Dzisiaj dopiero 24dc a mój nastrój euforyczny
żadnych nawet najmniejszych plamien, żadnych przedokredowych skurczy tylko lekkie klucie w okolicy jajników i lekki bol pleców, dużo mokrego i jasnego śluzu. Jest go więcej niż zwykle ale moze dlatego ze plodnego tez bylo więcej? Jesli ten plodny to faktycznie byl plodny to pojawi sie on juz ponad 10 dni temu. Wiem ze dopiero 24dc ale z drugiej strony ten cykl powinien byc krotki i cieszę się ze jeszcze nie mam żadnych plamien. Nie powiem żebym się nie ekscytowala przed testowanien, chociaż jedna kreskę przyjmę ze spokojem
najgorszy czas frustracji mam juz chyba za sobą.
Test negatywny 
Jutro zrobię chyba jeszcze betę tak dla
pewności. Nic już nie rozumiem 
Em ma pretensje, że zrobiłam mu nadzieję. Kurde ja sama byłam pewna!
Mój mężuś wymyśla czasem, a może nawet często nowe/wymyślone określenia na rzeczy.
Tym razem termometr stał się "cipometrem" hahahaha ten to ma pomysły 
Tak czytam na temat invikty co dziewczyny piszą na forum to aż mnie ciarki przechodzą co tam wyprawiają :-SS szok normalnie :-o ja po transferze leżałam w swojej klinice novum 20 minut i nikt nikogo nie popędzał i wszystko było robione planowo i zgodnie z godzinami jakie były uprzednio ustalone
po transferze punkcji kierują do kawiarenki na darmową kanapeczke i herbatkę a potem rozmowa rzeczowa z lekarzem na temat komórek i podpisanie papierów
niechce jakoś przechwalać novum ale czułam się tam jak człowiek a nie jak maszynka do rozdawania kasy!
Kilka zdjęć z wczorajszej sesji brzuszkowej...
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/48a348c05372.jpg
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/54e79c2669a8.jpg
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/8b9f2bb8f2f2.jpg
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/1e7c2426c40d.jpg
A te nawiązuje do naszego zdjęcia ślubnego sprzed lat...
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/9b056c2e4f98.jpg
Zaczęłam pisać odpowiedź na pytanie Ralpiny pod jej wykresem, a potem w prywatnej wiadomości. Potem doszłam do wniosku, że chcę to zapisać w pamiętniku.
Ano leci. Chyba jajco pękło, bo nie boli już tak przy
specyficznie. Przynajmniej mam taką nadzieję. Zapisałam się znów na monit na poniedziałek. Zobaczymy. Nie zaglądam tyle na owu i stanowczo jestem w drugiej fazie kaca - mdli mnie jak myślę o wykresach i ciążowych objawach.
Basia ostatnio jest nasłodszym dzieckiem ever. Poza tym jest chyba jakimś transformersem, bo zrobiła mi to znowu. Nagle przepoczwarzyła się w czterolatkę. Najpierw około 11 miesiąca, pewnego dnia obudziła się nie będąc już po prostu niemowlakiem, ale roczną dziewczynką. Potem, około 1r10m wstała z łóżka jako pyskata dwulatka. Tuż przed trzecimi urodzinami wyszła z pokoju rano, taka zaspana, z włosami rozsypanymi i zobaczyłam, że znów to się stało - miałam w domu trzyletnią, stanowczą i rozgarniętą OSOBĘ, tzn. cechy jej osobowości nabrzmiały, uwypukliły się i nie dało się już ich obejść. Trzeba było zacząć rozmawiać z nią jak z dorosłym człowiekiem - logicznie i bez uciekania od tematu.
A teraz stało się to znowu! Basia ma 3l10m i jest małą damą. "Małą Księżniczką" Burnett. Ojej... Ledwie zdążę nauczyć się jej, a ona znów się zmieni...
Dżizes... Z moją częstotliwością wspisów zaczęłam 5 stronę...
W związku z tym uderzam w jeszcze jedną nutę, nie tykaną do tej pory:
Aż mnie serce boli, tak bardzo chcę mieć drugie dziecko.
