Obecny cykl w dupcie. Mąż antybiotyk Zinnat, ja od niedzieli Metronidazol. Doktorek nakazal celibat. Walczymy dalej z ecola. Ech nie lubię takich cyklow a chyba z 5 takich w tym roku bylo, bo antybiotyki, biopsja endometrium, operacja no i tak zeszło, że sie prawie nie staramy. Kupilam też olejek oregano, ponoć na ecole i grzyby dobry. Czyli teraz antybiotyki, potem cykl naturalny - monitorowany na cele ivf, potem histero, potem pewnie cykl po histero na odpoczynek i ivf start. Czyli , Matko Bosko, ivf dopiero z końcem listopada, jak żyć? A chciałabym już, teraz. Ostatnio moj instynkt już wola do mnie cały czas. Wczoraj pomyslalam, żeby sobie lalke kupić do tulenia. To już jest zle hehe, wyobrazilam sobie mine męża i znajomych i szybko odrzuciłam pomysl. W każdym razie bardzo tesknimy już za malym czlowieczkiem. Mąż na poczatku staral sie tylko dlatego, że ja nalegalam, ale widze, że już bardzo chce. To jest bardzo trudne. Dochodzi do tego praca, chyba bede rezygnowac w tym miesiacu, nie mam jeszcze niczego, ale wysylam cv. Ta praca wpedza mnie tylko w depresje, musze żyć. Chcę wrocic do poprzedniej firmy, może się uda. Po nieudanej IUI przestalam medytowac i modlic sie. Żal po porazce uderzyl rykoszetem. W dniu bety bylam silna, w następnych już zalamka. Wysokie amh postawiło mnie na nogi, wracam do walki.
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 sierpnia 2019, 20:40
Aktualizacja : kolejny test dzisiaj
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/39b348e8072c.jpg
Ten górny jest z popołudnia, dolny z teraz...Górny juz wyschnał sobie nieco, ale widać że ten test z dołu ma już znacznie wyraźniejszą kreskę !
Oby tylko nie przeoczyć piku i niech jutro wieczorem wyjdzie całkiem pozytywny, bo dzisiaj znów z seksu będą nici ;/ Mąż usnął o godzinie 20 i wypiał na mnie tyłek
34+0
Do porodu : 42 dni
Do donoszonej : 21 dni (3 tyg.!)
Waga: 50.2 (+7.4 kg.)
Witaj 35 tygodniu !🤗 brzmi meeega poważnie!
Olusiowi już ciasno bo kręcil się w nocy a i mi było niewygodnie bo kręgosłup z lewej strony bolał. Ale dziś bez zgagi przy spaniu uff.
Dzisiaj w planie miasto,teście a popołudniu odpoczynek🤗
Miłego dnia!
Edit: porównałam i Pola na tym samym etapie miała 2024 g(czyli mniejsza) a ja +8 kg.(czyli ciut więcej ;p).
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 sierpnia 2019, 07:59
Młoda zaczęła chodzić na dobre - odważyła się od wczoraj pokonywać dłuższe dystanse. Jest dość ostrożna, amortyzuje upadki rękami lub trafia na pupe. Lubi krążyć między meblami a wyspą w kuchni (bo mały dystans).
Po trawie na boso biega, prowadzona za rączkę (jedną, zmieniam jej strony) na kostce biega (a prowadzę bo boję się upadku na twardej szorstkiej powierzchni, już kilka razy porządnie zdarła kolana)
Pierwsze buciki - prawie wyrasta. Chyba rozejrzeć się za jesiennymi. Bo nad morzem z pogodą może być rożnie, a jak będzie mokro to w sandałkach zaraz mi przemoknie.
Rozumie, kiedy się do niej mówi normalnie, jak do starego. Jestem zaskoczona. Np. jak wożę na autku i mówię nogi do góry (żebym mogła ją popachać) to podnosi. Kiedy mówię : idziemy do wanny to zmierza w kierunku łazienki, do miejsca gdzie się kąpiemy. Po przebudzeniu mlaska, gdy jest głodna.
Jak widzi świeże warzywa i owoce w kuchni, to awanturuje się.
