SZLAG JASNY = reset wczorajszych myśli co do zajścia i urodzenia w maju! Nie zajdę teraz, nie zajdę za chwilę, a czy w ogóle zajdę?czy będę jeszcze w ciąży i urodzę dziecko???kto to wie...
Skończyłam dziś Nowennę Pompejańską odmawianą w intencji również Was moje kochane koleżanki - staraczki, ale na mnie chyba ona tak szybko nie podziała, czy w ogóle podziała???
Otóż, odebrałam przed chwilą meila od endokrynologa i mam jakąś przyczynę trudności z zajściem w ciążę!!!
Oto co odpisał po analizie moich wyników, o których tu niedawno pisałam, że są chyba OK i gówno prawda!

Oto diagnoza:
Stężenie TSH jest prawidłowe - proszę utrzymać leczenie Euthyroxem bez zmian i po kolejnych 8 tygodniach proszę o kontrolne badanie TSH.
Pani organizm osiąga prawidłowe stężenia glukozy dzięki zbyt wysokim stężeniom insuliny. To właśnie insulina jest powodem zaburzeń równowagi energetycznej organizmu z tendencją do gromadzenia energii i jednocześnie może powodować nieprawidłową funkcję jajników z zaburzeniami owulacji i syntezą męskich hormonów.

Tę sytuację możemy zmienić. Zalecenia:

- zakaz spożywania słodyczy

- całkowita eliminacja pieczywa, makaronów, kasz i ziemniaków

- dieta: tylko! ryba+drób+warzywa+owoce+nabiał, 5 posiłków dziennie o wartosci kalorycznej 1500-1800kcal

- leki:
Formetic 500 2x1/2t. do śniadania i kolacji przez 14 dni, następnie

Formetic 500 2x1 przez kolejne 3 miesiące, w końcowym tygodniu tego okresu proszę wykonać kontrolne badanie insulina+glukoza na czczo oraz w 1 i 2 godzinie po zjedzeniu śniadania.

Już wyczytałam, że Formetic to insza Metformina itp. czyli lek przy insulinooporności. Wyczytałam też, że biorąc to, trzeba uważać bo nie wolno brać przy staraniach ani w ciąży. Nooo ja uważać nie muszę,najzwyczajniej nie zachodzę!!!
Od jutra wdrażam zalecenia odnośnie diety, idę do rodzinnego po receptę.
Mam też zrobić AMH - chyba żebym się dowaliła na całego. Mąż ma zrobić nasieniogram - już to widzę jak robi. Spytałam czy zrobi - odpowiedział "nie, a po co".Noszszsz kurna.
Czy ktoś tu bierze coś podobnego? czy pomogło?Co z ciążą? przecież ja nie mam czasu, przecież ten czas mi spieprza przez palce jak szalony, wredny czas!!!

Dzezabella Od różu wolę fiolet ;) 19 sierpnia 2016, 03:28

Jajnik nie odpuszcza. Może i dobrze? Może rośnie bąbelek?

W każdym razie mam plan.
Ważny plan.
Jak wielu z nas, chodzi mi o zrzucenie wagi (a nuż pcos się "cofnie"?)
Po maturze w ciągu roku przytyłam 17kg. Potem już sukcesywnie, każdego roku coś. Obecnie mam niemal +30 na liczniku. Z wagi piórkowej 54-56kg, zmieniłam się w małe wielorybiątko z najwyższą wagą 88kg, wszystko przy wzroście 164cm. Miesiąc temu było w granicach 82-83kg.

UROCZYŚCIE OŚWIADCZAM, ŻE NOWY ROK ZACZNĘ Z WAGĄ ROZPOCZYNAJĄCĄ SIĘ OD CYFRY 6.

No, chyba że będę miała pasażera :)

elinkagd Starania o drugie dziecko 19 sierpnia 2016, 07:18

Jakoś ostatnio nie mam weny do pisania. Może dlatego że jak mniej tu zaglądam to mniej myślę o niepowodzeniach. Coś mi się wydaje ze kolejny cykl stracony a to przez to ze się rozchorowalam. Angina. Od wtorku straszne osłabienie organizmu i goraczka. Wczoraj już lepiej został ból migdałów i przydzielony antybiotyk. Ale staramy się. Co dwa dni ❤. Mój luby tez się trochę gorzej czuje pewnie go zarazilam. Pewnie nic z tego cyklu. Ale jak wiadomo nadzieja umiera ostatnia.
Przez gorączkę to i ten wykres do kitu. Bo albo cała noc nieprzespana i nawet nie mogłam zmierzyć albo ta temperatura strasznie wysoka.


