Sasanka55.. Uwielbiam Lentilki 16 czerwca 2023, 07:22

A moze cuda tez sa dla mnie? Tak bardzo bym chciala, by maly Hranolek zostal ze mna az do lutego. Wierze w to, choc chwilami bardzo trudno.


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 października 2023, 14:58

Motywacjo gdzie się podziałaś strasznym leniem ostatnio jestem a może to wina pogody :D

5 dc
Nastrój 10/10 😊 okres powoli się kończy, ja czuję się świetnie. Wszystko układa się po mojej myśli 😊 jestem pozytywnie i spokojnie nastawiona do tego cyklu. W tym tygodniu mój M ma badanie nasienia. Pod skórą czuję że wyjdzie dobrze 😊😎

Takasobiedziewczyna Kiedy będziesz.. 30 czerwca 2020, 21:59

Wrocilam..

czasem tak mam, ze chce po prostu z kims porozmawiać i niby mam z kim, ale czuje jakby moje emocje byly dalekie od rozmówcy ktoremu chce zawierzyć sie z moich trosk.. tak juz chyba jest, ze osoba ktora tego nie przeszla nie jest w stanie zrozumiec.
To, ze mamy sobie odpuscic to wyjdzie slysze jak mantre i coraz bardziej czuje sie jak idiotka. Chyba zaczynam coraz gorzej znosić te starania..

jeden plus, ze trafilam na lekarza który w koncu wykryl dni owulacyjne.. ciagle slyszalam "oj no w tym cyklu to nie mamy owulacji" a okazuje sie, ze przypada ona u mnie na 23 dzien cyklu.. niby piękna byla ta owulacja, jutro musze zrobic progesteron i zobaczymy co dalej..

PIĄTEK
I bańka mydlana właśnie prysła. Nie mamy żadnej blastki... mamy 3 zarodki zamrożone w 3ciej dobie. 7b, 7c, 6c. Embriolog mowil, że te 7c i 6c bardzo słabiutkie, a ten 7b ma sporą fragmentację, więc też taki sobie. To chyba koniec naszej przygody z in vitro. Nie mam już siły na nic... Nie piszcie proszę, że są jeszcze szanse, bo mi to nie pomoże. Wystarczy spojrzeć w poprzednią procedurę, gdzie zarodki były o niebo lepsze i mamy już tę wiedzę jak się historia skończyła i jak się zakończy i tutaj...

Kosmopolitka Rodzinka - marzenie 30 czerwca 2020, 23:08

18t 4d

W weekend odwiedziliśmy kuzyna męża, by poznać jego dwumiesięczną córeczkę. Miałam okazję przypomnieć sobie, co to znaczy słuchać płaczu non stop przez godz... ale tez zobaczyć, jak Fifi reaguje na obecność małego dziecka przy mamie i jestem zadowolona. Nie był zazdrosny, kiedy trzymałam małą w rekach i chciał do mnie na kolana (ok. południa nadchodzi pora drzemki i wtedy lubi się przytulać ze smokiem w buzi) bez problemu zgodził się usiąść obok i przytulić do mojego ramienia. Niestety kiedy mała zaczęła płakać i wstałam, żeby ja ponosić, Fifi już nie był zadowolony. Oczywiście miał dużo nowych zabawek wokół, rowerek itd. dlatego nie miał czasu na mnie „wisieć”, ale ogólnie uspokoiła mnie jego reakcja. Kuzynka zaczęła mnie straszyć, ze powinnam zacząć odzwyczajać Fifiego, ze jestem na jego każde zawołanie, ze lepiej jakby poszedł do żłobka, bym miała czas na odpoczynek, ze będzie ciężko z dwójka (ona ma dzieci w takim samym wieku jak my), ze to ze tamto... zaczęłam się stresować. Do żłobka się nie przyjęliśmy, na nianie nas nie stać. Wiem ze będzie ciężko... ale kurcze, tego chcieliśmy - dwójki dzieci w zbliżonym wieku. Mam to szczęście, ze Fifi jest raczej spokojny, jedynie potrzebuje dużo mojej uwagi, rzadko bawi się sam 😒
Często mówię mu, ze wkrótce będzie miał małego braciszka, który jest teraz w brzuszku mamy, ale wydaje mi się, ze nie bardzo rozumie o czym mówię. Planuje kupić książeczki edukacyjne, na pewno pomogą trochę w przygotowaniu.

Od ok. tygodnia mam małe skurcze. Tzw skurcze Braxtona-Hicksa, w poprzedniej ciąży tez je miałam. Ale nie wiem czy tak wcześnie... i dosyć często. Powiem o tym położnej w czwartek, mam wtedy wizytę w szpitalu, w którym będę rodzić.

