Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 18 października 2021, 10:03

Niczego się nie dowiedziałam. Mały pęcherzyk. Mam za tydz przyjść.

14 cs, 1 dc

I zaczynamy kolejny cykl...od rana jestem zła, tylko się kłocić potrafię...
Szkoda gadać....Tym razem niby fizycznie mnie mało co boli, ale emocjonalnie jest słabo...

24 dc

Ostatnio znowu dokucza mi chęć posiadania dziecka. Niby pogodziłam się z tym że nie mam co liczyć na naturalna ciąże. Ponownie odczuwam niesprawiedliwość i zazdrość wobec tych którym się udało, w szczególności tym którzy bez żadnego wysiłku posiadają dzieci.

Lada moment pojawi się okres, teoretycznie w czasie naszego romantycznego weekendu... Standard. Bede się bujać na prochach i z bólem brzucha.

Chcialabym żeby zachodzenie w ciąże było tak łatwe jak mówili rodzice lub w szkole. 😢

Już po transferze! Dokładnie wczoraj 13.10 o godz 13:25 🥰 prawie ta sama godzina o której urodziła się Iga 🥰
Poszło bardzo sprawnie, wreszcie transfer robiła pani doktor K. Potem był Mac - frytki, nuggetsy, shake wiec dużo białka 😁 w drodze do domu poczułam małe uszczypnięcie ;) i od wczoraj wieczór mam lekkie rozwolnienie - ale to może być zasługa maca ;)
Ogólnie jestem bardzo pozytywnie nastawiona. Już się nie mogę doczekać wyniku ale jestem w taki pozytywny sposób podjarana. Cieszę się ale tez staram się nadmiernie w siebie nie wsłuchiwać. Poszperałam tez trochę w necie i jak na moje niewprawne oko to nasz blastus przy zamrożeniu jednak był 2.1.1 i teraz ruszył na 3.1.1 :) obym się nie myliła, bo bardzo wierze w takie zarodki - w końcu Iga tez była 3.1.1 ;) na zdjęciu komórki są bardzo mocno upakowane, nie widać wolnych przestrzeni, struktura tez jest mocno jednorodna co sugeruje mi właśnie ze fragmentacja jest poniżej 10%.
Jeśli tym razem się uda to znowu będzie mały dylemat co z tym ostatnim ;) ale może na nas poczekać nawet kilka lat 😁 nie musimy się spieszyć z decyzja :) kto wie - może później spróbujemy z większa różnica wieku 😁 bez parcia - bo dwójka to już nasza wymarzona liczba dzieciaczków 🥰
A w ogóle pisze ten wpis z Iga śpiąca na moim ramieniu - życie jednak czasem jest fajne mimo ciężkiej drogi 😊🙏🎉

Edit: dla porządku dodam ze tym razem jestem mega obstawiona: accofil, prograf, encorton 7,5 mg i standardowo estrofem i progesteron.
Dzień przed transferem prog 44, estradiol 1227 :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 października 2021, 14:47

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 18 października 2021, 10:03

Niczego się nie dowiedziałam. Mały pęcherzyk. Mam za tydz przyjść.

35tc+5
Został miesiąc do terminu porodu wg OM. Zapowiada się, że jednak będziemy wypędzać Małego szybciej z uwagi na jego niemałe gabaryty.. w poniedziałek na wizycie dowiem się pewnie więcej. Tak więc prawdopodobnie za miesiąc o tej porze będziemy już wszyscy razem.. Jak sobie o tym pomyślę to aż łzy napływają do oczu. Czy się boję? Boję, bo to strach przed nieznanym, strach żeby wszystko poszło dobrze.. Zrobiłam wszystko co w mojej mocy żeby przygotować się na przyjście Szymona. Ostatnia prosta przed nami Synku 😘

Wynik allo mlr 58,9% !!!
W końcu dobra informacja. Czekam jeszcze na info od docenta ale wynik jest dobry więc jego zgoda na transfer to formalność. Już się umówiłam w klinice na poniedziałek żeby ustalić wszystko przed transferem. Będzie też podgląd jajników, czy jest po owu i nie zrobiła się torbiel.
Zaczynam się denerwować, czy znów nie stanie nam coś na drodze.

