24 dc
Nieznośny ból... Jakby zaraz miał pojawić się okres. A to chyba nie możliwe dalej biorę duphaston. Nie, nie wmawiam sobie objawów ciazowych wręcz przeciwnie... Martwię się że te tabletki bardziej zaszkodziły niz pomogły. Niech juz @ przyjdzie i miejmy ten ból za sobą....
Właśnie wyczytałam ze to normalne objawy po dupku... Miło.
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 lipca 2021, 23:34
Według OM 16tc+1
Według Usg 16tc+4
Są ruchy 🥰 na razie delikatne i z rana, ale tego uczucia nie da się pomylić z pracą jelit 😉
I najprawdopodobniej będziemy mieli drugiego Księcia 🤴🥰.
15 lipca - godz. 11:15 ... Dzień moich urodzin...
Nawet boję się na głos wypowiedzieć życzenia, które tak bardzo bym chciała aby się spełniły.
Do wcześniejszych objawów doszła gorączka i zawroty głowy. Jestem bez sił. Przespałam cały dzień. Klinika nadal uważa, że nic niepokojącego się nie dzieje. Każą spokojnie czekać do jutrzejszej wizyty kontrolnej. Wykończę się... 🙁
Zrobiłam bete, żeby nie pluć sobie w brodę (powinnam wziac leki).
Prog: 33,10 ng/ml
Bhcg: 32.3 mIU/ml
Prog ładny, ale beta niziutka jak na 10dpo.. takze nie nastawiam się. Choć sprawdziłam- ostatnim razem 13dpo byla beta 131. Tylko, że obecnie nie mam pojęcia ile w rzeczywistości jest dpo. Może być faktycznie 10 a może być i 12, na pewno nie mniej - bo wg obecnej daty owulacji wyznaczonej przez apke sexy byly 2dni przed.
Powtórzę w piątek.
Czy prog może być taki przez duphaston ? Bralam wczoraj wieczorem 1tab, dziś ok 9.00 jedna tab a na pobraniu bylam o 15.
Przy luteinie zawsze kazali odczekać 12h do badania od ostatniej dawki a przy dupku nie wiem..
Tylko czemu cyce nie bola przy takim progu ? (Wylaczcie mi prosze umysł analityka..)
Wezmę na wszelki wypadek:
-na noc acard
-rano encorton i heparyne
-wieczorem accofil jak uda mi się wyskoczyć do apteki po strzykawki..
Swoją drogą.. dzis na pobraniu - pielęgniarka, może troszkę młodsza ode mnie, wklula się w żyłę, nie chciało lecieć- coś tam pogmerala i poszło. Mówię, że może już za bardzo poklute mam ręce, bo przez ostatnie 3 lata mnostwo pobrań. Ona, że faktycznie chyba na jakis zrost w zyle trafiła i że życzy mi, żeby już tych pobrań było mniej. Niby nic - a człowiekowi od razu lepiej zrobiło się ma serduchu ❤
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 grudnia 2022, 21:36
22 kwietnia 2025, 32 dc
Beta 36.2 🥹🥹
Udało się 🩵
Po południu wynik progesteronu zmiótł mnie z planszy . 0.68ng/ml 🥺
Pomimo duphastonu tak niski wynik ?
Dzień punkcji! W końcu mam to za sobą! Nie zniosłabym tego bólu ani dnia dłużej. Niestety po wszystkim też mocno boli, a jestem po ketonalu. Jest ryzyko hiperki i trochę mnie nastraszyli. Boję się, że nie wyłapię momentu krytycznego skoro bardzo boli już od kilku dni.
Nie obyło się bez wrażeń. Zemdlałam po wybudzeniu i wstaniu z łóżka. Musiałam dłużej poleżakować z dodatkową kroplówką.
Efekt stymulacji mnie nie zadowala. A raczej jakość moich komórek. Pobrano 19, z czego tylko 9 jest dojrzałych i nadaje się do zapłodnienia. Martwi mnie sugestia pani embriolog, że należy zapłodnić wszystkie 9. Niby argumentem jest mój wiek ale przewija mi się myśl, że może kiepsko je oceniła. Jutro po 14 mamy dzwonić po informację ile się zapłodniło.
Tak bardzo bym chciała żebyśmy mieli 3-4 zarodki. Kolejny raz nie dałabym rady tego przechodzić.
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 lipca 2021, 16:47
Transfer za mną 🙂 Tym razem było ok, i króciutko! Ostatnim razem doktor tak długo tam gmerał, że ledwo wytrzymałam, a teraz był inny lekarz, raz dwa i po wszystkim. Z moich dwóch oocytów do piątej doby przetrwał jeden 2.2.3. Wierzę jednak, że nie podda się tak łatwo ♥️
Na razie znów jestem pełna wiary, ale ostatnio też tak było, aż około 5dpt dopadło mnie załamanie. Teraz muszę być silna. Przecież nic nie jest przesądzone. Będzie dobrze 🙂
Frytki w Maku ☑️
Skarpety w ananasy ☑️
Wierzę, wierzę, że maluch się wybroni. Że będzie dobrze. Bo dlaczego nie? Nie bój się! Wierz!
