cos czuje ze w tym cyklu znowu nic nie wypali...w zeszlym miesiacu było calkiem inaczej.teraz tylko jeden dzien czulam bol owulacyjny a pozniej juz nic..wiec jestem przekoana ze nic z tego znowu nie bedzie...
Jak to dobrze obudzić się we własnym łóżku;)Po wczorajszym usg wypuścili mnie do domu, choć beta przyrasta miernie, jak to określił lekarz wykonujący badanie.Z 10060 na 11250 po 4 dniach...no faktycznie szału nie ma;( ale moze taka już jestem i może to normalne w moim przypadku.Pojutrze porozmawiam z prof. o tym zobaczymy jaka będzie jej opinia na ten temat.Na tą chwilę ciszę się że moje dziecko żyje,że jego serce bije, a to daje nadzieję.Mam minimalny niedobór płynu owodniowego, więc muszę więcej pić i powinno być lepiej.Czekam do czwartku, do konsultacji, tylko prof jest chyba w stanie mnie uspokoić, jesli będzie widziała szanse na szczęśliwe zakończenie, oby tak było.
Modlę się codziennie o łaskę dla nas i dziękuję Bogu za kolejny dzień, który przeżyliśmy RAZEM.
Moje kochane dziś rano w końcu zrobiłam ten test .... DWIE KRESKI !!!!! dziś na 16 ide do lekarza....
Dzisiaj 11 dzień cyklu strasznie boli mnie brzuch,czuje się jakbym miała miesiączkę.
Jutro mam 2 wizyty u lekarza,rano ginekolog i monitoring cyklu na na 15 ide do dietetyczki,może ona pomoże mi schudnąć.Obawiam się że to nadwaga jest powodem mojej niepłodności.
Chyba znowu nie wyszło, nie było owulacji wg ovu
na dodatek dostałam wczoraj kamicy żółciowej a juz tak długo nie miałam, spałam 4h później praca a teraz siedze i płakac mi sie chce. Dobrze,że chociaż Wam sie udało, pocieszam się, ze i na nas przyjdzie czas... Trzymam za Was kciuki i Wy za mnie trzymajcie
Jestem tu nowa. Trafiłam tu przez przypadek, ale od razu spodobał mi się ten portal. Jesteśmy małżeństwem od 2,5 roku. O dziecku zaczęliśmy myśleć jakiś rok temu. Tak więc odstawiłam wtedy tabletki antykoncepcyjne. Brałam je bardzo długo, bo aż przez 7 lat. Po odstawieniu tabletek zaczęłam zażywać kwas foliowy, ale postanowiliśmy się zabezpieczać prezerwatywami jeszcze przez jakieś pół roku, aby mój organizm mógł wrócić do normy po tak długim braniu tabletek. Może to był błąd? Może gdybyśmy się po odstawieniu pigułek nie zabezpieczali, to od razu by zaskoczyło? Nie wiem... W każdym razie w maju postanowiłam zrobić sobie podstawowe badania przed ciążą, czyli: badanie ogólne krwi i moczu, cukier, tsh, odporność na różyczkę i żółtaczkę, toksoplazmozę i cytomegalię, a także wymazy w kierunku mycoplasma, ureaplasma i chlamydii. Dodatkowo zrobiłam sobie tez usg piersi i usg dopochwowe. Wszystkie badania wyszły mi dobrze. Okazało się jednak, że muszę się doszczepić na żółtaczkę. Po szczepieniu musieliśmy odczekać jeszcze miesiąc i tak zrobił się koniec lipca. Od sierpnia mogliśmy więc zacząć starania. Przestaliśmy się zabezpieczać. Niestety w sierpniu firma mojego Męża wysłała go na miesięczne szkolenie za granicę. Część czasu spędziłam tam z nim, ale były to akurat takie dni, gdy miałam okres i zaraz po, więc siłą rzeczy starania o Maleństwo zaczęliśmy na poważnie od września.
Kochamy się dość często, ale ani w we wrześniu ani w październiku nie udało mi się zobaczyć na teście wymarzonych dwóch kresek. Wiem, że rzadko kiedy od razu się udaje i wiele par stara się dużo dużo dłużej o dziecko, ale zaczęłam się trochę martwić czy wszystko jest w porządku. Zanim zaczęłam brać pigułki antykoncepcyjne zdarzyło mi się kilka razy kochać bez zabezpieczenia i nie zaliczyłam żadnej wpadki. Teraz od września też nic. Zastanawiam się więc, jakie jest prawdopodobieństwo, że przy dużej częstotliwości współżycia jeszcze nam się nie udało zajść w ciążę?
