Dokonywanie obserwacji szyjki macicy jest relatywnie proste, należy tylko przestrzegać kilku zasad:
rozpocznij sprawdzanie szyjki macicy dzień po zakończeniu miesiączki;
zawsze przed obserwacją porządnie umyj ręce;
sprawdzaj szyjkę codziennie, mniej więcej o tej samej porze (na przykład rano lub wieczorem po wzięciu prysznica), gdyż szyjka macicy może zmieniać pozycję w ciągu dnia, np. często szyjka jest wyżej rano, a niżej wieczorem;
sprawdzaj szyjkę macicy zawsze w tej samej pozycji, gdyż zmiana pozycji wpływa na ocenę jej wysokości. Dla wielu kobiet wygodną pozycją jest pozycja stojąca z jedną nogą opartą o wannę lub krzesło bądź pozycja kucająca. Którąkolwiek pozycję wybierzesz nie zmieniaj jej.
29+4 tc
Samopoczucie 🥱😴
Ciężki miesiąc za mną. Po pierwsze: udało mi się odwiedzić rodziców. Mój mąż się rozchorował i żeby mnie nie zarazić to spał na materacu. Ale był coraz bardziej zaziębiony a w międzyczasie remontował mieszkanie do którego mieliśmy się przeprowadzić więc lepiej było żeby się wysypiał. Dlatego uzgodniliśmy ze pojadę do moich rodziców. Trochę to ryzykowne było, bo rodzice mieszkają na Górnym Śląsku, mama jest pielęgniarką- tam jest wciąż dużo zachorowań, w mojej rodzinie kilku górników zachorowało na 👑 i pozarażało swoje rodziny, na szczęście rodzice się izolowali wiec z wypadu wróciłyśmy zdrowe ☺️ Oczywiście moja mama mnie niemożliwie tuczyła, gdybym tam siedziała od początku ciąży to bym spokojnie przybrała 30kg. Udało się tez pooglądać wózki i jestem już coraz bliżej wyboru - chciałabym coś lekkiego, ale w rozsądnej cenie, ilekroć do tego siadam to dostaje zawrotów głowy od tego wyboru wózków. Mama mnie oczywiście dręczyła ze mam sobie zapłacić za cc a nie się męczyć z porodem SN, ze wybrałam złego lekarza prowadzącego ciąże, zły szpital, mam sobie wykupić opiekę indywidualna położnej, dziecko jest za małe, dlaczego nie chce kupić komody z przewijakiem itd. 🤦🏻♀️ Już się czuje złą matką a mała jeszcze się nie urodziła.
Po drugie: przeprowadzka. Mieszkaliśmy z mężem w 28m mieszkaniu i wydawało mi się ze mamy mało rzeczy. Ale jak przyszło co do czego z przenoszeniem to się okazało ze nie jest tak łatwo wszystko na raz ogarnąć. Od noszenia rzeczy rozbolały mnie biodra i kręgosłup. Na koniec dnia po prostu leżałam bo nie miałam sił nawet zrobić sobie czegoś do jedzenia. No i brak komfortu związany z tym ze korzystanie z łazienki i kuchni nie jest takie proste jak się ma większość rzeczy w kartonach... W sumie przeprowadzka trwała 4 dni a dzisiaj jeszcze mam trochę nierozpakowanych rzeczy, za które zamierzam się zaraz zabrać. I jeszcze ze 3 prania do puszczenia mi zostały.
