Raczej nie zaczniemy wyciszania w listopadzie. Coś mnie podkusiło, żeby zadzwonić do Novum i wypytać, jak tam z rozpoczęciem in vitro teraz. Tyle się o tym czyta, że są problemy. Pan od konsultacji odpowiedział, że nic nie wiadomo, na razie nie ma nowych procedur ponieważ nie wiadomo co z akredytacjami, będą wiedzieć cokolwiek po 20 listopada. Świetnie. W takim razie nie ma się co umawiać na histeroskopię w listopadzie, bo nie przewidzę, że ten najbliższy cykl będzie cyklem poprzedzającym stymulację.
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 października 2015, 13:54
Ale miałam dzisiaj piękny sen:
śniło mi się, że robiłam badania na betę i test ciążowy i wszystkie wychodziły negatywne, ale trafiłam jakoś do szpitala a tam urodziłam synka:) 
Czyżby to był znak, że będziemy mieli właśnie synka?? Ciekawe?
Szkoda tylko, że to był sen...
Czuję się dziś jak ...kupa...pewnie dlatego, że cały czas leże i podsypiam. Rano byłam zrobić badania, 3 fiolki krwi mi Panie utoczyły, ale za to po raz kolejny nasłuchałam się komplementów na temat moich pięknych żył
Było miło i sympatycznie, ale wcześniej zaliczyłam prawie zgon pod kasą...302 zł mnie to kosztowało, wczoraj prawie 200 zł w aptece, dwie wizyty u gina w tym m-cu 300 zł, do tego jeszcze muszę oddać auto do mechanika i zmienić opony na zimowe, bilet m-czny do pracy 230 zł. Jestem dopiero tydzień po wypłacie a 2/3 gdzieś zniknęło. Załamkę zaliczyłam, jak my damy radę jak kropek się już pojawi na tym świecie?? Pociesza mnie jedynie fakt, że pracuję w miejscu gdzie co kwartał są dodatkowe pieniądze, to zdążę jeszcze trochę poodkładać zanim zniknę z pracy, ale mimo wszystko trzeba będzie po rezygnować z kilku przyjemności na jakie sobie pozwalamy. Ehhhhh na naszym kropku nie zamierzam oszczędzać ale jakoś mną to lekko wstrząsnęło.
Poza tym męczy mnie przeziębienie, mam lekki katar, który niestety spływa po gardle i je gilgocze więc podkaszluję , zwłaszcza rano i wieczorem. Piłam już syropek, robiłam inhalacje z soli, właśnie kończę herbatkę imbirową...nie mogę się jeszcze przełamać do jedzenia surowego czosnku bo nienawidzę...bleeee, koleżanka mi podpowiedziała, że ona smaruje chlebek masłem, wyciska czosnek, a potem nakłada kilka składników żeby schować ten czosnek
Spróbuję może , ale na samą myśl mnie mdli...poza tym to dalej plamię, ale staram się to olać i nie przejmować, w końcu wczoraj byłam u lekarza i jest ok..
Jak odróżnić płyn owodniowy od moczu?
Mocz ma bardzo charakterystyczny silny zapach amoniaku i wiadomy kolor. Płyn owodniowy natomiast pachnie lekko słodkawo i ma zabarwienie różowawe, jak woda lekko zabarwiona mydlinami – wkładka będzie wyglądać inaczej niż po sączeniu się moczu.
40+1
Belly samo nie wie kiedy ten termin porodu. Wg. kalendarza na pierwszej stronie i mojego lekarza to wczoraj, wg. detektora na pierwszej stronie, usg i owulki to jutro. No nic, zamelduję się!
Otóż mój dzisiejszy dzień wyglądał tak:
POPŁAKAŁAM SIĘ NAD MIELONYM!!! co więcej (co dla mnie dziwne), piszę wpis na komputerze! Zawsze to robię na telefonie, no ale do sedna to wyjaśni się dlaczego w ogóle włączyłam komputer.
Zaczęło się od tego, że moja bratowa wysłała mi wiadomość z pytaniem o prezenty choinkowe
Tak wiem, co myślicie! W październiku! Jakoś tak się u nas utarło, że lepiej wcześniej zanim zacznie się to całe szaleństwo no i łatwiej jest rozłożyć wydatki, jak zacznie się zakupy odpowiednio wcześniej. Co więcej, tradycja, że to ja jestem Świetym Mikołajem to jakoś nie bardzo wiem skąd się wzięła! Może stąd, że chyba znam całą moją rodzinkę na wylot i mam konto na allegro. Tak, że ja podaję mojej bratowej co preferowałabym ja, Tatusiek i moi rodzice. A ona co mój brat ona i ich siedmioletnia (prawie) córeczka! No i ja kupuję na allegro, bądź sklepach internetowych, składając zamówienia w jakąś jedną logiczną całość, moja mama robi mi przelewy. Jednocześnie oglądam co dla nas wysyłam linki do bratowej i tak sobie szykujemy prezenty. Oczywiście w pełnej konspiracji, bo najmłodsza dzięki naszym oszustwom w słusznej sprawie wciąż wierzy w Mikołaja!