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 sierpnia 2015, 14:54
10 dni po iui beta 2,37
myślicie ze juz nie ma szans?
11t0d
Rozpoczynamy kolejny tydzień
Teoretycznie objawy pierwszego trymestru powinny powoli ustępować, a ja mam wrażenie, że dopiero się pojawiają! 
Powoli z M. oglądamy rzeczy dla Kropka
Mamy już upatrzony wózek i mebelki!
Nawet się założyliśmy o to kim jest Kropek - ja stawiam na chłopca! 
Już w piątek kolejne spotkanie z Naszym Szczęściem!
A tu My z dzisiejszego poranka
powoli rośniemy!! 

Wiadomość wyedytowana przez autora 2 sierpnia 2015, 16:40
13 dc
dzis ku mojemu zaskoczeniu o godz 13 test owu pokazal dwie krechy baaardzo ladne...no to dzialamy 
Mam nadzieje ze sie uda. trzymajcie kciuki 
Czas leci
. W kalendarzu zawitał sierpień,w przecież kolejny jest WRZESIEŃ
. Ślub zbliża się wielkimi krokami. Mamy jeszcze kupę spraw do załatwienia i zero chęci, mało czasu . No ale jakoś damy radę, przecież musimy
. W środę chcę jechać do krawcowej przerobić suknię. Muszę kupić buty, biżuterię, sukienkę na poprawiny (choć tu się zastanowię,bo mam kilka w domu,które leżą ), trzeba pomyśleć o bieliźnie i takie tam.
Po ślubie bierzemy się od razu za starania. Oczywiście trwają cały czas, bez skutku jak widać, ale mam nadzieję że lekarz coś pomoże. Liczymy na inseminacje. Mam nadzieję ,że ona nam pomoże i że in-vitro nie będzie potrzebne. Muszę zamówić zestaw wspomagaczy na żołnierzyki i lecimy
. Ciekawe jak bardzo stan plemników się zmienił... Na gorsze? a może na lepsze? Wcześniej mieliśmy tylko 2 % prawidlowych,po suplementacji 4 % ,więc liczę na te 6
. Misiek ma mniej stresującą pracę,więc może coś podskoczyło? Będę musiała wybrać się do ginekologa, zrobić potrzebne badania i działamy
. Chęć i nadzieja wróciła. Nieważne to wszystko,co się dzieje obok. To co, że matka będzie się wtrącać i "doradzać".Pewnie będzie chciała dobrze.. To co,że upadliśmy i wszystko się posypało. Już raczkujemy,a niedługo pobiegniemy. Wiem to
, a dziecko pomoże nam wstać, będzie lekiem na wszystko. Jeszcze go nie mam,a kocham całym sercem
.
Marzenia wracajcie !
Jutro i pojutrze mam dyżur w pracy. Idę tam z taką niechęcią że hoho. Wypowiedzenie cały czas czeka w szafce. Muszę być silna i wytrzymać. Chciałabym przepracować tam chociaż ten sierpień. Każdy znajomy się dziwi że tu pracuję,że daję radę. Fakt, jest ciężko.. Czasem mam wrażenie że wyląduje w psychiatryku.. Może niedługo zajdę w ciążę i się uwolnię ? 
26 lipca 2015 godz. 16:00 będzie dla mnie datą przełomową. Wtedy to bowiem "otwarły się niebiosa" ziemia się zatrzęsła. Świat stanął na moment. Zobaczyłam dwie kreseczki. Te kreseczki zmieniły mój świat na lepszy choć muszę przyznać że moje serce jest rozdarte pomiędzy szaloną radością a strachem rozpruwającym serce.
3 lipca 2015 postanowiłam pójść na Betę. Wiedziałam że jeśli zrobię 3 pomiary uspokoją mnie na moment. Jednak na po tych kilku dniach wiem że nie jest ani lepiej ani łatwiej.
POMIARY:
27-07-2015 - 839,70
29-07-2015- 2191
30-07-2015 - 3391
Tak więc beta przyrasta na chwilę obecną prawidłowowo.
