Odpowiedz

Załamane -

Oceń ten wątek:
  • Nadzieja87 Autorytet
    Postów: 602 268

    Wysłany: 26 listopada 2014, 22:21

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Ana,to piekna historia ze znajomymi. Moj tez ostatnio powiedzial ze może kiedyś uda sie zajść naturalnie,choc w naszym przypadku byla by to jak wygrana w totka,choc na wygrana jeszcze jest jakies prawdopodobieństwo gorzej u nas bo szanse zerowe. Ale nie poddam sie, walczę,będę próbować wspomaganym rozrodem póki ktos mi nie powie-pani juz dziękujemy. Ja bez dziecka sobie niie wyobrażam zycia. Oczywiscie wiem ze możemy go nie doczekać. Wtedy będziemy musieli sie przeprowadzić pewnie na jakies małe mieszkanie bo w dużym domu bbez sensu.


    21.03.16 - syn :*
  • nick nieaktualny

    Wysłany: 26 listopada 2014, 22:26

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    ana90 - ciesze sie, ze myslisz podobnie :) ps i ja tez zadam sprawiedliwosci!!!! <3 :)

  • ana90 Ekspertka
    Postów: 260 96

    Wysłany: 26 listopada 2014, 22:38

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Oj z ta sprawiedliwością to słabo niestety :(
    Kurcze a ja jeszcze jak na złość mam dziwna @ najpierw 2 dnia plamienia wczoraj niby normalny okres a teraz jak by już się skończył i bądź tu mądry .U mnie wiecznie coś wcześniej non stop torbiele na jajnika a teraz plamienia przed @ w tamtym cyklu plamilam 5 dni zanim okres przyszedł

    starania od lutego 2011
    6 lekarzy żadnej konkretnej diagnozy
    Czerwiec 2015 - naprotechnologia
    Grudzień 2015 - laparoskopia (PCO, endo, naprawa źle zbudowanej macicy)
    WALCZYMY !!
  • nick nieaktualny

    Wysłany: 27 listopada 2014, 16:26

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Dziewczyny ja już jestem na etapie in vitro (kolejny raz), ale jednak po cichu mam cały czas nadzieję, że może akurat naturalnie się uda. Gdzieś taka nitka myśli mi się po głowie kołacze jak pająk wiszący na nici pajęczyny. W każdej chwili może się przerwać albo przerodzić w całą sieć...
    A jak widać takie przypadki się zdarzają. Zawsze bardzo się cieszę, kiedy komuś po wielu staraniach, wreszcie uda się naturalnie. Trochę podnosi mnie to na duchu, bo widzę że może i ja mam szansę.....

    Z innej beczki - stosowałyście może inofolik?
    Czytam na forum, ale na razie jestem w przysłowiowym lesie ;)
    W każdym razie szczęśliwie się zaopatrzyłam. Ale koszt..... Mam nadzieję, że warto

  • adrenalina Autorytet
    Postów: 2295 1626

    Wysłany: 27 listopada 2014, 17:01

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Ja łykam witaminy zwykle, tylko patrzę zawsze na skład zeby kwasu foliowego było minimum 200% łykałam vigor up, a teraz kupiłam falvit mama
    Ile kwasu foliowego jest w tym infoliku ?

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 27 listopada 2014, 17:02

  • adrenalina Autorytet
    Postów: 2295 1626

    Wysłany: 27 listopada 2014, 17:07

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    A tak wogole co u was ?
    U mnie 17 dc i strasznie boli mnie jajnik. Nie wiem czy to owulacja czy nie.
    Śluzu nigdy nie miałam i nie mam (susza jak na Saharze ). Chyba muszę poprosić lekarza zeby mi cos przepisał na to.
    Moze to tez jest powód bo plemniki nie maja warunków.
    Kiedyś mierzyłam temperaturę ale wstaje o rożnych porach i nie jest miarodajne. Nic z tego nie wychodziło, wiec przestałam.
    Nie wiem jak jeszcze moznaby było sprawdzic czy owulka jest czy nie. Na monitoring idę dopiero w styczniu.

