Wczoraj zaczęliśmy ogarniać pokój po wyprowadzce brata Męża. Mąż będzie miał tam swoją domową siłownię. Ten pokój miał być przeznaczony do innego, wiadomego celu, ale skoro się nie udaje to szkoda żeby pokój stał pusty.
Dzisiaj koleżanka z pracy wyznała mi, że będzie babcią. I ucieszyłam się! Tak normalnie, po ludzku się ucieszyłam. Bez kłucia w sercu, bez zazdrości, bez żalu. Powiedziała, że niedługo złoży u mnie zamówienie na buciki i kilka drobiazgów dla przyszłych rodziców.
Może to jest moje przeznaczenie? Może sama nie mogę mieć dzieci , ale będę uszczęśliwiać inne dzieci i innych rodziców moim dzierganiem?
5t4d
Nie mogę się doczekać piątkowej wizyty, żeby wiedzieć co i jak, bo na dobrą sprawę to dalej nie jestem pewna, w którym tygodniu jestem, bo inaczej wychodzi licząc od OM a inaczej od owulacji (mam krótkie cykle). Byle do piątku!
Poza tym wczoraj byłam na becie. Ostatniej, obiecuję, ale minął już tydzień od poprzedniej i nie umiałam wytrzymać
Posklejałam wyniki w całość i wygląda to tak:

Najpierw panika i czytanie przez godzinę o zaśniadzie groniastym, ale nigdzie po prostu nigdzie nie piszą ILE podwyższona beta stanowi problem. Potem uznałam, że przesadzam. Może piątkowa wizyta to wyjaśni
If u know what I mean

Objawowo u mnie spoko. Dalej słabość nad słabości, ale kto nie jest słaby w taką pogodę? Wczoraj przed spaniem poczułam już konkretniejsze mdłości. Oby się nie nasilały (chcę lecieć na wakacje!), albo niech pozostaną wieczorne (nie chce jeszcze mówić ludziom a jutro wracam do pracy!). Mamie powiedziałam, bo nie wytrzymałam, ale troszkę pożałowałam bo zaczęła mnie łapać za brzuch, gadać do niego.. To dla mnie trochę za dużo na początek, stremowałam się 
Poza tym KAŻDY mnie wypytuje czy się już udało. Ile razy można mówić "nawet gdyby się udało, to bym się nie przyznała do 3-ego m-ca". Nic to nie daje. Przy najbliższej okazji pada to samo pytanie.
Nie wiem też kiedy powiedzieć szefowi. Odwala mu ostatnio i wprowadza strasznie nerwową atmosferę, nie potrzebuję tego teraz. Zastanawiam się czy się szybko nie zawinąć na L4, tym bardziej, że mam duży kontakt z ludźmi i ciągle liczę pieniądze. Z drugiej strony dostałam małą podwyżkę, a ponoć liczy się średnia z ostatnich 12 m-cy. Oj, dużo pytań i dylematów na początku ciąży!
Do tego po raz pierwszy mąż wyjeżdża w delegację na kilka dni. Od dnia, w którym się poznaliśmy widzieliśmy się codziennie, a dwa miesiące po poznaniu byliśmy już małżeństwem. Tak dziwnie teraz bez niego! Ale pocieszające jest to, że nie jestem sama, bo kijanek jest ze mną

Wiadomość wyedytowana przez autora 31 lipca 2018, 11:00
szubki wpis bo muszę się pakować i jazda na Ślunsk 
Odebrałam anty tg, tak jak reszta poza skalą, wynik 354, norma do 115
Usg tarczycy: stan zapalny tarczycy ale jest w przyzwoitym rozmiarze, bez guzków albo z jednym po prawej stronie, nie byl pewny i ostatecznie napisał ze bez
to usg od ogólnego lekarza wiec super konkretów nie było ale chyba nie jest tak źle. Odniosłam wrażenie ze moje wyniki mówią ze jest gorzej niż w rzeczywistości. Zobaczymy jutro po wizycie u endo.
Usg jamy brzusznej: narządy i wątroba Ok, można pic
kamień w prawej nerce i złogi. Najprawdopodobniej jeszcze jeden w moczowodzie ale tego nie da się zobaczyć na usg. Widać ze coś tam mam poszerzone co by o tym świadczyło ze tam siedzi, do tego zmniejszony przepływ. Mam kontrolować co 6-12 miesięcy i go wysikac 
Gienek mówił ze mam czekać na okres a ja tak zrozumiałam Że już widać ze go dostanę. Powinien być dzisiaj lub jutro a jak nie to zatestuję
pozdrawiam Was wszystkie i wysyłam całuski i uściski na dobry dzień
a teraz chce zobaczyć same szczere uśmiechy
szczerzymy ząbki kobietki bo czeka nas dobry dzień!
