Zadzwonili z firmy , zamiast jakieś odpowiedzi ,zostałam zasypana gradem pytań. Gdzie pojechał, z kim pojechał w jakim celu, od kiedy nie ma z nim kontaktu.. na koniec informacja że nic im niewiadomo o tym żeby w ogóle był jakiś wyjazd, ale to się zdarza i mam czekać na kontakt. Po chwili dzwoni ON.. miał wyłączony telefon bo mu się rozładował , był zmęczony poszedł spać a od rana ma dużo na głowie. Czy się uspokoiłam?? Ciesze się że jest cały i nic złego mu się nie stało i tyle mam żal. Ma ładowarkę w samochodzie, niby się zepsuła, ma ładowarkę zwykłą i do komputera- niby zapomniał zabrać..nie pojechał sam, mógł wysłać głupiego smsa że wszystko ok mam się nie martwić- nie pomyślał. Mam ogromny żal , to nie wściekłość tylko żal. Dorosły facet , dojrzały , normalny pomyślałby o tym że odchodzę od zmysłów a ten nic ..Nie ma się czym denerwować , wszystko u mnie w porządku co mam Ci powiedzieć , nie pomyślałem to jego gadanie. Czy z tak nieodpowiedzialnym człowiekiem można chcieć mieć dziecko ?? pytanie z kategorii retorycznych
później dzwoni firma i potwierdza jego gadanie i co z tego ..nic
dziś 18.09 - 2 miesiące temu moja coreczka zmarla.. teraz będą najgorsze dni.. jutro 19.dowiedzialam się o jej śmierci i 20 rodziłam spiaca coreczke.. jutro tez ma przyjść @ ehh pogoda tez do niczego zimno,pada.wieje typowo jesienna pogoda...
http://www.youtube.com/watch?v=2O9Ao6GaK_A - poryczałam się jak bóbr. Bardzo wzruszająca piosenka...
I zaczynamy od nowa 
Dziewczyny kochane powiedzcie mi ....czy według Was nie mam za niskiej temki jak na fazę lutealną? czy według Was owulacja była czy program się pomylił? zerknijcie na mój wykres i powiedzcie co o nim sądzicie.... dziękuje
Tak pochłonęła mnie praca że całkiem nie mam czasu na nic, a kiedy już go troszkę mam, to staram się zająć zaniedbanywanymi obowiązkami domowymi 
Nowy cykl i nowe starania... tyle że już się tak nie przejmuję bardzo. Będzie co będzie! Będzie jak ma być 
Ściśkam was mocno wszystkie kochane!!!!!!!
no i niestety..standardowo test negatywny..ale ok,cierpliwie trzeba czekac na to co czas przyniesie.teraz trzymam sie naszej wizyty w 25.09
Mój nowy plan wrzucam na luzik. Roznych rzeczy już probowalam i nic. Nie warto się na daremno stresować. Zmiana myslenia andrzejki przed nami sylwester trzeba zaplanować
) A może Bog ma jakiś plan...na pewno wiec moje plany się nie licza.Mezus duzp pracuje w przecowienstwie do mnie. ALe musze się pochwalić ze wczoraj zrobiłam 2 obiady bo tesciowa na wyjeździe za granica. Posprzatalam tez jej dom i na kolacje zrobiłam dużo sałatki jarzynowej. Bo wiem ze mój ja uwielbia a ja go tak kocham ze lubie mu sprawiać przyjemność. A na deserek seksik z zonka:-))) Jestem szczesliwa i wciąż czekam na 2 kreseczki..
Glut jeszcze leje mi się z nosa. Żrę tablety, w tym antybiotyk w postaci mało szkodliwej czyściutkiej Amoksycyliny.
Nastrój jak na dziś średni, z racji drugiej połowy cyklu. To przecież jakaś taka norma.