Tak więc jedyne czego nie lubię robić w wersji mobilnej to zakupy na allegro dlatego musiałam włączyć komputer! No, ale co z tym mielonym?
W przerwach między aukcjami i innymi bajerami postanowiłam zapewnić rodzinie Tatuśka obiad (na wszelki wypadek jakbym weekendu nie doczekała)bo pewnie wpadną jak będą w pobliżu na grobach. Chciało mi się mielonych no to siup. Lepię sobie te kotlety i wyobrażam sobie moją do tej pory najmłodszą bratanicę jak cieszy się z prezentów i głośno krzyczy "braciszku, Tobie Mikołaj też przyniósł!" (tak uroczo na Bartka mówi a ja znów płaczę). No strasznie a nawet straszliwie mnie to rozczula. Gabi zawsze, to bardzo przeżywa, zbiera tyle prezentów, że można by ją w nich zakopać, ale cieszy się niesamowicie z każdego. Myślę, że Bartek nie wiele zrozumie, na pewno osoba Świętego Mikołaja będzie czym abstrakcyjnym, może nawet strasznym, jednak to będą nasze pierwsze, wspólne rodzinne święta (znowu ryk).
Jejku od wczoraj najczęstszym pytaniem po za tym czy przypadkiem już nie rodzę , to takie czy się boję? Chyba już nie! Na pewno się bałam, myślałam i rozważałam. Teraz? Nie myślę o niczym innym jak to, że chcę wziąć mego syna w ramiona i kocham mojego niedoszłego ślubnego (tak my nie mamy ślubu, ale co tam nie wyprowadzałam was z błędu). Rozczulam się na myśl, jak bardzo jestem szczęśliwa! Tak, że jeśli chodzi o poród to nie spotkam się Bartusiem jak go nie przetrwam i nie przeżyję dlatego się nie boję chcę i czekam!
I jeszcze jedno z cyklu "czy poród blisko" brzuch to praktycznie na kolanach trzymam. Chyba wczoraj to tak się nalatałam po mieście, że opadł mi tak nisko, że jej. Zresztą sama jestem pod wrażeniem, bo nóżki małego to czuję na wysokości pępka. Już nie dostaję po żebrach, natomiast napiera na kręgosłup w odcinku krzyżowym.
No a i nasze życie toczy się dalej, czekamy!I wiecie co? Za dwa miesiące i jeden dzień kończymy rok 2015. Czy każda z was pamięta dlaczego na początku stał się dla was wyjątkowy?
Ja pamiętam! Po ostatniej styczniowej miesiączce zobaczyłam te upragnione dwie kreski a z kilka dni spotkam mojego synka!
P.S. Feśka trzymam kciuki, jak widzisz porodu nie da się zaplanować! A dziś jest piątek
Strasznie skrajnie emocjonalny dzień.
Pati, jedna z kwietnióweczek straciła swoje dziecko ;( Nie umiem sobie nawet w 1% wyobrazić tego co musiała czuć czekając na ostateczny wyrok. Przepłakałam chyba z 3 godziny.
Inessa, najbardziej waleczna i wytrwała kobieta, którą podczytuję odkąd jestem na ovu i bbf ujrzała II kreseczki!
Łzy cisną mi się dalej do oczu.
Wizyta u okulisty, powiedziałam mu, co się stało. (Do okulisty chodzę często, od roku mam nadciśnienie oczne, muszę przyjmować krople do oczu).
O poronieniu mówię dziś z odwagą, świadomością, wiedzą, otwartością i ... już nie płacze mówiąc co się stało.
Kurcze, przeczytałam prawie wszystkie artykuły i fora na ten temat.
Kochane, po poronieniu też jest jednak życie!
Również Ovu forum o poronieniu... tyle krzepiących historii! 
Co nie zmienia faktu, że... nadal nie jestem już w ciąży...........
Odebrałam dzisiaj wyniki HP z szpitala.
Residua plancentaria suppurans et necroticans ( M-28000)
Tłumaczenie: Pozostałości łożyska z cechami martwicy oraz zapalenia ropnego.