Denerwuję się też pracą, bo wciąż jestem chora i zrobił się tam kwas, bo robota się piętrzy. W ogóle kilka bliskich osób namawia mnie żebym do transferu nie wracała już do pracy ze względu na zdrowie. Nie wiem co o tym myśleć, bo transfer prawdopodobnie za miesiąc, a od dwóch tygodni siedzę na L4 więc trochę by było tego zwolnienia 🤷‍♀️

Ciąża rozpoczęta 3 lutego 2017
Jest fasol z pierwszego cyklu bez starań, bez lekarzy bez niczego ;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 marca 2017, 16:57

Magdalena09 W drodze po największe marzenie 16 października 2021, 06:32

Dziś 16dpo.
Wczoraj robiłam test, tak się stresowałam że od 2 w nocy już nie mogłam spać... Nigdy w życiu się tak nie denerwowałam mimo że podświadomie czułam że jest coś na rzeczy. Wczoraj był szalony dzień więc nawet nie miałam jak wejść żeby cokolwiek zapisać 😊
Dziękuję dziewczyny za wszystkie trzymane za mnie kciuki, po długich 3 latach w końcu się udało... JESTEM W CIAZY!!! tak się cieszę, jeszcze to do mnie nie dociera, boje się cieszyć jeszcze tak na maxa ale od czwartku mam straszne bóle piersi i mdłości że wierzę, że tym razem wszystko będzie dobrze 😍😍 wierzę w to ☺️ udało mi się jeszcze wczoraj po pracy pojechać zrobić betę i progesteron ale wyniki prawdopodobnie dopiero w poniedziałek, bo sie okazuje że w moim mieście nie robią akurat tych badań, tylko wysyłają gdzie indziej. Ale to nieważne, poczekam nawet do poniedziałku jak trzeba 😊
Dostałam prewencyjnie duphaston 2x1 i pierwsza wizyta 30.10 ☺️

Trzymajcie dziewczyny proszę dalej kciuki żeby wszystko było w porządku 🥰🥰
Dziękuję i mam nadzieję że każda z was spełni swoje marzenie.

Będzie żal post…chyba raz w miesiącu musi być, muszę to gdzieś wyrzucić bo się uduszę, moja głowa nie daje już rady. Ciągłe opóźnienia z procedurą a teraz doszły jeszcze kłótnie z mężem. On mnie totalnie nie rozumie a ja zaczynam czuć żal i złość do niego. Na wszystko, na to że musimy tyle czekać bo to był jego pomysł na to, że to na tą chwile problem jest teoretycznie po jego stronie a on sie nie stara i nic z tym nie robi. Nie jestem zła na to że ma złe nasienie (również i ja mogę mieć chujowe komórki) ale na to że nic z tym nie robi (jak nie przypomnę/jak nie podam). Jak słucham czasem opowieści facetów (np. na akademii płodnosci) o tym jak zmienili swoje życie, jak sami szukają pomysłu na zdrowe diety, jak poprawili tym nasienie to mam ochotę walić głową w ścianę. Nigdy ale to nigdy nie pomyślałam że nie mamy dzieci przez niego, jak dostał pierwsze wyniki badań to powiedział, że przeprasza mnie że tak jest, na co ja prawie dwa lata temu że nie mam pretensji i nigdy mieć nie będę bo taki los, ale będę mieć pretensje jeśli nic z tym nie zrobi, bo przecież tylu osobom udało sie poprawić parametry. I o to dwa lata po tym pojawiły sie i one. Siedząc z boku i patrząc na tą sytuacje, można pomyśleć, że jestem nienormalna bo co to za różnica miesiąc w tą miesiąc w tamtą ale mi się każdego dnia coraz bardziej chce wyć jak rano wstaje, zwłaszcza jak widze taką pogodę jak dzisiaj. Piękne słońce idealnie na spacer z wózkiem/brzuchem 🙈 i tak właśnie teraz spędzają czas moje koleżanki kiedy ja ogarniam in vitro, ba nawet go nie ogarniam JA CZEKAM…Brzmi to wszystko infantylnie ale nic nie poradzę że tak czuje 😭

