OM: 6t5d
Wczoraj miałam swój pierwszy raz z wymiotami 
Jak gdyby nic kąpię się pod prysznicem i w pewnym momencie pojawia się myśl w głowie "będę rzygać" i hop z wanny. Dobrze, że wc było blisko. Wymiotowałam jak kot. Łącznie z 10 minut gdzieś. Wszystkim co zjadłam od godziny 15. Dobrze, że jakoś tego nie było dużo, choć wypiłam dużo płynów, więc rzygałam i rzygałam

Jutro wizyta u lekarza o 14:20. Będę się pewnie denerwować.
Wczoraj brzuch nie bolał, a dziś znowu od rana boli.
Kochane !
Mam do was pytanko i liczę na pomoc i rady.
Chodzę do lekarza specjalizującego się w problemach z niepłodnością od marca tego roku, widzę po wykresach że z miesiąca na miesiąc jest coraz lepiej. Lekarz jest trochę mało mówny więc czasami wychodzę stamtąd a tak na prawdę nie wiem co jest grane, ale kurczę gość ma na prawdę bardzo dobrą opinie w tej kwestii i tak na prawdę powierzyłam mu swoje życie i walkę o maluszka. Nie jest drogi, a wizyty potrafią czasami trwać nawet po 40 minut.
I teraz tu powstaje mój dylemat.
Teściowa ma koleżankę która ma własną przychodnie a z wykształcenia jest ginekologiem też o dobrej opinii i nalega bym poszła do niej na wizytę tak żeby zobaczyć co ona mi powie w tej kwestii.
Jakoś nie jestem przekonana, przecież nie mogę oczekiwać od mojego lekarza, że w miesiąc nagle zajdę w ciąże.
Kobitki pomóżcie mi co mam robić ?!
Na prawdę liczę na wasze rady i sugestie 
Dodam, że wizytę u swojego lekarza mam w poniedziałek o ile nie zjawi się oczywiście @ 
Po 4 godzinach pracy czuje się dzisiaj jak po 12
mdlilo mnie, kręciło się w głowie, uderzenia gorąca miałam i nie potrafiłam się na niczym skupić. Totalny trup ! Wrr na szczęście ten dzień już się kończy i zaraz powita mnie łóżeczko 
Wiadomość wyedytowana przez autora 27 lipca 2017, 22:24
3 dc
Dzisiaj płacz, smutek. Już od jakiegoś czasu podwjrzewałam u siebie insulinooporność ale do momentu kiedy dzisiaj usłyszałam od diabetologa " ma pani insulinooporność" tliła się jeszcze nadzieja że może wszystko jest w porządku. Zostałam dalej skierowana do endokrynologa żeby poszukać przyczyny. Dlaczego tak jest....
...przecież staram się być dobrym człowiekim, wierzę w Boga, modlę się do Niego, między mną a mężem jest miłość. Jest wszystko czego potrzebuje dziecko...ale jego nie ma tylko pojawiają się coraz nowe przeszkody...
Chciałabym, żeby ten cud już się wydarzył. Tak bardzo już nie chce chodzić do tej pracy bo zawsze coś nie tak, zawsze coś źle. Każda dziewczyna na inną mówi że tamta czegoś nie zrobiła, mam już tego dosyć. Jakby się udało to też bym się wyprowadziła już od rodziców, bo mój M ma dom ale narazie siedzi u mnie bo ja nie mam prawa jazdy. Chodziłam kiedyś i nawet miała egzamin którego nie zdałam, a potem z byłym chłopakiem miałam wypadek i się przestraszyłam i już nie chce iść. Tak wiec mój M został sam, ojca stracił dwa lata temu a teraz w maju mamę, tak mi go strasznie szkoda bo był przy śmierci jednego i drugiego. Ma 31 lat a tyle już przeszedł i widział. Dom stoi pusty, oczywiscie M jeździ tam codziennie ja jak mam wolne albo na rano jeżdżę z nim. Trzeba tam ogarniać zwierzaki bo zostało ich trochę i ogólnie o ogród trzeba zadbać bo ma 70 arów więc nie idzie się tam nudzić. Nie wiem czy czekamy na tą ciążę jak na zbawienie żeby się wszystko jakoś ułożyło po naszej myśli? Może to źle? Jakoś nie potrafimy odpuścić myśli o tym. Jak Jeszce co chwilę się dowiaduję że jakas znajoma w ciąży itp. Cios w serce.
