Jakieś dwa tygodnie temu byłam u prof. Jerzak.
Poprzeglądała badania, pozapisywała wyniki i dołożyła swoje:
- krzywa insulinowa,
- poziom witaminy D,
- USG w 3-5dc, ocena PCO/POF + przepływy w tętnicach macicznych,
- immunologia w 16-25dc: CD16, CD56, Treg, aktywnośc komórek NK,
- mutacje MTHFR (A1298C, C677T), mutacja PAI-1
Wszystkie, badania mam zrobić po dwóch normalnych okresach, licząc po tym obecnym cyklu po poronieniu. Czyli jakoś tak na przełomie września i października będę mogła zrobić już USG.
Generalnie to była bardzo oszczędna w wypowiedzi. Pytała o choroby w rodzinie, wspomniała o polipach i lekko podwyższonym testosteronie. Pytała też czy mam ciemne włoski wokół brodawek...
Powiedziała, że w immunologii nie sądzi, żeby coś wyszło, więc wydaje mi się, że ma już jakieś przeczucia.
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 lipca 2017, 18:14
Wystąpienie prof. Jerzak na konferencji o niepłodności.
Niepłodność jako czynnik ryzyka poronień
Trochę słaba jakość, ale dobre podsumowanie przyczyn poronień i sposobów leczenia stosowanych przez jej zespół:
https://www.youtube.com/watch?v=0vc4vHHjXpY
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 lipca 2017, 18:10
Zawalił mi się cały świat. Na drobne kawałeczki...
8dpt
Objawy: ból podbrzusza, bez brudzenia.
Test - NEGATYWNY
Kolejne spojrzenie na test... coś tam widać... ale ja na każdym teście coś widzę 
Jak ogarne się to jade na bete do labu.
Za 4 godziny wszystko wyjaśnik się.
Transfer nr 4 - zawsze jest nadzieja, ta mała iskierda do momentu, aż nie odbiorę wyniku...
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 lipca 2017, 07:50
Badania... zrobiłam przed pojawieniem w klinice bo we wrześniu mam być na inseminacji... ogólnie dobre oprócz tego ze mam dodatnie IgG i IgM , Toxo tak samo... ale niskie wartości oraz niereaktywne niejednoznaczne - nie wiem bynajmniej co konkretnie to oznacza... czy to niskie i będę pod kontrola czy jak. mam tez PCOS ale tez dużą rezerwę jajnikową ponad norme bo 9... podobno, jak czytałam to lepiej aby było wysoko niż niskie. Na koniec sierpnia/ początek września przy cyklu mam wziąć letrozol miedzy 3 a 7 dniem cyklu i 11-12 dnia pojawić się dwie godziny wcześniej przed umówioną wizytą.Denerwuję się bo do końca nie wiem co wyniki oznaczają, ale też jestem podekscytowana. Na razie moim celem jest zdrowsze odżywianie się, aby schudnąć trochę,także mam nadzieję,że chociaż z 3 kg uda mi się do września schudnąć.
Raz wiem że udało się a za chwile płacze, że nic z tego.
Moje emocje są bardzo skrajne
6dpt
cd objawów: mega poranna biegunka, dalsze bóle miednocy.
Moje przeziębienie przechodzi 
Zbliża się 20:00 czas na luteine. Już nawet przyzwyczaiłam się do jej smaku 
Dla maleństwa jestem w stanie zrobić wiele...
2dc.
"Sama nie wiem", masz racje, lepiej ich nie słuchać, ale czasem trudno, szczególnie jeśli jedna informację słyszy się częściej.. nie mniej jednak trzeba sie starać, albo nosic ze sobą stopery 
Dziś łapie mnie nostalgia. Dokladnie 3 miesiące temu, 16 kwietnia, w Niedzielę Wielkanocną poroniłam nasze drugie dziecko. Na poronienie czekałam w domu. Wszystko zaczęło się koło 5. Po 3 godzinach siedzenia w wannie i patrzenia na spływające do odpływu strużki krwi, poroniłam. Potem była już tylko krew, duzo krwi. Mąż chciał być obok, ale po dłuższej chwili wyrzuciłam go z łazienki. Chcialam być sama, widziałam jak cierpi, widziałam, choć nic nie mówił.
