Czy to wszystko musi być takie skomplikowane?? inne to zaliczają wpadki raz za razem, często nie chcą i nie planują, a tu jak czytam na forum te wszystkie posty przepełnione żalem, smutkiem i brakiem nadziei to szlak mnie trafia, że kobiety którym naprawdę zależy tak muszą cierpieć !!! jaka w tym sprawiedliwość???
no coś w tym jest ..............
mój K jedzie jutro na badanie nasienia.... ciekawa jestem co z tego wyjdzie?? od 4 dni nie moze napić sie piwka he he - nie jest mu łatwo. Za to ja w tej chwili pozwalam sobie na małe z sokiem 
Dziewczyny ja miałam zabieg inseminacji zakoczony sukcesem za pierwszym razem.
Jeżeli chciałybyście się czegoś więcej na ten temat dowiedzieć to pytajcie !!! 
I po wizycie. Mój malutki "robaczek" ma 4 mm i przepięknie biło mu serduszko:) To jest niesamowity cud, mieć 4 mm i bijące serce:)
Z zaleceń: zero basenu, sauny, jacuzzi, solarium itp. nawet jazda na rowerze zakazana, bo wczesna ciąża. O współżycie więc nawet nie pytałam 
Nie umiem niestety tu zamieszczać zdjęć.
Dziś 16 dc, a temperatura skacze jak szalona. Boję się, że owulacji nie będzie, szczególnie że testy owulacyjne póki co tez to potwierdzają. Oby w najbliższym czasie jednak wystąpiła. W pracy wszyscy po raz drugi wyjeżdżają na wakacje, a ja dopiero w listopadzie. Będę ryczeć! Plan był taki, że zajdę w ciąże i się uwolnię z tej pracy. Póki co plan się nie sprawdza, wiec chodzić muszę, a oni tu zaczynają tak wymyślać, ze słabo mi, ale zagryzam wargi i mówię sobie "jeszcze tylko chwila" i oby tak było.
Zawsze byłam bardzo sumienna i zaangażowana w pracę. Wydawało mi się, ze jak ktoś mnie zatrudnił, to nie mogę mu tego zrobić i zajść w ciąże, przecież mi zaufał. Często zmieniałam pracę. Nowe projekty, wyzwania, więc oczywiście w ciążę zajść nie mogę, no i tak dobrnęłam do 33 roku życia. Dosyć myślenia o innych, głupia byłam. Teraz myślę o sobie, bo ta empatia nic mi nie dała, a mogła przekreślić moje plany na macierzyństwo.
oo, to fantastycznie Chiang Mai! Pomimo tego, że układamy sobie życie w innych częściach świata to Wrocław na zawsze pozostanie w naszych sercach prawda? Czasu nam nie starczyło z mężem, zeby oblecieć wszystkie nasze miejsca. Mąż pochodzi z innej części świata ale Wrocław uważa za swoje miasto i kocha chyba bardziej niż rodzinną Limę. 
Maxi hiih, faktycznie! Kolejna nasza wspólna rzecz. Mamy na prawdę wiele wspólnego
Szkoda, że mieszkamy na przeciwległych brzegach Hiszpanii bo fajnie by było się się spotkać i coś razem chlapnąć...zanim bobaski zaczną rosnąć nam w brzuszkach.
Dziękuję Lilianka! Bardzo się cieszę, ja też bardzo lubię Twój pamiętnik..ach Kochane! Ja uwielbiam wasze wszystkie historie!! Mam nadzieję, że niedlugo wspólnie będziemy iść w przód z rosnącymi brzuszkami a potem wymieniać doświadczenia jako mamusie ukochanych, wyczekanych dzieciaczków!
A z nastroju tematycznego...dalej mam olewcze podejście, dalej koncentruję się na spalaniu tłuszczyku, już wczoraj była siłownia i basen. Do Urlopu przez duże U pozostało 14 dni 
więc jest czas jeszcze coś zadziałać w kwestii zaostrzenia krągłości.