Nn Nadzieja na szczęście 4 marca 2024, 10:44

14cs, 26dc, 11-12dpo
Chyba chce coś zostawić na pamiątkę,
Staram się wierzyć że po burzy wychodzi słońce chociaż jest to trudne, ciężkie dni zlaly się że już nie wiem kiedy zleciało tyle dni, czasem się gubię jaki mamy dzień, od prawie 2 tygodni jestem na lekach, na razie nie czuje się ani trochę lepiej..
Na pewno jeśli przyjdzie 🙊 a myślę że na pewno przyjdzie bo przecież tyle stresu i nerwów to jak miałoby wyjść tym razem, to planuje badania hormonów, 20 marca na pewno wizyta u gina na NFZ i poza tym umowie się prywatnie
Chyba trochę mam w sobie buntu i dość tych starań, czemu akurat teraz miałoby wyjść, czemu miałoby się udać 🤷🏼‍♀️
Uporczywe myśli, zobaczymy co dalej..

21+1
Wczoraj miałam badania połówkowe. Strasznie się stresowałam, nie wiem dlaczego, bo przecież na pewne rzeczy nie mam wpływu 🤷‍♀️ Młody bardzo nie współpracował, nie chciał się ułożyć, w końcu jednak udało się wszystko zbadać i wszystko jest dobrze, wszystkie narządy prawidłowe. Lekarka najdłużej badała serce, ale też wszystko w normie. Strasznie się cieszę 🥰 Dzidziuś waży już 422g i jest 3 dni do przodu. Połowa ciąży pełna stresu i niepokoju za nami, mam nadzieję, że druga połowa będzie mniej stresująca. Nie mogę się już doczekać zakupów dla maluszka ❤ Wróciłam też do pracy, dwa tygodnie zwolnienia pomogły i macica przestała się napinać, muszę podjąć decyzję do kiedy będę pracować, na razie czuję się dobrze, więc chyba jeszcze trochę popracuję.

14 dc (trzeci cykl stymulowany letrozolem)

Było tutaj tak pozytywnie ale przyszedł czas na trochę smutniejszy wpis.

Ostatnio dużo emocji negatywnych spowodowanych ciągłym bólem podbrzusza. Nie wiem co się dzieje, to już drugi cykl kiedy od 10 dc zaczynają się bóle w dole brzucha, mogę funkcjonować ale jest to taki ból, który powoduje dyskomfort, poza tym martwi mnie to. Chyba pójdę na wizytę do lekarza wcześniej niż w czerwcu - szkoda, że nie z powodu ciąży. :(

Ostatni tydzień mija z poczuciem niesprawiedliwości i wkurzenia na to ciągłe zawieszenie i czekanie na okres albo na jego brak, na owulacje, na śluz, na objawy... dopadło mnie zmęczenie a potem sobie uzmysłowiłam, że mija rok od kiedy zdecydowaliśmy, że to już czas na powiększenie rodziny. Mało i dużo, dla mnie ciągnie się to i ciągnie...

Popłakuje sobie wieczorami, daje upust emocją, mąż trwa przy mnie - głaszcze, przytula, nie pyta, rozumie bez słów <3 mój kochany.

A może się uda w tym miesiącu? Szepnęła cicho nadzieja.

21tc+4
Dzisiaj dokładniejsza wizyta... z przeplywami , sa ok 😍 pierwsza magiczna granica 500g osiągnięta... za 2 tygodnie bedziesz miał więcej niz siostra... 😍 córeczko, czuwaj nad braciszkiem, wiesz ze i tak mi cholernie ciężko ze nie moge miec Was obu...
Synek, nie baw się więcej pepowina podczas badania, bo ci matka na zawal zejdzie... 😝, na szczęście ten to bada do skutku... jest dobrze, na tym etapie nie ma nic czym powinnam siw martwić.. moze poza moja tarczyca... jego Zdaniem to juz czas na leki 😱 musze umówić endokrynologa.
No i potwierdził ze w moim przypadku tylko cc i to zanim zacznie sie poród... czyli jakiś 37tc 😱 to za 15 tygodni, czas zaczac ogarniać rzeczy i papiery...

