Och, dziewczyny. Dwa dni od ostatniego wpisu a tyle się działo... Ale po kolei.
W niedzielę w tym Krakowie mimo tej zakichanej pogody było zajebiście, kupa śmiechu, dużo chodzenia, zdjęć i jedzenia
dopadliśmy stoisko z przeróżnymi rzeczami w czekoladzie, kupiłam sobie papryczkę chili w mlecznej czekoladzie, ale ona nie było w ogóle ostra i się zawiodłam! ;( 
Wróciliśmy do domu sporo po 22
A ja wczoraj miałam na rano ;]
W niedzielę rano mąż przyszedł do domu z nocki i powiedział mi, że w nocy było trochę nieciekawie z powodu jednej akcji. Okazała się na tyle poważna, że kompan mojego męża, który był kierownikiem zespołu poleciał natychmiast, na całe szczęście mój mąż dalej ma pracę. Wybaczcie, ale nie mogę nic więcej powiedzieć.
Uwierzcie, że wczorajszy dzień odkąd się dowiedziałam, że on poleciał, do dzisiejszego telefonu z którego się dowiedzieliśmy, że mąż zostaje miałam takiego doła, że hej! Już się bałam,że znowu będziemy musieli przełożyć starania...na całe szczęście wszystko się skończyło dobrze
a ja już z powrotem mam swój humorek 
Słoneczko świeci, szkoda, że dziś do pracy na noc.
Byliśmy też z moją mamą i siostrzenicą na rynku bo jest jarmark wielkanocny 
I było też tam stoisko z tymi rzeczami w czekoladzie
wzięłam sobie jabłko 
i wate cukrową jadłam, i trzy rodzaje oscypka, i kupiliśmy żurek na jutro, i duuuużo przypraw 
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 marca 2015, 15:09
Ufff...i po wizycie.
Ciąża jest
Pojedyncza, wewnątrzmaciczna
4,6 mm szczęścia z bijącym serduszkiem z prędkością 113 uderzeń zdaje się na minutę 
Cieszę się ogromnie, bardzo się bałam. Wielkość "jak pół paznokcia" 
Ale tak różowo do końca nie jest. Bo opryszczka. Wczoraj doktórka w przychodni powiedziała, że mogę się maścią posmarować ewentualnie. Dzisiaj lekarz się przestraszył, migiem wypisał receptę na Heviran i mam go brać po 5 tabletek dziennie przez 5 dni! (oczywiście nieufna jestem, bo czy aby lek nie zaszkodzi? Uspokoił mnie, a ja sobie jeszcze znalazłam inne uspokojenie - http://www.medonet.pl/zdrowie-na-co-dzien,artykul,1624604,1,stosowanie-lekow-przeciwwirusowych-w-czasie-ciazy-nie-zwieksza-ryzyka-wad-rozwojowych-u-noworodka,index.html)
No ale powiedział, że ta opryszczka to nic dobrego, że może być groźna... Nie musi oczywiście, ale może...Cytuję "dziecko jest malutkie, a wirus groźny...może jej rozszarpać na strzępy"... No więc trochę stracha mam, tabletkę łyknęłam... no i czekam. Uspokajam się, bo wiele historii czytałam o kobietach, które miały opryszczkę i nic się nie stało. Kurcze, gdybym wiedziała, to już w niedzielę skombinowałabym sobie receptę. Echh... No nic, czasu nie cofnę, nie ma co się nakręcać.
Mąż był przy USG. Ale nie najlepiej to przeżył. Mówi, że jakoś inaczej to sobie wyobrażał, a w zasadzie to sobie nie wyobrażał. A tu lekarz nakłada prezerwatywę na głowicę, wsadza ją między moje nogi... Kurcze, mi nawet do głowy nie przyszło, że to może być dla faceta trudne. Hehe, no i był też zabawny moment:
Lekarz: Widzą Państwo, tutaj jak coś mruga?
Mąż: Oczy???
L: Nie...serduszko...
)))))))
A z mężem ustaliliśmy póki co, że na USG będzie ze mną chodzić, jak już będzie "normalne" - czyli przez brzuch.
Skierowań dostałam parę:
Grupa Krwi
Morfologia
Mocz-badanie ogólne
p/ciała odpornościowe (odczyn Coombsa)
glukoza na czczo
VDRL, HIV (Combo)
TSH
HBS Ag
HCV Ab
Toxo IgM
Plus wizyta u stomatologa, celem określenia potrzeb profilaktyczno-leczniczych.