Poznałam dziś na placu zabaw Polkę, bardzo sympatyczna. Dużo rozmawiałyśmy, zawsze rozmowa w ojczystym języku sprawia przyjemność 😌 jako, ze byłyśmy na placu zabaw z dziećmi, była mowa o dzieciach (ona jest opiekunką) i powiedziała mi, ze od 3 lat starają się z partnerem o dziecko, ze bardzo by chciała zostać mamą. Sprawiała wrażenie bardzo pozytywnej osoby, kiedy o tym mówiła, nie wyczułam negatywnych emocji. Czytając tutejsze pamiętniki wiem co przezywają długoletnie staraczki, dlatego trochę bałam się odpowiedzieć cokolwiek, by nie było to źle odebrane. Powiedziałam jedynie, ze wszystko przychodzi w odpowiednim czasie, eh taki banał, ale co może powiedzieć kobieta, która przyszła do parku ze swoim dzieckiem i w dodatku jest w ciąży? Mogłam powiedzieć, ze mam nadzieję, ze zostanie wkrótce mamą. To byłoby bardziej szczere niż ten banał. Ah chyba dzięki pamiętnikom ovu nabawiłam się jakichś lęków wobec rozmów z kobietami, które wiem lub domyślam się, ze starają się mieć dziecko...


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 czerwca 2020, 23:43

34 tydzień ciąży (33+1)
12 dni do wizyty
27 dni do ciąży donoszonej
49 dni do terminu porodu

Dzisiaj jestem umówiona z kuzynką, która jest fotografem na sesję ciążową 😍 mam nadzieję, że podołam. Myślałam o lesie, ale kawałek trzeba dojechać i nie będę wymyślać w moim stanie. Ogarniemy jakieś miejsce na ogródku albo na łące i też będzie. Jak sobie pomyślę, że muszę sobie zrobić full makeup żeby jakoś wyglądać to mi się odechciewa, ale dam radę. Siostrze powiem żeby zakręciła mi termoloki i już. Miałam w planach 2 sukienki, ale też stwierdziłam, że nie zechce mi się latać przebierać, więc chyba zrobimy taką naturalną sesję w jednej sukience. Przyjedzie jeszcze jedna kuzynka, chrzestna Alicji. Jej wybił już 37tc, ale zazdroszczę! Tyle, że zanim się obejrzę też w tym tygodniu będę, w końcu to tylko 3 tygodnie 😉 Bedzie dobrze, musi być 🥰
Synuś jeszcze 27 dni siedzisz grzecznie w mamy brzuchu! ❤

Marz91 Chwile 22 sierpnia 2025, 19:15

Znowu zostałam sama. Czy się tego spodziewałam...no jasne, przecież ja nie umiem w relacje. Może to relacje nie umieją we mnie, już sama nie wiem. Często mam wrażenie, że to ja jestem dla wszystkich, tylko nikt dla mnie. A co jeśli jest odwrotnie, jeśli tak desperacko kogoś potrzebuje, że wszyscy przez to uciekają. Czują podskórnie, że coś jest ze mną nie tak. Już sama nie wiem.
A może wszystkiemu winne jest to moje rozchwianie emocjonalne, którego nie jestem w stanie okiełznać. Jednego dnia mam wrażenie, że jest dobrze, życie jest fajne i mogę góry przenosić. A drugiego zamykam się w swoim domu i mam dość wszystkiego. Dzisiaj jest ten drugi moment... Znowu siedzę zamknięta w swoich 4 ścianach bo mam dość, mam dość świata i ludzi dookoła. Pozamykałam nawet okna bo denerwuje mnie sam dźwięk toczonych rozmów...
I tak siedzę i analizuje co jest ze mną nie tak, w którym momencie zaczęłam, z jednej strony odpychać ludzi, a z drugiej tak desperacko chcieć znaleźć choć jedną osobę która by mnie zrozumiała. Która pod tą moją grubą zbroją zobaczyłaby wielki napis "HELP". Tak życie uzbroiło mnie w ten ciężki do sforsowania mur i sama nie potrafię przez niego przejść tak aby komuś zaufać... Jak zaczynam się przed kimś otwierać to zawsze później mam nóż w plecach a nie pomocną dłoń...
Sytuacja z niepłodnością wcale nie pomaga a tylko jeszcze bardziej dystansuje mnie do wszystkiego i wszystkich. Mam wrażenie, że nikt mnie nie rozumie, już nie mówiąc o tym, że nikt nie chce wysłuchać... tylko tyle i aż tyle.
Rzadko kiedy ktoś zapyta co u mnie, jak już zapyta, to po jednym zdaniu i tak nie słucha. Wszyscy wolą jak odpowiem, że jest wszystko dobrze i rozmowa odhaczona...
Dzisiaj znowu te demony wyszły z szafy i nie chcą do niej wrócić.
Czy kiedyś się poukłada? Czy kiedyś dojdę tam gdzie bym chciała?
Może jutro jak się obudzę, wstanie nowy dzień, będzie inaczej. Zapomnę o tym oczekiwaniu, oczekiwaniu, które nigdy się nie kończy, oczekiwaniu na wyniki, na badania, na nowy cykl, nowe pomysły...
Ale to jutro...
A dzisiaj... a dzisiaj zostanę ze swoim najlepszym przyjacielem "smutkiem", który zawsze czai się tuż za moimi plecami. Czasami na chwilę się chowa, niestety tylko na chwilę, później wypełza w całej okazałości, oplata mnie swoimi mackami i nie puszcza..
Dziś już nie puści...