:-*
Odebrałam wyniki nasienia mezulka, robiliśmy takie podstawowe ale doktorek nam napisał notatke ze maja sprawdzić ruchliwość po 30 min, 1h, 2h, 3h i 6h. Ruchliwość po 6h: 2% żywych, 90% martwe 8% nieruchome. No i tu chyba powinnismy wypatrywać największego problemu bo jak doliczymy ze jeszcze tylko 5% jest prawidłowych w tych 2% ruchomych to szału nie ma.
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 lipca 2018, 12:33
24tc (23+1)
W takie dni jak dzisiaj zastanawiam się co mi strzeliło do głowy, żeby zachodzić w ciążę?! Te upały totalnie mnie wykańczają, nie mam siły by żyć... Dzisiaj o 9:00 było już 26 st. a o 10:00 29!!! Od trzech dni upał jest dla mnie nie do zniesienia, siedzę jak ten troll w pieczarze (czyt. w chałupie z totalnym zaciemnieniem) i na przemian chłodzę się w wannie i przy wiatraku
fatalne samopoczucie sprawia, że mam doła, chce mi się wyć do księżyca i mam zbyt dużo czasu na... MYŚLENIE!
No właśnie, myślenie. Myśl o totalnych zmianach w naszym życiu zaczyna mnie przerażać. Zastanawiam się jak sobie poradzę, czy starczy mi cierpliwości, czy będę potrafiła ochronić Okrucha przed całym złem tego świata? Czy się dogadamy? Czy zostanie w tym wszystkim choć trochę przestrzeni dla mnie? Czy z M. nadal będziemy w sobie tak mocno zakochani? Czy ograniczamy się tylko do roli rodziców? No właśnie, co z nami? Ehh. Tyle pytań i żadnych odpowiedzi...
Ostatnio bardzo dotkliwie uświadomiłam sobie, że moje życie będzie zupełnie inne! Koniec z tym co znane, bezpieczne, lubiane... Z jednej strony czuję ogromną ekscytację i cieszę się na nowe wyzwania, a z drugiej troszkę żałuję tego, co niechybnie stracę. I niech mi nikt nie mówi, że wszystko z czasem da się pogodzić. Pewnie po części tak, ale nie wszystko...
Wiem, marudzę. Ale ten upał rzuca mi się na mózg. Nienawidzę lata od zawsze
śmiać mi się chce, bo mieszkać w Gdańsku i nienawidzić lata to chyba grzech? Ludzie wydają kupę hajsu za leżenie na plaży ściśnięci jak sardynki i rybkę z hurtowni w Poznaniu, a ja omijam te wszystkie "atrakcje" (plaża, Jarmark) szerokim łukiem... Dla mnie już jutro może napadać śniegu i być -30 stopni (czekam na gromy). Zresztą Małż śmieje się, że skoro jest lato stulecia kiedy jestem w ciąży, to jak urodzę na pewno będzie zima stulecia hihi
Przyszla @. A moj J ma dzis isc na pepkowe-znajomym urodzila sie coreczka.
Boli jak cholera
Byla dzis pani laktacyjna. Do dziewczyn z Gdanska: godna polecenia!!! Dam namiar gdyby ktos potrzebowal. Podniosla mnie na duchu. Pow, ze jest duzy postep. Ja w tej rozpaczy tego nie widziałam. Tak wiec przystawiamy jak najczęściej i moge powoli ograniczac laktator do 4-5 razy na dobe, bo mam laktacje fajnie rozbujana. A w nocy wolno mi przespac jedno karmienie (maz ma dac Emilowi flaszke) abym pospala te kilka h ciurkiem. I najwazniejsze: synek tyje, ladnie kupka i sika czyli najada sie z piersi!!! Byliśmy tez na wyjazdowym spacerze w lesie. Ciut odzylam...
