Dziś na Ovu zielona lampka, więc do roboty 


Życzę wam kochane miłego, owocnego weeekendu 
Jestem z siebie dumna. Dziś cały dzień byłam na działce, trochę popracowałam w kwiatach, w szklarni i mogę stwierdzić, że niewiele myślałam o problemach z zajściem w ciążę. Nie mówię, że wcale nie myślałam, bo coś tam przez głowę mi przeszło odnośnie wątpliwości związanych z owulacją w tym cyklu - myślę, że nie było jej i nic nie wskazuje na to, że będzie. Ani test owulacyjny, ani temperatura... postanowiłam, że w poniedziałek zadzwonię do mojego ginekologa i poproszę go o zrobienie jeszcze jednego USG, chcę się upewnić.
A teraz znowu zapominam o problemach, idę do Męża i rodziny na pizzę i drinka z colą.
Życzę optymizmu wszystkim zdołowanym tak jak ja 
dzisiaj popołudnie a raczej jego część miałam do bani bo martwiłam się o mojego misiaka:(. Miał być po 12 u mnie a wiedziałam, że mu padł tel i nie było go do 15. A już miałam dziwne myśli, że miał wypadek, że coś mu się stało. Jak wszedł do mojego mieszkania to pierw na niego nakrzyczałam czemu nie dał oznak życia czy wie która godzina itp. a potem wtuliłam się w niego i płakałam ze szczęścia, że nic mu nie jest.
Wieczorek zaczął się seksikiem
owocnego wam wszystkim życzę weekendu i następnych dni 
Dzisiaj będzie typowo Ovufriendowo , bez moich humorów i dziwnych rozważań o życiu. Nie wiem co jest , owulki według mnie nie było. Po @ miałam jeszcze kilka dni plamienie, choć nawet nie jestem pewna czy można to nazwać plamieniem. Na majtach nie było ani śladu, podczas serduszkowania też nic ale jak szłam siku to na papierze już były czerwone ślady- sorki dziewczyny za drastyczne opisy ,ale nie da się tego inaczej opisać a jakoś sądzę że żadnej z Was to nie krępuje i nie szokuje. Potem śluz był jak woda, dosłownie jak woda. Przezroczysty i płynny, nie ciągnął się , jak woda i koniec. Z pewnością nie pomyliłam go z śluzem z podniecenia - bo ten znam na wylot i wiem jak wygląda
Z tym że szyjka wtedy nie była jeszcze jakoś specjalnie wysoka, była twarda i przy dobrych chęciach średnio otwarta. Potem śluzik zaczął się robić już mleczny, a obecnie jest typowo kremowy. W czasie mlecznego ,szyjka była już wysoko i otwarta i nic już z tego nie wiem . Po tym jak ovu wyznaczył mi ovulkę i to przerywaną linią wynika że @ przyjdzie 21 dnia czyli w leczeniu mam regres . Męczy mnie już to , i nie chodzi o to że liczyłam że w tym cyklu się uda. Dałam sobie już z tym spokój a jak D. wyjechał przed płodnymi to w ogóle pomyślałam że tam na górze nam nie sprzyjają. Chodzi o to że fajnie by było mieć świadomość że wszystko jest ok i idzie ku lepszemu a nie że zamiast iść do przodu to jadę na wstecznym wrrr!! Umysł zajęłam , jakby to dziwnie nie zabrzmiało piszę coś na kształt powieści , winę za to ponosi Inessa bo to ona mnie zmotywowała :* jeśli ktoś myśli że zwariowałam to potwierdzam ale plus jest taki że oczyściłam łepetyne z wszystkich niepotrzebnych , męczących myśli . ...
No i siedzę od wczoraj kołwata taka..
To było tak:
Rano się wkurzyłam i stwierdziłam,że nie będę czekac na okres zalecane 3 dni tylko jak mam dziś iść na piwo do pubu to przecież muszę wiedzieć czy mam prawo się alkoholizować.
Wzięłam test i zabrałam sie do roboty.
Kupiłam test taki o..elektroniczny dla idiotów - tzn gdzie jest napisane słownie "ciąża" "brak ciąży" i ilość tygodni.Może w aptece jakoś tak licho wyglądałam i pani dała mi taki..może po tym włosku powiedziałam jakoś z arabskim akcentem nie wiem..no nie ważne.
Zrobiłam.