Konsultacja internistyczna dotycząca oceny ogólnego stanu zdrowia.
Kwas foliowy i witaminka D w dawce 1000.
Kawę mogę, do dwóch dziennie (mąż się oburzył! Dwie? Po co dwie? Jedna starczy!)
Paznokcie malować mogę. Włosy myć również
Farbować mogę - "ale proszę mieć na uwadze, że kolor może wyjść niekoniecznie taki jak zawsze..."
Nie mogę: jeść surowego mięcha, pić wódki i dźwigać ciężarów 
Żeby uniknąć mdłości - jeść nie rzadziej niż co 2 (!!!) godziny, małe porcje. Nie przejadać się, bo rozciągnięty żołądek nasila mdłości. Koło łóżka położyć sobie słone paluszki i jak w nocy idę sikać, to zjeść ze dwa (no i co, za każdym razem potem zęby myć? Nie dopytałam). Radził, żeby obiad jeść na raty. Najpierw zupę, za dwie godziny pół drugiego dania... itd. W sumie sama intuicyjnie tak robię - czyli nie dopuszczam do pustego żołądka. Maślanka to mój faworyt największy - kalorii mało, tłuszczu mało, białka sporo, a fajnie głód i pragnienie koi.
Pić też mam dużo - "Tego, co najbardziej Pani lubi" (Hmm, kawa i wino?
. Ale to też wiedziałam, a nawet jakbym nie wiedziała, to organizm sam się upomina. Wszędzie chodzę w wielką butlą wody, bo chwila przerwy i mi niedobrze.
Podsumowując, poza nerwami opryszczkowymi chyba wszystko dobrze jest
BĘDĘ MIAŁA DZIECKO!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
PS. Oczywiście jest śliczne 
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 marca 2015, 15:13
Ciąża rozpoczęta 26 lutego 2015
Beta 20,6
4 TYDZIEŃ CIĄŻY
będziemy rodzicami !!!!!!! Mąż już wie
popłakaliśmy się oboje
Dziękuję Ci Boże za ten CUD !!!!!!! 
Oby wszystko było ok błagam !!!
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 marca 2015, 16:10
No to teraz czas na mnie! Dziś wizyta u stomatologa! Pani dr dziś chyba miała lepszy dzień. Bezboleśnie odbudowała mi kanał. Hehe śmiesznie to brzmi. No i dowiedziałam się nowej informacji. Czy wiecie, że na NFZ w ciąży leczenie kanałowe jest gratis? Ja nie wiedziałam! Teraz już wiem! Nic tylko w ciąży zęby leczyć. Choć mam nadzieję, że już po plombie będzie dość, bo nie lubię tam chodzić! Zresztą za każdym razem kiedy tam idę i boli zaczynam się zastanawiać: "jak ja do cholery urodzę"?.
Nie ważne, dam radę!
Kupiłam dziś Tatusiowi jego ulubione paluszki słone. Niech ma! W końcu nie tylko ja, jak zauważyłam mam zachcianki. No i ibuprom, bo zupełnie jak mnie męczą go ostatnio bóle głowy. Ja nie mogę sobie ulżyć to niech on sobie chociaż pomoże. No i ci w czwartek ginekolog i kolejny tc zleci.
22 dc
Byłam u ginekologa i co? Więcej do niego nie pojadę! Nawet nie spojrzał na moje ug piersi po tym jak powiedziałam że mam guza. Stwierdził że tam gdzie robiłam zajmą się diagnozowaniem. W tym momence odjęło mi mowę. Usg nie zrobił bo to nie ten dzień cyklu, więc nie wiem czy była czy nie było owulacji. Brakowało tylko żeby powiedział po co ja w 21 dc przyjechałam. Spojrzał ale od niechcenia na wyniki nasienia męża, zapytał po raz 55ty ile mam lat i od ilu się staramy.
Staram się nie płakać, ale już nie mogę. Pocieszam wszystkich wokoło a samej mi ciężko. Kolejna z ovuprzyjaciółek w ciąży a ledwo ją dodałam. Zaniedługo sama tu zostanę 
Nie wiem już co mnie boli czy jajnik czy brzuch
Śluz wydaje sie płodny ale gin powiedział że w tym dniu to już napewno nie ma co sprawdzać. Może była tylko nie odczułam. No właśnie teraz czuje! I chyba zaraz zwymiotuje po kopytkach...
Debil!Debil Debil!