15 tc (14t0d)
Jejku, jak szybko zleciał ten tydzień - już zaczynamy kolejny
Na początku marzyłam, żeby bezproblemowo doczekać do 8 tygodnia, żeby dowiedzieć się czy bije serduszko, a o tym w ogóle nawet nie myślałam. Jeszcze 5 tygodni i będzie połowa ciąży!
W związku z tym i w związku z moim urlopem mam sporo czasu dla siebie i na przeglądanie internetu. No i oczywiście siedzę i oglądam wózki dziecięce...
Na zakup jest jeszcze zdecydowanie za wcześnie, ale ja lubię zawsze mieć wszystko zaplanowane wcześniej. Zakupimy pewnie na jesieni, ale mniej więcej już się orientuję w markach, wymiarach i innych istotnych kwestiach, które powinnam uwzględnić. Na razie przoduje marka Bebetto - wymiary, wygląd, zastosowania techniczne, ale jeszcze decyzja nie zapadła - muszę na pewno taki wózek obejrzeć na własne oczy.
Ostatnio przez dwa dni bardzo bolała mnie głowa, to pewnie ze względu na niskie ciśnienie. Poza tym miałam badania kolejne (znowu wyszły bakterie w moczu ech...) No i wczoraj zawzięłam się na balkon - oprócz pokoiku dla dziecka którego tworzenie jeszcze przed nami to na balkonie czekały jeszcze dwie nieoszlifowane palety z których od dawna planowaliśmy zrobić stolik i postanowiłam to zrealizować póki mam wolne. Zapędziłam męża do malowania wieczorem i mam nadzieję, że dziś skończymy. Wtedy uznam, że balkon jest już tworem skończonym i nie będzie na nim niebezpiecznych drzazg czy innych elelemntów, które mogą być zagrożeniem dla Dzidziusia.
Dziś jeszcze wizyta u endokrynologa, pierwsze pranie, ostatnie zakupy potrzebnych rzeczy i będziemy się jutro pakować na wyjazd 
A tymczasem zdjęcie mojego coraz pokaźniejszego brzusia (muszę przyznać, że jestem dosyć szczupła i wysoka, więc dosyć długo ludzie nie będą zauważać mojej ciążdy hehe
)

...mam ochotę wszystko rzucić, chodzenie po lekarzach, mierzenie temperatury, pilnowania żeby nie zapomnieć o ovarinie i duphastonie, dietę na bazie pełnoziarnistych produktach. Mam dość!!!
5 tydzień 3 dzień
Niech mi ktoś wytłumaczy o co chodzi z tymi pasami w samochodzie. Dlaczego ludzie tak ich nie lubią i rękami i nogami bronią się przed ich zapinaniem? Poważnie komuś w nich jest niewygodnie? Przeszkadzają?
Mówię tu oczywiście o dziwnym fenomenie wśród ciężarnych. Na szczęście jest coraz większa świadomość, że należy pasy w ciąży zapinać, ale to ciągle za mało. Dlaczego? Bo polski kodeks drogowy ma pewną lukę. Mianowicie zezwala na nie zapinanie pasów w widocznej ciąży. Mimo, że kobieta ciężarna ma takie pozwolenie to jednak powinna się zastanowić czy warto ryzykować. Każdej z nas się wydaje, że nic się nie stanie, bo przecież jedziemy tylko kawałeczek. Wsiadamy tylko na chwileczkę.
Przypomniało mi się gdy będąc blisko połowy ciąży użerałam się z tym adapterem do pasów. Moja ciocia zapytała dlaczego zapinam. Przecież nie muszę, bo już widać ciążę. Moja odpowiedź: "Bo jeżeli ja zginę w wypadku samochodowym to moje dziecko nie ma szans na przeżycie. Prawidłowo zapięte pasy bezpieczeństwa nie są zagrożeniem dla dziecka a mogą nam uratować życie".
3dpo... czasie płyń! jeszcze 7 dni do testu...
Zastanawiam się czy w tych chorych czasach warto mieć dziecko. Sprowadzę je do świata dzikiego i zupełnie niezrozumiałego dla mnie, a co dopiero dla niego.
I tak na razie to luźne rozmyślania, bo nie wiadomo jak będzie. Czas pokaże, nie chcę się spinać i zafiksować na tym jednym celu, bo sporo pracowałam nad tym, żeby mieć spokój psychiczny. Ale może właśnie dlatego, że nie oddałam się na 100% skutkuje teraz tym, że dalej jesteśmy tylko we dwoje...
