Dzisiaj rano robiłam test ...nie był to wynik jaki chciałam zobaczyć ale cóż
trzeba iść dalej. Widocznie nie było mi pisane zbyt szybko się cieszyć. Teraz tylko niepokoi mnie to samopoczucie i bóle jakie mi towarzyszą bo skoro nie jestem w ciąży to coś musi być ze mną nie tak. Ogólne badania robione miałam dwa miesiące temu i były ok. Jakiś niedoborów raczej nie mam. Poza tym teraz biorę witaminy dla kobiet starających się o dziecko więc ewentualne niedobory nadrabiam. Cały czas te bóle podbrzusza i jajników, zawroty głowy i mdłości. Lekarza mam dopiero 05.06 ale może uda mi się dostać gdzieś wcześniej bo zaczyna mnie to martwić. Zawsze byłam raczej tą osobą co podwijała rękawy i zasuwała . Żaden katar czy strzyknięcie gdzieś w plecach nie stanowiło przeszkody. A tu nagle tak mnie trafiło, że mocno to przeszkadza w funkcjonowaniu. W domu jak w domu ale w mojej pracy jest to naprawdę utrudnienie.....
No ja pracuję w banku. Stres kontrole musimy stosować się do standardów wstawać robić z siebie małpy w klatce dosłownie. Jakiś schemat pytań nie zadasz jakiegoś to grozi nawet zwolnieniem. Ehh
Prcujuę tam 1,5 roku. Wiecznie stres ale o inną pracę ciężko 
Na jajniku torbiel. Liczę na to, że to pozostałość po owulacji jak powiedziała moja gin. Ale powiedziała, że nie możemy tego lekceważyć, bo być może nie ma to żadnego związku z owulacją. Znając moje wrodzone szczęście do problemów i komplikacji obstawiam, że torbiel z owulacją nie ma nić wspólnego. Dziś rano na gaciach krew, nie plamienie tylko krew. Na ovufriend zaznaczam, że krew to on mi tu że nowy cykl rozpoczęłam. Z tego wszystkiego znów wróciłam do nałogu i popalam papierosy
Dodatkowo, zupełnie jak wczoraj, nie chce mi się iść do pracy.
DZIĘKI DZIEWCZYNY JESTEŚCIE KOCHANE...
Są dwie kreski
choć druga troche słabsza nie mogę w to uwierzyć. Jakoś nie dociera to do mnie .... o rety rety
Ni i nadal nie wiadomo czy to chlopiec czy dziewczynka. Troszke liczylam, ze dzidzia sie pokaze choc na chwilke, a tu nic. 0 domyslow. Nie wiem czemu, ale mowimy o dziecko on. Jesli to ona to mam nadzieje, ze sie nie obrazi 
Rosnie sobie,kopie mame nogami w brzuch (widoczne na usg), ale ja nic nie czuje jeszcze. Generalnie caly czas sie rusza...
Ja sie czuje o niebo lepiej. Apetyt wzrosl (waga tez +2kg), cera sie poprawila i energia jest wieksza. Szkoda tylko, ze pogada do bani. Pada i nawet na spacer nie mozna. Za to dostalalm faze na gotowanie i teraz po pracy robie zupy. Smaki, ktore pamietam z dziecinstwa i za ktorymi ogromnie tesknie. Ktorych nigdy nie probowalam zrobic bo za trudne bo tutaj nie ma takich skladnicho, bo maz nie przepada za zupami.... A jednak sie da, ogorkowa, kalafiorowa, botwinka- taka jak u mamy :)Jutro mloda kapusta z mlodymi ziemniaczkami...
a za miesiac Barcelona- juz sie nie moge doczekac i kolejna wizyta, tez sie nie moge doczekac 
Jutro wynik bety oby się udało, bo mąż chodzi taki zadowolony że już by chciał wykrzyczeć całemu światu 
Normalnie płakać mi się chce...Jak się dowiedziałam kto jest w ciąży to ręce opadły.Tam w ogóle warunków nie ma.W mieszkaniu 3 pokojowym mieszkają 3 rodziny,w tym młoda para żyjąca na kocią łapę.Mają wspólną kuchnię i łazienkę.Czysta patologia,alkohol-te tanie wina,papierosy,przemoc.Ta dziewczyna nie raz była przez swojego chłopaka wyrzucana z domu,bita,poniżana,nieraz była głodna bo nie dawał jej pieniędzy na jedzenie i do tego finanse,zbyt małe,nawet dla nich od do nie starcza.I tam dziecko w takie warunki???? Pytam się gdzie tu sprawiedliwość???? 
