj się! Musi być jakieś rozwiązanie.
Żabciu nie możesz nas opuścić. Na nas możesz liczyć ;* i porozmawiaj z nim jeszcze raz na spokojnie bez emocji i podejmijcie jakąś mądrą decyzję. To się da pogodzić wszystko przecież..Wiadomość wyedytowana przez autora: 11 kwietnia 2014, 08:47
Little Frog lubi tę wiadomość
-
Kochana, u niego przede wszystkim chodzi o kwestię materialną. Strasznie jest przewrażliwiony pod tym kątem, bo tak w skrócie: ich było 5 (rodzeństwa), jego tata pracował przez jakiś czas, po czym go wyrzucali za picie (tak na okrągło) i tak też zawsze brakowało kasy. Ciężko miał w życiu i nie chce za nic dopuścić, żeby jego dziecko miało też pod górkę. On mi powiedział, że bardzo chce mieć dziecko, ale musi zapewnić mu odpowiednie warunki. Mieszkamy teraz za granicą i faktycznie utrzymujemy się z jednej wypłaty, ale żyjemy skromnie, nie wydajemy kasy na byle co i w sumie udaje nam się sporo odkładać. Myślę, że jeden mały człowieczek spokojnie mógłby z nami tu żyć. Ja też zasadniczo mogłabym poczekać nawet jeszcze ze 3 lata...mogłabym, gdybym miała pewność, że za te 3 lata mi się uda. A jak wszyscy zgodnie piszą, to im wcześniej, tym lepiej.
-
U mnie mąż też na początku miał minę: a może poczekamy z tym jeszcze... Jako argument stawiał to, że mamy świeżo otwartą firmę, całkowicie zależną ode mnie, jak urodzę trzeba będzie zatrudnić pracownika, a na razie urobek słaby. Do tego samochód się sypie- trzeba kupić nowy, a na dziecko też sporo idzie. Ja sobie zdaję z tego wszystkiego sprawę, wiem że może nie być lekko, na pewno nie będzie. Ale porozmawialiśmy poważnie, powiedziałam mu, że czuję się z tym sama, jakbym to ja sama podjęła decyzję o dziecku, a on jakby nie chciał tego jeszcze. Że nie chcę aby za rok wypomniał mi, że sama o tym zdecydowałam, a go to ogranicza itp. On na to, że on chce dziecka, nawet bardzo, tylko teraz tyle się u nas dzieje, że boi się że nie damy rady. Przekonałam go, że nigdy nie będzie dobrego czasu na dziecko. Zawsze coś będzie stało na przeszkodzie- a to remont, a to przeprowadzka, a to ważny zakup. A trzydziestka się zbliża, zwyczajnie możemy nie zdążyć (chcieliśmy min 2 dzieci). A wcale nie jest powiedziane, że uda się od razu. Doszliśmy do porozumienia i zaczynamy starania.
Little Frog porozmawiaj z nim jeszcze! To wszystko o czym mówi Twój mąż da się robić w ciąży czy z dzieckiem!
Trzymam kciuki, nie trać nadziei!Ania07, Little Frog lubią tę wiadomość
-
nick nieaktualnyLittle Frog wrote:Kochana, u niego przede wszystkim chodzi o kwestię materialną. Strasznie jest przewrażliwiony pod tym kątem, bo tak w skrócie: ich było 5 (rodzeństwa), jego tata pracował przez jakiś czas, po czym go wyrzucali za picie (tak na okrągło) i tak też zawsze brakowało kasy. Ciężko miał w życiu i nie chce za nic dopuścić, żeby jego dziecko miało też pod górkę. On mi powiedział, że bardzo chce mieć dziecko, ale musi zapewnić mu odpowiednie warunki. Mieszkamy teraz za granicą i faktycznie utrzymujemy się z jednej wypłaty, ale żyjemy skromnie, nie wydajemy kasy na byle co i w sumie udaje nam się sporo odkładać. Myślę, że jeden mały człowieczek spokojnie mógłby z nami tu żyć. Ja też zasadniczo mogłabym poczekać nawet jeszcze ze 3 lata...mogłabym, gdybym miała pewność, że za te 3 lata mi się uda. A jak wszyscy zgodnie piszą, to im wcześniej, tym lepiej.
Ahaaa to tak sprawa wygląda. No to w sumie widać, że chce dobrze, ale z drugiej strony tak jak mówisz, nikt Ci nie zagwarantuje, że za ten rok-dwa na 100% zajdziesz w ciążę. Kurde .. ciężka sytuacja
Wiadomość wyedytowana przez autora: 11 kwietnia 2014, 08:48
Little Frog lubi tę wiadomość
-
nick nieaktualny