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 sierpnia 2016, 07:15

mała90 W oczekiwaniu na 2 kreski 19 sierpnia 2016, 08:28

Słońce! Przez co może i humor lepszy ;)

Cóż... dzisiaj powinna pojawić się @. Póki co mam delikatne sporadyczne brązowe plamienie - takie jak od 3/4 dni już. Czekam. Nic nie boli póki co.
Od okoła tygodnia odczuwam delikatne kłucie w podbrzuszu oraz ból mięśni nóg i ból w krzyżu. Wczoraj wieczorem bolały mnie też ręce. Tak jak na chorobę.
Dzisiaj temperaturka trochę wyższa 36,93.
Zobaczymy co przyniesie dzień.
Zaczynam pracę!

25 dc.

Wczoraj rozmawiałam z kolegą, zadzwonił do mnie ze swoim problemem, a skończyliśmy o gadaniu o mnie ;) On wie o naszych staraniach, jest osteopatą i raz byłam u niego, próbował pomóc, ale ja głupia zapomniałam, który jajowód miałam niedrożny i powiedziałam wtedy, że prawy.... No nic, chłopak zrobił dodatkowy kurs osteopatii ginekologicznej i nie na kim potrenować i wypróbować umiejętności. Na jednej dziewczynie tak trenował, że wytrenował i zaszła w ciążę po latach bezowocnych starań. No to umówiliśmy się na jutro i pogrzebie przy moich jajnikach, a na dodatek też przy nerce, zatem jadę do niego, nie mam nic do stracenia, a wiele do zyskania.
Czas na posumowanie. Na rachunek sumienia. Mam 37 lat, uważam, że nie jest zbyt późno na drugą ciążę. Synka urodziłam w wieku 32 lat, dlaczego tak późno? Bo wcześniej się nie składało, nie mieliśmy własnego lokum, studia kończyliśmy oboje późno, bo żeby je ukończyć musieliśmy sami sobie na nie zapracować. O ciążę staraliśmy się prawie dwa lata.
Jak urodził się Synek, to brutalnie wyrzucono nas z mieszkania, które miało być nasze.... Wylądowaliśmy u teściów, ciasno, masakra, maż kończył jeszcze studia, które dość dużo kosztowały. Tak przepękaliśmy półtorej roku, raz było wesoło, raz ciężko. Jak ta cała sprawa odbiła się na naszym zdrowiu - wychodzi dopiero teraz. Potem kupiliśmy słodki domeczek, z ogródkiem niczym chusteczka do nosa, na wsi, 20km od miasta. Cudownie, przeprowadzka i podjęta decyzja o drugim dziecku. Nie mogliśmy wcześniej, a dodatkowo zdrowie zaczęło szwankować, dwie operacje po drodze. Nie mogę sobie zarzucić, że mogliśmy starać się wcześniej, bo nie mogliśmy - nie było do tego warunków.
Musiałam zrobić takie podsumowanie, upewnić się, że to nie do końca nasza wina, że tak późno zapragnęliśmy dzieci. Mamy naszą Iskierkę i to najważniejsze, postaramy się i zrobimy co w naszej mocy, żeby Iskierka miała rodzeństwo.
Nadszedł czas na wyciszenie,uspokojenie się, zrobienie badań i na wizyty u lekarzy.Wierze w siłę modlitwy, dzięki niej znalazłam przyczynę nękających mnie chorób, teraz trzeba to wykurzyć ;) Modlitwa daje siłę, oparcie, wytchnienie i ulgę. Chcę żyć chwilą teraźniejszą, nie mogę myśleć o tym, czy będzie drugie dziecko czy nie, to bez sensu, zostawię to w rękach mądrzejszych ludzi, a my zrobimy tylko to, co do nas należy ;)
Ale wysmażyłam elaborat ;) ale potrzebowałam tego właśnie dzisiaj!


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 listopada 2016, 07:36

dzisiaj 16dc... 6 dni po inseminacji. JesCze długi tydzień do sprawdzania. Jestem senna nerwowa ale to pewnie przez duphaston który biorę 2x1 dziennie i cały czas do toalety chodze. Jajnik mnie cały czas kuje... Może coś się wykluje...

pati87 kolejne starania, czy warto? 19 sierpnia 2016, 10:22

Juz rowno tydzień do naszego slubu :)
Oj czas leci niedawno planowalismy termin itp.

