18 dzień cyklu dziś. Temp podskoczyła o 0,2 stopnie. W sumie to nigdy nie obserwowałam dnia owulacji i nie wiem czy to juz bo śluz wyraźnie stał się bardziej kremowy. Ale nadal trzeba się starać. Bardzo się boje ze się nie uda i z biegiem czasu zacznę żyć od @ do @ i wpadnę w obsesję. Bardzo tego nie chcę. Tak bym chciała żeby się udało tym razem. Myślę ze gdybym zobaczyła wymarzone 2 kreseczki to chyba krzyczała bym ze szczęścia. Ale wierze ze ta chwila ciągle przede mną. Jestem pełna nadziei. Nic innego nam nie zostało.

dziś ovu pokazało że miałam owulacje ciekawe .... hmmmm.. tylko ten mój śluz szaleje.... a ja trzy dni nie mogłam opędzić się od słodyczy pod każdą postacią a dziś przespałam pół dnia... co jest ze mną ???? zmęczenie czy co???

dziś ovu pokazało że miałam owulacje ciekawe .... hmmmm.. tylko ten mój śluz szaleje.... a ja trzy dni nie mogłam opędzić się od słodyczy pod każdą postacią a dziś przespałam pół dnia... co jest ze mną ???? zmęczenie czy co???

Mamax Walka o Bobo. 18 marca 2014, 20:50

Ostatnio jestem czesto zmeczona. Nie wiem czy sobie to wmawiam ale juz trzeci raz popoludniu gdy synek spi, ja tez urzadzam sobie drzemke. Zazwyczaj wtedy zawsze cos robie, gotuje, prasuje itp bo roboty zawsze jest a przy malym dziecku nie zawsze da sie na spokojnie porobic ale teraz nie mam na to sily, oczy mi sie same zamykaja wiec tez sie klade i zasypiam...A moze to przez ta brzydka pogode..

wczoraj początek nowego cyklu i najpierw załamanie ale zaraz po tym nadzieja że może tym razem będzie inaczej :)

natalli Brak wiary,że cuda się zdarzają 2 listopada 2012, 12:03

odebrałam dzisiaj wynik progesteronu ,robiłam go w 21 dniu cyklu wynik to 20,040 czy ktoś wie co to oznacza,bo ja mysle,że nie było owulacji ale czekam na opinie mądrzejszych osób

bilibili starania o trzecią kruszynkę :) 2 listopada 2012, 12:42

Dzisiaj to jest 5 dni po owulacji zaobserwowałam gęsty śluz z krwią, dziwne bo nigdy jeszcze nie zaobserwowałam czegoś takiego... Czy to na coś wskazuje jak uważacie?

oglądałam dziś wiadomosci- kobieta urodziła 8 dzieci- z czego 5 nie żyje, jedno jest poszukiwane a szczątki dwojga znaleziono na jej podwórku- ci co nie chcą, mogą mieć dzieci do woli, a ja chciałabym tylko jedno i co???? gdzie tu sprawiedliwość??? czuję ze to kolejny cykl w plecy....

Zaczarowana A miało być tak pięknie… 20 września 2013, 20:45

W mojej wyobraźni, marzeniach wyglądało to tak:

O staraniach nikomu nie powiemy. Być może nie w pierwszym, ale drugim, trzecim cyklu to już na pewno, uda się. W dniu, w którym zaplanuję sobie testowanie, wstanę rano, pójdę do łazienki, pokażą się dwie, piękne grube krechy, a ja z radością przybiegnę do jeszcze śpiącego Męża i bez słowa pokażę mu test. Potem z niecierpliwością będziemy czekać na pierwszą wizytę u ginekologa. Będziemy wpatrywać się w monitor USG z szybkim biciem serca. A potem oznajmimy rodzicom, pokazując zdjęcie USG, że zostaną dziadkami...