Zaraz po wielkanocnym śniadaniu, które zjadlam z wielkim trudem, a raczej udawałam, że zjadam, bo byli u nas rodzice i brat z dziewczyną, zaczęło sie najgorsze. Wyglądało jak krwotok. Lekarz nas uprzedzał, że jeśli bedzie trwało dłużej to musimy przyjechać do szpitala. Poszłam do łazienki, widzac spływającą po nogach krew, zaczęłam wyć. Moja mama przyszła do mnie i bie zważając na nic, zaczęła ścierać krew z podłogi. Płakałyśmy już razem. Zawsze miałyśmy dobry kontakt, ale wtedy coś jeszcze bardziej nas zbliżyło. Wtedy uświadomiłam sobie, ze ona tez cierpi. Byla przecież babcia tego maleństwa i wcześniejszego także. W pełni świadomości czuła ta stratę. Nic nie mówiłyśmy, wiedziałam, ze w tamtej chwili dziękowała Bogu za to, ze mogła urodzić mnie i brata, a ja w tym czasie, całym sercem obiecałam jej, że zostanie babcią, a wraz z moim tatą staną się najlepszymi dziadkami na świecie.
Ciezko dziś to przeżyć. Wróciły wspomnienia. Serce krwawi. Znowu tylko jedno pragnienie - zostać mamą żywego dziecka.
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 lipca 2017, 20:23
Dzisiaj w końcu test owulacyjny pozytywny a już myślałam że to nie nastąpi. Dzisiaj nie zmierzyłam temperatury, mam nadzieje ze ten jeden dzień nie zrobi mi różnicy w obserwacji
. Z M spędziliśmy fajny dzień dzisiaj razem, bez kłótni, wszystko na spokojnie może akurat się uda w tym cyklu.
39t3d
A więc to dzisiaj. Już za kilka godzin Michał pojawi się po drugiej stronie brzucha i zaczniemy nową przygodę 
Jest środek nocy, obok pochrapuje starszy brat (już to do niego pasuje
) a ja wyspana planuje najbliższe dni. Chciałabym podsumować jakoś tą ciążę, napisać o smutkach i radościach, oczekiwaniach i realiach ale nie mam weny. Wszystko potoczyło się swoim trybem, widzę po różnych przykładach że daje w kość niektórym życie na tym etapie, a ja przeszłam to wszystko prawie bezboleśnie. Fakt, po stracie lęk mnie nie opuszczał, nieraz ciężko było na duszy, ale jest dobrze i tego się trzymam!
Ponieważ jeść nie mogę przed cc odczuwam właśnie ogromny głód. Zagłuszanie wodą nic nie daje, głowa wie swoje. Biedny brzuszek musi wytrzymać do wieczora. Mam w torbie zachomikowane herbatniki, będę podjadać
Na samo wspomnienie o nich w brzuchu rewolucje mam 
Trzymajcie kochane kciuki! Poproszę o przesłanie odrobiny pozytywnej energii
Do zobaczenia po rozwiązaniu!!
6tc+4
Trochę poczytałam, trochę się podowiadywałam i staram już się być spokojniejsza. Martwiłam się, że na usg nie dość, że nie było zarodka, to nawet nie było widać pęcherzyka żółtkowego w pęcherzyku. A teraz już wiem, że przy takiej wielkości pęcherzyka nie miało go nawet prawa być. Pojawi się dopiero przy większym. 
Odliczam do wizyty i bardzo, bardzo czekam na serduszko, ale już nieco spokojniej. Przecież ten cud nie wydarzył się po nic. 
Jeszcze 6 dni! 
Dziś Maciej kończy 7 miesięcy!
