Ehh. Jestem zawiedziona poczatkami macierzyństwa. Obym to polubila z czasem. Wstyd tak mówić, wiem. Ale taka prawda. Tu moge sie wygadac.
Rozmawiałam z lekarzem. Nie ukrywał zdziwienia, ze po odebraniu moich wyników one okazały się takie same. Jeszcze raz przepytał mnie przez telefon czy nie mam objawów, nie mam. Oczywiście, że budzę się w nocy i myśle ale nie mogę tego nazwać bezsennością, oczywiście ze więcej pije ale jest 30 st. na dworze. Jeśli mam jakiej objawy to nie jestem w stanie ich wychwycić teraz. Lekarz powiedział po raz kolejny, że wyniki są bardzo złe i może być tak, że w najbliższym czasie choroba wyjdzie w problemach kardiologicznych, gastrycznych, czy innych i dlatego on musi się skonsultować z innymi endokrynologami bo sam nie wie co ze mną w takiej sytuacji zrobić. Powiedział też ze jest autoimmunologiczne zapalenie tarczycy i że moje schorzenie noże być ogromną przeszkodą w rozrodczości. To tyle. Kazał czekać do środy a on w tym czasie będzie się konsultował z kolegami.
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 sierpnia 2018, 10:01
6dc
Na szczescie dzis koniec @. W te upaly ciezko wytrzymac z wodospadem w gaciach.
Odkad odebralam wyniki nastroj i moja walecznosc spadly do 0. Moj maz chodzi struty i zly na caly swiat. Czekamy na poniedzialek aby zapisac sie do ginekologa-onkologa. Nawet nie wiem kiedy bedzie wolne miejsce na wizyte. Moja (juz byla) ginka kazala sie na nia powolac i powiedziec ze pilne. Mam nadzieje na wizyte w poniedzialek, ale cuda ostatnio omijaja mnie szerokim lukiem.
Zastanawiam sie nad tytulem swojego pamietnika "kiedy nam sie uda?". Czy to nie zbyt zuchwaly tytul? Skad ta pewnosc ze w ogole nam sie uda? Moze powinnam zmienic na "czy kiedys nam sie uda?".
31.07.2018
Patryk ma 16 tygodni
Tydzień 17
Patryk ma 3 miesiące i 26 dni(119dni)
ostatnie dni nie należały do przyjemnych ze względu na pogodę,dziś jest już lepiej popadało i się ochłodziło i taką pogodę lubię:-)W czwartek byliśmy na wizycie u pulmonologa z Damianem,odebraliśmy wyniki badań okazało się że Damian nie ma alergii miał zrobiony pełny panel badań pod kątem alergii,w związku z tym odstawiliśmy leki które synek przyjmował od dłuższego czasu.Za to wyszło mu że ma zmniejszoną ilośc ciał odpornościowych i to pewnie dlatego synek często chorował,dostaliśmy leki na zwiększenie odporności i mam nadzieję że to pomoże i skończy się to częste chorowanie.Od września idzie do przedszkola więc ta zwiększona odporność mu się przyda,nie nastawiam się oczywiście na to że pożegnamy się z chorobami bo tych uniknąć nie tak na 100% nie da jak wiadomo.W związku z tym że synek idzie do przedszkola zdecydowaliśmy się na dodatkowy pakiet szczepień,których wcześniej nie miał część z nich jak szczepionka p/ospie udało nam się załatwić za darmo za resztę będzie trzeba zapłacić ale to i tak nie jest aż tak duży koszt dla dziecka w jego wieku wystarcza jedna dawka.W środę mamy kolejne szczepienie Patryczego.Mam nadzieję że do tego dnia apteka będzie miała już szczepionkę.W piątek była zamawiana najgorzej jak będą mieli braki,niby w takiej sytuacji można podać inny preparat,to jednak wolałabym pozostać przy tym co jesteśmy.We wtorek mam zadzwonić do apteki...
Nie wiem co się dzieje, bo @ się spóźnia ale to nie ciąża bo robiłam wczoraj test i negatywny.
To już 15 dzień fazy lutealnej a temperatura nadal w górze.Może letrozol mi namieszał w cyklu a może to jakaś torbiel.Niby już czuję ból jak na okres i jakieś skurcze, do tego bolą mnie piersi.
Miejscowa ginka ma akurat urlop a do mojego doktorka też się nie dostanę.Może za parę dni w koncu @ przyjdzie.
Miałam w tym cyklu bardzo niski estradiol, dla odmiany go zrobiłam w czasie,kiedy to mniemałam,że jest po owu.Było tylko 29,masakra.Sama już nie wiem co to się kićka.
Byłam u instruktorki, naklejam karteczki i zobaczymy czy tu się coś wykryje.
