Zaczęło się.
8 dpi:
1. macam sobie cycki, sprawdzając czy bolą. Bolą, ale raczej od tego dennego miętoszenia ich,
2. zmierzyłam wyjątkowo temperaturę rano - 37,2 -po pół godz. wiercenia się w łóżku i zabawy z kocurrem
3. odczuwam ból podbrzusza, najpierw po IUI, co raczej zrozumiałe,obecnie - raczej urojenia,
4. zaglądam na wykres ovu jakbym tam miała zobaczyć wynik bety
5. Jestem psychiczna.
Do tego czuję swędzenie pochwy. Najlepiej jak się przypałętała jakaś infekcja. Chyba, że to po progesteronie, który stosuję.
Oby był już wtorek.
5 tyg. 4d.
Późna noc... a ja siedzę w szpitalu, bo zaczęłam krwawić... czekam na ginekologa. Chyba wiem, co za chwilę usłyszę. Ciężko mi, bardzo...
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 marca 2017, 01:46
24dc
Ovufriend wyznaczyl mi owulacje na 24dc a ja mu nic a nic nie wierze, wiec niech sie cmoknie w pompke.
Na popoludnie mam wizyte u ginekologa wiec oprocz tego ze mnie pewnie opieprzy z gory na dol to jeszcze sie dowiem jak bardzo ovufriend klamie.
A brzydko klamac, mama mowila:)
kurczę temperatura spadła ... no nic będziemy walczyć dalej 
Cześć Dziewczyny, ja melduję, że do transferu nie podchodzę, moje wyniki są złe 
allo mlr po dwóch szczepieniach urosło z 31,8% na 38,9%, ale to nic, bo myślę, że to nie jest przyczyna niepowodzeń..
odebrałam hist-pat po histeroskopii - mam polipowate endometrium. czyli mam je od hiperstymulacji niezmiennie przez 1,5 roku.. jutro mam wizytę u dra, ale zapewne czeka mnie łyżeczkowanie, skoro cykl na luteinie i dwa cykle na antykach nie pomogły, a to była alternatywna metoda leczenia. boje się, ale czytam, że tylko to jest taką naprawdę skuteczną metodą leczenia.
nie ukrywam, że się podłamałam..miałam nadzieję, że moje czekanie od grudnia właśnie się kończy, ale to nie mój czas jeszcze 
boje się iść na kolejne łyżeczkowanie. a z drugiej strony wiem, że bez tego moje zarodki są praktycznie bez szans..
kur*a no ile jeszcze muszę znieść?!
(((
Znowu mnie coś dopadło, boli mnie gardło i głowa. I jak tu się teraz leczyć aby nie zaszkodzić. Masakra ...
Dziękuję za odpowiedź
napiszę do lekarza:-D myślę, że się nie przesiliłam, staram się być ostrożna, nie dźwigam, a moje bieganie to raczej człapanie.. G. Dotrzymuje mi kroku idąc:-D
7 DC
To prawda, zakupy najlepszym lekiem dla kobiety! Ja dziś byłam na zakupach i już mam lepszy nastrój 
nowe jeansy na wiosnę już są 
wczoraj po raz pierwszy próbowałam badać szyjkę macicy i chyba jest wysoko, ale pewności na 100 % nie mam...
na koniec tego cyklu nie liczę na zieloność no nie zanosi się że mąż wróci na ovu, więc w tym mc biorę witaminki i na luzie sobie żyję 
nie wiem czy to mogło już zadziałać ale od 5 dni biorę olej z wiesiołka i jem siemię lnianę i dziś zauważyłam dużo śluzu, kremowy lepki ale jest, nigdy tak nie miałam... no ale może w tym mc ovu będzie szybciej?
się okaże.
Ku..a to prawdopodobnie zrosty.. Może boleć do 4 miesięcy.. Więcej na wizycie..
:'(
Od dwóch dni odczuwam delikatne pobolewanie podbrzusza i czasem kluje mnie raz z lewej raz z prawej strony nie wiem czy powinnam się niepokoić czy to normalne na tym etapie... mam nadzieję ze nic złego się nie dzieje.
Już jestem dziewczynki, musiałam się troszkę przespać. Wyjechaliśmy wczoraj z domu po 22, a wrócismy przed 7 rano. 8 godzin długiego czekania... dopiero o 4 rano dostałam jakieś "łóżko", a o 6 rano zjawił się ginekolog. Tak więc...
