Najgorsze jest to, że mój mąż dostał zalecenie pomyślenia o innej pracy, żeby uniknąć wysokich temp. bo naopowiadał, jakie ma temp. w pracy. Wkurzyłam się, bo mi co innego mówił, jak z nim o tym rozmawiałam, na wizycie co innego, teraz znowu co innego gada...że on na krótko w wysokiej temp. przebywa, ze nie zawsze, ze sezonowo i takie tam szmery bajery..
o szukaniu innej pracy, mimo, ze ta jak najbardziej go niesatysfakcjonuje słyszeć nie chce..trochę sie nie dziwię, ale też wkurza mnie zakładanie, że nie znajdzie, jak nie szuka.. No poza tym pozostaje kwestia, że tu ma umowę na stałe, ja natomiast nie i wcale sie nie zdziwię, jak mi jej na stałe nie przedłużą. Oczywiście umowa na stałe niczego nie gwarantuje, ale jednak..Jak ja nie będę miała pracy, to on żeby chociaż miał..choć temat z pracą jest zawsze trudny i nawet gdyby nie te starania itd. to i tak trzebaby coś pomyśleć, zmieniać itd. bo masakra..juz o tym kiedyś rozmawialiśmy, ale temat z moim mężem ciężki, oj ciężki..
Zapłaciliśmy DUŻOOO...ale niczego innego się nie spodziewałam.
Łudzę się jeszcze, że chociaż wyniki męża może będą w miarę ok..gdyby nie te wyniki męża, moze byłoby krócej z tym wszystkim..A on jeszcze ten zabieg pewnie będzie odwlekał znając życie..
Jak na razie wniosek mam tylko jeden: DŁUGA DŁUGA droga przed nami...
No ale lekarz pochwalił to, że przyszliśmy szybko..
Jeszcze jedno - dziewczyny, czy Wy też macie tak że drukując wykresy z poprzednich cykli nie drukuje sie czas współżycia? Mi nawet na bieżącym sie nie wydrukował - nie wiem o co chodzi?
Plan opracowany:
1 Piatek powtorka badan hormonalnych (zrobione)
2 Zapisanie do kliniki nieplodnosci
3 Za tydzien wizyta u innego gin
4 W czasie dni plodnych test PCT
5 No i najwazniejsze bym zapomniala- "Serducha codziennie" a noz zaskoczy ha 
Cel:
Do grudnia zafasolkowac

Wiadomość wyedytowana przez autora 20 września 2013, 09:32
Dzień z życia Aniołka?
Pamiętam jak to było..ktoś mnie łaskotał a potem...a potem już tak chciałam wyjść...tam do Was i wyciągnęli mnie, ale tatuś się odwrócił, a Ty Mamo płakałaś Dotknęłam policzków Twoich - zapłakałaś mocniej, chciałam przytulić tatusia, ale się tylko skulił... Dlaczego? Chciałam krzyczeć, bo byłam blisko, ale nie widzieliście. A moje pieszczoty sprawiały Wam ból. Wtedy przyszła po mnie... Nie przedstawiła się.. zabrała na chmurkę i pogłaskała po główce. Powiedziała, że jeszcze troszkę i mnie zobaczycie, i będziemy się uśmiechać. Powiedziała, że nauczy mnie wszystkiego. Zapytałam, dlaczego jestem tutaj. Podobno wszystkie dzieci wracają na chmurki, kiedy ich skrzydełka są zbyt duże. To znaczy, że jeszcze nasze duszyczki nie są gotowe, by zejść na ziemię, by stawić czoło trudom codzienności. Mądre słowa, za dużo... Zasnęłam.
Kilkanaście minut później obudziła mnie. Powiedziała, że czas na lekcje. Zabrła mnie do Was. Zabawne, ale byliście w domku już. Nadal płakaliście. Byłam zła. Tak zła, że tyle bólu, że tęsknicie do mnie a ja do Was, choć się nie widzimy. Moja nauczycielka wyjaśniła, że nie mogę się denerwować. Tak właśnie sprawiam, że bardziej boli, że moja cierpliwość nauczy Was uśmiechu i że kiedyś się spotkamy.