Nie wiem jakie są Wasze ulubione kierunki wakacyjne, ale ja od zawsze uwielbiałam z tych bliższych kierunków Turcję, Tunezję, Egipt. Nie dość, że można wyhaczyć dobre ceny to do tego pogoda gwarantowana, duuuże baseny, smaaaczne jedzonko, ciepluchne morze. Ja, jako blondynka z niebieskimi oczami zawsze budziłam powszechne zainteresowanie tubylców ... podobnie jak i stada innych bladolicych turystek.
Odkąd podróżuję z moim kochanym mężem, który jest duży, masywny i zawsze i wszędzie trzyma mnie blisko siebie to tak się go wszyscy boją, że nawet boją się na mnie spojrzeć, Hihi Więc jest spokój. Kiedyś, trochę mi pochlebiało, że tak wszyscy..no prawie wszyscy lecą jak muchy do miodu, prawią komplementy itp Oczywiście nie dawałam się złapać takie fikumiku...nnnoo moze dwa razy dałam się złapać
ale była to wyważona decyzja i bardzo cudownie wspominam te wakacyjne miłości. Teraz natomiast, takie ukradkiem wysyłane buziaczki, puszczane oczka mnie wkurzają. Oczywiście wszystko w miniaturowych chwilach z poza zasięgu męża. Ostatnio w Egipcie doszło do tego, że w restauracji na obiadach i kolacjach patrzylam tylko na męża i w talerz bo kelnerzy nieustannie przesylali obleśne buziaczki i puszczali oczka. Bleee Takie coś jest bez sensu, widzą przecież że kobieta jest zajęta, ma męża, ma obrączkę a mimo tego i tak próbują coś zdziałać.
Dosyć długo pracowałam w turystyce, prowadziłam z tatą biuro podróży, jeździłam na wyjazdy służbowe. Przyjaźniłam się z obsługą hoteli, animatorami. Tak jako kumpela, koleżanka - już na wstępie informowałam, ze od lat pracuję w turystyce i "robić w konia to mogę ja kogoś a nie ktoś mnie i proszę bez żadnych podstekstów bo i tak nie ma opcji". Po takim tekscie zwykle budziłam SZACUN. Fajne to było. Będąc jednak taką kumpelą, na stopie koleżeńskiej nasłuchałam się różnych rzeczy. Smutne jest to jak turystki są postrzegane w takich wakacyjnych kurortach. Jako naiwne, spragnione panienki dające się złapać na pierwsze lepsze komplementy. Czasem potem dają się naciągać na wysyłanie kasy dla chorej mamy, chorej siostry itp.
Oczywiście nie tylko turystki z Polski ale też innych części Europy jak np Szwecji, Niemiec, Czech..no i rzecz jasna Rosji. Wiadomo, ze nie wszystkie ale przez pewien odsetek turystek żądnych przygód wyrobil się obleśny stereotyp...
Z drugiejstrony też nie można wrzucać wszystkich pracowników hoteli do jednego worka. To, ze niektórzy robią z swojej pracy okazję do rozkosznej rozpusty, co turnus nowa big love..ale niektórzy są normalnymi facetami, szukającymi miłości na stałe, albo nie szukającymi niczego tylko zarabiającymi pieniądze na studia, na wykształcenie.
Hmm..kurcze..to dla mnie temat rzeka. Ale ok..wracając do tematu przewodniego pamiętnika...
Dziwne bo od 12 dnia cyklu mam lekkie plamienie. Może to plamienie owulacyjne, a może torbiel po Clo. Nie wiadomo, ale i tak nie ma czasu teraz tym się zajmować, od powrotu myślałam o teście owulacyjnym ale w wirze pracy po prostu zapomniałam. A 25.09 wizyta w klinice płodności. Ciekawe jak to będzie wyglądało..oczywiście pomimo szybkiej piłki - schudnijcie 15 kilo i zapraszamy ponownie. 
Serduszkowanie było w 13dc (od kiedy nauczyłam się liczyć nr dnia cyklu mogę powiedzieć że to 14 dzień :p )Będzie pewnie też dziś.
