No to wizyta u diabetologa zaliczona :) wszystko póki co jest w porządku i nie ma się co martwić, cukier spadł i jest w normie, także w niczym nie będzie przeszkadzał.
Tak bardzo bym chciała, żeby się udało i wszystko dobrze ułożyło. Czasem brak mi już sił i cierpliwości, tyle cierpienia... nigdy bym nie przypuszczała, że tak to wszystko się potoczy. W głowie mi się to czasem nie mieści i nie mogę w to wszystko uwierzyć. Ale trzeba się z tym pogodzić, zaakceptować i umieć z tym żyć.
Boże dodaj mi sił i cierpliwości.

Ciąża zakończona 29 lipca 2016

bloodflower nie wiem czy dam rade 30 lipca 2016, 00:02

wg usg 12t0d

Nie wytrzymalam do prenatalnych i poszlam dzis do gina. Z jednej strony, zeby sie troche uspokoic, a z drugiej strony, zeby sprawdzic, czy wszystko dobrze., Bo jakby bylo zle (tfu tfu), to zadzwonilabym do kliniki odwolac prenatalne, zeby nie zabierac komus miejsca na NFZ.
Na szczescie wszystko dobrze, malenstwo ma juz 5,29 cm i po raz pierwszy slyszalam serduszko. NOrmalnie sie poplakalam, z tego wszystkiego nie zapytalam jak szybko bije, ale lekarz powiedzial, ze dobrze. Zaluje troche, ze Damian ze mna nie wszedl, ale balam sie, ze bedzie cos zle i on to mogl gorzej zniesc.
Ale jest dobrze :)) ciesze sie ogromnie, bo malenstwo sprawilo mi 2 dni wczesniej prezent urodzinowy i dzielnie sie trzyma.
Pozdrawiam, teraz za 6 dni prenatalne.
A oto ponizej moje Malenstwo:
7eee737c4f3f7ae1gen.jpg
4fb39b215864199agen.jpg

1dc
Stymulację czas zacząć.

Balladyna Małe szczęście!! 30 lipca 2016, 09:17

6t4d

Koniec użalania się nad sobą. Lekarz mówi, że jest dobrze to jest dobrze. Plamienia są wieczorem, straszą mnie, ale mijają bezboleśnie.

Uwierzę w małego. To mały walczak, który się dzielnie trzyma i będzie o siebie walczył. Kibicuję mu jak czirliderka.

Według usg prenatalnego wychodzi że wczoraj zaczęliśmy 13tc ;)

Wczoraj byłam we Wrocławiu, okazja nie fajna - msza za mamę, 8 lat po śmierci... kiedy to minęło? Najpierw cmentarz, kawał drogi do przejścia. Wieczorem msza i pomimo że nie trwała chyba nawet 40min to nie dałam rady i musiałam wyjść. 2 razy zakręciło mi się w głowie ale byłam twarda. Na koniec już nie wytrzymałam. Nie dość że duszno to ten człowiek gadał takie bzdury, taki dwulicowy i niestety kłamstwa wyskakiwały mu z ust tak łatwo że chyba dodatkowo się zdenerwowałam :(
Tylko utwierdziłam się w tym że słuchanie księży to strata czasu :/
Miałam chwilę że chciałam nawet do spowiedzi iść... ale z czego miałam się spowiadać? Że czasem przeklne - a to takie straszne? Że skorzystałam z IVF? Przecież spowiedź polega na tym że spowiadamy się z tego czego żałujemy! A ja nie żałuję! Ja się cieszę że podjęliśmy tą decyzję i dzięki temu czekamy teraz na nasze maleństwo!

No i w poniedziałek zaczyna się sierpień... nie lubie tego miesiąca! W sierpniu 8 lat temu zmarła mama, w sierpniu 2 lata temu dowiedzieliśmy się ciążą bezzarodkowa. Ciężko będzie i oby tylko szybko minęło tym bardziej że wizyta dopiero 23sierpnia. Kolejna wizyta będzie już w 16tc będzie już widać siusiaczka :P

Zawsze mieliśmy imię dla chłopca z girl był mały problem a teraz okazuje się że to z siurkiem byłoby myślenia. Mąż już uparty na jedno imię a ja jakaś nie przekonana :/ chyba zacznę przeglądać kalendarz w poszukiwaniu bo w tych wszystkich "księgach imion" jest kosmos.