Podglądam Was co kilka minut. Patrzę, jak się bawicie z moim rodzeństwem. Zazdroszczę. Ale kocham Was wszystkich. Dla Was płyną dni, miesiące, lata. A dla mnie to sekundy, minuty, godziny. Tak wolno. Ale postanowiłam zamrugać. Mrugnęłam oczkiem. Uśmiechnęłaś się! Zobaczyłaś ten błysk Słońca i uśmiechnęłaś się do mnie. Tata też! Te dwa ciepłe uśmiechy tulę do serduszka, tulę mocno. Teraz błyskam co kilka minut i się uśmiechacie. Czasem do nieba, czasem do dzieci, czasem do siebie, a ja chowam to i podglądam Wasze spokojne życie.
Przyszła...przyszła i powiedziała, że mamy ważne zadanie... Pokazała mi samotnego zapłakanego Aniołka. Kazała zabrać za rączkę. Powiedziała, że minęło dość minut i muszę zaprowadzić maleństwo do Twojego brzuszka. Że ma już dość słabiutkie skrzydełka i może zejść i że potrzeba mu ciepła.
Nigdy nie zapomnę tej godziny. Dla Ciebie minęły wieki i wiem, że nadal pamiętacie... Zobaczyłaś dwie kreseczki... Płakałaś. Ty, Tatuś.. płakaliście razem. A ja stałam przy Was i głaskałam brzuszek uspokajając.
Już czas...Poczujesz ruchy. Idę połaskotać brzuszek. Gili gili Auć kopie Gili gili Auć znowu kopie. Och jak cudownie! Tulę, głaszcze, a Wy się śmiejecie. To ciepło z Waszej radości sprawia, że mogą fruwać wysoko.
Och minęło kilka sekund Oj!!! Zapomniałam Mamusiu! Znowu płaczecie. Mamusiu nie... Przepraszam, już łaskocze, już maleństwo kopie. Nic nam nie jest. Nic Wam nie jest. No gili gili gili gil I wielki kopniak Ufff Uspokoiliście się...
Tak przewędrowałam z Wami w moim świecie minuty, a w Waszym miesiące i lata. Już czas wyjść, już przychodzę i budzę maleństwo, a ty czujesz pierwsze skurcze. Cierpisz... ale jednocześnie cieszysz się. Głaszczę Ciebie, by mniej bolało. Wołam Maleństwo, by szybciej wyszło. Jest! Po tylu godzinach się wydostało, choć dla mnie to tylko mgnienie
Od tej pory mogę tylko Was obserwować, mrugać Wam, a czasem szeptać. Wiem, że pamiętacie. Jeśli znowu będę musiała zaprowadzić Aniołka do Twego brzuszka, by przemieniło się w maleństwo, będę bliżej. Jeśli nie, będę czuwać, aż minął moje 24 godziny i lata Waszego życia
Przyjdę wtedy do Was i przytulę. Przyjdę i powiem, jak tęskniłam, i wtedy znowu się dotkniemy. Bez łez, bez żalu. A teraz tylko spoglądam z uśmiechem i już nie zazdroszczę, bo choć nie mogę Was dotykać, to mogę pilnować, by nic Wam się nie stało.
Kocham Was. Każdy błysk słońca, każdy szum drzewa, każda kropla rosy, każdy raz, gdy zatrzymujecie się i zachwycacie światem, to moje wyszeptane kocham do Was...
38 dzień cyklu miesiaczki brak, czuję jednak ,że jest tuż za rogiem,dziwne wczoraj rano pojawiła się maleńks czerwona kropeczka na wkładce,myslałam,że to już ale nie cały wczorajszy dzień i dzisiejszy ranek nic. Czekam wiec bo na pewno sie pojawi.
"Nie boisz się spróbować jeszcze raz, boisz się cierpieć z tego samego powodu."
Ciężko się powstrzymać od drugiego pierwszego wpisu.
Nastrój się polepszył. Wyjaśniliśmy sobie z moim Lubym nasze obawy ..., było przytulanie i chędożenie. A co mi tam. Coś w ostatnich miesiącach mało bzykania więc czas nadrobić. Jak będzie w praktyce? Się zobaczy. Chęci są a to już coś. Tryb zadaniowy w związku z długotrwałym staraniem o potomstwo przymglił nam namiętność. Ale, że namiętność rzecz wiadoma, to nadrobimy braki i w tej kwestii.