W tym cyklu, oprócz natrętnej myśli czy sie uda czy się nie uda mam jednak większe zmartwienie. Jak wykalkulować @małpą tak, żeby przyszła jak najwcześniej. Jeszcze najlepiej przed wyjazdem. Chyba już dziś wezmę progestron i odstawię po 9 dniach a nie 10 - może uda się. Hmm..w zasadzie to już wczoraj mogłam wziąć tabletkę, ale od powrotu minęły dopiero 2 dni a ja mam wrażenie, ze to już tydzień. Na nic nie ma czasu. .... No i w związku z tym lepiej już będę wracać do pracy a nie wysnuwać tutaj filozoficzne wywody.. :*
to chyba wyszło z badań, że owu była, więc pękał
a dodatkowo przed zabiegiem dostałam zastrzyk żeby na pewno doprowadzić do pęknięcia pęcherzyka 
obecnie sama inseminacja u nas w Katowicach (tam gdzie ja robiłam) to koszt 700zł
Dochodzi jeszcze koszt wizyt i leków więc całkowity koszt obecnie to jakieś 1500zł. Ale pomyśl że ja 7 lat temu płaciłam za samą inseminacje 500 zł więc w sumie to dużo cena nie wzrosła 
Duniu założyłam nowy temat o inseminacji - w dziale starania z pomocą medyczną 
Koniec wakacji.... Jestem już w domu, dziś jadę na zakupy, coś mnie natchnęło żeby zrobić sobie loczki
czekam na wzrost tempki mam nadzieje że ten miesiąc będzie tym szczęśliwym....
No i po wizycie... wyjechaliśmy z domu 0 10.20 po drodze wymiotowałam, strasznie źle się czułam, nie wiem czy stres czy jaka cholera. Przyjechaliśmy na 14,20. Na szczęście weszłam o 15 tak jak byłam umówiona. Pani dr pamięta wszystkie swoje pacjentki, co która i po co do niej przychodzi- nie powiem bardzo miłe to jest. Pierwsze pytanie czy udało się nam zajść, no ale po minie widziała, że chyba jednak nie. Po analizie badan męża i opowiedzeniu o swoim planie, zrobiła mi usg. Zapytała się czy czułam owulacje - więc powiedziałam, że tak z prawego jajnika i faktycznie potwierdziło sie. owulacja była i ciałko żółte jest. Natomiast mam cienkie endometrium, zaledwie 6,8mm więc marne szanse na ciąże w tym cyklu. Dostałam rp na clo i całą rozpiskę kiedy a usg z zaznaczeniem telefonu do pani dr, która wyda instrukcje kiedy się kochać z mężem. Usg będę robiła u siebie więc Panią dr mam tylko inf o moich wynikach. Martwi mnie cholernie to moje endomentrium. w styczniu miałam prawidłowe więc nie wiem czy to tylko tak jednorazowo czy to własni jest przyczyną niepowodzeń.......
Weekend, weekend i po weekendzie. Jutro do pracy, nowy tydzień przede mną, ciekawego co nowego przyniesie poza harówką w pracy. Życzę Wam wszystkim aby nowy tydzień w tym nowym miesiącu dla każdej z Was zaczął się dobrze.
13+0
Zaczynamy drugi trymestr.
Wyniki badan krwi dopiero jutro, a od poniedzialku TYDZIEN URLOPU.
Moze sobie znowu na 4-5 dni gdzies wyskoczymy.
Moj szef w pracy sie rozchorowal, wiec znowu nie mam okazji powiedziec o ciazy,
powiem dopiero po urlopie. Tak w zasadzie to nadal wie moja mama tylko.
Mama zabronila mowic mojemu ojcu, bo "on wszystkim wypapla", wiec zyje sobie w nieswiadomosci, ze bedzie mial nowego wnuka.
Moja tesciowa nie ma jeszcze zadnego wnuka, ale 8.09 ma urodziny, wiec czekamy do tego czasu, zeby zrobic jej prezent na urodziny, tydzien w ta czy w tamta przeciez nie ma roznicy, a taki prezent urodzinowy to chyba fajna sprawa. Zawsze mowila o wnukach, po mojej pierwszej operacji przestala, chyba stracila nadzieje.