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 sierpnia 2025, 19:17

- 4cs - 15dc - 2 dpo -
Tak obstawiam, że owulka była w poniedziałek, czułam mocne kłucie, głównie z prawej strony, we wtorek wzrost temperatury. Dziś monitoring: płyn widoczny, na lewym jajniku cisza, na prawym 2 pęknięte pęcherzyki + torbiel 26mm, przez którą kolejny cykl będzie musiał być naturalny :( Ponoć przy okresie takie rzeczy lubią się wchłaniać, ale Clo mogłoby zastymulować tą torbiel więc nie możemy go użyć dopóki nie potwierdzimy, że zniknęła. Do tego mojej lekarki nie będzie i muszę iść gdzieś indziej w okolicach właśnie 15 dc. Dupka mam brać od dzisiejszego wieczoru aż do 13.07, kiedy to mam iść na bętę. Jak pozytywna, to brać dalej, jak negatywna, to odstawić. Generalnie wydźwięk tej wizyty był taki, że kurde mamy realne szanse na to, żeby się udało. Odbierałam to trochę tak jakby bardziej mnie instruowała co mam robić jak jej nie będzie a okaże się, że jestem w ciąży, niż na wypadek kolejnego cyklu - w sensie kiedy monitoring, kiedy przyjść po receptę na Clo itp. Zresztą na początku wizyty od razu mnie zapytała "I jak Pani Sylwiu?" i wyglądała jakby oczekiwała raczej radosnej nowiny. Tak to odczułam. Aż przykro mi było mówić, że niestety przyszłam na zwykły monitoring. Zobaczymy... Trochę mnie martwi ten naturalny cykl, obawiam się marnotrawstwa czasu, ale co ma być to będzie. Przeznaczenia nie zmienię. Walczę na tyle, na ile mogę, ale szarpać się przecież gorączkowo nie będę. Widać, że reaguję na leki. Owulacja zachodzi co cykl. W ciąży już też przecież byłam. Mąż też się przebadał i wszystko jest ok, wyniki ma bardzo podobne do tych sprzed 2 lat i to do tych "poprawionych" suplementacją, z odpowiednim ruchem postępowym. Tak się pocieszam, że może wcale nie mam takiego złego tego AMH, ponoć powinno się badać na samiutkim początku cyklu, najlepiej jeszcze podczas krwawienia. I ma to jakieś potwierdzenie w moich wynikach, kiedy to poziom wzrósł dwukrotnie w przeciągu bodajże miesiąca czasu, tylko dlatego, że zbadałam poziom w fazie folikularnej zamiast w lutealnej. I może po ciąży też poziom był taki marny, bo po ciąży chwilowo jest niższy. Znalazłam amerykańskie badania, które to potwierdziły. Poza tym to bardzo delikatny hormon, łatwo o jego złe oznaczenie. Dlatego nie mam zamiaru o tym zbytnio myśleć. Jest ok. Nasza kolejna ciąża jest już za rogiem. Może jeszcze nie teraz, ale już niedługo. Wiem to. Poza tym w tym cyklu mamy podwójną szansę :)

Nea Zostawić po sobie ślad 30 czerwca 2020, 16:22

Po wczorajszej wizycie musiałam przetrawić wszystko w sobie.Jestem załamana.9 dzień cyklu konskie dawki hormonów i efekt - jeden pęcherzyk 13mm.Nie ma złudzeń droga która zaczęliśmy ponad 4 lata temu kończy się.Efekt to prawie puste konto ja bez pracy bo zrezygnowałam i przyjechałam do Pl bo w UK pewnie jeszcze byśmy czekali.
Decyzje jakie zostały podjęte -ciągniemy temat na jednym pęcherzyku wiec od dziś cetrotide.Jutro wizyta i zobaczymy.
Mąż odrzuca AZ.co do KD akceptuje tylko ze teraz finanse...Wspominałam doktorkowi o tej opcji ze skłaniamy się do tego rozwiązania na pierwszej wizycie to objechał mnie.A wczoraj sam ze nie widzi innego wyjścia.Szkoda słów a łez tez już mi brakuje.
Dziękuję dziewczyny za wsparcie.