Po trzecie: Rhophyllac. Ponieważ mam grupę krwi ARh- a mąż BRh+ to istnieje ryzyko konfliktu serologicznego. Wytyczne są takie ze powinnam wziąć w takim przypadku immunoglobuline w 28. tygodniu ciąży. Ponieważ prowadzę ciąże prywatnie to taka 1 dawka Rhophyllacu kosztowałaby mnie około 300zl plus koszt podania domięśniowego przez pielęgniarkę. Rhophyllac jest refundowany w calosci jeżeli zleci to lekarz na NFZ. Płace składki wiec myśle sobie - spróbuje, czemu mam płacić. Probowalam się umówić do lekarza z polecenia mojego położnika - niestety w recepcji była dociekliwa położna która ostro wyrażała swoje niezadowolenie ze próbuje się umówić na wizytę u lekarza u którego nigdy nie byłam i nie mam założonej karty. No to probowalam w innej przychodni gdzie kiedyś byłam na NFZ. Położna była zdziwiona ale udało się. Dr z kolei był wzburzony, ponieważ nie prowadzę u niego ciąży (no jak probowalam się umówić na początku ciąży to wtedy jakoś nikt się nie palił żeby mnie zapisać), a poza tym kto to widział żeby ta immunoglobuline przepisywać to jest biznes i tyle, a konflikt serologiczny to mit i nie istnieje. Ale położna mu podłożyła papiery to podpisał. Oczywiście zdenerwowałam się tym ze mi odradzał wzięcie Rhophyllacu ale poczytałam i zdecydowałam jednak ze skoro są takie wytyczne a ryzyko związane z tym preparatem niewielkie, to jednak się zdecyduje. Udało się wziąć na refundację ale ile się musiałam oczekać w tych przychodniach i przy okazji nasłuchać pretensji lekarzy to moje 🙈
Po czwarte: szkoła rodzenia. Po długich debatach jednak postanowiliśmy iść stacjonarnie. Mąż był niezadowolony wiec nie obyło się bez kłótni i płaczów. Najprawdopodobniej nie będzie mógł być przy porodzie, nie może być tez na wizytach ginekologicznych wiec rozumiem ze czuje się odsunięty na boczny tor. Martwię się tym, ale nie wiem co poradzić 😔 na szkole rodzenia będą tez moduły o pielęgnacji noworodka wiec myśle ze i tak skorzysta ale widzę ze chodzi niechętnie i uważa to za stratę czasu i niepotrzebne narażanie się na zachorowanie na 👑. A ja nie wiem co mam sama myśleć o tej szkole. Na razie wyglada na to ze tematy są takie na jakich mi zależało, dużo porad laktacyjnych etc. Położne są fajne, ale martwię się mimo wszystko ze podczas porodu będę zdana na siebie.
Tak ze trudny miesiąc za nami. Teraz do końca ciąży zostało jakieś 2,5 miesiąca. Chce się już teraz naprawdę mocno wyciszyć i skupić. Byłam dzisiaj na wizycie kontrolnej - mała mocno urosła - wazy ponad 1400g i to jest na ten moment górna norma. Zaczęłam się trochę martwić ze będzie duża i omęczę się SN. Jest ułożona pośladkowo - jeszcze ma czas żeby się obrócić ale od początku ciąży leży mniej więcej w tej samej pozycji wiec nie wiem czy mogę na to liczyć. Wpija mi się głową w wątrobę wiec nic dziwnego ze mi tak ciężko oddychać. Poza tym szyjka długa, twarda, zamknięta a powinna już się lekko skracać, wiec doktor zalecił częste współżycie z mężem 🤦🏻♀️ Niby ok ale mój mąż się od początku ciąży martwi się ze zaszkodzimy małej wiec nie jest jakoś szczególnie chętny do współżycia. Nawet jak mówię ze dr zaleca to jakoś to z rezerwą przyjmuje. Myśle ze może tez chodzić o to ze przytyłam (wazę teraz 63,5 co oznacza ze przez ostatni miesiąc przytyłam 2 kg a zatem tuczenie mojej mamy przyniosło efekty) mam już duży brzuch, wyglądam generalnie jak mama muminka, wiec po prostu jestem dla niego mniej atrakcyjna. Nic nie poradzę niestety - seksowna bielizna wyglada na mnie obecnie żenująco, a z drugiej strony tez jakoś czuję ze ciężarna kobieta jakoś nie powinna epatować seksapilem - już nie na tym etapie. Czułabym się dziwnie pozując teraz do seksi sesji zdjęciowej w czarnych woalach z ogromnym brzuchem - jest w tym dla mnie coś niewłaściwego i obrzydliwego, na granicy dobrego smaku. Może te lata starań tak mnie jakoś nastawiły ze takie epatowanie brzuchem to nic przyjemnego dla części ludzi z tej drugiej strony... No ale nic, jak dr kazał to trzeba działać i nie marudzić 😉 w planach już zakup herbatki z liści malin i wiesiołka. Bardzo już czekam żeby mała była z nami 🥰
28 dc/13 dpo
M mnie nie rozumie 😪 mówi że beczę bez sensu, że chodzę zła a ja po prostu jestem smutna. Po tak długim czasie każdy miał by dość. Nie chcę go co miesiąc zawodzić...coraz bardziej przestaję wierzyć czy kiedyś zostanę mamą😢 nie mam już siły do walki. Koronawirus wszystko pokomplikował więc jakakolwiek laparoskopia narazie odpada...