Wszystko wyjaśni się w poniedziałek. Póki co betaHCG wynosi nieco ponad 500. Jest to całkiem dobry wynik jak na ten etap ciąży, ale niestety, żeby coś było widać na usg musi być 3 razy tyle. Moja szyjka macicy jest całkiem zamknięta, co jest bardzo dobrym "znakiem" i ogólnie nie widać obfitego krwawienia, które by było dużym zagrożeniem. Mam spokojnie czekać do poniedziałku. Wizyta o 8 rano, beta musi wynosić przynajmniej 900, żeby było w miarę ok, wtedy będę miała usg jeszcze w tym tygodniu. Jeśli będzie mniej... wiadomo... zostaniemy skierowani do specjalisty oraz na wszystkie badania genetyczne. Dziękuję za wsparcie :*
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 marca 2017, 14:22
24dc
Wczoraj nie było czasu na wpis.
Dzień bardzo zakręcony, stresujący i męczący.
Miało być prosto, szybka wizyta u mechanika, naprawa świateł i zamka od bagażnika.
Powrót do domu i odwiedziny bratowej i nowonarodzonej bratanicy.
Ale ktoś miał dla mnie inny plan.
Wracając od mechanika, cała szczęśliwa, że światła działają i nawet radio zaczęło działać, planowałam odwiedziny w szpitalu.
Aż tu nagle zagrzał mi się silnik.
Coś huknęło pod maską i buchnęły kłęby pary wodnej.
Konieczne było holowanie samochodu, bo wyciekł płyn chłodniczy (a do domu tylko 3 km
).
Pierwsza próba holowania zakończyła się wyrwaniem haka z auta holowanego 
Druga próba zakończona na szczęśliwie, samochód holowany ponad 30 km do mechanika.
Odstawiony, po weekendzie będzie naprawiany 
O 22 zlądowałam do domu, cała spięta od stresu.
Drink na rozluźnienie, posiedzieliśmy do trzeciej z moimi bohaterami dnia i poszłam spać.
Także odwiedziny w szpitalu dziś się odbędą - już nie mogę się doczekać!!! 
Z objawów - co chwilę kłuje mnie jajnik, z którego była owulacja - mógłby sobie podarować 
3 dzień wyzwania 
Picie wody idzie mi dobrze - zainstalowałam sobie nawet apkę, która pilnuje mnie, żebym piła jej odpowiednią ilość 
Wczoraj byłam na zumbie - wyszalałam się za wszystkie czasy 
Udaje mi się też nie robić wykresów, nie analizować. Temp mierzę dalej, obserwuję się, ale staram się nie nakręcać 
Jutro pierwsze badania - TSH, ft3, ft4 i FSH. Trzymajcie kciuki :*
Jadę po testy ciążowe-dłużej nie wytrzymam tej niepewności, chociaż dziś dopiero 10 dpo. Jak będzie negatyw to się załamie...tak bardzo liczę na ten miesiąc ; (
Kropku jesteś tam?:*
Bądź, proszę...
No to mnie ten skok temperatury zaskoczył, jestem ciekawa jak to się skończy...
Teraz to jestem w kropce, dzisiaj
zaprosiłam przyjaciółki na babski wieczór z okazji moich urodzin i wygląda na to, że winka nie będę mogła wypić. A może to tylko jakieś zaburzenia temp? spodziewałam się dzisiaj, że temperatura spadnie dalej a tu taka "niespodzianka".
I co ja mam teraz myśleć???
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 marca 2017, 18:25
czekamy na wizytę oj czekamy
jeszcze 4 dni...
samopoczucie:
bolące piersi, mocniej niz na okres i po całosci a nie tylko z boku
troche bolą plecy
szybkie męczenie się
śluzu praktycznie brak tylko od czasu takie gęste zółtawe glutki 
czasami pobolewa brzuch a to po jednej a to po drugiej stronie...
zastanawia mnie ta beta...taka jakas chyba wysoka i przyrost ponad 127% w ciagu 40 godzin...może bliźniaczki? 
Powtórne prenatalne razem z krwią bardzo dobrze - ryzyko skorygowane bardzo niskie 
Ostatnie USG mieliśmy 13t5d a maluch nadal większy o 3dni
serduszko nadal w okolicach 140u/min ale na tym etapie to już jest w normie.
Teraz wizyta we wtorek, zwolnienie do wypisania ale jeśli gin będzie chciał zrobić USG wcale nie będę się opierać, lubię oglądać nasze maleństwo 
Za tydzień w końcu oficjalnie się chwalimy
z usg to będzie już koniec 16tc
cieszę się bo już mam dość tego ściemniania o pracy.
Jesteśmy w 15tc, nie mam żadnych dolegliwości - oprócz wzdęć
- żadnych awarii wymagających IP nawet najmniejszych plamień tfu tfu więc tylko się cieszyć i oby tak dalej do samego września!
