Wczorajszy test oczywiście negatywny. Kiepsko. Zaczynam tracic nadzieje, ze sie udalo w ty cyklu
Wczoraj byłam z kolezankami w spa;) Odpoczełam i dzis jestem pelna zycia jakos. Jednym slowem bylo superasnie;) Basen sauna jakuzi aqua aerobik zumba porady kosmetyczne;) Takie tam atrakcje;) Zapomnialam przynajmiej tych wszystkich problemach.
Kiedy w koncu uda mi sie zajsc w ta upragniona ciązenie nie wiem. Ale jakos juz mam dosc tych staran.
Jesli sie w tym cylku nie udalo to odpuszczam. Nie robie testów owulacyjnych nie mierze żadnej temperatury i sie nie przejmuje. Chyba że mi sie odwidzi i jeszcze jeden cylk spróbuje z tymi testami bomam ich jeszcze z 10 wiec pasuje wykorzystać.
21tc skonczony.
Dziś nareszcie wyczekane połówkowe usg.
Muszę sobie spisać listę pytań do doktorka, bo ostatnio bardzo doskwiera mi brak moich 6% mózgu 
Próby podsłuchania malca przez stetoskop trwają. Narazie bezowocne... 
Przed rozpoczęciem obserwacji w ovufriend, prowadziłam kalendarz na stronie fertilityfriend.com i do teraz robię wykresy na obu stronach. Muszę przyznać, że niestety ovufriend przegrywa z tym drugim, który jest dokładniejszy. Po USG wiedziałam, że owulacja była w 17 dc. Zaznaczałam w obu programach te same dane i dzisiaj (3 dni po owulacji) fertilityfriend wyznaczyło mi prawidłowo jej datę. Ovufriend jeszcze nie wykazało, że ona była była. Miałam podobne odczucia i w poprzednich cyklach, kiedy fertilityfriend wyznaczało mi owulację w terminach z odchyleniem nawet do 4 dni. Może fertility ma dostęp do większej ilości danych i lepiej je porównuje? W końcu z niego korzysta o wiele więcej kobiet.
* 16-03-2016 Dopiero dziś ovu prawidłowo wyznaczyło owulację. 6 dni po.
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 marca 2016, 07:47
Dziś 32 dc..@ jeszcze nie ma..Zaczynam wariować, miała być w niedzielę a spóźnia się tylko po to żebym kolejny raz musiała się z nią zmierzyć, jakby w ogóle nie liczyła się z moimi uczuciami. No dobra to po prostu natura ale natura też jest matką a ja...grrr....
Frustracja to moje nowe imię...
Dziś 32 dc..@ jeszcze nie ma..Zaczynam wariować, miała być w niedzielę a spóźnia się tylko po to żebym kolejny raz musiała się z nią zmierzyć, jakby w ogóle nie liczyła się z moimi uczuciami. No dobra to po prostu natura ale natura też jest matką a ja...grrr....
Frustracja to moje nowe imię...
Dziś 32 dc..@ jeszcze nie ma..Zaczynam wariować, miała być w niedzielę a spóźnia się tylko po to żebym kolejny raz musiała się z nią zmierzyć, jakby w ogóle nie liczyła się z moimi uczuciami. No dobra to po prostu natura ale natura też jest matką a ja...grrr....
Frustracja to moje nowe imię...
Dziś 32 dc..@ jeszcze nie ma..Zaczynam wariować, miała być w niedzielę a spóźnia się tylko po to żebym kolejny raz musiała się z nią zmierzyć, jakby w ogóle nie liczyła się z moimi uczuciami. No dobra to po prostu natura ale natura też jest matką a ja...grrr....
Frustracja to moje nowe imię...
Dziś 32 dc..@ jeszcze nie ma..Zaczynam wariować, miała być w niedzielę a spóźnia się tylko po to żebym kolejny raz musiała się z nią zmierzyć, jakby w ogóle nie liczyła się z moimi uczuciami. No dobra to po prostu natura ale natura też jest matką a ja...grrr....
Frustracja to moje nowe imię...
Dziś 32 dc..@ jeszcze nie ma..Zaczynam wariować, miała być w niedzielę a spóźnia się tylko po to żebym kolejny raz musiała się z nią zmierzyć, jakby w ogóle nie liczyła się z moimi uczuciami. No dobra to po prostu natura ale natura też jest matką a ja...grrr....
Frustracja to moje nowe imię...
Dziś 32 dc..@ jeszcze nie ma..Zaczynam wariować, miała być w niedzielę a spóźnia się tylko po to żebym kolejny raz musiała się z nią zmierzyć, jakby w ogóle nie liczyła się z moimi uczuciami. No dobra to po prostu natura ale natura też jest matką a ja...grrr....
Frustracja to moje nowe imię...