Odkąd przestałam brać tabletki mam nieregularne cykle. Ich długość waha się średnio od 25 do 28 dni. Przez ten rok zdarzył się też cykl, który miał tylko 23 dni i taki, który miał aż 30 dni długości. Zaczęłam się zastanawiać, kiedy wypada mi owulacja przy takiej rozbieżności długości cykli i czy w ogóle moje cykle są owulacyjne? Od listopada postanowiłam więc mierzyć temperaturę, obserwować śluz itd. Jestem jeszcze trochę zielona w tych wszystkich pomiarach i obserwacjach, np. nie wiem co oznacza, że na wykresie temperatura jest czasem zaznaczona niebieską kropką a czasem białą??? Mam nadzieję, że z czasem dojdę do wprawy i że w końcu uda nam się zostać rodzicami. Chyba jeszcze nigdy niczego tak nie pragnęłam, jak byc mamą 
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 listopada 2012, 21:55
Byłam wczoraj u endokrynologa- pogratulował fasolki i ładnych wyników:) stwierdził, że na jego oko będzie córka, po czym sądził nie wiem, ale spodobała mi się ta wersja:)dostałam kolejną receptę na euthyrox i mam stawiać się co miesiąc z wynikiem tsh i ft4 - musimy teraz pilnować, żeby nie zbyć tsh za bardzo:) Dziś byliśmy z M. na basenie i powiem, że tak w kostiumie jednoczęściowym brzuszek przestał być płaski:) Zastanawiam sie , kiedy powiedzieć rodzinie o fasolce- do tej pory żadne z nas pary z ust nie puściło......
Hej.... i teraz już sama nie wiem co myśleć... Byłam u mojej gin . Powiedziała mi ze jeżeli to ciąża to dopiero 4,5 tygodnia ,oczywiście mnie zbadała ale nic nie stwierdziła i kazała mi przyjść za tydzień w czwartek.... ja zwariuje chyba do czwartku.... 
dziś nadal temp się utrzymuje na poziomie 37 stopni, zaczynam się troszkę martwić bo nigdy nie miałam tak wysokiej tempki. Czy to może oznaczać że jajeczko się zagnieżdża, czy raczej coś tam jest nie tak i jakiejś infekcji się nabawiłam ? a może rzeczywiście CLO które brałam podnosi tempkę żeby w razie co jajeczko miało cieplutko i chciało się zagnieździć. Sama już nie wiem
. Jeszcze 5 dni i 26 zagadka się rozwiąże sama. Te czekanie jest straszne. 
Witajcie
Chwile się nie odzywałam, bo nie było o czym pisać
Od paru dni miałam dziwne objawy. piersi mnie bolały, jakby mi ciążyły
do tego okropny ból w podbrzuszu, rwanie takie a wczoraj miałam nawet ból pleców.
Do tego wszystkiego rozdrażnienie, nerwowość. A dzisiaj nagle wszystko jakby ustąpiło, przeszło nic nie odczuwam. Smutek na buzi i płacz, że pewnie znowu tym razem się nie udało.
powiedzcie jak to jest czy objawy mogą tak po prostu z dnia na dzień zniknąć? może ich tak po prostu nie byc? jak to jest w rzeczywistości. pomóżcie bo ja już wariuje.
Widzę swą twarz w lustrzanej szybie,
Samotnie płaczę wraz z mym odbiciem.
I choć bojaźliwie to jednak tęsknie,
Spoglądam przez okno wsłuchując się w ciszę mroku.
Upadające uczucia niczym liście na jesień,
Wzburzone emocje jak morze w czasie sztormu.
Tajemnicze myśli ukryte w ciemnościach nocy,
Stęskniona dusza jak niebo bez słońca.
Utracona nadzieja,
Na serca ponowne zabicie.
Szczęścia mego krótkie chwile,
Na łez gorzkich smak Boże zamieniłeś
Badanie męża wyszło w miarę dobre. Cieszy mnie to bardzo bo chyba ja lepiej przyjmuję to,że ze mną jest coś nie tak. Mąż ciężko by przeżył swoją bezpłodność.
W ostatnich dniach gin wysłał mnie na badanie TSh i ft3 i ft4.
Nie wyszło dobrze.
tsh 2,5
FT4 18.57% [wynik 0.93, norma (0.8 - 1.5)]
FT3 20.36% [wynik 3.17, norma (2.6 - 5.4)]
AntyTPO i TG w normie więc raczej hashimoto nie mam ale niedoczynność chyba tak.
Zrobiłam też usg tarczycy i wydaje mi się ciut mała ale tak na prawdę to się nie znam. Jutro umówiłam się na wizytę u endokrynologa. Mam nadzieję,że mnie nie odeśle z kwitkiem.
Mój gin mówi,że staraczki powinny mieć tsh 1-1,5 a ja wcześniejsze badania miewałam nawet 3,5. W moim sercu tli się nadzieja na poprawę zdrowia i ....słodkiego bobaska.
