celina550 Celinowy notes 🤰 16 września 2021, 11:32

WYMAZY

często bezobjawowo działają w nas różne grzyby, bakterie i wirusy, dlatego warto sprawdzić:

⏺️ cytologię (raz w roku, grupa I i II są okej, kolejne wymagają dodatkowej diagnostyki)
⏺️posiew tlenowy, beztlenowy i mykologiczny z szyjki macicy (do zabiegów typu histero/laparo/hsg ważny 30 dni)
⏺️wymazy MUCHa - mycoplasma, ureaplasma i chlamydia, choć czasem nie dają objawów, często robią kłopoty w środowisku bożenowym
⏺️HPV - jeśli cytologia wychodzi Ci okej, to nie musisz, ale możesz, to genotypowanie wirusa szyjki macicy

❗ jeśli cytologia nie jest okej, jeśli posiewy czy wymazy nie są okej, to (oczywiście po konsultacji z ginekologiem ❗) może być konieczna lub warta do zrobienia kolposkopia - oglądanie szyjki pod mikroskopem; podobno bezbolesna, może być niekomfortowa w momencie podawania odczynników - wlewają bodajże 3 różne i sprawdzają jak błona śluzowa reaguje


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 września 2021, 18:51

8 dpi... Jeju jak się ten czas dłuży.... Czuję się czasami okresowo, a czasami nie...
Ale plecy to mnie bolą masakrycznie, wiem, że to efekt luteiny bo poprzednio było to samo..

19dc...
Pani z punktu pobrań chyba dorabia w rzezni... :P ręka boli jak...
Wyniki sa dziwne.
Kwas foliowy powyżej normy... i hit - jakieś 5-6 dpo (7 po ovitrelle) progesteron 37.8...😮


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 października 2021, 22:29

Chce zniknąć. Na prawdę nie czuje się bliżej celu, wręcz mam wrażenie, że on ciągle się przesuwa dalej ode mnie. Dziewczyny z większości polubionych pamiętników, już dawno zaciążyły i urodziły. Fajnie, też walczyły... A ja... 1 transfer, 2, 3, 4... Mam w sobie bardzo dużo gniewu. Chciałabym wyjechać w głusze, sama. Bez piszczących kobiet o swoich dzieciach, bez dumnych tatuśków, bez wyrazów współczucia rodziny. Bez...

