Już za 3 tygodnie będę wiedziała na czym stoję. Instytut Onkologii nadchodzę
#21dni
Cześć .
Synek ma już ponad 2 tygodnie .
Jest przesłodki i widzę jak się zmienia z dnia na dzień.
Staje się większy okrągły i dłuższy.
Kocham go nad życie.
Pierwsza wizyta położnej odchaczona .. stwierdziła że mały ma wzmożone napięcie na lewym boku.. to było tydzień temu a ja obserwuje go od tygodnia i widzę tak jakby zaczęło mu to zanikać.
Niestety malutki daje nam popalić... ma straszne kolki .. płacze wieczorami cały czas ..
Chcieliśmy zmienić mleko na hipp .. bo wcześniej karmiliśmy Nan . Niestety karmienie piersią odpada bo mały fisia i nie ma dużo mocy jeśli chodzi o ssanie .
I tak zakupiliśmy hipp combiotic ha 1 .
Samopoczucia u Maluszka było super ale zaczął wymiotywac taka gęstą wydzielina pplaczona woda z mlekiem. I było tego dużo.. tych wymiocin
.
Przestraszyliśmy się i na drugi dzień zaczęliśmy znów podawać Nan.
Ale po mleko Nan ma straszne kolki .
Bardzo płacze, czuje niemoc .. chciałabym mu pomóc ale nie potrafię.
Daje espumisan, dicoflor , masuje brzuszek ciepłym termoforem , ale to nie pomaga.
Cały czas płacze widzę jak cierpi to mi się serce kraje. Gdy go wezme na ręce. Fisia bardzo mocno .. w sensie napina się, odchyla głowę do tyłu i płacze tak ze nie potrafie go uspokoić.
Może ma nietolerancja mleka ?
Albo laktozy ?
Pediatra będziemy mieć dopiero w piątek ale myślę że w poniedziałek zadzwonię do przychodzi i poproszę o termin wcześniej.
Mm nadzieję że nan coś więcej powie .
Każe zmienić mleko albo da skierowanie na badania ?
Cóż, komórki nie chcą za bardzo rosnąć, więc póki co są dwie duże, które nadają się do punkcji obydwie mniejsze, które można, może... Puknkcje mam w czwartek. Dziś zapodałam sobie ostatni zastrzyk z Menopur, a jutro ostatni z Gonapeptylu. I tak oto wyczyszcze się do cna, ostatnio został mi gonapeptyl, a teraz wszystko co do sztuki zostanie zużyte
może to znak, że nie będę już tego nigdy potrzebować.
Drugie podejście do IVF jest już spokojniejsze. Odczyt dres jest, ale poprzednio to dosłownie trzęsłam się że strachu. Teraz też czasem dopadają mnie czarne myśli, ale staram się powtarzać sobie, że przecież nic nie jest przesądzone, że w sumie dlaczego ma się nie udac? 😉Skoro mam "piękne endometrium" jak to usłyszałam dziś z rana
do tego podejścia trochę inaczej się przygotowywałam. Dużo wody, rezygnacja z kawy i herbaty. Unikałam stresujących sytuacji, nie oglądałam tv, słuchałam fajnych podcastów o pozytywnym nastawieniu...trzymam się trochę lepiej, ale nie będę też ukrywać, że z tyłu głowy czasem odzywa się strach ...
Lecę zaraz do apteki po ovitrelle (rany, jak on jest trudno dostępny! Ostatnio musiałam jechać do innego miasta, a dziś na koniec miasta bo nigdzie bliżej nie ma). Pogoda robi się ciut lepsza, choć deszczowe chmury krążą 
Kończę 20 cykl starań. Od trzech cykli odpuściliśmy, nie robiłam testów owulacyjnych, badań, nie doszukiwałam się niczego, tylko raz zrobiłam test ciążowy żeby wiedzieć czy pic alkohol, spodziewalam się wyniku negatywnego i taki otrzymałam 🤷🏻♀️ Odwołałam też wizytę w klinice niepłodności, postanowiliśmy ze wrócimy do tematu po wakacjach… nie wiem czego się boję, ale czuję że potrzebuje zwolnić. Oczywiście ze dalej chciałabym dzidziusia, myśle o tym często, szczególnie gdy widzę inne kobiety w ciąży, ale z noworodkami. Ale staram się zajmować sobie czas, raz w tygodniu pole dance, dwa razy w tygodniu cross fit 💪🏻 Odciągam myśli od 👶🏻👶🏻 .