287g zdrowego szczęścia :-) szyjka dziś zmierzona 37mm. Przykazane- nie szaleć, niewielka aktywność, kontrola co 2 tygodnie. Jestem mocno zmotywowana tym, że przynosi to efekty.
A zadziwiona jestem tym, że te maleńkie nóżki mają tak wielka siłę:-) wogóle, zadziwiające jaka moc tkwi w tym maleńkim ciałku i w słowach lekarza, że wszystko jest doskonale. Zryczałam się tam jak bóbr. Szczególnie, że wieczorem czytałam bardzo smutna historię walki matki i maluszka w 20tyg... Jak można się domyślić, bez happy-endu. Dlatego potrzeba mi wiele pokory żeby zrozumieć i docenić jak niewyobrażalnie wielkie szczęście nas spotkało, ot człowiek pomyśli- zdrowe dziecko... A jednak...
No i jeszcze drugie tyle przed nami.

Malunia Marzenia się spełniają! 30 lipca 2016, 11:19

Niby miał być cykl bezowulacyjny, ale tempka skoczyła. Było mało <3, więc nie liczę na ten cykl.
W następnym cyklu monitoring z ginem, może 7 cykl będzie szczęśliwy :D


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 sierpnia 2016, 09:44

Ciekawa jestem , czy wizyta w pon sprawi mi jakąś radość ...
od tygodnia zajadam się smootkies z mężem . owocowym albo warzywnym . Owoce ze sklepu a warzywa z ogródka :)
Tak bym chciała zrobić rewolucję w swoim organiźmie...żeby lekarz zrobił USG ... i nie dowierzał super parametrom dzięki nowej diecie ;)
hehehe

Mądry lekarz z YT . Jerzy Zięba zachęca do zdrowej diety , i przyjomowania witamin w jedzeniu a nie w tabletkach :)

No więc chce sprawdzić i sobie udowodnić że to racja :)!!! no bo logiczne jest żeby wit d3 łapać ze słonca a reszte wit z dobrodziejst natury.

Bez szukania pomocy , opisów swojej choroby utkwiłabym w prekonaniu że to nie jest ważne . i pozostałabym przy lekarstwach samych i sztucznych suplementach .

Najważniejsze mieć świadomość co się robi , i wtedy wybrać najlepszą drogę .

a wiec misja !!!!!!!! : szklanka smoothie plus obowiązkowe leki których niczym nie zamienie .

jak mi się poprawi będe pisac co piłam .

Mam nawet teorię ze moje prawie pco , którego po mnie nie widać wynika z tego ze całe zycie jadłam to co mi smakowało i nie dostarczało mi to odpowiednich pierwiastków , wit i organizm poszalał z niedoborów . Gdyż Pan zięba mówi , że my jako ludzie mamy możliwość samo naprawy jako mechnizm. Tylko dajmy temu organizmowi potrzebne witaminy do funkcjonowania .

Paś październik 2017:) 26 stycznia 2017, 13:23

całe życie sie uczymy:)


Wczoraj powiedziałam sobie ze mam to gdzieś i po chyba 8 latach rzucam palenie!! Co ciekawsze mam w torebce pełną paczke z najobrzydliwszym obrazkiem i jeszcze jej nie dotknęłam:) aż jestem zszokowana, pamiętam jak kiedyś "rzucałam" dotrwałam do.. hmmm..11??!!:)

Myślałam że będzie tragedia,ale da sie żyć:) najgorsze są godziny palenia: 11, 13,15, 17. Bo nawet na zegarek nie musze patrzeć a wiem że to godzina palenia.