Lilou Ciągle w oczekiwaniu - 🌈 12 listopada 2021, 18:10

Pękły oby dwa.
Teraz tylko można czekać i modlić się o cud 🙏🙏🙏

Liversiak Pamiętnik nadzieją pisany 21 lutego 2021, 11:48

Ciąża rozpoczęta 1 lutego 2021

Karolaa Odkopuję wspomnienia. 👼🏻 17 listopada 2021, 19:34

17 listopada- Światowy Dzień Wcześniaka 🐙
Nasza Maja była najdzielniejszą dziewczynką na ziemi. To dziecko miało niesamowitą wolę walki i chęć życia... Ale tak jak powiedział nam lekarz: Medycyna w pewnym momencie się kończy i nie można już nic zrobić.
Kto kiedykolwiek był na oddziale neonatologicznym wie, że to prawdziwy Rollercoaster. Kiedy jednego dnia jest dobrze, drugiego może być już tragicznie. I na odwrót. Ta sobota była piękna. Maja pokazała tatusiowi jak cudownie radzi sobie ze smoczkiem. Powiedziałabym nawet, że się przed nim popisywała, bo radziła sobie dużo lepiej niż kiedykolwiek. Łapaliśmy pierwsze uśmiechy. Mąż mimo zachęceń pielęgniarek bał się zmienić jej pieluszkę. Więc dumnie pokazałam mu, jak ja to robię. On za to wziął trochę oliwki i ją nasmarował. Widziałam jak trzęsą mu się dłonie. Ale co się dziwić. Ważyła wtedy około 1800 gram. Mimo, że tego dnia kończyła miesiąc. Było jednak coś co zaczęło mnie niepokoić. Napinała się. Wyglądała jakby bolał ją brzuszek. Zgłosiłam to pielęgniarkom ale powiedziały, że nic złego się nie dzieje. Jednak nie uspokoiło mnie to. Kiedy mąż żegnał się z maleństwem nie sądził, że spotkają się tak szybko... W poniedziałek dowiedziałam się, że Maja będzie miała operację. Ma problemy z jelitami ale nie wiedzą jeszcze dokładnie co to, bo usg niewiele pokazuje. Termin za 2 dni. W dzień urodzin mojego męża. Oczywiście ciągle powtarzaliśmy sobie, że musi być dobrze. Od samego rana byliśmy oboje na oddziale. Podpisaliśmy wszystkie zgody, rozmawialiśmy z chirurgiem i anestezjologiem. Widzieliśmy jak w specjalnym inkubatorze zostaje przewieziona na salę operacyjną. I czekaliśmy. 4 godziny. Ze stresu mój żołądek się wykręcał. Chciało mi się wymiotować i wyć. Ale próbowałam się ogarnąć. Muszę być silna dla niej. Operacja okazała się bardziej skomplikowana niż zakładali lekarze. Jej jelito było całe skręcone. Kawałek musieli usunąć. Została wyłoniona stomia, czyli sztuczny odbyt na brzuszku. Jak to zobaczyłam byłam przerażona. Nie trochę. Cholernie. W głowie milion myśli. Ale najważniejsze, że operacja się udała. Za jakiś czas jelitko schowają. I wszystko wróci do normy. Po prostu wyjdzie do domu troszkę później niż zakładaliśmy. Ale to tylko jakieś 4-6 tygodni dłużej. Damy radę. Dostawała dużo kroplówek przeciwbólowych i nasennych. Żeby szybciej się regenerowała. Spała prawie cały czas przez jakieś 3 dni. Siedząc obok inkubatora śpiewałam jej kołysanki i modliłam się do Boga, żeby żabcia wyzdrowała jak najszybciej. Musiała mieć transfuzję. Ale mówili nam, że to normalne. Że przez te leki i operację muszą jej wyczyścić krew. Dopiero później się okazało, że złapała sepsę. Ale szybko sobie z nią poradziła. Doszła do siebie w ciągu tygodnia. Tydzień po operacji z sali została wyniesiona maszyna do wspomagania oddechu. Od tamtego dnia każdy oddech był już samodzielny. Bez żadnych bezdechów. Dała nam wtedy jeszcze nadzieję. I kilka pięknych dni. Zanim nie rozpoczęła się druga operacja...


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 listopada 2021, 19:42

Kaśik 🍀 długoooo... terminowa 🍀 16 września 2021, 07:29

31 CS
26 DC
3 dpo (?!)

Super, na serio s-u-p-e-r!!
Są takie dni, jak dziś w które wierzę najmniej. A właściwie nie wierzę wcale.
Dziś mam ten dzień, nie widzę w swojej/naszej przyszłości dzieci... Nie umiem sobie wyobrazić pozytywnego testu, rosnącego brzucha i kompletowania wyprawki. Czuję, że to się oddaliło w nieokreśloną przyszłość. W przyszłość nie dla mnie 😞
Piękny maraton przed rozpoczęciem procedury miał nam dać nadzieję na ostatni możliwy naturalny cud. Niestety jak go skończyliśmy z braku sił i wspólnego stwierdzenia (odczucia), że już po owulacji i możemy odetchnąć to sobie dopiero temperatura skoczyła w górę. Starania poszły w las, głęboko... A już myślałam, że jestem dobre 5-7 dpo
Chociaż raz nie mogło być tak jak sobie zaplanowałam?
Chociaż raz nie mogła ta nadzieja trwać trochę dłużej?
Chociaż raz, nie musiałabym żebrać o cień na teście, o piękna temperature, o (cholerka!) Cokolwiek!! Coś co da mi nadzieję na więcej niż przysłowiowe 5 minut.
Czuję, że wyczerpałam swoje pokłady pozytywnego myślenia, zostaje mi poddać się procedurze (która wykluczałam) i liczyć, że może w ten sposób się uda.
A jak nie?
Nawet nie potrafię o tym pomyśleć...

Dziś inny wpis, nie o mnie... no a może jednak trochę o mnie?