W ciąży nie jestem bo znowu plamię. I jakkolwiek by mnie nie pocieszano, to nie jest to raczej plamienie implantacyjne. Chyba, że takowe mam od paru lat....w co szczerze wątpię.
Choroba powoli przemija bo zaczynam trzeźwiej myśleć. Jestem na dobrej drodze do logicznego myślenia 
ale dzisiaj się trochę zdenerwowałam. Jechałam z moim do szkoły na popołudnie bo chodzę do wieczorówki i obok nas siedziała pewna babka. Znam ją bo pomaga mojej byłej gin, ustąpiła pewnej babce miejsce i stwierdziła, że ma nigdy nie ustępować kobietom w ciąży miejsca bo one się puszczają. We mnie się aż zagotowało. Chciałam jej coś powiedzieć ale nie zdarzyłam bo wysiadła z autobusu..
Trochę się podłamałam, bo moje dni płodne są akurat wtedy, gdy idę do szkoły wraz z misiem a na dodatek nie mieszkamy razem ale jakoś to zaradzimy 
"Mijaja dni miesiace,a lada chwila miniee rok" w tym momencie nie do zakochania,a do rozczarowania.Miejmy nadzieje,ze tego rozczarowania nie doczekam,a wrecz przeciwnie grrrrrr.
Zastanawialyscie sie kiedys jak wygladaly by Wasze pierwsze starcia i zadania w roli matki?Przyznam sie,ze spotkal mnie niedawno przypadkowy sprawdzian w trakcie codziennego dnia w pracy.Klientka przymierzala na maluszka piekne body na wzor mini smokingu.Wymieklam,gdy to zobaczylam.Piekna naszyta muszka,czarna kamizeleczka az korcilo podac do kompletu czarne malutkie lakiereczki.Uslyszalam nagle pytanie:
-"Pomoglaby mi Pani zalozyc malemu buciki?"( Gdybyscie zobaczyly jak rozdziawilam usta to pewnie padlybyscie ze smiechu)
-"Tak oczywiscie,ze tak:)!-tutaj pojawia sie banan jak stad do krzyzyka na zakladce"-(Drzacymi rekoma zaczelam zakladac buciki na malutkie stopki cudnej istotki. Kiedy nagle strach minal i dlonie same zaczely mnie prowadzic.)
-"Musze robic to bardzo delikatnie bo nie mialam jeszcze tej przyjemnosci,poniewaz nie mam wlasnych dzieci"
Klientka swietna w pelni mi zaufala zachecajac usmiechem az chce sie zyc.
Final byl jeszcze lepszy maluszkowi tak sie spodobalo body,ze go brzydko mowiac obrzygal,to byl znak,ze body bedzie za dwa tygodnie jeszcze dobre i zadnego innego nie da sobie nalozyc:)
Kiedy ja bede mogla komus podarowac taki sprawdzian?
"Psssssst" w koncu nadeszla ta chwila pstryk otwieranej puszki piwa.Spojrzenie Miska z usmiechem na twarzy (w myslach "Jak ja kocham ten usmiech")bedzie sie odprezala tak bardzo pragnie tego dziecka.Pragne i czasem przyznam to ze wstydem nie wytrzymuje i siegam po puszke piwa lub lampke wina wtedy przestaje myslec.Znowu pojawiaja sie mysli "Caly czas durna odmawiasz sobie wszystkiego bo to przeciez moze zaszkodzic dziecku.Jednak nadeszly czerwone dni juz nikomu durna nie zaszkodzisz".Te dni sa najgorsze smutek przeplata sie z lzami i jakos trzeba wstac na nogi.Nie dam sie "przewrocic" dni smutku minely oby kolejne nadeszly za 9 miesiecy.
Cholera....
gdyby nie mój mąż zapomniałabym o jutrzejszej, tak wyczekiwanej (!!) wizycie u ginekologa - czekam na nią już prawie drugi miesiąc! Za dużo spraw na głowie.
