21dc
Wigilia
Kolejna wigilia podczas której trzeba mocno machać i zaciskać powieki żeby łzy nie popłynęły. Przeglądanie Facebooka i insta przyprawia o zawrót głowy. Sesje rodzinne, nowe ciąże, powiększone rodziny. Boli, nie powiem że nie…
Życzę Wam i sobie żeby kolejny rok był owocniejszy, żeby los w końcu zlitował się nad nami i dał nam upragnione zdrowe dzieci 🙏🙏 życzę nam również dużo zdrowia i sił do walki o lepsze jutro 🎄 a dziś cieszmy się tym co mamy ❤️ trzymajcie się Dziewczynki 🎄🎁❤️
23dc - 5dpt
Chyba nie wytrzymam dłużej i jutro zmierze się z rzeczywistością...
6dpt wszystko powinno być jasne... córeczko, spraw żeby beta drgnela... żeby Twój brat albo siostra nadal byl ze mną....
Tak cholernie się boję, że nie dam sobie rady, jeżeli beta będzie negatywna... 😭
1 dc, 24 cykl nie-starań.
Poprzedni, naturalny cykl trwał 38 dni.
Ile będzie trwał ten? Nie mam pojęcia.
10 stycznia idziemy do kliniki... podpisywać wniosek o dofinansowanie do IVF!
To zaczyna się dziać.
Miałam pięknego Sylwestra i Nowy Rok z mężem i psiakiem.
Szczerze sobie porozmawialiśmy - wiem, że jesteśmy w tym razem.
Musi się w końcu udać.
13dpt 4dc+2
6dpt - 39.4
8dpt - 115
11dpt - 550
13dpt - 1223
To się naprawdę dzieje ....😱
Błagam, niech ten cud trwa...
Boże... błagam pozwól mi zatrzymać to dziecko... 🙏🙏🙏
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 stycznia 2022, 21:51
Dziś mam taki dziwny ból podbrzusza. To w sumie nie jest ból, czuje tak jakby miał przyjść okres. Tak mnie ciągnie jajnik z prawej strony. To nie boli, to tak poprostu dziwnie czuć. Wiem ze w tym poście będzie dużo słowa ‚czuć’, ale tez czuje jakbym miała gazy w podbrzuszu. To jest tak dziwne bo nigdy tak nie miałam. Może to tylko wzdęcie 🤣😂.
Jak przeżyć święta po poronieniu? Nie mam pojęcia ale zrobiliśmy to z mężem. Zostało jeszcze dziś, na luzie. Najbardziej stresująca była dla nas Wigilia i składanie życzeń. Tym, co wiedzieli powiedziałam po cichu, że nie mam ochoty ani chęci składać wyszukanych życzeń (wszystkim życzę jak najlepiej), bo po prostu walczę z płaczem i wbrew pozorom, ani dla mnie, ani dla męża nie jest to czas MAGICZNY.
Na dodatek w Wigilię oboje z mężem wybuchnęliśmy. Byliśmy o 14 po wyniki w szpitalu i coś w nas pękło. Jesteśmy zmęczeni udawaniem, że wszystko jest okej.
Chyba średnio to wychowawcze ale on się wykrzyczał i ja, i najważniejsze, że przez to uzyskaliśmy spokój. Każdy udaje, że nic się nie stało a ja wręcz pragnę mówić o swoim Józiu, który tam gdzieś na górze sobie fika i lata z innymi aniołkami... Wszyscy się boją tego tematu, niby chcą rozmawiać ale jak pytają i zaczynam mówić to urywają i w 🍑 mają. Ech. Jak pochowam Józia, to będę do niego jeździć i z nim rozmawiać... Byłam w pracy z aktem zgonu (23.12), to te kadrowe tak się na mnie gapiły i oglądały ten akt jakby, kuźwa, nigdy takiej rzeczy nie widziały na oczy. Zdenerwowałam się i spytałam tych kobiet, czy nie mają czasem swojej roboty, że tak oglądają akt dziecka martwo urodzonego. Zrobiło im się głupio, bardzo dobrze.
