Patrzę na prognozowany dzień mojej miesiączki i Ovu sugeruje, ze będzie to 51 dc. 🙈 Mam nadzieje, ze nie. Nie mogę ostatnio spać w nocy, w dzień jestem niewyspana i ciagle ziewam. Już mam tego dosyć serio. Meczy mnie to strasznie. Pewnie to zasługa tarczycy. Wczoraj byłam u lekarza i teraz na przemian będę brać 100 i 75 mg. To musi zadziałać, bo tak nie da się funkcjonować. Wszystko mnie swędzi, suche płace na rękach. Kontrola za 6 tygodni 🤬🤬🤬
Nic innego nie udało mi się załatwić, żadnych badań. No wiec mam nadzieje, ze z ta praca wyjdzie to porobie sobie prywatnie chociaż trochę.
Dzisiaj idę na rozmowę o prace. Trzymajcie kciuki.
Pozdrawiam
14 DC
Punkcja
O 7.40 stawiliśmy się dzisiaj w klinice, zaprowadzono mnie do pokoju w którym miałam się przebrać w koszulkę. K. został na korytarzu.
Potem przyszły też inne pacjentki. O 8.30 po kolei proszono nas na salę.
Dostałam zastrzyk na usunięcie i jakieś 20 minut później obudziłam się w łóżku. Z lekkim bólem podbrzusza coś jak na @. Chwilę po 10 mogłam wstać, strasznie cisnął mnie już pęcherz, ten fakt bardziej mnie bolał niż sam zabieg. Po drodze K. zabrali do magicznego pokoju xD Dał chłopak radę
😁 Potem czekaliśmy na wizytę.
Doktor powiedzial że ostatecznie pobrali 12 jajeczek. Dostałam leki, zalecenia i mamy się odzywać jak zaczniemy przygotowanie.
Teraz tylko dentysta i startujemy 
26 dzień roku, 26 dzień cyklu i już sama nie wiem, który cykl starań. Nie chcę tego liczyć, bo jeszcze bardziej mnie to przygnębia.
Bóle miesiączkowe pojawiają się od czasu do czasu, nie są jakoś mega mocne, ale zapowiadają zbliżający się okres, zabierając resztki nadziei.
Ale, ale! Poczytałam kilka pamiętników z OF, poznałam historie mega walecznych i silnych kobiet, które ( ja w to wierzę!) juz wkrótce zostaną mamami. I postanowiłam wlać tu wiecej pozytywnych myśli, może jakoś w magiczny sposób uda się je przenieść do realnego życia?
Dużo mówi się o staraczkach, o kobietach które monitorują cykl, robią niezliczoną liczbę testów owulacyjnych, ciążowych, rozkładają grzecznie nogi w gabinecie u ginekologa, mierzą temperaturę, śluz i tak dalej.
Trochę mniej mówi się o staraczach, którzy przecież też pragną dziecka tak samo jak ich partnerki.
Mój mąż jest prawdziwym bohaterem staraczkowym ❤️❤️. Dzielnie znosi pierwszy dzień okresu, kiedy bywam nie do wytrzymania. Grzecznie oddaje nasienie do badania, potrafiąc się z tego śmiać. Wspiera mnie, pociesza i jest absolutnie najlepszym przyjacielem.
Codziennie dziękuję Bogu, że to właśnie mnie wybrał na swoją żonę, a od dziś będę dziękować za to, że wspólnie idziemy tą trudna drogą niepłodności, na końcu której czeka na nas nasz Mały Wielki Cud ❤️❤️❤️❤️
19dc
Miałam dziś próbny transfer i biopsję endometrium z pobraniem wycinków cd138 i NK. No kurcze ta biopsja to straszna rzecz, bolało bardzo, jak taki bardzo bolesny okres, byłam przygotowana, że dostanę znieczulenie a tu nic a nic. Wyniki za ok. 2 tygodnie.