Maly kroczkami zbliza sie @ ktora jest rozpoczeniem mojej 2 procedury invitro. Wedlug kalendarza jutro powinnien byc 1dc.
Kiedy o tym pomysle to mam uczucie paniki, bo nauczona poprzednim doswiadczeniem wiem, ze procedura nie rowna sie dziecko!
Do tego organizacja procedury w Polsce mieszkajac w UK podczas pandemii nie nalezy do najlatwiejszych. Sprawdzam skrupulatnie wiadomosci i powoli odliczam dni do naszego wylotu 18 lipca.
Jedno co jest pewne, ze cholerna @ zawsze jest na czas jak w banku tak wiec od niedzieli zaczynam brac tabletki antykoncepcyjne i wysylac pozytywne mysle i wibracje w strone moich jajeczek.
:D:D
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 lipca 2021, 15:19
Nie jest dobrze, w piątek odebraliśmy wyniki badań nasienia... Mała ilość plemników i kiepska morfologia.. 1%.. P. źle to przyjął, wylądował w szpitalu po utracie przytomności ze stresu. Długo gadaliśmy jak go odebrałam i na szczęście chce walczyć. Podejmujemy rękawice rzuconą przez życie. Zapisuję go do androloga, dieta, ruch, suple i to poprawimy. Nie porzucamy marzeń o dziecku i nie zaprzestajemy starań ale nie spinany się bo wiemy, że na razie to nie wyjdzie 😊 ale wiem, że damy radę i będziemy rodzicami ❤️
Wyniki badań zrobione w 4 dc:
LH 2,5 mlU/ml
FSH 1,3 mlU/ml stosunek LH do FSH powinien być 1:1, a wynik powyżej 1,5 wskazuje na PCOS. U mnie wychodzi 1,9.
Testosteron 0,34 ng/ml normy: 0,07-0,79
TSH 1,690 qlU/ml normy: 0,350-4,940
FT3 3,2 pg/ml normy: 1,71-3,71
FT4 1,0 ng/dl normy: 0,70-1,48
Prolaktyna 15,25 ng/ml normy: 5,18-26,53
Ferrytyna 90,5 ng/ml normy: 4,63-204
Witamina D3 126 ng/ml - stężenie potencjalnie toksyczne 🤯 muszę zejść z dawki 30 000 j 2x w tygodniu
Witamina B12 462 pg/ml normy: 187-883
Kwas foliowy 9,5 ng/ml normy: 3,1-20,5
Glukoza 95,8 mg/ml. normy: 70-99 - zjadłam w nocy 3 oreo 🤦🏼♀️
AMH 7,19 ng/ml 🤯
Dowiedziałam się, że znajoma w 5 miesiącu ciąży walczy z glejakiem, dziewczyna w moim wieku. Nie wyobrażam sobie jak cierpi i ona i jej mąż... Skacze mi to po głowie. Oprócz zbiórki na siepomaga organizujemy bazarek charytatywny, ma wystartować niebawem. Wiem, że będzie walczyła o życie z córeczką. Musi się udać.
Tata... cóż zaczęłam o nim tu pisać ale odpuściłam... Do "codziennych" problemów doszły kolejne, jeżeli on nic nie zmieni prędzej niż nad kołyską stanę nad trumną. A zmienić siebie nie umie... Uzależnienia niszczą ludzi i rodzinę, nie wiem jak wychować kiedyś dzieci by je przed tym uchronić...
Praca.. czekam na @ bo złożyłam wypowiedzenie, a jej ani widu ani słychu, stresuje mnie to. Jak podejrzewałam chcą mnie zatrzymać więc może w razie co wycofam wypowiedzenie, ale wolałabym nie.