W szpitalu przy wynikach pani analityk wręczając mi je powiedziała, żebym skonsultowała swoją morfologię, bo przy ciąży taka niska nie jest dobra. 🤦♀️ A ja jej odpowiedziałam, że dziękuję za radę o którą nie prosiłam ale właśnie kontroluję swoją morfologię i spadek bety, bo jestem 1.5 tygodnia po poronieniu i straciłam dużo krwi w szpitalu. Mina bezcenna. Podsumowując - jutro po becie nie będzie śladu skoro w piątek było 107 mlU/ml. Teraz czekam na okres i muszę zrobić badania hormony w 3 dc, później 7 dpo i znowu betę i z tym do lekarza. 😌
Dr K. w czwartek, w szpitalu mówił o tym, że jak chcę, to mogę już zacząć łykać suplementy dla kobiet starających się o dziecko. Jak przyjdę do niego z wszystkimi wynikami (chciał też zobaczyć kariotypy) w przyszłym miesiącu to porozmawiamy o tym, co dalej. Szczerze? Nie wiemy z mężem czy chcemy się w to ponownie pakować, jednak potrzebujemy więcej czasu...
Mam dużo przygotowanych wpisów na temat własnego poronienia ale stwierdziłam, że nie chcę sobie psuć humoru na święta (choć ten i tak już jest skopany). Zaraz jadę na próbną betę i też mnie strach bierze. Oby wszystko było dobrze - byłby jeden problem z głowy. Swoją drogą, cała ta sytuacja delikatnie mówiąc, zaczyna mnie denerwować 🤬. Niby powinno być wszystko okej ale na różnego typu komplikacje też trzeba być przygotowanym. Od dłuższego czasu jestem jak tykająca bomba... 💣
Z dobrych wiadomości - chłopiec 👼, ze złych - trisomia chromosomu 13, zespół Patau. Nie ma na co czekać, musimy zrobić kariotypy i męża przy okazji wyślę na hemochromatozę.
Dużo wczoraj czytałam na temat "trzynastki" i nic mi się nie zgadza. Niestety, ciężko przyznać ale podejrzewam siebie (syn i drugi chrześniak mojego chrzestnego mają lekkie wady genetyczne, prawdopodobnie gen dziedziczony po dziadkach, w moim przypadku po babci) i chociażby dlatego ciężko mi uwierzyć w to, że komórki TAK PO PROSTU źle się podzieliły podczas zapłodnienia. 🤔 Będę musiała zapytać genetyka jak ta sytuacja może się mieć do zapłodnienia drugiej komórki jajowej... Aktualnie, to nawet ciężko uwierzyć w to, że faktycznie ta druga się zapłodniła, skoro geny mogą być podejrzane (teraz obstawiam pierwszą). W badaniach autorzy opisali fakt taki, że w "trzynastkach" nieprawidłowy podział komórek powoduje opóźnienie w starcie rozwoju dziecka i z tego chociażby wynika duża rozbieżność pomiędzy OM a USG. Oczywiście, pierwsza trisomia/jakakolwiek wada/poronienie zdrowego dziecka nie wykluczają zdrowej ciąży później no ale jak człowiek już wie, że taka wada miała miejsce to podejście do życia i przyszłego planowania następnej ciąży jest całkiem inne, bo to takie - na dwoje babka wróżyła. Nikt i nic mi nie daje pewności, że wada się nie powtórzy - kwintesencja statystyki... My będziemy podejmować decyzje po uzyskaniu wyników z kariotypów...
Odnośnie poronienia - jeśli już wiem, że to wina "13", to... Jakby to napisać... Józiowi lepiej jest na górze. 😞
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 grudnia 2021, 12:41
Dziś taki piękny dzień za oknem. Zaraz kończą się Święta, minęły te dni niesamowicie szybko. Za dużo nie zjadłam, bo walczę ze zdrową i bez cukrową dietą, w sumie dieta to jedyne za co się wczesniej nie zabrałam podczas starań i poprzedniej stymulacji. Było ciężko zacząć żyć i jeść inaczej, ale dałam radę ☺️
Niestety, z marzeń o dziecku narazie nici, pęcherzyki rosną i jest ich więcej niż ostatnio, estradiol też ładnie przyrasta, ale oczywiście los mam znów podłożył kłody pod nogi, bo badanie aneuplodii nasienia u męża wyszło nieprawidłowe. Moja ginekolog kazała rozważyć dawcę, i w sumie byliśmy o krok od tej decyzji, ale stwierdziłam że nie poddam się tak łatwo, że taka decyzja zapadnie dopiero jak upewnimy się, że zrobiliśmy wszystko co się dało. Ja wiele zniosę, ale muszę być pewna.