Ważyłam go w domu wczoraj i wyszło 9,4 kg. Ciekawe jaka długość - 16 grudnia mamy szczepienie, może pozwoli się zmierzyć. Jest takim uparciuchem, że masakra. Zmienić mu pieluchę to wyczyn! A jak jest kupa to jest to prawie awykonalne... Nie chce leżeć na plecach, zabawka dana do rączki nie pomaga. Jak chce mu zmienic pieluszkę to ucieka ode mnie na czworakach 😂 Ostatnio ulubiona zabawka to odkurzacz oraz notoryczne zrywanie firanek. Mam w salonie 3 długie firany i 6 zasłon, karnisze są podsufitowe i mają słabo trzymające żabki - wystarczy pociągnąć i wszystko leży. Nie pomaga "nie" oraz grożenie palcem, reaguje uśmiechem i jeszcze bardziej ciąga
Tak jak pisałaś Aniu Maćko już próbuje stawać, raz nawet stanął przy meblu. Z reguły wspina się po mnie. Albo trenuje przy schodach. W łożeczku tylko na kolanka się wspina. Co do jedzenia to ostatnio zauważyłam że o wiele chętniej jje jak jest głodny, nie tak jak zalecają godzine po mleku. Wtedy tylko skubnie. Po prostu On kocha mleko. Jak jje pije to rękami dotyka mnie po twarzy, to jest takie słodkie.
Co do Świąt prezenty prawie kupione, muszę jeszcze szybko dokonczyc fotokalendarz. Jeden wysłałam teściom (mieszkają w Szkocji), drugi dla rodziców konczę robić. Został mi talon z galerii i coś dla męża. Wigilia w tym roku u siostry, wprowadziła się do nowego domu. Kupiłam dla Maćka fajną koszulę na vinted i spodenki na Święta z szelkami. Mój kochany przystojniak!
W Świeta mam nadzieję że odwiedzą Nas znajomi którzy mają 2 miesięcznego synka. Wyobrażacie sobie że On budzi się w nocy tylko raz na cyca? Wow. A wazy juz 6 kg bo jest wysoki po rodzicach. Choć Maciej też ostatnio nie śpi najgorzej bo prawie budzi się tylko na karmienia. Oby tak zostało... Było 1 karmienie w nocy teraz są 2-3 ale nie wypija wszystkiego, wiec woli w nocy mniej a czesciej... Dzis jadł o 23 i 2. Potem o 6.
Zmarł mój Prezes z pracy. Na covid. Miał 75 lat. Pracował do konca sierpnia a 25 listopada zmarł. Co za los... Dzwonili do mnie z pracy i pytali czy chcę wrócić na stare stanowisko - bo przed odejsciem na zwolnienie dostałam awans. Ale nie chciałam tego awansu, bo te stanowisko to nie dla mnie, dla mnie to nie awans, wiec jestem zadowolona 
7dpt...
Już tydzień od et...
Objawy:zabarwiony beżowy lutinus, który z nocy wypłynął. Ból miednicy. Biegunka. Nasilenie choroby.
Rano złapał mnie kaszel bo spałam na plecach i katar spływał do narządu oddechu 
Temperatura 37.4
Trochę martwie się maleństwem.
Ale gdyby go nie było to czy byłoby to brudzenie dzisia rano?
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 lipca 2017, 09:13
Ciąża rozpoczęta 17 czerwca 2017
Dziś powtórzyłam test ciążowy 17dpo kreska wyszła bledsza niż testową ale zdecydowanie nie da się jej już przeoczyć rośnij zdrowo kruszynko
Wszystkim dziewczynom polecam hsg staraliśmy się prawie dwa lata i nic a po hsg pierwszy cykl i zaskoczyło;)
Dziennik pokładowy:
283dc, termin + 2 dni spóźnienia
Nie wiem, czy skumacie bazę i poczujecie klimat, ale po terminie czuję się jak pięciolatka, której daleki wujek obiecał na urodziny lalkę Barbie, po czym okazało się, że nie dotrze na party, ale będzie za parę dni kiedyś tam i wtedy na pewno mi ją da. Czyli generalnie przestałam odliczać do konkretnego dnia, ale wiem, że coś niecoś mi się należy i kiedyś to na pewno dostanę. Tylko nie po zdarciu konkretnej kartki z kalendarza. A jak się tych kartek tak nie wydziera, to jakby i entuzjazm mniejszy i skłonności do podniety też.
... Naprawdę mam nadzieje, że kumacie.