Miewa dni, kiedy je jak ptaszek. Nie wmuszam. A bywa i tak, że to co jej uszykuje teatralnie zrzuca na podłogę. Np. naleśniki... bywa i tak.
Z borówkami i pomidorami nie znam umiaru - ile dostanie, tyle zje... Kupy są potem epickie.
Byliśmy w galerii na zakupach, to 3 razy odwiedziliśmy pokój maluszka. Konieczność przewinięcia. Jak zrobiła "dwójkę" to na cały sklep krzyczała "be be be". Ciężko ją było wyciągnąć z tamtego pokoju, bo zafsacynowało ją liczydło i kręciła głową, że nie chce iść.
Swoją drogą, trochę się spóźniliśmy bo było już prawie po wyprzedażach. Szkoda, bo czasem w dobrej cenie można coś kupić. Upolowałam kilka rzeczy np. rajstopy w smyku po 3 zł, kapelusik w groszki za 7 zł, legginsy w h&m za 15 zł czy bodziaki w reserved za 15 zł. Ale to pojedynyncze. Komplety dresowe kupiłam w pepco bo i tak je zajedzie. Poza tym mamy w domu sporo lumpów używanych, takich koło domu czy do jedzenia (bo je całą sobą potrawy takie jak spaghetti).
Finał akcji z teściami jest taki, że przywożą dziecku maliny, borówki i pomidory. Pewnie psioczą na mnie, ale wiedzą że to już nic nie zmieni. Uwielbiają wnuczkę, a synową muszą ścierpieć.
I z drzemkami jest tak, że jak ma dwie to zasypia po 22... a jak jedną i porządnie się wymęczy poza domem to śpi jak suseł o 20. Tylko, że kiedy idzie spać późno, przesypia prawie całą noc. A ja się budzę i zasnąć nie mogę. Chyba z przyzwyczajenia. O ironio, kiedy można w końcu pospać...
Z pracą muszę pomyśleć, jak zwiększyć zarobki bo macierzyński się skończył i trzeba płacić większy zus (nie tylko składkę zdrowotną). Póki co system miałam w mairę ogarnięty bo dziecko miało mamę, a ja robotę ogarniałam raz szybciej (czasem w 2 drzemki popisałam wszystko) a raz dłużej, ale mam wykalkulowane ryzyko, obsuwy tak, że nie zawaliłam jeszcze nigdy terminu - znam swoje możliwości.
Swoją drogą pomogła mi książka "Pani swojego czasu". Przerabiam też kursoksiążkę o asertywności, ale to dla mnie wyzwanie bo przypomina pracę z terapeutą - rozbrajasz szkodliwe przekonania. Ale pomaga.
Moja corka skonczyla roczek ❤ Poplakalam sie gdy byla 9,30
35+5
Tydzień wizytowy 😁
Wczoraj dentysta. Wszystko jest ok,znowu tylko widać ósemkę.. w razie W mam stosować płukanki,dentinox,olejek goździkowy i zapisany mam żel na stan zapalny gdyby się zrobił.
Dzisiaj wizytowy u diabetologa,moje cukry są ok,kolejna wizyta dopiero po połogu 
No i najważniejsza wizyta dzisiaj 🥰
Na wejściu już z doktorem pogadanka,żarciki na temat np.wizyty anestezjologicznej czy powodu zmiany godziny (miało być popołudniu a byłam rano). Później przepisane leki itp.,zwolnienie,w międzyczasie telefon lekarza no i w końcu fotel. Szyjka daleko ale juź na dwa opuszki, czuć już główkę małego:o ładnie w kanał już ustawiony:o na fotelu lekko bokiem leżałam by znowu nie zasłabnąć ;p Oluś ma 2689g i wiercił się strasznie
duży chłopczyk ,większy od Poli będzie troszkę
Ja mam odstawić Lutke,mogę już piłkę i liście malin,😁 na plusie 8.2 kg. Kolejna wizyta za 2 tyg.i na pewno do niej wytrwam. Na spacerze Oluś tak się wpychal nisko,że aż bolało!
Mam nadzieję że trafię na dr przy porodzie,sam powiedział że szansa jest duża🤗.
