Czas uwiecznić moje kolejne przemyślenia:
Pierwsze jest takie, że zdecydowanie za dużo myślę, szczególnie o ciąży.
Natomiast drugie, dotyczy tego, że zawsze mi się wydawało, że jak już zajdę w ciążę, to sukces osiągnięty, w końcu dookoła same zdrowie ciąże i piękne bobasy
może jedno poronienie i jeden przypadek problemu z donoszeniem, ale to tyle co wiem...więc ja też przez 9 miesięcy sobie spokojnie doczekam do porodu i dopiero zacznie się hardcore. A tu czytam i czytam, i własnym oczom nie wierze, dopiero ovu uświadomiło mi, że te 9 miesięcy to ciągły stres o zdrowie maluszka, całe mnóstwo cb, poronień...tylko niewiele osób o tym mówi...
i właśnie to mnie w ostatnim czasie najbardziej przeraża, więc ja może nie jestem gotowa na ciążę? ale czy na coś takiego można się przygotować...?
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 czerwca 2016, 22:55
19 dc
4 dpo
Owulacja była! Prawdopodobnie piątek późnym wieczorem lub w sobotę rano (tak przyjmuję) 
W poniedziałek byłam na monitoringu i od tego czasu jestem spokojniejsza, ale... Za dużo myślę o tym, czy mogło się udać. Wszystko przez tę przerwę
Ale jak dobrze pójdzie, to potrwa ona tylko miesiąc! Musze to sobie wbić do głowy i wyluzować. Ogłaszam akcję pt. "Picie melisy"
Jakoś muszę opanować te moje emocje!
Dziś 12dc. Dzień już się kończy.
3 dzień z rzędu serduszkowaliśmy. Normalnie to bym sobie odpuściła, ale byłam dziś na wizycie u ginekologa. W lewym jajniku znajduję się ładny pęcherzyk - 24mm. Teraz wszystko zależy od tego czy pęknie.
Jutrzejsza temperatura pokaże. Pytałam się o to lekarza i nieznaczny skok to oznaka niepękniętego pęcherzyka. Jeśli jutro będzie wyraźny skok to mogę być na 90% pewna, że owulacja była.
Bardzo bym chciała... A więc do jutra.
Dzień dobry 
mój organizm powiedział mi tak dziś o 4 nad ranem...
teraz śniadanko, prysznic i ok 10.30 jedziemy na Wro do gin - może w końcu uda się załatwić prowadzenie ciąży.
W ogóle to jakaś masakra jest. U mnie na wsi nie ma opcji zarejestrować się na NFZ a prywatnie to ja wolę już w klinice.
Idealnie było by trafić do pani dr Ani ze szpitala a to możliwe bo przyjmuje prywatnie jednak obawiam się że koszt prowadzenia ciąży w miejscu gdzie przyjmuje prywatnie może mnie przerosnąć 
No cóż, póki co mam nadzieję że dziś się uda i będę miała gin prowadzącego...
Myślałam,że już miałam @ a tu dopiero w piątek przyszła pierwsza małpica po leku.Nawet nie była bardzo intensywna, specjalnie nie bolało jakoś dało się przeżyć. Ale zaskoczyła mnie bo planowałam sobie zrobić badania, między innymi morfologię i żelazo a tu pewnie po @ spadło.Muszę też zbadać tarczycę bo czuję,że coś się z nią dzieje, ciągle nie mam humoru i byle co mnie wkurza.Może się zepsuła od tych tabletek na mięśniaka. Na szczęście już niedługo wizyta u doktorka.
A moja bratanica- cudowna. Już jestem w niej zakochana.Podobna do mojego brata 
Żyjemy na kartonach. Rano np. nie umiałam majtek znaleźć. Cześć już popakowana. A w nowym domku jeszcze meble nie skrecone, bo D. ma czas 
Ja wziełam 2 dni wolnego wczoraj i dzisiaj, ale skoro nie mam do czego przewieżć rzeczy to sobie stoją w kuchni
Chciałam Wam wrzucić zdjęcie kociego pomocnika, ale nie umiem -.-
Moja urojona ciążą ma 6 pkt.
