11 dc, 9 dzień stymulacji...
Jest decyzja o punkcji! Odbędzie się w poniedziałek o 11:30.
Okazało się, że stymulacja przyniosła dobre efekty:
▫️jajnik lewy 7 pęcherzyków 18x20
▫️jajnik prawy 8 pęcherzyków 16x20
Musiałam dorobić kilka badań i wymaz na covid. Dr pobrał jeszcze wymaz na chlamydię.
Pozostało mi leżeć i pachnieć do poniedziałku, bo jestem cholernie obolała, brzuch jest jak balon, a jajniki pękają w szwach. Usg tak potwornie bolało, że zaciskałam zęby żeby wytrzymać do końca. Byle do poniedziałku...
W nagrodę za dzielne wysiadywanie jajek kupiłam sobie torebkę 😁👜
9.07.2021r
Czwartkowa wizyta u neonatologa z córeczka zaliczona ! Mala wazyla 5600g. Ubrania juz od 3 tyg rozmiar 62! Rosnie, dobrze je, choc upaly daja sie we znaki. Przybiera od ponad miesiąca 22g na dobe. Kolejna kontrola w drugiej polowie pazdziernika. Mamy sporo wizyt kontrolnych wlasnie do pazdziernika. Jeszcze diabetolog, poradnia preluksacyjna, kardiolog plus szczepienia u pediatry.
Z mezem postanowilismy wrocic po rodzenstwo dla malej na poczatku roku. Mamy 3 zarodki.
Czas przejść na diete. W sumie ostatnio nie za wiele jem, ale czasami jak zaczne to dopoki pelna nie jestem to jem pod korek. Takze czas na zrzucenie kilogramow ! Zamowilam hulahop z wypustkami, aby wiecej sie ruszac bo jakos spacery malo wplywaja na wage i stoi... przy takich upalach nawet nie chce sie nic robic. Nawet w domu czlowiek siedzi i sie meczy.
Mala w przyszlym tyg bedzie miala 4 msc. 🥰 bardzo kochana jest , spokojna jak na dziecie 😅 ale dla mnie pasuje ze malo placze, zajmuje sie soba,ladnie noce przesypia i czlowiek jest w miare wyspany !
Maz ostatnio duzo pracuje. W sumie dobrze , lecz czasami czlowiek chcialby posiedziec i do kogos doroslego odezwac sie. Na szczescie gdy tylko moge jade w miasto do rodzicow badz na spacer z kolezanka i jej synem 2 miesiace mlodszym od mojej coreczki . Przyjaciele od kolyski 🤣😅.
Wczoraj plamienie rozpoczelo sie a dzisiaj pierwszy okres od cc.
Wyniki morfologii robilam w srode jest ok. Dwa wyniki morfologii ciut powyzej normy ale nic idealnie nie moze wyjsc. Tsh piekne 1.45 - euthyrox 100 caly czas ta sama dawka jak przed ciaza, w trakcie i jak widac po.
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 lipca 2021, 18:16
Od dziś tydzień urlopu w pracy. W lato nawet ten czas w miarę szybko leci. W weekend trochę się rozerwałam
Na wieczorze panieńskim we Wrocławiu. Jednak nowe osoby i poznawanie się nie do końca jest dobre. „A to z nas wszystkich tylko ty masz dziecko?” - zapytała jedna koleżankę. Jak poród? Jak ciąża? Jakby mnie tam w ogóle nie było.. nie wytrzymałam i kiedy powiedziała,że 4 miesiące wymiotywała wtrąciłam „spoko ja 8.” ale nastąpiła dziwna cisza i zrozumiałam, że nie potrzebnie wtrąciłam swoje smutne 5 groszy.
Operacja #34dni
"Jestem dobrej myśli" to dziś właśnie usłyszałam z ust lekarza. 3dpt beta hcg wynosiła 20,9, no ale to wiadomo- ovitrelle. Dziś 7dpt wynosi 20,1
spadek jest, ale nadal wysoko jak na 7 dni
Mój optymizm umiarkowany. Wiem, że w niepłodności zawsze jest ten głos z tyłu głowy, który sprowadza na ziemię. Błąd jaki dziś zrobiłam to niepotrzebnie przeglądałam fora internetowe, bo tam jak zawsze są historie, które szybko mogą zetrzeć uśmiech.