38dc
Mamy pęcherzyk 1,2cm, mamy zarodek 🥰, na razie serduszka nie było widać. Ale w sumie wcale mnie to nie dziwi, to jeszcze wcześnie.
Mamy też małego krwiaka, ma dosłownie kilka milimetrów , doktor mówi że pewnie powstał podczas implantacji.
Dostałam do brania 2x dziennie Duphaston i 1x dziennie Acard.
Kolejna wizyta za tydzień w sobotę z samego rana.
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 kwietnia 2021, 19:26
Ciąża zakończona 22 lipca 2020
17 ms starań, 11 dc, punkcja
Nie mogłam spać. Budziłam się w nocy parę razy. Ze strachem, że przegapię budzik. Że zaśpimy.
Gdy dotarliśmy do kliniki poczuliśmy się jak vipy. PUSTO. Tylko my. Ostatecznie ogromnie się cieszę, że tak się złożyło. Nie było wokół bieganiny, która pewnie by mnie jeszcze bardziej zestresowała.
Wszystko poszło super szybko. Mnie zabrali do pokoju zabiegowego. Chwila rozmowy z pielęgniarką, pojawił się anestezjolog, hop na łóżko, nogi w rozkrok.
Parę głebokich wdechów i czułam się jak po dobrze zakrapianej imprezie, parę kolejnych i odleciałam. Gdy się obudziłam chwilę czekałam na informację. Troszkę kręciło się w głowie, ale to tyle. Strach ma wielkie oczy.
Ostatecznie miałam 18-17 pęcherzyków (gin powiedział co innego, a na wypisie napisał co innego). Udało się pobrać 17 komórek, z czego 14 było dojrzałych. Do zapłodnienia poszło 6 💚 a 8 do zamrożenia ❄️
Dalej nie mogę uwierzyć w ten wynik. Jestem mocno w szoku, oczywiście na plus. I jestem przeszczęśliwa. Pierwszy etap za nami. Pierwsze zmartwienie odpadło.
Po punkcji czuję się w porządku. Przespałam parę godzin. To chyba ta narkoza i emocje. Brzuch lekko wzdęty, jakbym miała zakwasy. Troszeńkę boli, ale to przy wstawaniu. Obawiam się nieco hiperki, ale mam nadzieję, że będzie okej. Staram się bardzo dużo pić. Jeszcze dzień-dwa może pobolewać. Dopóki brzuch nie zacznie bardzo pęcznieć, a będzie lekko wzdęty to wszystko będzie okej.
Także jeśli nie będzie hiperki i zarodeczki nam na to pozwolą to transfer w piątek 😍 dostałam rozpiskę leków.
Luteina 200 3x dziennie
Metypred 4 mg 2 tabl dziennie
Acard 75 raz dziennie
Od transferu heparynka
Bardzo mocno zdziwiłam się, ale to też na plus, że dostałam Metypred - steryd. Jeśli ma to zwiększyć szansę o procent nawet to warto ✊🏻
Teraz powoli dociera do mnie stresik związany z rozwojem zarodków. Mocno w nie wierzę. Niech walczą. Niech dzielnie się rozwijają. Są silne. Po mamusi i tatusiu. Moje dzieciaczki na szkle. 💚
Pierwsza informacja już jutro. Potem w środę i w piątek przed transferem. Chyba, że maluszki będą nieco leniwe (to chyba po mamusi 😏) i będę musiała na nie poczekać do soboty.
