Wczoraj niespodziewanka - przytulanki, myślałam, że poza dniami płodnymi to już nie dla nas. Muszę się zabrać za siebie. Ważę 76kg, to zgroza przy moim wzroście. Wg BMI mam I stopień otyłości. Rozmawiałam dziś z Anką i poradziła dietę jaką zastosowali z jej Piotrkiem. W sumie bardzo prosta, gdyby nie to, że mój P jest zupełnym przeciwieństwem diet wszelakich czy jakiejkolwiek formy zdrowego jedzenia. Ale muszę się zdecydować z medycznego i estetycznego punktu widzenia. Zmienić swój stosunek do siebie, przestać się godzić z tym jak jest.
Wczoraj niespodziewanka - przytulanki, myślałam, że poza dniami płodnymi to już nie dla nas. Muszę się zabrać za siebie. Ważę 76kg, to zgroza przy moim wzroście. Wg BMI mam I stopień otyłości. Rozmawiałam dziś z Anką i poradziła dietę jaką zastosowali z jej Piotrkiem. W sumie bardzo prosta, gdyby nie to, że mój P jest zupełnym przeciwieństwem diet wszelakich czy jakiejkolwiek formy zdrowego jedzenia. Ale muszę się zdecydować z medycznego i estetycznego punktu widzenia. Zmienić swój stosunek do siebie, przestać się godzić z tym jak jest.
Ktorego to dzis mamy?..a tak 16tego dnia cyklu.Co mielismy zrobic do juz chyba zrobilismy teraz tylko czekac co z tego wyjdzie..Objawy wskazuja na poowulacje..On sie cieszy, bo nareszcie moze odsapnac
Narzekal biedny ze traktuje go jak dojna krowe..no ale jak sie cos robi to warto zrobić to dobrze prawda? Pare razy porzadnie, od serca, na wszelki wypadek.
Ale by bylo gdyby nam sie udalo za pierwszym razem..az wstyd powiedziec znajomym! 
Jedna para starala sie 5 lat..A. teraz dopiero zaskoczyla..nie wiem co im bylo..z tego co zrozumialam chyba mieli jakas infekcje obojwe..brali antybiotyki i zaskoczyla..Biedna bala sie powiedziec na forum publicznym..zeby nikt nie zauroczyl jej ciazy..i przyznali sie dopiero w 4tym miesiącu..Ciemnogród w tych Włoszech..chociaż to nie pierwsza praktyka z ukrywaniem ciąży do 3mca w obawie przed czarami..tu we Włoszech..Z jednej strony glupota a z drugiej..Mi to chyba by skręciło od środka jakbym nikomu nie powiedziała bo papla ze mnie okropna!
Jeżeli chodzi o czary,uroki,przesady..Ja tam w wierze w ochronę Matki Boskiej, wiele miesięcy temu powierzyłam się jej w opiekę,swoje ciało i dusze i niech się dzieje co chce - dużo we mnie zaufania.
Od razu mowie ze nie jestem moherem zadym,ani dewotka..kwestia moich poglądów dotyczy niezwyklej przemiany duchowej której doświadczyłam rok temu..w jakich okolicznościach? Zachowam dla siebie...dodam tylko,ze mam silna wiarę i nie wstydzę się do tego przyznawać publicznie..a doświadczyć dotyku Jezusa w swoim sercu..To najcudowniejsze uczucie w ogóle.I koniec na ten temat.
Miedzy jednym a drugim staraniem..rozmyslam sobie co to mnie czeka jako matke polska w ciazy we Wloszech..wiem,wiem ..nie ja jedyna.Lekarz sie znajdzie,szpital tez, jakas tam polozna i laboratorium tez..to najmniej stresujące..jak sie to wszystko potoczy..ja jako matka..po Nim nie oczekuje zbyt wiele..chciałabym sie raczej pozytywnie rozczarować..o tak moze napisze..Chłop z niego dobry,poczciwy, do rany przyłóż,wyrozumiały,czuły i kochający i ma morze cierpliwości do mojej 11latki..tylko wrażliwy..moze troche za bardzo..pieluchy chyba nie zmieni..przy porodzie nie będzie bo mdleje na sama mysl o porodzie,kobietach w ciąży..to ze przetrwał moje opowieści o cyklu miesięcznym to już moge odnotować jako mój psychologiczny sukces 
Boje sie tego,ze bede naprawde sama..z dala od moich rodziców..od mojej siostry..od przyjaciolek ktore zostawilam w Polsce..sama.
Ale staram sie traktowac to jako wyzwanie,nowość,zmianę...a dla mnie to impuls do dzialania..
i jak wyjdzie ..to za rok nie pojadę do Polski na wakacje..bubu
Ale sie za lubym stesknilam! Nacieszyc sie nim nie moge! Serduszko za serduszkiem i ciagle mi malo! 
