19 dc
Progesteron 22
Transfer jutro o 8.00
Pytałam się embriolog czy nie mogą dać mi najsłabszego zarodka, powiedziała że takiego daje się na końcu. No cóż.......
Mam przeczucie że nici z tego ☹️
W planach mam powtórkę komórek NK chce sprawdzić że encorton wogole na mnie działa i jaki wpływ ma accofil.
W razie co chce inne leki od Paśnika.
Ten transfer będzie dla mnie 1 testem, nie oczekuje dużo.
Cholera mam myśli aby zrezygnować. Co jest. Coś mi mówi że to nie teraz.....
Wczoraj spać nie mogłam, miałam koszmary zaczyna się.
Bez relanium nie dam rady.
Ważne że zrobiłam wszystko co mogłam co ustaliłam, na nic więcej wpływu nie mam. Z tego jestem dumna..
Trzymajcie kciuki kochane.....❤️
8 cs
Wczoraj byla pierwsza wizyta w klinice. Badania jakie musze zrobić to: AMH,LH,FSH,prolaktyna,estradiol, glukoza i insulina z obciążeniem.
Nastepny cykl bedzie stymulowany clostilbegyt.
Nie wiem jak to jest naprawde ale może być tak ze pomimo skokow temperatury moge nie miec normalnej owulacji lub pecherzyki moga nie pękać.
Mąż narazie nie musi sie badać. Zobaczymy
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 lutego 2020, 19:58
Mamy walentynki - najlepszy prezent- Mamy przesunięta wizyte z czerwca na marzec - cudnie!!!! Nowa nadzieja 🙂🙂🙂 Ps miłych Walentynek 😉
14cs, 8dpo
Wczorajszy wieczór przepłakałam w poduszkę. Chciałam porozmawiać z P czy przypadkiem nie za szybko zrezygnowaliśmy z tego wszystkiego ale rozmowa nic się nie kleiła i skończyła moim płaczem. On pojechał do pracy a ja wyłam cały wieczór.
Diabetolog nie widzi powodu pakować we mnie metformine, dla niej moje wyniki są w porządku. Bo tak naprawdę są dużo lepsze od pierwszych badań.
Dzisiaj wracając z pracy zastałam go nad wszystkimi naszymi badaniami. Zdziwiłam się. Porozmawialiśmy, obgadalismy opcje jakie nam zostały i tak zgadzamy się w jednym- nie chcemy in vitro. Szanse są za małe - 8% nawet mnie nie przekonuje a nie chce wypłakiwać oczu za każdym razem; bo wiem ze na jednym podejściu się nie skończy. Nie chce przezywać tego bólu cały czas od nowa. Zastanawialiśmy się pójść gdzieś indziej ale prawdopodobnie usłyszymy to samo. Zreszta mam wrażenie ze lekarze w takich miejscach są nastawieni tylko na”takie zabiegi”.
Chcemy jeszcze spróbować lekami które zalecił nam lekarz, suplementacja i próba zmiany życia na zdrowsze.
U P podejrzewam ze powinno coś się poprawić. Lekarz jakoś nie widział wielkiego problemu w jego wynikach no i Fragmentacja tez nie była taka zła. Gorzej jest ze mną. Mnie leki nie naprawia. Dajemy sobie te kilka miesięcy i jeżeli w tym roku nic się nie wyklaruje to zakończymy nasze starania.
Wiem ze on w to nie wierzy ale cieszę się bo mam świadomość ze robi to dla mnie.
41/43
5t+6d
Jestem załamana! W ciągu tygodnia moje TSH skoczyło z 2,2 do 3,7! Bardzo się boję, że już straciłam tą ciążę.
W poniedziałek zamierzam zrobić badania hormonów tarczycy i zrobię również beta hCG. Betę powtórzę po 48h, ale czy poniedziałkowy wynik już coś mi powie?
W poniedziałek po południu idę do gina i boję się, że znów usłyszę od niego te słowa... Bardzo się boję i nie wiem, jak dotrwam do poniedziałku.
