I po wizycie...
Ja to już nic nie rozumiem...
Skoku temperatury nie bylo, więc spisalam cykl na straty... a dzisiaj niespodzianka, pecherzyk pekl i jest cialko żółte... czy z niego powstanie coś więcej?
🙏
Wychodzi ze jest moze 2-3dpo, wiec zostaje czekać...
2dc... - pierwszy zastrzyk za mna, zostało 9....
Żyje, ale to dopiero pierwszy... mam nadzieje ze warto... jeżeli to pomoże, żeby pojawiło się dziecko mogę robić je nawet codziennie... 
Monitoring 15 dc
Owulacja była, w jajniku ciałko żółte i niewielka ilość płynu w zatoce Douglasa 🙈
Od jutra 16 dc do 32 dc mam przyjmować duphaston 2x1 i w 32 dc zrobić test ciążowy. Nie ma szans, że wytrzymam 17 dni 🤣🙈
Jestem w trakcie 2 cyklu stymulowane go clo. W pierwszym nie wyszło był tylko jeden pęcherzyk. Dziś mój 14 DC byłam na USG a tam szok, są 4 pęcherzyki po dwa na każdym jajniku.
Na prawym 22,6 i 22,05 a na lewym 17,05 i 18,5mm, Endo 13,07 mm.
Jutro mam zaaplikować ovitrelle i działać z małżem przez dwa dni.
Jestem mega szczęśliwa w tamtym cyklu była 1 szansa a teraz aż cztery. Może będą bliźniaki 😁
Dostałam fakturę za mrożenie z soboty. Czyli wg planu zamrozili jednego 2dniowca. Będzie co transferować w razie czego...
Skoro w sobotę oglądali i mrozili to mnie skręca, żeby zadzwonić i zapytać jaki był stan na sobotę... jak te pozostałe dwa...
Wiem, że w tej klinice praktykują jaknajrzadsze zaglądanie do zarodków i do środy nie będzie wiadomo jak się mają.
Nie chce znowu wychodzicna nachalną... z drugiej strony jak to moja mama mówi "przez telefon Ci nikt w pysk nie da", najwyżej opierdzielą, że niepotrzebnie dzwonię.
2 lata i 2 miesiące starań. Z jednej strony zleciało jak z bicza strzelił, a z drugiej przeraża mnie ten czas, który minął, a nic się nie zadziało.
Mąż był u androloga, który w odróżnieniu od kliniki niepłodności stwierdził, że wyniki nasienia nie są złe i on nie kierowałby nas na invitro ze względu na te wyniki. Po prostu mamy nadal próbować, wyluzować się i nie stresować. Kto tak potrafi? 🤷♀️ w weekend wróciliśmy z urlopu, wypadła mi wtedy owulka, zobaczymy czy coś z tego będzie, ale jakoś nie jestem przekonana. Wracając widzieliśmy łącznie chyba z 8 bocianów, mąż powiedział, że to znak, kiedyś bym się tym podeskcytowała i też odczytała jako znak. Teraz jest inaczej. Jakoś mało tej wiary we mnie. Ale tak zazwyczaj mam w II fazie cyklu.
Kobietki czy możecie polecić gina na Śląsku dobrego w te klocki? Na klinice się zawiodłam i nie chcemy jeszcze zaczynać z invitro.
Jestem w 24dc. Planuję zatestowac w piątek,chyba, że miesiączka przyjdzie wcześniej. Dziś wróciłam po tygodniowym urlopie na żaglach,pierwszy raz z Mężem byliśmy we dwójke. Udało nam się wypocząć i naładować baterię ☺️🤗 dziś dowiedziałam się również, że kolejna moja koleżanka jest w ciąży i rodzi w grudniu,a kuzynka własnie urodziła swoją pierwszą córeczkę. Bardzo się cieszę jej szczęściem,gdyz krótko się starała,pomimo endometriozy. Jednakże odkąd się zaczęłam starać,co rusz każdej parze znajomych udaje się jakoś szybko zajść w ciążę,staram się tym nie dołować,bo jeszcze krótko się staramy,ale chcąc nie chcąc budzi we mnie jakąś rezygnacja i czuję, że znowu się nie udało,choć przez chwilę miałam nadzieję, że jakby ból delikatny jajnika,a jednego dnia miesiączkowy mnie złapał...