A co ten wynik oznacza to nie mam pojęcia!!!
Może wiecie czy jest dobry?
Aha!
O wczoraj rwanie w brzuchu, myślałam, że od odkurzania. A tu... przeobraziło się w bóle owulacyjne, ostrrrre! Wczoraj wyszedł mi pozytywny test owulacyjny. Łał, płodna już jestem?? (wczoraj był zaledwie 6 dzień pp.) Ból owulacyjny trwa również dziś.
Kusi mnie cholernie, by już po pierwszej @ próbować. Jestem przekonana wręcz, że się tym razem szybko uda. Tylko czy to nie za wcześnie?! 
Znalazłam chwilę czasu to teraz mogę się pożalić i popłakać do Was 

Obiecywałam sobie że nie będę robiła testu dopóki @ nie będzie się spóźniać jakoś nad wyraz bardzo. Potem obiecałam sobie że będę obserwowała temperaturę i jeśli będzie się trzymać zrobię po weekendzie i ostatni mój plan z wczoraj, zrobię test dopiero w czwartek 5.11. będzie to nasza 9 rocznica związku i byłaby to super niespodzianka dla nas obojga.
No ale cóż zadzwonił dziś budzik tradycyjnie o 6 rano patrzę a tu temp. 36.86!!!! i to było silniejsze ode mnie skoczyłam do łazienki zrobić sikańca i co?? Oczywiście jedna gruba bordowa krecha !!!!
Przysięgam że tak nawet od razu się nie załamałam położyłam się do łóżka i poszłam dalej spać.
Ale jak wstałam o 8 coś we mnie pękło, najpierw nie powiedziałam nic mężowi że w ogóle coś podejrzewałam i że zrobiłam test.
Ale on tradycyjnie z rana przytulił się do mnie i mówi że się stresuje i żebym mu powiedziała że wszystko będzie dobrze - takie nasze tradycyjne hasło na stres i gorsze dni.
No a ja co? Ja wybuchłam że nie że nie będzie dobrze a on do mnie czemu? Bo nie jestem w ciąży i w płacz...
I teraz najbardziej zabolała mnie jego reakcja... nie powiedział nic zostawił mnie samą sobie poszedł się ogarniać zrobił sobie śniadanko i jak gdyby nigdy nic rozpoczął dzień, co z tego że ja siedziałam pod kocem i wyłam jak bóbr... On po prostu uznał że histeryzuję.
Przez całą drogę do pracy mocno musiałam się powstrzymywać żeby nie zalać się łzami w końcu prowadziłam auto...
Tak liczyłam na to że teraz się uda... tak bardzo chciałam uniknąć kolejnych badań, inseminacji, chciałam dziecka z miłości naturalnie a nie na fotelu ginekologicznym !!!
I on który stoi z boku i nie mówi nic... Nie pociesza, nie reanimuje złamanego serca tylko czeka na cud który kolejny raz się nie zdarza...
Dodam jeszcze że nawet przez cały dzień nie napisał mi ani jednego sms-a nie zadzwonił zero reakcji, zero kontaktu... AUĆ BOLI bardziej niż jedna kreska na teście 
Chyba nie mam już siły na starania, na obserwowanie skoków temperatury, na seks pod kalendarz a potem kolejne wpatrywanie się w wykres który daje za każdym razem tyle nadziei która kończy się potokiem łez zaraz po wykonaniu testu.
Poza tym ten cykl był idealnie w terminie przecież na USG wyszło kiedy miałam owulacje i kochaliśmy się dokładnie kilka dni z rzędu przed w trakcie i po owulacji.
Nie miało prawa nie zaskoczyć!!!
Więc czemu?? Co ze mną jest nie tak?? Najgorsze jest to że wszystkie badania są ok. Nie chciałabym być chora ale gdybym wiedziała że coś jest nie tak mogłabym przyjemniej się leczyć i działać w kierunku poprawy a tak jak jest wszystko dobrze a nie zaskakuje to pytanie brzmi czemu??
Nie wiem chyba muszę od tego wszystkiego odpocząć
Brzuch bardzo boli na @ ból promieniuje aż do krzyża... 
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 października 2015, 19:46
19 dzień Cyklu.
Piątek, piąteczek, piątunio!
Nie dla mnie.
Weekendy spędzam koszmarnie.
Myśle o dziecku i o niczym ( nikim ) innym .
A w tygodniu jak pracuje to też ale mniej bo nie mam czasu.
Mam blokadę psychiczną! ..
Na pewno !!
No ale ja nie umiem przestać myśleć o dziecku .