Jutro jedziemy na zakupy i pizze 😁 a w pon.na gbs do szpitala bo dostałam skierowanie.
Na dzisiaj tyle,uciekam spać bo dzień był intensywny-od wczesnej pobudki,po dwie wizyty,zabawy z Polą a i jeszcze sprzątałam 😁
Do porodu miesiąc: 30 dni.
Do donoszonej:9 dni!!
Na wadze: 50.2 kg.
36+0
Witaj 37 tygodniu,witaj 9 miesiącu 🥰
Za tydzień donoszona!
Wczoraj cały dzień na nogach, w nagrodę pizza i Ani jednego skurczu i twardnienia😏 popołudniu trochę na piłce posiedzialam,wieczorem liście. Ananas też już czeka :p ale czytałam,że z Polą też nie miałam jeszcze (z tym,że szyjka była krótka i miękka a brzuch nisko).
Dzisiaj pospaliśmy,teraz u teściowej i zaraz do domku. Popołudniu pewnie piłka,mooooze z Polą poćwiczymy,trochę zabawy i zleci. Może jeszcze półkę w pracowni ogarnę.
Deszczowy weekend przed nami to odpoczywamy,bo od poniedziałku znowu na nogach trochę 😁
Do porodu: 28 dni-4 tygodnie!
Do donoszonej: 7 dni!
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 września 2019, 13:21
Od razu z sądu pojechaliśmy do placówki. Bałam sie reakcji Synka, nie widzieliśmy się dwa tygodnie. A teraz jechaliśmy po niego by zabrać go do domu. Adaś jak nas zobaczył bardzo się ucieszył, ogromny uśmiech zawitał na jego buzi. Nigdy tego nie zapomnę. Wychowawczyni powiedziała, że od rana jest inny, radosny, jakby przeczuwał, że coś się zmienia. Faktycznie był jakiś radosny. Trochę nam tam zeszło. Najpierw rozmowa z pielęgniarką. Dostaliśmy rozpiskę jakie leki powinien przyjmować, zalecenia poszpitalne, witaminy itp. Oczywiście żadnej dokumentacji medycznej oprócz książeczki zdrowia nie dostaliśmy. Potem rozmowa z dyżurującą wychowawczynią o jego zwyczajach w ciągu dnia, spanie, przebieranie, jedzenie. Zbliżała się pora obiadu więc mieliśmy spotkanie z panią kucharką
Instrukcje jak robić zupy, z czego, czym przyprawiać, ile powinien zjadać i jak (łyżeczką). Dostaliśmy nawet zupę na wynos w słoiku. Było to bardzo miłe i zabawne zarazem jak pani kucharka szukała jakiegoś słoika. Minę miała jakby uważała że będziemy Syna głodzić. Na koniec dostaliśmy reklamówkę ubrań, nowych, ładnych z metkami. Do tego wszystkiego Adaś otrzymał dwie nowe zabawki, nierozpakowane. Jedna to jego prezent gwiazdkowy a drugi prezent urodzinowy. Długo się panie z nami żegnały, zeszły się wszystkie. Ja bym nie mogła pracować w takiej placówce. Człowiek choćby nie chciał to przecież w jakiś sposób związuje się emocjonalnie z tymi dziećmi..... Widziałam radość w oczach tych kobiet ale też łzy....
Opuszczając placówkę rozpoczęło się nasze wspólne życie........
Zanim dotarliśmy do domu zajechaliśmy do teściów i moich rodziców. Emocje były ogromne po jednej i drugiej stronie. Dziadkowie byli zachwyceni, lepszego prezentu na Dzień Dziadka nie mogli sobie wymarzyć.
Jak w końcu wróciliśmy do domu to zwiedziliśmy mieszkanie, wszystko pokazaliśmy Synowi, co gdzie jest. Jego pokój, zabawki, łóżeczko...... Korzystaliśmy z instrukcji o której powinien mieć drzemki, zjeść kolację, pójść spać. I tak zakończyliśmy ten dzień. SZCZĘŚLIWI

22 stycznia narodziła się NASZA RODZINA
11 dpo
Biel. Myślałam, że będę silna, a jednak rozpadłam się na milion kawałeczków.. Nie rozumiem, co robię źle..