Pokazało się "ciąża 2-3 tydzień". No to ja..w bek. Bez sensu w ogóle zareagowałam, powinnam skakać a myślałam tylko,że dziś jest Oktoberfest. Potem spojrzałam w lustro i zdrowo puknęłam się w głowę, powycierałam nochal, umyłam oczy i idę do sypialni gdzie chrapie mój stary. Z miną skwaszoną podaję mu ten test i mówię "czytaj,patrz i płacz"..Wziął i gaaapiii i gaaaapii i gaaapi w ten test..i widzę,że nic nie rozumie .(Faaaaceeeeciiii!) No w końcu ja zniecierpliwiona mówię "No i co?Wyczytałeś?" ..A on" No że co?..to znaczy tak czy nie.." "No nie przeczytałeś??!!!" "Bez okularów nie widzę"..
No jasny szlag!
Zajęło mi trochę czasu zanim uzmysłowiłam mu,że bedzie ojcem.
Zszokował się - oczywiście sie ucieszył - ale tak jak spał- tak wstał - ubrał się i poleciał biegać.

No i nabawił się bólu gardła i jęczy znowu..
No tak u nas nie mogło być normalnie - no bo jak.
Ola się obraziła i zapowiedziała ,że dzieciucha nie wpuści do pokoju swojego - a po za tym to gdzie on będzie mieszkał??
Ja modlę się o córkę - przecież dopiero co pokój pomalowałam na różowo!
Robert już wyobraża sobie nowego kibica AC Milan a Ola mnie straszy bliźniakami..
Idzie zwariować w tej rodzinie.
Teściowa mi zrobila rybę w pomidorach - jedyna co mnie rozumie..
Ze spraw czysto przyrodniczych. Wczoraj zaczęłam lekko plamić krwią. Dziś to już coś jakby jasna krew w większej ilości. Niby miesiączka ale bez specjalnego bólu. Chyba femifertil działa. No ale ciąża to to nie jest.
Ze spraw organizacyjnych. Wyjechaliśmy wczoraj z domu ok 10.30 obejrzeć drewniane domy. Myślę, że jeszcze jakieś 3 lata i dojdziemy do decyzji o wyborze domu do wybudowania. Wczoraj nie tryskałam entuzjazmem oglądając drewniane dworki, drewniane ozdoby i drewniane....wszystko.
Potem zakupy. Wydaliśmy kupę kasy w kompletnym spontanie. Lepiej nas żywić niż ubierać. Pomiędzy zakupami zajęliśmy się dogadzaniem naszym zmysłom smaku. Dawno tyle nie zjadłam. Po wspólnym polowaniu na ciuchy, buty itp, wróciliśmy do domu przed 23. Szok! Raczej nie spędzamy tak weekendów.
Dzisiaj trochę porządków choć niedziela.....
Muzyka w tle. Ja się wyciszam. To będzie ładny dzień.
Dziś mijają 4 miesiące od śmierci mojej córeczki..... 22 maja o 13.20 została wyrwana z mojego brzucha przez cc już śpiąca .... Tak bardzo mi Ciebie brak maleńka .... Kocham Cię z całych sił.....
Co za nocka! Budzilam sie co 1-2 godziny zupelnie bez sensu i bez powodu! Przygrywka do nocek z maluchem? 
W koncu zwleklam sie z lozka o 11:00 tylko dlatego, ze luby wlozyl mi do buzi loda w polewie czekoladowej. Troszke nam sie posciel zachlapala.
Tzw. inne czynnosci seksualne, nie wiem, jak to sie na wykresie zaznacza! 
Teraz trzeba by jakis obiad sklecic i niedziela zleci. A potem znow poniedzialek, ble! Po piatkowym "mini strajku" jakos wyjatkowo nie ciagnie mnie do pracy!
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 września 2013, 15:25
Za tydzień odbiór wyników badań i wizyta kontrolna u ginekologa oraz ... powrót do normalnego funkcjonowania, czyli do pracy. Chyba dobrze mi to zrobi bo siedzenie w czterech ścianach i rozpamiętywanie zaczyna mnie pomału ciągnąć na samo dno.
Od dnia kiedy zaczełam korzystać z tego programu tym samym zaczełam dogłębne obserwacje swojego ciała: śluz, temperatura w tym miesiącu nawet szyjka macicy to powiem szczerze nie rozumiem tego wszystkiego!! temperatura ok jak widac jest faza niskich i wysokich temperatur ale śluz nie pokrywa mi sie z temperaturami: czyli po owulacji śluz jest kremowy lub jest suchy, ja często mam naprawde mokro. Śluz rozciągliwy zaobserwowałam od 8 dnia cyklu- żeby tak wczesnie byla owulacja? Ah jest to naprawde skomplikowane...