Przynajmniej poświrowałam autem, bo mój kochany mąż mi zostawił i o 4:40 poszedł na busa :* Jest moim aniołem 
Spod przychodni ruszyłam z piskiem (żeby Łukasz nie widział
), zimny łokieć, muza na fula
To jest życie
Kupiłam 4 czekolady i mam zamiar je zjeść
A pod biedronką puściłam pana na rowerze tzn mu odjechałam - tak ładnie się do niego uśmiechałam a on do mnie
A no i na solarium idę 
Bajunia 
Niech się cieszy
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 marca 2015, 22:41
Dopiero w 23 tc (22t3d) zdecydowałam się na stworzenie tego pamiętnika 
W pierwszą ciążę zaszłam w wieku niespełna 21 lat. Byłam wtedy na III roku studiów pielęgniarskich. 16 kwietnia 2011 roku o godz. 1:50 w nocy przyszła na świat moja pierwsza córeczka Anastazja. Ważyła 3270g i mierzyła 56cm, dosała 10pkt Apgar
Rodziłam siłami natury przez 11 godzin. Mimo porodu udało mi się ukończyć studia bez brania urlopu dziekańskiego
22.03.2012 roku obroniłam prace licencjacką i od tamtej pory jestem dyplomowaną pielęgniarką 
Niedługo po obronie zdecydowaliśmy z ówczesnym moim narzeczonym (obecnym mężem), że zaczniemy się starać o dziecko pod koniec 2012 roku. Los chciał, że w ciążę zaszłam duuuuuużo szybciej
Na początku lipca 2012r dowiedziałam się, że jestem w ciąży, a dokładniej był to 7tc
Zaczęło się planowanie ślubu. Dnia 8.12.2012r w Urzędzie Stanu Cywilnego powiedzieliśmy sobie "tak"
Termin porodu miałam na 01.03.2013r, lecz córeczce spieszno było na świat. I oto 09.02.2013r w 37tc urodziła się Emilka z wagą 3150g i 53cm długości, dostała 10pkt Apgar. Poród odbył się przez cesarskie cięcie, gdyż 08.02.2013 odeszły mi wody i brak było postępu porodu.
Tuż po II porodzie zamiasat zrzucić nadprogramowe kg zaczęłam przybierać na wadze. Okazało się, że mam cukrzycę tII... 
Rok po narodzinach drugiej córeczki zdecydowaliśmy się z mężem, że zaczniemy starania o kolejne dziecko. Starania trwały długo. W pierwsze dwie ciąże bardzo szybko zachodziłam. A o obecną staraliśmy się 8cykli, w tym 5 z OvuFriend
18.11.2014r zobaczyłam na teście dwie piękne kreseczki
Ze szczęścia cały dzień płakałam
Szybko umówiłam się na wizytę u lekarza. Pierwszą wizytę miałam 03.12.2014r. Byłam wtedy w 6tc + 3d
Na USG było widać bijące serduszko 

Pierwszy trymest był okropny... Masa objawów: mdłości, senność bóle piersi i kręgosłupa, częstomocz. Nie mogłam jeść mięsa i większości innych potraw. Żywiłam się wtedy tylko białym twarożkiem, rzodkiewką, sałatą, szczypiorkiem... Nic słodkiego też nie mogłam zjeść...
W drugim trymestrze większość objawów znikła. Została tylko senność i częściowa nietolerancja jedzenia (głównie banany). Ale za to doszła zgaga, bóle kręgosłupa i pachwin. Bardzo szybko poczułam pierwsze ruchy
Dokładnie 05.02. w 15t2d 
01.03 maleństwu zaczęło się spieszyć na świat. Był to 19t1d. Od rana miałam skurcze. Wieczorem udałam się na IP. Po badaniu wróciłam do domu z obietnicą, że jeśli po lekach na drugi dzień skurcze nie ustaną to wróce i położą mnie na oddział. No i tak się stało.. 02.03 o godz. 17 wróciłam na IP i już tam zostałam. Tego samego dnia miałam USG i okazło się, że będę miała kolejną córcię
W szpitalu byłam do 04.03. Na szczęście skurcze ustąpiły 
10.03 (20t2d) miałam kolejną wizytę u ginekologa + USG połówkowe
Liliana strasznie się wierciłą
Lekarka potwierdziła, że będzie dziewczynka. Lilcia ważyła wtedy 379g 

Brzusio rośnie bardzo szybko
Już wyglądam jak w 8mcu ciąży a to dopiero 22t3d 

Zdjęcie brzusia zrobione 2tyg temu 
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 marca 2015, 16:53
Dzisiaj rano powiedziałam sobie, że skoro mam jeszcze takie wątpliwości, to może powinnam odczekać ten jeden cykl jeszcze i zacząć w kwietniu, tak jak początkowo uzgodniliśmy z mężem. Niepotrzebnie otworzyłam się w ogóle na możliwość wcześniejszych starań, tylko mam przez to jazdy 
W zasadzie jedyne, co mnie kusi we wcześniejszych staraniach to fakt, że gdyby się udało, dostałbym dodatni test ciążowy na urodziny. Trochę głupi powód na rozpoczęcie starań wbrew lekarzom, którzy wszyscy uparli się na standardowe wytyczne pod tytułem "3 cykle po poronieniu".
