I przyszła @,bez stresu bo starań nie było. Cykl 32 dni (w końcu nie 23),była piękna temperatura i inne objawy. To mój pierwszy taki cykl od straty. Trochę czasu minęło bo praktycznie od miesiąca powinnam spacerować z wózkiem... Nie wiem czy organizm sam tego dokonał czy ovarin miał wpływ, niedawno zaczęłam trzecie opakowanie.
Nie zostaje nic innego jak obserwować nowy cykl.
10+2
W tym tygodniu jakoś wytrzymałam i nie poszłam na USG. 😅 Okupiłam to w nocy pierwszym ciążowym koszmarkiem. Faza REM trwała 22 minuty i w ciągu tych kilku minut zdarzyło mi się przyśnić, że wyszłam do pracy bez kurtki i stanika, wróciłam do domu, poszłam jeszcze do łazienki, a tam na wkładce plamienie. 🙉 I tyle. 😅 Według sennika nic złego to nie znaczy. 😅
Wróciłam do pracy po dwóch tygodniach home office. I już mi się nie chce... Padam że zmęczenia. Ani jednego obiadu w tym tygodniu nie zrobiłam. 😂 Wolałabym siedzieć w domu i gotować dla męża. Byłyby to zdecydowanie bardziej produktywnie spędzony czas, niż w pracy. Męczy mnie, że jest mało do roboty i bardzo chętnie poszłabym na zwolnienie i wiem, że sobie dadzą radę, ale jakoś nie mogę znaleźć sobie momentu, żeby jeszcze im przekazać co i jak. Odliczam dni do badania I trymestru. To dla mnie taka granica, bo nie chcę iść na zwolnienie nie wiedząc czy wszystko jest ok. I cieszę się, że ten miesiąc powoli się kończy. Zdecydowanie wolę początki miesiąca, bo wtedy u nas najwięcej roboty.😪
W przyszlym tygodniu idę na badanie PAPPa i USG jamy brzusznej, żeby sprawdzić mój pęcherzyk żółciowy. Oby nie było żadnych złogów. 🤞
2 dc
Drogi pamiętniczku. Jednak nie tylko Stary ma glistę, ja też. Będziemy to leczyć po wizycie u dietetyka 18.10.
Nawet się trochę cieszę, bo po 5 latach męczarni z jelitami, w końcu będę mogła zlikwidować jakąś przyczynę, a nie tylko działać objawowo. I co moze być kontrowersyjne - cieszę się, że nie jestem w ciąży. Nie chcę żeby dziecko rozwijało się obok jakiegoś robaka. Żeby miało ryzyko złapania czegoś ode mnie. Chce żeby było zdrowe, a do tego wcześniej my musimy wyzdrowieć.
Jestem też zła, bo te pieprzone eozynofile miałam ostro podniesione w co drugiej morfologii, a trzasnelam ich wiele. Żaden lekarz, w tym parazytolog, nie widział u mnie opcji pasożytów. Tylko alergia. A ja w to wierzyłam.
Jestem też załamana, bo straciłam kilka lat życia. Podczas gdy znajomi imprezowali, ja musiałam wszystkiego unikać: alkoholu, słodyczy, sera, sernika etc. etc. Zrezygnowałam z poprzedniej pracy, bo wymagala wyjazdów służbowych, wychodzenia na kolację z klientami, a ja przecież nic nie mogłam jesc. A to wszystko wpędzało mnie w myśli, że nie mam po co żyć, życie nie ma mi już nic do zaoferowania.
Sama nie wiem, jak mam się czuć. Wciąż daleka droga przed nami.
23 cykl starań
31 dzień cyklu
2 IUI CB💔
Wkrótce napiszę więcej, a dzisiaj zostawię tu tylko ulotną myśl.
"O, czemuż tak się dziać musi, że to, co stanowi szczęście człowieka, przemienia się w krynicę jego niedoli?"
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 kwietnia 2021, 11:56
7 miesięcy 6 dni 31 tydzień waga 8500
Ostatni tydzień to istny koszmar. Mały budzi się w nocy spiąć i płacze i to co 10-15 min i tak prawie całą noc. Ledwo już chodzę. Zeszłej nocy dałam paracetamol więc dziś pospalam ale i tak się budziłam.
Myślę że to zęby, na skok za wcześnie.
Naprawdę chciałabym aby te zęby już wyszły bo on cierpi a ja ledwo chodzę.
Wczoraj pojechaliśmy do Łodzi na odczulanie, kupić buty zobaczyć spacerówki i zapisać się do immunologa. Nie idzie się dodzwonić. Instna tragedia.