Będe dzielna:) a wieczorkiem na siłownie:)

dzisiaj nasze swieto nasza rocznica poznania :))) rowniez mala miesiecznica slubna :)))))) kalacja swiece butelka babelkow juz w lodowce ...aaaa i dni plodne wyznaczone przez ovu:)))))) wszystko sprzyja dobrej zabawie :))) tylko moje wzdecie jest okropne :))) nie wiem czy wcisne tylek w cos seksownego ...niby lato ale dupa dalej zimowa:)))
Nastroj jest i checi jakies takie dzisiaj :)) w zasadzie od jakis 2 dni szalenstwo pelne :))) takie malzenskie zycie uwielbiam ..:)))
bedzie zabawa ..bedzie sie dzialo ..i tylko nocy bedzie malo ...:)))) hahahahaha hej sobota :)

Mimi1990 Czekajac na cud... 30 lipca 2016, 13:32

Powiedziałam mężowi :) Ucieszył sie bardzo :) także trzeba zacząć oszczędzać kase na druga dzidzie ;) niedługo zapisze sie do ginekologa zeby sprawdzić czy wszystko Ok z mała kropka :)

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 6 kwietnia 2018, 16:48

27tyg+0dni (3ci trymestr!!! 92 dni do porodu)

Wypoczywam u rodzicow. Weszlismy w 3ci trymestr. Coraz blizej do spotkania ze zwierzem!!!

14 dc.
Wczoraj robiłam test owulacyjny. Negatywny. Myślę,że pozytyw wyjdzie jutro lub w poniedziałek.
Muszę idealnie trafić z testowaniem, bo mam tylko jeden test, a nie chcę kupować kolejnych :)

Dzisiejszy dzień jest jakiś taki smętny. Spałam do 11,a obudziłam się jakby była 5 nad ranem.
z Miskiem praktycznie się nie widujemy. Wraca z pracy o 1-2 w nocy. Czasem zamienimy kilka słów o ile się przebudzę.
Chyba będzie problem z <3 <3 z wiadomej przyczyny, no chyba że Przemek będzie miał dość siły żeby mnie zbałamucić. Plemniki i tak będę stare , bo już minęło z 8 dni od ostatniego bzykanka, ale wmawiam sobie ,że stare ale może jare :D , także tego ..
To ostatnia szansa przed iui. Musimy próbować . Nic nie stracimy. Jedynie Przemek 5 min krócej pośpi :)

Wczoraj pisałam z bratową tą w 5 miesiącu ciąży. Już chyba połowa 6 nawet.
Co tu dużo gadać ? Ryczeć mi się chciało, gdy pisała że Mała nie daje jej spać w nocy, bo mocno kopie i że kiedy ma zły dzień, a Mała ją kopnie, to od razu ma lepszy humor.
Pytała się kiedy planujemy..
Chciałam powiedzieć prawdę. Nie wiem... może oczekiwałam rozmowy , wsparcia . W końcu niewiele osób wie, nie mam z kim porozmawiać, pożalić się itp. Ostatecznie wolałam jej nie mówić. Nie znamy się na tyle dobrze . Zaraz by powiedziała bratu, a tego nie chcę.

W środę pojadę zrobić wyniki do iui,a potem do mamy. Mam stresa, bo pojadę sama autem,a rzadko jeżdżę i mam sraczkę. W głowie planuje którędy pojechać, gdzie zaparkować (jakiś duży parking i mało aut preferowany ). Umiem jeździć,ale panikara ze mnie. Nic nie poradzę .

iui moją największą nadzieją . Wiem, statystyki nie powalają, ale jednak jest większa szansa na zajście dzięki iui niż naturalnie.
Podejdziemy z 6 razy, choć mam nadzieję że uda się wcześniej. To nasza ostatnia deska ratunku, bo in vitro odpada . Za drogi biznes,a wydatki związane z budową wiadomo jakie są . Może podejdziemy ale za 10 lat.

Mam nadzieję ,że witaminy na plemniory coś pomogą i koncentracja plemników się poprawi, no i ta morfologia mogłaby podskoczyć . Zobaczymy .
Idę się kimnąć :)

Co prawda romantycznego wieczoru nie było... ale była całkiem miła... północ ;) na koniec przytulasy, 5h snu, (...), 12h pracy i oto tu jestem :) zaraz padnę ale póki jeszcze się trzymam to się 3mam :d koniecznie jednak chciałam zaznaczyć na wykresie małe co nieco i... :) ...spaaaać... o niczym innym teraz nie myślę ^^ buziaki!

