7 miesiąc
28 tc (27+1)
90 dni do porodu.
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/a96b93daf038.jpg
Już ta monotonia dnia codziennego mnie dobija. Dzień w dzień to samo.. zebym to jeszcze czuła się znakomicie, jak nie w ciąży, to jakoś by było w miarę okej. A to ani się schylić jak człowiek, ani siły nie te. Żebym jeszcze nie miała zbytnio obowiązków, tylko takie na własne potrzeby.. ale niestety nie ma tak dobrze i robię więcej niż powinnam.
Mały tak boleśnie się rozpycha, składa się w pół i wszystko mi tam przyciska w środku.. i zasypia.. ciężko z łóżka wstać, bo nie chce go gdzieś zdusić. Jeszcze te jego poprzeczne ułożenie, nosz kurdee.. Na dodatek jestem chyba trochę zagazowana. Plecy dzisiaj rwą niesamowicie, nie mam chęci na nic. Szkoda że tak się dzieje i człowiek automatycznie robi się nie miły..
Jak mi brakuje nieciążowego samopoczucia ! Niesamowicie ! Jestem obiektywna i nie oszukuję się, ale chodzenie w ciąży to nic super ekstra.
Brakuje tego sexu zapewne nie tylko dla mnie.. ładnego (normalnego) ubierania się, sprawności, dobrego samopoczucia..bo teraz to codziennie coś mnie boli i mam pełen wkurw.
Ajajaj...
*
Poryczałam się na wieczór. Nie wiem, z bezsilności ? Nie mam pojęcia. No i że herbatę wylałam też się popłakałam. Mąż pocieszył, chwile się ze mnie śmiał, że tak płacze dzisiaj, no ale co.. sama z siebie się śmiać mogę . Co nie zmienia faktu, że nadal muszę przetrwać te 90 dni i będzie już lepiej 
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 sierpnia 2015, 00:12
poza tym, że wyprzątał całe mieszanie, nawet naczynia umył heheheh to jeszcze miał czas, żeby nadmuchać balony 
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 września 2015, 09:02
39+0
waga 64,5kg
obwód brzuszka 104cm
KRYZYS KRYZYS KRYZYS!!
Mam już dosyć! Jestem zmęczona tym czekaniem, przerażona wizją kolejnej wizyty u ginekologa i masażem szyjki. Na dodatek dzisiejsza noc bez jakichkolwiek bóli i skurczy, no dosłownie NIC, NUL! Wczoraj wreszcie zrealizowałam zalecenie gina. co do seksu... od razu uaktywnił mi się tryb seksocholika i już sny erotyczne miałam. Niestety gówno to dało...dzisiaj znowu seks...niech te prostaglandyny lepiej zaczną działać...
Julia wierci się, co mnie cieszy, bo wiem, że chociaż u niej wszystko ok. Dla niej każda pora dobra na wypchanie tej małej dupci przez mój prawy bok-dosłownie każda. Czasami zasypiam dopiero nad ranem. Bolą mnie biodra, boli mnie szyjka macicy - jak mała się w nią wwierca, bolą mnie cycki. Boli mnie całe ciało.
Chce mi się do ludzi, ale wkurzają mnie ich ciągłe pytania, czy to już. Chcę iść na długi spacer, ale po kilku metrach męczę się i marudzę. Chcę już urodzić, ale moja dzidzia ma inne plany! Czekałam na Ciebie tak długo, więc i dalej dam radę, ale jestem już bardzo wyczerpana...
Po masażu szyjki macicy wyleciał mi kawałek czopka (taki mały pizdryk), ale teraz cisza. Nic się nie dzieje, nic nie leci 
JULIA...wyłaź!
Różnica tygodnia, widać, że brzuch opadł...
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/da0498bcff69.jpg
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 sierpnia 2015, 09:41
Układanie,sprzątanie cd.
Nie wszystko idzie zgodnie z planem,bo kręgosłup nie daje rady i wszystko idzie po prostu wolniej
Ale grunt,że do przodu
Cieszę się też,że wzięłam się za to wcześniej,bo jeśli teraz nie jest mi lekko,to co będzie później????? Dzisiaj pod żelazko poszły wszystkie poszewki, pieluchy tetrowe i flanelowe. Trochę tego mam,więc zajęło mi to parę godzin. A zanim zaczęłam prasowanie,to wyszorowałam porządnie szafkę Młodego i ułożyłam w niej wstępnie rzeczy - górna półka 62,środkowa 56,a na dole będą kocyki,śpiworki i inne tekstylia
Wygląda to mniej więcej tak:
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/070b0f073f0c.jpg
Wiem,że bardziej logicznie byłoby ułożyć 56 na wyższej półce,ale ubranek 62 mam więcej,a górna półka jest szersza/wyższa, na tej niższej zwyczajnie by sie nie zmieściło.