No, byłaby jeszcze jedna potencjalna zaleta, maleństwo urodziłoby się przed świętami (z przyczyn zdrowotnych będę miała cesarkę, więc nie byłoby zbytniego ryzyka przenoszenia ciąży) i nie musiałabym się denerwować, że wyląduję w szpitalu w święta, gdy wszyscy najlepsi lekarze szusują na nartach.
Idę zaraz po pracy na konsultację w sprawie ósemki, więc to mi tak naprawdę odpowie na pytania co do starań w weekend - jeżeli umówię się na zabieg w przyszłym tygodniu, to raczej i tak trzeba będzie się wstrzymać 
dzien drugi:
55 przysiadów
35 brzuszków
Wykonane!
Piesi już odżyło dupsko po zastrzykach
zjadła nawet trochę karmy dietetycznej mam nadzieję, że wszystko zostanie w brzuszku 
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 maja 2016, 19:11
postanowiłam dodawać zdjęcia moich testów owu, żeby potem wybrać ten dodatni
dziś uwazam, że jest -
test 1. 23.03

image upload no limit
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 maja 2016, 19:11
Dalej jestem w szoku to takie nierealne... 
Dzień jak co dzień, obudziłam się i zmierzyłam tempkę, która nieco spadła. To jest dopiero 10 dpo ale i tak się zasmuciłam. Pożaliłam się trochę dziewczynom na forum, a potem ok godz 10 postanowiłam dla zabawy zrobić test ciążowy (bo i tak wiedziałam, że nic z tego), mimo iż miałam nie testować do terminu @, która miała być za 2 dni dopiero. Mocz nieporanny, 10dpo nic się nie spodziewałam, chociaż dzień wcześniej się czułam wybitnie ciążowo. Matko jaka byłam zdziwiona gdy moim oczom ukazała się druga bladziuteńka kreseczka. No nic, spokojnie, uznałam, ze trzeba zrobić betę. Wyniki bety miały być po 15. Jeszcze przed wynikami kolejny sikaniec i widać mocniejszą kreseczkę. Czekam na betę jak na szpilkach, czekam i się doczekać nie mogę. Co chwilę gryzę się w język, żeby się nie wygadać przed mężem. W końcu sprawdzam na telefonie wynik - beta 20,6
radość, niedowierzanie:)
Akurat robiliśmy z mężem obiad. Podchodzi mąż do mnie (a u mnie banan na twarzy) i pyta :
"a co tam masz za plecami?"
ja:"nic no telefon"
maż"co na forum pewnie piszesz?"
ja:"no piszę. Muszę przekazać Ci nowinę. Jestem w ciąży!"
mąż:"Boże, nie wierzę naprawdę? skad wiesz"
ja:"Zrobiłam betę" i jak już to mówiłam przytulaliśmy się i ryczeliśmy jak bobry !!!! To była cudowna chwila 
Boję się ogłaszać wszystko całemu światu, bo jeszcze jest tak wcześnie, ale tak się cieszę !!! Cieszę a jednocześnie boję, zmieni się całe nasze życie. To taka odpowiedzialność !
Boże spraw by nasza fasolka została z nami i była cała i zdrowa
By teraz wszystko się poukładało.