23dc 9dpt blastka 4bb
Jedziemy na bete, chce juz dzisiaj potwierdzic brak ciązy. Dzis znow lekkie smugi - teraz wiem ze to zblizajacy sie okres. Jestem tego pewna, co nie oznacza ze sie nie przejmuje. Nie mamy w zapasie juz mrozynek
. Cala machineria bedzie musiala isc od nowa. O ile zdecydujemy sie na kolejna stymulacje.
Od wczoraj boli mnie gardlo, nic wiecej sie nie dzieje ale samo to daje mi popalic.
Odezwe sie pozniej z wynikiem
12dc
Wczoraj miałam wizytę u lekarza.
Wyniki cytologii jak na tą chwilę dobre.
Badanie usg:
Macica przodozgieta, trzon macicy o wymiarach AP 33mm, endometrium 9mm jednorodne. Przydatki obustronnie widoczne, struktura prawidłowa. Zatoka Douglasa bez wolnego płynu.
Badania które muszę wykonać przed pojawieniem się w klinice( pod koniec przyszłego cyklu) :
Antigen HbS
Przeciwciała anty hbc calkowite
Anty HCV
HIV 1 i2
Kila
Chlamydia
Toxo IgG
Rubella IgG
Rubella IgM
Toxo IgM
AMH
Między 1 a 5 dnia cyklu zrobić E2 oraz FSH.
Jeszcze będę musiała poprosić o wydrukowanie tabeli do wypełnienia dla siebie i męża, która pozwoli na dobranie dawcy nasienia.
Nie będę za bardzo pisała jak dojdzie do stumulacji i jak tam moje rosnące jajeczka, że wzg na zbytnie angażowanie się. Wtedy będę bardziej skupiała się na spokoju psychicznym.
Od wczoraj metformax 500 biorę. I będę co kilka dni podwyższała ilość brania tabletek tak, aby skończyło się po ok tygodniu na 3 tabletkach dziennie, żeby organizm się przyzwyczaił.
Miłego weekendu.
4dc
Wysłałam wyniki do mojego portalu pacjenta, odpisali że dr je przejrzał i dostałam kod do e-recepty na Euthyrox N25
Co do prolaktyny mam ją powtórzyć jeszcze raz jakis dzien rano. Dziś drugi dzień stumulacji. nic nie czuje narazie... Niewiem czy powinnam coś czuć...to pierwszy cykl stymulowany.
SOBOTA
Czas na... urlop 
Chciałam napisać wcześniej, ale te wszystkie komentarze sprawiły, że się zawstydziłam, ciepło mi się takie rozlało po sercu i nie wiedziałam, co napisać. Wzruszyłam się bardzo.
Dziękuję ❤️️❤️️❤️️
Dziękuję raz jeszcze za wszystkie wymienione oraz niewymienione kciuki wszystkich Sezamków, Fasolek, Mężów i Partnerów.
W życiu by mi nie przyszło do głowy, że stanę się "guru". I że dobrze się mnie czyta. Oraz nie przyszłoby mi do głowy, że ktokolwiek będzie tu do mnie pisał na priv "Wiesz, nie pomyśl, że jestem stalkerem, ale zostałaś mi polecona od problemów takich i takich" 😁
Oczywiście, że się odwdzięczę modlitwą, dobrym słowem i moją wiedzą. I nieustannym trzymaniem kciuków. Wysyłam cały czas wirusy ciążowe dla Wszystkich Starających się (zobaczcie na moją skuteczność, Wik89 już ma pozytywną betę, ha!) oraz modlę się o spokój w związkach. Żebyśmy wszystkie uchroniły swoje związki z tej zadymie.