Jutro jedziemy na urlop i nie bede mierzyc temperatury. Postaram sie obserwowac sluz, o ile go od spermy odroznie! 
Bedzie sie dzialo! 
no nie nadajemy sie do postu serduszkowego I juz!! 2dni bez I nas skreca:) ale wczoraj wieczorem po naszym serduszkowaniu uslyszalam cos co spowodowalo cieplo na moim serduszku. bo w sumie pierwszy raz to uslyszalam
-cholera kotku mielismy sie nie kochac do jutra - mowie lezac w pozycji swiecy 
- e tam, ja ci mowie z tego serduszka beda dzieci 
zrobilo mi sie tak cholernie milo ze trudno to opisac 
PMS- pełną parą, może nie fizycznie ale psychicznie zdecydowanie. Wolę nawet nie rozmawiać dzisiaj z moim Słońcem , bo mam tak nieodpartą ochotę się czepiać że szok. Rzuciłam się w wir sprzątania, choć normalnie tego nienawidzę ,to w te dni mi pomaga, uspokaja. Pozwala odepchnąć natrętne myśli. Nie wiem dlaczego tak się dzieje, ale jestem jak tykająca bomba a zarazem perpetum mobile, bo nawet jeśli nic sie złego nie dzieje , to sama ładuję się złymi emocjami. Przypominają mi się jakieś zamierzchłe nieporozumienia i mam ochotę to na nowo rozgrzebać- nienormalna i do tego mam tego świadomość. Przez dwie godziny rozmawiałam przez telefon z koleżanką i jak w tej całej swojej paplaninie , wypaliła nagle że jej chłopak nie chce dziecka narazie , a ona powiedziała mu że nie ma zamiaru jak ja, obudzić się po 30 z poczuciem niespełnienia , to myślałam że mnie szlag trafi. Ludzie , którzy sami przez to nie przechodzą nie potrafią tego zupełnie zrozumieć. Dlatego pewnie tak uzależniamy się od Ovu, bo czujemy się bezpieczne, rozumiane, nikt nie wyskoczy z durnym tekstem - typu a myśleliście o adopcji? Doceniam podejście mojego taty i jego żony oraz mojej najlepszej przyjaciółki. Po prostu milczą i czekają aż sama coś powiem, pocieszają dobrym słowem. Nie wyrywają się w głupimi tekstami , co najwyżej mówią że bardzo by się ucieszyli gdyby się udało. .. ehh mieszkanko lśni , obiad na jutro w połowie już gotowy więc teraz książka i leżakowanie, trzeba skierować myśli na inny tor , zanim komuś się oberwie, w końcu obiecałam że będę z tym walczyć
Właśnie wróciłam. Transfery były robione dziś z lekkim opóźnieniem. Na sali było nas 4. Jedna babka pierwszy raz w życiu podchodziła do ivf, dwie inne tak jak ja zabierały mrozaczki. Te które miały transfery mrozaczków mają już z poprzedniej próby maleństwa w domach.
Dojechaliśmy tam ok 11.20 i poszliśmy do lekarza. Ten pokazał nam w komputerze zdjęcie naszego zarodka i kazał podpisać zgodę na transfer. Zarodek jest 8-komórkowy i klasy A. Czyli najlepszy jaki może być. Po czym zapłaciliśmy i poszliśmy pod salę zabiegową. Tam pani poinformowała mnie, że pielęgniarki już wiedzą, że czekam i zaraz przyjdą po mnie. Więc ja szybko zaczęłam pić wodę. Była wtedy 11.45. A pielęgniarka przyszła około 12.40 po mnie. Pęcherz dokuczał mi strasznie, ale cóż począć. Trzeba było wytrzymać. Transfer minął momentalnie i 40 minut leżakowania. Jechałam do domu na leżąco. Mam nadzieję, że zarodek zechce zamieszkać w moim brzuszku. Jak wracałam do domu to wymyśliłam, że jak się uda i będzie to chłopiec to będę nazywała go Horteksik, a jak dziewczynka to będzie Śnieżynka.
Dziś z mężem zrobiliśmy sobie wycieczkę po Warszawie, a że okazało się że spodnie są już ciut za ciasne to były szalone zakupy w Warszawie 
Ciąża rozpoczęta 1 sierpnia 2013
nie wytrzymałam tego wszystkiego i popłakałam sie, musiałam wylac wszystkie moje smutki i złe przeczucia mezowi. dobrze, ze go mam, ze jest wyrozumiały, cierpliwy, kochany, czuły itd.
zaczeło sie od jego pytania
"kochanie czy tym razem sie udało? "
ja mu na to, ze nie.
"a skad wiesz? moze sie udało?"
nie, bo ja znam moje ciało i poznam kiedy jestem w ciazy. w kwietniu miałam zawroty i bole głowy oraz zgage teraz tego nie mam. i zaczełam płakac.