Dziękuję za Wasze rady, za trzymane kciuki. Co ma być to będzie, ale miło mieć świadomość, że gdzieś są osoby, które choć przez ułamek sekundy pomyślą o mnie :*
W piątek ostateczna weryfikacja. Ostatnio widziałam bociana, który stał w swoim gnieździe, nagle podniósł kuperek i wystrzelił w dal olbrzymią kupę 😁😉 oby ten widok przyniósł mi szczęście 🍀
Chociaż się staram usilnie, to jednak trudno nie stresować się i nie myśleć cały czas czy maluszek walczy i czy rozpoczyna implementacyjny bój. Wzięłam sobie wolne do końca tygodnia, choć w sumie w pracy by mi szybciej czas zleciał. A tak mam za dużo czasu na rozmyślanie. Dla odstresowania spaceruję z psem, rano byłam na plaży, woda w morzu cieplutka!
W piątek po pierwszej weryfikacji chyba znów pojedziemy na Kaszuby, może tam moja głowa trochę odpocznie.
9+6
Jutro wieczorem wizyta. Mam nadzieję że wszystko ok... Cycki są ogromne i strasznie zylaste, a co dziwne już mi brzuch wywaliło 🤷♀️ mdłości są nadal, szczególnie wieczorem, myślałam że przejdą. Ból brzucha ustał ale często łamie mnie w krzyżu.
Wyniki wirusologiczne wyszły w porządku, glukoza 85 super i nie ma anemii.
W pracy powiedziałam że jestem w ciąży, oni doceniają szczerość. Pracuje mi się dobrze, odpoczywam w pracy. Tęsknię za Maćkiem ale wiem że jest zaopiekowany. Najważniejsze że nie płacze.
I dostał się do państwowego żłobka od września, a bardzo lubi dzieci.
W tym tygodniu było ciężko. O 5:30 wstaje do pracy a Maciek miał przerwy w nocy 2h a raz wstał o 4:30. Okazało się że czwórki idą, już jedna się przebiła, a dopiero co dwójki dolne wyszły. Tak mocno płakał że tylko nurofen pomógł. A ja byłam jak zombie w pracy. Ale przedwczoraj spał ciągiem do 3 to się wyspałam. Myślę że jak wyjdą wszystkie zęby to sen się polepszy.
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 lipca 2021, 19:05
w tym cyklu jednak również zrezygnowałam z monitu.
W zeszłym tygodniu robiłam standardowe usg piersi i wyszło coś niepokojącego w węzłach chłonnych.
Dzisiaj mam wizytę u lekarza. Prawdopodobnie zleci biopsję.
Także stwierdziłam, że w tym cyklu trochę odpuszczam. Najpierw muszę wyjaśnić co tam się popieprzyło.
Zresztą lekarz spytał w którym jestem dniu cyklu (byłam w 5dc), bo piersi na usg wyglądają jak w drugiej fazie. Także ten... Powiedziałam mu, że w tym roku jakieś cyrki, bo zdarzyło się, że miałam potwierdzoną owulację w 6-7dc. A on "aha, czyli problemy hormonalne"
Tak mnie to usg wybiło z rytmu, że nie wiem. Chodzę co roku i jedyne co się ostatnio działo to torbiele ( w zeszłym roku w lipcu biopsja cienkoigłowa, bo torbiel 17mm, teraz w tym samym miejscu 14mm). Staram się o tym zbyt dużo nie myśleć, bo wiem, że dzisiejsza wizyta i tak mi nic nie rozjaśni, bo prawdopodobnie dostanę skierowanie na badanie i trzeba będzie czekać 
oprócz torbieli 14mm i 5mm mam tak: "w lewej liczne, przeważnie odczynowe w/ chłonne do 17mm długości, ale jeden o wymiarach 10x7x6 mm, bez widocznej wnęki ! Do weryfikacji. BIRADS 4"
Z racji mocno powściągliwej postawy lekarza wykonującego badanie, robienie tryliarda zdjęć w jednym miejscu, oraz wykrzykników w opisie zestresowało mnie to mocno. W necie przeczytałam tylko pobieżnie co znaczy taki węzeł i więcej nie szukam, nie przeglądam.
Liczę do 10 i głęboko oddycham.
Tak więc... Po raz kolejny CHYBA jestem w ciąży. Dziwne to biorąc pod uwagę częstotliwość zbliżeń ale... Miałam 3 dni plamienia i koniec. Klasyczny objaw implantacji, który miałam za każdym razem. DC... Nie sprawdzam który. Ale raczej już czas na @. Jeśli dalej nie przyjdzie okres to w pt zrobię betę. Mam nerwa. Obawa, że się nie uda i jeszcze większą obawa, że się uda...