Dziewczyny jestem z Wami codziennie. Bardzo się ciesze ze przez przypadek się tu znalazłam. W zyciu bym nie pomyslala ze obcym baba będę się zwierzać o tych sprawach. CZuje się wspierana i wiem ze kazda z Was z serca nam zyczy żeby się udało. Rano wchodzę na forum cieszyc się z kolejnej fasolki ktores z WAs. Wieczorem zas czytam pamiętniki i stram się doradzić lub pocieszyć jeśli jest taka potrzeba. Smieszne jest to ze o całym procesie zapłodnienia uczyliśmy się w szkole a mnie to w ogole nie interesowalo. Teraz to bym miała same 5 z biologii. A to wszystko dzięki Wam i Waszym doświadczeniom.. DZiekuje za wszystkie odpowiedzi na moje czasem dziwne pytania. Ale kto pyta nie bladzi!!!
Mój maz niema nic przeciwko ze pisze z Wami i czasami chce wiedzieć z czego się smieje.. Albo ciekaw jest o czym znow napisałam:-0)) Tak bardzo chciałabym mu już powiedzieć ze będziemy mieli dziecko.. i zobaczyć jego szalona radość. Wcale bym się nie zdziwila jakby mu się lza w oku zakrecila. A niby faceci nie placza-nie prawda. Ogladalismy ostatnio film o Agacie Mróz ,,NAD ŻYCIE" na którym ryczeliśmy jak glupi. Polecam ale dla osob o mocnych nerwach. Niesamowita poruszajaca historia.. Niewiem czy bym go chciała obejrzeć jeszcze raz.
Bo dziwnie się oglada film wiedzac ze zle się skończy.
OBY TEN NADCHODZACY WEEKEND BYL OWOCNY I NIE ZAPOMNIANY:-))))
Pomóżcie chce jutro wybrać się na bete, aby sprawdzić czy naprawdę jest nas dwoje
i ciekawe czy przyjmą mnie odrazu czy trzeba się rejestrować i czekać np. parę dni. Wybieram się prywatnie żeby mieć już wynik i z nim pójść do mojego gina a przyznam że niestety będe musiała trochę poczekać gdyż do mojego lekarza ciężko się szybko dostać bo raz w tygodniu przyjmuje
ps. wie ktoś ile może kosztować mniej więcej takie badanie?
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 maja 2013, 15:56
U MNIE CHYBA NIC NOWEGO. WCZORAJ ROBIŁAM TEST WYSZEDŁ UJEMNY A OKRESU NADAL NIE MAM DZISIAJ 33 D.C
Udalo mi sie namowic meza na badanie nasienia na 29tego maja ma wizyte na 17ta ciekawe co z tego wyjdzie nawet nie wiem jaka cena bo umowil sie i tyle o nic nie pytal no ale jak trzeba to trzeba.
Dzisiejszy dzień był wykańczający. Wpadłam na chwilkę do domu , zerknęłam na OVU co tam u Was i właściwie dalej w drogę. Dopiero wróciłam ale po całym dniu po prostu odpływam. Oczy same się zamykają i czuję,że jak tylko przyłożę głowę do poduszki to odpłynę. ...jeśli nie zasnę podczas czytania bajki na dobranoc 
Co do dzisiejszego testowania to macie racje . Problem w tym ,że jestem kiepska w czekaniu , nawet jak robie prezenty to ciężko mi wytrwać do tego momentu kiedy zobaczę uśmiech na twarzy osoby ,która go otworzy...troszeczkę liczyłam się z tym , że będzie jedna kreseczka ale jak małe dziecko....nie wytrzymałam.... ale to chyba dlatego ,że mam coś z dziecka.
Pamiętam jak w naszym nowym mieszkaniu kiedy nie mieliśmy jeszcze firanek itd. wpadłam na pomysł żebyśmy sobie z moją ( wtedy 5cio letnią córeczką) namalowały na szybach w oknie wiosnę , wiosna przeszła w taplanki i odciski rąk, zabawa była super a i farby łatwo i szybko się zmyły.
Dobranoc dziewczyny i słodkich snów
no i @ nadeszła a więc rozpoczynam nowy 17 cykl. pierwszy z cynkiem i ziołami Sroki. drugi po poronieniu.
jeszcze 6 dni
ale juz na 90% wiem, ze sie nie udało. trudno, ale powiem wam ze chciałabym dostac @ 2 dni szybciej bo wtedy maz jeszcze bedzie jak zaczna sie dni płodne. wyjezdza 28 maja a 1 czerwca wypada owulacja, kurcze 2 cykle bede do tyłu bo wraca dopiero 8 lipca i wtedy tez sie nie załapie na kolejna owulacje 
jeszcze nie usmiecha mi sie bycie tyle czasu samej, gdyby nie praca pojechałabym do rodzicow a tak jestem uziemniona niestety 
no jaka za mnie padaka dziś....to świerze powietrze mnie dobija hehe. Jutro pewnie testy przyjdą to sobie testa machnę w piątek.