"wiem co czujesz, ja czuje sie tak samo, moze to moja wina. 20 pojedziemy do białegostoku zrobie badania, kochanie nie martw sie i nie placz, kiedys i my doczekamy sie dziecka."
kocham Cie, kocham ponad wszystko, dziekuje Ci ze jestes i tak mnie wspierasz...
Impreza urodzinowa się udała:) Posprzątałam i zaraz idę spać,bo padam...
Impreza urodzinowa się udała:) Posprzątałam i zaraz idę spać,bo padam...
Impreza urodzinowa się udała:) Posprzątałam i zaraz idę spać,bo padam...
no nareszcie temp sie podniosła..ovu wyliczyło dzien owulacji..wszystko pięknie ładnie..z wykresu wygląda,ze wstrzeliliśmy się w sama owulacje..ale..ile w tym prawdy..wszystko dziele przez dwa..
Oj czasami mi sie wydaje,ze glupia jestem..jeszcze 11 lat temu odczytywałam wszystkie objawy,najmniejszy bol brzucha,apetyt na ocet za zbliżający sie okres..a teraz wszystko to odczytuje jako ewentualna ciążę..
Głupia jestem..R mowi,zebym sie nie napalała i przynajmniej on chodzi spokojny..spokoj grabarza
..ja tam bym sobie potrajkotala ale z facetami to tak nie mozna..nie sa w stanie wysłuchiwać naszych wniosków i rozważań..
Dzis jest tak strasznie gorąco..jedziemy zaraz na plażę..przynajmniej 2 godziny.Juz sie wyciapalam kremami przeróżnymi..do morza nie wejde..jakos nie lubie sie kapac w morzu..potem sol wysycha na skorze i wszystko sie lepi..brrrr! Olcia za to moze siedziec godzinami z R..dobrze sie dogaduja..biora materac i znikaja a ja smaze sie na plazy..
+++++++++++++++++++
Popatrzyłam sobie na Włoszki na plazy..te dzieciate,niektóre w ciąży..niektóre dopiero co po ciąży..rożnie to ciało sie zachowuje..jedna matka 3ki wygląda niczym trenerka fitness..ani grama celulitu..ani grama tłuszczu..a obok matka jednego..tylek obwisly,piersi do kolan..brzuch nie taki..
Ja wiem ze to nie ma znaczenia..R nie przykłada do tego wagi, każdy moj kilogram kocha nad zycie..nie musze byc idealna..tylko tak mi czasem szkoda..ze w ciazy cialo sie zmienia..wiem wiem to trzeba pokochać,zaakceptować..tak czasami mnie nachodzi..
To jakies demony z przeszłości..kiedy zawsze musialam byc wyrobiona..nie mogłam przekroczyć 60 kg..bo inaczej juz chodził za mną i gadał ze żre jak świnia..i nie o moim pierwszym mężu tu mowa..
Kiedy pojawiają się takie melancholie staram sie szybko ich pozbyć..tłumacząc sobie..
I taki obrazek.. prześliczna dziewczyna..szczuplutka..długie, piękne włosy, opalona na czekoladkę..obowiązkowo łańcuszek na kostce a obok? Stary pierdziel w białych majtach obwieszony łańcuchami..bleh! I wiem,ze on jest bogaty a ona to niekoniecznie zona..i tak sobie pomyślałam..masz dziewczyno piękne cialo ale co ci z tego zycia..kto ci na starość herbatę poda?..nie zamieniłabym sie ani na moment..i zal mi sie jej zrobiło..jeszcze jak tamten łapy położył jej na brzuchu..brrr!
Nikt mnie nie rozumie czemu chce miec dziecko..w czasach antykoncepcji, środków wczesnoporonnych..po co i na co? Dla jednych..tych młodszych..to za wcześnie..dl mnie za wcześnie mówią..karierę rób..Tylko ja już karierę zrobiłam kosztem Oli..mowia 25 latki..Kolejne siksy jedna Polka..zarozumiała była stewardessa z aspiracjami modelki - oszalałaś??A figura??A zycie nocne? No fakt..jest z Albańczykiem,,zwiazek idealny przeciez..chodza na imprezy, ona rwie facetow a on ja policzkuje w domu i wyzywa od szmat..ale trwa przy nim bo sex jest zawalisty...Druga,Rosjanka.. - jak to można zdecydować sie na dziecko?PO ślubie z mężem?Jesteś jego pewna ze cie nie zostawi?..No fakt, nie wszyscy maja szczęście wyjść za maz dla zielonej karty we Włoszech,za faceta którego sie nie zna..który okazuje się niespodziewanie Hare Krisznowcem, który zmusza do powtarzania mantry w ciągu dnia i do 3 godzinnej medytacji w nocy..