W realnym świecie jest tak:

O staraniach mieliśmy nikomu nie mówić - ani rodzicom (no bo to bez sensu, to nasze prywatne sprawy noi przecież musi być niespodzianka), a znajomym tym bardziej. Kiedy za pierwszym razem test pokazał jedną kreskę, zamiast z uśmiechem, do pokoju weszłam ze łzami w oczach. Z miesiąca na miesiąc było tylko gorzej, a kumulacja nastąpiła miesiąc temu, gdy test z krwi wykazał ciążę, a potem był spadek bety...
Rodzicom mieliśmy nie mówić, ale nie wytrzymałam psychicznie i po uzgodnieniu tego z Mężem, powiedziałam Mamie. Na początku chyba nie rozumiała i jej słowa sprawiały mi ból - "Widocznie tak musi być", teraz widzę, że zmieniła swoje podejście do tej sytuacji, inaczej mnie słucha, inaczej odpowiada, bardziej rzekłabym krzepiąco. Nie zmienia to jednak faktu, że mam żal, że tak to wszystko wygląda. Nie tak miało być.

Odnoszę wrażenie, że naprawdę zaczynają mi te starania na głowę padać. Mam wrażenie, że 80% dnia to myślenie o ciąży i o tym jak w nią zajść. Źle mi z tym. Nie chcę żeby tak to wyglądało. Nie mogę się zrelaksować, odprężyć, zapomnieć. Przebywanie na tym portalu nie polepsza sprawy. Testy owulacyjne od 4 dni wychodzą jakieś kijowe, druga kreska albo się w ogóle nie pojawia, albo jest tak blada, że muszę jej wyszukiwać pod światłem. Nie wiem co się dzieje, masakra jakaś. Zapisałam się na poniedziałek na USG żeby zobaczyć, czy ta owulacja w końcu będzie czy nie. Boję się, że znowu coś jest nie tak. Mam ochotę krzyczeć i walić pięściami w co popadnie, jestem bezsilna.

Muszę sobie jakoś pomóc. Zapisałam się z Mężem od przyszłego miesiąca na siłownię. Znowu pojawiają się wątpliwości, no bo przecież wysiłek, bieganie mogą przeszkodzić w zagnieżdżeniu, ale do licha to durne, błędne koło ! Całe lato bałam się pobiegać, dźwigać, wypić alkohol bo a nuż, mam dość, nic mi to nie dało, w ciąży nie jestem, a jak widać kobiety pracujące na produkcji, uprawiające sport, dźwigające swoje dzieci, pijące i palące, z powodzeniem zachodzą w zdrową ciążę i wszystko jest o.k. Pewnie w trakcie będzie mi ciężko przejść nad tym do porządku dziennego, ale muszę jakoś spróbować żyć normalnie, bo zwariuję. Muszę mieć jakiś inny, nowy cel poza ciążą ! Tym celem będzie zadbanie o sylwetkę i zdrowie. Kto wie, może nawet zrzucę parę kg ?
Ech, tylko skąd na to siły ?

równo za tydzien mam miec okres.az sama jestem ciekawa co z tego wyniknie.tydzien po owulacji przez calutkki tydzien bolal mnei brzuch a praktycznei cale podbrzusze.i do tego piersi miala bardzo wrazliwe.caly tydzien!a niegdy wczesniej nei mialam takich objawów dlatego było to dla mnei nowosc..czy jest szansa ze sie udało?podobno nadzieja umiera ostatnia.wiec pozostaje mi poczekac jeszcze tydzien. boje sie zrobic test i sie rozcarowac..achh ciezkie to

Lorien Marzenia się chyba spełniają 3 listopada 2012, 09:08

Nic się nie wydarzyło :) Nie było żadnych krwawieńi plamień :) Coraz częściej jest mi rano nie dobrze i mdli mnie to chyba dobry znak. Wizyta już za 3 dni :) Nie mogę się doczekać :)

bilibili starania o trzecią kruszynkę :) 3 listopada 2012, 09:38

Dzisiaj temperaturka wzrosła... kurcze :) może...

weekend


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 listopada 2012, 13:50

mam dziwnie nabrzmiałe piersi ale to chyba po ziołach które cały czas pije... boże co ja bym dała za ten cud....