Oczywiście na odczulanie się spóźniłam bo okropne korki. Butów nie kupiłam bo albo za małe albo za duże. Noga moja nadaje się do obcięcia a to przez większego palucha u lewej nogi.
Wózek spacerowy upatrzyłam. Kupimy Valco snap 4 . Ale jeszcze nie teraz na razie jeździmy w spacerówce z baby design bo siedzenie jest od przodu więc go widzę. Jak będzie siedział wtedy mu kupię tamten lekki.
Oglądaliśmy też foteliki do samochodu niby polecana od 9-36 kg ale nie wiem czy taki jest ok. Czy nie lepiej kupować 9-15 kg i od 15 do iluś tam. Temat do poczytania.
Do immuno terminy już na jesień. Super dobrze że ktoś mi powiedział inaczej bym się zapisała po nowym roku. A tak wizyta 12 października. A we wrześniu mam zrobić badania. Cieszę się że Paśnik mimo dużej ilości pacjentek odpisał mi na e-mail jakie badania mam wykonać.
Plus za to że można wybrać wizyte albo telefoniczna albo spotkanie na miejscu.
Ja wybrałam na miejscu 70 km mogę dojechać i tak się odczułam więc ....
Do gina pójdę już po tej wizycie u immumo.
A jeszcze z 10 zabiegów Aku + zioła bym chciała ale to od połowy września.
Jak wczoraj wyjechaliśmy o 8 do wróciliśmy na 20. Mały cały dzień , babcia. Dała radę więc jest dobrze.
W środę zaszczepiłam się na covid , myślę że zrobiłam dobrze..miałam wątpliwości ale jak immuno kazał znaczy że nie powinno zaszkodzić.
Na szczęście skutkow ubocznych nie miałam jedynie na 2 dzień ręka mnie bolała.
Tydzień był śliczny pogoda dopisywała duzo spacerowaliśmy aż nabawiłam się alergii na a słońce i teraz wojuje z tym cała w wysypce jestem. Jadę na lekach alergicznych bo inaczej bym padła. Teraz tydzień chłodu więc dojdę do siebie.
Beta hcg 10dpo wyniosła 20mlU, wczorajsza 12dpo 82mlU 🥳🥳🥳🥳 rośnij moje maleństwo, rosnij!
Ciąża rozpoczęta 15 lutego 2021
14 października
Wcale nie tęskniłam za tą pracą , tym bardziej za tymi ludźmi ..
7+0
Zaczynamy 8 tydzień.
Przepraszam, że zniknelam na trochę. Nie komentuje, ale czytam Was wiernie. Po prostu mega źle się czuje. Mam nadzieję że mi wybaczycie.
A więc tak - pierwsza wizyta u gin 6+2, było widać serduszko i mała krewetkę. Na tamten czas z dolegliwości to bezsenność i nudności od czasu do czasu. Jednak od końcówki zeszłego tygodnia jest dramat.. więc jestem już na L4. Po wymiotowaniu w pracy na budowie stwierdziłam, że to już przegięcie i uciekłam jak najszybciej na zwolnienie.
Nudności, zgaga, wymiotowanie... Męczą cały czas. Nie mogę nic jeść oprócz jakichś suchych kanapek, drożdżówek. O obiedzie zapomnij.
Śmiać mi się trochę chce, chociaż już jestem mega zmęczona, ale zawsze jak byłam mięsna i uważałam że dzień bez mięsa dniem straconym to od dwóch miesięcy jego nie tknę.
Mąż jeszcze nie wrócił, więc mecze się sama, zwykle zakupy to dla mnie teraz problem.
Byłam ostatnio w Lidlu i nawet wysłałam zdjęcie mężowi to kupuje: rogaliki, jogurty, drożdżówka, kefir - jak nigdy! Zawsze od słodkiego mnie odrzucało i wolałam na wytrawnie.
Jestem w szoku jak ciąża potrafi pozmieniać wszystko.
Byłam również u gina na NFZ to chociaż zlecił mi te podstawowe badania, chociaż różyczkę i jakiś inny wirus musiałam dopłacić 279zl ! 😯 Nie chcę wiedzieć ile kosztowałoby wszystko...
Na badaniach Pani mnie pokula, miała pobrać 6 probowek, gdzie przy 4 już słabo leciało że mnie, więc wzięła z drugiej żyły, potem z drugiej ręki... Oczywiście zrobiło mi się słabo i pawie tam padłam, jeszcze te nudności. No ledwo uszlam z życiem.
Na szczęście wszystko ok. 🥲
Powoli zaczyna docierać, w nocy z niedzieli na poniedziałek wraca mąż, bardzo się cieszę.