Badania, które zrobiłam:
📌 Immunofenotyp
📌 ANA2
📌 Trombolifia
📌 Antykoagulant toczniowy
📌 Przeciwciała antykardiolipinowe IgG IgM
I narazie już odpuszczam, nic już nie badam, co ma być to będzie. Wiem, że tych badań jest całe mnóstwo i mimo, że u mnie nie ma narazie do tego wskazań, bo nigdy nie byłam w ciąży, wiedziałam że jeśli zrobię chociaż część badań, będę dużo spokojniejsza.
Jeśli wyniki pozwolą, to w połowie lutego transfer 🍀
23+5
Ale dziś był fajny dzień. Prawie cały spedzony z mężem, w końcu nie na kanapie, jak miło wyjść z domu, niedługo zacznę coraz częściej 😊
Usg nerek wykazało poszerzone miedniczki/kielichy, zwłaszcza w lewej, musze to kontrolować 🤦♀️ kamieni nie ma (ufff)
Na wizycie szyjka ok, tętno idealne, usg nie robił, będziemy mieć za 2 tygodnie 😊
Synuś bryka, kopie, brzuch rośnie, już ważę 68.5kg, więc się o nic nie martwię 😊 w przyszłym tygodniu krzywa cukrowa, mam nadzieję że to jakoś przeżyję 😁
7tc5d wtorek
Wczoraj bylam na wizycie w klinice, kropek ma 13mm. Serduszko nadal ❤.
Po powrocie z wizyty cos sie zaczelo dziac, ogromne mdlosci, wymioty cala noc. Padam na pysk. W miescie panuje wirus jelitowy, nie jest to covid. Takze do moich standardowych mdlości doszly ostre wymioty. Leze caly dzień, jutro chyba tez nie dam rady pojsc do pracy. Nie mam sil na nic.
Kropku trzymaj sie tam dzielnie.
16 dc
Dziś już spokój. Wróciło normalne myślenie. No i jakoś przeżyłam Święta i wizytę u Teściów, którą się stresowałam. Na wypadek niewygodnych pytań miałam przygotowaną odpowiedź "myślimy o tym". Bez szczegółów i bez biernie agresywnego "nie każdy MOŻE mieć dzieci". Dzisiaj pracuję z domu, ale wiadomo jak to w przerwie świątecznej - niewiele się dzieje, więc porobię jakieś zaległe szkolenia, posprzątam trochę, wyciszę się po moim świątecznym odpale związanym z za małą ilością wprowadzonych żołnierzy 
Jeżeli chodzi o dietę to idealnie nie było ale i tak jestem z siebie dumna. Kocham pierogi. Normalnie więc w święta to był taki mały maraton pierogowy. Tym razem w Wigilię same ryby i barszczyk. W Boże Narodzenie już koktajl białkowy z owocami, śledzie, kurczak z warzywami, kawałek makowca, sałatka. Wczoraj gorzej pogrzeszyłam ale nie zamierzam sie tym katować teraz. Zjadłam smacznie, domowo, bez wyrzutów sumienia. A dziś już wracam do szpinaku, brokułów, siemienia lnianego, kiełków, jajek i innych cudów.
Ponieważ szanse na CUD są bo: (a) szacuję, że owulacja była 13 dc - 23/12 (maks 14 dc, ale 13 dc wieczorem miałam silny ból lewego jajnika, 19/12 w lewym jajniku był pęcherzyk 12 mm - zakładając, że rośnie 2 mm na dobę to 23/12 miał ok 20 mm), (b) 25/12 wieczorem już miałam wyższą temperaturę, (c)porządny seks był 12 dc oraz (d) plemniki mogą przeżyć do 72 h (czyli do 25/12 ok 18:00) wdrażam od dziś zalecenia typowo staraniowe. Heparyna. I Prograf. Konsultacje z Paśnikiem mam dopiero w styczniu. Czekam jeszcze na wynik ALLO MLR. Cross-match wyszedł mi teraz ze wskazaniem do immunosupresji (39%).
Cytokiny miałam totalnie rozjechane - Jerzak dała mi na to właśnie Prograf od 16 dc 1x1.