Co mam zrobić żeby przestać myśleć no ???
NIE POTRAFIE !



10 dc
Wczoraj poszłam sprawdzić czy pęcherzyk pękł.. Przed wizyta zauważyłam takie bardzo delikatne plamienie (kolorowy śluz), ucieszyłam się, że może to plamienie owulacyjne, ale niestety nie, pęcherzyk był gigantyczny 33mm.. Pani doktor powiedziała, że nie wiadomo co się stanie, może pęknie, może nie i zrobi się torbiel.. Zapisała duphaston, ponoć sprawi, że torbiel się wchłonie.. Zobaczymy.. Zwłaszcza, że dzisiaj też plamię, trochę mocniej.. Modlę się żeby nie rozkręciło się w @ bo popsuje termin laparoskopii.. I nie wcale nie jest za wcześnie, już tak mi się zdarzało, że po 10dniach zaczynałam nowy cykl:(
Wczoraj było mi bardzo przykro z powodu tego pęcherzyka, nie wiem czy to przez to czy zbieg okoliczności, ale bardzo rozbolała mnie głowa, znów tak nie do zniesienia, cały wieczór przeleżałam i zdychałam, nawet tabletka nie pomogła, przeszło dopiero rano..
Dzisiaj humor lepszy, pomyślałam, że może to dobrze, że ten cykl będzie bez owulacji, od czasu do czasu to norma, a wcześniej raczej miałam owulkę, poza tym umówiłam się do dentysty z tą moją ósemką i pewnie będą chcieli zrobić zdjęcie panoramiczne, to przynajmniej nie będę się zastanawiać czy mogę czy nie..
A poza tym humor dobry bo w pracy dobrze, nawet bardzo, cały ten tydzień chodzę uśmiechnięta.. Oby tak dalej bo tam bywa różnie.. Zastanawiałam się kiedy powiedzieć o terminie laparoskopii.. I tak pomyślałam, że powiem cokolwiek jak @ przyjdą w terminie.. Bez sensu mówić coś wcześniej bo mogą mi utruć życie w przypadku ich złego humoru.. Dzisiaj impreza ze znajomymi.. Weekend powinien być fajny:)
Matylda postanowiła zrobić nam dzisiaj niespodziankę i pokazała... siusiaka
Będzie syn! Roboczo Leon. A, czy Leon Leonem zostanie, to jeszcze kwestia rozważań 
Tata nieco zawiedziony (??!), bo sobie siebie wyobrażał jako bohatera swoich małych dziewczynek... Normalny chłop by się z syna ucieszył, ale P jak widać normalny nie jest...
Ja od razu pomyślałam o tych sukienuniach, które będę musiała oddać, gdyż nigdy ich już nie założę i też nieco posmutniałam... Ale tylko na krótką chwilę 
Byliśmy nastawieni na dziewczynkę, bo do tej pory lekarze sugerowali, że raczej baba... Zaskoczyła nas zmiana koncepcji i trzeba ją teraz nieco przetrawić 
Najbardziej mnie martwi Majka. Mimo, że cały czas jej mówiliśmy, że dzidziuś jest albo dziewczynką, albo chłopcem, to jednak czekała na siostrę. Rozpłakała się dzisiaj. Zaskoczyła mnie. Wiedziałam, że nie będzie zachwycona, że urodzi się brat, ale nie spodziewałam się, że tak poważny to dla niej problem...

Wiadomość wyedytowana przez autora 31 października 2015, 09:08
35t1dz
Yeah mam laktator o którym marzyłam. Zdecydowałam się na medela swing
teraz już się nie martwię o problemy z laktacją 
Dodatkowo wzięliśmy na raty irobota, robot kuchenny (taki z blenderem) i amplituder dla męża. Ja zadowolona jestem bardzo ale maż... Okazało się jak podłączył amplituder, ze daje słaby bass na kolumnach i wielka rozpacz i wkurwienie się zaczęło. No bo jak to tyle kasy za taki sprzęt i gorszy niż jego amplituder sprzed 15 lat... I głowienie się co z tym robić bo nie chce by jego super hiper głośniki się marnowały. Masakra. Siłą go o 1 w nocy do łóżka zaciągnęłam. Jak wstał od razu warczał. Zamiast pracować cały dzień w sklepie bo będzie go wymieniał i testował inny sprzęt. Wrócił do domu (bo musiał jeszcze raz go ztestować) i doszedł do wniosku, że go zostawia i później dokupi się subwoofer. Potem pojechał do kolegi, który ma stary sprzęt ale super grający i temat znowu od początku wałkowany. No oszaleć można !!! Chciałam dobrze (taki prezent za ciężką pracę dla naszego wspólnego dobra) a wyszło jak zwykle... Na nic się zdają rozmowy, że przy dziecku nie będzie głośno muzyki i tak słuchał itp. On Twierdzi, że JEGO DZIECKO (pięknie to akcentuje) mimo, że to dziewczynka będzie kochała dobrą muzykę jak tata i w dodatku będzie pierwszą kobietą rajdowcem na świecie (niespełnione marzenie tatusia). W ogóle Nasza córka będzie idealna (oczywiście wszystko po tatusiu).