Jeden z piękniejszych dni z Zosią <3
Najpierw byliśmy na ryneczku i placu zabaw, potem pojechaliśmy nas jeziorko, drzemka, spacer na drugi plac zabaw, do parku i potańcówka na różance :) Teraz już śpi. Na różance bardzo się wstydziła innych dzieci, które chciały z nią tańczyć, ale i tak pokręciła się troszkę z nimi w kółeczko, razem też sobie potańczyłyśmy :)
Jak wracaliśmy do domu to się popłakałam. Bo chciałabym tak już zawsze, zatrzymać każdą z takich chwili i móc zawsze do niej wrócić, nie tylko w mojej głowie, ale fizycznie, móc zawsze przytulić moją maleńką córeczkę, wziąć ją na ręce i tańczyć, widzieć ten piękny uśmiech na jej maleńkim pyszczku, ten błysk radości w niebieskich oczkach jak się z nią wygłupiamy, i tak mi żal że to wszystko mija, że kiedyś już tego nie będzie. Wiem, że czeka mnie jeszcze (mam nadzieję) milion wspaniałych chwili z Zosią, nowe rzeczy, które będzie można robić razem, inne pierwsze razy, ale wiem też, że każdy z nich będzie dla mnie trochę smutny, właśnie przez to przemijanie... Oczywiście mąż stwierdził, że jestem głupia. Ale co ja poradzę...

Balladyna Małe szczęście!! 30 lipca 2016, 22:20

Uszyłam czapkę dla maleństwa i nagle wszystkie negatywne emocje i cały stres prysnął. Pierwszy dzień od dawna bez plamien.

Poklocilam się z mężem o sex.. Nie wiem mam wrażenie że ta cała świata leków które jem wyssala że mnie kobiecość i chęć do życia.. Na dzień dobry letrox na smacznego obiadu glucophage i Wit d3 na dobranoc żniw to samo a co 2 tyg lek na prolaktyne. Całe szczęście że jeszcze w nocy nie świece ... Ale mój rytm jest zaburzony.. ;( i nikt mnie nie zrozumie

I kolejna wiadomość od koleżanki. Jest w nieplanowanej ciąży. Plaga jakaś. O.o


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 sierpnia 2016, 08:36

Renia7910 Jak walka z wiatrakami... 31 lipca 2016, 07:58

No i odwiozłam męża, zostałam słomianą wdową na następne 5 dni.
W domu pies i kot. Jest wesoło. Próbowałam bawić się z pieskiem bo taki biedny nieszczęśliwy opuszczony itd. Mój kot przyglądał się z boku, patrzył i - skoczył z pazurami na pieska. Tak więc beztroska zabawa skończyła się walką o życie czworonoga ;) Pies oczywiście skrzętnie to wykorzystuje i podsuwa łepek do głaskania na każdym kroku, chodzi za mną wszędzie i zawsze kładzie się koło mnie. Co doprowadza mojego kota do rozstroju nerwowego, miauczeniem dopomina się swojej porcji pieszczot. Jedną ręką głaszczesz jednego, drugą ręką drugiego. Miauczenie i pisk na zmianę. W końcu, co było do przewidzenia, ciotkę Renatę trafił szlag i pogoniła obydwa w przeciwległe kąty. I jest spokój.
Przeszkadza mi zapach psa w domu. Masakrycznie. Obcięty, wykąpany, ale ma swój specyficzny zapach. Odliczam dni.

Mdłości zaczynają się po wstaniu z łóżka, bez względu na to czy śniadanie było czy nie. Wczoraj już nawet prawie udało mi się wyrzucić z żołądka wszystko co zalega, ale zadzwonił telefon i wybił mnie z rytmu. Trudno, może dzisiaj spróbuję.

Mąż nie widzi potrzeby wcześniejszego usg, natomiast ja się zastanawiam... Do 16.08. tyle czasu, a wiedziałabym chociaż czy pęcherzyk jest i czy dobrej wielkości. Gorzej gdyby coś lekarz zobaczył nie tak, koniec złudzeń. Biję się z myślami.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)