Upały dają mi w kość. Nie jestem typem ciepłolubnym. 22 st by mi wystarczyły :)Ale tóż to dopiero początek wakacji. Alergia zagościła na dobre. Więc jakby wszystko w komplecie sie nakłada.
49 dniowy cykl, szal...
Za tydzien wizyta u gin, zobaczymy co powie, mam nadzieje, ze to jednorazowy wybryk...
Przynajmniej wakacje prawie cale bez@.
No to na tyle z radości wizyty... odwołana - dr nie da rady mnie dziś przyjąć, wizyta przełożona na 29 czerwca - 2 wizyty w ciągu jednego dnia...
A nie mówiłam że ciężko z tym prowadzeniem? w ogóle ze znalezieniem. Przecież to jest chore! wszędzie tylko prywatnie...
Edit
No dobra, jedziemy w klinice jest miejsce
nie u mojego ale u dobrej pani dr
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 czerwca 2016, 09:36
Beta 5.99... Co myśleć?
Nie pisałam kilka dni, a to przez to, że bardzo źle się czuje... bolące plecy, żebra, krzyż, żołądek, brzuch... czy może być jeszcze gorzej??? okazało się, że może wkur.... sąsiad który niedługo już będzie ciął tydz drzewo piłą motorową... serio? serio, od rana do wieczora 
Skutek wczoraj dopadł mnie ból głowy, wzięłam apap, bo nie mogłam wytrzymać i całą noc nie spałam, rano bez zmian i głowa i sąsiad...
Nic na to nie poradzę 
od kilku dni się przymierzam do spakowania torby Tymusia i zupełnie nie wiem jak się za to zabrać. Rozmawiałam z dziewczynami z forum, to jedne biorą ciuszki drugie nie... ja chcę wziąć kilka ale pogubiłam się w tym wszystkim...
Zbliża się też termin mojej wizyty, już nie mogę się doczekać jak zobaczę Synka

Ciekawa jestem ile już waży, ostatnio niecałe 3 tygodnie temu a dokładnie w 32 tygodniu ( 31 tydz+5 dni) ważył 2310g
duuużżży chłopak 
No i zobaczę co gin powie w sensie mojego porodu.
Jest skok
Z 36,54 na 36,84 !!
Nie pamiętam u siebie takiego skoku. Jestem zachwycona. Wczoraj ok godziny 19 czułam takie jakby 4 skurcze w lewym jajniku. Może jajeczko pękało. Wczoraj mąż był naprawdę wykończony, ale dał radę. Od dziś jeszcze żarliwiej będę się modlić o to, aby coś z tego wyszło 
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 czerwca 2016, 09:42
Niby klinika niby sprzęt powinien być dobry a moje maleństwo tak kiepsko widoczne...
Dostałam zwolnienie na tydzień! Na szczęście z kodem B ale zaświadczenia nie dostałam. Dr nie wystawia nic takiego. Ciekawe jak to teraz z pracy i zusie potraktują?
Pojechaliśmy od razu do poradni przyszpitalnej dowiedzieć się o prowadzenie ciąży. Lekarki do końca miesiąca nie ma a później mamy poprostu przyjechać bez umawiania i nie ma problemu z prowadzeniem ciąży. Oby tylko to nie była jakaś zołza...
Witam Wszystkie. Nie wiem, czy ktoś to przeczyta, ale muszę napisać, wyrzucić z siebie 
Dostałam pracę
Taaak, w końcu. Nie jest to szczyt moich marzeń, bo w sklepie na kasie, ale zawsze coś. Najważniejsze, że w razie czego (ciąży, choroby) mam zabezpieczenie w postaci umowy i płatny chorobowy, macierzyński. Będziemy mogli pozwolić sobie na wakacje, dalsze wyjazdy 
od września zaczynam szkołę 
Waga leci w dół - dziś ujrzałam 77,5 kg na wadze - na czczo. Przed rozpoczęciem odchudzania było 86,5
Jak osiągnę swój cel - 65 kg, zamieszczę tutaj swoje zdjęcia przed i po
pewnie sama się zdziwię. 
Zrobiłam badania krzywej cukrowej i insulinowej - wyszła insulinooporność. Ale i z tym sobie poradzimy, bo biorę już metforminę i lekarz naprawdę dodał mi nadziei. 