To nic. Czekałam 17 miesięcy, poczekam dzień dłużej.
11 dc
Samopoczucie mam raczej kiepskie. Brzuch jak balon, no ale na to chyba nic nie poradzę. Trzeba to przetrwać. Ostatnie kilka dni pod znakiem jak mi się nic nie chce, dziś jest dużo lepiej. Nie mam żadnego dyskomfortu w związku z zastrzykami, jajniki też mnie nie bolą. Za dwa dni monitoring.
Zaczynam się bać 😱 że za mało zrobiłam, że mogłam regularnie uprawiać sport, stosowac dietę płodności, teraz w tydzień już nic nie poprawię. Może samej punkcji się nie boję, ale martwi mnie to że np. Nie będzie mieć ani jednego zarodka, śniło mi się że przed punkcja zrobili mi test na covid i byłam pozytywna. Głowa zaczyna wariować. 🤯
Będę ten post na bieżąco edytowała i zapisywała poniesione przez nas koszty kolejnej procedury.
Jednorazowa opłata za program "3mam z Provitą" 13 600 zł (w cenie podstawowe opłaty za 2 procedury + 1 gratis)
Wizyty i koszta związane z crio będą oznaczone <c>
Koszta poza programem:
Wizyty:
-przepisanie tabletek anty + diphereline 200 zł
-pierwsza z rozpiską stymulacji 200 zł
- endokrynolog 200 zł, 150 zl,
-wizyta przed crio 120 zł, do crio 250 zl, 250 zl
-żel do histeroskopii 300+300
-wizyta po histero 120
Leki:
-antykoncepcja 21 tabl. 8 zł
-diphereline 303 zł
-menopur + gonal 280 zł + 260 +40
- ovitrelle 100
-heparyna 160 zł <c>
-estrofem 28 zł <c>, 28zl <c>, 28 zł <c>
-luteina 20 zl
-acofil 167 zl
Badania:
-hormony 200 zl
- wirusówki dla mnie i męża 165 zł + 128 zł, 130 zl <c>
- usg piersi 160 zł
- tarczyca 150 zł, 100 zł, 100 zl
-badania przed histero 200 zl
- wymazy 300 zl <c>, 130
Paliwo:
- 300+ 300+300+170+200+300 <c>,300+300+300+300 <c>, 160 <c>,
-pociąg 20+60, 80
Bramki na a4: 32,40 +32,40+16,2+16,2+32,4 <c>, 32,40, 32,40, 32,40, 32,40
Dzisiaj to by było na tyle. Ledwo człowiek zaczął, a ja już nie mam za co żyć... 
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 lipca 2020, 13:03
5+3
Przeżyłam chwile delikatnej grozy. Ostatnio jakieś strachajki mi się włączyły i uznałam, że to przez brak informacji i że może powinnam powtórzyć betę, to się uspokoję. Zerknęłam na przyrost w pierwszej ciąży i okazało się, że akurat dzisiaj czyli 24 dpo badałam betę. Uznałam, że w takim razie warto skoczyć, zobaczę czy tak samo przyrasta, może to też będzie jakaś wskazówka czy ciąża jest na pewno pojedyncza. Do tej pory beta rosła bardzo podobnie więc nastawiłam się na wynik w okolicach 6000-7000 mIU/ml. Mało zawału nie dostałam jak zobaczyłam wynik: 11.823,9 mIU/ml! No zawał! Jak ja dam sobie radę z trójką małych dzieci! A może to zaśniad?!No padaka.
Ale wrzuciłam dane na wykres i wydaje mi się, że jest ok... No nie wiem, wtedy też tak podskoczyło... Jestem dobrej myśli.

Wiadomość wyedytowana przez autora 23 lipca 2020, 14:33
5dc
Wizytę jednak przełożyliśmy, bo jeszcze nie skończyło mi się krwawienie. Będzie po urlopie - będzie 5 dni odpoczynku w górach, jest mi to niesamowicie potrzebne 
Bardzo się boję, że ta wizyta będzie równą klapą jak poprzednia i stracimy jakąkolwiek nadzieję na sukces 
Mocno cisnę zdrową dietę i ćwiczenia, coby insulinę trzymać w ryzach.