weekend z moją pasierbicą...ostatnio jakoś nie mam serca do niej i nie cieszy mnie czas , który u nas spędza. Znajome mówią, że zadroszczą mi że mam "córkę" i to już wyrośniętą -5 lat i o minął mnie najgorszy czas- niemowlęctwo. Ale mnie to jakoś nie przekonuje- nie jestem jej matką,i nie chcę być. Przy niej czuję się mniej wyjątkowa dla mojego M.- bo przypomina mi ,że w jego życiu była kobieta, którą kochał tak bardzo,że chciał z nią dziecka, a ona dała mu córkę. A ja? a ja pierwszy raz w życiu spotkałam faceta, z którym dopuściłam możliwość posiadania dziecka ( wcześniej miałam za sobą 2 długie i poważne zwiąki i nigdy o dziecku nie myślałam), no i co? No i felerna jestem, nie mogę mieć dziecka, coś jest ze mną nie tak- teraz gdy jestem na to dziecko gotowa i otwarta>:( Najgorsze jest to że nie mogę z nim o tym mówić, bo zaraz ryczę- teraz zreszta tez łzy kapią na klawiaturę. On stara się mnie uspokajac, że nie potzrebnie się tak nakręcam,że nie za wszelką cenę, ale przecież on ma już dziecko, więc jemu łatwo mówić.... obawiam się, ze jeśli to dłużej potrwa do wróci depresja... a ja tak bardzo myślę o dziecku, że nawet pomim ochoty utopienia smutków w jakimś dobrym alkoholu, nie robię tego- bo z tyłu głowy zapala mi się lampka- to szkodzi płodności, a jeśli udało się? - zaszkodzić fasolce!!! więc siedzę tylko i wyję...nawet czekolada nie pomaga :(

cały zeszly tydzien bylam pelna nadzieji.teraz juz nie czuje bolu wiec czuje sie normalnie.raczej sadze ze sie nei udalo.ale trzeba poczekac.ten czas sie tak ciagnie jak sie na cos czeka

Podczas starania się o dziecko włącz w swoje menu produkty bogate w kwas foliowy, na przykład ciemnozielone liściaste warzywa, owoce cytrusowe, fasolę bądź pełnoziarniste pieczywo.

- muszę zastosować się do tej porady, jako iż zielone produkty ostatnio występują u mnie bardzo rzadko!

milola86 "Mamo..." 3 listopada 2012, 19:21

Kolejny dzień minął...ale niestety przyznaję że czas wlecze mi się niemiłosiernie.najchętniej zasnęłabym i obudziła za kilka miesięcy,żeby ten najtrudniejszy okres mieć już za sobą. Nie da się;) muszę przejść przez wszystko krok po kroczku;) Czasem zastanawia mnie brak objawów ciążowych i oczywiscie dopatruje się nieprawidłowośći, ale chyba niepotrzebnie.Każdy organizm jest inny i każdy inaczej reaguje.I tak w porównaniu z poprzednimi ciążami przynajmniej nam wrażliwe brodawki i sutki, nawet odnoszę wrażenie że całe piersi stały się minimalnie wrażliwsze.Nie mam żadnych plamnien, to mnie cieszy.Mam nadzieję, że tam w środku wszystko gra i dziecko rośnie jak trzeba.BETA przyrasta, podobnie jak progesteron, temp. ciągle ok 37 stopni.może wszystko jest ok.Pewność zyskam za 2,5 tygodnia.Póki co biorę leki i robię te cholerne zastrzyki od których zaczyna mnie boleć cały brzuch.To nic. Przyzwyczaje sie niedługo i pewnie przestanie mi to aż tak przeszkadzać.Najważniejsze by były skuteczne.Wiem,że nagroda jaka mnie czeka za to wszystko jest najcenniejsza;)

rudzielec DAMY RADĘ :):) 3 listopada 2012, 20:16

Gdzie ten @ .... jaki szok :P

dziś dopiero 25 dc, a moja temp powędrowała do 36,54!!! o co chodzi? program wyznaczył @ na 34 dc- choć to też mnie zaskoczyło- zwykle miałam @ w 29- 30 dc. ech nie ogarniam- do tego weszłam dziś na wagę- która wskazała 59,5 kg!!! przytyłam 4 kg odkąd zaczęły się problemy z tarczycą :(

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)