Co tam u nas?
Mąż słucha Pani doktor i dba o to, żebym raz dziennie dostała od niego dawkę prostaglandyny, if you know what I mean. 
Stwierdziłam, że póki mam czas, to pora się pobawić w sushi. Zjadłam. Jak się okazuje - nawet najbardziej kontrowersyjne danie w ciąży nie jest w stanie wykurzyć Miśki vel Bakłażan vel Predator vel Pani Sołtys.
Moja matka straszy mnie przed każdorazowym wyjściem z domu, że PRZECIEŻ MOGĄ MI ODEJŚĆ WODY! Biedna nie wie, że marzę o tym.
Z "objawów" to tylko ciągnie mnie podbrzusze, bo dostaje mocno wciry. Kłuje mnie też w pachwinach, jakby rozchodziła mi się miednica. Cała generalnie się sypię a w jelitach szaleją bąbelki. Raz myślałam, że mam skurcze co dziesięć minut, ale... Poszłam się wysikać i zniknęły! Damn!
Pojawiła się w końcu! Linea nigra! Niezłe tempo, co?
Mój pępek trzyma się dzielnie, choć już ledwo ledwo. Stary się śmieje, że to bezpiecznik, i jak wywali, to wtedy chlupnę.
Stwierdzam, że pora chyba zerwać pewną znajomość. Kiedy powiedziałam znajomej, dzień przed terminem, że objawów brak, to odparła: "Ojoj, to będzie oksytocyna... Bardzo Ci współczuję...". Z kolei dzień po terminie nie omieszkała napisać jako pierwsza "CZY JUŻ?!". Cholera, starczy mi już styczności z takim brakiem wyczucia w rodzinnym domu.
Po latach związku, wspólnego zasypiania i nabijania się ze starego, że zdarza mu się chrapnąć, mam za swoje. Skubany wkręca, że w nocy zapodaję warkot jak rasowy ciągnik na polu. Eee, na pewno ściemnia!
A tak w ogóle to podejrzewam Miśkę o to, że ona tak naprawdę nie wychodzi z miłości do mnie... Kochana moja chce mi dać w spokoju obejrzeć nowy odcinek "Gry o Tron". Dziękuję, Rozkoszniaczku!
Ych... Ilekroć sturlam się jakimś cudem z łóżka, to mam wrażenie, że Gosia Andrzejewicz to o mnie śpiewa "Mam już dość, nie mów mi nic, pozwól żyć, pozwól mi być (NIEEE-EEE-E!)...".
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 lipca 2017, 07:10
10 dpo, 6 cspp.
Aktualnie czytana książka: Póki co żadna, ale wieczorem na pewno zacznę nową 
Zaczyna się gorący okres. Nie wiem co będzie, ale nadzieja rośnie z dnia na dzień... Mam jakieś trudne do wytłumaczenia przeczucie, że to jest ten cykl, że mogło się udać. Nie wiem dlaczego. Po prostu tak jest. Jeszcze trochę i wszystko będzie jasne...
6 CS, 3 PP, 10 DC
Witajcie kochane moje

Wróciłam po urlopie, najlepszym urlopie w moim dotychczasowym życiu!
I nie ważne że w sumie nigdzie nie byliśmy. Że było dużo pracy w polu i w domu. Najważniejsze że byliśmy razem, a ja znowu miałam motyle w brzuchu! 
Między nami jest cudownie, i niech tak zostanie 
Ja wróciłam dziś do pracy, mąż chyba zostanie do końca tygodnia

Co do starań, to nie myślę o tym, cieszę się każdą chwilą z mężem 
W tym cyklu wezmę jeszcze dupka chociaż plamienia przy nim były w poprzednim, a jak znowu będą plamienia i @ to wybiorę się w sierpniu do gina. Może zleci jakieś inne badania, zobaczymy.
13 cs
12 dc
Na wstępie Dziękuję wam Dziewczyny za komentarze. Człowiek nie czuje, że jest z tym wszystkim sam.
Pierwszy raz od dawna nie biorę wiesiołka, a mimo to śluz płodny jest. W końcu, od nieszczęsnego stycznia ten płodny pojawił się już na kilka dni przed owulacją.