Otwartą półkę jeszcze uporządkuję,zakupiłam na allegro pudełka/organizerki,aby pogrupować w nich różne rzeczy,więc jak przyjdą,to za to też się wezmę. Pieluchy, chusteczki nawilżające i rzeczy do kąpieli chcę umieścić na dolnej półce przewijaka (takiego meblowego),żeby mieć je pod ręką. Muszę tylko pomyśleć,jak ustawić przewijak i kosz,bo ciężko mi to wszystko jakoś przestrzennie rozegrać w kącie przeznaczonym dla dziecka (z planowania przestrzeni jestem kiepska...). Może Mężu będzie miał jakiś pomysł,on ma akurta często jakieś dobre natchnienia 
1 dzień cyklu.. Zaczynamy od nowa
@ przyszła po 27 dniach.. Chcialabym zacząć ćwiczyć z Chodakowską, ale niestety teraz nie będzie na to czasu chyba że jak znajdę jakiś wolny dzień to może w tedy
Mimo że się nie udało to wiecie co ? Cieszę się że w końcu lewy jajnik się obudził
Mówi się trudno, głowa do góry, cyc do przodu i ogień!
Trzymajcie kciuki w nowym cyklu ! :*
________________________________________________________________________
Ogólnie tak przejrzałam swoje cykle i te moje cykle są rozchwiane trochę.. Ogólnie prawidłowo powinnam mieć co msc po 28 dniach @, ale po 1 razie (3 lata temu) bardzo mi się rozregulował w tedy okres, dostawałam nawet po 34 czy 36 dniach.. Od kąd dokładnie nie pamiętam, ale chyba coś od ok roku mam różnie okres.. Dodam kilka zdjęć z apki z tele, ale to jest to samo co wprowadzam na ovu.
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/c2fa4b1091eb.png
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/8bc16fcc4924.png
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/8e779fb84437.png
Może jednak powinnam zacząć mierzyć tą temp i robić tetsy owu ? Ale kiedy ? Nie będę miała teraz nawet czasu na to 
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 sierpnia 2015, 18:18
Znowu jest źle. Czuję że to mnie przerasta. Mój mąż ma problem z alkoholem. Twierdzi że ma depresję, przez to dużo pije i pali. Ze te wyniki go tak załamały, bo nie może dać mi dziecka. Nie wiem co mam robić. Jego ojciec był alkoholikiem. Teraz już nie pije. Chcę prosić ich o pomoc, ale boję się co będę mieć później w domu. Mój mąż po alkoholu jest zupełnie innym człowiekiem. Jest chamski i wulgarny. Jutro będzie mnie przepraszał, ale dzisiejszy wieczór będzie dla mnie droga przez mękę. Nie jest to pierwszy weekend kiedy martwię się co będzie dalej.
Kur...zapiał... Napisałam długiego posta,coś wcisnęłam i się wszystko wykasowało...
Nie chce mi się pisać tego samego,więc tylko krótkie informacje:
1) Uszyłam przewijak turystyczny:
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/b8b56176b77d.jpg
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/47b5b1033603.jpg
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/e260978aa7fd.jpg
2) Przyszły organizery - większe niż się spodziewałam. Poukładałam kosmetyki i leki,a jeden z organizerów jest w szafce,włożyłam do niego skarpetki,rajstopki i czapki.
3) Wyprałam i wyprasowałam rozmiar 68. Zostały ręczniki,śpiworki i jakieś pokrowce. Ostatnia runda prania ciuszków będzie,jak przywiozę od mamy rzeczy,które dostałam od kuzynki.
Zelmo - bezsenność minęła, nie wiem skąd się to wzięło, w sumie może nie minęła, ale redukuje się do jednej porządnej pobudki na około godzinę ..czyli nie jest źle. Dziś przespałam całą noc, raz wstawałam siku tylko 
________________________________________
75 dni do poroduuu , czyli : 30tc / 29+2
Ha ! myślałam, że mam dziś wizytę u gin i okazało się że babka coś namąciła i miałam na wczoraj.