Udało mi się zapisać do b.dobrego lekarza(po wizycie zdradzę szczegóły
, wykres z Ovu wydrukowany, testy owulacyjne spakowane, męża wyniki są, moje podstawowe też, jeszcze jutro muszę zrobić FSH, LH, estradiol i testosteron -zgodnie z zaleceniem lekarza między 2 a 5 d.c. a że dopiero dzisiaj @@@ - jutro jest 2 d.c. i akurat wizyta u gin. mam nadzieję, że wyniki będą do 14 jak z samego rańca zdam krew....brrr
Ponawiamy też u męża badanie ~~ to już będzie trzecie.
Teraz w głowie mam burzę myśli, tyle pytań do lekarza...ale jak znam życie i siebie - jak tylko wejdę do gabinetu to zapomnę wszystko, dosłownie wszystko. Szkoda, że wizyta na NFZ trwa tylko 15 minut.
Cholera! ta nasza służba zdrowia.... chociaż heh, jak ostatnio zalogowałam się na stronkę nfz, to suma moich świadczeń zdrowotnych (wizyty u lekarzy, specjalistów, operacja, badania) przekroczyła 19 tysięcy złotych ( WOW ) to może jednak nie jest aż tak źle? Fakt faktem, że ok 13 tys. to sama operacja kręgosłupa wyniosła.
3majcie kciuki, wierzę że TEN lekarz da nam nadzieję, która zabrał inny lekarz interpretujący pierwsze wyniki męża...
Dziwne, a może i nie dziwne ?!
Ovu pokazuje, że mam dzisiaj dzień płodny.
Jak to możliwe?
HELP
Pospiech przed praca by odebrac testy owulacyjne z poczty bo oczywiscie awizo w skrzynce bo listonosz do nas nie dotarl.
-"Przykro mi,ale nie moge wydac Pani paczki bo nie jest Pani rodzina"
Jak jej wytlumaczyc,ze chlop spi po pracy i nie ma kiedy odebrac przesylki,ktora jest zreszta dla mnie!
-"Rozumiem,ale mam jego dowod przy sobie,ktory wskazuje na jego pozwolenie odebrania przesylki"
-"Niestety,ale takie mam przepisy..a co to za list?"
-"Z allegro zreszta dla mnie.. testy (w myslach "Moze ja tym porusze i mi ja wyda?)"
-"aaa z Allegro tak testy? (tutaj pojawil sie usmiech na twarzy Pani sluzbistki)dobrze,ale prosze na przyszlosc zamawiac na siebie (po co mi konto na allegro-.-)bo ktos inny moze nie wydac.
Nawet Pani z poczty patrzy na mnie z politowaniem(o Pani z Apteki juz nie wspomne) czy to juz rozdraznienie z nieudanych prob zajscia czy cos w tym jest??
38 dzień cyklu miesiaczki brak, czuję jednak ,że jest tuż za rogiem,dziwne wczoraj rano pojawiła się maleńks czerwona kropeczka na wkładce,myslałam,że to już ale nie cały wczorajszy dzień i dzisiejszy ranek nic. Czekam wiec bo na pewno sie pojawi.
Mieszkanie w kraju bez znajomości języka dziś okazało się lekko niezręczne. Po osiedlu łazi facet z mikrofonem i coś krzyczy no ale oczywiście nie wiem o co chodzi i nagle jedzie wielki samochód i pryska jakimś gazem - pewnie akcja odkomarzania. Ledwo zdążyłam zwiać do domu!!!
Może facet mówił.... "jeśli jesteś w ciąży schowaj się do szafy" cholera wie 
Pełnia, w nocy spać nie mogłam
bo dwa razy tak zupełnie bez powodu zaczęła mi lecieć krew z nosa. Ponoć to teraz norma, ale za pierwszym razem każda zmiana nawet ta "normalna" jest niekomfortowa.
No ale dziś jest ostatni dzień I trymestru, więc oto fota podsumowująca - co udało mi się "wyhodować" przez te 3 miesiące. Widzicie tą prześliczną krągłość, którą tak dzielnie prezentuje już od rana
Tyle kotletów na to poszło!!! Proszę docenić 

Wiadomość wyedytowana przez autora 19 września 2013, 07:00
Dzisiaj w nocy obudziłam się 2 razy i dwa razy zmierzyłam temperaturę 
Dopiero kiedy zmierzyłam ją drugi raz zdałam sobie sprawę że jest kuźwa noc i co ja robię !!