Maleńka urodziła się 14.05 o godzinie9:00 przez CC. Miałyśmy przeboje jeśli chodzi o lekarza i pobyt w szpitalu...tyle się słyszy o tym że już niema lekarzy którzy są chamscy a jednak....ja trafiłam na skończonego buraka i chama....ciągle mnie obrażał ciągle kazał się odchudzać na wczoraj był gburowaty i chamski i specjalnie niedelikatny . Tak mnie zbadał na tym zasranym Koźle że do tej pory czyje jego paluchy...i jeszcze do drugiego lekarza jak sie dopchasz to se zbadaj...na stole wyklinał do asystenta mi powiedział że moje nogi są jak kłody że są cięższe od niego i nie płacą mu za pracę na budowie.....oczywiście nie odezwałam się bo bałam się że zrobi coś dziecku....albo że specjalnie źle mnie zszyje...zresztą tak mną szarpał że odchorowalam to...dopiero wieczorem dostałam mała...bo nie reagowałam naprzeciwbolowe. Oczywiście jak dostałam dzieciątko o wszystkim zapomniałam...później jak już mnie postawili na nogi miałyśmy problem z karmieniem biedna moja maleńka nie umiała złapać sutka i zassać, piersi miałam za wielkie za ciężkie i wypadały małej z buźki...a jak ja braku na dokarmianie ryczalam bo wtedy myślałam że jestem beznadziejna i że nie będę umiała się nią zająć że nie dam sobie rady że jestem za słaba...hormony buzowały....w domu na szczęście laktatorem ściągnęłam mleko i maleńka się najadala...a sam laktator uratował nas bo wyciągnął mi sutki i maleńka z kazdą chwilą jadła lepiej następnego dnia już pięknie jadla z cycusia i tak zostało do dzisiaj.
W sumie weszłam żeby napisać o czymś innym ale musiałam opisać też sam poród...przed chwilą płakałam ....maleńka jest cudowna bardzo grzeczna tylko nocki miala ciężkie między 6-9 tyg. Byłam tak wyczerpana że zasypiałam na stojąco...jestem sama do opieki nad małą...maz z racji niepełnosprawności nie może jej nosić amala już się przyzwyczaiła do noszenia...z resztą niema w tym nic złego bo mam ją jedna tak długo na nią czekałam że mogę nosić mogę nie spać po nocach itd tak bardzo ja kocham...ale są takie dni jak dzisiaj...maleńka nie spała praktycznie w dzień robiła sobie tylko turbodrzemki..ciężko ją było uspac na noc nicnie pomagało ani cycus ani zmiana pieluchy ani białe szumy ani kołysanki ani rączki...byłam bezsilna i niestety się denerwowałam ...mała usnela dopiero w wózeczku...ale ja psychicznie siadłam bo mam okropne wyrzuty sumienia że się zdenerwowałam ...musiałam mała na chwilę odlozyc taka płacząca bo już nie miałam siły kołysać na rękach....nogi i kręgosłup wkazily mi do tyłka.... Płakałam bo przez to że wkurzyłam się mam wyrzuty sumienia i to straszne...nie zasługuje na to by być mamą tak wspaniałego dzieciątka jakim jest Ala...nienawidzę siebie za to że się zdenerwowałam ale boli mnie też to że mąż zero reakcji...słyszał że ja płaczę słyszał podciąganie nosem i nuezareagowal...tom mnie bardzo zabolało... olał mnie olał dziecko że płakało...ostatnio ciągle burczy na mnie. Ja też na niego burcze ale jak rano zanim powie dzień dobry to coś z fochem strzeli albo wścieka się na psa że chce wyjść...to mistrz się odechcieea....a miły jest tylko wieczorem jak chce seksu i jeszcze bezczelnie się pyta czy chociaż lodzika mu zrobię...nóż kurcze...
Wściekam się na siebie za to że tak mnie emocje poniosły - nic małej nie zrobiłam oczywiście ale samo to że ja odłożyłam płacząca i przez minutę siedziałam odwrócona plecami że się musiałam uspokoić to mnie boli bo córeczka jest najwspanialsza na świecie jest orzekochana i daje mi tyyyyle szczęścia!!! To jest największy cud jaki mnie spotkal...mam nadzieję że mimo wszystko będzie mnie kochać...bo brakuje mi miłości żeby które mys na mnie zależało...bo mąż już zapomniał chyba że ma żonę...
Do dupy z takim psychologiem.
26 minut w gabinecie i usłyszałam na końcu, że mam się cieszyć małymi drobiazgami wokół. Mam wrażenie, że Pani psycholog w ogóle nie zrozumiała o czym mówię. Nie spodziewałam się rozwiązania swoich problemów, ale liczyłam na odrobinę motywacji lub dobre słowo, ale usłyszałam na podsumowanie jedno zdanie o radości z małych rzeczy.
No żesz w d.... mam takie porady.
I jednak czwartek 12 nie może być dobrym dniem...