31-07-2015 udałam się na usg. Na usg był widoczny pęcherzyk. GS 0,85 cm (8,5 mm)
w nim idzie dostrzec coś. Pani doktor kazała mi odpoczywać i powiedziała że jest dobrze bo GS odpowiada dokładnie tygodniom ciąży a więc na 31-07-2015 5t i 4 dz ( różnica 2 dni według ovu)
Jutro kolejne i ostatnie beta. Za tydzień usg chyba że nie wytrzymam ....
Teraz liczy się jedno : żyć bo mam dla kogo
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 sierpnia 2015, 16:10
Nie zmieni się nic jeśli stres nami zawładnie. Pokonawszy strach - jesteś o krok dalej niż przeznaczenie
" Kochany okruszku" Proszę cię stań się jawą nie bądź snem 
12 dni do porodu
dzisiaj jakiś śpiący dzień mam, cały czas się kładę na par minut, popołudniu 2 h drzemki, od rana mam rozwolnienie, zgage, i cofanie treści żołądkowej do przełyku
czuję się jakbym była przeziębiona. Nawet na obiad nie miałam siły... usmażyłam naleśniki bo to szybkie danie a mężowi kazałam zrobić gulasz bo bym przy garach nie ustała. teraz mąż pojechał grać piłę a ja siedzę na golas i wcinam resztę naleśników.
Dobrze że jutro poniedziałek. o 12.30 idę na rzęsy i paznokcie bo odrosty już takie że wstyd ręcę pokazać. No i umówić się na douzupełnienie na 13 sierpni.
po za tym Mamusia przyjeżdża do Krakowa więc na pewno miło spędzę dzionek no i noc bo mamusia u Nas ostaje i ja będę z nią spać. Mamy dużo do pogadania. Niestety mama ma złe wyniki badań... ostatnio u gin okazało się że ma jakiegoś guzka na macicy ok 3cm, od kilku dni ma wysoką gorączkę bo prawie 39 stopni więc gin skierowała ją na badania... ma sporo podwyższone markery nowotworowe, wysokie OB i CRP. morfologia cała ogólnie do dupy ;/ zobaczymy co dalej pewnie gin ją skieruję na jakąś diagnostykę onkologiczną. no zobaczymy...
Boże jaką mam zgagę
chuj mnie zaraz strzeli
już nie długo utulę Cię syneczku mój najdroższy :* czekamy na łóżeczko i możesz wcześniej dać sygnał że chcesz wyjść. Im szybciej tym lepiej bo mamusia ledwo już zipie 
I'm back 
Powrót do szarej rzeczywistości... Jutro pierwszy dzień w nowej pracy a w starej przedłużyłam urlop... Mój dotychczasowy szef robi wszystko żebym nie odeszła. Nie wiem co zrobię...
Dzidzia rowiązała by ten problem a dzisiaj zobaczyłam jedną kreskę na teście
Test negatywny.Okresu brak. Nadzieja wciaz sie tli:)
Dziś mija 42 dc i @ dalej nie ma!!!!!!!!!!! a tak poza tym to był udany dzień pomimo kaca do południa. Muszę zdecydować do jakiego fryzjera dać kota, jest już śmierdziuszkiem i zarosła od ostatniego mojego strzyżenia
heheh schodów już prawie nie widać.
Lipiec byl dla nas miesiacem rozczarowan.
Po pierwsze przyszla @.
Po drugie, mielismy nieprzyjemna przygode z kuzynka meza. Mieszkamy za granica od kilku lat. Zapragnela tu przyjechac na dluzej pewna dziewczyna. Nie widzialam jej w zyciu na oczy, moj maz widzial ja raz. Jej ojciec zadzwonil w jej imieniu czy nie pomozemy. Chetnie pomagamy innym, wiec bez wahania zaprosilismy do nas. Przeprowadzilismy wiele rozmow telefonicznych z nia, wydaje mi sie, ze poznalam ja w jakims stopniu. Oczywiscie odradzalam jej wyjazd, mowilam aby to dokladnie przemyslala. Chcialam, aby nie popelnila mojego bledu-majac prace w Polsce wyjechalam na wakacje do owczesnego chlopaka i zostalam. A wrocic jest ciezko... Mowila,ze da rade. Ze jest twarda, zawzieta. Ze zcisnie zeby, popracuje, sciagnie chlopaka. Juz nawet opowiadala historie o ciagnieciu dwoch prac na raz. Ciagle gadala o pieniadzach. O tym ile to bedzie odkladac itp. O tym,ze za 2 lata kupi sobie w Pl mieszkanie itp.