Znowu po kilku miesiącach wracam...
Zgłosiliśmy się do kliniki, zrobiliśmy zalecane badania. U mnie jest wszystko ok, problem jest z mężem. Nie jest dobrze, ale tragicznie też nie. Jakość nasienia poprawia się w stosunku do poprzednich wyników, no ale dalej szału nie ma. Pani doktor stwierdziła, że "z takim nasieniem to tylko in vitro" - poczułam się jakbym dostała w twarz. Czuję niedosyt, jestem lekko zniesmaczona rozmową z nią. Brakowało mi takiego ludzkiego podejścia, czułam, że jestem kolejnym jej źródłem zarobku. Zanim podejmiemy decyzję o invitro chcemy się jeszcze skonsultować z jakimś innym lekarzem, może nawet w innej klinice.
Mąż przez rok brał Fertilman plus, od miesiąca pani doktor zaleciła TenFertilOn, więc dokończył opakowanie poprzednich supli i przeszedł na te nowe. Dziewczyny czy macie rady jak poprawić jakość nasienia? Wiem, że to długotrwały proces, ale tak jak pisałam porównując wyniki sprzed chociażbg roku to szału nie ma, dalej jest słabe.. wiem, że styl życia ma wpływ, zdrowe odżywianie w tym alkohol, ruch, to, żeby nie przegrzewał sprzętu no i komórka nie w kieszeni.. czy coś jeszcze? 🤷♀️🙏
Mąż ostatnio powiedział, że przez to nie czuje się prawdziwym mężczyzną. Widzę, że jemu też już te starania zaczynają siadać na psychice.. 😔
Dajemy sobie jeszcze chwilę na decyzję, nie chcemy tego zbytnio odwlekać, bo szkoda nam czasu. W lipcu będziemy mieć urlop, po tym czasie zdecydujemy.
Jeszcze przez cholerną pandemię nie możemy razem być na wizycie w klinice, tylko ja sama.. 😔 już sama obecność męża dużo by mi pomogła. Jak pod górkę, to po całości..
6. Tyle dni wiem że moje dzieciątko umarło.
4. Tyle dni wywołują mi poronienie do którego dalej nie doszło. Od tyłu dni nie widziałam się z moim synkiem.
34. Tyle tabletek już otrzymałam aby wywołać poronienie.
Najgorsze jest to czekanie. To bycie w zawieszeniu. To że już chciałabym móc pożegnać to dziecko. A nie potrafię rozpocząć żałoby wiedząc że ono jest ciągle we mnie.
Staram się tu jakoś trzymać ale coraz mi gorzej. Była u mnie Pani psycholog ale zamiast mi pomóc rozdrapala wszystkie rany. Może to jest sposób ale dla mnie chyba za świeża sprawa.
Kiedy pytają która ciąża i mówię że 5 to już mi się głos załamuje. Kiedy pytają czy mam jakieś dzieci i mówię że mam jedno to jednocześnie radość i ból. Synek już na zawsze będzie największym moim cudem.
Dziś w szpitalu był mój lekarz więc trochę bardziej się za mnie wziął w sensie że dostałam o jedną porcję tabletek więcej niż w ostatnie dni. Ale efekt jest taki jak wczoraj. Nie dzieje się nic. Już nawet przestałam krwawić. W pierwszy dzień faktycznie po tych pierwszych dawkach miałam krwawienie o nawet takie skrzepy odchodziły więc myślałam że coś z tego będzie ale jak na drugi dzień mnie zbadali i powiedzieli że ciąża ciągle w brzuchu to się podlamalam. Tym bardziej że od tego momentu krwawienie było coraz mniejsze a teraz nie ma już wcale. Więc to długa droga. A ja już chciałabym mieć to za sobą. Wrócić do domu. Przytulić męża i synka i moc w spokoju pocierpieć. Poukładać sobie to wszystko w głowie. Mój lekarz stara się mnie pocieszyć i mówi że tak mocno trzymam ta ciążę że to dobrze wróży na przyszłe ciążę. A ja w tym momencie zastanawiam się czy jeszcze kiedyś zdecyduje się na dziecko. Ja bardzo chciałam z resztą już to pisałam że chce żeby synek miał rodzeństwo. Ale ja nie wiem czy poradzę sobie z kolejną stratą. Na pewno dużo będzie zależało od wyników badań. Ale ja po prostu. Nie wiem niby funkcjonuje. Rozmawiam z rodziną przez telefon ale jakoś tak dziwnie się czuję jak w jakieś mgle? Nie wiem jakby to było nieprawdziwe. A jednocześnie ten ból jest aż za bardzo realny. Za ostry.