Są takie dni/ tygodnie, w których dzieje się magia, ten moment w którym nie ma przeciwności losu nie do zwyciężenia, w którym jest kosmiczna energia dająca sobie radę z wszystkim z czym walczymy od miesięcy i lat.
I tego właśnie dziś doświadczam - prawdziwe i realne szczęście i... NADZIEJA!!!
Dziewczyny, wiem, że Wy wiecie, że myślę o WAS!!
Dziś wchodząc na ovf mogę podać najlepsze dane statystyczne - wszystkie przyjaciółki, które mają udostępniony wykres SĄ W CIĄŻY i to jest przepiękne
I właśnie te chwile dają tego kopa, motywację i prawdziwe szczere wzruszenie!!!
Ocierając łezkę (albo i wiadro łez) staję się spokojniejsza, bo cholerka idzie tego dokonać? Idzie!!!!
A My, które jeszcze czekamy, walczymy i upadamy, My którym już tak często brak sił i ochoty, My które powoli godzimy się z porażką możemy odczuć TĄ POZYTYWNĄ ENERGIĘ i przepiękne uczucie nadziei <3
Dziś wiem, że nie chcę się poddać. Chcę zobaczyć piękne dwie krechy, chcę porównywać idealny przyrost bety, chcę usłyszeć serduszko i poczuć ruchy i martwić się o rozstępy i czy zdążę z wyprawką.
CHCĘ!!!
ps. i niezmiennie mocno zaciskam kciuki za NAS WSZYSTKIE!!!

Dzis wyszlam ze szpitala po laparoskopii. Oba jajowody niedrozne w wyniku poronien. To kolejny przelom w moich staraniach, bo choc nie udalo sie ich udroznic, to czuje, ze zrobilam kolejny krok. Uwielbiam moja lekarke i moc IVF <3

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 16 września 2021, 13:30

Chyba już koniec moich starań. Seksu brak od kilku tygodni. Z różnych względów. Jestem wycieńczona. Pracą. I kilkoma innymi czynnikami. Starzeję się. Widzę to i czuję...

Od 9 września jestem na tabletkach antykoncepcyjnych ze względu na operację ortognatyczną, która zbliża wie wielkimi krokami.
Umówiłam męża na jeszcze jedną konsultację do androloga. Znajoma poleciła mi dr Bergiera z Krakowa i wizytę mamy 29.09 o 10:30. Skonsultujemy jeszcze z nim wszystkie wyniki dla pewności 😊
Udało mi się umówić do dr Chrostowskiego na 12.01 na 14:30. Będę wtedy po 2 cyklach stymulowanych po operacji i powinno udać się złapać cykl z lewego jajnika, a wtedy w drugiej połowie cyklu zrobimy badania panelu limfocytarnego i aktywność komórek NK. Może mój ginekolog prowadzący ma rację żeby pójść tym tropem?
Oglądałam webinar Chrostowskiego na temat niepłodności wtórnej, na którym mówił, że zrosty po CC występują w 10% przypadków i zazwyczaj są widoczne na USG w postaci nieruchomego jajnika położonego w dziwnym miejscu, a zrosty w macicy są widoczne na badaniu 🤷🏼‍♀️ W razie jakby wyszło coś nie tak w immunologii, to z wynikami umówię się do dr Sydora.
Mąż stwierdził, że dajemy sobie jeszcze 2-3 cykle stymulowane i podchodzimy do ivf w Czechach w klinice Eurofertil. Jutro wyjeżdżamy na tournee po rodzicach i bierzemy ze sobą ankietę do kliniki, ponieważ jest w niej bardzo szczegółowy kwestionariusz na temat rodziny i krewnych, wiec rodzice pomogą nam go porządnie wypełnić. Później pewnie będzie kolejny lockdown i nie wiadomo czy będziemy się widzieć na święta, czy dopiero na wiosnę 🤷🏼‍♀️

Od przyszłego miesiąca zmieniam suplementy i plan jest na taki zestaw:
- Infolic premium 1x1
- CoQ10 swanson 2x2
- Witamina E 400 1x1
- Witamina C 1000 2x1
- Kwas alfa-liponowy (do 600 mg w formie standardowej, lub 200-300 w formie R-alpha)
- N-acetyl-L-cysteina 600mg/d
- L-karnityna 1g 2x2