Objawów ciazowych brak. Tylko dziwny posmak mam od tygodnia w buzi, tak jakbym na kacu byla od tygodnia :)

A i od wczoraj zauwazylam ze brzuszek robi mi sie mniejszy ale to przez to ze nie mam wzdec bo jeszcze kilka dni temu po obiedzie wygladalam gdzies tak na 4/5 miesiac ciąży: )

Pora na podsumowanie, podsumowanie starań o ciążę, podsumowanie emocjonalnej szarpaniny, podsumowanie poszukiwań przyczyn...
Skończyłam Nowennę i odebrałam meila od endokrynologa.Chwila podłamania, że jak to???modlę się o ciążę, o dziecko, a tu okazuje się, że nie zachodzę, bo nie takie jak powinno być działanie insuliny na glukozę, zaburza ma pracę jajników, a co z tym jest powiązane, pracę hormonów???że mam się wziąć porządnie za dietę i wdrożyć lek???i czekać...ile?jak długo?na co czekać?

I już wiem.
To dobrze, że w końcu wyszło szydło z worka. To dobrze, że właśnie po skończeniu modlitwy, wiem co mam zrobić, a nie tkwić w miejscu i układać z miesiąca na miesiąc plany staraniowo - ciążowe.
Powbijałam sobie do głowy, że za późno zaczęłam się starać o trzecie dziecko, że to moja wina, że tak jest, a nie inaczej.Ale to chyba nie tak, nie przecież nie może być "nasza wina", że nie spłodziliśmy dziecka, kiedy budowaliśmy dom, kiedy mieliśmy masę spraw do ogarnięcia, kiedy chcieliśmy żeby sprawy z pracą były poukładane...Nie wiem, może lepiej/łatwiej byłoby zajść tak niespodziewanie w najmniej spodziewanym okresie życia, kiedy nie wiedzieliśmy jak poukładać wszystko, żeby grało. No cóż, tak się nie zadziało, nie wracam do tego, bo po co.
Żałuję, tylko, że pięć lat temu, uwierzyłam lekarzom,że nie trzeba robić żadnych badań, że jak "natura będzie chciała, to będę w ciąży".
Zawsze wiedziałam, że coś z moją dietą jest nie tak,bo choćbym ćwiczyła do zalania potem, a jadła w sumie normalnie, to co do tej pory/ bez obżerania, to i tak moja waga, ani drgnęła, że z miesiączkami też nie jest całkiem halo.
Ale kiedy pięć lat temu, powiedziałam o moich skąpych @, zaufanemu ginekologowi, to odpowiedział "nie ma problemu, zaoszczędzisz na podpaskach", noszsz kurwa!!!!!!!

Dobra, dobrnęłam do punktu, w którym wiem, że nie planuję ciąży, bo wiek, bo presja czasu, bo taka potrzeba.Starania o trzeciego maluszka, tak mnie pochłonęły, że przestałam się cieszyć z wielu innych spraw, z których powinnam się cieszyć.Koniec tego.

Wiem co mam robić.Od dziś, tak jak zalecił endo, zmiana diety i to tak na serio, a nie po łepkach.Na po łepkach, nie mam czasu.
Znowu wracam do ćwiczeń, nie dwa razy w tyg, ale postaram się systematycznie, choćby po pół godz codziennie.

Jadę po receptę na lek, biorę go zaraz jak kupię.

Za trzy miesiące robię kontrolne badania glukozy i insuliny. Kontroluję wagę.

We wrześniu jadę do gin z obecnymi wynikami i zaleceniami od endo, zobaczę co ona na to, czy coś jeszcze zaproponuje?

Nie planuję ciąży/ dziecka na swoją 40 bo tak nie będzie, to nie limit czasu.Kiedy się poukłada w moim organiźmie, to zadziała tak jak powinno.Będę próbowała/starała się/seksowała bez zabezpieczeń (bo i po cholerę jakiekolwiek???) - UWAGA do 42 lat, a co, kiedyś zrobię się płodniejsza.
Czy będę się starała?Teraz tak tego nie mogę nazwać, ale będę się seksowała tak po prostu, bez wyliczania dni i cyklu, pod warunkiem, że mężowaty też zachce, ale już moja głowa w tym, żeby mu się zachciało. A co gdyby nic nie wyszło??? Nie chcę tak myśleć...

Temperaturę będę mierzyła od następnego cyklu, bo chcę zobaczyć czy zaczną się zmieniać temperatury pod wpływem zmian hormonalnych, chcę zobaczyć, czy pod wpływem tych zmian, zmieni się moja płodność.

Nie wiem jeszcze czy zrobię AMH, może, ale nie podjęłam jeszcze decyzji, bo może się obawiam wyniku???Nie wiem, czy mąż zgodzi się zbadać plemniki, to jest trudne, bo on twierdzi, że skoro był sprawcą naszych 4 ciąż, to plemniki ma jak najbardziej ok/ech faceci:( Pewnie póki co, zakupię mu jakiś suplement.