Muszę jeszcze dziś przyszykować kłamstwo do pracy dlaczego mnie nie było. Pewnie coś tam się domyślają. Ale nie chce o tym mówić z pracy. Za dużo pracuje tam osób z mojej miejscowości i nie chce aby o mnie plotkowano. Wytykano palcami. Oczywiście nie w sensie dosłownym ale wiem jako to był by świetny kąsek do opowiadania. Czy się tego wstydzę? Nie. Ale potrzebuje spokoju. A to mi nie przyniesie spokoju. Czuje się gorsza to prawda. Nie umie się pozbyć tego uczucia. Nie potrafię zawalczyć. Też czuje się osamotniona bo nie potrafię koleżanka o tym powiedzieć. Jedna niedługo ma rodzić więc nie chce jej dokładać takich stresów chociaż ona przeżyła podobne rzeczy jak ja. Kolejna która by mnie zrozumiała też jest w ciąży no nie potrafię do nich napisać. Mam wsparcie w najbliższych. To musi wystarczyć i pewnie wystarczy. Oh dobrze że jest ten pamiętnik to mógł choć trochę się wygadać.
Jutro transfer ♥️ Trochę przeraża mnie fakt pełnego pecherza, bo ostatnim razem mocno mnie ten pęcherz bolał podczas transferu. Trudno uwierzyć że to już, że przeżyłam pierwsza procedurę, że od razu rozpoczęliśmy przygotowania do drugiej, no i że to już prawie koniec. Teraz wszystko wyglądało inaczej, od przygotowań, od samopoczucia, nawet punkcja, po moim uprzednim omdleniu, wywołała inne emocje
Dziś zabieram się za sprzątanie, aby głupie myśli nie przychodziły mi do głowy. Póki co z invicty nikt nie dzwonił, więc wierzę, że moje maluchy dzielnie walczą
wierzę, że teraz się uda, bo w końcu musi. Bo dlaczego nie? Włosi wygrali Euro więc to dobry znak 
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 lipca 2021, 10:51
Kolejny etap skończony... dzisiaj mija równo 8 miesięcy odkąd Cię urodziłam...
I właśnie dzisiaj panowie postawili Ci pomnik... mi się podoba, tatusiowi tez
. Mam nadzieję, ze Tobie też, ze jak patrzysz na tego anioła, to wiesz, ze zawsze będziemy o Tobie pamiętać... że cokolwiek nas w życiu jeszcze czeka, zawsze będę się zastanawiać jakby to było, gdyby ta jedna chwila która zmieniła wszystko, okazała się tylko złym snem z którego ktoś mógłby mnie tak po prostu obudzić...
Wierzę, ze jeszcze kiedyś dam radę powiedzieć, a potem uwierzyć, ze da się to wszystko jeszcze poskładać, ze nie może być tylko źle...
24dc 9dpo
W tym miesiącu mija rok od momentu podjęcia decyzji o staraniach. Myślę, że warto zrobić małe podsumowanie zysków i strat:
+ wszystkie moje badania krwi w normie (brak zaburzeń hormonalnych)
+ owulacje potwierdzone monitoringami
+ drożność jajowodów ok (być może jeden przepchany podczas zabiegu, ale może zawsze był drożny)
+ suplementacja: kwas foliowy, inozytol, wit D, Maca
- badanie nasienia nadal nie zrobione (!!!)
- kilka cykli straconych przez:
* zapalenia pęcherza Starego
* wizytacje rodzinne
* pracę ważniejszą od seksu
- coraz mniejsze zainteresowanie seksem bez podtekstu prokreacyjnego
- parę dni temu miałam urodziny, a więc mam już 34 lata .....
Nie chce mi się liczyć ile cykli naprawdę się staraliśmy, a ile nie, bo może tylko by mnie to bardziej dobiło. Aktulanie nadal nie jest nam po drodze na badanie nasienia, chociaż Stary obiecał, że jak się w tym cyklu nie uda to pójdzie... Jasne, pożyjemy zobaczymy. Jako wspomagacze używam monitora płodności i raz na ruski rok kubeczka Fertilily. Przestało mi się chcieć mierzyć temperaturę, badać szyjkę, śluz itd, bo generalnie monitor idealnie pokrywał się z monitoringiem u gina i wyznaczał owu tak samo. Co prawda koszt takiego luksusu to jakieś 100 zł na miesiąc, ale przynajmniej oszczędza to mój czas i rozkminy.