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 27 listopada 2014, 17:08

  • nick nieaktualny

    Wysłany: 27 listopada 2014, 17:11

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    1 saszetka zawiera: Myo-inozytol 2000 mg, Kwas foliowy 200 mcg.
    Oprócz tego mam kwas foliowy 400 mcg i kpl. podstawowych witamin

  • adrenalina Autorytet
    Postów: 2295 1626

    Wysłany: 27 listopada 2014, 17:16

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    To dużo tego kwasu Łykasz strasznie.
    Moze tez powinnam więcej brać.

  • nick nieaktualny

    Wysłany: 27 listopada 2014, 17:20

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Jak szaleć to na całego ;) :D
    A może akurat to pomoże, wierzmy w to ;)

  • adrenalina Autorytet
    Postów: 2295 1626

    Wysłany: 27 listopada 2014, 18:39

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Ja juz we wszystko wierzę :) haha nawet jak by mi ktoś powiedział żebym nosiła laleczkę woodo i to pomoże to napewno bym nosiła. Wiec od dzis do witaminek bede brała i kwas foliowy :)

    Amelcia, olala35, tulipanna lubią tę wiadomość

  • nick nieaktualny

    Wysłany: 27 listopada 2014, 18:43

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    kochane, ja lykam inofolic juz ponad pol roku i nie wiem czy cos mi pomogl, ale niektorym dziewczynom ponoc ladnie jajniki wyczyscilo z torbielek po jego zastosowaniu... jest tez inofem - tanszy, wiecej saszetek i ten sam sklad... niektore dziewczyny pija nawet po 2, 3 saszetki dziennie, mimo ze na opakowaniu pisze, ze optymalna dawka to 1 saszetka. Ale przy jednej dawce, to malo tego kwasu foliowego, wiec chyba najlepiej pic po 2. Na poczatku pilam i bylo ok, teraz cos mi w ogole nie podchodzi ten smak, na sama mysl cos juz mnie mdli. nawet na forum byla jedna babka, ktora ponoc pracowala w tej firmie i odpowiadala dziewczynom na pytania dotyczace leku. Chyba miala nick Ania_inofolic, cos takiego :/ a slyszalyscie moze o takim leku, jedna dziewczyna pisala na forum:

    " d-chiro-inositol najlepiej się spisuje przy PCOS, można sobie poczytać zagraniczne fora, jest dużo przypadków ciąż za pomocą właśnie tego suplementu, jednak jest on w cholerę drogi no i niedostępny w Polsce. W UK można go zakupić, kuracja miesięczna to jakieś 50f "

    D-chiro-inositol można w UK dostać tutaj: http://www.ecotherapies.co.uk/products1.php

    no ale to dla dziewczyn z PCO - nie wiem jakie sa badania na dziewczynach, ktore nie maja problemu z owulacja...

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 27 listopada 2014, 18:44

  • nick nieaktualny

    Wysłany: 27 listopada 2014, 19:07

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Anna255 dzięki za info.
    Przeczytałam, że inofolik oprócz działania na PCOS działa też na insulinooporność dlatego postanowiłam wypróbować ten specyfik. Może rzeczywiście następnym razem kupię inofem.
    Na razie będę piła po jednej saszetce, a kwas foliowy uzupełniam dodatkowo w tabletkach.
    Moje PCOS nie jest aż takie "straszne", owulację zawsze mam, insulinooporności też nie mam wysokiej, zatem myślę, że 1 saszetka powinna wykazać jakieś działanie. Taką mam nadzieję ;)
    Tak jak pisała wcześniej Adrenalina - już we wszystko wierzę, że może pomoże. Popijemy, zobaczymy :D <3