Tak więc zadzwoniłam i umówiłam się na jutro, przed pacjentkami, bo muszę przedłużyć L4.
W piątek lecę na spotkanie ze szkoły rodzenia (organizacyjne-czyt.krótkie)
Jestem już niezłym pontonikiem. Brzuch co tydzień wyraźnie większy. Teraz to jest dopiero ciążowy
jak przypomnę sobie jaka byłam zgrabniutka jeszcze 15 tyg. temu to aż wierzyć się nie chce, że brzunio był taki malutki
A tak w ogóle, mam nadzieję, że syńciu jest spory, że kruszynką nie będzie. Dzisiaj dostałam mega kombo cios ! Aż drygnęłam silnie na łóżku i krzyknęłam AŁŁŁŁŁŁŁŁŁŁA!
Zaobserwowałam, że od 3-4 dni mam normalnie bolącą skórę na brzuchu (pewien punkt, jak wielkość 5 złotówki) i przemieszcza się to ku górze, tzn. zmienia położenie , a nie mam za cholerę pojęcia co to jest i od czego.
Mały robi postępy z ułożeniem. Wczoraj rano, czułam stópki około 6-7cm nad pępkiem po prawej stronie
zazwyczaj albo wciśnie w okolice pachwiny, albo w boczki, albo w stronę szyjki.
Dni lecą, ale to dobrze. Zostało 2,5 miesiąca. To chyba najbardziej wyczekiwane 2,5 miesiąca przez całe moje życie
no i oczywiście moja fizyczność dojdzie wreszcie do normy, czego pragnę niezmiernie 
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/41d116d9f8ad.jpg
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 września 2015, 23:32
Rotenkopf jeszcze takie cuda tam znalazłam
Ale ceny są sporo droższe od np pepco i to prawie drugie tyle bo za body trzeba dać 19-20 zł ale jakość też jest dużo lepsza 
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/5c20c36a55f6.jpg
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/47640754e4ad.jpg
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/8f998b0b1f6d.jpg
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/d41fe861b93d.jpg
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/af1e8b6e356a.jpg
47 dni do porodu 
33+2
waga : 87,6 kg , czyli + 17,6kg
(1,6 kg przez miesiąc - najmniej przez całą ciążę ! standard przybierania był 3-4 kg)
Wczoraj wizyta u gin spoko, wyniki dobre, pobrał GBS, pogadaliśmy i nawet mąż gadał z nim o piłce, choć już nie pierwszy raz 
W niedziele mieliśmy składanie łóżeczka, oczywiście Dawid miał to zrobić, ale wyszło jak zawsze- nie ogarnął skręcania, mylił się, nie skręcał tych części które trzeba było, matko, chyba z 3 godziny walczyliśmy, kłóciliśmy się itd. no ale wyszło 
Wolną przestrzeń pomiędzy materacykiem a szufladą wypełniłam materiałem zasłonowym, który mi zostałi przybiłam takerem do stelarzu
taka prowizorka, bo łóżeczko załadowane fotelikiem, misiami, bujakiem
wiklinowy regał muszę dzisiaj pomalować jeszcze sprayem na szaro
torby do szpitala spakowane, leżą sobie grzecznie
no i cottonsy jeszcze trzeba ładnie jakoś rozwiesić 
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/c2505286a6a2.jpg
Oczywiście dojdzie pościel i ochraniacz, więc jeszcze lepiej wszystko będzie wyglądało 
Mały sobie rośnie, pępek powoli mi wyłazi 
Prowadzę stronkę na Fb, gdyby któraś z Was byłaby zainteresowana śledzeniem różności kosmetycznych (oczywiście z czasem strona będzie skupiać się też na innych rzeczach) to zapraszam do polajkowania, udzielania się i śledzenia :
https://www.facebook.com/The.benefits.of.lifestyle?fref=ts
Byłoby mi miło, gdyby było Was jak najwięcej, żeby wymieniać się doświadczeniami 
Buźki, miłego dnia Mamusiom i staraczkom 
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 września 2015, 12:43
27t6dz
Czas leci jak szalony. Co u nas słychać? Mamusia ma anemię i jest na tardyferonie. Miałam test glukozy (jak ktoś lubi słodkie to nie jest aż tak straszna) i wynik 96-128-121 czyli 2 ostatnie pomiary ciut ponad normę, ale zobaczymy co powie gin bo mam wizytę 22 września. Nie wydaje mi się jednak by był to powód do niepokoju.