No dobra, musze troche popracowac, szefa nie ma, no ale praca lezy na biurku i czeka.
Chciałabym się z czymś z Wami podzielić. Z czymś co nie do końca daje mi spokój. Poznać Waszą opinię na ten temat i po prostu się "wygadać".
Kwiecień tego roku był pierwszym miesiącem, kiedy to świadomie postanowiliśmy z N starać się o dziecko. Był to pierwszy miesiąc po odstawieniu przeze mnie plastrów antykoncepcyjnych. Przyjmowałam je ponad półtora roku. Słyszałam, że to znacznie utrudnia zajście w ciąże i mało kto zachodzi od razu w pierwszym miesiącu po odstawieniu, dlatego też nie nastawiałam się aż tak bardzo na to, że od razu nam się uda.
Test ciążowy zrobiłam od razu w terminie spodziewanej miesiączki. Wyszedł negatywny. Poszłam spać. Po przebudzeniu spojrzałam na niego raz jeszcze i wtedy dojrzałam bardzo delikatną drugą kreskę. Na teście było oczywiście wyraźnie napisane, żeby nie odczytywać wyniku po upływie 5 min, ale mimo to poczułam wtedy małą nadzieje.
Dodam, że robiłam parę testów wcześniej i nigdy nie miałam takiej sytuacji.
Dwa dni po terminie miesiączki, obudziłam się rano z silnym bólem brzucha. Miesiączka jednak przyszła, obfita jak na pierwszy dzień, no i ten straszny ból brzucha.
Muszę dodać, że przechodzę okres zupełnie bezboleśnie od paru już lat. Naprawdę ciężko mi było sobie przypomnieć kiedy ostatnio tak bardzo bolał mnie brzuch.
Dwa dni po zakończonej miesiączce zaczęłam plamić.
Myślę, że wiecie co sobie od razu pomyślałam.
Ale jak było naprawdę nie dowiem się już nigdy.
Oczywiście moje cienie dwóch kresek okazały się wyimaginowane. Dziś 3 dzień @ i od jutra biorę męża w obroty. W tym cyklu nie będzie miał spokoju
Nowy cykl - nowa nadzieja. Postanowiłam w tym cyklu po raz pierwszy mierzyć temperaturę.
Od poniedziałku mam całodzienne mdłości, a dziś doszły nocne wymioty. Moje dziecko nie znosi zapachów: mięsa, ryb, soków, perfum, antyperspirantu, pasty do zębów i wielu innych, które dopiero odkrywam. Ponadto nie mam ochoty na słodycze- jedyne, co mi przechodzi przez gardło, to zupy z ryżem i sam ryż.
Na szczęście badania, za które zapłaciłam 300 zł, uspokoiły mnie- nie mam wirusów żółtaczki, toksoplazmozy, ani różyczki. Beta HCG w normie (co potwierdziło moje wyliczenia co do daty owulacji)...
Dobrze, że udało mi się dostać od lekarza rodzinnego zwolnienie lekarskie, bo nie wyobrażam sobie funkcjonowania w pracy z takimi mdłościami, a co gorsze- z potwornymi zawrotami głowy! Czasem jak leżę na wznak (czego w zasadzie nie lubię), to wydaje mi się, że łóżko faluje, a sufit spada prosto na mnie.
O ciążo upragniona! Kocham Cię i tak! Chyba nie śmiem prosić, żebyś mi troszeczkę odpuściła...
Teoretycznie wszystko gra. Wczoraj zmógł mnie sen, więc po 21 z minutami stwierdziłam, że pora spać(a zazwyczaj kładę się dopiero przed 23). Rano wstałam pełna energii i dobrego nastroju.
Co mówi moje ciało? Moje ciało mówi mi - wszem i wobec śmiem twierdzić, że wszystkie sygnały jakie wysyłam (ból jajnika, ciągnięcie w dole brzucha, wrażliwe piersi) zwiastują zbliżanie się "cioci z ameryki" z comiesięczną wizytą :-p
A co mówi serce? - hymm... jest nadzieja, taka cichutka, będzie dobrze... 