Z tematów nie związanych ze staraniami, to zaczynamy budowę domu! 🙈💜 marzenia się spełniają! 🥰
Aktualnie jesteśmy na etapie zlecania geodecie wskazania i trwałego oznaczenia granic naszej działki, ponieważ z każdej strony otoczona jest polami 🙈
Proces będzie trwał do stycznia, ponieważ musi być złożone zawiadomienie do właścicieli otaczających nas pól, żeby wyznaczyć właściwe granice działki i żeby w przyszłości nikt nie kazał nam przesunąć płotu 🙈
Wykonanie przyłącza energetycznego udało się przyspieszyć i za pół roku będziemy mieli już odciągnięty prąd, a nie jak w decyzji 23.02.2023 🙈 za 2 miesiące mamy dzwonić do rejonu energetycznego, bo będzie już wiadomo jaka firma wygrała przetarg, a musimy się z nimi umówić, żeby podczas wykopów położyli dodatkową rurkę, w którą firma, która dociąga światłowód nam go w nią „wdmuchnie” 😅 Bez światłowodu ciężko by nam było pracować z domu w dzisiejszych czasach ale wszystko mamy już dogadane na szczęście 😊
Dostaliśmy już pozytywną decyzję na wykonanie podjazdu indywidualnego. Udało nam się też załatwić z hurtownią, że w zimie, gdy ceny będą niższe kupimy pustaki, styropian ja ocieplenie podłogi i stropu oraz materiał na ścianki działowe i przechowają nam te materiały na placu do wiosny przyszłego roku, gdy zaczniemy budowę. Dodatkowo ceny bez vatu 💜
Z betonem i więźbą ta sama historia 🙈💜
W niedziele jedziemy z moimi rodzicami pod Rzeszów do takiego małżeństwa, które zaprosiło nas do obejrzenia swojej rezydencji parkowej 2. Po tej wizycie będziemy ostatecznie podejmować decyzję co do projektu. Rezydencja parkowa 2 ma 255 m kw 😮‍💨 Sam salon z jadalnią i kuchnią ma 100 m kw 🙈 do tego salon ma podwyższony sufit i pustkę nad nim z pięknymi przeszkleniami dlatego chcemy sprawdzić czy taka przestrzeń nas nie przytłoczy. Jeżeli będzie za duża, to decydujemy się na mniejszy projekt: willa parkowa 2 ale chyba ciężko będzie przekonać do tego mojego męża, bo jest strasznie uparty na rezydencję 😐
Wszystko zaczęło się powoli w naszym życiu układać.
Mam nadzieje, że w niedalekiej przyszłości mały kropek zdecyduje się na zamieszkanie z nami 🥰💜

Kosmopolitka Rodzinka - marzenie 16 września 2021, 18:10

Coraz rzadziej robie wpisy do pamiętnika, a dzieje się tak dużo w moim życiu.

Od 2 tygodni jestem mamą pracującą :)) bardzo mnie to cieszy, chociaż jest mi jednocześnie ciężko. Nowa praca ciut stresuje, bo nowa. Fifi w szkole, z początku była euforia i radość, z czasem jednak zrozumiał, ze szkoła to obowiązek, a nie rekreacja, nie ma ze idę kiedy mam ochotę, trzeba chodzić codziennie. Kiedy skończyła się adaptacja i zaczęły się drzemki, przestał chcieć chodzić do szkoły, przy pierwszej drzemce płakał, ze chce do mamy, potem płakał rano kiedy tata go odprowadzał… w tym tygodniu jest dużo lepiej, chyba zrozumiał system, zaakceptował. Wie ze mamy nie ma w domu, bo pracuje i wróci wieczorem.
Z Dudu jest trochę ciężej. To już 2 tygodnie u niani, a on nie umie u niej spać. Zazwyczaj śpi dwa razy dziennie po 1,5/2 godziny. U niani często śpi tylko raz pół godziny na cały dzień. A wczoraj w ogóle nie spał. Martwi mnie to… mam nadzieje, ze w końcu nauczy się zasypiać u niani. Plus jest taki, ze wracam do domu, Dudu kapie się, je i idzie spać, i praktycznie codziennie jest spokoj o 19h.

A teraz o mnie. Od 2 tygodni mam prace. Bardzo się cieszę, po 3 latach zmieniania pieluch ;) Praca w firmie ubezpieczeniowej, wszystkiego uczę się od zera, na początku byłam trochę zestresowana, bo miałam wrażenie ze nigdy nie ogarnę, ale teraz widzę światełko w tunelu. Jeszcze dużo przede mną, szkolenia itd, ale to sprawia, ze nie jest nudno. Potem myślę, ze taka praca może być upierdliwa. Co najważniejsze, zdobędę doświadczenie, wynagrodzenie jak na początek mnie satysfakcjonuje, godziny pracy elastyczne, sama dedykuje o której zacznę i skończę, ważne by przepracować wymagana ilość godzin w tygodniu. Myślę ze nie mogłam lepiej trafić. No i jak na tutejsze warunki dojazd jest Ok, nie tracę dużo czasu.

I tak zaczęło się nowe życie naszej małej rodzinki. Jeszcze musimy się zorganizować, przyzwyczaic. Ja jestem padnięta już o 20:00 😅 Dudu robi pobudkę praktycznie codziennie o 5 rano, help!