Nie wiem co sie stało ale nie stresuje mnie testowanie. Przestałam na nie chorobliwie czekać....ale dlaczego nie mam pojęcia. Czuje spokój tak wewnętrzny spokój ,który mówi mi że co ma być to będzie. Chcę owszem i to bardzo ujerzeć 2 kreski ale wiem ,że to iż zrobie test nie sprawi, że tam te II kreski będą... postaram sie cierpliwie czekać. Wyznaczyłam sobie kilka dat....ten piątek...potem poniedziałek a jeśli będzie negatyw i okresu nie będzie to dopiero 26 maj. I zagryzę zęby jeśli bedzie trzeba ale innej opcji nie ma...czekam.
dobranoc kobietki i szczęśliwego rozmnażania
na jutro mam wyznaczoną @ . nie chcę jej ale chyba przyjdzie bo tempka spada od dwóch dni... temp pod pachą zmierzona przed chwilą 36,9 bardzo jestem ciekawa jutra. jak zmierzę tempkę i nie pójdzie znowu w dół to robię teścik no oczywiście jeśli @ nie będzie jak wstane;/ oby nie.
moja nadzieja po raz kolejny zgasła.....
ręcę opadają już na to wszystko 
tak sobie czytam rozne tutaj rzeczy i kto by pomyslal ze zajscie w ciaze to taka trudna sprawa...ile kobiet ma z tym problem, ktore tego bardzo pragna...a te ktore ehhh nie chca maja to w jedna przypadkowa noc...i jaka to sprawiedliwosc...
No i cóż..to tylko wirus.. Zrobilam test i jak się mozna bylo spodziewać g..uzik.
Na początku spłynęło to po mnie jak po kaczce, przeciez byłam na to w 100% przygotowana. Jednak po kilkunastu minutach zrobilo mi się przykro.. Ta bezsilność jest tak starsznie, strasznie frustrująca, irytująca, dołująca, wprost wbijająca w ziemię. Czuję się jakby z każdym takim testem coś we mnie pękało ... i potem tylko trzeba czasu na to żeby taka ranka się zagoiła. No ale co z tego jak zaraz , za te kolejne 28 dni będzie kolejne i kolejne rozczarowanie.
Tak bardzo bym chciała nie chcieć, olać sprawę, powiedziec sobie a co tam..Będzie co będzie, będzie jak będzie . Ale nie mogę, po prostu nie potrafię.
Ach szykują się teraz zwariowane miesiace, spokój i rytm dnia codziennego zostanie zaburzony. Już dziś częsciowo się zaczyna bo przyjechał do nas na 3 tygodnie brat męża...A za niecałe 2 tygodnie przyjeżdża jego siostra i zostanie z nami całe lato. 
Absolutnie nie chodzi o to, że np jestem niegościnna, czy też za nimi nie przepadam.. No moze wolę brata od siostry..Ale teraz np zamiast lezeć sobie przytuleni w łóżeczku i oglądać coś na dobranoc, panowie szaleją na PS , ja dokańczam pracę na jutro próbując się skupić wśród tych okrzyków radości, a na prawdę ...resztki dobrego humoru wyparowały ze mnie całą powierzchnią skóry. Nawet nie mówiłam mężowi , że robię test bo to jest już NUDNE. Ta nadzieja, ten moment uniesienia że a może się udało. Przes kilka chwil wyobrażałam sobie jaką super niespodzianką by było jakbym wyleciała w podskokach z toalety i wręczyła Mu pozytywny test.
Wiecie, ze ja już nawet nie chce robić testów w domu? Bo łazienka zaczyna mi się kojarzyć z negatywnym wynikiem. Więc jak dziś pojechaliśmy odebrać brata z dworca, przed tym poszliśmy do kina i właśnie w kinie się zdecydowałam na testowanie. 
Ok, spoko. Jutro tez jest dzień..Może wstrętny małpiszon zdecyduje się łaskawie przypłynąć i przynajmniej zbliży mnie to do badania HSG. Zaraz będzie nowy cykl..nowa szansa. Haaa! Który to już cykl? Już nawet nie wiem. No ale to moja wina, bo czując że coś jest nie tak powinnam cisnąć o badania wcześniej, już w połowie zeszłego roku jak się 6 miesięcy nie udawało. A nie czekać aż do napięcia nerwów i cierpliwości do krańców wytrzymałości.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.