Jutro kolejny podgląd 🥚, w środę prawdopodobnie punkcja. Chciałabym zapaść na ten czas w jakiś zimowy sen i obudzić się kiedy już będą jakieś wieści o zarodkach. Domyślam się jak będą wyglądać przyszłe dni. Znów strach i niepewność..
Czy te sytuacje i ciężkie momenty nas czegoś uczą ? Myślę, że głównie tego jak silne jest nasze małżeństwo, jak dużo jesteśmy nawzajem dla siebie zrobić, poświęcić wszystko dla dobra drugiej osoby. Wcześniej wyobrażałam to sobie tak, że ten wynik pokaże nam tylko, że skorzystamy po prostu z dawcy zamiast znów się rozczarowywać, stresować tym wszystkim. Ale jak już musiałam się z tym zmierzyć, dopóki nie podjęłam decyzji, że walczymy WSPÓLNIE, cały czas czułam, że postępuję niewłaściwie, że to za szybko na takie decyzje. I choćbym miała znów od nowa wbijać te zastrzyki, których tak bardzo nienawidzę, jeździć w kółko na wizyty, kombinować w pracy z urlopem, stresować się punkcją.. dam radę, bo Go kocham i zrobię wszystko by był szczęśliwy. Wiem, że zasługuje na to jak nikt inny ❤️
Kochane!
Wiem, że wiele z Was mnie obserwuje, czyta i mi kibicuje.
Chciałabym życzyć każdej z Was zdrowych,wesołych Świąt Bożego Narodzenia!
Pamiętajcie, że w tym szczególnym czasie nie ważne są prezenty, a czas spędzony z najbliższymi, wiec przytulcie swoje dzieci, pocałujcie swego męża i niech smutki i troski odejdą w bok..w tym szczególnym czasie pamiętajmy o tych, których nie ma z nami...
Wiem, że pewnie Wam nie muszę akurat tego przypominać,ale pamiętajmy także,aby przy składaniu sobie wzajemnie życzeń nie sprawić komuś przykrości,bo to co dla nas jest oczywiste komuś innemu może sprawić smutek i ból..nie życzmy sobie wzajemnie dzieci czy męża,bo te życzenia nie sprawią bezdzietnym radości, samotnych nie podbudują... życzmy sobie fajnych przygód, wspaniałych wycieczek, uśmiechu na twarzy i prawdziwych przyjaciół ❤
Dziękuję każdej z Was za wiarę we mnie ❤
Udanych Świąt 🎁
Chyba lata starań spowodowany że nie potrafię cieszyć się Świętami. Nienawidziłam tyłu Bożych Narodzeń, że chyba została mi jakaś rysa na psychice. Nie czuję magi świąt, zgubiłam gdzieś po drodze tą ekscytację. NIe miałam ochoty na śpiewanie kolęd ani delektowanie się pyszna kolacją, jaką przygotowała moja mama, bo ja palcem nie kiwnelam. Fakt że po prostu cały czas zajmowaliśmy się Marysia, no ale mam wyrzuty sumienia, że mam takie nijakie podejście do tych świąt.
Może to minie. Musi minąć. Chcę się cieszyć świętami jak dawniej.
Dziewczynki, zdrowych, wesołych, rodzinnych i spokojnych świąt Bożego Narodzenia!
Te święta u mnie są dziwne, po prostu się pochorowałam i leżę w łóżku 
Od początku grudnia przyjmuję Encorton.
I w sumie mój organizm jest bardzo słaby. Mój żołądek bardzo źle reagował na ten steryd. W rezultacie było tak źle, że wylądowałam na tygodniowym zwolnieniu lekarskim, bo wymiotowałam i miałam okropne biegunki i przy okazji wylądowałam na kwarantannie, bo podejrzewano wariant Delta 🙃. Na szczęście wynik negatywny. Pani doktor przepisała mi lek osłonowy na receptę i teraz naprawdę z żołądkiem jest ok.
I ledwo tydzień minął od powrotu do pracy, tak teraz siedzę pod kołdrą z okropnym katarem, łzawiącymi i spuchniętymi oczami i ze stanem podgorączkowym.
Wiem, że takie działanie ma Encorton- ma obniżyć odporność. Ja naprawdę w tym miejscu muszę oddać wielki respect, dla Was, dziewczyny, które przyjmujecie wyższe dawki niż od moich 5mg różnych sterydów i leków. Podziwiam ile kobiece ciało jest w stanie znieść, aby zajść w upragnione ciąże.
Ale i są pozytywne strony tego cyklu.