W poniedziałek jedziemy do rodziców na grilla, będzie mój brat z bratowa, planujemy podzielić się wiadomościami 😁 a we wtorek w jego strony ☺️
Jutro widzę się z kumpela, sprzątam etapami mieszkanie od 3 dni na tyle na ile mi pozwala samopoczucie, mam nadzieję że do 15:00 się wyrobie 🥲
W pracy w sumie na wiadomość o ciąży to się cieszyli, prezes niby też...
A wczoraj już miałam propozycje pracy zdalnej, skoro nie mogę na budowie to może stronę outletu poprowadzę.. dramat 😢
Cieszę się jak czytam Wasze pamiętniki że coraz więcej Was jest w ciąży, chociaż wiem że stała ekipa walczy dalej.. dziewczyny mimo że nie komentuje trzymam za Was mocne kciuki, grunt to nie zatracić się w staraczkowych myślach. Jest raz lepiej, raz gorzej, wszystkie jesteście takie dzielne i tak mocno Was podziwiam i kibicuje! Do każdej nadejdzie czas spełnienia...
Jest mi nawet trochę głupio, że porównywalam się z Wami staraczkami, z perspektywy czasu moje krótkie starania to było nic z tym co przeżywacie Wy. Długodystansowe.
Jednak wiem że najważniejsze jest nasze wsparcie i nie ma znaczenia kto ile i dlaczego, ważne że jesteśmy tu z radami prosto z serducha.
Przytulam Was wszystkie z osobna 💖
15dc
Wczoraj była inseminacja. 🤩
Wiem, nie powinna mi dawać zbyt wiele nadziei....
Do kliniki zajechaliśmy o 7.30.
Najpierw poszłyśmy do gabinetu zabiegowego, gdzie zmierzyli nam ciśnienie i temperaturę
Moje ciśnienie 130/90 puls 75.
Mojego nie pamiętam ale on miał niskie. ☺️
Potem poszedł oddać nasienie, nie obyło się bez przygód, bo wypadł mi pojemniczek z rąk ale chyba plemnikom nic się nie stało. 🙈
0 9 miałam USG a tam zapadający się pęcherzyk, czyli świeżo pękł☺️
Po 9 poszliśmy do gabinetu inseminacji.
Bardzo mi się podobało, że pozwolili mojemu D. towarzyszyc.
Ba, nie tyle co nie pozwolili co powiedzieli, że jest taka opcja. Fajnje mieć wybór i poczucie, że traktują nas w tym leczeniu jako parę a nie pojedyncze jednostki.
W poprzedniej klinice, mój oddał nasienie i kategorycznie musiał opuścić klinikę. Nie ważne, że zimno, nie ważne, że kawiarnie zamknięte.
Rozumiem, że Covid ale ja bym nie chciała, żeby ktoś mnie traktował w kontekście tylko "dawcy".
Więc tu duży plus dla kliniki.
Druga fajna sprawa to super, że pokazali nam przez mikroskop tych małych wojowników. ☺️
Od niedzieli zaczynam brać dupka i 14 dnia od iui mam zrobić test. ☺️
Wczoraj do samego wieczora czułam rozpieranie w macicy. Mam nadzieję, że to plemniczki tak wojowaly o komórkę jajowa.
Wczorajsze parametry:
Koncentracja ponad 40mln,
Objętość 4ml
Ruch a+b 54%
Aaa i bardzo ważna sprawa.
Mój wczoraj w powrotnej drodze powiedział, że w kolejnym cyklu możemy podejść do IVF.
Mam nadzieję, że zaraz będę w ciąży. 🙏☺️
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 kwietnia 2021, 08:16
Jest piątek wieczór... Dzień kiedy powinniśmy spędzać czas z przyjaciółmi, albo z żoną/mężem oglądać fajny film. A ja wciąż nie mogę myśleć o niczym innym, jak środowa wizyta. Lekarz mnie zawiódł. Napewno jest świetnym specjalista, ale czy dla nas? Czasami miałam wrażenie, że traktuje nas jak polmozgow. Ale zacznę od początku... Wizyta na 9.00. wiadomo, jesteśmy wcześniej. Lekarz wchodzi do gabinetu. Sam. Wybija 9.00. nic. 9.01. nic. 9.02 nic... Czekamy do 9.03. ale nadal nic. Ok. Do 9.05. Pukam. Cisza... Pukam po raz kolejny... Otwieram drzwi i mówię "przepraszam", na co lekarz "proszę czekać". Nie wiem, czy że względu na tą sytuację,czy przez co, ale liczyłam na lepsze podejście...