Mam nadzieję, że zrzucene kg + ujarzmienie insuliny da wymierne efekty w postaci Groszka 
Wszystkim zaciążonym w ostatnim czasie -serdecznie gratuluję i życzę spokojnej ciąży oraz proszę o wiruski 
Unikaj spożywania „złych” węglowodanów takich jak: białe pieczywo, cukier, biały ryż i ziemniaki. Tego typu produkty zwiększają Twoją wagę, podwyższają poziom złego cholesterolu i zaburzają funkcjonowanie gospodarki hormonalnej odpowiedzialnej za płodność. Złe węglowodany mogą pogłębiać chorobę zwaną zespół policystycznych jajników, która jest przyczyną problemów z zajściem w ciążę prawdopodobnie aż u około 10% kobiet. W zamian postaraj się jeść więcej warzyw, owoców, pełnoziarnistego chleba, pełnoziarnistych makaronów i fasoli.
Boję się. Nie samego transferu ale tego czy się uda. Bezsenność... Właśnie piję melisę i w głowie układam sobie co zrobić żeby nie było skurczy itd. Przygotowałam magnez, nospe, gazety do czytania bak będę leżeć to zajmę myśli itd.
Ale to i tak nic nie wpłynie na to czy kruszynka ze mną zostanie.
Płakać mi się chce 
Według kalendarza wczoraj powinna być @, ale na chwilę obecną jej nie ma. Pewnie się zmieniła... eh eh... nie wiem kiedy miałam owulację... nie umiem tego ogarnąć...
Moje myśli w ostatnim czasie się uspokoiły i skupiły na wakacjach... choć od wczoraj mam dziwne uczucie wewnętrzne i brzuch pobolewa 
Wczoraj pierwszy raz słyszałam bicie serce, bo tak to tylko widziałam, dziecko wygląda jak żelek haribo 
Jutro do zakaźnego, mam nadzieję, że powie, że wszystko OK i po prostu zrobię sobie wycieczkę
Muszę zmienić lekarza prowadzącego ciążę, bo ten u którego byłam był świetny. I tam zostaję. Wolę zapłacić i mieć pełną opiekę.
Znów wróciły mdłości i przesypiam pół dnia.
Taka mnie dzisiaj dopadła refleksja dotycząca programu MZ.
W planach miałam jeden program invitro, ze względu na finanse ( na ten jeden tez musiałabym sie zapożyczyć) dzieki programowi MZ zrobiłam trzy procedury... Nie wiem jednak czy wyszło mi to na dobre bo zgodnie z moimi założeniami ten transfer jest ostatni. Byc moze gdybym robiła komercyjnie byłabym juz mama. Byłam we wszystkich trzech klinikach w Warszawie. Uważam ze prowadzony program MZ to nie do końca trafiony pomysł w naszym zaściankowym kraju z lekarzami którzy często sa zmęczeni, sfrustrowani a niektórzy maja zbyt zakorzeniony kompleks Boga.
W novum zupełnie mnie olali i nie zdążyłam poznać lekarzy ze strony merytorycznej. W invikcie wszystko robione jest schematem niezależnie od problemu z którym boryka sie para, z kolei w invimedzie lekarze nic nie mówią nic nie kojarzą, nie maja nawet ochoty zapoznać sie z dokumentacja. Zarówno w invikcie jak i invimedzie chodzi o to żeby odwalić kolejna procedurę zgarnąć kase i iść dalej. Celem nie jest ciąża tylko przejście programu...
Nie wiem zatem czy wyszlo mi to na dobre... A moze tak właśnie miało byc, nie umiem odpowiedzieć na to pyanie jednak mam wątpliwości...niedosyt...pustkę, czuje zawód...to naprawdę juz koniec...?
Oczywiście forum szaleje i dubluje wpisy...
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 czerwca 2016, 19:01
Maks wczoraj zrobił swoje pierwsze kroki bez trzymanki
cuuuuudny widok!!! 9,5 miesiaca!!!
Ulubionym Maksowym ciociom obiecuje wysłać kilka fotek z dnia dziecka - aleeeee idzie mi to jak krew z nosa... 23 czerwiec
no cóż
chyba przed lipcem nie zdążę ...
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 czerwca 2016, 14:16
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.