Chciałam wnosić tu nadzieję,
nabierać wiatru w żagle, na razie się to nie udaje... Obiecuję poprawę. Zacznę od zaraz 
Z plusów, które naładowały mnie pozytywną energią na najbliższe dni - wyjazd z okazji rocznicy był bajeczny. Przepiękne miejsce z widokiem na Tatry, dużo rozmów. Jakoś mam dobre przeczucia co do kolejnych cykli, dużo nadziei na poprawę wyników i dwie kreski. Sporo pracy przede mną, muszę z uśpienia wejść w tryb działania. 
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 lipca 2021, 09:19
21+0
Ale ten czas zapiernicza! Za tydzień połówkowe! 🤗 Doczekać się już nie mogę i przebieram nogami. Baaardzo bym chciała zobaczyć czy buziulka już jakaś fajna. 😁 W piątek czekają mnie jeszcze badania przedwizytowe, czyli ta najmniej przyjemna część. 😅 Ale jakoś dam radę. Byle by mnie umówili na trochę późniejszą godzinę, jak prosiłam. Nie chcę iść tam z samego rana, bo ludzi zawsze dużo, a po 9:00 już powinno być luźniej.
Mąż dostał dzisiaj smsa, że za tydzień ma drugą dawkę Phizera. Najwyższy czas. Spóźnili się o dwani pół tygodnia... Liczę, że i do mnie niedługo przyjdzie SMS, bo nie ukrywam, zaczęłam się stresować tym lekkim opóźnieniem. Chce w sierpniu zrobić jeszcze szczepienie na krztusiec, a we wrześniu na grypę. Nie chciałam, żeby mi się to wszystko jakoś poprzesuwali, bo nie chcę kumulacji, tylko na spokojnie.
Wczoraj dowiedziałam się, że zostanę ciocią, a mój brat tatą. 😁 Tego się nikt nie spodziewał. W przyszłym tygodniu mają prenatalne. Powiedzieli rodzicom tydzień po nas, więc rodzice pewnie na początku myśleli, że to żart - tatę wcięło, a mama zaczęła się śmiać. 🤣 Taki plot twist. Tyle czasu wszyscy czekali na naszego dzidziusia to teraz będą dwa do kochania i rozpieszczania - nasze w listopadzie i ich w styczniu. 😍 Ale będzie!
Wczoraj byliśmy na spacerze po centrum miasta. W ciąży jeszcze tyle nie dreptałam - przeszliśmy 7,5 km! 😱 Jak wróciliśmy do domu to ledwo po schodach weszłam. W nocy prawie nie spałam, bo zmiana pozycji powodowała ból w podbrzuszu. 😩 Ale dzisiaj już jest ok, tylko lekki dyskomfort.
Nie wiem jakiego dać gifa, więc wklejam zdjęcie brzucha. 😅
![]()
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 lipca 2021, 15:26
Cześć, bardzo dawno mnie tu nie było.. w międzyczasie był dzień dziecka, rocznica mojej pierwszej straty, dzień ojca.. a niedługo będzie dzień gdy miał urodzić się mój synek.. Mnie męczy jednak coś innego.. od dwóch tygodni łapią mnie napady paniki, że mimo brania tabletek antykoncepcyjnych zaszłam w ciążę, której nie chcę, której się boję, która skończy się tak jak dwie poprzednie, a ja nie jestem na to gotowa, nie przebadałam się i wgl.. na razie są to tylko myśli, wiem że gdybym zrobiła test to wszystko by się wyjaśniło, ale tak cholernie się boję.. ten lęk mnie paraliżuje.. nie wiem jak sobie z nim poradzić. Wiem, że wy się staracie o kolejne maluszki, ale ja nie dam w tym momencie rady przeżyć tego kolejny raz.. pomóżcie mi jakoś, wesprzyjcie.. proszę
21 kwietnia 2025, 31 dc
Okres powinnam dostać wczoraj wieczorem albo dziś rano ale nadal jest czysto ..Cień widoczny na pinku i facelle. Jutro lecę na betę .🤞🏼🥹
12dc
Czekam na owulacje, ale bez emocji jakoś nie wierzę, że mogłoby się udać tyle czasu się nie udało to czemu akurat teraz miałabym zajść. W przyszłym tygodniu powtarzam posiew mam nadzieje, ze wyjdzie czysto chcę w następnym cyklu podejść do hsg obawiam się że przyczyną niepowodzeń mogą być zrosty po łyżeczkowaniu. Od tego cyklu biorę acard ze względu na mutacje PAI1 zamowilam tez metylowany kwas foliowy nie liczę że to zdziała cuda, ale jakoś lepiej się czuje jak wiem, że coś robię czasem mała rzecz może wiele zmienić. Biorę się porządnie za diagnostykę do końca roku chcę zrobić jak najwięcej badań jeżeli nic nie znajdę i nie uda się zajść w ciążę trzeba będzie pomyśleć o klinice. To brzmi jak plan - lubię mieć plan.