Tyle na dzis, wysiadam z pociągu ;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 września 2021, 07:40

celina550 Celinowy notes 🤰 16 września 2021, 14:55

co poza witaminami, suplementami, zastrzykami i badaniami?

1️⃣ DIETA
- nie jedz niezdrowego żarcia - przetworzonego, nieznanego pochodzenia, ogólnie przyjętego za złe
- jedz dużo produktów z wysokim indeksem przeciwzapalnym
- staraj się jeść zgodnie z niskim indeksem glikemicznym (bez cukrów prostych - białe pieczywo, ryż, makaron), słodycze odstaw na półkę a pod rękę weź orzechy
2️⃣ ZĘBY
- tak, niewyleczone żeby mogą powodować przewlekły stan zapalny w organizmie i nie starczy już sil na zaakceptowanie nowego człowieka w brzuchu 🤷
3️⃣ SEKS
- nie uprawiaj seksu 2-3 razy a miesiącu, tylko w dni płodne (oczywiście, jeśli partner jest na miejscu - wyjazdy to inna, smutna bajka 😔)
- regularny seks to nie tylko zdrowe plemniki, lecz również zdrowe budowanie bliskości, podniecenia, zaspokajania
- seks w owu "bo trzeba" działa mniej, niż seks "bo chcemy" kilka dni wcześniej
4️⃣ INFORMOWANIE
- nasz partner powinien być dla nas oparciem ALE na wielu mężczyzn za dużo informacji - że dni płodne, że szyjka miękka, że śluz, że coś - działają stresująco i mniej im się udaje dojść, a co za tym idzie - umieścić swoje nasienie w bożenie
- mój M wie tylko tyle, co trzeba, jak wiem, że owu i bardzo mi zależy, to kuszę, ale NA PEWNO NIE tekstem - chodź, bo trzeba, bo nic z tego nie ma
5️⃣ NASTAWIENIE
- tak, wiem, ja też bym chciała JUŻ. chciałabym JUŻ od wielu długich miesięcy. tak, płakałam jak w owu chłop nie mógł, nie chciał, nie miał siły ALE trudno, życie. było wesele, był wyjazd, było coś, stało się. fatalnie na nas działało fiksowanie się i złoszczenie sie, że było bez seksu 🤷
6️⃣ MOZNA CZY NIE MOZNA
- czy po owu mogę A, B lub C? a co, jeśli doszło do zapłodnienia? jak doszło, to zarodek jeszcze nie połączył się łożyskiem z Twoją macicą, więc spokojnie. nie mówię o upijaniu się do podłogi, ale piwo w knajpie 3dpo nic Ci nie zrobi, a może nawet zrobi, ale lepiej - rozluźnisz się ze znajomymi, wyłączysz myślenie TO JUŻ CZY NIE JUŻ?
- chcesz jechać na wycieczkę ale podróż długa a zarodek może się zagnieżdża? jedź. jak ma się zagnieździć, to to zrobi. nie uprawiaj seksu do owu a potem lez w łóżku i czekaj na ⏸️ , ciąża to nie choroba, w ciąży też się chodzi, jeździ samochodem, wychodzi wieczorem ze znajomymi. oczywiście, jeśli ciąża jest zagrożona, to trzeba uważać, ale nie każda kobieta będzie w zagrożonej ciąży i nie każda kobieta musi zakładać, że będzie 😉
7️⃣ TESTY OWU/TEMPERATURA
- generalnie chcesz, to mierz, chcesz to sikaj. ja sikam, bo to lubię, ale jak wpadłam w szał "pozytywny czy negatywny, skoczyła tempka czy nie skoczyła, pójdzie dziś w górę czy nie pójdzie", to odpuściłam. po prostu się bzykam, regularnie, z przyjemnością, tak jak lubię. zwariować idzie bardzo łatwo 😉
8️⃣ HCG
- czy 3dpo można sikać? można. czy 10dpo można sikać? też można. czy coś wyjdzie? jednej wyjdzie, innej nie wyjdzie. jednej wyszedł w 8dpo, innej a 14. nie masz zazwyczaj pewności kiedy była owulacja, kiedy jajko dopłynęło z plemnikami do macicy i kiedy TO JUŻ. jak ma wyjść, to wyjdzie na pewno. osobiście sikam raz - koło 10dpo, jak jest cień, to codziennie, jak nie ma - to dopiero 1-2 dni po okresie. mniej boli 🤷
9️⃣ OBJAWY
- och, ile ja widziałam objawów. raz internet nawet z mojej gulki pod pachą zrobił pierwszy objaw wczesnej ciąży, a to po prostu zmiana dezodorantu była
- zakuło a NIGDY nie kuło? a jesteś pewna, że wcześniej się tak dokładnie obserwowałaś? jesteś pewna, że nie Ci chce się puścić sążnego bąka, że nie przejadłaś się kapusta na obiad?
- jest śluz taki a był inny. trochę z krwią, trochę bez, żółty/biały/przezroczysty. to może być ciąża, ale to może być podrażnienie po stosunku, problem z pęcherzem (u mnie notorycznie) lub po prostu zwykły przypadek 🤷
🔟 NADZIEJA
- tak, sama ja powoli tracę, wiem co czujesz. nieważne, czy starasz się 5 lat czy 3 miesiące, jest tak samo przykro co miesiąc. ALE. jak zaczniesz się załamywać po pierwszym nieudanym cyklu, to zanim minie rok, to być może trafisz do szpitala bez klamek, rozstaniesz się w wielkiej awanturze z partnerem albo zaczniesz obwiniać wszystkich dookoła za swój smutek. starania to bardzo trudna emocjonalnie droga, wymaga dużej cierpliwości i ogromnego wsparcia
- wszędzie widzisz panie z brzuchem? ja też. mało tego, dwie moje najbliższe przyjaciółki są w ciąży, jedna totalnie zapomniała chociażby zapytać co u mnie słychać. narzekają, że nie mogą zjeść sera pleśniowego i nie myślą, że ja bym oddała wszystkie pieniądze, żebym mogła go nie jeść. to trudne, ale mów o swoich uczuciach głośno - nie musisz znosić zdjęć małych bobasków na msg, nie musisz słuchać historii o ciążach z przypadku, jeśli nie masz na to ochoty. pamiętaj tylko, żeby robić to w granicach rozsądku i grzeczności 😉
- jesteś w tym wszystkim nie tylko Ty, jest tam też Twój partner. Ty się badasz? okej, ale on też powinien. Ty jesz witaminy? okej, ale on też powinien! brak rozmowy i brak wsparcia w staraniach często doprowadza do dluuuugich cichych dni 😔 i pamiętaj - tu nie ma winnych. Nie przez Ciebie ani nie przez niego nie ma ⏸️, to WASZ WSPÓLNY PROBLEM.