Udało mi się dzisiaj umówić mojego P. do androloga za 3 dni 😊 może uda się jeszcze w tej naszej klinice na jutro do Pani doktor ale to stoi pod znakiem zapytania. Muszę wysępić skierowanie na usg jąder jeśli nie zrobią mi tego od razu. Walczymy z tymi parametrami nasienia, nie poddamy się!
20 dc
Ech 
Wczoraj byłam podejrzeć co tam się dzieje, o ile endo przyzwoite jak na mnie bo 8mm, to na owulację się nie szykuje. Czyli już drugi cykl bezowulacyjny... Dupek wszedł już w grę - mam nadzieję, że nie będę długo czekać na okres.
Nie wiem co jest nie tak, czuję się jak dziecko we mgle. Według wyników moje PCOS nie jest jakoś mocno zaawansowane, a te jajniki to jakiś dramat.
Następny cykl już stymulowany - czyli przynajmniej pojawi się nadzieja na 5 owulacje w tym roku... Wiążę z kolejnym cyklem wielkie nadzieje - mam nadzieję że "przedmuchane" jajowody nie pójdą na marne i w końcu zaskoczy.
19 dc
Dziś jest dobry dzień, może nie jestem jeszcze w ciąży, ale przynajmniej owulacja w tym cyklu będzie a ja juz skazałam lipiec na porażkę 😅 wizytowałam dzis u ginekologa zeby powtórzyć posiew po antybiotyku wskoczyłam na fotel a pani doktor od razu "o widzę, że mamy dni płodne" zdziwiłam się bo testy negatywne owulacja powinna być w 16 dc a tu nic ale zrobila mi szybciutkie usg i okazało się że jest pęcherzyk i pęknie lada dzień więc do dzieła! Nawet jeśli się nie uda to mam przynajmniej nadzieję że posiew wyjdzie ujemny i będę mogła podejść w końcu do hsg (wstępnie umówione na 06.08) chociaz fajnie by było gdyby okazało się niepotrzebne 😉. W piątek mam konsultacje z genetykiem mam nadzieje ze da konkretne zalecenia na moje mutacje (mthfr i pai1) jestem juz po jednej stracie i szczerze mówiąc wolałabym brać leki chociażby profilaktycznie nie chce nigdy więcej przez to przechodzić . Nie wiem dlaczego ale ta dzisiejsza wizyta jakoś dobrze mnie nastawiła mam nadzieje ze teraz już będzie tylko dobrze i niedługo zobaczę wymarzone dwie kreseczki.
15dc
Wczoraj był mały seksik szybciutki taki pierwszy próbny po drożności. Ale na szczęście nie bolało 🙈 tak sobie myśle bo kiepsko mi wyszło to FSH/LH ale w sumie jak mogło mi to wyjść dobrze jak byłam po miesiącu na tabletkach antykoncepcyjnych przed drożnością? Przecież tabletki blokują owulacje i wzrost pęcherzyków. Czy to badanie mogło być miarodajne?
22+0
Wracam do numeracji z OM. Widzę, że lekarz tego się trzyma i suwaczek też to nie będę sobie komplikować życia. 😂
W poniedziałek mieliśmy połówkowe. Młody współpracował przepięknie! Doktor wszystko bez problemu pomierzył i nie trzeba było robić przerw. Siedzieliśmy chyba z godzinę.
Moje wyniki badań cały czas sa dobre, co mnie mega cieszy. 😁 Na początku sierpnia muszę odfajkować krzywa cukrową i tutaj już się trochę stresuje, mimo że biorę cały czas metforminę i jest duża szansa, że badania wyjdą ok. Wszystko poprzednie pomiary glukozy były tak idealne jak nigdy. 🥺
Czasami mam ochotę pokusić się o stwierdzenie, że mogłabym być w ciąży cały czas. 😁 Czuję się raczej dobrze - cyklicznie doskwiera mi tylko zgaga, na którą przed spaniem pomaga mleko. Ból rwowy przy chodzeniu minął, ciśnienie jest w porządku (poza tętnem, które jest podwyższone cały czas, mimo brania tartej 🙄), wyniki badań ok, żadnych osłabień, zawrotów głowy, napadów głodu. Jem jak przed ciążą. 🤷 Bałam się, że dopadnie mnie słynne "jedzenie za dwoje."😅 No i, najlepsze! Jaką ja mam super talię przez brzuch. 😁❤️
A tu nasz łobuziak. 🙂 Nie zmienił się dużo od poprzedniego razu. Czekam na ten tłuszczyk, który mi złagodzi rysy i w końcu nie będzie wyglądał jak staruszek. 😅 Taka przynajmniej mam nadzieję. 😂
![]()
Wczoraj pierwszy zastrzyk z menopuru. Jakie to malutkie. Patrzylismy na siebie jak wariaty i przetrząsaliśmy opakowanie czy coś nie zapomnieliśmy domieszać.