Muszę sklecić obiad. Zrobię jakiś zdrowy gulasz drobiowy z warzywkami i kaszą. Oby Lubemu zasmakowało. A jak nie zasmakuje to niech nie śmie nawet o tym wspomnieć. (kocham Go jak by co)
W domu syf i abstrakcja porządkowa. Nie mam pojęcia kiedy to posprzątam. Kompletnie nic mi się nie chce. Lenistwo opanowało moje całe ciało a grypa jak jest tak zleźć ze mnie nie chce. Piczka jedna!
Telefonów co nie miara. Nawet człowiekowi pochorować nie dadzą. Jak te muchy lecą do mojego schorowanego ciałka:) Jak się świetnie czuję, to nikt nie zadzwoni. A dziś? Jak nie szef to sekretarka i tak w kółko.
Bu!
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 września 2013, 15:14
I już po wizycie. Lekarz zrobił USG (16dc)-duży pęcherzyk w prawym jajniku. Rzucił okiem na wyniki męża - potwierdził moje przypuszczenia, że są ok. Na moje pytania odpowiedział, że nie liczy się przyczyna niepłodności, tylko skuteczność leczenia. Zaproponował dwie drogi (do wyboru):
Leczenie nr 1: 1.stymulacja lekami 2.trzy próby inseminacji 3.laparoskopia 4.invitro
Leczenie nr.2: 1.laparoskopia 2.jeśli ok-dwa lata prób naturalnych 3.invitro
Szczerze mówiąc byłam w szoku! Właściwie nie wiem czego się spodziewałam, ale na pewno nie tego, że leki, a potem od razu inseminacja :0 Nie wiem co o tym wszystkim myśleć - mam mętlik w głowie. Właściwie to się przeraziłam! Dopiero dotarło do mnie, że jest jakiś problem. Dodam, że wzięłam receptę na leki, ale z tym też nie jest prosto bo przy moich 45 kg wagi trzeba systematycznie monitorować cykle, żeby zmniejszyć ryzyko ciąży mnogiej. Już nie wspomnę o moich myślach na hasło invitro - pomyślałam "aż tak ze mną źle?!" Ogólnie jestem rozbita. Chyba gdzieś w podświadomości liczyłam, że od samej wizyty w klinice zajdę w ciążę
Chce mi się śmiać i płakać na zmianę. Nie wiem czy taka droga leczenia jest standardem?
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 września 2013, 15:43
Dziś kolejne grzybobranie za nami.... moc maślaczków i kozaczków nawet parę borowiczków
..... potem 2 godziny obierania i nabijania .... następna wyprawa w sobotę
..... !!!!!
Znów to irytujące oczekiwanie. W tym cyklu nie będę się tak spieszyć z robieniem testu. Zresztą chyba i tak nic z tego, bo cycki bolą mnie już od dwóch dni tak jak zwykle przed okresem. Tak bardzo chciałabym mieć już maleństwo. Mój syn już coraz częściej bawi się sam na dworze, albo chodzi do kolegów i w domu jest tak jakoś pusto. Poza tym już nie można go do woli wycałować i wyściskać tak jak wtedy, kiedy był młodszy, bo ucieka 
Już po wizycie.
Trwała prawie 1,5 godz. Bardzo dokładny wywiad. Lekarz przejrzał wyniki zarówno moje jak i męża, zlecił DUŻO nowych badań i mi kazał powtórzyć niektóre hormony. Z moich hormonów nie spodobało mu się moje FSH - pomimo, ze w normie to dość wysokie (tak jak sama myślałam), dodatkowo stwierdził, że progesteron najlepiej byłoby gdyby był trochę wyższy (miałam 14), najlepiej ponad 18 w 21-23 dniu cyklu. Dodatkowo podejrzewa u mnie problemy z prolaktyną (też u siebie podejrzewam:) Co do niedrożności to stwierdził, że mam iść na tą laparoskopię, choć też przyznał, że gdyby on miał to wszystko od początku prowadzić, to najpierw zająłby się polepszeniem parametrów nasienia mojego męża, a w międzyczasie bądź już po poprawie planował laparo. Ale skoro mam termin itd itp, to żebym szła. Analizował wnikliwie wykresy z owu które mu przyniosłam, stwierdził, że mój PMS z takimi objawami jak opisuję nie powinien trwać nawet do 14 dni, tylko 4 dni. Zrobił mi USG i stwierdził, że owulacja już była, najprawdopodobniej z lewego jajnika (ten z niedrożnym jajowodem).