Nie tymrazem 😭
Zaczynamy kolejny cykl walki... ile dam rade? Nie wiem, czasami mam wrażenie ze już nie dam rady... ze może trzeba przestać isc pod prad i zaakceptować wolę zycia, ze jedni maja dzieci a inni nie? Moze czas zacząć uczyć sie życia bez dziecka, zamiast ciągle walczyć o cos, co widocznie akurat dla mnie jest nieosiągalne?
Nigdy nie zrozumiem dlaczego ale co to zmienia?
Tak dzisiaj byłam na badaniach prenatalnych połówkowych .
Chłopiec na 100% . Siusiaczek widoczny na 100 % .
Nie da się tego pomylić.
Zdrowy , wszytko wporzadku , prawidłowo się rozwija.
Moje łożysko, wody płodowe itd także prawidłowe .
Mąż by ze mną na badaniu . Jak bardzo był podekscytowany i przerażony czy wszystko będzie ok to tylko my wiemy .
Ale bardzo się ucieszył widząc Maluszka jak się rusza . Zasłania rączkami itd.
Cieszę się że go zabrałam i doświadczył tego.
Widział że jednak to się dzieje naprawdę, że będziemy mieć synka.
Ja przytyłam 2,8 kg w 2 trymestrze i tyje dalej , oczywiście kończy się dopiero w listopadzie tak wiec do porodu jeszcze przytyje.
Maluszka czuje ale tylko gdy usiądę , siedzę na półleżącą i leże.
Gdy stoję to czasami tam coś czuję lekkie kopnięcie ale bez szału.
Rozstępy się już pojawiają na okoła pępka.. chociaż smaruje balsamem z firmy Palmers ..
I chyba mi nie pomaga.. normalnie swedzi mnie skóra na brzuchu w ciągu dnia . A wczoraj widziałam dodatkowe rozstępy.
Wiadomo tego nie uniknę ale myślałam że chociaż trochę się zmiejszy ich widoczność?
Umówiłam się już na badania prenatalne 3 trymestru mam 15 listopada . Podobno nie są bezpłatne.. trzeba zapłacić no to się zapłaci. Ale chce iść . Powiedzcie mi czy dodatkowo płatne jest zdjęcie 4D dziecka ? Czy to jest w pakiecie .
24 kwietnia 2025, 34 dc
Beta poniżej 2.
Dlaczego znowu się nie udało ?
co robię nie tak ?
Moja psychika już nie daje rady.
Wmawiam sobie , że już tyle przeżyłam , że dam radę, podniosę się i pójdę dalej . Ale po każdym upadku jest gorzej ..
Poproszę o jeszcze dwa tygodnie zwolnienia lekarskiego i wracam do pracy .
Nie chcę tam wracać , ale muszę.
Muszę zająć głowę czymkolwiek, nawet ta przeklęta praca .
Czeka nas przeprowadzka , może to pozwoli jeszcze się odciąć od tego bólu i rozpaczy ..
Jestem już po monitoringu, wyniki stymulacji
- lewy jajnik PD 19mm,
- prawy jajnik bez pęcherzyka,
- endo 11 mm
Zalecenia: Jutro o 22 Ovitrell ( będę musiała sama zrobić zastrzyk
) a od poniedziałku progesteron na 10 dni i w okolicach 10 maja test ciążowy. Potem odstawiam proga i czekam na okres. W przyszłym cyklu mam zwiększyć Aromek 2x1, może wtedy uzyskamy te 2 - 3 pęcherzyki.
Horieny u mnie wybarwiają się słabo, do tej pory najsilniejszy test pokazał według premom 0,1, większość od 0,06 do 0,08. Na przyszły cykl wybiorę jednak te z DL albo easy home
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 kwietnia 2025, 18:08
30 dc
16 dpo
Mam wyniki dzisiejszej bety 🍀🍀🍀
Od dzisiaj oprócz bólów miesiączkowych i ciągnięciem w jajnikach mam również mdłości 🤞🏻💜

We wtorek 21.12 pierwsze USG u mojego lekarza prowadzącego, przy tych przyrostach bety powinno być już coś widać 🤞🏻💜 Okruszku, damy radę! 🥺😍💜
Byłam właśnie u optyka wybrać nowe oprawki okularowe, bo po urodzeniu Florki poleciała mi wada i oczy strasznie bolą mnie przy pracy 🥺
Wybrałam przezroczyste pudrowo-różowe kocie oczy z metalowymi zausznikami, zawsze to jakaś odmiana od czerwonych przezroczystych kocich oczu z plastikowymi zausznikami 🤪💜
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 grudnia 2021, 23:36
Jednak stchórzyłam i nie zadzwoniłam. Wolę się jednak połudzić te killa dni dłużej w razie czego, że mamy te dwa zarodki.