Ostatnio mamy nerwowy okres. Martwię się, bo wiem że nerwy szkodzą dziecku, ale życie jest życie, nie zawsze da się uniknąć stresu....
Wszystko mnie wkurza, szczególnie najbliżsi. O mojej mamie nic nie powiem, o to co ona czasami odstawia to słów brakuje. Z mężem też mamy taki średni okres, kłócimy się. Czasami mam ochotę wyjść, rzucić to wszystko i mieć wszystko w d***... ale jest dziecko... eh życie chyba nikogo nie rozpieszcza.
Jesteśmy po sesji ciążowej. Fajnie, że mieliśmy ją zrobioną za darmo. Robiliśmy ją u nas i kilka zdjęć na tarasie. Te na tarasie nie wyszły zbyt dobrze bo robione w pośpiechu ze względu na brzydką pogodę. Oczywiście mam zamiar pochwalić się zdjęciami. I tutaj cię pojawia pytanie - po co zasłaniałam oczy w poprzednich fotkach skoro teraz dodam całe zdjęcia? Oczywistym jest, że dodawanie takich zdjęć bez twarzy to trochę bezsens:P
Proszę się nie śmiać - wiem, że wyglądam jak jeden wielki pulpecik
ale takie są uroki ciąży:) (oczywiście oprócz bezsennych nocy, bólu pleców, spuchniętych nóg i zgagi)
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/1a8535e04678.jpg
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/930287d75c98.jpg
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/2c5202ce92ed.jpg
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/26dd60332d9d.jpg
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/dd2a92cdb227.jpg
Potwierdziło się
będzie synek!
Jestem po wczorajszej wizycie u ginekologa ( drugiego do którego chodzę )
Zapytałam o płeć, najpierw długo wszystko sprawdzał, mierzył, maluszek miał tym razem główkę na dole, wspomniał że chłopiec ale nie był pewien, tłumaczył że pępowina robi cień ale po chwili stanowczo powiedział że bez dwóch zdań chłopak

Poza tym wszystko ok na tym etapie.
Wróciłam do domu Aleks był w 7 niebie, mąż na treningu ale zadzwoniłam i baaaaardzo się ucieszył.
Oficjalnie poinformowalam tesciow, wcześniej nic im nie mówiliśmy.
A tu wymiary Leo - Leo chyba tak zostanie, chciałam Leon ale mój mąż woli Leo ze względu na jednego Leona którego znamy i jest naszym sąsiadem 
Łukasza kuzynka która pochodzi z naszego miasta ale od 3 lat mieszka w Niemczech ma właśnie Leo i pewnie babcia i ciotka będzie nie zadowolona, ale my nie utrzymujemy kontaktu więc chyba nie ma co się przejmować 
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/22efc0b4d376.jpg
Przed wczoraj wybrałam się na małe zakupy, celem miał być dobry tusz do rzęs, i mój kochany Bio-Oli do nacierania brzuszka by uniknąć niepożądanych rozstępów 
Co miałam kupić- kupiłam, ale zajrzałam do Smyka i F&F no i się posypało. Miałam nic nie kupować jeszcze ale nie mogłam się powstrzymać 
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/8f650e694342.jpg
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 września 2015, 11:03
Nasz Leo ma dziś 12 dni! 
Jak ten czas leci
Nie wiem od czego zacząć. Mały daje tyle radości. Pierwsze kilka dni po powrocie do domu płakałam, powód? Każdy był dobry, ale tak naprawdę z radości. Docierało do mnie jakie szczęście mnie spotkało, że Leluś urodził się taki cudowny i przede wszystkim zdrowy!
Całą ciążę gdzieś z tyłu głowy pojawiało się pytanie, a co jak będzie coś nie tak?! Bałam się nawet że to jakieś przeczucie.
Moja Pijaweczka bardzo lubi mamusi cycusie. Z tym że często robi sobie z niego smoczek. Mamusia czekała na nawal pokarmu ale niestety. Laktator poszedł wet bo tylko mnie stresował. Ile mogę Leosiowi dac tyle daje. Raz dziennie dokarmiamy go mlekiem modyfikowanym. Położony powiedział że to glodomor i obrzartuch bo uleje i jeszcze chce do piersi.
Najważniejsze dla mnie że mimo butelki nie zrezygnował z piersi.