Będę zapisywała, zaobserwowane zmiany/ te pozytywne, bo na nie liczę.
Będę się chwaliła zmianami w moim organiźmie.
No i będę zapisywała sprawy diagnostyczne i konsultacyjne z lekarzami.

I kiedyś zrobię wpis..., że niespodziewanie, nie wiem jak, ale się udało, że jestem w cudownym szoku, że po raz kolejny zawitało do nas szczęście!!!
Tak zapiszemy wszystkie, prędzej czy później, ale zadzieje się cud.Będę żyła z wiarą i nadzieją i z marzeniami:)


Tranfer w niedziele, w 5 dniu po punkcji.

Znalezione w sieci:

http://matkawariatka.blog.onet.pl/2014/02/15/dwa-najdluzsze-tygodnie-w-zyciu/

Rady na zagniezdzenie:

JEDZENIE:
Gdy zaczynam wyciszacze zaczynam pić minimum 2l wody dziennie
Gdy zaczynam stymulację pije nadal 2 l wody + 1l mleka
dietę wysokobiałkową zaczynamy od 1szego dnia stymulacji.
Po transferze jem więcej czerwonego mięsa i buraki, szpinak, suszone morele

herbata z sokiem malinowym (tylko do testu)
mleko (kakao, maślanka, jogurt, kefir, twaróg, sery)
jajka
orzechy (wszystkie niesolone, najlepsze są brazylijskie)
sok marchewkowy i pomidorowy (ble…wink
masło orzechowe (nie mylić z Nutellą!!!)
warzywa strączkowe (fasole, groch)
kasze - najlepsza jaglana i gryczana
morele suszone (zawierają dużo żelaza i betakarotenu, co obniża ryzyko
poronienia wczesnego)
zarodki pszenne (cynk)
tłuste ryby
drób (kurczak, indyk - nienasycone kwasy tłuszczowe + proteiny)
pestki z dyni
avocado

WITAMINY:

Omega 3 i 6 (bez "udziału" ryb) w preparacie ALPHOL OMEGA PLUS- polskiej firmy
"HASCO-LEK" lub tymofarm
witaminy dla ciężarnych (Bion-3, PRENATAL Classic, firma: Puritan's Pride lub
Prenatal Complex)
wit A (do 4tego dnia transferu-w ciąży nie powinno się brać wit A)
wit C (500 mg, np. visolvit, tez do 4tego dnia po transferze)
kwas foliowy
magnez
olej lniany (1000mg kapsułkę dziennie) - LINOMAG
cynk (bardzo ważny na prawidłowy podział komórek, prawidłowe DNA, niedobór grozi
poronieniem. Dawka przed transferem 30mg, po 15mg)
wit B complex
wit E

ZAKAZANE:
alkohol, kawa, czarna herbata, aspartam
nie chodzić po schodach, mało jeździć autem, nie zrywać się i nie dźwigać
(miałam wolne od pracy (naprawdę trzeba polegiwać, ale nie leżeć non stop)

KOSMETYKI:
szare mydło lub inne bezzapachowe (np. Sebamed) kilka dni przed punkcją
nie używajcie w tym okresie perfum, lakierów do włosów, szamponów (najgorsze
jest wszystko co w aerozolu), kosmetyki AA help

FACET:
zacząć 3 m-ce przed punkcją (sperma buduje sie prawie 100 dni )
wit A, wit C, wit E, cynk, selen (najlepiej zestaw, który zawiera 500-1000 mg C,
200 mg E, 30 mg cynku, L-arginina, L-karnityna, L-taurina) – Promen (tymofarm)

Problem z implantacją zarodka:

Acard 75 mg (lub Baby Aspirin 75 mg, lub Polopiryna S 300 mg) 2x 1 tabl dziennie
– na ukrwienie endometrium, ponadto rozrzedza krew, powoduje lepsze
zagnieżdżenie i dotlenienie zarodka, działa przeciwzakrzepowo – brać od
pierwszego dnia stymulacji, stop na 2 dni przed punkcją i po transferze znowu
brać przez 7-10 dni..