Od kilku dni mam bole. Raz sa delikatne a raz mocniejsze... Pewnie to kolejne nowe "objawy" @. Od soboty tempki nie mierzylam, nie mam takiej mozliwosci bo mam nocna zmiane a gdy sie juz obudze to zapominam o tym
ach skleroza w tak mlodym wieku coraz bardziej sie narzuca... A jutro ide do gin, jestem tak ciekawa jak dziecko oczekujace na otwarcie prezentu spod choinki
Z jednej strony troszke sie obawiam ale cos mi z drugiej strony podpowiada ze bedzie wszystko dobrze. Okaze sie wszystko jutro
Zrobiłam cichaczem test. Negatyw
W sumie widok, do którego przywykłam, więc negatywnych emocji specjalnie nie mam. W sumie to poczekam na @. Test robiłam taki allegrowy darmowy, robiłam po południu a piję dziś i sikam na potęgę - więc może coś się jeszcze zmieni? Nadzieja jest dobra na wszystko.
A póki co musiałam wziąć Ibuprom - mam 39,20C. Jutro wizyta u lekarza.
Wg tempki owu była faktycznie w 18dc.
Ale jestem chora, więc tempka może być mocno zafałszowana.
Gdyby nie to, że nie ma fizycznej możliwości na ciążę (nie było do końca w dniach okołoowulacyjnych - zresztą wiadomo o co kaman, nie!?
), to normalnie zakochałabym się w moim własnym wykresie. Jestem więc żywym przykładem na to, że tempka lubi kłamać, a wykres czarować.
Tak czy siak. Muszę się w ciągu tygodnia porządnie wykurować, bo za tydzień nowy cykl i jest szansa, że jeśli TSH będzie ładne, to już w kwietniu wrócimy do starań.
Oczywiście, że czeka mnie jeszcze masa badań i ich wyniki też są niezwykle ważne. Ale starań nie wstrzymują na szczęście. Mogą jedynie spowodować, że już w ciąży będę brać kolejną baterię leków. Choć wolałabym nie ...
Nie ma jednak co gdybać i się nakręcać. Wszystko niech się teraz toczy swoim spokojnym torem.
No to zmykam pod kołdrę. Sija! 
Bylam wczoraj u doktorka.Nie podoba mu sie moja anemia.Powinnam miec lepsze wyniki.Krecil tez nosem jak zobaczyl moj wykres z poprzedniego cyklu.Jest takie podejrzenie,ze to cos bylo z owu nie tak.Teraz sie jednak zapowiada,ze w tym cyklu bedzie dobrze.Progesteron mam niski,luteinke zapisal.Czekam teraz na wyniki,ze bakterie poszly precz.
Dobra wiadomosc jest taka,ze miesniak nie rosnie.Mam skierowanie na badania.Zalatwilam sobie ta karte do Diagnostyki,zebym mogla ogladac wyniki w necie.Moj brat,bardziej obyty w wielkim swiecie podjechal ze kmna na Aleje Solidarnosci i tam to zalatwilismy.
Doktor mi kazal cukier ograniczyc,to przykra sprawa,glutenu,nie,cukru nie,zrobie sie chuda jak supermodelka.
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 marca 2015, 17:08
Byłam dziś u endo i Powiedział że lepiej dla płodu jak będę miała lekką nadczynność niż niedoczynność
W końcu jakaś w miare dobra wiadomość
Wyniki nasienia się poprawiły. Jeśli ktoś chodz troszkę się zna to proszę o interpretacje wyników męża.
Leukocyty;1-2 w.p.w
Ruch a szybki; 68%
Ruch b powolny; 5%
Ruch; c niepostępowy; 2%
Ruch; d nieruchliwe; 25%
Liczba plemników ok 2.800 000 mln/ml
Morfologia plemników
o prawidłowej budowie 86%
o nieprawidłowej budowie 14%
defekt główki 4%
defekt szyjki/wstawki 2%
defekt witki 5%
Czy z takimi wynikami jest szansa na zajście w ciąże?
Z góry dziękuje za odpowiedzi 
Smutno mi dzisiaj:( nie umiem przestac myskec o klopotach rodzinnych. Caly czas sie zastanawiam czy ja i moje rodzenstwo bedziemy umnieli sie dogadac za kilka lat czy moze jednak podzielimy losy mojego taty i jego rodzenstwa...
Smutno mi dzisiaj:( nie umiem przestac myskec o klopotach rodzinnych. Caly czas sie zastanawiam czy ja i moje rodzenstwo bedziemy umnieli sie dogadac za kilka lat czy moze jednak podzielimy losy mojego taty i jego rodzenstwa...