Chciałam dziś koniecznie napisać o dwóch kwestiach:
- Marta1982 - pozwoliła mi wymienić swój nick - ma niesamowicie prowadzoną stymulację ivf. Do tej pory tylko czytałam o tym w prasie branżowej, a poznałam właśnie Martę1982 i mogę opowiedzieć więcej: pierwsza część stymulacji przebiega normalnie, mamy punkcję, zapłodnienie i rozwój Zarodków, po kilku dniach - jeszcze w II fazie cyklu - zaczynamy drugą stymulację do ivf tymi samymi lekami. Wcześniej czytałam, że w tej drugiej fazie cyklu, gdy progesteron jest wysoki, to jajniki lepiej pracują i dają lepsze efekty. Po szczegóły odsyłam Was do niej lub pod jej wykres;
- żyworódka pierzasta - do picia przed transferem i po transferze (myślę, że przed IUI i po również) w ilości "na czubek noża" wsypać do szklanki wody, rozmieszać i wypić - pomaga na psychikę i drobne skurcze macicy - wiadomo, że np. na błędny kariotyp, wady genetyczne, czy silne skurcze macicy nie pomoże, ale podobno rozluźnia dość mocno, może dla starających się naturalnie - stosować od dnia owulacji do testowania?
Podrzucam link:
https://www.poronienie.pl/medycyna/starania-i-ciaza-po-stracie/leki-wspomagajace/
Dalej nie wierzę. Kalkulator pokazuje 4+2, czyli 4 tydzień i 2 dzień ciąży 
Brzuch pobolewa między 22 a 23. Nawet nospy ostatnio nie biorę. Czasem w ciągu dnia też da o sobie znać. No i mam pobudki między 4:30 a 5:00 🤦♀️ Piersi od wczoraj są super wrażliwe, dziś zakładam stanik na noc. Nie urosły, po prostu są znacznie cięższe i łatwiej ulegają grawitacji
Biustonosze w szufladzie już przejrzałam pod kątem tych najprzyjemniejszych dla skóry. Poza tym nocami jest mi strasznie gorąco. Ale to może być też kwestia zwariowanej pogody.
Po przyroście bety, zadzwoniłam do lekarza z kliniki, kiedy powinnyśmy się zobaczyć. Powiedziała, że 3-4 tygodnie od dnia transferu. To wybrałam 6 marca, będzie prawie 4 tygodnie od dnia transferu i jeśli dobrze liczę, to będzie 6+3.
No i tak. Nie panikuję. Naprawdę jest we mnie dużo spokoju. Może powinnam iść wcześniej? Żeby zobaczyć, czy wszystko jest na swoim miejscu. Z drugiej strony - przecież aktualnie brzuch nie boli, nie plamię, nie dzieje się nic złego. Chyba. Nie biegam na betę co drugi dzień, bo moje żyły muszą odpocząć. Ostatnio już tryskały jak fontanna przy pobraniach. Był jeden przyrost i fajnie, my tu sobie rozmawiamy codziennie, że jest dobrze i będzie dobrze. Nie świruję. I zastanawiam się, czy to normalne. Bo może powinnam świrować? Nie otworzyłam ani jednej strony parentingowej, ciążowej, wiek ciąży wyliczyłam na podstawie podrzuconego przez Niki kalkulatora - najłatwiejszy ze wszystkich! Czekam do wizyty 6 marca. Wtedy być może będziemy mieć jakieś decyzje, no i wiedzę, czy wszystko jest ok. Przed nami też decyzja o wyborze lekarza prowadzącego. Dowiedziałam się od znajomych, że powinnam wybrać takiego, ze szpitala, w którym chciałabym rodzić. No to klops. Bo skąd ja mam już teraz wiedzieć, gdzie chciałabym rodzić??? W moim rodzinnym mieście odpada. Generalnie - koleżanka lekarz, pracująca w tym szpitalu, ale na innym oddziale - prowadziła swoją ciążę (z tzw. wpadki, normalną, spokojną ciążę) u nas w mieście, ale rodziła w stolicy. Wiedziała, co ją może czekać w lokalnych szpitalach.
Dojazdy do Wawy trochę odpadają. Mam tam 100 km, Mężuś pracuje 160 km ode mnie. Będzie w domu częściej, oczywiście, ale muszę brać pod uwagę fakt, że może go nie być akurat wtedy, kiedy coś się zadzieje. Jednocześnie z lokalnych lekarzy to wybór jest niewielki. Z kolei z tych warszawskich mam kilka nazwisk i od razu nazwy szpitali, w którym pracują
Jerzak raczej odpada, ale to zaraz napiszę dlaczego. Chyba że się okaże jedyną, niezbędną osobą do utrzymania tej ciąży, wtedy oczywiście, potulnie stawię się w gabinecie. Czy takiego lekarza się wybiera tylko na podstawie opinii na znanymlekarzu? Ehh. Cieszę się, że mamy tylko takie problemy.