Jak znaleźć złoty środek?
23 tydzień i 2 dni
Minęło sporo czasu od ostatniego wpisu ale jakoś mniej chce mi się tutaj pisać czasem nie mam już siły wieczorem nawet jak Miki pójdzie spać.
Mikołaj ma się dobrze byliśmy niedawno na bilansie dwulatka. Ogólnie był niezbyt ugodowy i nie chciał się ani zważyć ani zmierzyć ani dotknąć. Mało mówi nadal, mowa stoi w miejscu... jest uparty ale wszystko rozumie.
Ja się czuję średnio, Małą czuję bardzo dobrze i ciążowo jest ok. tylko męczą mnie inne obawy i objawy: podwójne widzenie (dziś okulista), ból głowy, niestabilnośc w ciemności, ból szczęki... Co do cholery ze mną jest
wmawiam sobie czy naprawdę coś mi dolega... bez badań których nie można wykonać w ciąży nic nikt mi nie powie:(
Myślimy nad imieniem dla Małej. Mąż. Ciągle się upiera przy Oktawi, mi się nie podoba i dość oryginalne imię. Jest jeszcze pomysł na Oliwie i Milenę. Zobaczymy
za kilka dni gin to zobaczymy jak tam Maleństwo :*
Właśnie wstałam do pracy, mierze temperature a tu znowu spada w dół. Brzuch coraz bardziej boli jak na @, już chyba przestaje mieć jakiekolwiek złudzenia 
Badałam szyjkę już 3 razy dzisiaj, otwarta prawie na szerokość palca, pierwszy raz widzę że można rozpoznać po szyjce te dni, śluz raczej wodnisty i dużo go... dziewczyny ile trwa otwarcie szyjki? tyle co żyje jajeczko? czy wcześniej się otwiera? jak myślicie? dziękuję za odpowiedzi
Nakręcenia ciąg dalszy
Jednak pomyłam okna skoro mam dzień wolny
Przy okazji zrobiłam małe przestawianko w salonie. Niby nic, a jednak wygląda inaczej i cieszy 
Przy okazji sprzedam tu mój sposób na mycie okien, kilka lat temu znajoma mi to poleciła i szczerze to nigdy nie miałam takiego efektu "wow" na szybach.
Najpierw myje ramy i szyby po prostu wodą z płynem do mycia naczyń, czekam aż wszystko wyschnie i wygląda paskudnie(zacieki, mazy itp.), teraz zaczyna się magia
W buteleczce z atomizerem rozrabiam wodę(najlepiej demineralizowaną) z octem, w proporcji mniej więcej 5:1, do tego na oko dolewam NABŁYSZCZACZA DO ZMYWAREK( na 1,5 szklanki wody i 1/3 szklanki octu daję około 1/4 szklanki nabłyszczacza). Wszystko doprawiam dwoma plastrami cytryny lub kilkoma kroplami olejku zapachowego, co by całe mieszkanie nie waliło octem
Całe okna(z ramami!) obficie spryskuje mieszaniną, ramy wycieram bawełnianą szmatką, szyby przecieram i spryskuję jeszcze raz, teraz do gry wchodzi ściągaczka do wody
(nie byle jaka, polecam takie z metalowym "stelażem" bo nie uginają się, przez co nie zostają smugi). Po każdym przejechaniu ściągaczką wycieram gumowe pióro z wody. Na końcu trzeba jeszcze raz przetrzeć szybę na łączeniach z ramą bo lubi tam zostawać wilgoć, a to kończy się nieestetycznym zaciekiem. Przy częstym myciu wystarczy użyć ściągaczki po pierwszym użyciu mikstury i wymyciu szmatką
Wiem, że to super prosta metoda, ale może ktoś jej nie zna i pokocha ją jak ja 
22 lipca 2017 r
Hubert pojawił się na świecie:))
Waga 3700 g
Długość 57 cm
Zdrowy
10 punktów w skali Apgar
Wiadomość wyedytowana przez autora 27 lipca 2017, 19:42
tak mnie teraz naszło. że chciałabym zatestować we wrześniu
oj naiwna ja!
Z 2 strony cichy głosik w mojej głowie podpowiada mi,że gdzieś kiedyś czytałam że po odstawieniu hormonów płodność moze być wzmożona, do tego suple na ovulacje. Zatestuję we wrześniu a tu będą bliźniaki
haha 
30 tc. Mały ma 1.5 roku.