  • nick nieaktualny

    Wysłany: 27 listopada 2014, 19:21

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    normalnie, az mi sie humor poprawil jak tu z pelna wiara w przyszlosc patrzycie :) wiadomo, zawsze nowy lek wzbudza rozne emocje - w tym nowe nadzieje. No ja sie cieszylam jak mi lekarz powiedzial, ze to alternatywa dla clo, ze po nim tez moze byc owulacja, ze nie zzera tak endo, bo to suplement diety, a nie lek hormonalny. Tylko coz - ja wieksze efekty odnotowalam po metformina + dieta. No ale wiadomo, na kazdego dziala cos innego <3 kciukaaaaam zatem za Was nieustannie :)

  • nick nieaktualny

    Wysłany: 27 listopada 2014, 19:32

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Ja postanowiłam, że od dziś też wdrożę dietę, oprócz metforminy i infolika. Bo wczoraj tak się wieczorem nażarłam cukierków, że miałam niezłe problemy ze spaniem :D ;) Jak nie zapomnę to też czasami pedałuję na rowerze. Postanowiłam o siebie teraz trochę zadbać - ciekawa jak długo wytrzymam ;) hahaha :D

  • nick nieaktualny

    Wysłany: 27 listopada 2014, 19:38

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    wez nic nie mow o slodyczach hehe ten cykl wcinam cos codziennie, batoniki, ciastka itd. Mozliwe, ze przez to mi wyszedl cykl bezowulacyjny - moze przez cukier i skoki insuliny pecherzyki nie chcialy dojrzec <3 Kurde, ostatnio gdzies czytalam, ze przy PCO, pecherzyki tez moga rosnac i pekac, jedynie moze byc problem z uwolnieniem komorki jajowej, czy cos takiego. No ale cykl cyklowi nie rowny, a babki z tym schorzeniem w ciaze jednak zachodza, wiec nadzieja jest. W przyszlym cyklu postaram sie zjesc slodkosci jedynie przed @ zastanawiam sie nad kupnem chromu, bym nie miala takich napadow na cukier heh i tez myslalam nad gorzka czekolada (70-90% kakao) bo pamietam kiedys jak chcialam zjesc cos slodkiego, to zamulilam sie paroma kostkami gorzkiej i juz nawet nie chcialo mi sie myslec o zjedzeniu czegos jeszcze :) zawsze to jakis sposob, bo wcinanie orzechow i migdalow slabo na mnie dziala :)

  • olala35 Koleżanka
    Postów: 72 11

    Wysłany: 27 listopada 2014, 20:42

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    adrenalina wrote:
    Ja juz we wszystko wierzę :) haha nawet jak by mi ktoś powiedział żebym nosiła laleczkę woodo i to pomoże to napewno bym nosiła. Wiec od dzis do witaminek bede brała i kwas foliowy :)

    Ja miałam taką "fazę" uwierzenia w coś w podobnym stylu. Byliśmy w tym roku na urlopie na wyspie Kos i w centrum wyspy jest wioska Pyli, a tam cudowne źródełko. Rezydent śmiał się, że tam wycieczki nie jeżdżą, bo jak kobieta napije się wody z tamtego źródełka i je okrąży, to po 9 miesiącach wiadomo co jest... i że to w ogóle baardzo zdrowa woda. No i ja do męża - musimy tam pojechać. Kos jest nieduży i jak popatrzyłam na mapę to pomyślałam, że rowerem się tam wyprawimy. Jednak jak się okazało w praktyce, wcale tak blisko i łatwo nie było. W tamtą stronę jechaliśmy wzdłuż wybrzeża, bardzo silny wiatr wiał, a my jechaliśmy właśnie pod wiatr. Ja w ogóle teraz nie jeżdżę rowerem, więc kondycja zerowa. I po paru km myślałam, że padnę. Naprawdę byłam u kresu sił i chciałam wracać przy każdym rozjeździe. zatrzymywaliśmy się co kawałek. Dodatkowo ta wioska była w górach, 15 km, więc tym bardziej była to masakra. Tak mnie wszystko bolało, ale tak się zawzięłam, że powiedziałam, że choćbym miała tam paść to dojadę, jeśli ma się stać cud. bo później żałowałabym, że się poddałam. Po drodze zapytaliśmy takiego starszego pana, w którą uliczkę wjechać, żeby się upewnić, czy aby na pewno dobrze jedziemy i pan jak odpowiadał to patrzył na mnie i mówił, że ta woda jest bardzo zdrowa. Później pewna pani nam podpowiedziała, gdzie skręcić i też widziałam w jej spojrzeniu, że wie po co tam jedziemy. Jak dotarliśmy to praktycznie cała weszłam do tej wody, tak byłam skonana i chciałam się ochłodzić. Woda fajna, zimna. Obeszłam to źródełko, jak głupia kilka razy i wróciliśmy do hotelu. Z powrotem trasa była łatwiejsza bo była w dół no i pojechaliśmy główną drogą. W hotelu mąż mnie przytulił za to, że tak walczyłam i że wie, że jak chce walczyć, to walczę i się nie poddam. I pierwszy raz widział mnie taką zawziętą, a znamy się od 11 lat.