Witam wszystkie obecne i przyszłe mamy i tatusiów 
Jestem tu nowa i chyba przez przypadek weszłam na tą stronę i spodobało mi się. Od roku z moim ukochanym staramy się o dzidziusia i czytałam o tym jak zajść w ciążę po łyżeczkowaniu. 18 lipca byłam na zabiegu w 10 tygodniu. Lekarz stwierdził że w 8 tygodniu ciąży ustało serduszko naszego dzieciątka. Nie życzę nikomu tego co przeżyliśmy ale pozbieraliśmy się i zaczynamy się starać znowu. Pozytywne nastawienie jest bardzo ważne i wiem że czasem ma się gorsze dni ale zawsze trzeba być pozytywnie nastawionym. Muszę poczekać na miesiączkę bo to dopiero będzie druga po zabiegu i wtedy zacznę wypełniać wykresy bo teraz jeszcze nie ma to sensu. Ale już się pozytywnie nastawiam się, że za niedługo będę się mogła pochwalić dobrą wiadomością
"Nawiedzone mamuśki" cz. 1
Nie rozumiem ich - trzeba to przyznać. Trochę też boję się ich wpływu na inne kobiety, wiem jak bardzo radykalne poglądy bywają "zaraźliwe". Pierwszą styczność miałam z nimi jeszcze jako panna, jeszcze zanim zaczęłam myśleć na poważnie o dziecku. Ich przepis na świat to: jesteś z nami, albo przeciwko nam. Zazwyczaj nie uznają kompromisów - twardo trzymają się swojego albo-albo. Pierwsza kwestia to oczywiście posiadanie dziecka, bo rzadko nawiązują prawdziwy dialog z kimś spoza "kasty" dzieciatych, a jeśli już nawet do tego dojdzie, to sypią złotymi radami jak z rękawa. Niby życzliwie, ale z przekąsem. U mnie puenta takiej rozmowy brzmiała mniej więcej tak: nic nie wiesz o PRAWDZIWYM życiu, bo nie masz dziecka. Żadnej z nich nie interesowało to, czy tego dziecka nie chcę, czy po prostu nie mogę go mieć...
Powoli utwierdzałam się w przekonaniu, że warto bacznie się im przyglądać i dzięki temu wyśledziłam kolejną charakterystyczną cechę: oświecenie na skutek zajścia w ciążę lub urodzenia dziecka. Tak, jak gdyby życie wcześniej (nawet jeśli trwało blisko lub ponad 30 lat) nie liczyło się zupełnie. Jedna z nich bezpretensjonalnie zerwała kontakt z koleżankami i przyjaciółkami, które nie miały dzieci, bo... rzekomo doznała objawienia, iż tylko macierzyństwo nadaje życiu sens.
Hmmm, widziałam plusy życia bez dzieci i nie znikły mi one sprzed oczu tylko dlatego, że udało mi się z mężem spłodzić potomka. Owszem - chcę mieć więcej dzieci, ale żeby traktować to jako misję - jedyną słuszną drogę, poza którą życie nie ma sensu? No nie!!! 
Ciąża, poród i wychowanie dziecka to normalna sprawa - nie otwarła mi się dodatkowa "czakra" na skutek zapłodnienia i zmądrzałam może ociupinkę, ale też tylko w jednej kwestii (wychowania dziecka do trzeciego roku życia, co będzie dalej - zobaczymy
. I jakkolwiek moja ciąża i macierzyństwo było wyczekane i upragnione, to jednak nie czuję się z tego powodu wyjątkowa - nie na tyle by mówić innym jak mają żyć.
"Nawiedzone mamuśki" ujawniają się czasem jeszcze w fazie ciąży, ale o tym jutro. 
Nie myślałam , że tak szybko będzie jakaś odpowiedź z Waszej strony aż się milej zrobiło 

Wiadomość wyedytowana przez autora 22 września 2013, 16:14
Od przyszłego cyklu zaczynam starania ze wspomaganiem (Clostybegyt). Ze względu na moją niską wagę będę brała tylko pół tabletki. Lekarz stwierdził, że najważniejsza jest wiara w skuteczność leczenia. Trudno jednoznacznie stwierdzić jak to właściwie u mnie jest - po 16 bezowocnych cyklach tracę już nadzieję na zaciążenie, a do samego leczenia mam ambiwalentny stosunek. Czytam fora i historie dziewczyn na ovu i wiem, że to długi i skomplikowany proces. Mam ogromną nadzieję, że się uda, ale też świadomość, że może to trwać. Frustruje mnie fakt, że mamy wszystkie wyniki w normie, a jest problem. Martwi mnie też fakt koniecznego monitorowania cyklu - godziny pracy utrudniają sprawę. Lekarz zaproponował zwolnienie, które w pewnym stopniu rozwiązuje problem, ale trzeba je zanieść do wglądu. A na nim pieczątka "klinika leczenia niepłodności". Nikt w pracy nie wie, że staram się o dziecko, o problemach już nawet nie wspomnę. Byłabym sensacją miesiąca, a znając takt moich koleżanek z pracy, niejedna by się pytała wprost i komentowała. Obawiam się jednak, że będę zmuszona wziąć to zwolnienie z nadzieją, że jednak nie wypłynie ta informacja. Tylko co powiedziać tym, których musze poinformować o nieobecności? Jak wyjaśnić, że nie będzie mnie tydzień, a nie wyglądam na chorą? Kurcze... Jeśli mam realizować plan ustalony przez lekarza (monitoringi, inseminacje) to czeka mnie kilka zwolnień 
Dziewczyny, po inseminacji trzeba leżeć? Ile czasu? Konieczne jest zwolnienie?