Wszystkie suplementy/witaminy brane przez męża zostały znegowane. Fertilman to wymyśl koncernów farmaceutycznych. Być moze... ale u Niego pomogło...
Skoroo jesteśmy po 3 IUI to nie ma sensu robić więcej. Po naszych naciskach, kazał powtórzyć badanie nasienia u męża. U mnie AMH (bo moje FSH wskazuje, że AMH może gwałtownie spadać - nigdy się nie spotkałam z czymś takim, ale ja lekarzem nie jestem) i wówczas podjemie decyzje, co dalej... I znów mieszane uczucia i różne myśli. Naprawdę nie uda się nam naturalnie? Naprawdę IUI to strata czasu? Czemu iść w in vitro, skoro przy dobrych wynikach się nie udaje, tez pewnie ivf się nie uda. Zrobić "głębsze badania" ? Jakie ? Kiry? Jakie inne? Czy lekarz nie powinien tego zaproponować?
Zaczęłam czytac książkę Małgorzaty Rozenek Majdan. Parę stron... I płacze... Wprawdzie na Królu Lwie placze, ale nie wiem, czy do końca ja przeczytam...
Liczyłam na na to, że będziemy musieli zrobić "milion" badań, ale ze będzie jakiś kierunek...
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 kwietnia 2021, 07:12
Kiedy w kwietniu 2019 r. zdecydowałam się zaczac pisać pamiętnik, nie spodziewalam się że w marcu 2021 zostanę mama.
Pamiętnik był dla mnie forma terapii, grupy wsparcia, czego bardzo potrzebowałam w tamtym okresie.
Gdyby nie in vitro i wspaniały lekarz, którego zupełnie przypadkiem los zesłał na moją drogę, dzisiaj nie tulilabym małego skarba.
Wierzcie proszę że Wam też się uda. Będą chwilę że będziecie wątpić, to normalne, ja też często wątpiłam.... Ale każda droga musi mieć swój początek i koniec 
Całuje każda z Was z osobna i trzymam kciuki.
33dc. Jest! To chyba to! Będę musiała przełożyć wizytę w Gamecie, ze względu, że @ przyszła prawie tydzień później. Ale chyba nie będzie to problemem...
Od jutra Ovulastan.
Generalnie mam od kilku dni słaby nastrój... Od wczoraj u nas ładna pogoda... Gdzie nie zetkniesz, wózki... Na FB albo niemowlaki, albo ciążowe brzuszki... Dla mnie jest to bardzo przygnębiające...
Czytam "Dziecko ze szkła" i chyba zamiast mieć coraz większą nadzieję, tracę ja...
13 maj 2021 r.
10 dzień cyklu
Na USG widać dwa większe pęcherzyki reszta takich drobniutkich .
W prawym i lewym jajniku 10 mm i 15 mm.
I tak super że są dwa bo podwójna dawka cło ładnie podziałała 🤗
Zapomniałam zapytać o endometrium... Ale będę piła czerwone winko i orzechy brazylijskie 😜
Kolejny monitoring we wtorek potem decyzja o ovitrelle ☺️ a wizytę mam u mojego doktora ☺️🤩
Wczoraj jeszcze zapytałam o podawanie ovitrelle przy pęcherzyku. 15 mm tak jak to było za pierwszym razem to pow że za wcześnie...
No i progesteron 3-4 nie świadczy o owulacji .
Takie relacje z wizyty. Mogę jeszcze dodać że przed wejściem do gabinetu słyszałam bicie serduszka malucha... Czy ja kiedyś usłyszę to u mojego? Naprawdę coraz bardziej w to wątpię 😔
Beta 9.3
Progesteron 13,80
Pani doktor powiedziała, ze bardzo niskie.. mam dostać luteinę i za 48h badanie krwi
Powiedziała żeby sie nie nastawiać. Zatem nie nastawiam sie, zobaczymy jak to sie potoczy.
Iiyama masz racje, to sprawka dziadka. Jak tylko dziadek odszedł, wszyscy powtarzali, ze przyniesie nam dziecko. We wtorek mieliśmy msze za dziadka, mój dziadzio ma na imie Antoni i we wtorki mamy, krótka modlitwę po mszy do Św. Antoniego. Ksiądz mówił słowa modlitwy św. Antoni patronie rzeczy zaginionych.... A ja sobie myślę... Św. Antoni pomóż odnaleźć nam nasze dzieciątko. Dziś okazało sie, ze kuzynka, ktora siedziała za nami pomyślała cos bardzo podobnego.... No i zadzwonił rano telefon. Nasz synek ma tylko tydzień i jak tylko bedzie mozna trafi od razu do nas do domku.... Nie mogę w ogóle zasnąć...