Przez hsg ciągle bolą mnie jajniki , no i nie wiem kiedy będzie owulacja. Stawiam na wczoraj, bo zalało mnie pięknym, rozciągliwym śluzem aż szkoda było nie skorzystać i się nie potulić
.
Oczywiście naczytałam się różnych historii, co hsg sprawiło że wiele dziewczyn zaszło w ciąże nawet w tym samym cyklu. No i co? Asia wariuje i znowu ma nadzieje .
Aaaa i zapomniałam Wam powiedzieć jak to na badaniu ginekologicznym przed hsg najadłam się wstydu...
Doktorek tak grzebał, tak badał ,że jak wstałam to zaczęłam pierdzieć pochwą !
. Powietrze poszło 3 razy, a ja nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić hahah
. Do tej pory jak sobie przypomnę, to zakrywam twarz ręką :]
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 marca 2016, 12:12
Miałam jechać na pobranie krwi do tych wszystkich badań, ale dzieć mi się rozłożył, ucho boli, więc pojechaliśmy do pediatry, potem było już za późno na wyniki, muszę jechać jutro. Acha, nie mówiłam, że do miasta mam ok 40 km 
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 marca 2016, 12:36
Po wczorajszym optymizmie nic nie zostało...
racjonalnie sobie tłumaczę, że dołowanie się nic nie zmieni, a może mi jeszcze zaszkodzić. Ale przychodzi taka chwila, że rozum ustępuje uczuciom i wtedy zalewa mnie morze łez z żalu, smutku, bezradności, złości. Na siebie, że tyle czasu zmarnowałam, na lekarza, że mnie faszerowal hormonami bez sensu, na męża, że mnie nie rozumie... potem myślę, że muszę się pogodzić z tym, że przegapilam swój moment na pełne szczęście i pora pogodzić się z tym co jest i cieszyć z tego co mam.....ale w tym momencie nie umiem....
sama siebie denerwuje takim nastawieniem. To błędne koło! 
Panie Boże błagam Cię pozwól mi sobie odpuścić!
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 marca 2016, 12:25
To nieprawda że ból po stracie mija... a na pewno nie w moim przypadku... Sądziłam, że pogodzilam się już tym co się stalo, juz nie plakałam po kątach, jeżdzę na zakupy i mijam cięzarne i jakoś udaje się wytrzymać a tu wczoraj..klops... pojechalismy na mszę i obok w ławce siedziala moja znajoma z synkiem i miala taki piękny, duży ciążowy brzuszek...A mi po prostu zrobilo się tak przykro...Ukradkiem ocierałam łzy i modliłam się, żeby się nie rozplakac na całego i nie robic sensacji... Tak sobie myslałam, dlaczego nas to spotkalo, czekalibysmy teraz na nasze drugie maleństwo, tez pewnie mialabym juz taki brzuszek...a czuję pewnego rodzaju pustkę. Kocham moją córke-ona i mąż to cały mój świat a jednak tak cholernie przykro, ze moje drugie dziecko było we mnie tylko 13 tyg... Te 13 tyg choć pełne obaw, było jednak magiczne, rosło we mnie życie, które zdążyłam pokochać, a tu nagle moje dziecko zostalo mi odebrane, tak bez ostrzeżeń... W kościele czekałam tylko końca tej mszy i szybko uciekłam do samochodu, a tam juz mogłam sie po prostu rozryczeć. Mąż o nic nie pytał, podejrzewał dlaczego płaczę..
35+1 (36tc)
Hej wszystkim 
Na moim ciążowym froncie dzieje się dużo, ale nie koniecznie dobrze. Tyle szczęścia w nieszczęściu, że źle dzieje się tylko u mamy, a Kacperek ma się nadzwyczaj dobrze
I to jest to, co trzyma mnie przy tym żeby się jeszcze nie załamywać 
Jestem baaardzo zmęczona... Niestety, przyszedł czas, że muszę dużo leżeć, co nie za bardzo mi odpowiada. W zeszłym tygodniu, w czwartek byłam na krótkiej wizycie u ginki w celu pobrania próbki do badania w kierunku paciorkowców. Ginka sprawdziła przy okazji szyjkę, która jest jeszcze długa (małemu się nie spieszy)i obejrzała mojego żylaka. Żylak jest duży przez co jestem tam bardzo spuchnięta. Cała lewa strona, łącznie z pachwiną i nogą jest spuchnięta... Na szczęście nie ma tych żylaków więcej i nie zawędrowały w inne nieprzyjemne miejsca, przez które mogłabym być skazana na cesarkę... A wolałabym naturalnie, ale wiadomo... wyjdzie w praniu jak to się wszystko skończy... W sobotę zasłabłam. Wybraliśmy się z mężem do kina, a potem na małe zakupy i zasłabłam w centrum handlowym. Na szczęście szybko znalazłam ławkę, usiadłam sobie i przeszło. Wydaje mi się, że to przez żylak. Jak chodziłam to go dosłownie czułam. Tak mi wszystko tam spuchło, że żylak ocierał mi się o nogę
No i od tamtej pory boli jeszcze bardziej. Najgorzej jest gdy dużo chodzę lub stoję... Zaczęłam smarować go maścią, przemywać się chłodną wodą żeby pobudzić krążenie i przestałam się nadwyrężać. Często też masuje sobie te okolice i leżę z poduszką pod tyłkiem i pod nogami. Może ukoi to choć trochę ten przeraźliwy ból, ale pocieszam się, że skurcze podczas porodu będą boleśniejsze
Heh marne pocieszenie...