Zrodlo http://forum.gazeta.pl/forum/w,191,69081892,69081892,Sprawdzone_sposoby_pomagajace_zagniezdzeniu_sie_.html

38 + 0
12 dni do cc

Zaczęliśmy 39tc :) Poród zbliża się wielkimi krokami. Już mniej niż 2 tygodnie do cięcia. Ale cieszę się strasznie! Bo już jest mi strasznie ciężko. Czuję się jak słonica. Jestem opuchnięta, nie wchodzę już nawet w jeansy ciążowe :/ A obrączki już jakiś czas na palec nie wcisnę. Mam nadzieję, że to tylko woda i spadnie po porodzie bo już nie daję sobie rady. Jak patrzę na zdjęcia z zeszłego roku z tego okresu to chce mi się płakać. Ale z drugiej strony mówię sobie, że jak poczuję się lepiej to od razu biorę się za siebie! Dieta, ćwiczenia! Trzeba będzie sporo zrzucić, tym bardziej że za rok bawimy się u przyjaciół na weselu więc trzeba wyglądać :D
Dodatkowo kręgosłup mam już tak wygięty, że wystarczy że wyjdę na zakupy i jak wracam to już mnie boli tak że prawie stać nie mogę. A jutro mamy sesję brzuszkową. Strasznie późno, wiem ale dostaliśmy voucher od znajomych niedawno i dopiero teraz był termin który pasuje i nam i fotografowi.
Cieszę się, że to lato nie jest takie jak w zeszłym roku bo chyba bym umarła :p Im chłodniej tym lepiej, bo jak tylko temperatura skoczy trochę do góry to zaraz stopy mam jak balerony :/
I jeszcze jedno, kupiłam sobie lakier do paznokci :O Normalnie zakup, którego od bardzo długiego czasu nie robiłam :p Bo nosiłam żele ale do porodu musiałam zdjąć. Teraz noszę delikatne, jasnoróżowe i mój Ślubny jest zachwycony bo od dawna mnie namawiał na odpoczynek od żelu. Ale długo się nie nacieszy bo jak tylko urodzę i wrócę do domu to zakładam żel od nowa :D

No... przede mna ostatni pakiet badań: morfologia, mocz, WR, HBS, toxoplazmoza. A na 24h przed cc jeszcze raz morfologia i krzepliwość krwi. No i możemy rodzić :D Bo Młody już tak daje się we znaki, że hej. Głowę mi pod żebra wsadza, a jak czasem zasunie w pęcherz z kopa to aż usiąść muszę :D

efta historia jak ich wiele... 19 sierpnia 2016, 13:05

13 dc.

Rodzinka zjechała się wczoraj, wieczór gwarny i wesoły tylko ten mój mały dziedzic zabawkami z kuzynostwem nie chciał się dzielić.... ;) płacz i lament no i bicie i popychanie ... kiedyś się nauczy ..może jak w końcu bedzie miał rodzeństwo !!!

Głowa dziś z rana była trochę cięzka. Kładłam się spać o 24:00 a synek o 5:00 wołał siusiu. Już nie zasnęłam.... O 6:00 prysznic i wyjazd do przychodni. Wyszykowana na szybkiego w pogniecionej bluzce , co tam pod kurtką nie widać wychodzę z domu i widzę, że moje auto ma podczepioną przyczepkę, a na niej kupa złomu..... Pozostaje mi wziąć samochód męża... tą długą landarę.... i jeszcze mam wyjechać tyłem waską bramą... trudno do odważnych świat należy. Boże jaka ja odważna jestem, przecież by mnie męzuś zabił jak bym zarysowała... a brama waska....oj wąska ;)
No udało się jade. Jedzie się fajnie juz raz jechałam tym autem. Gorzej się parkuje....
Ale oto jestem. cała zdrowa samochód też.
O dziwo dziś w przychodni tylko 3 panie w kolejce. No widok zadziwiający (porównując do środy).
Wlazłam na zaplecze gin juz był w gabinecie i z daleka wołał chodź chodź i sciągaj majty ;)
Gdybym go nie znała to bym się obraziła ;)
Na usg mała niejasność bo jajnik się chował. pęcherzyk odnaleziony ale musiał się "nagrzebać" a ja musiałam dłonie pod tyłek wsadzić. ciekawa pozycja... Wyciągną średnią na 20mm bo pęcherzyk jajowaty o wymiarach 24x16.
endo przyzwoite 10mm (a bez leków bo sobie je darowałam, piekło mnie po nich przy serduszku jakbym sobie pisaku nasypała).
Dostałam recepty , o które poprosiłam. I wróciłam do domu. Okręzną drogą żebym nie musiała cofać haha.