Zastanawiałam się co robić. Prograf to nie cukierek i wiem, że Paśnik preferuje Encorton. Ale wolę zaryzykować. kilka dni to pobrać, niż potem sobie zarzucać ignorancję (którą do tej pory zarzucam sobie przy mojej pierwszej, nieświadomej, nieplanowanej ciąży).
Wiadomość wyedytowana przez autora 27 grudnia 2022, 12:47
Miałam postanowienie, żeby ten pamiętnik był optymistyczny pomimo nieoptymistycznej tematyki, ale dziś chyba ten optymizm szlag trafi.
Trzy dni do okresu, na brodzie pryszcz, który spokojnie mógłby brać udział w festiwalu na największe przedokresowe pryszcze kobiecie i totalny DÓŁ. Przef wyjściem do pracy rozkleiłam się totalnie, dobrze że mąż czuwa , zaraz przytulił, pogłaskał i pozwolił się wypłakać. Pocieszał, że wszystko się ułoży, że na pewno będziemy mieć swoje upragnione dziecko i wiecie co? Uwierzyłam mu. Bo niby dlaczego mielibyśmy nie mieć ? Nie wiem jak długa jest droga do naszego Maleństwa, nie wiem gdzie ona się tak naprawde zacznie - na sali porodowej, a może w sądzie przy podpisywaniu papierów adopcyjnych? Jedno jest pewne - będziemy kiedyś rodzicami , koniec i kropka.
Ze staraczkowych kwestii: dzielnie wyklejamy naklejki w tablicach modelu Creightona, w przyszłym tygodniu mamy spotkanie z instruktorką, może dowiemy się czegoś nowego. Tymczasem wykorzystując luz w pracy zabiorę się za zamówienie suplementów , bo nasze zapasy się już skończyły, a w braniu tabletek jestesmy mało konsekwentni.
Nowy cykl, nowe podejście 
Z drożnością czekamy do maja, żeby mieć pełnej 6 cykli monitoringu. W oczekiwaniu na badanie dieta wjechała na poważnie, metformina zwiekszona i wizyta u fizjoterapeuty uroginekologicznego, a nóż coś pomoże 
Odpuszczam zioła Sroki, wjechało NAC od 3 do 7 DC ale przede wszystko codzienna praktyka jogi i medytacji daje mi dużo spokoju.
I powtarzam mantrę: wszystko jest dokładnie tak, jak powinno być. 😉
We wtorek mieliśmy pierwsze USG w klinice. Doktor potwierdził 7 tc. i zobaczyliśmy nasze 9.7 mm szczęścia z serduszkiem bijącym jak szalone💗
To było nasze ostatnia wizyta w klinice - mam nadzieję, przynajmniej do czasu powrotu po rodzeństwo! Doktor poprosił o zdjęcie maluszka jak się urodzi. Ahh cudownie
Tak się cieszę, że wszystko jest w porządku.
A po tym jak "narzekałam" na brak objawów, to wykrakałam. Dosłownie dzień po ostatnim wpisie nagle zaczęłam mieć nudności. Nie wymiotowałam ani razu, ale jak tylko robię się odrobinę głodna, to czuję się jak na karuzeli, niedobrze mi... tłumaczę sobie, że tylko dobry znak. Czego to my kobiety nie zniesiemy dla naszych maleństw? 
Kolejny miesiąc mija, kolejna @ właśnie się kończy. Nie wiem co robić. Badać się wzdłuż i wszerz? Nie badać się i starać? Olać starania i iść po receptę na plastry? Tak, tak, nie chcę brać pigułek, wkładki też jakoś się boję. Z gumkami już sobie nie wyobrażam, straszna niewygoda. Więc jak coś, to plasterek wjedzie... Chyba wypadałoby w końcu poruszyć temat z mężem...
Luteina jakby działa bo już 11dpo, a jutro 12.... jedyny plus.
Ale już się czuję jak na okres
gazy i brzuch taki napuchnięty jakby... przy czym oczywiście do samej małpy będę gdzieś z tyłu głowy miała, że to może tym razem objawy ciąży... jakie to głupie.
10tc środa Wizyta u ginekologa.