A co do rozkmin - to oczywiście powoli wkraczam w ciążową fazkę, jako że już 9dpo, a w tym cyklu serio daliśmy czadu. Generalnie to przeżywamy trochę kryzys w związku, mam nadzieję, że to trochę wina natłoku obowiązków w pracy i nowego domu (kredyty, remonty, ekipy itd), ale jako, że ostatnie 2 tygodnie byliśmy na wakacjach to mieliśmy nieco więcej czasu dla siebie i oczywiście na seks. Muszę przyznać, że w tym miesiącu Stary nawet wykazywał inicjatywę, więc może jednak rozmowa z nim coś dała (a przynajmniej na trochę pomogła). Z moich obserwacji też wynika, że korzeń Maca po regularnej suplementacji przez 3 miesiące naprawdę zaczyna działać. Biorę to już jakieś pół roku i efektem jest idelana regulacja mojego cyklu: 28 dni, owulka w 12 dniu od 3 cykli, oraz naprawdę duża ochota na seks w pierwszej połowie aż do owulacji (więc też regulacja libido). Także polecam 
Z ciekawych wydarzeń budujących napięcie w 2 fazie cyklu - w sumie od momentu owulacji cały czas pobolewa mnie brzuch. jakieś pierwsze 6-7 dni po owu nawet były to takie mocniejsze ukłucia, teraz jakby lekko odpuścił. Z tej okazji pyknęłam sobie wczoraj od niechcenia test.... (wiem, 8dpo to za wcześnie i wiem, że trzeba było się powstrzymać, ale jakoś tak mnie naszło). Co mnie bardzo zaskoczyło, to to że właściwie prawie od razu pojawił się cień drugiej kreski. Najpierw wyraźniejszy potem zaczął nieco blednąć. Po jakiś 3 min nie wierząc własnym oczom zrobiłam zdjęcie: https://zapodaj.net/e8ac8d3fd63ab.jpg.html
Oczywiście lekko się tym podjarałam, ale nie byłam też pewna czy to aby nie był ten test z Allegro co już mnie ze dwa razy po chamsku wykiwał... Dzisiaj powtórzyłam test rano, już prawilnie, pink test super czuły i oczywiście jaśniał piękną bielą...
Także bez zmian, chociaż dreszczyk emocji był
Teraz postanowiłam parę dni odczekać i może zrobić test w piątek, jeśli oczywiście @ nie będzie.
Z przemyśleń życiowych - nadal bardzo chce mieć dziecko, ale już tracę chęci do starań... Może to przez urodziny, może przez to że rocznica starań, a może jestem już nieco tym zmęczona
Jeśli w tym cyklu się nie udało, to zrobimy te badania i raczej odpuścimy sobie sierpień i wrzesień, żeby dać sobie czas na odpoczynek i może nabranie nowych sił. Podziwiam pary, które latami walczą i które mają tyle siły, żeby się nie poddać. My to chyba jednak słabiaki jesteśmy.
1 dc...
Skończył sie... Niby człowiek próbuje się niw nakręcac, a jednak to robi... za każdym razem do końca wierzy, ze może to w końcu ten szczęśliwy cykl, a potem wychodzi jak zawsze... 😭
1 dc
po 49 dniach przyszła @.
W weekend zobaczyłam cień, ale wiedziałam, że to fabryczny, przecież w tym cyklu mało się kochaliśmy przez to, żebym na spokojnie złożyła wypowiedzenie. Tak się cieszę z tej @, wiem, że tu to rzadkość, ale wiedziałam, że przyjdzie i już irytował mnie ten cykl. Myślę, że to wina szczepienia, przesunęło mi owulację, oby następne były w miarę normlane.
Dobra energia na pokład! Za parę dni zaczynamy ligę łóżkowych figli! 
Mam cudownego męża, którego bardzo kocham, bardzo o mnie dba i moim planem na ten cykl jest: dobrze się z nim bawić i cieszyć naszym związkiem. Podtrzymuję nie mierzenie temperatury, obserwować będę śluz może ale zasadzie jak coś będzie na bieliźnie to zobaczę jaki.
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 lipca 2021, 14:54
Znowu mam dola...
Podpytałam na wszelkich możliwych grupach o karmienie piersią przy metizolu. Na tych od Gravesa, na tych od karmienia piersią... No i każdy pisał, że bezpiecznie jeść 30 mg leku (ja biorę 10) i nawet nie trzeba badać dziecka.