Wyniki bety 78.65
Strasznie mnie dzisiaj w pracy zdenerwowali jakas napieta atmosfera i fochy kobiet 
Lece zrobic zdrowe zakupy 
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 lipca 2020, 17:53
14 dc.
Przez 5 dni brałam clostilbegyt. Dziś byłam na usg mam 2 pęcherzyki w l.j 28 mm i 19 mm
W p.j jeden pęcherzyk 24 mm.
Zrobiony zastrzyk 💉 mam nadzieję, że będzie dobrze! Boże 3 pęcherzyki... No zobaczymy.
Mam nadzieję, że jeden z nich będzie dobrej jakości, a mąż się spisze na medal! 💚
Ciąża zakończona 23 lipca 2020
31tc + 2d
19 dni do 34tc
40 dni do ciąży donoszonej
Już po prenatalnych. Przyspieszyłam o 2 tygodnie, bo niepokoiło mnie, że Łucja mało waży, ale okazało się, że po prostu jest mniejszym dzieckiem. W 29+4 ważyła 1300g czyli jest na 25 centylu. Nie najgorzej ❤️ przepływy w porządku, więc nie ma powodu do obaw ☺️
Szyjka nadal trzyma. Dziś miałam wizytę u mojego prowadzącego i sytuacja wygląda tak samo od 26 tc. Szyjka około 2 cm, którą trzyma zamkniętą tylko szew. Trzyma mocno, więc jest nadzieja, że wytrzymamy ✊
Mogę troszkę więcej chodzić, chociaż nadal mam dużo leżeć. Prowadzę tryb leniwej królowej. Z resztą, nawet jeśli mógłbym coś zrobić to ból spojenia łonowego jest tak silny, że nie daję rady i muszę leżeć 😳
Wyprawka praktycznie już gotowa, wózek i łóżeczko będziemy lada dzień zamawiać, kilka pierdółek jeszcze i będzie gotowe wszystko ☺️
Coraz mniej się przejmuję szyjką. W końcu dotrwałam do tych 32 tygodni, o których marzyłam. Myślę że do 34 tc wytrzymam na spokojnie. Teraz zaczęłam się przejmować, czy gdzieś indziej coś się nie stanie... Ale co mogę zrobić? Mogę tylko mieć nadzieję, że nie. Leżę, oszczędzam się, liczę ruchy, nie robię głupot to co mogę więcej zrobić? Za niedługo zacznę wycieczki na ktg, dla pewności. W końcu mam cukrzycę ciążową to też muszę być czujna... Eh. Oby nie było już żadnych niespodzianek, bo chociaż końcówkę ciąży chcę mieć spokojną...
Jak wczoraj rano miałam zapał do walki, tak dzisiaj tragedia. Mózg mi się już zlansowal. Jestem wystraszona, pełna obaw. Niewiem czy podołam temu wszystkiemu, czuję że mam związane ręce... Jadę do pracy... Jak żyć, jak funkcjonować....to wszystko to jakiś koszmar, aż brak mi słów żeby opisać co czuje 🥺 chce mi się krzyczeć!!!
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 sierpnia 2020, 08:39
9dc
Jutro jeśli z nasieniem będzie wszytko ok będzie inseminacja 😳 wszytko tak na szybko, badania, stymulacja, decyzja…może tak lepiej, człowiek miał mniej czasu zeby się zastanawiać. Dziś na USG pojawiły się dwa jajka, na lewym i prawym jajniku.
Boże proszę Cię, pomóż 🙏🙏
💗 3 miesiące Liwki 💗
Waga 5500 kg
62 cm długa
Pampki 2, rozm ciuszków 68
Córcia pięknie się rozwija- odwzajemnia uśmiech, nawet zachichotać się jej udało 🤣 głośno, ćwiczy namiętnie koordynację ręka-oko, puka w zabawki na maci by się kołysały a jak da się jej jaką złapać.to.ewidentnie sprawia jej to radość 😁 uwielbia ssać piąstki no i ząbkowania ciąg dalszy...