Dostałam od ciężarnej koleżanki tester owulacyjny na ślinę donna. Dziwne to trochę i dopiero uczę się obsługi. Wiem już na pewno,że robi się test minimum 1h po jedzeniu i nie tuż po wstaniu. Jakieś paprotki zaczęły się pojawiać i gęstnieją z dnia na dzień. Nie robię już owulacyjnych z moczu. Nie chce mi się. W ogóle nie wierzę,że w tym cyklu się uda.
Zbadać TSH FT3 FT4 i nie słuchać lekarza pierwszego kontaktu,że jak hormony są w granicach normy to wszystko jest ok.
Jeżeli wyniki będą w dolnej lub górnej granicy norm zrobić usg tarczycy i z wynikami udać się po poradę endokrynologa.
Dzisiaj pierwsza z wizyt w moim maratonie po lekarzach. Ide do dentysty. Zrobie przeswietlenie i potem moge juz leczyc wszystko po koleji. Od malego mam problemy z zebami, bardzo boje sie dentysty, no ale coz, trzeba ich od czasu do czasu odwiedzac.
W piatek mam kolejne badania, tym razem u roznych lekarzy, do tego badanie krwi, moczu, mamografie, usg narzadow rodnych, ekg itc., a w poniedzialek czeka mnie wizyta u endokrynologa. Powoli spisuje wszystkie pytanie, ktore chce zadac kazdemu lekarzowi z osobna, z naciskiem na endo;)
No coz, zobaczymy. Troche sie boje, ale to chyba normalne.
W przyszly weekend zaczynamy nasze plodne dni, wiec chce juz byc gotowa ze wszystkimi lekarzami do tego czasu. I w miedzyczasie odpoczywam od mierzenia tempki.
dzis zrobiłam test owulacyjny wyszedł pozytywny ciesze sie bardzo...trzeba te dni zaserduszkowac... a może sie uda tak bardzo bym chciała. Niby mam nadzieje ale za chwile przychodzi mysl w mojej głowie "nie nakręcaj sie i tak nic z tego nie bedzie jak co miesiąc" eh i jak tu człowiek ma sie nie spinac i nie myślec o tym. no cóż trzeba sie starac i czekać jak co miesiac czy przyjdzie @...oby nie:)
To chyba lepsze miejsce na moje uczucia w tym momencie... http://odchodzac.bloog.pl/?podglad=1
I juz po pierwszym usg pecherzk 18 mm, w piątek kolejna wizyta w szpitalu.
Dietetyczka na piatek przygotuje jadłospis zobaczymy co dalej.
jestem cos dzisiaj przybita i smutna:( jestem pewna ze teraz w tym cykklu znowu nic nei wyszlo:(mielismy tylko jedna okazje do serduszkowania.to moja wina nei mialam w ogole ochoty,,,
U mnie humor dzisiaj lepszy. Chyba po wczorajszym. Wczoraj miałam ogólnie dzień marudzenia, narzekania, płakania i mega dużego doła. Za to dzisiaj mam całkiem inny tok myślenia, tylko pytanie na jak długo?? Chyba dotąd dopóki mnie nie dopadnie kolejna chandra. najbardziej współczuje mojemu mężowi bo musi tego wszystkiego wysłuchiwać, no ale co zrobić. Prawda jest taka że przeżywam te nasze starania o dziecko, chyba nawet bardziej niż mąż a potem wszystko śni mi się po nocach. Jak na razie mierze codziennie tempke i obserwuje przez jak długi okres czasu ona się utrzyma mam nadzieje że jak najdłużej. Bardzo bym tego chciała.Może los sie do mnie uśmiechnie tym razem. Tym razem stwierdziłam że się nie testuje, nie będe robić żadnych testów ciążowych.Boje sie. Najzwyczajniej w świecie się boje, że zobacze jedną kreske. Wole juz poczekać i zobaczyć czy w tym cyklu @ przyjdzie. Jak przyjdzie to wszystko jasne i kolejny cykl trzeba będzie zaliczyć do nieudanych. Staram się tyle nie myśleć, ale nie jest to takie proste.Ciesze się, że są tutaj też inne staraczki, od razu robi się raźniej
Fajnie by było dostać taki wspaniały prezent na święta i Mikołaja. Grudzień taki niezwykły miesiąc. Może los się okaże łaskawy i sprezentuje nam prezent.
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 listopada 2012, 11:40
Ja umieram.... od wczoraj leże z 39 stopniową temperaturą i anginą ropną... głowa i gardło pęka mi w szwach....
Jagoda kochana ty moja dziękuje za uściski i całusy... Kochana trzymam za ciebie bardzo mocno kciuki....
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.