To za dużo jak na jedną osobę... Dlaczego Bóg mnie tak kara? Czy jestem złym człowiekiem?
04 LUTY - 14 dzień wspólnego życia
Pierwsze dwa tygodnie to koszmar. Nie spodziewałam się że będzie tak źle, nie byłam na to przygotowana. Zostałam sama w domu z dzieckiem. Zamknięta sam na sam przez dwa tygodnie byłam pewna, że oszaleję. Marcin poszedł do pracy ponieważ okazało się że na urlop ojcowski może iść dopiero po pełnej adopcji czyli w naszym przypadku dopiero w kwietniu. Na kursie mówiono nam coś zupełnie innego. Nic nie wiedziałam, co robić, jak robić, dlaczego On płacze, co chce? Płakałam razem z nim... Nabawiłam sie jakiejś depresji po adopcyjnej, nie mogłam sobie poradzić , z sobą, emocjami, zmęczeniem, nie wyspaniem, Synem. Na dodatek Adaś 3 dni po zamieszkaniu z nami zachorował. Dostał wysokiej gorączki , nie wiedziałam co robić. U lekarza okazało się , że ma zapalenie oskrzeli. Byłam przerażona, bałam się , że trafimy do szpitala. Co drugi dzień chodziliśmy na kontrol. Doszły dodatkowe obowiązki podawanie leków, inhalacje, wziewy. Ponieważ był chory to i marudny. W Marcinie też nie miałam wsparcia. Nie spał z nami w sypialni, nie wstawał do Adasia w nocy. Zostawił mnie samą..... W końcu nie wytrzymałam, wszystko we mnie pękło. Płakałam non stop. Powiedziałam na głos , że nie daję już rady, nie mam siły. Najpierw usłyszała mój krzyk o pomoc mama, potem bratowa, kolejnie teściowa na końcu Marcin. Otrzymałam pomoc, mama z bratową przychodziły do nas pomagać mi przy Adasiu, bawiły się z nim, pilnowały jak ogarniałam siebie i dom, chodziły z nami do lekarza. Marcin też pomału zaczął się angażować....
09 LUTY - 19 dzień wspólnego życia
Od rana szykowaliśmy przyjęcie urodzinowe Adasia. Mama z tatą ogarniali dom, szykowali obiad a Syn szalał jak co dzień tylko co chwile sprawdzał co robimy. Cały dom ozdobiliśmy balonami (wiszą do tej pory
). Goście pomału zaczęli się schodzić, przyszli moi rodzice, mama Marcina i mój brat z bratową. Nie chcieliśmy zapraszać więcej gości, żeby Adaś się nie przestraszył. Po raz pierwszy mieliśmy tylu gości w domu, Adaś był trochę nie ufny, nie rozumiał co się dzieje. Był piękny i przepyszny tort zamówiony przez dziadka B, świeczka, prezenty i oczywiście sto lat. Było uroczo i spokojnie. Mamy mnóstwo zdjęć na pamiątkę. Pierwsze urodzinki odhaczone, jeszcze dużo przed nami.
19.08.2019 wizyta o 18.00 wchodziliśmy ostatni już prawie nikogo z personelu nie było. Bałam się jak nigdy. Ale nie potrzebnie. Wszystko ok estradiol 2200 dużo pęcherzyków ♥️😍😍😍😍 dr stwierdził że w środę punkcja. Dostałam zastrzyki na wyciszenie jajników żeby nie było hiperstymulacji i w środę o 8.00 punkcja. Oczywiście dostałam masę leków i wytyczne jak przygotować się do punkcji 😄😄😄😄♥️😍👆 n
10 dc
Temperatura wystrzeliła dziś do góry. Nie wiem czemu (moze po wczorajszym treningu) 🤔
A jeśli nie i była to owulacja, to po ptakach. Bo ♥ nie było o okolicy. Dziś boli mnie prawy jaknik (znowu). Ostatnio tylko tą stronę czuje, teraz lj się leni. Byłam przedwczoraj na cytologii, ciekawe jaki będzie wynik.