Tydzień temu w piątek na monitoringu, okazało się, że mam dwa , po 20mm , pęcherzyki. Jeden z prawego jajnika ( niestety, też pojawiły się w nim ogniska endomendy)...i uwaga, drugi Z LEWEGO! Lewy jajnik po takim czasie ożył i wyhodował pęcherzyk! No, ale musieliśmy sprawdzić po paru dniach, czy faktycznie, chociaż jeden pęknie.
We wtorek był drugi monitoring. Przez cały dzień chodziłam zestresowana, bo bałam się, że dupsko zbite z tego będzie.
I okazało się, że...oba pękły!
OBA!!!
Podwójna owulacja!
Nie chcę się nakręcać, bo nasienie męża jest jeszcze mocno do poprawienia, ale samo to, że ten ,,uśmiercony" lewy jajnik zaowulował jest dla mnie świetną wiadomością.
Taki prezent od Matki Natury.
Pozostaje tylko czekac na rozwój sytuacji.
23dc
Zbliża się chyba okres. Nie wiem czy to moja głowa ale do momentu jak dzisiaj nie pomyślałam „hmm 23 dc a mnie jeszcze nie boli brzuch” to mam, dwie godziny później zaczął boleć. Już pal licho bo okres i tak wiem ze przyjdzie ale niech chociaż jeszcze poczeka bo mi to zaś namiesza. Na początku stycznia mam wizytę przed in vitro i szczerze mówiąc liczyłam, że zaczniemy już coś działać w tym cyklu a jak zaś wcześnie teraz dostanę okres to w styczniu będę już w w którymś tam dniu cyklu. No nic zobaczymy.
Święta przeżyłam, u rodziców było okrojone grono wiec nikt o nic nie pytał, u teściów też nikt nie pyta. W głowie oczywiście rozpierdol ale na prawdę wierze, że krok który zrobimy w styczniu będzie przełomowy 🙏🙏 przecie tak wielu parom się dzięki temu udaje…
Jak Wasze święta? Daliście radę?
Jeszcze tylko przeżyć 1 stycznia i później z górki 😉 bardzo nie lubię początku roku ale mam nadzieje że ten przyniesie tylko samo dobre 🙏🍀✊
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 grudnia 2021, 20:09
Wczoraj zakupiliśmy łóżeczko 😍 ruszył wyprawkowy szał 😅 teraz rozglądam się za wózkiem 🙂
Chyba jeszcze przemalujemy pokój, muszę pomyśleć nad kolorem 😄 może nad łóżeczkiem jakieś naklejki się przyklei 🤔
Mam strasznego doła... cały czas się waham czy iść gdzieś na terapię bo nie wiem czy sama sobie z tym poradzę...
Święta to był koszmar...płacz i nie dowierzanie dlaczego nas to spotkało... Kolejny rok za nami z lekami suplementami i nic beta nawet nie drgnęła masakra....
Dziękuję dziewczyny za tyle dobrych słów. Tak, jestem silna. To prawda. I mogę powiedzieć to z dumą. Chociaż czasami brakuje mi sił. Ale jestem tylko człowiekiem.
Gdy wróciliśmy do domu, następnego dnia rano spakowałam jej rzeczy. Nawet przez myśl nie przeszło nam żeby sprzedać cokolwiek. Nie musieliśmy nawet o tym rozmawiać. To było oczywiste. Mąż z teściem rozkręcili łóżeczko i przewijak. Zabezpieczone wynieśli na strych. Ja z mamą, siostrą i teściową składałyśmy jej ciuchy w kartony. Robiłam to z wielką nadzieją w sercu, że za jakiś czas będę je otwierać. Lampka z jej imieniem wisi na ścianie do dzisiaj. Obok dwóch wielkich zdjęć pod którymi zawsze stoją świeże kwiaty. Na szafce stoi jej Szumiś. Nie mogłam schować wszystkiego. Lubię na to codziennie patrzeć.
Zajęłam się organizacją pogrzebu. Pomagał mi tata, z mężem niestety w tym czasie nie mogliśmy się dotrzeć. Każdy na swój sposób przeżywał żałobę. To była wielka próba dla naszego związku. Miałam wątpliwości czy ją przetrwamy. Ale razem wybraliśmy urnę, różową z aniołkiem. Postawiliśmy na kremację. Razem zamówiliśmy mszę w polskim kościele.