Pytanie o wyprawkę: moj dziec nie ulewa (ze 2 razy mu sie zdarzylo). Teraz upaly i leży w samym body z krotkim rekawem. Przebieram go raz, max 2 razy na dobę. Pranie puszczam czesto, bo piore np swoje staniki laktacyjne (bo poce sie mega) i jego body tez wrzucam. Wiec od bidy wystarczylyby mi 3 pary body. Serio! Ahh, mimo ze sie nie spodziewałam, to jednak dostalam od cioc troszkę ślicznych ciuszkow (nowych) i wiecie co? Serio jest mi wszystko jedno w czym maly lezy. Nie stylizuje go w marynarskie kompleciki z czapeczka z daszkiem. Ma byc bawelna i ma byc wygoda. Jeżyku, Ty pisalas, ze dostalas ciuszki, ktore srednio Ci sie podobaja. Olej to, na poczatek wazne by cos miec. Na strojenie jeszcze przyjdzie czas. Podsumowujac:ja ubranek mam az nadto. I ubierajac Emila biore pierwsze z brzegu bez patrzenia "ladne, nowe, modne".
Jestem zszokowana iloscia kup. Toc to trzeba co 5 minut przewijac!!! Moja ekologiczna dusza placze z zalu nad ilością pampersow... Ale nie wyborazam sobie wielorazowek... Oszalalabym na bank.
24dc i ciągle nic. Już nawet żadnych urojonych objawów. Myślę nad terapią plastrami borowinowymi, czy któraś z was coś takiego robiła? Czytałam i słyszałam że na prawdę pomagają i przynoszą duże efekty u par, które są zdrowe i wszystko ok a jednak nic się nie udaje.
Całkiem niedawno wydarzyło się coś, co spowodowało że mocno przemyśleliśmy nasze pragnienie posiadania dziecka. A w zasadzie - moje pragnienie, bo mąż zgodził się dla świętego spokoju.
I padła decyzja że jednak nie, w każdym razie nie teraz, a prawdopodobnie nigdy nie.
Póki co mam założoną spiralę, i jeśli za 5 -6 lat nadal nie będziemy chcieli dziecka - ja podwiążę sobie jajowody, a mąż nasieniowody.
Chciałam się z Wami pożegnać.
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 sierpnia 2018, 18:44
37+3
Przed chwilą odszedł mi czop sluzowy lekko podbarwiony krwią... w nocy myślałam przez chwilę że odchodzą mi wody ale to byla tylko wzmozona wydzielina. Chyba jest już blisko...
No i już nad morzem. Witek... objął we władanie kanapę, rozstawia na niej auta i wygląda na to, że dużo więcej mu do szczęścia nie trzeba. Ale myślę, że plażą i placem zabaw jednak jutro nie pogardzi.
Wyjazd poniekąd eksperymentalny - z teściową. So far, so good, oby tak do końca, to będzie ok.
Wczoraj wręczyliśmy mojej mamie prezent. Mówiąc krótko - popłakała się z zaskoczenia i wzruszenia. Warto było 
[60 dni pozostało...]
Cios prosto w serce... żona kuzyna jest w ciąży... była wśród nas trzech staraczek rodzinnych i jej się udało. Ale jej zazdroszczę... Chyba nie zasnę przez to w nocy
okropne uczucie, powinnam się cieszyć, a ja zamiast tego jestem zawistna. Czuję się przez to podwójnie podle...
ech... żeby te dni do tej kliniki szybciej leciały...
Budzę się w nocy, spać nie mogę i ryczę, czy to już moje objawy tarczycy czy zwykły dołek? Wczoraj pokłóciłam się z mężem. On mnie nie rozumie albo nie umie mi pomoc. Czuje się w tym wszystkim taka samotna i zagubiona. Nie wiem co robić dalej, nie wiem co robić dzisiaj ani nie mam plany na jutro. Dzisiaj śniły mi się dwie kreski na teście ciążowym. Pierwsze raz miałam taki sen. Było w nim tyle radości, chyba nigdy nie czułam się tak szczęśliwa... i chyba nigdy już tego nie poczuje.
Hej.