Ale ja Ize zbadałam. Jakoś ciągle mi chodziło po głowie, że nie chce jej wpędzić w niedoczynność.
No i bach.
Tsh 8,99 gdzie norma jest do 5.
Ft 3 4,72 gdzie norma jest do 4,44
Ft4 1,10 norma do 1,38
Takze tsh i ft3 do dupy. Jeszcze w morfologii też jakieś klocki. Dużo powyżej, część poniżej normy.
Martwię się w chuj. Teraz nie wiem czy karmić czy co. Jeśli to nie ten metizol to wychodzi na to, że urodziła się chora. Czyli to wszytko przeze mnie bo ja jestem chora. Kurwa, kurwa, kurwa.
Serce mi pęka, że jestem złem dla tego dziecka.
Póki co karmie dalej. Chciałabym dać jej mm ale dopiero od 3-4 dni widzę poprawę z jej kolkami i bólami brzuszka. Jak mam teraz eksperymentować z mlekiem? Znowu serwować jej bóle, kolki, sraczki, zatwardzenia?
Wciąż mam z tyłu głowy, że taka mini dawka nie powinna mieć wpływu więc karmie ale chyba że stresu samo mi się mleko skończy bo ciągle myślę o tej tarczycy jak mam ją przy cycku.
A pobranie krwi u takiego malucha? O masakra! Całe rączki poklute, ból i ryk w nieboglosy. Jeśli przyjdzie ja badać co miesiąc to też nie dam rady.
Uciekam szukać endokrynologa dziecięcego.
Dzień po punkcji jest dramat z bólem brzucha 😔 Już poprzedniego dnia było bardzo źle ale myślałam, że w dniu zabiegu może tak po prostu jest. Postawa mojej kliniki to dno i wodorosty! Dostałam telefon, pod którym mam zgłaszać jakieś powikłania. Po rozmowie z panią z rejestracji dostałam info od lekarza, który wykonywał zabieg, że NA OKO nie widzi odchyleń od normy. A ja nadal wiję się z bólu. Zadzwoniłam do mojego ginekologa spoza kliniki i kazał natychmiast jechać wszcząć tam alarm. Przyjęła mnie po godzinach Pani doktor, która stwierdziła hiperstymulacje! Jajniki są rozmiarów 9×6 i sączy się płyn do jamy brzusznej. Dostałam zastrzyki i tabletki, a jutro kiedy pojawią się wyniki badań, będzie decyzja czy wymagam podania kroplówek z albumin.
Ehh... ręce mi opadają. Wydajemy kolejne setki złotych. W aptece zostało 470 zł, do tego wizyta 200 i w piątek jeszcze kontrola. Wiem, że zdrowie jest ważniejsze ale zaczyna mnie to przerażać.
No i to tak cholernie boli 😢 Dobrze, że eMek ma urlop, bo nie jestem w stanie sama nic zrobić. Podnosi mnie z łóżka, sadza na toalecie, pomaga się myć.... A to wszystko okupione strasznym bólem i łzami.
Z dobrych wiadomości... zapłodniło się 7 komórek z 9 i jeszcze ósma jest pod znakiem zapytania, bo trochę wolniej jej to idzie. W sobotę info ile przetrwało i nada się do zamrożenia 🙏 Tak bardzo się o nie martwie 😔
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 lipca 2021, 22:41
15dc
1dp
Po stu latach ktoś zobaczył u mnie dziś na usg że owulacja była wczoraj, ze jest piękne ciałko żółte i endo 9mm czuje się tak szczęśliwa jakbym juz była w ciąży 🙈😂😂
W wynikach jest trochę odchyleń ale w klinice uznali, że nie potrzebuję albumin. Żałuję, bo czytałam, że dość szybko ściągają wodę z jamy brzusznej i ból trochę odpuszcza.
Od wczoraj nic się nie zmieniło. Postęp jest jedynie taki, że dwa razy wstałam z łóżka bez pomocy eMka. Wieczorem, po całym dniu, wyć mi się chce z bólu. Brzuch jest tak twardy i napięty, że popękały mi naczynka w pępku i zrobił się siny. Kiedy wreszcie to się skończy?! 😢
26 dc.
Plamienie.. Mimo regularnego przyjmowania duphostanu rozpoczynam nowy cykl. Mój cykl nigdy nie był tak krótki. Czuje ze to koniec starań. Mój mąż martwi się o mój stan psychiczny. W niedzielę ma urodziny. Muszę znaleźć siły na to wszystko.
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 lipca 2021, 22:43
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.