Ale mam dziś lenia, mama chciała żebym przyjechała do nich ale to jest 120 km i tak mi się nie chce, że zostanę w domu. Dziś jest dzień koca i książki i ewentualnie dobrej kawy.
Nawet nie chce mi się sprzątać, a sobota to przecież dzień wewnętrzny i przydałoby się ogarnąć 🙍♀️
--> a po za tym mam doła, moja siostra pokazała mi na fb (ja nie mam fb) mojego kolegę ze średniej szkoły. Gamoń jara zielsko od 15 lat co najmniej, a ma już dwójkę dzieci i jakoś dopadł mnie smutek. Dlaczego tacy ludzie jak on!? Jara i handluje tym gó**em może mieć dzieci!?! A my, staramy się, dbamy o siebie, ćwiczymy, bierzemy te wszystkie leki, witaminy, robimy badania i nic. Fuck! No nie rozumiem 😤😭🙍♀️
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 września 2019, 13:25
Wreszcie środa bałam się czy napewno uda się pobrać jajeczka. O 8 byliśmy w klinice , od razu kazano mi się przebrać, założono welflon i zajęłam łóżko. Przede mną weszła inna dziewczyna , trwało może to 7 min kiedy szybko wróciła do sali. Potem zawołano mnie do gabinetu. Siadłam na fotelu odpowiedziałam na 2 pytania i odpłynęłam narkoza zaczęła działać. Po 10 min wyszłam z sali z pomocą położnej. Mąż czekał obok. I tak leżałam około 1 h odpoczywając, w międzyczasie mąż poszedł na oddanie nasienia. Jak doszłam do siebie poszliśmy do lekarza na rozmowę. Okazało się że pobrano 14 jajeczek 😛😊 mają zapładniać 10 😄🙁♥️♥️♥️😍😍♥️ metodą IMSI ponieważ mamy słabe nieruchome nasienie. Niech stanie się cud , proszę..........
Mają dzwonić po 2 dobie informować ile się zapłodnilo. Tego dnia w pracy nie mogłam znaleźć sobie miejsca. O 11 dostałam tel. Mamy 8 zarodków 😄😄😄♥️♥️😄♥️😍👆👆 nie mam pojęcia jakim cudem. Planowany transfer na poniedziałek o 12.00 wow nie mogę w to uwierzyć.
Dziś minela 3 doba ciekawe jak tam moje zarodeczkii czekajcie proszę na mamusię już wkrótce .....
Zaczęło boleć mnie serce. Mam je przebadane i wszystko jest ok. To kłócie w sercu to podobno reakcja na stres. Nie czuje się bardziej zestresowana niż zwykle, ale chyba jednak jestem.
Wczoraj czytałam o polipach i wychodzi na to, że często pojawiają się po Clo, które bierze się przed IUI. Czyli sama IUI i czas po niej pod względem starań o dziecko nie miały sensu. Tyle pieniędzy, tyle czasu, tyle nadziei - niepotrzebnie.
Aby umówić się na zabie w szpitalu trzeba wziąć dzień wolny, którego nie mam. Super sytuacja.
w oczekiwanie na własne małe serduszko
No no no chyba owu coraz coraz bliżej. Test sprzed chwili:
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/41382c4261b1.jpg
Trzeba się będzie dziś i jutro postarać
Oczywiście jutro również, a wieczorem zrobię jeszcze jeden test
patrzę, że badanie nie obejmowało morfologii. Wzięliśmy podstawowy pakiet czyli ogólne badanie nasienia, bo nie sądziliśmy, że może być coś nie tak. Upłynnienie najbardziej mnie martwi. Boję się, że niemożliwe będzie naturalne zapłodnienie
to, że mój mąż może mieć infekcję jest bardzo prawdopodobne, bo ja co chwilę jakąś mam, aktualnie też a przecież się nie zabezpieczamy. chociaż ph ma w normie... 
przeczytałam chyba wszystko o upłynnieniu w internecie, przejrzałam wątki na ovu i jestem kropce, bo z jednej strony osoby piszą, że wystarczy pić wodę, syropy na kaszel i wit. C, a inni, że jest to nieodwracalne i tylko inseminacja...
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.