dziewczyny ja już nic nie rozumiem.. test owulacyjny pokazal ze jest dodatni czyli owulacja a ovu dalej ze nie została wykryta.. wiec albo termometr jest do dupy albo już nic nie wiem
CD
no i tu jest kolejny problem, bo ja rzeczywiście jakiś śluz odnotowałam, ale skoku temp. to jak na razie za bardzo nie. Wczorajszy test owu też nic nie potwierdził. Co do śluzu to w końcu zobaczyłam u siebie śluz rozciągliwy
hip hip hurra! jeszcze nigdy go nie widziałam
ale pokazał mi go lekarz hehehe przyznał, że rzeczywiście trochę go mało, ale jest 
co do mojego męża, to również nie jest lekko...badania nasienia tak jak myślałam kazał powtórzyć wraz z posiewem od razu. Co do wodniaka, który mój M. ma no trzeba go operować, ale w sumie nie spytaliśmy, czy ma on wpływ na wyniki. Lekarz powiedział, że po operacji i braniu witamin (o ile nic innego nie wyjdzie), nasienie powinno się poprawić (jeśli przy powtórzeniu badania wyjdzie złe) po jakichś 4-5 miesiącach (!!!!!) Dodam tylko, ze mój M. stwierdził, ze z oparcją ze względu na pracę jeszcze kilka tyg. poczeka......
Blysk_kotka mądre podejście. Ja niestety jestem w gorącej wodzie kąpana i czasami nie mogę coś hlapnąc, ale taka już moja natura. Temat jest zamknięty jeśli o mnie chodzi. Nie zgadzamy się, zdarza się o tyle. Tylko nie podobał mi się moment kiedy Lula_w bezceremonialnie wplątała się w tą dyskusję. Niepotrzebnie... Ja uważam również, że portal Ovu jest przyjazny i nie ma sensu psuć atmosfery 
Za nami 2 nieudane transfery, plan na kolejny transfer był- immunoglobuliny. Dzisiaj kolejna wizyta, okazało się, że mojego lekarza przez dłuższy czas nie będzie. Lekarz, który go zastępował powiedział, że widział już, że przepisano mi immunoglobuliny i zapytał czy już wykupiłam receptę. Powiedziałam, że jeszcze nie bo obawiam się czy uda się w ogóle osiągnąć jedna blastocystę. Wracam do domu, telefon od lekarza- nie mogą mi podać immunoglobulin, zmieniły się wytyczne, lek nie może być stosowany w leczeniu niepłodności, jest trudno pozyskiwany i ma inne zastosowanie. Moja pierwsza myśl- no to mój syn pozostanie jedynakiem. What the fuck? Latami szukałam lekarza, kliniki i sposobu, żeby zajść w ciążę, miało być łatwiej, teraz już wiemy co należy zrobić powiedział mój lekarz prowadzący. Zastanawialiśmy się nawet czy nie przerwać tego podejścia, czy nie szkoda zarodka 
CD
badania, które ja muszę zrobić:
analiza moczu
anty TPO
anty TG
test obciążenia - insulina i glukoza po podaniu 75 g glukozy i na czczo (ze względu na przypadki cukrzycy w rodzinie - dziadek miał)
prolaktyna+prolaktyna po obciążeniu
wit. D3
żelazo
wit. B12
FSH
LH
CA 125
Estradiol
progesteron
testosteron
Badania mojego małżonka:
analiza moczu
morfologia krwi
glukoza
testosteron
TSH
anty TPO
anty TG
vit. D3
PSA
FSH
LH
PRL
badanie nasienia z posiewem
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 września 2013, 02:02
Ja dostałam na razie zalecenie, że mam pić na poprawę śluzu 2,5 litra wody dziennie, łykać wit. B6 0,05 G 3 razy dziennie po 3 tabl. oraz dostałam tabletki FLAVAMED, które mam łykać od 6 dc. do 2 po owulce.