Byłam na wizycie u Jerzak.
Zmierzyła mi ciśnienie i powiedziała, żeby je mierzyć 2 razy dziennie. U niej w gabinecie wyszło mi 144/85. Nie bardzo wiedziałam, jakie to ma znaczenie, ale bardziej doświadczona koleżanka powiedziała, że nie można mieć ciśnienia wyższego niż 140/90, bo to wskazuje na podwyższone ryzyko stanu przedrzucawkowego.
Przeczytała moją kartę podczas tej wizyty i mimo to, nie znała zaleceń z poprzednich wizyt. I to mnie zażenowało. Podczas pierwszej wizyty zaleciła mi accofil w dniu transferu i potem co tydzień, aż do 4. tygodnia po transferze. U niej byłam w 2. tygodniu po transferze (wpisywała datę transferu i wiek Zarodka), a ona mówi "Jak widzę, już Pani skończyła ten accofil?" - "Nie, zostało mi" - "No tak, ale to jedna dawka Pani została, proszę ją sobie przyjąć". Uznałam, że zbyt łatwo szafuje lekami, które mają solidne skutki uboczne. Do tego dalej kazała brać prograf (nie tykam go, ale nie przyznałam się). Magiczną granicą dla mnie będzie ten 4. tydzień po transferze, kiedy to miałabym skończyć accofil. Mam nadzieję, że do tego dnia (do końca też!) będzie wszystko ok i okaże się, że te silne leki nie były dla mnie potrzebne. Zapytałam, co mogę brać na ból brzucha, bo akurat u niej mnie bolał: "MagneB6" - "A nospę mogę?" - "Nospy unikamy" - "A jak będzie bardzo bolał?" - "Magnez sobie poradzi". Także teges, także ten - dużo wiem.
Inne zalecenia:
- formetic 500 mg rano;
- acard 75 mg wieczorem (będziemy zwiększać do 150 mg, jak się dowiedziałam około 16 tc, po wynikach testów pappa);
- heparyna 0,4 między 14:00 a 16:00 (i tu zagwozdka, bo wiele dyskusji się odbyło, jak brać heparynę, czy rano czy wieczorem, jak zalecają lekarze, czasem Ci sami zalecają różnie - to proszę bardzo między 14:00 a 16:00);
- miositogyn gt 1 saszetka dziennie;
- prenatal uno - to dorzuciła, jak zapytałam o cholinę, bo po poprzednim transferze miałam przyjmować cholinę i tak mi została w "jadłospisie", a prenatal uno ma w swoim składzie cholinę właśnie;
- kwas foliowy 5 mg - dorzuciła również po pytaniu, czy mam kontynuować, bo na czas stymulacji miałam przepisany;
- magneB6 - 2x1.
To strzelanie accofilem, po przeczytaniu karty i dorzucanie supli trochę mnie rozwaliło. W takim sensie, że accofil nie jest pastylką na gardło i nie kosztuje tyle, ile paczka zapałek - a ona "Dobra, to najpierw 5 dawek łącznie", teraz "Jak już Pani musi, to niech Pani weźmie". Taki to miało wydźwięk. Plus Mężuś on jest bardzo na nie w jej kwestii. Akurat u niej nigdy ze mną nie był, więc nie wiem, skąd to nastawienie. Mam nadzieję, że nie będę się musiała u niej stawić. Nie neguję jej leczenia, jej metod, diagnozy itd., natomiast wiem, że super ważna jest intuicja i to chyba nie jest lekarz dla mnie. Tym bardziej, że ona nie robi usg, na usg idzie się gdzieś indziej.
Aktualnie biorę: duphaston 2x1, crinone 1x1, formetic 500 mg, kwas foliowy 5 mg, metylowany kwas foliowy 1,6 mg, kompleks wit. B metylowany, kwas omega 3 2000 jednostek, wit. D3 4000 jednostek, l-argininę 1500 mg, NAC 1000 mg, magnez 2x1, acard 75 mg, clexane 0,4.