Zalatwilismy jej prace na stale, mieszkanie tez juz miala zaklepane (jednak na poczatku miala u nas pomieszkac). Sprawy urzedowe rowniez byly w toku.
Wyobrazcie sobie, ze ta DZIELNA (na taka sie kreowala podczas rozmow telefonicznych) dziewczyneczka nie wytrzymala nawet dwoch dni w pracy (prace miala lekka, siedzaca, wsrod milych Polek). Tesknota za tatusiem i chlopakiem nie pozwalala jej w ogole funkcjonowac. Przeryczala wszystkie dni, ktore tu byla. A pisze w czasie przeszlym, bowiem nie ma jej juz tu. Wrocila do swoich dwoch ukochanych mezczyzn. Zrobila sobie wyjazd weekendowy, poltora dnia popracowala, roniac obficie lzy z tesknoty i nastepnego dnia leciala juz do domu...
A my zostalismy tu i musielismy wszystko odkrecac co dla niej zalatwilismy. Wstydu sie przy tym najedlismy co niemiara. Dostalismy konkretnego kopa w dupe od gowniary, ktora miala kaprys wyjechac. Wiec jej tatus zalatwil. Ale nie dala rady, wiec kolejny kaprys-jednak wracam.
Bardzo to przezylismy. I mamy nauczke na przyszlosc.
Osoba ta na zywo byla zupelnie inna niz wykreowana podczas rozmow telefonicznych. Opowiadala nam, ze jest konkretna, zawzieta, zorganizowana, zna jezyk dosyc dobrze(niestety to bylo najwieksze klamstwo, bowiem miala problem ze zrozumieniem najprostszych zdan). Tak naprawde nie bylo okazji jej poznac z tej strony, bowiem ciagle wychodzila dzwonic.
Nigdy wiecej nie zamierzamy nikogo sciagac!
Po trzecie, nie mozemy sie doprosic od jednej osoby pozyczonych jej pieniedzy. Kwota do najnizszych nie nalezy. Juz kilka terminow oddania minelo, a ciagle jakies wymowki z jej strony. Ciagle ma jakies wydatki itp. Tylko dlaczego do jasnej cholery nikt nie pomysli o nas! My tez mamy wydatki, zobowiazania, terminy. Umowa byla inna. I jestesmy zmuszeni sprzedac cos, aby na te swoje wydatki nieoczekiwane miec...
Zal, czuje wielki zal. I rozczarowanie. Zostalismy perfidnie wykorzystani. Czasu nie cofniemy. Jednak wnioski na przyszlosc wyciagnelismy.
Rozpoczal sie sierpien. Oby byl pozytywniejszy.
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 sierpnia 2015, 21:00
Stało się, zaczęłam się oczyszczać, dobrze będzie mieć to już za sobą i może w końcu przestanie boleć, przynajmniej fizycznie. Psychicznie chyba szybko do siebie nie dojdę. Jest mi potwornie ciężko, popadam ze skrajności w skrajność. W jednej chwili jest wszystko ok, a po chwili siedzę zalana łzami. Nie potrafię zrozumieć, dlaczego znowu ja. Ile jeszcze będę musiała w życiu znieść? Wiem, że życie nie jest łatwe, ale czemu akurat u mnie musi być aż tyle cierpienia?
5dc.
Po badaniach. Wszystko w normie. Testosteron w górnej granicy, ale bez dramatu. Tylko LH wysokie, jak na tę fazę... No, może ginekolog coś zaradzi. Idę do niej we wtorek.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.