No i przecież po porodzie powinien zginąć i wszystko powoli wróci do normy
A na żylaki na nodze ginka poleciła mi pończochy. Właśnie nosiłam się z zamiarem ich kupna i chyba sobie takie zafunduję 
To tyle mamuśkowego marudzenia
Mały jest jeszcze bardzo ruchliwy
Teraz jak kopnie to ledwo żyję
Nie wiem czy z tych moich żeber po prawej stronie coś w ogóle zostanie
Cieszę się, że jest taki silny i zdrowy
Najbardziej lubi przeciągać rękami po brzuchu i kopać nóżkami w żebra. Chciałabym żeby jeszcze trochę przytył i mam cichą nadzieję, że zechce wyjść na początku kwietnia, a nie dopiero 19-tego bo właśnie na ten dzień mam termin. Za dwa tygodnie, czyli dokładnie w święta moje maleństwo będzie donoszone
A potem niech się dzieje wola nieba... byle szybko... 
Całuski :-*
Moja malutka waży 2600 g jest mała oraz dostanę sterydy na rozwój płuc w razie W i cięcie w poniedziałek przyszły pewnie powiedzą mi jutro co i jak...
Oglądałam ja w 4 D jest piękna ma nos po Marcelku i oczy po mnie...
M wczoraj wrócił... hmmm alez ja Go kocham!!! Jednak po kłótni i paru dniach ciszy i niewidzenia się miłość urosła mocniej niż można pomyśleć... Ale najlepsze w tym wszystkim jest to ze mam mega wsparcie od teściowej i zawsze powtarza mojemu M że ma szczęście, że na taką dobrą kobietę trafił mimo różnicy wieku 18 lat jaka jest między nami...
wrócił do domu ze łzami w oczach i słowami: "tak bardzo tesknilem".
Dzis czuje sie silna ale jednoczesnie 'splukana', nie tylko z dokladnego obserwowania siebie tyle miesiecy... Robie to jak automat, tak samo jak automat ok 7 codzien rano robie sok ze swiezych owocow, tzn sokowirowka robi. Ja spijam od razu, ale maz roznie, bo pracuje na zmiany (witaminy z jego szklanki pewnie uciekaja, bo czytalam gdzies ze powinno sie wypic taki swiezy sok do 20 minut!) ... Wracajac do tematu to doszlam do wniosku ze dopiero w ostatnim cyklu nauczylam sie poprawnie sprawdzac szyjke macicy, prawda jest taka ze potwierdzilo sie ze do tego naprawde trzeba praktyki, i ze sprawdzanie nie jest latwe. Dopiero w tym ostatnim cs wiedzialam ze @ nadejdzie, choc i temperatura mnie tym razem nie oszukiwala, bo nie byla wysoko az do dnia @...
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 marca 2016, 15:39
Wieczorna refleksja: co ma być to będzie.
Na szczęście chwile zwątpienia nie trwają długo. Cóż muszę sobie więcej zajęć organizować, żeby nie rozczulać się nad swoją głupotą i nie rozpamiętywać. Hormony unormują się, a ja po świętach wrócę do pracy. Dziś umówiłam się do fryzjera i kosmetyczki. Zrobię sobie fryzurę, pazury i kwasy na twarz (ostatnio się nie zdecydowałam, bo myślałam, że w może w ciąży jestem).
Moje emocje są jak zabawa na huśtawce... tylko, żeby mnie w końcu nie zemdliło 
„Twoja śmierć nie przeszkadza
słońcu przeciągać się ospale,
wróblom wesoło ćwierkać na płocie
Twoja śmierć nie zmąciła
spokoju mgły tulącej podnóża gór,
radości dzieci grających w piłkę
Twoja śmierć nie zmieniła
biegu rzek,
nie spowolniła tępa życia
Doba nadal ma 24 godziny
i księżyc wciąż tak samo mizdrzy się do gwiazd
To tylko mój świat obrócił się w proch i pył
wszechświat stracił niewielką kruszynę,
a ja wszystko, bo Ciebie...”
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.