Nocki super bo wystarcza mu mój pokarm. Pije tak co ok 3 h więc daje się wyspać 
Tatuś spisuje się na medal!
Tak rosnę!
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/6bc692f12af6.jpg
Dzisiejszy test owulacyjny w 10dc, pierwszy raz od dwóch lat taki intesywny! Boże mam nadzieje że jestem już na właściwej drodze, cykl wróci do normy dzięki stymulacji letrozolem i się w końcu uda
ja wiem że to żaden dowód na owulacje ale coś tam się dzieje (test z dnia na dzień był ciemnejszy), teraz czekam na wzrost temperatury, później luteina i badanie progesteronu 7dpo.
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/26553da41f7d.jpg
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 lutego 2016, 17:22
29 tydzień ciąży
(28 tyg. i 2 dni)
Miesiąc: 7
Trymestr: 3
Taaaak mamy III trymestr!
Niewiarygodne. To już trzeci trymestr..
Tak niewiele nam zostało do końca.
Teoretycznie ciąża donoszona jest od 37 tygodnia, więc to za 8 tygodni 
Wcale nie chcę jeszcze rodzić.
Pewnie się spodziewacie, że będę się rozczulać nad tym jakie to wspaniałe, że poród już niedługo.
Ale nie.
Kocham być w ciąży.
Pamiętam jak urodziła się moja córeczka.
Pokochałam ją miłością bezgraniczną od pierwszego wejrzenia, ale mimo wszystko tęskniłam za tym jak była w brzuszku. Jak uroczo mnie kopała i rozciągała się pod moim sercem.
Po jej urodzeniu czułam się taka..pusta.
Tak pusta.
Nie wiem dlaczego tak się działo.
Przecież miałam ją w końcu w swoich ramionach, tak długo na to czekałam, a tu nagle jak wyszła to chciałam żeby tam wracała..?
Była wtedy ciągle przy mnie i czułam, że jest bezpieczna. A po wyjściu na świat ciągle się o nią martwiłam.
Boję się, że teraz będzie tak samo. Już teraz na samą myśl, że synek niedługo będzie z nami jest mi smutno, że będę musiała się pożegnać z brzuszkiem.
Coś jest ze mną wyraźnie nie tak.|
Poza tym ciągle nie mamy dla niego imienia.
Tzn mamy.
Mąż ma.
Ja nie mam.
Mąz chce koniecznie Maksa.
Sam miał się nazywać Maks.
Teściowa zaciera ręcę że jej marzenie się spełni bo ona tak chciała mieć synka Maksa, tylko jej Mąż przed 30 laty się nie zgodził. To może teraz syn tak nazwie dziecko i spełni jej marzenie.
Ale ja wcale nie chcę spełniać marzeń teściowej. Nie i już.
Drugą opcją jest Aleksander, ale z kolei zdrobnienie Olek nie podoba mi się wcale. I w ogóle nie jestem przekonana do tego imienia.
Natomiast żadna moja opcja nie podoba się dla męża.
Chciałam Oliwiera, albo Tymka, albo Aleksa, Adama, Leona,Kajetana, Beniamina..i wiele wiele innych. A dziś spodobał mi się Jeremi.Jednak zupełnie nic nie pasuje dla mojego mężą. Tylko Maks lub Olek.
Kilka fotek. Parę zaległych bo dawno mnie tu nie było 
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/48fea4a3fa4a.jpg
25 tc
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/e5ba3daabfd3.jpg
29 tc
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/81f2ec6734db.jpg
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 września 2015, 21:52
Wczoraj nie dałam rady nic napisać bo Marysia zasnęła o 1 w nocy😱🤷♀️🤦
W klubiku miała być odebrana od drzwi na godzinkę, ale nic z tego nie wyszło bo tak się mnie kurczowo trzymała, że gdybym zamiast 157 cm miała 5m wysokości to by się na te 5 metrów wspięła byle uciec od rąk cioć. W konsekwencji pół godziny byłam z nią na sali, a drugie pół została sama. Jak ją odebrałam to płakała, ale szybciej się uspokoiła w mieszkaniu niż dzień wcześniej. Resztę dnia spędziła radośnie jak to Marysia. Była cudnie grzeczna na spacerze. Uwielbia pieski i sklepy. Żadnych oznak, że spotkało ją coś nie teges. Za to wieczorem zaczęła się maniana...