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 kwietnia 2021, 03:39
42 dc
Zrobione dwa testy ciążowe w 35 i 38 dc, oba negatywne 🥴 małpa wredna znowu sobie ze mną pogrywa. Testy owulacyjne robione do 23 dc były negatywne, od 35 dc żadnych ♥️ więc już nie wiem co jest powodem tak długiego spóźnienia. Może podróż 🤔 od 11.09 jesteśmy na urlopie i jeździmy po Polsce, plan jest na powrót do domu w następną sobotę. Jak do tego czasu @ sie nie pojawi to muszę umówić się do gin na badanie i po tabletki na wywołanie @. Brzuch pobolewa okresowo, raz mocniej, raz słabiej ale nadal czysto 🤷 mam jeszcze jeden test ciążowy ale zostawię go narazie, moze po powrocie do domu zrobię jak okresu nadal nie będzie.
22 cykl starań
1 dzień cyklu
1 IUI
Rozpoczynamy inseminację. Rok temu nawet nie wiedziałam o istnieniu takiej metody, dopiero raczkowałam w temacie niepłodności, a dzisiaj jestem już rozeznana we wszystkich metodach, które oferuje nam medycyna w walce o upragnione rodzicielstwo.
Czy żałuję, że nie udało nam się naturalnie?
Owszem, marzyłam o romantycznym seksie, z którego niespodziewanie dowiem się, że jestem w ciąży, a dostałam seks zaplanowany co do dnia przez lekarza 😉 Ale czy to znaczy, że ten seks jest mniej przyjemny, a ciąża nie będzie miała takiej wartości jak ta poczęta w pełni naturalnie? Absolutnie nie. Każda ciąża i każde dziecko jest ogromnym darem i bez względu jaką metodą uda nam się zajść w ciążę, będzie to nasz największy i najbardziej wyczekany cud.
Jestem spokojna, pod opieką lekarza, dietetyczki, dbam o swoją głowę, dietę, suplementację. Muszę wierzyć, że robię wszystko co w mojej mocy by być w ciąży i by dać to co najlepsze naszemu dziecku, staram się z całych sił. Teraz wystarczy te starania kontynuować, nie zatracić się w strachu i niepewności i zadbać przede wszystkim o emocje. Wyciszyć się i spędzać cudowny, wartościowy czas. W sobotę planuję do południa nie wychodzić z łóżka, obejrzeć babski serial i zjeść domowy sernik do kawy, cieszyć się czasem, w którym mogę robić to na co mam ochotę i być zwyczajnie dla siebie dobra.
Chcę wierzyć, że inseminacja to metoda dla nas, że to ostatnia prosta w naszej drodze do szczęścia, i że to właśnie ten cykl okaże się tym magicznym 🌈💚 Marzec to piękny miesiąc na zachodzenie w ciążę, miesiąc, w którym urodził się mój mąż 💚
I tak sobie myślę, że ten rok to będzie rok, w którym zajdę w ciążę, bez względu na to jaką metodą 🤰🏼
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 kwietnia 2021, 11:55
16 sierpnia trafiłam na patologie ciąży. Powód: gorączka, wymioty,biegunka. Czułam się bardzo chora,bałam się że to zatrucie ciążowe. Po 2-3 dniach przeszło. To było po prostu zwykle zatrucie. Na patologii jednak zostałam do rozwiązania.
Do CC wyznaczyli panią ordynator, co mnie bardzo podniosło na duchu. Myślę że chciała być operatorem przy trudnym przypadku: złamanie żeber przy pierwszym CC, malformacja żylna i zakrzepica żył głębokich. Zapewne też pomógł mój prowadzący, który w owym szpitalu robi tylko płatne CC , ja na płatna nie za bardzo mogłam sobie pozwolić (4, 5 tys zł). Dr powiedział, ze ma tam znajoma i że będzie dobrze ogarnięte. No i było🙂 Żebra są całe a my 21 sierpnia powitaliśmy nasza druga córkę. Córkę, która nie była ani planowana ani wyczekana jak ta pierwsza, ale która również jest cudem życia ❤️
Połóg daje w tyłek, zwłaszcza gdy ma się już w domu ukochaną córeczkę, ktora bardzo za mama się stęskniła. Trudno się rozdwoic kiedy trzeba ślęczeć z laktatorem. A tak bardzo chciałabym mieć czas tylko że starsza. Czy z drugim dzieckiem jest łatwiej? Nie,są nowe strachy, nowe stresy. Jest inny człowiek. Są nieprzespane noce, które tak bardzo zmieniają i zaciemniają obraz rzeczywistości. Jesteśmy inni my po tych niespełna 5 latach.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.