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 lipca 2020, 15:20

Nea Zostawić po sobie ślad 1 lipca 2020, 15:27

11 dc
Kolejny monit za mną.Efekt- jeden pęcherzyk 19,5 estradiol 280.Nie wiem czy da się wycisnąć coś z tego.Gdybym odpuściła pewnie bym pluła sobie w brodę.Nie wiem czy dobrze robię bo jakby nie patrzeć na leki w poniedziałek 780 dziś 590.Badania do znieczulenia dziś 120 plus wizyta.W piątek do zapłacenia 4500.Dzis był ostatni cetrotide.To rano.Pozniej 450 mensinorm i jeszcze ovitrelle.Maz mówi ze zostanie ekspertem od zastrzyków.Dzis jeszcze EKG do zrobienia ale to już nie będę płacić przynajmniej jedno.

Joan Pamiętnik bez tytułu.... 1 lipca 2020, 15:52

Odebrałam wynik cytokin
i jest masakra :/

interferon gamma: 971 (292,3-1044,6)
TNF alfa 12956 (322-1376,6)
interleukina 10: 581 (695,6-3048,4)
interleukina 4: 40 (20-120,2)
interleukina 5: 13 (20-59,8 )
interleukina 2: 299 (20-62,5)
wskaźnik IFN/IL4: 24,3 (36,7-175)
wskaźnik TNF/IL4: 323,9 (19,7-149,5)
wskaźnik IFN/IL10: 1,7 (1,2-3,0)
wskaźnik TNF/Il10: 22,3 (0,7-2,8 )

jestem załamana....
nie dość, że ogromny stan zapalny (TNF alfa), brak ochrony zarodka (il10) to jeszcze mój organizm niszczy zarodki (il2)
czy może być jeszcze gorzej ?


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 lipca 2020, 16:05

Doktor G. stwierdzil,ze nie ma rady,tego mięśniaka trzeba wyciac. Nawet się nie zdążyłam dobrze zastanowic i juz bylam w szpitalu.Juz po operacji,byla laparoskopowa, dzięki Bogu udalo się zachowac macicę.Przy okazji doktor sobie obejrzal wszystko i znalazl mi za macicą spore ogniska endometriozy,które usunął.Teraz pozostaje wracac do zdrowia, poczekac na zielone światlo i spróbować ostatni raz,moze sie uda.

Spuromix A może to już czas? 1 lipca 2020, 17:24

41dc
@ brak
Szyjka wystrzelona w górę zamknięta i twarda,
Objawy; pulsujący prawy jajnik, bóle małpowe, wahania nastroju, wzdęcia, apetyt, przypływy energii, kłucie w piersiach...

Suplementy: kompleks witamin dla kobiet, kompleks magnez+potas+b6

Dlaczego jak mam plan zacząć się starać pełną parą to organizm robi odwrót i się rozregulowuje??? Mam już dość tej huśtawki.... Chcę @ i zacząć normalny cykl....

13t5d
wczoraj odebrałam wyniki PAPPa - są bardzo dobre.
dzisiaj byłam w klinice na ostatniej wizycie. Pani doktor powiedziała kiedy co odstawić, że w razie tfu tfu jakichś komplikacji mam przyjeżdzać. no i dać znać po połówkowym i po porodzie :)
wyniki wszystkie mam ok, czuję się super to nie mam potrzeby do nich jeździć. jakoś mi tak dziwnie się zrobiło. wyszłam stamtąd ze łzami w oczach. przez półtora roku bywałam tam kilka razy w miesiącu i nagle tak już koniec :)
och życie, zaskakuj mnie proszę już tylko pozytywnie :)
🤞🤞🤞

13 dc
Płakałam jak dziecko ze szczęścia! Wyniki badań nasienia pięknie poszybowały! Jestem taka szczęśliwa ❤ M też złapał wiatr w żagle 🤩 w tym miesiącu owu z drożnej strony. Za dwa dni wypada owulacja 😎 jeszcze będzie pięknie! Trzeba tylko jeszcze chwilkę poczekać 😊

Malinka2021 PCOS a dziecko 10 grudnia 2021, 10:58

Jednak już się zapisałam na USG połówkowe na 27.12 będzie to 19+6 tc. USG 3/4D 😄 ależ jestem podekscytowana 😊😊😊
Zarezerwowalam termin, ale jeżeli pojawi się grafik na styczeń to chyba zmienię wizytę tak żeby wypadała na 21 tc. Czytam, że wtedy będzie lepiej widać. Zarezerwowalam ten 27.12 żeby potem się nie okazało, że lekarza nie będzie w styczniu czy coś.