A rozum? -głupia! naiwna! myślisz, że uda ci się osiągnąć szczęście jednym małym krokiem?!
Tak więc emocjonalnie jestem rozdarta na parę kawałków. Co nie oznacza, że załamię się jak przyjdzie @. Jestem świadoma tego, że tyle par miesiącami, latami czeka na potomstwo. Rzadko którym udaje się to za pierwszym razem. Więc małe szanse, że my z mężem znajdziemy się w gronie tych szczęśliwców, którzy podjęli pierwszą i ostatnią za razem próbę.
Mimo to modlę się o dar dzieciątka w tym cyklu ,a jeśli nie w tym cyklu ,to w którymś z najbliższych 
Pozdrawiam Was ciepło wszystkie Starające się :-*
Uparte to ovu , na siłę chce mi zrobić nadzieję. Po tym jak na moim nowiutkim wykresie była linia jak zwykle przerywana , dzisiaj pojawiła się zdecydowana gruba krecha , wyznaczająca owulację w 11 dniu cyklu.Fakt ze mój choleny gęsty jak budyń śluz , przybrał wtedy dużo lżejszą formę mleczka ale na przykładowy rozściągliwy śluz płodny nie wyglądało to nawet przy najszczerszych chęciach i z użyciem mojej szalonej wyobraźni
Szyjka też nie była otwarta nawet na sekundę , no chyba że moja szkolna piątka z anatomii jest lipą i po prostu źle się badam. Niech będzie , płynę z prądem, jeśli ovu się nie myli, @ przyjdzie 25 dc czyli 9.09 , całkiem to możliwe , bo jak debilka stresowałam sie w tym miesiącu zupełnie niepotrzebnie, nieistotnymi sprawami. Między 7.09-11.09 ma wrócić mój pan i cóż z pewnością będziemy próbować. Próbować znaczy mniej wiecej parzyć się jak króliczki bo jakże by inaczej kiedy tyle czasu nie mieliśmy do siebie dostępu i moje ciało drży na samą myśl że połączy się z tym tak pasującym elementem
Nie nastawiam się, nie kupiłam żadnego testu owulacyjnego, ciążowego, mam to w nosie. Planujemy wspólny wypad na tydzień , bo on też potrzebuje odpoczynku i odskoczni, więc teoretycznie wszystkie czynniki sprzyjające zajściu będą spełnione i jak się nie uda to trzeba będzie wziąć to na klatę i zaakceptować swoją niemożność zajścia w ciążę( jakoś boję się napisać wprost- bezpłodność) . Z ciekawości oglądałam dzisiaj wykresy zakończone sukcesem i to mnie uspokoiło. Zajść można zawsze, nie ma reguły, były wykresy z nadwagą, niedowagą, po tabletkach anty, bez śluzu płodnego,z PCOS, z endometriozą, wysoką prolaktyną itd i oczywiście u kobiet w róznym wieku, po różnym okresie starań. Rekordzistka starała się 52 cykle-wow jaka to musiała być radość. Były kobiety 39-letnie zachodzące w pierwszym cyklu, i 21 czy 22-letnie starajace się ponad 20 miesięcy, nie ma reguły, szansa jest zawsze...Amen
Wlasnie mi sie przypomnialo, ze dzis w nocy snilo mi sie, ze rozwijalam taka rolke papieru z kasy ( taka, na ktorej drukuje sie kwitki rachunkowe, gdy placimy zakupy przy kasie). Co dziwne - byla w zoltym kolorze. Wydrukowane na niej byly wszystkie moje cykle bez owulacji - paranoja! A byla baaaaardzo dluga.
Moj mozg mi przypomina, ze zaczynam przesadzac. Moze to przez to, ze pierwszy raz tak dokladnie siebie obserwuje a ze wzgledu na moje ostatnie przejscia nie jestem w stanie sie opanowac z checia poczecia dziecka. Moj lekarz mial chyba racje zeby poczekac. Zaczynam sie zastanawiac czy tak nie zrobie. Nie chce dzialac na oslep.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.