W domu zaczełam się zastanawiać co robić:
czy zastrzyk dziś czy jutro...
czy wziąć jeszcze dziś lamette na stymulację czy pęcherzyk jest wystarczająco duży...
Przeanalizowałam za i przeciw i wyszło mi że robię zastrzyk dziś po 15:00 owu bedzie za 36 godzin czyli z soboty na niedziele. Ole!
No i tylko trzeba było wykupić recepty, zadzwoniłam do ulubionej apteki: mała na uboczu , bez kolejek obok mięsnego, a wiec zakupy dwa w jednym ;) I klops nie ma gonapeptylu. Zaczełam wydzaniać po aptekach z listy znalezionej w internecie. Po 8 telefonie zaczelo do mnie docierac że dziś nie zdobede zastrzyków na pekniecie pecherzyka.. No i stał się mały cud w ostatniej chyba 12 aptece mieli ten lek. Wystrzeliłam z domu jak z procy. No i co ... nie ma mojego samochodu mąż pojechał zawieźć przyczepkę. No to znów z kluchą w przełyku pojechałam jego samochodem... Znów ta waska brama.... boże jaka ja odważna jestem :D
No i mam kupiłam, nawet clexane (zastrzyki na rozrzedzenie krwi) udało mi się kupić, a bardzo ciezko je dostac. szok . w portfelu ubyło 160zł ale to nic w porównaniu z tym ile bym wydała w tym cyklu na wyjazdy do kliniki.
Zrobiłam nawet podsumowanie: w tym miesiacu na leczenie czyli w sumie tylko na leki wydałam 355zł (w tym klika leków kupionych na zaś bo starczają na dłużej niż jeden cykl). rewelacja. prwie 700 zaoszczedzone. Tylko żeby jeszcze efekt był... sie okaże.

Powoli do mnie dociera, że Adaś może się pojawić na tym świecie już całkiem niedługo. Wczoraj zaczęłam 32tc... W zasadzie na 6 tygodni ciąża donoszona. Niby to ciągle 1,5-2 miesiące, ale to chyba szybko zleci... Aaaaaaaaaaaaaaaaaa!

Zaczęłam się w związku z tym poważniej brać za przygotowania. Dzisiaj przyszło łóżeczko, bujaczek Tiny Love i przewijak na komodę. Mam już też wanienkę i chyba wszystkie ciuszki i tekstylia. Dzisiaj też złożyłam zamówienie w Gemini, co powinno załatwić wszystkie kosmetyki i akcesoria kosmetyczne dla malucha (przynajmniej mam nadzieję... jestem pewna, że coś mi uciekło, ale trudno, najwyżej dokupię w miarę potrzeby :D ). Zamówiłam też bardziej oczywiste rzeczy dla mnie - podkłady poporodowe, majtki, wkładki laktacyjne. Tu na sto procent nie zamówiłam wszystkiego, co potrzebne, bo za czytanie o połogu i karmieniu piersią dopiero się zabieram i to z najwyższą niechęcią. Znacznie mi jednak przyjemniej czytać o rzeczach dla dziecka niż o tych niemożliwych do uniknięcia, ale mało atrakcyjnych aspektach mojej rekonwalescencji. Ugh.

Wózek i fotelik samochodowy będziemy zamawiać w pierwszym tygodniu września, kiedy zacznę zwolnienie. Podobno nie ma problemu z czekaniem na nasz model. Wygląda na to, że po dłuuuuugich naradach i namysłach chyba zdecydujemy się na Mutsy Evo. Chyba mniej deliberowałam nad zakupem mieszkania i samochodu niż tego cholernego wózka :D I dalej nie jestem do końca pewna, czy wybraliśmy właściwie!

Kwestie do dalszego researchu:
- nosidełka
- połóg i rekonwalescencja po cc (chyba poczekam z tym do ostatecznej decyzji moich lekarzy, czy faktycznie muszę je mieć)
- karmienie piersią i akcesoria z tym związane

Może też przemogę mój strach przed chustami? W teorii są fajne, ale przeraża mnie ten ogrom materiału do ogarnięcia, ja mam raczej dwie lewe ręce do takich rzeczy... Boję się, że coś źle zawiążę i mi się mały udusi albo wypadnie.

Plany na wrzesień:
- dokładne wysprzątanie mieszkania (przyda się, nie ma co ukrywać...)
- kurs pierwszej pomocy dla niemowląt
- pranie i prasowanie wszystkich ubranek i tekstyliów Adasia
- spakowanie torby do szpitala
- zaszczepienie i odrobaczenie kotów
- dokończenie/dopilnowanie projektów z pracy, których nie uda mi się zamknąć przed zwolnieniem (wiem, wiem... ale nie mam złudzeń, i tak będą dzwonić i pisać maile w ich sprawie, mogę równie dobrze od razu sobie to dodać do planu. Częściowo moja wina, trzeba było spiąć się wcześniej, ale ciąża, pomimo ogólnie dobrego samopoczucia, zmusiła mnie do zwolnienia tempa i to znacząco).