Pogrzeb Mai odbył się w Dzień Ojca. Tego dnia miałam również planowany termin porodu... Byli z nami najbliżsi. Poprosiliśmy wszystkich żeby ubrali się na kolorowo. Msza była piękna. Grał zespół, ksiądz się przygotował. Zwracał się do nas po imionach. Mówił o Mai. Na środku stało mnóstwo różowych i białych kwiatów przed jej wielkim zdjęciem wywołanym na płótnie. Na końcu mszy poleciała piosenka Niemena "Wiem, że nie wrócisz". Całą mszę trzymaliśmy się z mężem za rękę. Bardzo nas to do siebie zbliżyło i od tamtego momentu byliśmy już w tym wszystkim razem. I jesteśmy do teraz. Wiem, że byłby cudownym ojcem. I jest cudownym mężem.
Ja przeszłam przez wszystkie etapy. Obwiniałam siebie, lekarzy, Boga i wszystkich w koło. W końcu przyszedł czas pogodzenia się z tym. Minęło pół roku od jej śmierci. I radzę sobie. Uśmiecham się. Spotykam się ze znajomymi. Ale nigdy nie będę już taka sama jaka byłam jeszcze rok temu. Żyję bez kawałka serca. Chociaż wiem, że jesteś obok mnie córeczko. Czasami czuję twoją obecność. Najczęściej w chwilach kiedy po prostu nie mam siły. To właśnie wtedy przechodzi mnie ten sam znajomy dreszcz. I wiem, że to ty. Bardzo za tobą tęsknię. Wiem, że chcesz żebym była szczęśliwa. A do szczęścia potrzebuję dziecka, które będzie obok mnie każdego dnia. Które chociaż trochę wypełni pustkę, która pozostała. Córeczko nauczyłaś mnie co to bezgraniczna miłość. I to chyba nic złego, że tak bardzo chcę obdarzyć tą miłością kolejne maleństwo. Nie chcę dłużej zadawać sobie pytania dlaczego? Na to nigdy nie znajdę odpowiedniej odpowiedzi. Patrzę w kolejny rok z nadzieją. Chcę w nim zostać mamą, ponownie.
Drogie staraczki. Niech w 2022 roku spełnią się wasze marzenia. Albo "chociaż" to jedno. Największe. Miejcie w sobie nadzieję. I wiarę w lepsze jutro. Życzę wam również dużo zdrowia.
2022 bądź dobry. Proszę. 🙏🏻
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 grudnia 2021, 16:01
Dzisiaj pochowaliśmy Józia. 👼
Kochany Synku, wiem, że tam, na górze jest Ci lepiej i jesteś tam szczęśliwy, wierzę, że jesteś zdrowy i Bóg Cię przytulił do swojego serca tak, jak zrobiłby to tata, gdybyś się narodził 😌. Wierzę, że jak nie jesteś (dosłownie) zalatany podziwianiem świata to nam towarzyszysz i nad nami czuwasz. 🙏 Pewnie jest Ci smutno z tego powodu, że ostatnio z tatą płaczemy częściej niż zwykle ale wiesz, już nic nigdy nie będzie takie samo. Nasze serca rozpadły się na miliony kawałków i zawsze będzie w nich brakować jednego kawałeczka, którym jesteś Ty. 😞 Do końca życia będziemy mieć Ciebie w naszej pamięci. Wszystkie Twoje zdjęcia z USG są w kopercie z kartą ciąży, czasami na nie zerkam mała Kruszynko. 🥺 Na pewno się kiedyś zobaczymy. Dopilnuje tego. Tata pewnie Ci w duchu dziękuje - mi to było obojętne ale on bardzo chciał, by przy pochówku brał udział ks. Marcin ☺. Spakowaliśmy Ci do trumienki boćka Bolka, by Twoje maleńkie ciałko nie leżało w tej ziemi samo... Czy spotkałeś już swoich pradziadków? Chyba tak. Zawsze jak wracam do rodzinnego domu oczami wyobraźni widzę dziadka Józefa, wśród uli i pszczół. Uwielbiał przesiadywać wśród nich. 😌🐝 Twój tata mówił, że jego dziadzio Józef też był w porządku, więc mam nadzieję, że ciepło Cię przyjęli i się będą Tobą opiekować. ☺ Święty Józef to patron dobrej śmierci, nie mogliśmy Ci dać lepszego imienia. ☺ Ech. Ciężko nam tu, na ziemi. Ciężko mi patrzeć na uśmiechnięte mamy z dziećmi w wózku, choć one nie są niczemu winne... Ciężko mi odwzajemnić uśmiech dzieciom, które się do mnie uśmiechają - od razu łzy stają mi w oczach. Mam nadzieję, że to minie... A tymczasem Twoi rodzice zbierają się do powrotu, do biegowej formy. Ja to jeszcze pół biedy, gorzej z tatą. Mogę się założyć, że już słyszałeś jak przeżywa swój brzuszek 🤭😂 ale on ma lepsze spalanie tłuszczy od mamuśki, szybko się z tym upora. 😌 Już nie mogę doczekać się biegania w Tatrach. Wkrótce zobaczysz jaką frajdę sprawia Twoim rodzicom bieganie po górach. 😍 Czuję, że jesteś tutaj z nami i uśmiecham się pod nosem. Mój Aniołku. ❤👼
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 grudnia 2021, 18:43
Od tygodnia blastki już w nowym kriobanku. Leki skompletowane, zobaczymy kiedy przyjdzie @ i czy da się to połączyć z przerwą świąteczną w klinice. Planowo @ za tydzień, jeśli się trochę przeciągnie to będzie mi nawet na rękę.