Nigdy się tak nie zachowywała. Widać było, że jest śpiąca i powinna zasnąć do 20, ale wpadała w histerię jak tylko starałam się ją uśpić, a mąż znikał z horyzontu. Jak jej nie próbowaliśmy uśpić, to się w najlepsze bawiła🙈. Oglądała świat zza okna, przemieszczała się po podłodze (w śpiworku co jest dość komiczne). Gadała mniam mniam więc dostała bułkę, wodę i poszliśmy znowu umyć ząbki - wyjątkowo nie było z tym problemu (nie lubi tego i jestem chora że zaraz będzie próchnica🤭). Mąż wpadł na pomysł, że może zaśnie w wózku. Ja się bałam, że zacznie płakać, bo wsadzanie do wózka to nie jest coś co Marysia lubi najbardziej. A tu niespodzianka. Bardzo jej się to jeżdżenie po mieszkaniu podobało. Wyglądała jak Kleopatra w rydwanie 🤣 ale o spaniu nie było mowy.
Coraz bliżej północy i Marysia coraz bardziej śpiąca. Zasypia mi na rękach przy cycu po czym po 30 sekundach budzi się z płaczem i wyciąga ręce do taty (nie daj Bóg żeby ten wyszedł z sypialni). Przytula się do taty z płaczem i prawie zasypia mu na rękach, po czym odrywa się nagle z płaczem i ręce do mnie....i tak jakieś dwie godziny. Cała nasza trójka - wyczerpani, śpiący i zdezorientowani. Co robić? Przeszliśmy z sypialni do mniejszego pokoju gdzie jeszcze stoi nasze stare małżeńskie łóżko i położyliśmy się na nim we troje. Leżeliśmy tak blisko siebie by Marysia czuła nas oboje jednocześnie. Taka rodzinna kanapka. I to był strzał w dziesiątkę. Jeszcze chwilę trwało to szarpanie od rodzica do rodzica, ale jak się zorientowała, że jesteśmy na prawdę blisko oboje to zasnęła. Reszta nocy przebiegła normalnie - że dwie pobudki, a nad ranem wzięłam ją do nas bo już marudziła przez sen i tak dotrwaliśmy do 8 rano. No niech mi ktoś powie że rodzicielstwo bliskości jest złą metodą❤️
Rano mąż prawie zaspał do pracy (no, do zalogowania się na komp na 8😉) a my ledwie wyrobiłyśmy się do klubiku. Dobrze że jest na parterze i nie muszę ani siebie ani Marysi ubierać💁
Bałam się że jak dzisiaj wejdziemy to wpadnie w histerię, ale zobaczyła zabawkę chłopczyka który też właśnie przyszedł i jakoś tak to się szybko potoczyło że ledwie jej buziaka posłałam, a już była niesiona do sali. Płakała ale ja szybko wyszłam bo się bałam, że ją zaraz odbiorę 😔
Panie nie zadzwoniły przed czasem i ostatecznie Marysia była dłużej niż planowałam, bo jak zeszłam na dół to się okazało że jest nie najgorzej i została jeszcze na pół godziny.
Panie mówiły że absolutnie nie daje się przytulić i wziąć na ręce, ale według nich jest lepiej niż się same spodziewały, bo Marysia dzisiaj płakała najmniej. Zaczyna płakać, ale sama się uspokaja, bawi się balonikiem czy innymi zabawkami.
Jest nadzieja, że z czasem się oswoi. Czasami mam wrażenie, że jestem matką suka, bo jakoś nie płaczę z tego powodu że ją zostawiam. A słyszałam i czytałam że mamy często płaczą jak dzieci zostawiają. Raczej popadam w jakiś stupor, bo wróciłam do mieszkania, zrobiłam kanapki mężowi bo mnie poprosił, sobie tosty i oglądałam na TVN Szpital 🤭🙈🤦 nic sensownego przez to półtorej godziny nie byłam w stanie zrobić. A tyle miałam planów 😶 Jak po nią wróciłam to siedziska sama na środku sali. Taka smutna samotna sierotka😭😭😭. Od razu wyciągnęła do mnie ręce. Już nie płakała, ale taaakie zapłakane oczka miała i tak poważnie, smutno na mnie patrzyła jakby jej się żyć nie chciało 😫 Czuję się fatalnie jak ją widzę w takim stanie 😭😭😭 A to jest takie radosne i uśmiechnięte dziecko. Szalone....nauczyła się ostatnio staeać na głowie i chce robić przewrotki w przód. Już z mężem mamy wizję złamanego karku brrr🙈😱🤣
Wchodzę wczoraj na fejsa i czytam post na grupie naszego osiedla - czy ludzie polecają nasz klubik - super komentarze, że ciocie fajne, że miła atmosfera i ogólnie git. Jakoś mnie to podniosło na duchu, że nie wybraliśmy złego miejsca.