Za to moje libido jest niskie. Nie wiem czemu. Przeciwieństwem jest mój mąż - odkąd bierze profertil nie mogę do od siebie odpędzić, i gdyby nie fakt, że umówiliśmy się na serduszka co drugi dzień (to podobno najskuteczniejsze) to byłabym molestowana nagminnie. Po prostu fakt, że mam na sobie sukienkę (a co mam mieć, jak jest ciepło) dla moje męża oznacza "gra wstępna". Wiadomo, że fajnie. Ciekawa jestem czy to ten preparat tak podnosi libido u facetów.
I ciekawe, co będzie po trzech miesiącach, skoro po tygodniu takie rzeczy...
Co do moich emocji- mam różne. Na pewno już tak nie napalam się na ciążę, jak w pierwszych cyklach. mam tzw umiarkowaną nadzieję, zwłaszcza po hsg bo czytałam, że wiele dziewczyn po tym zaszło.
Druga sprawa - ciąże u znajomych mnie nie bolą. Może dlatego, że znam kulisy i nie zazdroszczę im tego co przeszły.
Trzecia sprawa - mniej bolą pytania - a macie dziecko? Ostatnio padło od pary, którą spotkaliśmy na weselu. Chajtali się w podobnym okresie, jak my - około rok temu. Z tym, że ona miała okrągłą piłkę zamiast brzucha.
Jak się później okazało, pomyśleliśmy z mężem o tym samym - też bym teraz taki miała, gdybym nie straciła pierwszej ciąży. Miałam termin na wrzesień. Celowo nie pamiętam konkretnej daty.
Czwarta sprawa. W otoczeniu, na szczęście nie najbliższym, ale dalej zbyt bliskim - mam osoby zawistne, życzące mi źle i obnoszące się satysfakcją z cudzych porażek. Wiem, że co najwyżej powinnam im współczuć, bo normalni zdrowi ludzie się tak nie zachowują. Ale mam dość kontrolowania się w ich obecności. Wiele mnie to kosztuje. Nie lubię wampirów energetycznych. Po takich spotkaniach jestem nerwowa, zgorzkniała i wypompowana. Potrzebuję znaleźć na to sposób. Bo kiedy czuję się słaba, czuję że się załamuję i dopada mnie poczucie niesprawiedliwości.
Potem znowu znajduję siły, bo wiem że przynajmniej część rzeczy w moim życiu jest przejściowa i w końcu będzie lepiej, zapomnę jak było. A prze zawistnymi trzeba zakładać tarczę ochronną i nie brać do siebie jadowitych słów.
Hej. Po męczącym weekendzie w pracy-dzień wolny
dziś 10 dpo. Za dwa dni beta
zobaczymy czy się udało..
Upragniona druga kreska...
Najpierw zobaczyłam ledwo widoczny cień położyłam test na pralkę zajrzałam za dwie minutki cień jakby zaczynał ciemnieć po 5 minutach juz blada ale widoczna kreska
radość przeogromna nie wiem co ze sobą zrobić 
11 lipca 2017
Badanie sono-HSG
Badanie trwało dosłownie parę minut. Przeprowadzał je ginekolog z asystentką. Najpierw "normalne" USG, aby potwierdzić, że nie było jeszcze owulacji (wg gina nastąpi ok. czwartku-piątku - czyli tak jak i ja obstawiam). Następnie wziernik, cewnik, kontrast... Podczas wprowadzania cewnika - delikatne ukłucie, rozchodzenie się kontrastu też poczułam ("ból" to zdecydowanie za duże słowo).
Wynik badania: wszystko OK
Jajowody drożne, jama macicy prawidłowa, endometrium 3 mm, brak polipów.
Obyło się bez leków przeciwbólowych, choć po badaniu w podbrzuszu czułam "ból" taki jak w pierwszy dzień miesiączki. Kilka godzin wypływał ze mnie kontrast.
W tym czasie mąż oddał próbkę nasienia do rozszerzonej analizy (to co zwykle + HOS test i test eozynowy) oraz fragmentacji DNA.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.