Nadchodzą święta, trudny a niekiedy nawet bolesny czas dla staraczek. Fb już od wczoraj bombarduję zdjęciami wesołych rodzinek ze swoimi "pociachami" przed choinką z napisem - rodzina.... życzy wesołych świąt... blee
Ah gdyby Ci ludzie wiedzieli ile przykrości sprawiają tym, którzy od lat walczą o dziecko.
Poprzez media społecznościowe w czasie tych kilku lat naszej walki poznałam kilka dziewczyn, którą idą tą samą drogą. Jednej z nich się udało, wczoraj po raz pierwszy pozytywna beta po 4 latach walki, dzisiaj rano dostaję zdjęcie testu na którym widać wyraźną kreskę (6 dpt blastki)- pierwszy transfer przeprowadzony w czechach- A. ciesze się Twoim szczęściem, wymarzony prezent na święta:D
Ktoś pisze o depresji, chyba w moim życiu też był taki etap po drugim nieudanym transferze wtedy czułam się najgorzej... Ktoś dopiero co przeszedł poronienie, serce nigdy nie biło. M. postanowiła po drugim nieudanym transferze próbować naturalnie, odwiedza swojego synka urodzonego w 19 tyg na cmentarzu.
Wiele uczuć towarzyszyło nam w tej drodzę mimo, że wciąż jeszcze wierze i walcze coraz bliżej mi do akceptacji...
Życzę wszystkim starczką żeby w końcu nastał moment w krórym będzimy tuliły nasze wyczekane maleństwa. Kochane dużo siły w te święta!!! Nie traćmy nadziei.
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 grudnia 2021, 20:55
7dpt
Beta 0.478
Kolejne Swieta w cieniu walki o dziecko. Nie wiem nawet co napisac, bo czuje wewnetrzna pustke. Splakalam sie z mama i tata gdy wynik przyszedl. Tak mi ciezko, ze znowu zawiodlam a moje cialo jest terminatorem i walczy z moimi kropkami. To wszystko jest takie nie fair, zlosc jest we mnie przeogromna, ze mam ochote pluc jadem. Nawet jak czytam pamietniki, ktore obserwuje odkac dolaczylam to wiekszosc dziewczyn zaszla i ciesze sie, bo walczyly, ale boje sie ze zostaje gdzies tam z tylu.
Jednego co sie dowiedzialam, to ze progesteron po transferze zaczal mi leciec na leb na szyje, wiec to bedzie trzeba jakos ogarnac. Zanim wyjade to zrobie sobie jeszcze kilka badan, homecystoine, kwas foliowy i wit b12. Pasnik napisal, ze mamy z mezem teraz sprawdzic Allo-MLR i cross match.
To jest jedyny egzamin, ktory oblalam juz poraz trzeci.
W 7 dc (14.06) progesteron 0,07, estradiol 147, endometrium 9 mm.
Kolejna wizyta dzisiaj 10 DC, endometrium 12 mm. Wlew z acofilu.
Zrobiłam prywatnie też badania proga i TSH. Zobaczymy co tam wyjdzie.
Po kilku miesiącach walki w końcu udało mi się dostać na wizytę do mojego ginekologa...
1 lipca... Ciekawe co przyniesie. Nadzieję?
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.