Wychodzi, że nie zdążę się nawet porządnie znudzić zanim Adaś zapewni mi zajęcie 24h/dobę :D


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 sierpnia 2016, 14:48

Powracam w 10cs 2c po cp 12dc
Nadal smutek, żal, niedowierzanie..
Dopiero teraz odważyłam się napisać, wrócić do starań o szczęście, które tak szybko i brutalnie nam zabrano.
Wiem, że na ovu jest dużo dziewczyn, które przeszły przez to co ja i nie będę ukrywać, że to one dodają mi sił, pokazując że może być lepiej.
Byłam w szpitalu 4 dni. Pierwszy to były badania, drugi to laparoskopia a trzeci i czwarty to sobota i niedziela wiec nie było wypisòw:/ Było ciężko ale przetrwałam. Czy może być gorzej? Oczywiście że tak... Czekam na przyszłość...

etola Runął mi świat... 19 sierpnia 2016, 16:08

"Siedzę i siedzę... myślę i myślę... czego naprawdę mi brak...?"
Maluszka którego będę mogła przytulić do swojego serca
Mam nostalgiczny nastrój, wręcz wisielczy. Rozmyślam, co by było, gdyby? Mogliśmy z M zacząć działać wcześniej i być może mielibyśmy już naszego szkraba lub szkraby... Zawsze chciałam mieć dwoje dzieci lub więcej a tu taka niespodzianka od losu, że nie mam ani jednego... I co gorsza, na razie nie zapowiada się, żeby było inaczej... Pamiętam jak mama pytała "I jak tam? Kiedy będą dzieciaczki?" a ja odpowiadałam "W swoim czasie mamo. A z resztą po co mi dzieci" - jak mogłam tak mówić! Chciałam żeby przestali się ciągle wypytywać. Chciałam mieć dzieci od zawsze, mój M - głos rozsądku i ekonomii - planował że jeszcze nie teraz, jeszcze nie, bo to, bo tamto Miał rację - nie mieliśmy dobrych warunków dla dziecka - mieszkaliśmy u teściów w warunkach niezbyt przyjaznych do zamieszkania, teść nadużywał alkoholu i co się tym wiąże wieczne awantury, krzyki itp. itd., - ja szanowałam dlatego decyzję mojego M i mimo, że chciałam mieć dzieci mówiłam takie rzeczy... Jest mi wstyd i przykro... A teraz takie problemy... Może to kara za te kłamstwa?

21 DC,
7 dpo czyli zaczyna mi się PMS (wczoraj nakrzyczałam na kota - miał całe łóżko, dwuosobowe a wywalił się na 50 cm kwadratowych mojej białej bluzki, która czekała na włożenie do szafy).

Mogłam dziś pracować zdalnie w domu. Zwłaszcza, że jest cholernie zimno (temp. dochodzi do -20, chyba wszyscy to odczuwają). ALE wolałam się ewakuować i pracować w ciszy. W spokoju. To działa na mnie kojąco. Nic mnie nie rozprasza. W samotności nawet nie odczuwam tego cholernego PMS. I zrobiłam WSZYSTKO, co sobie na dziś zaplanowałam. A normalnie w poniedziałki nieraz pracuję do godz. 22-23 bo ciągle ktoś mi przerywa i mnie rozprasza.
Wkurzają mnie pytania, zwłaszcza babci: kiedy jedziesz, na ile, kiedy wrócisz etc. Wiem, że to z troski, ale ja stara baba nie lubię się tłumaczyć z każdego kroku - potrzebuję więcej niezależności. Marzę o jak najszybszej wyprowadzce. Docenię ten dom. Każdy kąt tam docenię.

Nie mogę się doczekać, aż z namaszczeniem będę mogła wstawiać pranie, piec zdrowsze wersje deserów, kombinować z potrawami - i nikt się nie będzie czepiał, że "wymyślam" :)Ta nadzieja sprawia, że nie mam jeszcze depresji.

Cykle mi teraz szybciej lecą.
Na początku kiedy staraliśmy się o dziecko to byłam strasznie napalona - odstawię antykoncepcje i zajdę, nie? Przecież tyle ludzi wpadło.
A tu człowiek z premedytacją kocha się w dni płodne i DUPA.
A potem idziesz do znajomych i dowiadujesz się, że czyjaś siostra zaszła w ciążę, bo wydawało jej się, że dni płodne już się skończyły. Ludzie zachodzą w ciążę od jednego niezabezpieczenia.
Ale jak na staraczkę przyjęłam to dość spokojnie - już jakiś czas temu skapnęłam się, że życie jest niesprawiedliwe.