Przedwczoraj ledwo wróciliśmy z Warszawy a jutro znowu wyjeżdżamy na groby. Poniedziałek znowu Warszawa na 2 dni. Marzy mi się by ostatnie weekendy spędzić wspólnie. Dokończyć pokoik Kornelki i nacieszyć się sobą bo za chwilę wiadomo:P ARMAGEDON nas czeka
Modlę się by mała była grzecznym i bezproblemowym dzieckiem (jak ja i mąż). Najbardziej mnie przeraża niewyspanie i ból popękanych brodawek 
Mąż szaleje, nie może się doczekać córy. Mówi, że najchętniej by z nią został w domu a ja mogłabym pracować w firmie. Mam nadzieję, że to zaangażowanie nie przejdzie mu po porodzie.
Na monitoringu byłam raz, bo nie było sensu iść kolejny. Chodzę do mojej gin już ponad dwa lata także zna mnie i wie kiedy co i jak.
Dziś już 5 dzień spóźnienia. Ale wszystko się piepszy 
nie moze byc za spokojnie
Czas ciazy ma byc czasem spokoju itd.
Jasne.
Jak byc spokojnym, skoro szef nie przelal Ci wynagrodzenia, najblizsze pieniadze moze w okolicach 10go.
Pancio wrocil z pracy z wkurwem. I walnal tekstem, za ktory bym go zabila. Ze zaluje, ze zrobil to dziecko. Nosz kurna mac, ja wiem, mamy bardzo ciezka sytuacje, ale wierze, ze bedac razem mozna wszystkiemu dac rade. Ale nie, lepiej sie wkur... i pieprzyc glupoty bez sensu i obwiniac o to caly swiat.
Super, wsparcie cholera z kazdej strony.
Najbardziej boli, ze tak bardzo chcielismy tego dziecka,a teraz taki tekst.I co Malenstwo sie urodzi, a ja za jakis czas mam mu powiedziec, ze Tatus zaluje, ze zaplodnil?!?!?!
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 października 2015, 20:34
Zaczęłam nowy cykl. Bóle menstruacyjne są silne, już dawno takich nie miałam.
Prawie zaczynam weekend, jeszcze tylko jutro odwalić te 2,5 godziny i wolne. Idę nalać sobie winka i wypić za zdrowie starających się.
Chciałabym być tą, której testy w 13 dpo wychodzą negatywnie bo jest jeszcze za wcześnie,tą która ma zero objawów,a mimo wszystko jest w ciąży...To musiałoby być piękne.
A tak realnie @ przyjdzie chyba dzień wcześniej bo jutro. I dobrze szybciej się skończy.
Ostatnio się sporo denerwuję i martwię. Moja mama jest za granicą. Ostatnio coś jej strzeliło w plecach,podobnie jak mi, tylko,że ona wczoraj wieczorem miała 39,7 gorączki. Do lekarza nie chce iść ,choć dzisiaj już mówiła,że jak do jutra nie przejdzie to pojedzie.Niby gorączka niższa i przynajmniej już spada po lekach,ale skąd się wzięła? Boję się żeby to nie było nic poważniejszego.Ech..
Normalnie zakupy poprawiały mi nastrój,a dziś i ostatnio trzeba mnie na nie wyganiać...
Mam nadzieję,że wrócę do normalności...
Ostatnie wydarzenia w moim życiu były naprawdę ciężkie dlatego brak owulacji wywołany silnym i długotrwałym stresem dobiły mnie. Ostatnie dwa laty były dla mnie ciężkie los mnie nie oszczędzał, ale takie jest życie nikt nie obiecał, że będzie kolorowo. Dlatego się nie poddaje i ciągle mam nadzieję, że wszystko się ułoży i będzie dobrze.
Ostatnio czytam sobie bardzo ciekawą książkę "potęga podświadomości" J.Murphy polecam naprawdę. Bardzo mi pomaga i podnosi na duchu, pomaga zmienić nastawienie i myślenie człowieka.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.