Rośnij duzy i zdrowy, jak ci codziennie powtarza tatus, a my zajmiemy się resztą 😍

Błagam, niech ten cud trwa...

Boże... błagam pozwól mi zatrzymać to dziecko... 🙏🙏🙏 nie mogłam zatrzymać córeczki, błagam zostaw mi chociaż synka... 🙏🙏🙏

szatynkowato Ucząc się cierpliwości i pokory. 17 października 2021, 11:50

Matko, niedługo zacznę tu 10 stronę pamiętnika. A pamietam jak wchodziłam w 3 i wydawało mi się, że to dużo.
Mam uderzenia gorąca po jakimś czasie od wzięcia leków, a w nocy budzę się zlana potem jak na diphelerine albo jak dzień przed @.

Jutro z rana idę na progesteron. Mam wrażenie, że pani dr będzie chciała zwiększyć, bo nie wydaje mi się, zebym miala teraz dużo. 3x1 luteina i 3x1 duphaston. Liczę może jeszcze na jakieś zastrzyki. Wiem, że duphaston z krwi i tak nie wyjdzie, ale zawsze jakaś orientacja jest.

Mąż jest wystraszony. Doszło do Niego, że ja mogę być w ciąży 😆 że niby tyle lat starań świadomych, że chce oczywiście, ale to oznacza całkowitą zmianę naszego życia. Że koniec "wygodnego" życia.
No i doczytał statystyczną skuteczność in vitro. I zawiedziony, że to wcale nie jest takie hop siup. No wreszcie dotarło, że ilość pęcherzyków, komórek czy zarodków wcale nie równa się ilość dzieci.

Jestem pernametnie głodna 🙄 pewnie przez ten progesteron?

Marta1982 Zwatpienie i nadzieja 13 maja 2016, 09:37

23 dc. Paranoja plamienia nasila sie i nie umiem sie jej pozbyc. Jesli scenariusze z poprzednich miesiecy sie sprawdza jutro, najpozniej w sobote ujrze jego slady. Mam wrazenie, ze tym niekonczoncym sie kontrolowaniem i obsesyjna mysla, ze znow nadejdzie, jakos przyczyniam sie do tego, ze jednak sie pojawia:-) A ja potem moge miec satysfakcje - ha! a nie mowilam! Jestem jednak wadliwa:-)
Jeszcze pare tygodni takiej sytuacji i oprocz ginekologa tudziez speca od nieplodnosci bedzie mi potrzebny dobry psychiatra.
W kazdym razie jajniki ciagna i brzuch pobolewa jak na okres, co w sumie jest nowym doswiadczeniem, bo oprocz wzdec, nigdy nie mialam takich objawow zblizajacej sie miesiaczki, a juz na pewno nie na tydzien przed jej oczekiwanym pojawieniem sie. Moj organizm wariuje razem ze mna.
Dzis byc moze spotkamy sie ze znajomymi, w tym para, ktora spodziewa sie dzieciatka. No i znow z bolem serca i gula w gardle bede uroczo konwersowac z nia o ciazowych przypadlosciach i radosci z oczekiwania. Niech to szlag!!!!! Ja im naprawde dobrze zycze, ale boli mnie potwornie, ze sama nie moge poki co cieszyc sie zdrowa ciaza i szczesciem, ktore niesie... No nie fair:-((

20 d.c.
Pęcherzyk znowu był ze złej strony. Już nawet nie potrafię się denerwować. Czułam ból po tej lewej niedrożnej stronie i jadąc na wizytę wiedziałam co powie lekarz ale trochę liczyłam na to, że się mylę...następny cykl lekarz kazał mi odpocząć od stymulacji. Jeśli w tym cyklu nie wyjdzie to dostanę zastrzyki domięśniowe stymulujące pęcherzyki. Nie wybiegam za bardzo w przyszłość. Moje zapasy cierpliwości, energii i nadzieji co do niepłodności są na wyczerpaniu. Muszę je oszczędnie zużywać.