Podgląd jajek w poniedziałek.
Ostatnio nie dosypisam, dużo się dzieje. Dziś idziemy na wesele. Mam nadzieję, że takie zaburzenie w codziennej rutynie nie wpłynie na rosnięcie.
Prawy jajnik kłuje od kilku dni, czasem zdarzy się też ból podbrzusza... Nie wiem już kurczę. Albo zbliża się @ , albo może bete za wcześnie zrobiłam i coś się dzieje. Choć mam nadzieję na tą drugą opcję, wiem że test z krwi jest najbardziej wiarygodny ale nadzieja umiera ostatnia. Dopóki nie ma @ jest nadzieja.
Jestem w końcówce 7 tc, kolejna wizyta u ginndopiero 11 sierpnia, 20 sierpnia już prenatalne.
Dni lecą dużo szybciej A ja jestem o wiele bardziej spokojna, niż w ciąży z córka.
Mam problem, bo żaden z endokrynologow nie chce mnie prowadzić- nikt nie umie w moje schorzenie w ciazy. Mam wizytę za 2 tyg w przychodni uniwersyteckiej, ciekawe co tam mi powiedzą.
54 dc (5/6 dpo)
Dzień dobry w ten letni październikowy poniedziałek. Pogoda jest cudowna, mogłaby taka zostać do końca października żeby dodać powera do starań i wynagrodzić słoneczkiem ten żmudny czas wyczekiwania na testowanie czy na nowy cykl. Weekend mi zleciał bardzo szybko, ale przyjemnie całe szczęście nie miałam czasu nawet pomyśleć o tym ile trzeba jeszcze czekać na testowanie. Zostało jeszcze 4/5 dni, chociaż coś czuje ze i tak zrobię test szybciej, oczywiście mam świadomość ze to bez sensu 🤦🏻♀️ Dzisiaj już 4 dzień biorę duphaston, poza bólami podbrzusza przez pierwsze dwa dni to nie mam żadnych innych objawów/ skutków ubocznych. Nie mogłam nigdzie znaleźć informacji czy faktycznie te bóle podbrzusza takie typowo jak na @ to skutek dupka czy zbieg okoliczności. Tak sobie postanowiłam ze jak ten cykl nie będzie szczęśliwy to od przyszłego cyklu znowu zacznę pic zioła ojca sroki. Jakby nie patrzeć to chyba trochę mi pomogły ostatnio, bo mimo ze cb to jednak udało się zajść. Pod koniec października mamy zaplanowane wyjście na imprezę ze znajomymi, ja zapewne będę się bawić bez alkoholu jak przez ostatnie pół roku. Zawsze próbują mnie namówić żebym się jednak napiła i trochę wyluzowała. Momentami robi się to denerwujące kiedy wszyscy dookoła mówią ze mam w końcu wyluzować i przestać o tym myśleć to zajdę. Mam nadzieje, ze nigdy nie będą w takiej sytuacji i nie będą musieli sami się z tym mierzyć. Wy dziewczyny rozumiecie ze nie da się tak po prostu odpuścić. No bo jak odpuścić skoro trzeba obserwować cały cykl i wsłuchiwać się w każdy sygnał jaki daje nam nasz organizm. Jedna impreza, „wyluzuje” a później cały cykl będzie do dupy za przeproszeniem i będę sobie pluć w brodę ze coś przegapiłam. Poza tym jakos nie mam parcia na imprezki, mimo ze mam dopiero, a może i już 24 lata to nigdy nie miałam potrzeby zeby się wyszaleć, nie potrzebowałam tego. Wiadomo fajnie od czasu do czasu wyjsc do klubu na imprezę rozerwać się ale są rzeczy ważne i ważniejsze. Zamiast wyjścia do klubu wole iść ze znajomymi gdzieś usiąść i zjeść coś dobrego. Coś czuje ze ten tydzień będzie mi się niesamowicie dluuuuużył. Jedyne pocieszenie, ze cały tydzień ma być ładna pogoda wiec może znajdę sobie jakieś zajęcie żeby oderwać myśli i nie zwariować. Oby jednak ten czas do testowania szybko zleciał.