    To był początek sierpnia. Niestety, jak nie byłam w ciąży, tak nadal nie jestem :(
    Głupia uwierzyłam, że jakieś "magiczne" źródełko może pomóc...

  • olala35 Koleżanka
    Postów: 72 11

    Wysłany: 27 listopada 2014, 20:48

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    A odnośnie tych historii, że komuś po iluśtam latach udało się w końcu zajść naturalnie, to znam je głównie z internetu i wydaje mi się, że to jakieś cudowne magiczne historie... Jak byłam raz u fryzjerki, to inna babka opowiadała, że jej synowa jest w ciąży. 5 lat się starali i nie wychodziło. Nie podeszli tylko do in vitro, bo dziewczyna nie chciała (nie z powodu wiary, tylko nie chciała, nie była gotowa). I w końcu, jak pojechali na jakiś krótki urlop, żeby się oderwać od rzeczywistości i do tego problemu, zaszła całkiem naturalnie. Cud? Chciałabym tego doświadczyć...
    "Próbowaliśmy" tych sztuczek z urlopem, ale nie działa :( Pewnie dlatego, że z wyjazdami wiąże się ten podtekst, nadzieja.

  • adrenalina Autorytet
    Postów: 2295 1626

    Wysłany: 27 listopada 2014, 20:55

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Kurdę sama bym uwierzyła wiec sie nie dziwie. Ja to bym pewnie jeszcze i w butelkę wzięła. Jak to mówią tonący sie brzytwy chwyta.
    I my staracZki juz tak mamy, ze co by nam nie dawali i nie mówili to wypróbujemy wszystko aby osiągnąć cel.
    I napewno kupie ten inofem. Mozna go pic codziennie czy tylko w jakies dni cyklu?

  • AgnieszkaH Autorytet
    Postów: 1040 398

    Wysłany: 27 listopada 2014, 21:06

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Ja znam dwie takie pary, które po wielu latach bezowocnych starań odpuścili i... udało się więc wierzę, że jest to możliwe:) Bardzo ważna jest też pomoc dobrego lekarza, który nie olewa problemu i Nasze nastawienie. Sama też często mam chwile zwątpienia, ale wtedy pomaga mi mąż i ja też sama sobie pomagam tym, że wspominam, co w danym cyklu poprawiło się na plus np. śluz czy coś innego. Każda z Nas musi znaleźć swój sposób i nie tracić nadziei, a wtedy będzie dobrze, musi być!

    hipisiątko lubi tę wiadomość

    AgnieszkaH
    33 lata
    Starania od 2014r. (HSG, Laparoskopia, Histeroskopia, Biopsja, Scratching)
    4 Cykle stymulowane 😢 3 IUI 😢
    1 IVF ICSI 2 komórki - 1 zarodek - ET 3-dniowca 18.02.2019 😢
    2 IVF ICSI+MACS 6 komórek - 3 blastki 😍
    FET - a któż to wie...???
    Nierówna walka z ureaplasma od 2015r - czas ją w końcu wygrać!!!