Jednak z moich obserwacji wynika, że te kobiety zachodzące w ciąże od tak, podchodzą bardzoo beztrosko do życia i z reguły nie przemęczają się, czyt: kariery nie robią, często w ogóle nie pracują lub pracują 4-6 max 8 h dziennie.

Dlatego ja też podchodzę luźniej i bardziej sensitive sobie pracuję.
Kiedy się nie przemęczam, wracam mi kreatywność - kolejny plus.

Poza tym myślę, co by tu zrobić, aby nie ocipieć od tych starań. Bo przecież żyć trzeba.
Znalazłam też taki cytat:

"Wielokrotnie od myślenia robiłem się smutny, a od działania nigdy". (E. Gaskell)

Zaplanowałam obiady na cały tydzień. Jadę na zakupy. Zajęć mi nie braknie. Do końca stycznia na pewno będę miała grafik napięty jak baranie jaja.

Kochany synku nigdy nie usłyszę Twojego płaczu, nigdy nie otrę Ci łzy chociaż Twój krzyk i ból czuję cały czas. Jeśli mogłam cokolwiek zrobić by Cię uratować to przepraszam że tego nie zrobiłam! Pragnęłam i Kochałam Cię od samego początku, od tej maleńkiej komórki i plemniczka. Byłeś dla mnie wszystkim i żałuję że nie mogłam Cię przytulić :(

Gdzie jest ten Bóg o którym tyle mówią? Ten miłosierny i dobry? Gdzie on jest? Dlaczego daje najpiękniejszy cud a później pozwala mu umrzeć? "pozwala umrzeć" chyba nawet nie jest adekwatne! podobno wszystko co się dzieje, dzieje się z jego woli więc zwyczajnie zabił! ZABIŁ MOJEGO SYNKA, MOJE SZCZĘŚCIE, MÓJ CUD, MOJE MARZENIE!

Nigdy nie reagowałam negatywnie ani na dzieci ani na ciężarne a teraz? w sklepie nie mogę patrzeć nawet pampersy! patrze na dziecinne rzeczy i myślę czego potrzebuje mój synek.
Patrze na ciężarne i zastanawiam się czemu ich dzieci żyją a moje za chwile będzie głęboko pod ziemią :(
Patrze na te wszystkie stare moherowe rydzykowe wielbicielki i myśli mam tylko jedne... dlaczego nie one? po co one żyją? dlaczego?

Nienawidzę świata za to że moje dzieci odeszły!
Teraz już nigdy nie będę taka sama...

mała90 W oczekiwaniu na 2 kreski 19 sierpnia 2016, 18:11

Wieczór.
Zachciało mi się KAKAO :P i mężulek zrobił. Kochany jest ;)

@ się nie pojawiła. Pierwszy dzień spóźnienia a ja już zaczynam MYŚLEĆ... Szlag. Nie nakręcać się!
Muszę się ogarnąć. Trzeba trochę "wyjść do ludzi". Wyruszamy z mężem i naszym psiakiem na spacer. A co! Czas się trochę zrelaksować.

Dzień minął dość spokojnie. Nie bolały mnie mięśnie nóg aż tak bardzo jak przez ostatnie dni. Miałam małe dreszcze, delikatne brązowe plamienie i spałam popo ok.1,5h! Obudziłam się i nie wiedziałam który mamy rok :D (wygłupiona)

sudari Kiedy będziesz z nami Fasolko? 19 sierpnia 2016, 18:13

20 dzień cyklu.

Wynik badania:
Progesteron - 16,33 (norma w tej fazie 1,83 - 23,9)

A więc poziom hormonów w normie i mam to już czarno na białym :)

Czekam na wynik cytologii i wymazu z kanału szyjki macicy.
W poniedziałek zrobić jeszcze grupę krwi.

PS Poziom progesteronu raczej nie daje nadziei na ciążę w tym cyklu.

PS2 Weekend się właśnie zaczął :)

coffee Czekajac na Ciebie... 19 sierpnia 2016, 20:00

dawno tu nic nie pisalam bo i nie ma o czym ;) troche sie martwie bo lekarz ze szpitala powiedzial, ze powinnam byc na zwolnieniu i lezec co najmniej do 4/5 miesiaca a lekarz do ktorego sie wybieram raczej nie jest skory do wystawiania. No i mlyn w pracy, gdzie nie bedzie czasu spokojnie pracowac i siedziec za biurkiem tylko w tym okresie bedzie trzeba sie duzo ruszac i szybko :( eh, boje sie o nasze malenstwo.... bedzie dobrze :)

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)