Byla dzis pani laktacyjna. Do dziewczyn z Gdanska: godna polecenia!!! Dam namiar gdyby ktos potrzebowal. Podniosla mnie na duchu. Pow, ze jest duzy postep. Ja w tej rozpaczy tego nie widziałam. Tak wiec przystawiamy jak najczęściej i moge powoli ograniczac laktator do 4-5 razy na dobe, bo mam laktacje fajnie rozbujana. A w nocy wolno mi przespac jedno karmienie (maz ma dac Emilowi flaszke) abym pospala te kilka h ciurkiem. I najwazniejsze: synek tyje, ladnie kupka i sika czyli najada sie z piersi!!! Byliśmy tez na wyjazdowym spacerze w lesie. Ciut odzylam...
Nie daje rady... po prostu nie daje rady. Tośka ma alergie na mleko. Jesteśmy na nutramigenie. Tośka jest w miarę grzeczna. Płacze tylko jak jest głośna... przeważnie. Ale od rana do 17 z minutami jestem sama. A nawet jeśli mąż kończy prace wcześniej to 3 razy w tyg jeździ na siłownie. Nawet na domówkę raz poszedł. A ja nie mam siły psychicznie i fizycznie. Mąż nic nie rozumie... na seks tez nie mam w ogóle ochoty. Mógłby nie istnieć. Staram się jak mogę... a teraz okazuje się ze Toska ma słaba prawa rączkę i słabo trzyma główkę i ze to wszystko moja wina... złe ją podnoszę złe przebieram... Mąż mówi ze przecież lekarka powiedziała ze pochodzi na rehabilitacje i będzie dobrze. Nie rozumie mnie w ogóle. Teraz siedzę w łazience i ryczy od dobrych 30 min. Ale to chyba tez ma gdzieś. Przynajmniej młoda nakarmi... na rehabilitacje mamy jeździć do Tychów. Ja mam jeździć.... a za cholerę nie umiem jeździć po Tychach. Ogarnia mnie panika bo słaby ze mnie kierowca... a zaparkować tam już kompletnie nie umiem. Ale muszę dać radę, bo jakby chodziło o to żeby mąż miał wyjść z pracy wcześniej bo to mecz to siłownia czy cokolwiek co dla niego ważne to by dał radę... ale przecież jak to stwierdził co to za problem dla mnie jechać sama... i oczywiście na mnie ciąży odpowiedzialność za udana rehabilitacje i sposób zajmowania się dzieckiem. Ale skoro to moja wina to może i ok. Od niego przecież się tego nie wymaga.
Kolejna porażka. Nie mam już sił...całe życie na każdym etapie mam pod górę...azdakażda przyjaciółka z mojej paczki, ktora mamy od podstawówki ma dzici,dziecko lub właśnie jest w ciąży...mam dość...zaczynam nienawidzić swojej pracy...patrzeć na matki z bobasami...spadam stąd...czuję że się poddaje. Nie wracam już chyba na of...
20t0d
Byliśmy dziś w Krakowie na połówkowych. Dobrze, że korków nie było bo znowu miałabym problem z dojechaniem na miejsce
. Dzidziuś bardzo dobrze się rozwija. Pierwsze co pokazał na USG to pupcię i siusiaka
. Nie ma więc wątpliwości żadnych, że będzie synuś. Później pani doktor dokładnie pomierzyła maluszka i wszystko jak najbardziej w porządku
. Mamy cudne zdjęcia stópki, kręgosłupa dzidziusia. Gorzej z tymi 3d bo nie są wyraźne a później i tak dzidziuś zasłonił się rączkami więc już wogóle. Ale w 3 trymestrze jedziemy więc może wtedy się uda. Mąż oczywiście był ze mną, siedział grzecznie na krześle. Szkoda, że nie widziałam jego miny jak widział swoje dziecko a po wizycie był bardzo zadowolony, że poszedł ze mną
.
Kilka dni temu dzidziuś dostał imię. Siedzieliśmy z mężem przed telewizorem i wymyśliliśmy, że napiszemy wybrane imię na kartkach i porównamy ale okazało się, że wybraliśmy to samo
. Także nasz synuś będzie miał na imię ADAM
.
Hej, dziś byliśmy na szczepieniu, O dziwo mały dobrze zniósł zastrzyki,krzyczał ale szybko go uspokoiłam. Waży już 7170 gr. Dostałam rozpiskę jak rozszerzać dietę u małego, pani doktor mi wytłumaczyła co i jak i już wiem, że zaczynamy od marchewki a potem już zupki będę mu gotować
plus soki przecierowe 
póki co mały nie ma żadnych objawów po szczepiennych, jest uśmiechnięty, bawi się ma apetyt także cieszy mnie to.