    Problemy: immunologia, cienkie endometrium, słabe komórki, nadkrzepliwość, PCO, zrosty, polip, mięśniak itd...
    KIR Bx bez implantacyjnych, mąż C1C2, allo MLR 47%
  • nick nieaktualny

    Wysłany: 27 listopada 2014, 21:21

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    olala35

    Coś w tym jest, że wiele ludzi wierzy w cudowną moc jakichś "cudownych" miejsc. Nie wiem, ale może rzeczywiście jednemu na sto, albo jednemu na milion takie magiczne miejsca pomagają. Najlepszym przykładem są te wszystkie cudowne wody z sanktuariów. Przeważnie oczywiście te wszystkie cudowne uzdrowienia to po prostu kwestia zwykłego przypadku, czy zbiegu okoliczności. Skoro miliony ludzi jeździ pić wodę z jakichś cudownych miejsc, to dlaczego nie napić się wody z takiego miejsca jak Wy byliście. Widocznie coś jednak w tym jest.
    A że nie udało się, widocznie to może nie był ten czas.... Trudno powiedzieć. Najważniejsze jest, że sama wówczas wierzyłaś, że pomoże.
    Ja osobiście nie wierzę w takie "czary", ale to jest każdego indywidualna sprawa. Nie wierzę też w cudowną moc święconej wody, czy w duchy i wiele innych rzeczy których nie mogę zobaczyć, dotknąć, powąchać, poczuć....
    Sami byliśmy zaraz po ślubie w Egipcie. Tam znów jest pomnik skarabeusza. Wszyscy jak jeden z całej wycieczki dreptali ileś razy w jedną i drugą stronę wokół tego skarabeusza. Cel oczywiście był jeden - on ponoć wpływa na płodność. My z mężem oczywiście nie poszliśmy jak owce za pasterzem, tylko siedzieliśmy na ławeczce i czekali aż reszta skończy te pielgrzymki. No i skutek jest taki, że do tej pory nie mamy dziecka. Nie wiadomo czy gdybyśmy poszli to by coś zmieniło, czy też nie. Ale kiedy człowiek robi wszystko, żeby wreszcie zajść w upragnioną ciążę, to ima się nawet takich metod.
    Reasumując, skoro byliście w sumie niedaleko takiego miejsca i mieliście ochotę na zaczerpnięcie magicznej wody, to moim zdaniem dobrze zrobiliście. Po latach, nie będziesz sobie mogła zarzucić, że mogłaś jednak spróbować. Ale to moje skromne zdanie, możesz się z nim nie zgadzać.
    Pozdrawiam

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 27 listopada 2014, 21:24

    olala35 lubi tę wiadomość

‹‹ 7 8 9 10 11 ››
Zgłoś post
Od:
Wiadomość:
Zgłoś Anuluj

Zainteresują Cię również:

11 najczęstszych pytań o IUI, czyli inseminacja w pigułce

Czym jest inseminacja? Kiedy warto skorzystać z tej metody? Dla kogo jest szczególnie polecana? Jaki jest koszt inseminacji? Jakie są szanse na zajście w ciążę po zabiegu inseminacji? Odpowiedzi na 11 najczęstszych pytań o inseminację. 

CZYTAJ WIĘCEJ

14 najczęstszych pytań o Zespół Policystycznych Jajników (PCOS)

Na PCOS, czyli Zespół Policystycznych Jajników może cierpieć nawet 10-15% kobiet w wieku rozrodczym. Czy PCOS jest groźną chorobą? Jakie są najczęstsze przyczny PCOS? Czy Zespół Policystycznych Jajników jest uleczalny? Poznaj odpowiedzi na 14 najczęstszych pytań o PCOS.  

CZYTAJ WIĘCEJ

Mięśniaki macicy - przyczyny, objawy, leczenie

Mięśniaki macicy mogą występować nawet u 3 na 4 kobiety, w dowolnym momencie życia. U kogo jednak występują najczęściej? Czy znane są przyczyny powstawania mięśniaków macicy? Jakie są najczęstsze objawy i co powinno skłonić do wizyty u lekarza?

CZYTAJ WIĘCEJ
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego