Sprawozdanie z wizyty u doktora:
-z macica wszystko w porządku
-jajniki sa piękne
-owwulacja już była
-ogolnie z mojej strony wszystko ok
-powiedziałam jej o mojej celiakii z dzieciństwa powiedziała ze być może moi rodzice zbyt szybko wprowadzili gluten a kiedyś mleko było gorszej jakości jak dziś.I jest możliwe ze z tego wyszłam
- mowilam jej o badaniu hormonow,ale powiedziała ze ja mam owulacje wiec poco ale dla swietego spokoju dala skierowanie na badanie prolaktyny
- zrobila cytologie
I zapytala o meza bo być może trzeba zbadac nasienie...
Mam się zglosic za pol roku (jeśli nie uda nam się zajść) i wtedy badanie nasienia(choć powidziala ze można już zrobić)
Ciekawe co mój men na to badanie powie... bo niemam pojęcia...
Jestem pozytywnie nastawiona i może ten cykl będzie tym szczęśliwym:-)))))))
To tyle na dziś!!!!!!!!!!
Kurcze..za dwa dni mam HSG.
Zniosłabym wszystko żeby tylko już zajść w ciążę i czuć dzieciątko rosnące w brzuszku pod sercem, żeby tylko już wszystko było jasne..dlaczego się nie udaje, co zrobić żeby się udało itp Prawdę mówiąc to nawet zjadłabym kupę jakby to miało pomóc 
Ale nie zmienia to faktu , że mam lekkiego pietra przed tym badaniem.. Tym bardziej, że wszędzie w necie piszą że było ze znieczuleniem, że bolało itp a mąż cały czas mówi, że tu jest bez znieczulenia. o_O
Ciekawe.Może dowcipasek specjalnie chce mnie zdenerwować. Czasem na prawdę zachowuje się jak duże dziecko. Duże słooodkie dziecko,rzecz jasna.
Ajajaj. Aż mnie brzuch z tego wszystkiego nerwowo rozbolał.
Pewnie nie będzie tak źle
Lepiej skupić się na pracy niż wyczytywać 'bzdurki' w internecie.
Wdech
Wydech
Kolejny dylemat.
Kupiłam testy owu ale żeby zacząc testować też trzeba określić średnią długość cyklu. I teraz nie wiem czy dla bezpieczeństwa zacząć testowanie od 5 dnia cyklu( 1 termin jaki podaje się w tych testach) czy np 22 dnia cyklu( przy założeniu ze mój ostatni trawał 39 dni)?? Można oszaleć ;(
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 maja 2013, 16:35
30 kwietnie robiłam sobie badania hormonów i wyszło że mam podwyższona prolaktyne. Po wizycie u lekarza biore Bromergon . Czekam teraz na pozytywne skutki tego lekarstwa na tescie ciazowym !!!
mam nadzieję moje kochane :*
Uwielbiam wiosnę i lato.!!!! Chce mi się żyć wtedy. Uśmiecham się.
Kocham nosić mało na sobie, bo i szybciej sie człowiek ogrania rano i ogólnie.
Wydaje mi się że organizm też jest jakiś taki zdrowszy. Wiecej aktywności, mnóstwo pysznych warzyw i owoców. Mniam mniam.
Dziś sobie do pracy zamiast kanapek, przyniosłam chłodnik.
I wierzę że mi się uda zajść w ciążę ( w tym roku) choć mniej o niej myślę. LUZUJE
Wczoraj pomogla kapiel. No moze nie dokonca ale troche. Nic nie bralam. Pojde chyba za rada Endo.. i bede brala naraxie magnez. Dzis nadal nie czuje sie jakos rewelacyjnie.
Właśnie wróciłam do domu. Internet odmawia posłuszeństwa. Ostatnio coś fiksuje. Uświadomiłam sobie właśnie, że na jutro umówiłam się z dwójką dzieci na raz (udzielam korepetycji dzieciakom). Masakra - mój mózg nie pracuje. Jutro rano muszę to jakoś odkręcić.
Po drugiej tabletce clostibegytu odczuwam jajniki. I okres jest dużo delikatniejszy. Czyli hormony powoduję mniejsze krwawienie. I to mi pasuje. Do tej pory od około 8 lat brałam non stop luteinę. Gdy jej nie brałam, na okres mogłam czekać miesiącami.
Byłam w sklepie z dziecięcymi ubrankami. Kupiłam 2 takie śliczne, kolorowe pieluszki tetrowe. Nie umiałam im się oprzeć. Pokładam wielkie nadzieje w tym cyklu. Jeśli prawdą jest, że po porodzie łatwiej zajść, to ja w tym miesiącu sprawdzę te wierzenia ludzi. I albo potwierdzę albo obalę je. Oczywiście liczę na cud, że nam się tym razem uda.
W pracy wszyscy trzymają nadal się ode mnie z daleka. Przykre to jest dla mnie. Nikt nie umie szczerze, albo bardziej nie chce ze mną porozmawiać. Omijają mnie nadal jakbym była trędowata. Nawet mój prezes, co zawsze jak mnie widział dopytywał się różne rzeczy, teraz tylko patrzy na mnie. A ja cierpię. I wierzę, że może w tym cyklu nam się uda.
Dzięki dziewczyny, tak zrobię
i mam nadzieję, że się "wstrzelę"
Kobietki, mamy wyniki rezoznasu-rezonans - mało przyjemnie doznanie. Rano dostałam domięśniowo relanium, po którym straciłam na chwilę przytomność a chodziło o to, żeby mała się wyciszyła..... Badanie trwało 45 minut- w ciasnej tubie , plackiem, z uniesionymi na podstawce biodrami ( myślałam, że mi kręgosłup pęknie) bez możliwości kiwnięcia palcem... to to do badania buczy, huczy, pipczy i piszczy tak głośno, że dają zatyczki do uszu i co trochę każą na wydechu zatrzymywać oddech, co z brzuszkiem wypiętym w górę nie jest łatwe. Przez te ćwiczenia oddechowe słabo mi się zrobiło i panie wyciągały mnie taką omdlewającą z tej tuby. Wstępne wyniki nie są super- jest poszerzenie rogów komór , ale to jeszcze nie wodogłowie, jest minimalne niedokształcenie robaka, no i sugerują jednak ten zespół Dandy- Walkera variant. Jednak radiolog który robił opisy powiedział mi ,że taki obraz mózgu widywał u wielu dorosłych ludzi, którzy żyli z tym bez wiedzy o jakichś nieprawidłowościach, dopóki nie mieli robionego rezonansu z jakiegoś innego powodu...... i tego mam zamiar się trzymać.
Wyniki z opisu: poszerzenie rogu ttylnego komory bocznej lewaej do maksymalnie 16mm, róg tylny komory bocznej lewej 11mm, niewielka hipolazja robaka móżdżku z poszerzeniem zbiornika wielkiego ( sugerują tu zespół Dandy- Walker variant) ciało modzelowate obecne o grubości 4mm.... czyli tak w 100% dobrze nie jest
Co do mojego hartu ducha- długo nad nim pracowaliśmy i pracujemy nadal. Mam świadomość tego, jak duży wpływ na moją kruszynkę ma to , jak ja się czuję. Kiedy pomyślę, w jakim stanie byłam dwa miesiące temu, gdy w jednej chwili zaczęłam wypierać ze śaidomości, o tym, że jestem w ciąży i jak mocno odczywała to już Ona, to wiem, że nie mogę teraz już pozwolić sobie na żadną słabość. Od chwili odebrania wyników genetycznych szklanka będzie już zawsze dla mnie do połowy pełna. Nie mam już myśłi typu: to niesprawiedliwe, wiem, że to może przytrafić się każdemu dziecku...Nie jest to niczyją winą . Skoro ciąża utrzymała się a mała się rozwija to musi być dobrze, nie ma żadnego rozszczepu ani przepukliny, więc urodzi się zdorowa!
Jeśli chodzi o termin porodu, to przypada na drugą połowę lipca -15-22. Jednak coraz częściej myślę o rozwiązaniu przez cesarskie cięcie. Wiem, że trudniej po tym matce dojść do siebie, ale obawiam się, że ze strachu przed wszytskimi innymi komplikacjami, którye mogą dotycznyć małej przy porodzie naturalnym, nie podołam, zablokuję się i tak się skończy cięciem...Jeśli chodzi o szpital, to mój lekarz prowadzący twierdzi, że Pomorzany podołają przyjęcia małej na świat , mają na miejscu neonatologię i patologię noworodków, ja też chyba wolałabym tam urodzić, znam szpital i lekarzy.
Dłuugo mnie tutaj nie było z racji tego że teraz nie wchodzę tak często na ovufriend.
Jutro idę na bete. Mam pewne wątpliwości co do tego czy nie jestem w ciąży, troche się boję że zobacze wynik negatywny ale muszę zaryzykować. Mam pewne obawy zauważyłam ostatnio u siebie brzuch który dziwnym trafem powiększa się od dołu, rosnące bolące piersi. Wynik dam męzowi stwierdziłam że nie chce patrzeć na tą katkę lepiej żeby wiadomość o tym czy jestem w ciąży czy nie przekazał mi mąż. Tak bym chciała aby maj okazał się w końcu dla mnie łaskawy.
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 maja 2013, 18:53
Przez chwilę myślałam że może jednak to jest ten miesiąc ale dzisiaj dopadły mnie wątpliwości.
Temperatura spadła w dół. Może nie drastycznie nisko ale jednak w dół. Brzuch boli jak zawsze przed @ i w ogóle mam podły humor. Ale żeby nie popadać w totalnie czarną rozpacz to wydarzyło się wczoraj coś mega pozytywnego co zwróciło mi wiarę w ludzi 
Pod koniec kwietnia znalazłam informację o możliwości refundacji 3000 zł kosztów in vitro. Fundatorem jest fundacja "Cud in vitro" czy jakoś tak. Napisałam bo co mi szkodzi 
Odpowiedź miała być w ciągu 14 dni czyli wymyśliłam sobie ze tak do 15.05. Nic nie dostałam więc doszłam do wniosku ze nici z interesu. A tymczasem wczoraj dostałam maila że mój wniosek został ZAAKCEPTOWANY!!!! Teraz pozostaje mi tylko umówić się na wizytę. Oczywiście zdaje sobie sprawę że 3 tys. to mało i będę musiała sporo dopłacić ale zawsze to 3 tys. do przodu 
dziś apetytu brak, a mój humor od paru dni jest wręcz depresyjny
nic mi się nie chce, nic mnie nie cieszy, ciągle mi się płakać chce, libido zerowe
kiedy ten dół się skończy ......
kochane.nie mam juz siły....dziś cały dzień ryczę...wspominam, myśle....desszcz pada więc nawet nie mogę pójść do ogródka.... kolejny cykl w plecy...beta wyszła 2. Czekam na okres tylko czy znajdę siły aby podjąć kolejną próbę???
Dziękuję za miłe słowa i gratulacje
Dawno mnie tutaj nie było...
Bóle brzucha jak na razie minęły. Pojawiło się za to okropne zmęczenie, senność, brak apetytu, totalna niechęć do jedzenia. Dziś trzy razy popatrzyłam na pyszną bułkę, 3 razy odwiedziłam wc i czwarte podejście okazało się pomyślne - udało mi się zjeść śniadanie
Nie wiem jak sobie radzić z tą niechęcią do jedzenia, maluszek powinien otrzymywać ode mnie cenne składniki a mi nic przez gardło przejść nie chce 
Tydzień temu byłam na wizycie u gina, wówczas był koniec 5 tygodnia. Na usg było widać zaledwie pęcherzyk 7,5 mm, ale niezmiernie mnie on ucieszył
. Mam nadzieję, że ciąża rozwija się dobrze, cały czas o tym myślę.
Senność bardzo utrudnia mi życie - w pracy cały czas ziewam, ukradkiem zamykam oczy. Praca przy komputerze mimo wszystko jeszcze bardziej muli. Po 8 godzinach i powrocie do domu ochotę mam tylko na spanie. Tym samym praca mgr leży i kwiczy, a za chwilę koniec maja. Źle to wpływa na moją psychikę, stresuje się niemiłosiernie ... nie chciałabym stracić pracy jaką włożyłam w wykształcenie, tym bardziej, że meta tuż tuż.
Dziękuję za miłe słowa i gratulacje
Dawno mnie tutaj nie było...
Bóle brzucha jak na razie minęły. Pojawiło się za to okropne zmęczenie, senność, brak apetytu, totalna niechęć do jedzenia. Dziś trzy razy popatrzyłam na pyszną bułkę, 3 razy odwiedziłam wc i czwarte podejście okazało się pomyślne - udało mi się zjeść śniadanie
Nie wiem jak sobie radzić z tą niechęcią do jedzenia, maluszek powinien otrzymywać ode mnie cenne składniki a mi nic przez gardło przejść nie chce 
Tydzień temu byłam na wizycie u gina, wówczas był koniec 5 tygodnia. Na usg było widać zaledwie pęcherzyk 7,5 mm, ale niezmiernie mnie on ucieszył
. Mam nadzieję, że ciąża rozwija się dobrze, cały czas o tym myślę.
Senność bardzo utrudnia mi życie - w pracy cały czas ziewam, ukradkiem zamykam oczy. Praca przy komputerze mimo wszystko jeszcze bardziej muli. Po 8 godzinach i powrocie do domu ochotę mam tylko na spanie. Tym samym praca mgr leży i kwiczy, a za chwilę koniec maja. Źle to wpływa na moją psychikę, stresuje się niemiłosiernie ... nie chciałabym stracić pracy jaką włożyłam w wykształcenie, tym bardziej, że meta tuż tuż.
Dziękuję za miłe słowa i gratulacje
Dawno mnie tutaj nie było...
Bóle brzucha jak na razie minęły. Pojawiło się za to okropne zmęczenie, senność, brak apetytu, totalna niechęć do jedzenia. Dziś trzy razy popatrzyłam na pyszną bułkę, 3 razy odwiedziłam wc i czwarte podejście okazało się pomyślne - udało mi się zjeść śniadanie
Nie wiem jak sobie radzić z tą niechęcią do jedzenia, maluszek powinien otrzymywać ode mnie cenne składniki a mi nic przez gardło przejść nie chce 
Tydzień temu byłam na wizycie u gina, wówczas był koniec 5 tygodnia. Na usg było widać zaledwie pęcherzyk 7,5 mm, ale niezmiernie mnie on ucieszył
. Mam nadzieję, że ciąża rozwija się dobrze, cały czas o tym myślę.
Senność bardzo utrudnia mi życie - w pracy cały czas ziewam, ukradkiem zamykam oczy. Praca przy komputerze mimo wszystko jeszcze bardziej muli. Po 8 godzinach i powrocie do domu ochotę mam tylko na spanie. Tym samym praca mgr leży i kwiczy, a za chwilę koniec maja. Źle to wpływa na moją psychikę, stresuje się niemiłosiernie ... nie chciałabym stracić pracy jaką włożyłam w wykształcenie, tym bardziej, że meta tuż tuż.
Kurcze...(dziś w pozytywnym wydźwięku)...jutro mam HSG! Yuuppi 
Dziś się z tego cieszę, w zasadzie to nie mogę się już doczekać. Nie będzie miło jak się okaże że są niedrożne, albo się nie przetkają kontrastem ale przynajmniej będzie już jakiś punkt zaczepienia.
Przyszła dziś paczuszka testów owulacyjnych z gratisowymi ciązowymi, więc zapas na ten cykl już jest tuż obok mnie, "zaszufladkowany"
Zaczynamy 11 cykl starań, piatek maz bada nasienie, za tydzien wizyta u gin. Juz postanowione nie robie HSG zdecydowalam sie wkoncu na HyFoSy za tydzien robie biocenoze pochwy po owulacji umowie sie na to badanie bede wtedy wiedziec mniej wiecej jak dlugo potrwa cykl. Wiec w lipcu uderzam do Krk. Ostatnie badanie, ktore mam nadzieje, ze wkoncu wykarze co jest problemem 
Oto moje wyniki hormonów które robiłam 30 kwietnia:
Tarczyca (TSH) 1,29 - w normie
FSH 6,94- w normie
LH 8,71- w normie
Estriadol 27,83 - w normie
Prolaktyna 35,39 normy ( 4,79-23,30) - podwyższona !!!
Cytomegalia IgG i IgM - wynik ujemny czyli prawidłowy
Na prolaktyne dostałam Bromergon . Po 2 opakowaniach mam powtórne badania i do lekarza z wynikami.
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 maja 2013, 16:56
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.