Tyle się podziało,że nie wiem od czego zacząć. Paniczny strach mam w sobie . Otóż do planowanej operacji nie doszło ponieważ okazało się że jestem w ciąży.jest to cudowna wiadomość, a jednocześnie ten ciągły lęk o maleństwo... Dzisiaj już mamy 8 tydzień....we wtorek wizyta a ja ciągle myślę....czy serduszko bije czy dzidzia ma się dobrze..... Ciężko bez strachu przetrwać ciążę po poronieniu.. jednak tak sobie myślę ....skoro Pan Bóg dał mi ta ciążę ktorej się nawet nie spodziewałam to przecież nie możemy jej zabrac bo to nie miałoby sensu.... Codziennie modlę się do sw. Rity do sw. Gerarda do sw. Dominika. Czuję się dzięki temu lepiej ale czy spokojniej....? Nie sądzę
bywają dni zei niedobrze ....ale jak tylko wymioty i mdłości ustąpią znów się niepokoje.... Ból piersi ...hmmm....albo sobie go wmawiam albo jest.... Nie mam pojęcia .... Mam manie na sprawdzanie piersi , czy przypadkiem nie krwawię, szkoda że jeszcze sama nie potrafię i nie mam czym zrobić sobie USG. Dziewczyny ja oszaleje do marca. Z drugiej strony jeśli dzidzia ma być ze mną to zniosę to wszystko 
Mięśniak na razie nie urósł ...mam nadzieję że okruszek sobie z nim poradzić....2 cm... Myślę że to jeszcze nie jest tragedia ale zdaje sobie też sprawę zero dopiero początek ciąży.... Aciazajeat zagrożona.... I z lekami : fraxiparine, acard, duphaston, Encorton.
Mam nadzieję że teraz już będzie wszystko dobrze.
Jezu Ufam Tobie
Ciąża zakończona 6 sierpnia 2018
Dziś o 1:00 przyszła na świat nasza córka... przez cc. Sprawy przybraly szybki i dosccdramatyczny obrót ale wszystko skończyło się dobrze
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 sierpnia 2018, 03:37
Rozpoczynamy 6 tydzień.
Wiecie, ja wierzę w to dziecko (tak, dziecko!). Wierzę, że jeszcze będzie dobrze, że to chwilowe załamanie, spadek formy, mały błąd, cokolwiek.
Nadal się waham z tą betą. W sumie to nie chcę iść, bo jak zobaczę zły wynik to umrę. Zatrzyma mi się serce... A tak jeszcze mogę mieć nadzieję, mogę myśleć, że damy sobie z tym małym stworem radę. W czwartek lekarz, zobaczy co się dzieje, jak to wygląda.
Mój chłop nie pozwala mi się łamać, powtarza, że będzie dobrze, że małe jest i ma się dobrze. Że gdyby coś poszło nie tak, to byłby chamski żart... Ale nie myślę o tym. Wierzę!
Niech będzie ciężko, niech się męczę, ale byleby było dobrze... Mogę leżeć te 8 miesięcy, mogę żygać od rana do nocy. Zniosę wszystko...
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 sierpnia 2018, 08:26
Czasami dzieją się małe cuda. Mi się taki przydarzył, choć trwał tylko kilka dni.
Jak już nie raz wspominałam, jestem z tych kobiet, które doskonale czują, kiedy mają owulację. W 17 dpo zmartwiona, że nie mam okresu, zrobiłam betę. Wynik pozytywny, choć bardzo malutki - 8. Od razu wiedziałam, że na 99.99% będzie ciąża biochemiczna. I tak właśnie było. Jak tylko skończy się krwawieni, pójdę do jakiegoś ginekologa sprawdzić, czy tam w środku wszystko jest ok.
Nie nastawiam się na nic. Nie potrzebuję haseł typu "skoro raz się udało, to znaczy, że się uda". Doskonale wiem, że nie musi się nic nigdy udać. Będzie, jak ma być. Do kliniki na pewno się nie wybieram.
40t4d.
Dziś krótko i zwięźle. Jesteśmy w szpitalu, bo zaczęły wysiadać mi nerki. Masażu nie zrobili, choć próbowali.. szyjka jest zbyt wysoko, nie mogli dosiegnąć.
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 sierpnia 2018, 11:08
28dc, 15dpo.
Czuję nadchodzącą @, progesteron odstawiony, temperatura spada. I nie wiem czy w sobie mam złość, żal, smutek, wściekłość. Nie wiem. Cały cykl jest dobrze, jak tylko poczuję @ jest mi tak źle, jeszcze wczoraj spotkałam znajomą, z którą bardzo krótko chodziłam do 1. klasy średniej, miała wszystko w dupie, przenosiła się z klasy do klasy, ze szkoły do szkoły. Chociaż każde z innym facetem, ale ma dwoje dzieciaczków. I nie, nie jest to sprawiedliwe, że inny potrafią dosłownie rozmnażać się jak zwierzęta, a człowiek się stara, zdrowo odżywia, bierze witaminy, multum tabletek, zastrzyków. Nie rozumiem, że w małżeństwie pełnym miłości nie ma owocu, a tam gdzie jest bzyknięcie na imprezie zachodzi się w ciąże.
Z każdym cyklem jestem już bardziej zrezygnowana. Myślę, że to kwestia kilku cykli i odpuszczę.
Najgorsze, że mam też złość do siebie, że ja komuś zazdroszczę, że nie powinnam. Wczoraj przeczytałam "przestań być dobra dla innych, bądź dobra dla siebie". I chyba tak, chyba czuję, że mam wreszcie mieć prawo być zła na tą niesprawiedliwość.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.