Przed braniem leków postanowiłam zrobić komplet badań hormonalnych żeby się upewnić, że są ok. Kolejne wyniki potwierdziły się. Jedynie prolaktyna jest nieznacznie podwyższona. Robiłam je w 19 dc. Nie wiecie co to może znaczyć?
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 września 2013, 08:25
i juz po owulce, mam nadzieje, ze była bo nie jestem pewna... ostatnio niczego nie jestem pewna jesli chodzi o starania. teraz odczekac 2 tyg i bedzie wiadomo. 30 mam do lekarza, moze wtedy juz sie czegos dowiem... (cud) czy kolejne rozczarowanie???
czekam...
Skończyło się.
Dziś coś we mnie pękło, nie dam rady więcej, dłużej. Nie jestem silna. Byłam długo silna, twarda, niewzruszona.
Dziś byliśmy u kuzynki zobaczyć noworodka, zaszła w pierwszym cyklu
Wszystko dzielnie wytrzymałam, choć pierwszy raz było mi tak ciężko, ale jak wracaliśmy i mąż dostał telefon, że nasza znajoma jest w ciąży to stało się coś złego... Zacisnęłam zęby, dojechałam do domu, schowałam się w pokoju i ryczę. Ryczę jak bóbr. Mąż nie widzi, bo mamy dziś kiepski dzień. Ogólnie mamy kiepskie dni ostatnio, chyba jeszcze nie było takiego miesiąca, żebyśmy z własnej woli tak mało się kochali 
Jutro spakuje się i wyjadę, gdzieś... Gdziekolwiek...Albo zamknę się w pokoju na tydzień nie chcąc widzieć nikogo.
Wszystko straciło sens... Wszystko...
A jeszcze ponad rok temu byłam najszczęśliwszą kobietą na ziemi, gdy wychodziłam za mąż. Dziś straciłam nadzieję, radość życia. Nie dam rady. Nie dam rady być 'staraczką' ani dnia dłużej.
Gdybym usłyszała wyrok, że nie mogę mieć dzieci z jakiegoś konkretnego powodu, bo... nie mam macicy, jajowodów, jajników, cokolwiek to wiedziałabym, że nie ma szans, nie miałabym ciągle tej pieprzonej nadziei, która mnie wykańcza od wewnątrz.
A tak to co miesiąc czekam, myślę, marzę, mam nadzieję i na zmianę, albo jedna kreska albo okres!
Mam DOŚĆ!
Nienawidzę tych głupich testów owulacyjnych! Już całkiem zgłupiałam przez nie. Najpierw przez 2 dni druga kreska wychodziła bledsza, potem albo w ogóle jej nie było albo była tak jasna, że dopiero pod światłem coś tam było widać. Dziś - 18 dc o dziwo wyszła druga kreska, trochę bledsza od tej pierwszej, ale jest i to wyraźna. Co to ma do licha być?! Nic już nie rozumiem. Będzie ta owulacja, czy jej nie będzie?
No nic, jest mi głupio, a ginekolog pewnie ma mnie powyżej uszu, ale mam dość tych wątpliwości. Jutro dzwonię do niego i proszę żeby zrobił mi USG i sprawdził co się dzieje. Mam nadzieję, że nie pogoni mnie i że dowiem się czegoś sensownego.
Idą zrelaksować się w ciepłej kąpieli, a jutro powrót do fabryki stresu 
dzis dzien jak codzien jestm poowulacji zobaczymy cczy ten miesiac bedie dlammnie szczesliwy pozdrawiam
wiecie co? chyba się poddaje... nie wiem już co mam zrobić, gdy każdego dnia widzę kobietę z wózkiem lub z brzuchem a najbardziej jak widzę kogoś znajomego właśnie z dzieckiem lub wielkim brzuchem. Wtedy myślę, że jestem bezpłodna i płacze
dzisiaj jak dla mnie jest dzień do dupy bo go przepłakałam i nie mogłam znaleźć sobie miejsca 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.