Z heparyną miałam pierwszy wypadek. Lewa strona brzucha odmówiła posłuszeństwa, robię sobie zastrzyk w prawą. Wyciągam igłę i kropla krwi. Dość duża i bąblująca. Myślę sobie - "Umrę, dopiero co się udało, a ja umrę, wbiłam się pewnie do jakiejś żyły i zamiast podać lek podskórnie, podałam dożylnie" (ah, ta moja wiedza medyczna, jakże szeroka o umiejscowieniu żył w brzuchu). Nie umarłam jak widać. Siniak się zrobił najpierw o wielkości kciuka, bolał (i boli nadal). Wcześniej był fioletowy. Teraz zajmuje powierzchnię 1/3 prawej części brzucha i zaczął zmieniać kolor na sino-fioletowo-żółto-zielony. Niczym najlepsze limo. Tym samym odblokowała mi się lewa strona brzucha
i znowu tam zastrzyki robię
Ważna wiadomość - jesteś na heparynie wcinaj wapń. Skutkiem długotrwałego przyjmowania heparyny jest odwapnienie i osłabienie kości, dlatego trzeba mieć od początku dietę bogatą w wapń.
Mój Mężuś przejmuje dowodzenie w zakresie suplementów, które mam przyjmować. Czyta sobie o miositogynie gt, prenatalu uno i pregnie plus i chce je dobrać najlepiej do moich wyników. Np. żelazo zawsze miałam delikatnie poniżej normy. Nic o tym nie czytam, a znalazł artykuł fachowy, nie wrzucę linku, bo mam to w formie pdf. Tytuł: Suplementacja witamin
i składników mineralnych podczas ciąży, autor: Makowska-Donajska i Hirnle.
Poza tym On daje się ponieść dużo łatwiej niż ja, przykład: "Dobranoc, idę spać!" - "Dobranoc, kładźcie się spać". Na szczęście mówi do mnie również w liczbie pojedynczej.
Haneczka skończyła dzisiaj 18 mac.
Od ok miesiąca się nie kp, ona już drugi raz chora. Obecnie zapalenie oskrzeli. W żłobku, cała masa dzieci kaszlacych na potęgę,zielony kaszel to już norma. Chociaż miałam nadzieję, że ma odporność jak dzwon po takim kp. Podziwiam wszystkie mamy,które wróciły do pracy na pełen etat i mają dzieciaki w żłobku.
Te dwa miesiące były ciężkie, ja pracowałam na pół etatu,z domu bo z domu, ale rano trzeba ogarnąć Hanke, odwieść do żłobka, zrobić swoje i po Hanka. Czasu mało, a robotę trzeba było zrobić, ale to już za nami.
Żłobek ogólnie fajnie,widzę,że Hania sporo się tam uczy, lubi tam chodzić.
Ja czuję się dobrze, brzuch mam już spory, 28 mamy polowkowe.
Polecacie jakieś zabawki na 1,5 roku?
23dc 9dpt
Beta >0.2
Nasz ostatni okruszek nie dał rady. Jesli nie ty miales byc naszym bobaskiem to dziekuje ci,że nie dałeś mi nadzieji.
Planu narazie brak
Ciąża zakończona 5 lutego 2020
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 lutego 2020, 21:12
Proszę Państwa, oto Miś. Miś jest bardzo dumny dziś.
Beta 58,69!!!
7 dpt 4-dniowca.
Pojechaliśmy do kliniki na 8. Byliśmy wcześniej bo trzeba było opłacić za transfer itd.
Od rana robili punkcję były 3, mnie dopiero poprosili o 9.
Wzięłam relanium wieczorem nawet na mnie nie działało. Dopiero rano coś zaczęło mnie chwytać. I dobrze bo jakoś obojętna się zrobiłam, nawet internet mnie nie interesował.
O 9 mnie zabrali dali jakieś leki chyba ketanol i coś jeszcze. Nic nie pokazywali, widziałam tylko to co było na monitorze.