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 października 2021, 18:00

sewi3 Mój Anioł 4 marca 2024, 14:32

31.01.2024
Poród... Planowałam go od niedawna, odkąd skończyłeś, magiczne w mojej głowie, 28 tygodni. Strach o Ciebie wreszcie złagodniał. To miał być wyjątkowy dzień, bez względu na to, jaką drogą pojawisz się na świecie. Wiedziałam, że dam z siebie wszystko, że Twój tata będzie blisko, że przytulimy Cię jako pierwsi.

Miałam usłyszeć Twój pierwszy krzyk i poczuć bicie serduszka tuż przy moim, a przywitałeś mnie ciszą i zamkniętymi, już na zawsze, oczkami. Tylko Twoje, ciepłe jeszcze, ciałko przypominało mi, że dwa dni wcześniej oboje cieszyliśmy się życiem.

Pamiętam każdą godzinę od odbierającej dech diagnozy, każdą położną i lekarzy pojawiających się przy mnie, żeby pomóc mi urodzić Cię. Cisi Aniołowie w całej tej tragedii pomagali ulżyć mi w bólu fizycznym, bo nic więcej już nie mogli zrobić.
Zasłoniłam wszystkie okna w sali, w której leżałam. Dla mnie zapadła noc. Nie było nadziei na szczęśliwy finał, choć w mojej głowie wciąż pojawiał się obraz Ciebie rodzącego się z pierwszym krzykiem na ustach. Głupia świadomość chciała cudu, który nie nadszedł...
W środę o 12.51 Twoje doskonałe ciałko opuściło moje. Razem z Twoim tatą, długo tuliliśmy Cię w ramionach, i wtedy, naprawdę, chciałam umrzeć razem z Tobą. Tak bardzo chciałam Cię poznać i chronić w świecie, którego jeszcze nie znam, a w którym Ty się znalazłeś.
Nie taka miała być kolejność! I choć nie zmienię już ani minuty, nie zobaczę jak dorastasz, to serce wyrywa się do Ciebie. Jestem zła na świat i tylko wiara w to, że jeszcze się spotkamy, sprawia, że nie chcę puścić go z dymem.

Tak łatwo było Cię kochać, Synku... Dodawałeś mi sił na każdym etapie ciąży. Coraz lepsze rokowania i pomyślne badania wlewały mi w serce morze nadziei.
Koniec stycznia 2024 , na zawsze pozostanie w mojej pamięci, bo stałam się innym człowiekiem, stałam się mamą Anioła.
Iskra, którą w sobie miałam, zgasła razem z Tobą...

Synku, tęsknię. Tak bardzo tęsknię. Przed oczami mam Twoją malutką dłoń oplecioną na moim palcu i lekko rozchylone czerwone usteczka, które całowałam jak najdroższy na świecie skarb. Modliłam się, by Twoja piąstka zacisnęła się i ukoiła ból. Tak się jednak nie wydarzyło. Nie wydarzy się już nic...

Nieciążowa W nadziei o lepsze jutro... 12 października 2022, 19:11

18dc

Normalnie już zesrana chodzę 🤣
Cały dzień czekałam na tel od embriologa, bo klinika mi powiedziała, że będą dzwonić 2dni przed, a okazało się, że dzwonią dzień przed... no nic czekam na jutrzejszy telefon.
Boję się cholernie niepowodzenia...
Najgorsze, że już sobie wyobrażam jak będzie pięknie, że rodzinie na święta prezent zrobimy... ale nie ma żadnej gwarancji, że się uda :(
Boje się, że znowu spadnę na pysk.

Kiedyś będzie dobrze i pięknie ♥️

W poniedziałek idę do szpitala usunąć pęcherzyk żółciowy, co by mieć dziada z głowy. Trzymajcie kciuki, żeby to doszło do skutku, bo drugi tydzień jestem przeziębiona. Mam jeszcze trochę kataru i lekki kaszel. Covid wykluczony.

Jak wszystko pójdzie dobrze to od listopada zaczynamy się starać o rodzeństwo dla Czarka.

Chyba, że dotrze do nas, że to bez sensu 🤣. Czasami bywa ciężko i ciągle się jeszcze wahamy czy tego chcemy. Ale jak nie teraz to chyba już nigdy.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)