Jakaś masakra !! nie wiem o co mi chodziło
wydawało mi się że budzik dzwonił i do pracy już muszę wstać, ale za oknem było ciemno więc spojrzałam na zegarek a tam 4.37 !!
No ale jak zmierzyłam o tej 4.37 to temp. wynosiła 36,5 a rano tak jak zawsze mierzę było 36,8 więc jednak godzina ma ogromne znaczenie bo to jednak spora różnica jak dla mnie ponieważ ogólnie mam niskie temp.
Teraz juz jestem w pracy - niewyspana, boli mnie podbrzusze i jajniki, cycki jakieś dziwne w sumie nie wiem czy bolą czy są wrażliwe ehhhh
No nic, trzeba się brać do roboty 
Całuję Was - Miłego dnia
Jeszcze tylko dzisiaj i piąteczek !!! 
Ojej, ale mnie dawno nie było na moim pamiętniku.
Wasze codziennie czytam, kibicuje, trzymam kciuki.
U mnie w porządku, to już 13 tydzień. Brzuszek coraz większy, spodnie i spódniczki, które nie są na gumie poszły w odstawkę
W piątek o 9 idę na usg - prenatalne, koniecznie muszę powiedzieć, że proszę o nagranie na dvd. Mam nadzieje, że będzie wszystko dobrze.
Miłego dnia:)
Jesiennie- niebo cały czas zasnute ciężkimi chmurami , zimne poranki. Na spacerze z psem zobaczyłam dojrzałe kasztany , pękate łupinki gotowe do tego by spaść , rozbijając się i ukazując różnokształtne brązowe owoce. Swoją drogą ,nie wiem czy to już nie za późno , nie pamiętam już czasów kiedy zbierałam kasztany w wiadomym wszystkim celu. W moim idealnym świecie powinnam mieć już 7 letnie dziecko , z którym wybrałabym się na takie zbiory i potem w domu razem puścilibyśmy wodzę fantazji, tworząc kasztanowe postacie. 7-letnie dziecko- abstrakcja dla mnie , bo nic nie wiem na ten temat, czy nadal dziecku idącemu do pierwszej klasy, daje się rożek obfitości zwany w moich rodzinnych okolicach "tyta"? Pamiętam swój , wielgachny, wypchany po brzegi łakociami i mamę , elegancką jak zawsze odprowadzającą mnie pierwszego dnia do szkoły, kiedy to olbrzymim ołówkiem pasowano mnie na ucznia. Jak to dziwnie wygląda teraz z perspektywy czasu, nie byłam pierwszym dzieckiem, moja siostra jest pięć lat starsza , więc pewnie ekscytacja tym wydarzeniem nie była już tak wielka. Zresztą byłam krnąbrnym dzieckiem , wiecznie potargane włosy i ubłocone buty, nie do przegadania . Gdy oglądam stare zdjęcia, widzę wyraźny kontrast, moja siostra zawsze idealna, włosy ułożone , czyściutka, wykrochmalona niemalże i ja w tym samym wieku zawsze jakaś taka wymięta- zupełnie inny typ i tak już zostało,jesteśmy zupełnie inne .... Owulacji nie było , może jeszcze nie było , może w ogóle nie będzie bo śluz zaczyna się robić jak zawsze mleczno-budyniowy.Jesień zawsze nastraja mnie lekko melancholijnie. Tęsknie za latem, każda pora roku ma dla mnie indywidualny piękny smak , ale lato kocham najbardziej. To piękne dojrzałe, gorące , leniwe ..Dla odmiany jesienią uwielbiam lekki chłod , kiedy ubiera się ciepły swetr i można poczuć jego ciepło, kiedy za oknem pada deszcz i można w oknie obserwować rozmywający się w jego kroplach świat, cieszyć się z tego że się nie moknie. Pamiętaj nic się nie dzieje bez przyczyny , tak zawsze sentencjonalnie mówi jedna z moich bliskich koleżanek i ja w to wierzę. Zarówno ona jak i moja najlepsza z najlepszych przyjaciółek mają za sobą bolesny związek, załamanie i ból rozstania i wtedy to ja wbijałam im to do głowy, że jest szersza perspektywa , której jeszcze nie widzą , większy