Dziś minęła nam 6 mięsiecy razem ❤️
Dzień spędziłam sama z córeczką bo mąż musiał pojechać do pracy. Kupił jej wiatraczek na 6-ciomiesiączkę, jak on to nazywa🤣
(Pozostałe wiatraczki będą odstraszać gołębie, ale dwa będą tylko Marysine)

Podobno dzieci nie lubią leżeć na brzuszku, Marysia akurat w gondoli - na brzuchu... Co do wózka, to istotne jest by móc go prowadzić jedną ręką. Gdy Marysia zgłodnieje, albo chce spać (czyt. najpierw cyc) to zaczyna ją gondola parzyć i dzisiaj po niedługim czasie spacerowania musiałam ją wziąć na ręce (rękę) a wózek pchać jednocześnie 🤷‍♀️ wykonalne 💪 nie chciało mi się jeszcze wracać do domu, więc usiadłam na ławce na osiedlu i dałam cyca. Takie życie 🙈 zjadła, zasnęła i spacerowałyśmy dalej ☺️

Dzisiaj też kąpiel odbyła się na brzuszku. Tak żałuję tego czasu epidemii bo nasz dzieć ewidentnie lubi wodę.

A i Marysia zaczyna próbować siadać. Znaczy, na rekach/kolankach to tylko w pozycji siedzącej, chociaż sama się chwieje i zdecydowanie jeszcze nie jej czas na siedzenie. Oczywiście sami jej nie sadzamy ale ona wymusza. Kąpiel to armagedon. Albo na brzuchu albo na siedząco i przy okazji zawsze można "ugryźć" brzeg wanienki 🤣

Nowa umiejętność - najsmaczniejsze są stopki, więc Marysia leżąc na plecach (o ile jej się nie przypomni że trzeba się obrócić na brzuszek) to łapie się za stopki i je zjada ☺️

A i na przewijaku to z automatu na brzuszek więc przewinięcie jej i założenie pampersa... ekwilibrystyka wyższego stopnia 🙈🙈🙈

A teraz śpi mi na rękach i jest cudowna 🤗❤️

Liversiak Pamiętnik nadzieją pisany 12 października 2020, 12:14

Drogi pamiętniczku !
Doczekałam się , dziś 1DC i nowa nadzieja. Już pisałam do mojej dr. Od 3DC Clostilbegyt a od 5DC 1/4 tabletki estrofemu! Ale się cieszę ! Chce jeszcze włączyć basen 3 razy w tygodniu, kąpiele w borowinie i dieta z nikim IG. 28.10 monitoring, ale zobaczę jeszcze po drodze jakie będą objawy. Ale przynajmniej coś ruszyło bo te czekanie mnie dobijało.
Oby się udało !

Mamy 9 miesięcy ♥️♥️
Ten czas jest okropny,że tak szybko ucieka..
Misio miał dzisiaj bilans. Mamy 8700 żywej wagi 💪 na stanie dwa ząbki i ok.80 cm.długości. od ostatniego wpisu Oli nauczył się przybijać piątkę i żółwika A wczoraj padło pierwsze nieśmiałe "MAMA"♥️♥️ coraz częściej się puszcza by sam stać.
Oluś ma ulubiona zabawę,gdy może uciekać na czworakach i ogląda się za siebie i czeka na reakcję. Jest Kochany ♥️
Od kilku dni mamy kupki częste. Dzisiaj dr nas naprowadzała troszkę od czego to może być i zobaczymy. Jak nie to wyniki nad czekają . Prócz tego Oluś jest uśmiechnięty i ruchliwy jak zawsze :)

Poli idzie drugi ząbek,ale strasznie krzywo bo nie ma miejsca ..dodatkowo coś ją pobolewal więc 7 idziemy do dentysty.
Prócz tego coś narzekała,ze ja boli gdy siusia. Zrobiłam jej wynik moczu i jest super. Obserwujemy. Zagadałam dzisiaj do dr to na jesień prawdopodobnie będziemy robić testy na alergie.
Moja babcia skończyła 70 lat,robią jej w sobotę grilla no ale my nie idziemy.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)