Nie wszystkie dzieci tak trudno się adaptują. Razem z Marysią jest trójka innych. Janek też trochę płacze, ale Maja i Julia od razu były chętnie na rękach u cioci i się ładnie bawią. Każde dziecko inne.
Tak sobie myślę, że te problemy Marysi, to że jest taka niedotykalska, to też efekt tego że przez pierwsze tygodnie leżała sobie w tym inkubatorze i wózeczku w szpitalu, że jej nie tuliłam. Że początkowo w domu sporo spała sama a nie u mnie na brzuchu czy piersi. Efekt tej cholernej pandemii, że nie zabieraliśmy jej na planowany basen, gordonki, do rodziny. Że nikt poza nami nigdy jej nie karmił, nie przewijał. Nigdy nie została sama bez któregoś z rodziców. Taka
Dlatego też zdecydowaliśmy się na klubik już teraz (pomijając kwestię że nie mogę być wieczn na wychowawczym 💰💸🤑), bo obawiam się że byłoby to tylko odraczanie nieuniknionego dramatu, który teraz mamy. Z rozmów z koleżankami, które adaptację żłobkową czy przedszkolną mają za sobą, wynika, że im starsze dziecko tym gorzej, a mimo wszytko takie posłanie dziecka do ludzi jest prorozwojowe. Szczególne gdy w przypadku Marysi alternatywą jest egzystencja tylko z rodzicami 🤷♀️
Nie chcę by Marysia była takim odludkiem jak my🙈 Nawet tutaj znajomych nie mamy z którymi moglibyśmy się spotykać 😶 Nie chcę by się bała chodzić na place zabaw jak ja w dzieciństwie. Do tej pory pamiętam jak z tęsknotą patrzyłam na dmuchane zamki do skakania jak byłam z rodzicami nad morzem, ale mimo ich propozycji ja nigdy nie odważyłam się skorzystać z tej zabawy i iść do dzieci poskakać. Do dziś mam niedosyt bo już mi raczej to nie będzie dane chyba że sobie prywatny zamek do skakania kupię.
Pocieszam się też że 3 fala pandemii przynajmniej tyle nam sprzyja, że ani mi ani mężowi powrót do pracy stacjonarnej mam nadzieję nie grozi. Będziemy więc Marysię na razie odbierać koło 13 i resztę dnia spędzać ze razem. Co mnie też przeraża, bo ja swojej pracy w domu nie widzę w ogóle. Prędzej okna podwójnie umyję 🙈 a jeszcze z Marynią - akta czy klocki - wiadomo co wybiorę 🙃 Uwielbiałam siedzieć nawet po godzinach zawalona robotą, a tu kurczę będę miała 5 h by ogarnąć pracę zawodową i domową🤭
Ja + praca + dziecko + dom = chaoos i nadchodzącą katastrofa psychiczna. Z tego punktu widzenia wolałabym jechać na 7h do pracy i wracać. Ale jak to wyjdzie od kwietnia w praktyce to zobaczymy.
Upisałam się, ale dzisiaj po powrocie Marysia co prawda oczy miała zapłakane, ale nie płakała. Dopiero w domu zauważyłam że ma chrupka w ręce. Spoko, ale muszę powiedzieć ciociom że my jej chrupek nie dajemy i nie tędy droga do jej uspokojenia, bo później Marysia nie zje obiadku no i kurczę chrupki nie są najzdrowsze dla ząbków, a ja mam na tym punkcie hopla (moje zęby są fatalne 🤭😶). Zjadła deserek plus oczywiście jakiś chlebek i dopiero po 12 zasnęła w naszym łóżku. Nie chciało mi się ruszać, więc sobie z nią poleżałam i popisałam. Wieczorem znowu był armagedon z zasypianiem, ale szybko tym razem zmieniliśmy pokoje i zasnęła tak jak wczoraj w małym pokoiku między nami dość szybko. Hmmm tak sobie teraz myślę że może czas zacząć ten pokoik dla niej urządzać powoli skoro sprzyja jej jw zasypianiu jego aura☺️
Trochę jakieś tam obawy mi odeszły. Przecież dzieci są różne , może dopiero teraz przybierać ładnie na wadze , albo po prostu taka jego uroda. Policzyć co tydzień +200 gram to wychodzi mi że urodzi się 3200g
więc nie ma co się nie potrzebnie spinać.
