7+5
Dzisiaj jest dobrze, chociaz upal daje mi sie we znaki.
W pracy ne moge sie skoncentrowac i najchetniej spalabym caly dzien.
W piatek mam wizyte w centrum leczenia nieplodnosci. Lekarka powiedziala, ze jesli wszystko bedzie ok, to wracam do mojej ginekolog. Mam nadzieje, ze bedzie to moja ostatnia wizyta w centrum. Zastanawiam sie czy nie kupic jakis kwiatow pani doktor. Naprawde czulam sie pod jej opieka bardzo dobrze i wszystkie terminy robilam specjalnie dla mnie rano zebym mogla do pracy zdarzyc.
Maz chce isc ze mna, zobaczyc tego malego robaczka na monitorku (jakos dziwnie nie dostalam zadnego zdjecia, ale narazie i tak byly tak niewyrazne, ze laik by na nich nic nie zobaczyl). W piatek mam dostac tez ksiazeczke ciazy. Mam nadzieje, ze wszystko bedzie ok i ja dostane. Dla pewnosci mierze codziennie temperature (podobno przez pierwsze 3 miesiace powinno sie mierzyc), wszystko jest ok, wykres plaski, minimalne wahania - wiec poziom progesteronu nie spada, codziennie rano czuje sie spokojniejsza jak widze, ze z temperatura jest ok.
Upal w pracy, jakbym powiedziala, ze jestem w ciazy dostalabym wolne, ale nie chce narazie mowic, boje sie, ze cos sie moze stac, postanowilam ze powiem po uplywie 12 tygodnia. Najgorsze ze chca mnie wyslac w ostatnim tygodniu sierpnia w delegacje (podroz samolotem), nie wiem jak sie z tego wymigac, bo to bedzie akurat poczatek 12 tygodnia, a bilety trzeba wczesniej zarezerwowac.
No i byłam wczoraj w GynCentrum na pierwszej wizycie. Uff. Nie było tak źle.
Trafiłam do Pani doktor Anny Bednarskiej - Czerwińskiej. Bardzo sympatyczna kobieta.
Oczywiście wzięłam ze sobą męża bo w takich sytuacjach nie pamiętam połowy rzeczy które do mnie ludzie mówią. W każdym razie te moje 3 tys z Fundacji to już przeszłość a Pani doktor od razu zaproponowała program rządowy. Wypełniliśmy zgłoszenie i zrobiliśmy pierwsze badania - amh, chlamydie, antygen HBS, anty HCV, HIV i choroby weneryczne.
Wszystko razem za nas dwoje "tylko" 670 zł. Najdroższe to amh i te całe chlamydie.
W każdym razie w 2 - 3 dniu mam zrobić jakieś trzy hormony (nie pamiętam które
) i zjawić się ponownie w klinice w 6 dc. Mam oczywiście nadzieję że do tego nie dojdzie i uda nam się naturalnie ale w każdym razie maszyna ruszyła!
Ah... muszę się wyżalić...
Posprzeczałam się dziś z moim... Oczywiście twierdzi że się zbyt napalam, ekscytuję i mam odpuścić bo jak będę taka spięta to nic z tego nie wyjdzie.
On nie chce już słyszeć moich rozterek tylko fakty go interesują. Powiedział że nie ma do tego głowy.
Zrobiłam wczoraj test owulacyjny i wyszedł pozytywny. Wieczorem się przytulaliśmy i powiedział że rano chce mu się spać i on nie będzie się stresował i męczył...
Straszne to było dla mnie... Ja chodzę po lekarzach, jem leki, sprawdzam śluz, robię testy i wszystko żeby znaleźć owulację a jak już ją znajdę to jemu się nie chce...
Powiedział że możemy popołudniu i wieczorem dziś.
No nic... mam nadzieję że wystarczy...
Stało się ! Kupiłam bilety ! Na święta lecimy do Irlandii ! No chyba że stanie się cud !
W tym miesiącu 9.07 lekarz stwierdził cykl bezowulacyjny. Ja jednak cały czas miałam nadzieję że jestem już po owulacji albo że dopiero nastąpi. Wczoraj wyszedł pozytywny test owulacyjny a jestem dziś w 26 dc...
Wiem wiem... nie wygląda to optymistycznie ale ja jestem optymistką 
W tym miesiącu z rozkazu lekarzy ogólnego i endokrynologa odstawiłam castagnus, zioła ojca Sroki i oeparol (olej z wiesiołka i lniany). Teraz jem tylko Vitaminer prenatal, magnez, tran, żelazo, Letrox (jem dopiero od 15.07.2013 r. 25/50).
Myślę, że może odstawienie tych wszystkich leków i rozpoczęcie brania Letroxu rozregulowało mi cykl..
No nic... zobaczymy kiedy przyjdzie miesiączka...
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 lipca 2013, 11:19
Dzisiaj zaczynamy ciążę bez luteiny .Zostają nam witaminki . Mam nadzieję,że i bez luteiny damy radę a maluszek będzie rozwijał się dobrze
No i plamienia już do nas nie wrócą.