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 września 2021, 19:04

10.11.2021
Miesiąc za nami.
Jak można podsumować ostatni miesiąc jedynym słowem? Intensywny. Po wyjściu ze szpitala rozpoczęła się walka z karmieniem piersią.. w szpitalu w związku z brakiem pokarmu i żółtaczką, Szymon był dokarmiany MM. Od razu po powrocie przyszła CDL, ustaliliśmy plan działań. Wszystko pięknie, ładnie..ale oczywiście tylko w teorii.. Mały ma wilczy apetyt, wykarmienie go samą piersią graniczyło z cudem.. sesje karmienia trwały godzinę, potem chiwla przerwy i to samo.. moje zmęczenie 10 dniowym pobytem w szpitalu, porodem sprawiło że stałam się wrakiem człowieka.. sutki bolały jak szalone, w piersiach robiły się obrzęki, a cały świat był podporządkowany myślom pt. cycki.. oczywiście CDL mówila że to kwestia czasu, żeby rozkręcić laktację (powiedziała że zajmie to około 4tyg).. W końcu powiedziałam dość.. razem z mężem podjęliśmy decyzję że przechodzimy w 100proc na MM.. dla mnie łączenie KP+MM to jakiś horror.. od razu wiedziałam, że chcę dojść do systemu karmienia jednolitego (albo 100%KP albo 100%MM). CDL stwierdziła, że mam niestety mało tkanki gruczołowej i że to też utrudnia sytuację.. od momentu w którym odstawiłam KP zaczęłam czerpać prawdziwą, czysta radość z macierzyństwa.. przez to że mogłam spać więcej, miałam więcej cierpliwości do Szymka i to wszystko spowodowało że on był spokojniejszy.. tak więc stara prawda- szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko jest jak najbardziej aktualna. W momencie przejścia na MM poczułam ulge..w końcu mogłam skupić się na naszej relacji, a nie na obolałych piersiach.. Oczywiście uważam że KP to najlepszy sposób żywienia dzieci, ale wg mnie nie kosztem zdrowia psychicznego i fizycznego matki.
Poza perturbacjami z KP, połóg oceniam całkiem spoko.. nie dopadły mnie żadne większe zjazdy nastrojów, etc. Wszystkie koleżanki straszyły że połóg to najgorszy czas w życiu.. ja totalnie tego tak nie odczułam. Rana oczywiście trochę doskwiera, ale to naprawdę do przeżycia.. Jakie są jeszcze moje wnioski z 1 miesiąca? Na pewno fakt, że życie zmienia się totalnie.. dni są do siebie podobne, noc zlewa się z dniem, a rytm wyznacza karmienie i przewijanie.. trzeba to zaakceptować i w sumie cieszyć się tym wyjątkowym czasem.. dzieci tak szybko rosną, że zaraz to będzie tylko wspomnieniem..
Oczywiście po 3 tyg zaczęły się lekkie problemy jelitowe (pierdki, wzdęcia, etc).. wydaje mi się, że mieszczą się one w granicach fizjologii, podaję bobotic i biogaia, czasem po nich jest lepiej, czasem gorzej.. generalnie każdy dzień wygląda inaczej i chyba po prostu jest to wynik niedojrzałości układu pokarmowego.. pozostaje czekać aż wyrośnie z tego..
Podsumowując-uczucie bycia matką, jest jednym z najwspanialszych jakich doświadczyłam.. miłość do dziecka to wyjątkowy stan. Choć bywają ciężkie chwile, jeden uśmiech takiego szkraba potrafi wszystko wynagrodzić.. bycie matką to też ogromna odpowiedzialność- człowiek zaczyna sobie zdawać sprawę, że musi się opiekować tą istotą najlepiej jak potrafi do końca swoich dni.