Chyba juz dzisiaj nie zobacze sie z moim P moze z jednej strony to i lepiej bedzie mi latwiej jechac do pracy, a tak to by bylo mi szkoda ze on wrocil a ja musze jechac i tak mi szkoda;/ fajnie bylo czekac w domu z kolacja spedzic razem wieczor. 4 miesiace to duzo czasu mozna sie przyzwyczaic:) on sam mowil ze tak dziwnie jak wraca do domu a mnie nie ma...;/Oj jak ja bym chciala zeby sie udalo...wiem nie moge sie nakrecac bo to nie pomaga:( jeszcze 3albo4 noce i pozniej 1 zmiany... w poniedzialek wizyta u lekarza w srode fryzier 
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 marca 2015, 18:53
Mam chwilę więc czas zdać relację 
Noc z niedzieli na poniedziałek była taka długa że aż nas zmęczyła
budziliśmy się oboje bardzo często z myślą "to już rano?". Mąż nawet psa wziął na spacer o 3 bo już nie mógł dłużej z boku na bok się przewracać 
W klinice byliśmy ok 9:20, mężuś wysłał armię do wirówki a ja poszłam pod gabinet. Za chwilę gin zawołał mnie do gabinetu żeby zobaczyć co się tam dzieje, a raczej czy pęcherzyk jeszcze czeka.. no i czekał
okazało się że mamy 2 jeden 21mm i drugi 18mm. Na ten mniejszy nawet nie liczę.
Długo później czekaliśmy na Inseminację, gin normalnie przyjmował i o 11:18 powiedział "jeszcze pół godziny"... 30min zmieniło się w 100min...
W między czasie do kliniki przyszła para chyba podziękować lekarzom - z bliźniakami... cudowny widok i jedna myśl - "Nam też się uda!"
Jedyne co było dziwne i można powiedzieć że zabolało to jak pojawiały się kilkuletnie dzieci... matka na wizytę a ojciec z dzieckiem siedział... jakby nie wiedzieli gdzie przyszli
przecież do gabinetu i tak razem nie wejdą więc po co ojciec wchodzi do kliniki leczenia niepłodności z dzieckiem?
Mniejsza z tym...
Zaczęłam już pomału panikować "może armia za mała", "może coś się stało z nasieniem - np. rozlało się"
O 12:55 w końcu lekarz zawołał nas do gabinetu i poszedł po żołnierzy.
Chłopaków całkiem dobra ilość 5mln - 95% aktywnych 
Szybko na fotel i "działamy" 
Cewnik tym razem już poczułam 
Leżałam tym razem długo dłużej niż pierwszym razem, może dlatego że kolejnych pacjentek nie było tylko jeszcze jedna para na IUI - tak nam się wydaje.
Kiedy już tak sobie leżałam mąż podszedł do mnie tak jak Go prosiłam kiedy zapadła decyzja o kolejnej IUI, wtedy powiedział że chyba raczej nie chce bo będzie Mu głupio ale jak przyszło co do czego to spełnił moją prośbę
KOCHANY 
Mojego szczęśliwego dukata trzymałam mocno w ręce podczas IUI i mam nadzieję że przyniesie szczęście 
Po wszystkich pojechaliśmy do McD 
W domu poszłam siku i - na wkładce brązowa plamka, na papierze brązowe mazy... spokojnie przecież cewnik czułam więc pewnie to od tego. Do wieczora już nie było śladu.
Ale jakieś takie dziwne myśli mnie naszły - jestem w ciąży a to może nie być dobry objaw...
Wieczorkiem dorobiliśmy maluszkowi super inteligencję i urodę 
Dziś tak jak przy pierwszej IUI - zero jakichkolwiek objawów i dolegliwości... do czasu 
Od ok 12 do 15 przy każdym ruchu był taki ból prawego jajnika że ciężko było zdecydować się na kolejny krok
a że dziś temp skoczyła o 0,29 to myślę że owu już za nami więc - rozwija się życie! 
Maż wczoraj wyręczał mnie we wszystkim 
Cały czas powtarzam "nie ma jeśli! pozytywna beta będzie! i dzidzia też!" mój gin z uśmiechem mówił że podoba mu się takie nastawienie, niestety mąż nie ma tyle optymizmu bo "po tamtym nie chcę się nakręcać"... rozumiem go chociaż łezka i tak poleciała 
Do niedzieli mam wolne więc te pierwsze dni przesiedzę spokojnie w domu 
W związku z moją krótką fazą lutealną od piątku włączamy luteinę 3x1.
No i cóż - czekamy na 9dpo bo myślę że dłużej nie wytrzymam z testem
na betę poczekam do 8 kwietnia bo niestety 7 jestem w pracy 
Dziewczyny dzięki za miłe słowa i kciuki :*
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.