Wyjazd jak zwykle koszmarny. Mąż zamiast spakować sie wczoraj to ogladal film. Dzis ja latam jak tornado a on spokojnie pakuje swoja walizeczke, je tosty, robi sobie posiedzenie z komorka w kibelku... Klasyk! A jak mu mowie, zeby przelozyl pasy w foteliku Emila (dziec nam rosnie) to on zdziwiony "ale Emil w nim siedzi". Lol! "to go wyjmij, poloz na lozku i przekladaj pasy, ale patrz na niego, bo sie drapie". "nie, ty go pilnuj, a ja przełoże pasy". Nosz kutwa! Baba calymi dniami robi wszystko z dzieckiem na reku, a chlop nie potrafi jednej rzeczy ogarnac jednocześnie zerkajac na dziecko... Rzecz jasna jestem wykonczona. A cale święta przed nami...
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 grudnia 2018, 10:02
Dziś pierwszy raz 'dopadły' mnie upały. Do tej pory jakoś mi nie zawadzały, ale dziś po obiedzie po prostu padłam i zaliczyłam drzemkę. Obudziłam się jak już chłodniej było, ale czując się jak jakaś totalna mucha w smole. Mam nadzieję, że to tylko chwilowy spadek formy... no ale jak tak wczoraj w lustro przed prysznicem spojrzałam to jednak kawał brzucha już jest, 26tc leci, a to w sumie 7 miesiąc Niby 7 bo coś z tą kalkulacją miesięcy zupełnie mi się nie zgadza - 40 tygodni ciąży dzielone na 4 tygodnie to daje 10 miesięcy, a nie 9
) ale biorąc pod uwagę, że termin na listopad, a mamy koniec lipca to wszak jeszcze 3 miesiące zostały. No dobra, może coś tam się zgadza tzn. początek 7 to by był. O masakra - coś mi myślenie spowolniło, wagi przybyło. Mam nadzieję, że jutro forma bardziej dopisze bo mam zaplanowany test z glukozą. Brrr... to znaczy samego testu się aż tak nie boję, przy poprzednim wypicie słodkiego kubeczka było znośne, a w czasie oczekiwania nie czułam się źle. ALE wynik po 1h nie był w normie więc teraz trochę się boję powtórki z rozrywki.
Witek cały czas doskonali mowę. To są drobiazgi może, ale je wychwytuję:
* poprawia mu się wymowa R. Wcześniej to było nie do przejścia, a teraz, w zależności od wyrazu jest L lub coś pomiędzy L a R.
* Nie tak dawno dostałam prawie zawału na placu zabaw jak Witek krzyknął kupa (a miał na myśli kuBa).Nauczył się jednak dobrze rozróżniać P od K. Objawiło się t, a jakże, w toalecie gdy z całą stanowczością wyjaśnił mi, że to jest KUpa, a to PUpa
)
* i moja ulubiona ciekawostka językowa: albowiem. Witek wszedł w fazę: a czemu. A czemu, a czemu, a czemu, a czemu
No to mu zapodałam inne przydatne słówka - a dlaczego, ponieważ, gdyż, albowiem. Wit tak patrzy, słucha i komentuje: Albo... wiem... albo nie wiem
)
Pasja do samochodzików nie maleje - praktycznie nie potrzebujemy żadnych innych zabawek oprócz plecaka resoraków. Po wakacjach z babcią kolekcja wzbogaciła się o piętrowy autobus i dwa kabriolety. No i te 2 kabriolety są aktualnie na topie - razem ze skodą i zygzakiem 
1 DC
Juuuuhuuuu !!!!! Przyszła @ !!! Pierwszy raz powitałam ją z taką wielka radością
cudownie ! Od czwartku zastrzyki z Gonalu przez 7 dni. A 9 sierpnia monitoring jajeczek
Co w tym cyklu nowego? W sumie nic dwa razy 75 i 5 razy 50 mam strzykac. W poprzednim byly super dwa jejczka i nie bylo potrzeby dawać zastrzyku z Ovitrelle. No i w jakaś ciążę zaszłam... Mój gin bardzo pozytywnie nastawiony do kolejnego cyklu
Ja szczęśliwa, że ten najdłuższy cykl w moim życiu się skończył i piersi przestały boleć. IUI nr 3 jestem gotowa !