Mój małżonek dostał na razie kwas foliowy, androvit, kwas alfa liponowy (0,1G) i l-carnitynę. Co do androvitu to może zacząć brać jak mu się te dotychczasowe witaminki (FertilMan) skończą, pozostałe już (w tych wit. tego za mało).
No i z wynikami za jakiś miesiąc mamy przyjść, w międzyczasie zastanowić się nad ewentualnie spotkaniami z instruktorem metody Creightona czy jakoś tak, jeśli chcemy w pełni iść ich typem leczenia.
Nie zapytaliśmy o nasze szanse, bo na razie te wszystkie badania trzeba zrobić.
Kobieta w ciąży a święta krowa.
Wszyscy wiedzą czym są święte krowy. W skrócie mogą wszędzie wejść, nabródzić i wszystko będzie w porządku. Właśnie takie zachowanie coraz częściej można zauważyć wśród kobiet w ciąży. Już piszę w czym rzecz. Dzisiaj mieliśmy dwa przypadki takich właśnie kobiet. Pierwszy na parkingu przed sklepem. Zauważyliśmy wolne miejsce na parkingu zaraz przy wejściu, więc oczywistym było że skierowaliśmy tam samochód. Z naprzeciwka jechała kobietka. My już prawie wjechaliśmy na miejsce, a ona nagle po klaksownie. My zdezorientowani o co chodzi, rozglądamy się... okazuje się że kobitka próbowała z dużą prędkością wepchać się na "nasze" miejsce. A że się jej nie udało i w dodatku prawie w nas palnęła to musiała jakoś odreagować złość. Wysiadła i z krzykiem na nas, że my to jesteśmy niedopowiedzialni, że widzieliśmy że jedzie i powinniśmy ją wpuścic, że ona jest w ciąży i że powinna mieć blisko do drzwi sklepu żeby nie dzwigać.... Wsystko byłoby ok gdyby nie to, że była w dość wczesnej ciąży i nawet tego nie było widać i musiałabym być wróżką, żeby o tym wiedzieć. A po drugie nawet gdyby to zza kierownicy i tak nie byłoby widać brzuszka. Strasznie się uniosła i zapomniała o samochodzie, który zostawiła "na chodzie" i to na środku parkingu. Druga sytuacja zdarzyła się już przy kasie. Czekaliśmy na naszą kolej i już prawie, prawie pani kasjerka zaczęła kasować nasze rzeczy gdy nagle poczułam silne odepchnięcie z tyłu. Jakaś kobitka w ciąży pociągnęła mnie do tyłu i weszła przede mnie. Dała pani kasjerce swój towar i odwróciła się do mnie ze słowami :" Ja to w ciąży jestem więc mam prawo wejść bez kolejki". A mnie aż zatkało. Nie łatwiej byłoby postukać mnie w ramię i ładnie wyjaśnić. Nie byłoby problemu tym bardziej, że miała tylko jedną rzecz.
Chodzi mi o to, że coraz częściej kobiety w ciąży wykorzystują jako pretekst żeby coś załątwić szybciej zwalając winę na swój odmienny stan, bo nie mogą czekać, bo nie mogą się denerwować...
Ja wiem oczywiście, że nie każda kobieta w ciąży taka jest
I może miałam po prostu to szczęście trafić na ten "gorszy" typ
Ja na przykład w pierwszej ciąży nie miałam ochoty aby ktokolwiek ktoś traktował mnie jak księżniczkę na ziarnku gorchu. Może dlatego nie podobają mi się tego zachowania u innych. A może to ja jestem dziwna... 
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 września 2013, 18:55
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.