W dni takie jakie dziś, mam wrażenie, jakby mi się to wszystko śniło... jakbyś była tylko snem, z którego obudziłam się zdecydowanie za szybko, a wolałabym się nigdy nie obudzić. Nigdy nie obudzić się w świecie bez Ciebie...
Czasami się zastanawiam, jak to możliwe, że wtedy zaszłam w ciążę bez większych problemów, leków... a teraz? Teraz wciąż szukam lekarza, który pomoże mi zajść w ciążę i któremu będę w stanie zaufać, że pomoże mi urodzić zdrowe, żywe dziecko...
W sumie staramy się o kolejne dziecko już dłużej niż o Ciebie - coraz częściej nachodzą mnie myśli, że gdyby miało sie udać, byłabym już w ciąży, albo gorzej - gdybym miała mieć żywe dziecko, byłabyś tu z nami zamiast tam, na cmentarzu...
Z drugiej strony, nadal tak cholernie nie wyobrażam sobie życia bez dziecka...
Tylko ja pogodzić te tak skrajne myśli? 
9 dpt nie zrobiłam testu, jestem sama z synkiem w domu negatywny test wywołałby negatywne emocje a nie chce, żeby mój synek to odczuł. Nie wiem czy uda mi się wytrzymać do wtorkowej bety. Chce jeszcze wierzyć, że nadal mamy szanse. Wczoraj podczas spaceru zrobiło mi się słabo, trochę się przestraszyłam, od tej pory nie wychodzę z domu bez wody. Towarzyszą mi lekkie mdłości - a może to moja głowa?
iiyama biorę encorton 10mg, progesteron 4x estrofem 3x, clexane, femibion i mg
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 czerwca 2024, 12:23
2 dc
Poprzedni cykl trwał 30 dni 😊 mam nadzieję, że to nie jednorazowo i znowu wrócą w miarę regularne cykle 🙏✊ po długiej przerwie ściągnęłam aplikację i zaczęłam mierzyć rano temperaturę, nie wiem na ile mi się to uda, bo rano zazwyczaj jestem nieprzytomna a dzisiaj o 5.30 piszczący termometr obudził małża (na szczęście on ma takie spanie, że przyłożył głowę do poduszki i znowu zasnął, zapytał tylko co się dzieje że mierze temperaturę 😂). Chce zobaczyć jak będzie wygladal wykres w porównaniu do testów owulacyjnych z clearblue, czy rzeczywiście ta uśmiechnięta buźka się pojawi w tym czasie kiedy aplikacja wyznaczy ovu. Nie będę badała śluzu bo chyba tego nie potrafię 🤔🥴 albo będę wpisywała jak już rzeczywiście będzie ,,dobrze widoczny,,.