Niezmiennie trzymam za was wszystkie mocno kciuki. 🤞🏼🤞🏼🤞🏼
38+0
😱 O taki mam nastrój jak ta emotikonka. Na szczęście, koło poniedziałku, cudownie ozdrowiałam. Po prostu wstałam i prawie jak ręką odjął. Lekko jeszcze pokasłuję, ale jest dobrze. Mąż stwierdził, że to przez ciążę, taki tryb przetrwania. Możliwe.
Presja aby urodzić i widmo indukcji nadciągają, więc wraz z ozdrowieniem odpaliłam chyba wszystkie sposoby na przyspieszenie porodu. W poniedziałek 15 tys kroków, wtorek 12 tys, wczoraj „tylko” 8 tys ale wczoraj też zaczął pobolewać mnie brzuch jak na okres. Nie regularne skurcze, tylko ciągnący ból. Wieczorem dość mocny, więc miałam nadzieję, że się rozkręci ale niestety, dzisiaj znowu spokojniej. Nie mam ochoty na nic do jedzenia poza słodkim i od poniedziałku jak odkurzacz wciągam takie rzeczy, których chyba nigdy nie jadłam.
Dzisiaj nawet byłam na ostatnim treningu Aktywna Mama. Oczywiście musiał znaleźć się ktoś, kto nieproszony zrelacjonował mi swój indukowany poród 😬 20 h w bólach, ale „potem zapominasz”. A poza tym ćwiczyłam z Moją Dynią bez oszczędzania się, pożegnałam się z dziewczynami i instruktorką, trzymają za mnie kciuki i czekają na powrót na zajęcia jesienią z maluchem (to zajęcia dla mam z dziećmi i kobiet w ciąży).
Sprzątam jak opętana. Nawet odpaliłam mop parowy i wszystko co się dało w łazience zdezynfekowałam. Na połóg zrobiłam też 1 kg sosu bolońskiego (zamrożony), leczo i poporcjowane, mrożone owoce do koktajlów. Może mama i teściowa w razie czego poratują, bo mój mąż tak gotuje że już chyba bym wolała zamówić catering, który kosztuje majątek a nie jest wg mnie wartościowy (czytaj: sezonowy).
W nocy fatalnie śpię. Trochę niewygodnie, trochę siku, trochę oczywiście stres. Nie spodziewałam się, że ta końcówka może być taka nerwowa, ale w sumie nawet o tym nigdy nie myślałam.
Stresuje mnie jeszcze jedna rzecz. Mąż w poniedziałek musi wyjechać poza Waw. Musi oczywiście pojęcie względne, ale zgodziłam się na to 2 mce temu, nie wiedząc jak będzie na końcówce, a teraz już ciężko mu bez powodu „żona rodzi” się wycofać. Boję się strasznie że zacznie się wtedy jak go nie będzie i nie dojedzie na poród. Jakoś się zafiksowałam na tej myśli.
Idealnie byłoby więc, gdyby Mała postanowiła wyjść do niedzieli 🙏
Gdy otrzymałam wyniki, stwierdzające nieprawidłowości w PAI 1 i MTHFR lekarz powiedział, że nie będziemy nic zmieniać w protokole, ewentualnie przy ET podamy heparynę. Wizyta przed punkcją odbyła się u innego lekarza, gdyż mój był nieobecny. Poprosiłam wtedy i o info co do tej heparyny, ale doktor powiedział, że zostawi tę informację mojemu lekarzowi. Potem była punkcja znów przez innego lekarza, podczas której dostałam rozpisane leki i heparyny tam nie było. ET wykonywał ten sam lekarz i znów się go pytałam o tę heparynę, a on, że muszę to skonsultować z moim lekarzem... Nie żebym była jakaś przewrażliwiona, no ale skoro wcześniej lekarz o czymś takim wspominał, to gdzieś mi to w głowie siedziało... Napisałam więc do opiekuna, i otrzymałam info, że dopyta się lekarza ale nie dziś, bo go nie ma ( z jednej strony dobrze bo przynajmniej transfer wykonywał mi inny lekarz któremu wyszło to szybko i sprawnie). No i wczoraj otrzymałam telefon że jednak tę heparynę mam wykupić i robić sobie z niej zastrzyki. Wczoraj więc zrobiłam pierwszy zastrzyk i mam teraz wielkiego siniaka na brzuchu. Dodać do tego moje wielkie siniaki na rękach od wenflonów to wyglądam jak ofiara napaści 
Nie wiem czy ta heparyna coś pomoże, ale chcę mieć świadomość, że robię wszystko aby tym razem się udało. Bardzo bym chciała żeby to już było to. Oczyma wyobraźni już widzę jak rośnie mi brzuch i jak dzieje się magia.
Aktualnie czytam "Potęgę podświadomości" i ćwiczę się w wizualizacjach 
Wierzę, że maleństwo już się rozgościło i delikatnie wgryza się we mnie 🍍
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 lipca 2021, 18:15
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.