Może i lepiej nie będę przeżywać.
Potem kazali mi leżeć godzinę, oczywiście trafiłam na niemiłe pielęgniarki i nawet chłopa nie wpuścili, no cóż. Ważne że dali basen, bo bym nie wyrobiła.
Potem dali mi wypis podali blastke 3 AA nie wiem co to za jakość, ale chyba średnia. Czyli tylko takie pewnie mam. Bo w komputerze nic nie mają, pewnie embriolog będzie wiedziała dowiem się jak będę do niej dzwoniła w sprawie bety.
Po wszystkim w nagrodę mąż zabrał mnie na frytki zjadłam porcję jak dawno ich nie jadłam.
W domciu się położyłam ze zmęczenia i zasnęłam kocurek oczywiście ogrzewał mój brzuszek jakby było inaczej. Ten kot jest cudowny wczoraj mnie ogrzewał dziś też. Obudziłam się zjadłam obiad i patrzyłam co u mojej Krasi.
I zobaczyłam 2 kreseczki 😄💖 jaka radość 😄
Czułam że szczepienia dadzą radę. Wiele osób po nich zachodzi.
Dziś już snułam plany urlopowe jak się 3 próby nie udadzą jadę w góry czerwiec-lipiec. Tam odzyskam spokój.
Dziewczyny z którymi leżakami po punkcji rozmawiały że i tak będzie dupa i że na jednej punkcji się nie zaskoczy, widać że optymizm panuje 😄
Od dziś biorę accofil podskórnie w zaleceniach mam od jutra, dobra 1 dzień w ta czy ta różnicy nie robi.
A encorton wzięłam od dziś 20 mg bo 10 nie działa. Przynajmniej Paśnik nie zleci mi już jego przy kolejnym podejściu.
A w piątek beta i komórki NK.
Ciekawe co mi zapora do 2 próby.
Aż dziwne że jestem sceptyczna i neutralna. Wolne mam do poniedziałku. W poniedziałek stomatolog od wtorku do pracy. Jak narazie nie rozmyślam
Co ma być to będzie. Jedynie to jestem zmęczona cały tydzień wstawanie o 5.
A wczoraj już przeplakalam niepowodzenie. Może w piątek będzie łatwy to przetrwać.
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 lutego 2020, 17:01
24dc
Nie mam planu, nie wiem co dalej robic. Byc moze nie jest mi pisane zostac matka, ktos na gorze postanowil to juz dawno temu, a ja sie temu sprzeciwiam? Mam mnóstwo pytan, na ktore raczej nie otrzymam odpowiedzi.
Czy mozna byc spelnioną, szczesliwą bez rodzicielstwa? Czy moje małżeństwo przetrwa ta kolejną próbe? Czy gdybysmy mieli innych partnerow to mielibysmy dzieci? Czy za kilka lat mój mąż mnie zostawi i zalozy rodzine z mlodsza? Czy zostane zgorzkniałą babą?
Co mam robić ;(?
15t3d
Wizyta pojutrze na 13:50. Mam nadzieje, że mojemu maleństwu nic nie jest,że rośnie i rozwija się prawidłowo, serduszko i nerki są zdrowe, modle się o to praktycznie codziennie. Zdrowie moich dzieci, męża i rodziny jest najcenniejsze ...
Brzuch rośnie, praktycznie od miesiąca chodzę w już ciążowych spodniach i szerszych sweterkach bo w zwykłe się już nie mieściłam...Od kilku dni wydaje się że czuje też maluszka...motyle, bulgotanie i takie łaskotanie... jakiś 15t0d ( szybciej jak z Maksem) Więc myślę że dzidzia rośnie....