Widać też już taką fajną interakcję pomiędzy Nią a bratem. Uśmiecha się na Maksa widok od razu, cieszy się na jego wygłupy, on robi jej pruty w brzuch a mała się śmieje, łapie ...za rączki a i Maks nauczył się przy siostrzycve delikatności i subtelności, by nie przutulać np. za mocno...
Cudowny widok jak tak na nich patrzę...Czasem nie wierze ile szczęścia Nas spotkało i jacy są cudowni. I choć chwilami dają mi w kość, nie zamieniłabym już mojego życia z dziećmi na rzadne inne 😍
Co tam jeszcze u malusiej...cos ostatnio marudzi na cyca w dzien, szarpie się krzyczy. Nie wiem czy to przez zęby czy będzie już odrzycac pierś. Trochę smutno by było....Wierzga na plecach się strasznie, nózkami, rączkami, unosi rączki do twarzy co raz pewniej, zarzuca nogi do góry. Ostatnio udało jej sie piastkami utrzymać butlę, wydaje takie fajne dżwieki - gajeee, aguuu, auuuu. Sygnalizuje pięlnie swone emocje i potrzeby 💗 Waży ponad 5 kg na pewno, 68 rozm zaczynamy, pampki 2 są.
A sytuacja z dzisiaj: Karmię córcię, Maks leży obok, spojrzał sie na nia i powiedzial ; " Kocham Cię Liwia" no serce sie raduje 😍❤
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 listopada 2020, 21:32
Rzadko tu bywam ale dziś, tak jak bym od życia dostała po raz kolejny w twarz, mąż w końcu wykonał badanie nasienia i test wyszedł negatywny, dlaczego los mnie tak doświadcza
8 dni po punkcji.
Dzwoniliśmy do lekarza i embriolog dzwonił do nas.
Mamy 3 dobrej jakości pięciodniowe blastocysty i 8 oocytow za mrożonych.
Czekam na @, umawiam się na wizytę kontrolną a potem czekamy
w kwietniu będę w ciąży. Wierzę w to. Muszę
Lubię ruch - biegam, joguję, czasem pływam i często tańczę. Jestem drobnej budowy, szczupła. Dbam o siebie na ile mogę - mam pracę siedzącą ale po pracy się ruszam, inaczej bolą mnie plecy. Piję wodę a kawę/herbatę traktuję jak używkę i piję je maksymalnie raz na kilka dni. Jestem już od lat przede wszystkim roślinożercą (o odżywianiu powstało tysiące książek ale z tego co wiem tylko jedna jest napisana przez naukowca i bazuje na dowodach różnych naukowych badań - cytuje ok. 700 prac naukowych - T. Colin Campbell "Nowoczesne zasady odżywiania", bardzo polecam).
Podoba mi się to co robi Akademia Płodności i choć sama nie zdecydowałam się zaangażować w ich metody to podglądam z przyjemnością. Z tego co zdążyłam zauważyć to moja dieta jest i tak bardzo zbliżona do tego co promuje Akademia Płodności. Z tą różnicą, że ja nie pilnuję indeksu glikemicznego - wcinam bez wahania wszystkie sezonowe owoce, warzywa, kasze, brązowe ryże, pieczywo i nie zastanawiam się czy mi cukier skacze. Mam nadzieję, że nie skacze, cukrzycy mi nie zdiagnozowano. Ze słodyczy to tylko czasem ciemna czekolada lub kawałek ciasta jeśli ktoś mnie częstuje.
Czuję się zdrowa i chyba jestem w jakiejś dzisiejszej normie zdrowia. Bywam zmęczona po zwykłym dniu pracy i sprawunków na mieście. Mój aktualny cel sportowy - zrobić swobodnie chociaż jedną, pełną, poprawną pompkę.
EDIT: poprawiłam koszmarny błąd ortograficzny, mam nadzieję, że niewiele osób zdążyło go zobaczyć 
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 lipca 2020, 12:22
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.