Jestem wykonczona. Każdy dzień jest taki sam, nicsię nie różni od poprzedniego. W piątki wypatruje mamy albo M. W tygodniu liczę dni, kiedy któreś z nich przyjedzie. I chociaż dobrze mi samej, to są dni, kiedy wyje. A ostatnio coraz częściej. Jestem chora, trzeci raz w tej ciąży. Mały tez. Prócz zębów mamy zapalenie gardła. Biegunka, antybiotyk, noce koszmarne. Nie śpię od 2, koło 5 przysypiam na 2 godziny. I najgorsze, że nie mam nikogo, kto mi teraz pomógł. Nawet nie wiedziałam, że może być taka znieczulica wśród rodziny. A ja głupia zabieralam bratowej dziecko jak sama była w ciąży, na wakacje bralam 3 nastolatków, żeby ciotki odpoczely, cioci małego tez brałam, zeby mogła zająć się firmą. Na 3 tyg wzięłam do siebie siostrę cioteczna z 2 miesiecznymi blizniakami, żeby jej pomóc. Nikomu nie odmowilam i nie wmwypominam tego. Ale kiedy nie mogę wstać z podłogi, bo kręgosłup albo nie mam siły bo jestem chora to wraca to , co się zrobilo dla innych, bo w takich sytuacjach nie ma przy mnie nikogo. I nikt nawet nie pomyśli, że może warto chociaż wpaść na 20 minut i zobaczyć, czy może nie rodze? Każdy ma swoje życie to prawda. Ale czy tak trudno chociaż zadzwonić? Jak jest ok i opowiadam , że ostatnio na czworaka szłam do łazienki, to słyszę musisz sobie jakoś poradzić albo co będzie jak urodzisz, z dwójką małych dzieci?
Bolą te słowa, bo nikt nie rozumie, co czuje, jak często płacze a raczej wyje z bolu, niemocy II braku pomocy. Jestem o krok od depresji, teraz to wiem.
4dc...
Moje zajęcie myśli... Paznokcie. Tak, zamieniam się w kosmetyczke.
Zajęcie myśli nr 2... Konie a mianowicie jazda konna. Tak, to chce robić teraz.
Uwielbiam konie mimo, że boje się ich, zwłaszcza tych wysokich.
Cel w życiu: moja własna stajnia z kucykami 
Dziś 20 dc.
Postanowiłam, że zacznę pisać. Dawno temu pisałam pamiętnik... kurcze... to było 15 lat temu. Dawał mi możliwość pozbycia się najczęściej negatywnych emocji. Podejrzewam, że wpisy tutaj będą głównie z tych "smutnych", ale też oczyszczających. Później wszystkie pamiętniki, a było tego chyba z 6 grubych zeszytów, spaliłam, żeby odciąć się od przykrych chwil.
Aktualnie zbliża się ku końcowi 5 cykl starań o pierwszego małego Szkraba. I już teraz wiem, że nic z tego. Było USG w 12dc, pęcherzyk 15mm, wg lekarza miał strzelić po kolejnych 3 dniach, ale nie zauważyłam żadnych objawów wskazujących na to, że jajeczko się uwolniło.
Teraz czekam... W sumie to chyba na jakiś cud... Że może teraz pomimo wszystkiego coś, a raczej ktoś z tego wyjdzie... Że moja podwyższona dwukrotnie prolaktyna ogarnęła się i dała szansę jajeczku... Że kolejny wyniki, które robię w przyszłym tygodniu wcale nie będą takie złe... Że to wszystko się uda...
Staram się zająć czymś myśli. Szukam wyposażenia do mieszkania, bo robimy remont, ale jakoś zawsze kończę na mebelkach dla dzieci. I niestety jak zostaję sama to do oczu cisną się łzy.
Z drugiej strony wiem, że muszę się ogarnąć. Niedługo zaczynam urlop, zajmę się remontem. Wiem, że nie mogę się poddać. Strasznie ciężko mi to przychodzi, ale chyba jakoś dam radę, no nie?? Chyba w końcu się uda? Bardzo chcę w to uwierzyć, jakaś cząstka wierzy, jakaś niestety nie...
Zaleciało wielkim smutkiem, ale dziś nie potrafię inaczej, może kolejne dni przyniosą coś lepszego.
Wiadomość wyedytowana przez autora 27 lipca 2017, 21:01
wizyta u ginekologa 08.08.2017 tabletki do srody i zaczynam ovarin. nie ma sie co rozczulać tylko działać. jutro zbadam krew. musze te tsh sprawdzić
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.