Co jeszcze u Nas...pobuszowałam trochę po sklepach z ciążowymi ciuchami... choć -ach to zbyt dużo powiedziane. Z sieciówek tylko praktycznie h&m i c and a ma jakiś wybór asortymentu. Mam spodnie ciążowe jeszcze po ciąży z Maksem i luźne sweterki, sukienki bo ostatnimi czasy w takie się lubiłam sama ubierać ale musiałam kupić kilka t-shirtów ciążowych, getry, podkoszulkę, rajstopy a za miesiąc na bank trzeba będzie jeszcze dokupić majtki, stanik bo rosnęęęę tu i ówdzie no i jakieś wiosenne ciuszki. Troszkę mam też ciuchów po ciąży siostry ale póki co są sporo za duże na mnie 
U Maksa wszystko w porządku. Na liczniku 4 lata i 2 mc 😁 Rośnie ( wyrasta z rozm 110, bucik 25-26) , rozwija się , mądrzy
Je praktycznie wszystko. Uwielbia auta, puzzle, klocki lego i dinozaury. Pięknie i wyraźnie mówi. Potrafi się bawić sam w swoim pokoju, praktycznie sam się ubiera, myje ząbki, ostatnio nawet pościelił po sobie łóżko
Chętnie chodzi do przedszkola. Niedawno występował na przedstawieniu z okazji dnia Babci i Dziadka a na balu karnawałowym był przebrany oczywiście za Dinozaura
Uwielbia swoją panią wychowawczynię. No i nasz maluch oficjalnie stał się starszakiem
wczoraj kupiliśmy już całkiem duży fotelik 18-36 kg. Dumny jest jak paw. I mówi o sobie starszy brat

Kocham Go
i Ciebie maluszku

Wiadomość wyedytowana przez autora 23 lutego 2020, 16:07
21 dc 1 dpt
Wczoraj pod wieczór dostałam bólu brzucha, nie wiem jak wyglądają skurcze. Więc trudno cokolwiek mówić.
Wzięłam nospe 3 magnezy scopolan relanium. Ale ten ostatni wogole na mnie nie działa. Do tego założyłam na brzuszek pas z wielbłąda i skarpety i kocurek przyszedł mnie grzać. Nie ustępuje mnie dziś. Jak się położę on razem ze mną.
Dziś już nic nie czuję 0 boli. Ale nospe już biorę profilaktycznie, bo nawet w wypisie mam aby 3 razy dziennie brać.
Po wczorajszym accofilu dziś czuje się słabo do południa leżałam bo co wstałam do kręcenie w głowie słabość. Po obiedzie poczułam się lepiej ale po gorącej zupie spocilam się jak bóbr, znam to osłabienie za kilka dni będzie już dobrze. I teraz sobie przypomniałam jak po jednej dawce 2 lata temu w godziłam na Kasprowy Wierch, ledwo bez sił. Aż siebie do dziś podziwiam.
A teraz jestem na dawce mniejszej.
Wczoraj ogólnie miałam bary kiepski nastrój, mąż poszedł do pracy a ja popłakałam sobie.
Ale dziś wzięłam się w garść, koniec z pesymizmem.
Wiki masz rację gdzie to pozytywne myślenie, wracam na tory...
Aassiiaa masz rację obrałam skarupe by nie cierpieć w razie godziny W.
Anusla też tak myślę że oby to HBA okazało się problemem.
Choć wiem że kir 2ds1 jest największym problemem. Ale może organizm stworzy tarcze ochronna dla zarodka i nie pozwoli odrzucić zarodka, tego się trzymam.
Dumam też nad tym po rozmowie z embriolog że gdyby podali mi najsłabszy zarodek to w razie niepowodzenia bym mogła też żałować. Powiedziała mi bo wie że mam problem immuno.
Przecież pani jest obstawiona z każdej strony, jak podamy słabszy to żnow pani będzie szukała i robiła badania.
Tylko jakie jak jestem przebadana prócz lapro i biopsji Endo.
Choć nie sądzę abym miała zapalenie, bo Endo ślicznie mi rośnie a to zasługa też Akumpuktury.
Tera nie żałuję, może ten zarodek wystarczy może się uda, może leki dadzą radę. Wiadomo pozmieniałam zalecenia. Zaryzykowałam, ta decyzję podjęłam z mężem. Encorton miał być od 10 dc a ja wzięłam jak klinika kazała od 2 dc. Heparyna wg Paśnika od dnia transferu klinika kazała 5 dni przed transferem.
Accoffil wlew miał nie być, Paśnik kazał.