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 lipca 2018, 19:21
Czuje, że znowu nici z ciąży w tym cyklu. Byłam na pierwszej wizycie u psychoterapeuty. Nie było tak zle jak myślałam. Zaczynam spotkania cotygodniowe od września. Jestem ciekawa czy mi to pomoże, czy coś pokaże.
zaczelam ukladac sobie wszystko dookola siebie. Ola zaczyna miec rytmy dnia.
czas wziac sie za siebie. boje sie po CC cwiczyc, ale musze cos znalezc. Dziewczyny, czy mozecie mi doradzic jak/z kim cwiczyc po CC? macie jakies gotowe plany treningowe/ treningi na youtube? boje sie takiej Chodakowskiej....
do tego postanowienie o bardziej restrykcyjnej diecie. zero slodyczy itp.
zastanawiam sie czy sa jakies aplikacje przydatne do spisywania posilkow itd, zeby pozniej moc jakis raport dzienny spozytych kcal obejrzec itp...
spaczenie zawodowe nakazuje mi wyznaczyc ramy czasowe
zaczynam w poniedzialek, ta restrykcyjnie, od jutra lekka eliminacja i wieksze zwracanie uwagi, co wchodzi mi miedzy palce i usta, a nie powinno 
Wracam po 3 latach do OVU 
Nic się nie wydarzyło, nie było ciąży.. Lekarz stwierdził na jednym jajniku PCOS + tyłozgięcie macicy. Oczywiście mam się nie przejmować, bo jestem młoda (23lata) i wszystko może się zmienić.
Od 3 lat nie zabezpieczamy się i nadal nic, zaczynam wątpić w to, że zajdę w ciążę naturalnie.
Pani ginekolog kazała mi pić MIOVARIAN, dziewczyny czy któraś z Was pije? Jakie efekty??
Miłego wieczoru!
28dc
Idzie @ ...
Podczas badania szyjki zauważyłam lekko brązowe uplawy. Ogółem cały dzień pobolewa mnie brzuch jak na okres i kręci w jelitach. Plus wahania nastrojów, próbuje się skupić na czymś innym...Ale nie wychodzi. Już zdołała sobie wkręcić w połowie dnia zanim nie zauważyłam plamienia, że może się udało, no bo mnie brzuch na okres nigdy nie boli. Plus te dziwne kłucie w jajnikach... Ale nope to kolejny objaw mojego jakże bogatego w doznania PMSu 
Za to zdecydowanie jestem pewna że wywarła na sobie ogromną presję w tym miesiącu...obawiam się że z każdym kolejnym może być gorzej. Jak nie czułam ciśnienia, to teraz się spinam. Wrrr. Najlepszym rozwiązaniem by było odciąć się od pamiętników, temperatury itd
Żeby tylko to było takie łatwe...
Wogole to szukam lekarza który ewentualnie prowadziłby moja ciaze, jeśli by już taka się zdarzyła. Mówię tu o wizytach na nfz lub medicover, bo prywatnie to myślę, że mam:)
Znalazłam dr Sojke w medicover, która ma bardzo dobre opinie ale niestety nie ma żadnych dostępnych terminów, przynajmniej jak patrzę na aplikację. Ciągle zerkam czy się coś nie pojawi...Ale nie... może jak bym się umawiala na wizytę osobiście to by się coś znalazło..? Będę kiedyś próbować.
Będzie krótka notka dzisiaj. Jestem po usg. 14dc Owulacja była
trochę się martwiłam czy nie jakaś torbiel znowu bo jajniki mnie w tym cyklu pobolewały, ale na szczęście wszystko w normie. Teraz pozostaje tylko odliczać do @. Jak się za 3 miesiące nie uda to mam iść na hsg. Dostałam castagnusa żeby brać od nowego cyklu jak się nie uda i witaminy dla męża na wszelki wypadek.
Z mężem... Ech jak to w związku bywa po wielkiej burzy wyszło nieśmiało słońce. Od niedzieli się nie odzywaliśmy. Dziś chciał się pogodzić. Kocha mnie. Ja go też. To najważniejsze. Poradzimy sobie ze wszystkim. W końcu jesteśmy razem we dwoje. Jeszcze pewnie niejeden kryzys przed nami. Ważne że jest już ok
starania przerwaliśmy tuż przed owulacja. Dziś też nic nie było, chociaż pani doktor kazała. Nie chciałam na siłę... Trudno. Tyle się staramy ze jeden miesiąc nie zrobi mi różnicy. A może te plemniki z 11dc dadzą radę dotrwać i spotkać się z jajeczkiem i coś z tego się utworzy?
zobaczymy. Zostaną nam 2 miesiące/2cykle do kliniki. Chyba zacznę odliczać od następnej notki
wiążę z tą klinika duuuuuże nadzieje 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.