Na szkole rodzenia super w dalszym ciągu. W piątek rzucę okiem na porodówkę, choć jak jest w szpitalach to wiadomo
na tyle dobrze, że odremontowana kilka lat temu.
Jutro zaczynamy 33tc. Zdecydowanie z tygodnia na tydzień miejsca małemu coraz mniej (O! I TU WIEM ŻE ROŚNIE
)
Wczoraj byliśmy na weselu, niestety tańce sobie odpuściłam, bo było mało miejsca, a poza tym dużo młodych osób, które piły i skakały jak ping pongi machając rękami. Prawdopodobieństwo, że oberwę wynosiło 99,9%
Siedzieliśmy do 23, a byłam zmordowana jak nie wiem! Od 6 rano w sumie nie spałam, po południu też nic nie leżałam, nawet na chwilę, i byłam tak okropnie zmęczona, że wstałam dziś o 10. No i wiem teraz, że jak ja jestem zmęczona to i mały jest zmęczony, bo ruchów wtedy mało, dopiero co nieco wieczorem więcej , ale też bez szału
A nogi spuchły mi jak baloniki, oczywiście dopiero później przejrzałam,że to co mówili to była prawda 
Mam jedno zdjęcie, które nadaje się na publikację no i chyba kiedyś je sobie w ramkę wstawie 
Choć szkoda że chociaż do kolan mnie nie widać
nas nie widać.. 
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/5deda1c9ecff.jpg
No więc czekam. Owulacja 10 cyklu starań była w sobotę. Sex dzień przed i po. W sumie, na wykresach z temperaturą i wyznaczoną owu nie było takiego. Zawsze sex był też w dzień owulacji. Zobaczymy. Pierwszy test jak się termin owulacji nie zmieni zrobię pewnie za jakiś tydzień. W międzyczasie muszę domknąć sprawę z pracą magisterską a w piątek ruszam na Lublin gdzie będę świadkiem na ślubie mojego ojca. Fajnie co?
Żeby dodać trochę koloru, pokażę Wam nasze psy 
To jest Ozzy 
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/813c5a60720d.jpg
a to Fama:)
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/b07e967635a7.jpg
Trzymajcie kciuki proszę.
Wczorajszy dzień był straszny
czułam się bardzo źle, juz myślałam że to TEN DZIEŃ ale niestety nie 
Nie spałam od 4 rana wszystko mnie bolało - ból jak na okres ale od góry brzucha
pojechałam na KTG - zero skurczy tzn coś na poziomie 20-30% gdzie sie podziały te 80-100%? :o no cóż... wieczorem doszłam do tego że to mnie jelita bolą bo cały czas coś mi się przelewało w brzuchu, słyszalam jak bąbelki odchodzą więc coś tam gazowało i z tego chyba był ten ból.
Dziś już ok, jestem wyspana, wypoczęta i czekamy na akcje 
aaa no i w końcu musze pochwalić się pokoikiem i sypialnią dla młodego 
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/1fa5962f1f51.jpg
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/c9bcbad7e55e.jpg
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/9711ce9d8086.jpg
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/07f595613d13.jpg
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/c2267e6748e8.jpg
7tc+3
Szłam na dzisiejszą wizytę z duszą na ramieniu. Nie spojrzałam na ekran od usg, dopóki lekarz nie powiedział, że jest fasolka i serduszko.
Na ten moment wszystko jest dobrze. Maluch mierzy 1,14cm, ciąża wychodzi tylko jeden dzień młodsza niż z OM, więc właściwie żadna różnica.
W tym momencie wszystko jest dobrze, daj Bóg by tak było już do końca.
Kolejna wizyta 30 kwietnia, to będzie ten moment ciąży, gdy ostatnio już były widoczne na usg nieprawidłowości. Obyśmy tym razem zobaczyli całkowicie zdrowego Maluszka.
Kochanie, czekamy na Ciebie tutaj bardzo. Razem z Twoim tatą umieraliśmy dziś ze strachu, rośnij zdrowo i nas nie opuszczaj. Mam nadzieję, że poznamy się w listopadzie 
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/86fdc6b79eb1.jpg
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.