Teraz czekam na ruchy, z jednej strony nie mogę się doczekać a z drugiej mogę poczekać 
Tym razem będzie dobrze, będzie pełnia szczęścia

Ciąża rozpoczęta 14 lutego 2017
jest jest kreska!!!
test 10mlU czyli czulszy i mocz wieczorny aale jest niezaprzeczalnie piękna kreska...tak sie ciesze, oby teraz Kropuś rósł
)
Rośnij!!! przechodzę znów na fioletowa stronę 


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 marca 2017, 21:56
No to może w końcu pora coś napisać. Obiecałam, że będę się częściej odzywać, zaglądam do Was na bieżąco, ale jakoś tak nie mogę się zmobilizować do wpisu.
A u nas wszystko dobrze, kończymy 14 tydzień
Leci ten czas strasznie szybko. Mieliśmy niedawno to dokładniejsze usg genetyczne, badanie przezierności karkowej i kości nosowej itp. I na usg wszystko wygląda prawidłowo, muszę powiedzieć, że odetchnęłam z ulgą. Maluszek trochę się wiercił, machał rączkami, niesamowite to wszytko 
Czuję się nieźle, ale sporo szybciej się męczę, jeszcze czasem wieczorami pojawiają się lekkie mdłości, ale chyba już się do nich przyzwyczaiłam. Dokuczają mi za to wzdęcia i gazy i czasem kłuje mnie brzuch z boku albo z jednego, albo z drugiego. Ale profesor mówił, że najprawdopodobniej od tych wzdęć. Jak się tak nachodzę za dużo to trochę zaczyna mnie boleć kręgosłup. Ale generalnie naprawdę jest dobrze, nie mam na co narzekać, dziękuję Bogu za każdy dzień. Jak na razie przytyłam niecałe 3 kilogramy i coraz bardziej zaczyna być widoczny brzuszek. Tak długo na niego czekałam 
Powoli przełamuję się i zaczynam mówić o ciąży, pierwszy trymestr już za nami. Jak na razie normalnie pracuję dalej. Po pracy staram się w miarę możliwości jak najwięcej odpoczywać, mama i mąż wspierają. Jestem już po rozmowie z dyrektorem. Miałam taki stres przed rozmową, ale zupełnie niepotrzebnie, dyrektor to złoty człowiek, nie był zdziwiony, ani zdenerwowany wiadomością o ciąży. Był bardzo miły, powiedział, że jest zadowolony z mojej pracy i postara się zrobić wszystko, żeby w sierpniu przedłużyć mi umowę na czas nieokreślony. Wszystko ostatecznie wyjaśni się w sierpniu, ale jestem dobrej myśli.
I jeszcze żeby było ciekawiej zaczęłam studia podyplomowe, które już dawno chciałam zrobić. Już myślałam, że nic z tego w tym roku, bo jakoś nie mogli zebrać grupy, ale w końcu ruszyło. Długo się wahałam, czy zaczynać te studia, czy dam radę. Ale pomyślałam, że jak nie teraz to kiedy, potem będzie pewnie kiepsko z czasem. Zjazdy są co 2 tygodnie, zajęcia od 8.00 do 13.00 więc daję radę. Zajęcia mi się podobają i cieszę się, że się zdecydowałam.
Mam takie przemyślenie, że przez ponad 2 lata nic się w moim życiu nie działo. Tkwiłam w pracy, która nie dawała mi satysfakcji, odkładałam wszystkie plany i z miesiąca na miesiąc czekałam na ciąże. Jak postanowiłam zmienić swoje nastawienie, oprócz marzeń o ciąży starać się też realizować inne plany, to tak wiele się w moim życiu pozmieniało na lepsze.Chyba rzeczywiście coś tam się we mnie odblokowało 
Każdego dnia dziękuje Bogu za wszystko. Choć często się z nim kłóciłam, to w głębi serca nie przestawałam wierzyć, że mnie wysłucha i tak się stało. Dziękuję też Matce Bożej. Nowenny Pompejańskie, które odmówiłam nie raz dodawały mi wiary i nadziei.
Teraz modlę się za Was dziewczyny bliskie memu sercu, abyście wszystkie jak najszybciej zostały mamami i tak się stanie, to tylko kwestia czasu. Parę dni temu udało się Ewci
Dzięki Ci Panie. Teraz czekam na Natalkę, Monisię, Magdalenkę, Zabayonka, Martusię, Snowhite, Margemergi,Chmureczkę, Ren i Adinka 
Buziaki 
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 marca 2017, 22:39
18 tydzień ciąży 
5 miesiąc
JESTEM SZCZĘŚLIWA czekam z niecierpliwością na pierwsze ruchy !!!
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.