Za to nie wytrzymałam i przetrzepałam wątki z ivf, wyniki mnie przeraziły, z endometriozą naprawdę ciężko o dobre zarodki 😔
Póki co jestem bojowo nastawiona i bez walki się nie poddam. Wykupiłam trzy podejścia do procedury, teraz widzę, że po 1. laparo były największe szanse na ivf. Za to wtedy był wodniak, który mógł przeszkadzać, a pewnie nikt nie zwróciłby uwagi.
Tak widocznie miało być. I tak nie byliśmy wcześniej gotowi. Nie chcę się obwiniać, to mi nic nie da, wszyscy mówili - taka młoda, ze względu na wiek duże szanse.
A co tu ma wiek do chorowania.
Najbardziej mnie wpieniały komentarze innych pacjentek w szpitalach, takich koło 50tki, które zazwyczaj byłu na wycięciu macicy, mięśniaków "taka młoda i już choruje". I to takim głosem pełnego oburzenia, jakby mówiły do siebie, ale oczywiście na głos.
Odliczam dalej. Dziś zaplanowałam dużo zajęć, może szybciej zleci.
5dc
Odliczam czas do końca miesiączki za pięć dni mam hsg, chociaż po ostatnim biochemie myślę że rurki drożne ale nie zaszkodzi przepłukać 😉 poza tym jest kiepsko chcą mnie wywalić z roboty podobno za mało pracuje i koleżanka która pracuje ze mną sama sobie poradzi ... świetnie jeszcze tego mi teraz brakowało zeby zostać bezrobotna. Nie wiem co robić jak znajdę nowa prace i akurat się uda to co od razu pójdę na zwolnienie? Znowu nie mieć pracy i się starać to szaleństwo bez zwolnienia bez macierzyńskiego... staraczki zawsze mają pod górę... mąż nie chce przerywać starań mówi że sobie poradzimy ... bardzo liczę na ten cykl oficjalnie nie dostałam jeszcze wypowiedzenia więc jakby się udało to po prostu odeszłabym na l4 a o pracę martwiłabym się po macierzyńskim. Z drugiej strony boję się że przez ten stres i ciśnienie nie uda się zajść i zostanę z niczym bez pracy i bez dziecka ... 😒
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 sierpnia 2021, 19:39
PONIEDZIAŁEK
Mamy to 💪💪💪 endo 9 mm 😍❤️
Transfer w poniedzialek!
Boje się, boję się... 😵😵😵
26dpt, 6+3
Jutro ważny dzień... powinnam zobaczyć serduszko mojego okruszka... błagam, niech ono tam będzie... błagam, niech mój okruszek rośnie... córeczki czuwaj nad nim (bratem lub siostra.... - do tej pory miałam dobrze przeczucia... ciekawe czy teraz się sprawdzi i mój będzie tym o czym myślę...) .
Rośnij mój okruszku 🙏
Boże, błagam, nie zabieraj mi tego dziecka 🙏🙏
W końcu chyba doszłam do tego jak kontynuować pamietnik na ovu bez przejścia na belly 🤭 szybko
Aktualnie u nas 27w3d, 88dni do ptp
Czekamy na naszego małego chłopca coraz bardziej, tylko o nim pomyślę to wzruszam się ogromnie.
Jest mnie coraz więcej, już 10kg na plusie. Jem baaardzo dużo, zgaga męczy coraz częściej 🙄
Październik będzie miesiącem komplementowania dalszej części wyprawki 💙 wypiorę te wszystkie małe ciuszki 💙
Kolejne spotkanie z bobusiem 19.10 👶
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 października 2021, 20:17
Jestem po pierwszym szczepieniu limfocytami. Bolało, a kilka godzin po boli i piecze jeszcze bardziej. Oczywiście prawa ręka, która jest potrzebna w pracy, cierpi najbardziej. Już spuchła i nie mogę jej wyprostować. Oby jutro nie było jeszcze gorzej.
Te szczepienia to moja ostatnia szansa i jedyna nadzieja. Wmawiam sobie, że jeszcze tylko to i się uda. Boję się myśleć, że to nic nie da i wtedy dojdę do ściany. A przecież tak też może się stać.
Pamiętam jak 1,5 roku temu zawitałam na forum i pierwszy raz przeczytałam o szczepieniach. Był to dla mnie kosmos i coś niesamowicie abstrakcyjnego. Pomyślałam wtedy, że współczuję dziewczynom, które mają tak ogromne problemy i muszą przez to przechodzić. Byłam przekonana, że nigdy nie znajdę się w podobnej sytuacji. A gdzie jestem dzisiaj?
Myślałam o tym ile bólu fizycznego i psychicznego doświadczyłam przez ostatni rok. Przeraża mnie to. Przecież to ponad ludzkie siły.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.