Dzisiaj zaczynamy ciążę bez luteiny .Zostają nam witaminki . Mam nadzieję,że i bez luteiny damy radę a maluszek będzie rozwijał się dobrze
No i plamienia już do nas nie wrócą.
maxi dzięki wielkie za wsparcie 
U mnie dupa, pierwszy cykl w ktorym postanowilam wznowic starania, a owulki brak... Testy owu pozytywne byly (i to dwa dni, jak nigdy), bol owulacyjny byl (tez dwudniowy), Sluz plodny byl ( dluzej niz zwykle, choc wodnisty, a nie jajko kurze) a tempka nie wzrosla... stoi w miejscu... Zalamie sie...
Kociak dostał 2 zastrzyki krople do oczu, na odrobaczenie i krople do uszu na pasożyty..
jeszcze w czwartek zastrzyk.. Szukamy domu Piratowi:)
Kociak dostał 2 zastrzyki krople do oczu, na odrobaczenie i krople do uszu na pasożyty..
jeszcze w czwartek zastrzyk.. Szukamy domu Piratowi:)
Kociak dostał 2 zastrzyki krople do oczu, na odrobaczenie i krople do uszu na pasożyty..
jeszcze w czwartek zastrzyk.. Szukamy domu Piratowi:)
hehe maxi dla mnie to obyś wykrakała 
Masakra, tyle godzin siedzenia w pracy daje znać. Muszę się nauczyć robić przerwy, jakieś spacerki. Kręgosłup mnie boli (krzyż), brzuch na dole też coraz bardziej. CZuje się strasznie zmęczona. Nawet nie jestem głodna, bo ten dyskomfort na dole brzucha mnie niepokoi. Ubrania mnie cisną. Albo mam jakieś omamy ale brzuch mam wiekszy, taki spuchnięty.
Już mam sto czarnych scenariuszy.
,
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 lipca 2013, 08:34
....Czasem mam odwagę marzyć, by spełniały się marzenia, nie te o o bogactwach materialnych, bo te są dla tych, którzy już nie mają o czym marzyć...
Kocham życie i widzę w nim wielobarwne sensy naszego istnienia, każdy dzień daje nowy kolor, każde zdarzenie sprawia, że barwy na nowo się mieszają i łączą... Dziś można, by rzec mój świat ma kolor owocowych landrnków, bo cieszę się, że mam przy boku mojego Mężczyznę, bo dziś w drugą rocznicę ślubu Kocham o wiele mocniej niż ponad osiem lat temu, gdy zaczynaliśmy wspólną przygodę, Kocham dojrzalej, pewniej, z większym rozmachem, bez cienia wątpliwości, z przeogromną mocą i wiarą, że jesteśmy dla siebie stworzeni...
i cichutko w sercu wciąż tli się nadzieja na to, że niebawem zdarzy się ten Nasz Cud...
dziękuję Wam bardzo, bez Was nie dałabym rady, jesteście kochane
rzeczywiście w kupie raźniej 
przytulam Was mocno
dzisiaj zapisałam się na laparoskopię - udrożnienie jajowodu. Najbliższy termin - 29 października (!!!!) polska służbo zdrowia, ten Cię doceni, kto dożyje...
Dziś mimo pogody humor dobry. Jutro idę na badanie progesteronu i mam nadzieje, że jutro wieczorem będę miała wyniki. Trochę się denerwuje bo w tym cyklu w którym zaciążyłam badałam progesteron i miałam 8,44 więc nie wiem czy normalnie nie był jeszcze niższy. Ale ginekolog mówiła, że teraz po poronieniu może wszystko się zmienić. Tak było z tarczycą dużo mi spadła ale to akurat dobrze.Chciałabym żeby w moim życiu zaczęło się coś dziać coś co by sprawiło, że nie będę myślała o dziecku. Chciałabym mieć takie podejście jak mój mąż. On mówi będzie jak będzie. Jeśli się nie uda to jesteśmy razem i damy radę. Ale ja nie dopuszczam takiego rozwiązania.
Ale głowa do góry tak jak tu niektóre dziewczyny pisały.
BĘDĘ MAMĄ TRÓJKI DZIECI I BĘDĘ NAJLEPSZĄ MAMĄ NA ŚWIECIE - podobno jak się powtórzy coś 50 razy to, to się spełnia. więc przez 50 dni to będę dopisywać
dzisiejszy dzień po raz kolejny odebrał mi nadzieję, ale i dodał sił... dopiero od kilku tygodni mierzę temperaturę i jeszcze nie jestem zbyt lotna w interpretacji wykresu... cały czas łudziłam się, że może w tym miesiącu... niestety test zrobiony, a miesiączka przyszła 3 dni wcześniej... dotychczas byłam w tym wszystkim sama (przynajmniej tak mi się wydawało...) mój M. twierdził, że będzie ok, że mam się nie przejmować... wściekałam się, ale jakoś dochodziłam do ładu... Dziś mojemu mężowi popłynęła łza, a ja nie wiedziałam co mam zrobić, w końcu to ja cierpię, to ja nie mogę zajść w ciąże... myliłam się...
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.