celina550 Celinowy notes 🤰 16 września 2021, 11:52

MESKIE BADANIA

tak, to trudny temat, bo większość z naszych partnerów jest "mega płodna i badać się nie musi"; ja miałam to szczęście, że na początku drogi wysłałam mojego M na badania i dzięki temu od razu wdrożyliśmy leczenie - moje i jego ❤️

⏺️podstawowym badaniem jest badanie nasienia z morfologia
- nie warto czekać z badaniem na koniec diagnostyki kobiecej - jeśli trzeba będzie wdrożyć suplementy, żeby poprawić nasienie, to będą to co najmniej 3 długie miesiące brania tabletek (z udanym lub nieudanym skutkiem 🤷)
- liczy się: ilość, lepkość, procent prawidłowych plemników, ilość plemników z prawidłowym ruchem postępowym oraz koncentracja plemników w 1ml
⏺️posiew - tlenowy i beztlenowy - czasem wychodzą bakterie łatwe do wyleczenia antybiotykiem


co jeśli wyjdzie słabo? ŻREĆ TABLETKI 😃 oczywiście wskazana jest wizyta u androloga, ale zazwyczaj kończy się tak samo ➡️ witaminy i suplementy (opisane gdzieś wyżej);
tak, lepiej brać wszystko osobno niż razem w jednym specyfiku - dawki w kompleksach są małe a nam potrzeba dawek które porusza plemniki na tyle, żeby mknęły do naszej komórki jak błyskawice 😃
co potem? potem powtarzamy badania; dodatkowo można (lub należy) zrobić:
⏺️test HBA czyli zdolność wiązania plemników z kwasem hialuronowym
⏺️ fragmentację plemników - pokazuje jak bardzo zniszczone są plemniki (DFi)
⏺️test stresu oksydacyjnego (sORP)

❗ czy można zrobić te badania od razu, na pierwszym badaniu? oczywiście, że można, ale to koszt w granicach 1000-1200zl jednorazowo // ponadto, jeśli macie mało nasienia, to nie zrobią z jednej próbki wszystkiego a pieniądze wydacie bezzwrotnie // dodatkowo - moim zdaniem lepiej sprawdzić wszystko po suplementacji, bo może rozszerzone badania po prostu nie będą potrzebne (jak pierwszy wynik będzie okej)


ANDROLOG
czy warto? ano warto
- USG jajków - czasem wychodzą żylaki - mogą być malutkie, niegroźne, ale mogą być ogromne, setnego stopnia, które dla samego zdrowia warto zoperować
- operacja (są różne sposoby) może dać efekty w poprawie nasienia, może ich nie dać, stąd to robi się trudna decyzja do podjęcia