Accoffil podskórnie miałbyc od dziś mąż mówił 1 dzień w ta czy w ta zrobił mi wczoraj.
Więc wszystko inaczej. Ale nie żałuję, bo wiem, że zrobiłam dobrze.
Nawet jak się nie uda będę wiedziała że zrobiłam zgodnie z intuicja.
Jak się uda będę zadowolona ze zaryzykowałam.
Tylko ci powiem Paśnikowi, on nie chciał mi dawki zwiększyć że względu na leukocyty że będą wysoko. We wtorek się okaże przyznam mu się najwyżej accofil będę rzadziej brać..
Dziś i wczoraj mąż glaskal mój brzuch i mówił do niego Piotrusiu rośnij i walcz musisz się urodzić za 9 miesięcy. Szok to był dla mnie. Jednak przeżywa na swój sposób.
Ja przeżywałam do wczoraj, dziś jest mi o niebo lepiej i proszę jedynie o cud...... Wierzę że kropek ma tarcze ochronna i da rade, wierzę w niego.
Niech komórka NK zajmie się jutro zębem a nie nim. Tam będzie miała co robic.
Wczoraj to mnie strasznie suszyło po sterydzie, masakra. A jak sobie pospalam w dzień 3 godziny to do 24 zasnąć nie mogłam. Dziś też spanie mnie kapie, ale nie mogę bo żnow nie zasnę.
Dziś też miałam dylemat co zrobić z kotem jak mu dać leki na serce jak waży 6 kg. A nie wolno dźwigać a w domu nikt po za mną nie umie dać mu leków. Przemycilam mu leki w ukochanej karmie że smakiem zjadł 😄
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 lutego 2020, 16:07
Byłam dzisiaj na pierwszym monitoringu cyklu - 11 dc
Zbadałam hormony:
LH - 10,40mIU/ml
Estradiol - 127,00 pg/ml
Progesteron - 0,20ng/ml
Endometrium w normie, pęcherzyk rośnie - znowu w lewym jajniku, tak jak w poprzednim cyklu. Czy to możliwe?!
Tak czy inaczej w sobotę będzie badanie śluzu po stosunku, a za tydzień kolejna żeby sprawdzić jak owulacja przebiegła.
Po chwilowym spadku formy jest lepiej. Pierwszy raz od daaawna czuję, że zeszło mi ciśnienie i faktycznie wyluzowałam. Pojawiają się nawet myśli, czy faktycznie chcę teraz dziecka, że jeszcze mamy czas, bo nie jesteśmy aż tak starzy
. Mamy teraz plany na najbliższy czas, parę wyjazdów, remont i cieszę się na to wszystko
W sumie to lubię życie, które teraz prowadzimy. Wiem, że na dłuższą metę smutno by nam było we dwoje, ale teraz jeszcze mamy etap, że cieszymy się sobą nawzajem. Oby to nastawienie trwało jak najdłużej!
Intuicja kobiety to jest jednak dziwna.... dzień po tamtym USG genetycznym poszłam do innej lekarki z super sprzętem w klinice. Zresztą tej samej, która prowadziła ciąże Maksem od połowy, była przy porodzie, zszyła mnie pięknie. Ufam jej.
No i robi to USG, pomiary dziecka tu wszystko ok. Włącza dopplera sprawdza przepływy w sercu - ok i w pępowinie . I tu się okazuje że jest dwunaczyniowa. A powinna być trzynaczyniowa. Sprawdzała ją 3 razy.
Jak ja się zdenerwowałam....cała się 3rzęsłam. Lekarka uspokaja, że mam się nie martwić, że czasem tak bywa a dziecko jest zupełnie zdrowe, że nawet niedawno jej pacjenta urodziła zupełnie zdrowego synka z pępowiną dwunaczyniową....Zaleciła echo serca między 18-22 tc. Oczywiście w szoku cały net przewertowany , naczytałam się i możliwiej hipotrofii, wadach serca, wadach nerek
podłamałam się....Następna wizyta wyznaczona była za 3 tyg już u tej lekarki. Od tamtego konowała z *jowym sprzętem wypisuje się.
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 lutego 2020, 15:27
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.