Moja osobista przyjaciółka..zwariowałaś?Jesteś nienormalna! A życie?A picie?A imprezy? Zycie ci się skończy..gdzie się wyrwiesz i kto Ci pomoże??
Nikt nie rozumie,każdy puka się w czoło albo otwiera oczy..no jak to dziecko??
Jedynie moja siostra..trzyma kciuki, utwierdza w przekonaniu ze dobrze robię,ze to już czas..i Halinka..koleżanka z pracy..mama 4ki dzieci..mówi - Madzia powinnaś o tym już pomyśleć, nie bądź samolubem..
Jak najwięcej takich osób które otwierają nam oczy, wspierają i otrzymują w przekonaniu,ze jednak nie brak mi piątej klepki...
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 sierpnia 2013, 18:50
hej Kochane wróciliśmy z urlopu ..niestety okres dostałam 4 sierpnia
ale mam nadzieje ze u was zielono 
10+3
Katar opanowany. Dzisiaj nie ma już po nim śladu, wystarczyły maliny, mleko z miodem i pare kiwi.
Ogólnie czuję się coraz lepiej, zmęczenie trochę ustępuje.
Wczoraj było mi trochę niedobrze podczas jazdy samochodem.
Wybieramy sie na 5 dni na króciutki urlop. Wracamy w sobotę.
Napiszę po powrocie. Mam nadzieję, że naszemu Robaczkowi spodoba się, że mama sobie odpocznie i będzie miała dla niego więcej czasu.
Mamy zmiar odwiedzić basen i dużo, dużo spacerować.
Moje kijki do Nordic Walking już schowane (uwielbiam chodzić z kijkami, po operacji pozwoliły mi szybko wrócić do siebie, bo wymuszały na mnie pozycję wyprostowaną, bez nich chodziłam ciągle w półzgieciu).
A Wy nie czytajcie głupot w internecie tylko spadać do sypialni, żeby mi tu zielono było jak wróce!
Trzymam kciuki za wszystkie Staraczki i za wszystkie, którym juz zielono, żeby wszystko było dobrze!
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 sierpnia 2013, 11:14
Dziewczyny czy któraś z Was ma bardzo nieregularne @ ? Chodzi mi o cykle dłuższe niż 40 dni. Ja tak mam
i nigdy nie wiem nic... Może Ovu nauczy mnie odrozniac plodne od nie... Kiedys sie nawet zastanawialam czy czasami bezplodna nie bede, dzis wiem, ze moge zajsc. Kiedy w lutym zaszlam w ciaze to ostatnia @ mialam 29 listopada.
Mam pytanie: moze ktoras z Was sie orientuje czy mozliwe jest ze w czasie tak dlugiego cyklu moga nastapic 2 owulacje?
P.S Dzis 45 dzien... @ brak...
Niestety tabletki reguluja cykle ale uniemozliwiaja zajscie
Moj gin nie chce mi nic regulowac skoro nastepuje u mnie owulacja. zastanawiam sie tylko czy aby jest tylko jedna podczas tych 60 dni... i ile wtedy jest plodnych...
Brzuch zaczyna boleć , cycki są nie do zniesienia i humorek też jakiś taki byle jaki.Wnioskuję z tego że @ będzie do tygodnia. O ile owulacji zupełnie nie ogarniam , to @ wyczuwam na kilometr i wiem że gdzieś sie już czai na mnie i zbliża wielkimi krokami. D. nadal nie wrócił co więcej drugi dzień nie dzwoni i nie odbiera moich telefonów .. skończony dupek
No i stało się. Wieczorem zobaczyłam żywą krew... Od razu pojechaliśmy do szpitala. Prawie natychmiast trafiłam na oddział porodowy na sale przedporodową (swoją drogą możemy zazdrościć - trochę jak na amerykańskich filmach) gdzie po wstępnym badaniu czekałam na lekarza. Potem zabrali mnie na porodówkę - też mogłybyśmy sobie takich życzyć w naszym kraju i tam po dość nieprzyjemnym badaniu - niestety musieli wyczyścić krew
i zrobili mi USG. Wprawdzie ta czarna kropka się powiększyła ale NIE MA w niej MOJEGO MALEŃSTWA!!! 

Lekarz podejrzewa poronienie bo maleństwo było a nie ma no i już powinno być większe i widoczne, no ale zawsze to może być wina sprzętu wiec zrobili mi badanie krwi z przyrostem hormonów po 48h wiec mam wracać we wtorek na kolejne badanie a potem czekać z 2 dni na wyniki. Chyba zwariuje do tego czasu.
Tak strasznie mi smutno. Moje Maleństwo..
Jednak ten lęk.. Jest coś w tej kobiecej intuicji.
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 sierpnia 2013, 21:18
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.