Dawno dawno temu jak byłam na kursie przedmałżeńskim i babka mówiła, że śluz w dni płodne ma być jak białko jaja kurzego to się zastanawiałam jak to możliwe? Tylko, że ja myślałam o białku kurzym po ugotowaniu 😂😂😂😂 do tej pory mnie to śmieszy 🙈🙈
Początek cyklu o wrócił dobry humor, a dzień przed @ smęcilam małżowi, że nawet pies i kot nie chce się do mnie przytulić 😅
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 lipca 2021, 08:28
I znów tak jak za pierwszym razem nie miałam odwagi wcześniej pisać w pamiętniku. Ciąża tym razem była nieco zaskoczeniem. Owszem planowaliśmy rodzeństwo dla naszego Łobuziaka ale kolejne miesiące i usg pokazywały, że owulacja jest jakoś zaburzona a do tego pojawiła się insulinooporność. Już nawet miałam umówioną wizytę na stymulację owulacji i ..... trafiliśmy na kwarantanne po pozytywnym teście COVID mojego K, wizyty trzeba było odwołać.
Ja nie czułam się w tym czasie najlepiej. Ciągle zmęczona i senna. Dwa testy PCR - negatywne, 2 antygenowe - negatywne, w końcu test na przeciwciała - też negatywny. Moja siostra nawet zażartowała, że chyba robię nieodpowiednie testy i powinnam zrobić ciążowy. Zrobiłam go właściwie bez przekonania konieczności jego robienia bo przecież nie było owulacji...a jednak, piękne dwie grube krechy
Czyli jednak pęcherzyk się uwolnił 
Teraz już wiemy, że czekamy na zdrową córeczkę ale początek był trudny. Najpierw ponowny test na przeciwciała covidowe miesiąc po zakończeniu kwarantanny. Tym razem wynik wskazywał na przebytą infekcję. Zaczęłam się martwić czy wszystko będzie ok z maluszkiem - COVID musiałam przejść na samym początku ciąży. Potem badania prenatalne. Ryzyko trisomii 21 po samym usg 1:299. Po badaniach krwi wzrost do 1:176 i automatyczne zalecenie amniopunkcji. Wynik odebrałam akurat w Dzień Matki. Ogromny stres, Szybka wizyta u mojego lekarza.Zdecydowaliśmy, ze najpierw robimy test nieinwazyjny SANCO. Najgorsze 4 dni oczekiwania na wynik. Ból głowy spowodowany stresem był tak ogromny, że właściwie nie mogłam funkcjonować... I w końcu na Dzień Dziecka dostałam prezent: prawidłowy wynik SANCO, żadnych trisomii, żadnych monosomii i potwierdzenie, ze czekamy na dziewczynkę.
12.07, najprawdopodobniej 13 dpo.
Prog: 25,60
Beta: 86,80
Przyrost 423,50 %.
Brak mi słów, żeby opisać jak się czuję. Tak bardzo nie wierzę, w to, co się dzieję...
I dziękuję za każde słowo, dobrą myśl, modlitwę i trzymanie kciuków.
I za to że tyle osób w nas wierzy.
Bardzo, bardzo dziękuję.
25 dc
Od soboty mam takie psm jakiego juz dawno nie miałam... chodzę wściekła, kłótliwa i płaczliwa. Do tego tak mi twarz wysypało jakbym miała 16l.
Podejrzewam, że oprócz psm są tu nerwy... I to ogromne... w końcu oczekujemy na 2 dc.
Obiecałam sobie również, że jeśli miesiączka nie przyjdzie to dopiero dzień po spodziewanej zrobię test,po co się dołować i widzieć znowu biel....nie mam żadnych objawów ciążowych, więc na pewno w niej nie Jestem. Musimy z mężem popracować nad jego parametrami,ja na swoje TSH biorę leki,oby się obniżyło jak najszybciej.
Wczoraj wyniki TSH spadło do 2.1 z czego Jestem zadowolona ☺️ witamina D również w normie,natomiast kwas foliowy powyżej normy, czytałam, że może być to spowodowane niedoborem B12,ale to na najbliżej wizycie zapytam panią Endo-ginekolog,do której wybieram się pierwszy raz. Mam nadzieję, że okaże się Fajną, rozsądną babką ☺️
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.