BADANIA KRWI
a tak, hormony to ważna część również u mężczyzny
- FSH, LH, estradiol, progesteron, testosteron, TSH ❗i prolaktyna do zbadania (jeśli masz więcej kasy, to można też DHEA i SHBG - zlecane przez paru andrologia)
- metabolizm, czyli lipidogram, witamina D (bardzo ważna dla płodności ❗), zwykła morfologia, badanie moczu

GENY
- jak już zbrakło Ci pomysłów, to są jeszcze dwa geny, które mogą mieszać - AZF i CFTR


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 października 2021, 09:27

Iza97 Chce być Mamą 17 kwietnia 2024, 14:58

Wizyta u Pani Doktor dała wiele nowych nadzieji i mamy zielone światło ✅
Czekamy jeszcze na wynik cytologii - bo minął prawie rok od poprzedniej
Tak właśnie za miesiąc będzie rok od kiedy postanowiliśmy powiększyć naszą rodzinkę 😮
Rok pełen radości ,rozczarowań ,nadzieji ,łez … ale dajemy radę idziemy dalej ! Tak łatwo się nie poddamy

Moja tarczyca ma się wyśmienicie (tak wskazują badania ) , nawet troszkę uciszyłam hasi 🙈
Wszystkie podstawowe badania witaminy (B,D),żelazo ,ferrytyna ,morfologia,panel tarczycowy -wyszły wręcz super
Ureaplasma zwalczona 💪

Dostaliśmy zielone światło ✅
Czekamy na miesiaczke i działamy

Zalecenia ; od pozytywnego testu - heparyna i progesteron 🙏
Troszkę boję się tych zastrzyków ale wspólnie damy radę 💪

Pełni nadzieji wchodzimy w proces starań numer 3 🥹
Trzymajcie kciuki


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 maja 2024, 18:00

Tydzień po transferze zrobiłam pierwszy test. Wynik pozytywny. Test powtarzałam codziennie, dzisiaj 10 pt, linia się nie zmienia. Nie rozumiem dlaczego test nie blaknie. Ewidentnie nie wskazuje to na nic dobrego. Biochemiczna? A może ciąża w jajowodzie, teoretycznie rzecz biorąc nie mam jajowodów ale jakaś część ich tam została także ciąża w jajowodzie byłaby możliwa. Widząc ten pierwszy pozytywny test naiwna uwierzyłam, że mój organizm nauczył się rozpoznawać ciążę, życie szybko sprowadziło mnie na ziemię... Smutek :(

15 dc
Strasznie długo czeka się na badania w diagnostyce. W 13 dc estradiol 236 pg/ml, prog 0,06 ng/ml. Coś mi się pochrzaniłow poprzednim wpisie odnośnie brania progesteronu, mam zacząć od jutra. Transfer 21/09🥳🥳🥳


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 września 2021, 09:03

Aaspyr Felietonistka 8 października 2021, 12:09

Wczoraj byliśmy na basenie. Chociaż trochę się wyluzowałam. W tym cyklu tak jak myślałam - kiepsko. Nie wiem czy miałam owulacje nawet, bo te testy owulacyjne wychodzą mi jakieś blade. Nie wiem o co chodzi. Dodatkowo mnóstwo stresu w pracy. Czuję się trochę jakbym wszystkich zawodziła. Rok temu miałam inny zespół i on mocno na mnie liczył, dostawałam sporo obowiązków, ale widziałam że polegają na mnie. Tutaj czuje jakby nikt nie wierzył w moje umiejętności. Nic na razie nie mówię. Może to się jeszcze zmieni.
Zaczynają też mi się studia weekendowe (ostatni semestr informatyki) i nauka do egzaminu na uprawnienia budowlane.
Jednak czuję że mogę nie pociągnąć i pracy dyplomowej i tych uprawnień na raz, więc coś dla mojego dobra bedzie musiało poczekać. Znając życie praca. Nie ma prostych wyborów.

Zaczęłam też robić na drutach. 🧶🧶 Zbliża się zima, więc planuje kocyk dla siebie. Pierwszy raz dla siebie! Zawsze czy to obrazy, czy rzeczy ze skóry, czy inne hobby robiłam dla kogoś. Takie też było oczekiwanie. Niemal nigdy dla siebie. Teraz postanowiłam, że to będzie po prostu dla mnie. Oczywiście pierwsze pytanie jak mówię bliskim, że robię kocyk, to nie jest w jakich kolorach, czy z jakiej włóczki. Jest "oo a dla kogo?". Jak odpowiadam "dla mnie" to jest koniec tematu. No jak tak mogę? Ale nie będę się przejmować.
Będzie piękny. I ciepły. I moj💚

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)