plan , tego pana u góry który każdemu z nas przygotował odmienną ścieżkę. To ja im wmawiałam że się ułoży i kiedyś zobaczą że to tak właśnie miało być - nie inaczej! Potem usłyszałam - miałaś rację , jak więc mogę w to nie wierzyć , to naturalny bieg rzeczy , jak nurt rzeki , ustalony, niezmienny , zawsze w tym samym kierunku. Po dwudniowym ciężkim stresie , dzisiaj jestem spokojna, nic się złego nie stało. Mam też żal , za głupotę mojego partnera, powinnam zdecydowanie zacząć ubierać się na czarno , na znak żałoby bo jego rozsądku i inteligencji.Odebrałam papiery ze szkoły jazdy, egzaminy wewnętrzne , imitujące ten prawdziwy- zdane , choć nie bez kłopotów co oznacza że na tym prawdziwym też nie będzie mi łatwo. Szukam pracy , nowej ..choć powoli skłaniam się kolejny raz do tego żeby wziąć cokolwiek , byle zając czas i nie fiksować w domu, nie myśleć za dużo , bo to mi szkodzi.
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 września 2013, 08:44
Mój Mąż jak zobaczył ten filmik również uronił kilka łez i powiedział, że Nasz Aniołek też patrzy na Nas z góry... Szczerze myślałam, że go to nie wzruszy, ale teraz widzę, że on też to przeżywa.
Wypiliśmy sobie lampkę winka i po serduszkowaliśmy sobie
było cuuudownie. Kocham go niesamowicie! 
Drogi Czytelniku - Miły Gościu,
pamiętnik jest udostępniony publicznie, ja decyduję o jego treści (włącznie z komentarzami), ale to Ty decydujesz czy go czytać, czy nie. Jeśli moje wpisy nie podobają ci się - nie czytaj, jeśli je polubisz - będzie mi bardzo miło 
Muszę się wypisać, bo tyle rzeczy wartych jest komentarza - zwłaszcza tu na OvuFriend. Nie będzie to pamiętnik pełen "ochów i achów" nad ciążą, nienarodzonymi maluchami, czy noworodkami.
1. Dlaczego nie ma możliwości zmiany wyglądu strony??? Rzygam już tym okropnym różem. To zapewne wina stereotypowego myślenia o kobietach, że taki kolor im się podoba. Może niektórym faktycznie - ich sprawa, ale miejsce jest fajne i jak chce się dłużej na nim pobyć, to pasowałoby być daltonistką. Koszmar.
2. Dlaczego ludzie nie używają opcji autokorekty tekstu??? Czytam wpis, w którym autorka zarzuca komuś prostactwo, a za chwilę sama pisze "ewakułować" i "chorubsko". Nie chodzi o jeden błąd, ale o manierę totalnego lekceważenia zasad ortograficznych i interpunkcyjnych. Nigdy nie czepiam się takiej osoby, ale oczy bolą od patrzenia na te błędy i to u dorosłych osób!!! Czy tak trudno kliknąć w podkreślony na czerwono wyraz i poprawić go???
3. Pewnie jeśli to kiedyś ktokolwiek przeczyta na tym forum to mi się oberwie, ale i tak nie zawaham się napisać, że kobiety będące w pierwszej ciąży stygmatyzują się, jakby były jakimś odmiennym gatunkiem ludzkim. Masakra. Nie ma nic gorszego w relacjach między kobietami niż aktywna nawiedzona kobieta w ciąży lub tzw. matka wszechwiedząca - jedyna prawdziwa. Amen.
Czasem zdarza się, że ciężarna nie trafia nigdy do kasty "nawiedzonych mamusiek", ani za pierwszym, ani za kolejnym razem, ale bywają też przypadki, że jak ktoś był nawiedzoną mamuśką w pierwszej ciąży, to potem ten stan utrzymuje się przez proces wychowania dziecka, aż do następnej ciąży i tak dalej... Brrrr, dostałam dreszczy na myśl o tym.
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 września 2013, 13:08
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.