Oficjalnie mam założoną książeczkę ciąży. Kropek jest, przetrwal moją ostatnią jelitówke, serduszko bije pieknie ❤, urósł do 3.14cm 😊😊😊. Na usg wygląda już na dużego 😊.
Niestety luteina i duphaston zostają ze mna do conajmniej 12 tyg. Po nastepnej wizycie, ktora mam za 2 tyg bede mogla pomalu odstawiac proga.
Mam zrobic kilka badan: morfologia, mocz, tsh i kilka takich ktore mam z przed in vitro.
Dzisiaj jestem bardziej pozytywna 😊. Gdy patrze na usg to sie usmiecham i mysle:hmm ale on juz duzy 🙃.
Nie wiem co mam powiedzieć, naprawdę.
Jesteście KOCHANE. I dajecie mi tyle siły.
Wczorajszy dzień to był jakiś rollercoaster emocji.
Jestem trochę zła na siebie, że miałam przecież leżeć, ale wiecie jak to jest, na betę trzeba podjechać, później do apteki, do sklepu, przygotować jakieś jedzenie na drogę.. Starałam się wolniej chodzić, nie wchodzić po schodach i co chwilę leżeć, ale suma sumarum zrobiłam dużo tego dnia, choć nie powinnam.
Nie spałam prawie całą dobę, do tego ten wyjazd, tyle informacji, kilkukrotne kłucie, ból brzucha, pleców.. Ja naprawdę już myślałam, że straciliśmy tego Dzidziusia. Ale czasami trzeba mną potrząsnąć, żebym się trochę ogarnęła i uspokoiła..
W trakcie i po wizycie wypłakałam chyba wszystkie łzy, nie mogłam się w ogóle opanować. Wiem, że hormony grają tu też dużą rolę, może są one jakoś związane z ciążą, bo nigdy nie byłam aż tak emocjonalna. W drodze powrotnej się położyłam i przespałam, odpoczęłam.. A cały ból jakby ręką odjął. Przeczytałam Wasze komentarze i stwierdziłam, że naprawdę muszę dać temu czas. Dałyście mi do myślenia. Pani doktor kategorycznie zabroniła nam lecieć na zaplanowany urlop, powiedziała żebyśmy poczekali parę dni i zobaczyli, jak rozwinie się sytuacja. Jak wszystko będzie dobrze, to żebyśmy rezygnowali, a jak beta nie urośnie to żebyśmy lecieli sobie odpocząć.
I wiecie jaki mój mąż jest kochany, on powiedział że odwoła ten nasz wylot, bo wychodzi z założenia że wszystko będzie dobrze.
Poznaję teraz jego wyjątkowo opiekuńczą stronę i tak się cieszę, że go mam.. Powiedział, że zrobiliśmy wszystko co w naszej mocy, a reszta nie jest zależna od nas. Najwięcej co mogę teraz zrobić to odpoczywać.
Jak już się wczoraj trochę ogarnęłam to zaczęłam rozmawiać z naszym Dzidziusiem. I powiedziałam mu, że jeśli nie będzie chciał z nami zostać, to mama z tatą pojadą sami na najlepsze wakacje życia. Ale jeśli chce, abyśmy siedzieli w domu i się nim opiekowali, a za rok pojechali gdzieś we trójkę, to musi być dzielny i walczyć.
Poniżej wklejam wam zdjęcie testów dzień po dniu.. Kreseczka jest, choć nie ciemnieje w jakimś zatrważającym tempie. Nigdy nie byłam na takim etapie, nie znam się.. Ostatni test jest z dzisiaj.

Wiadomość wyedytowana przez autora 15 kwietnia 2023, 23:08
2dc
Dziś drugi dzień cyklu, myślałam, że bardziej będę przeżywać nadejście znienawidzonego okresu, ale nie jest tak źle.
Zastanawiam się dzisiaj, dlaczego niepłodność spotkała właśnie nas. Dlaczego akurat to my musimy tak długo czekać na nasz Mały Wielki Cud. Hm, no może właśnie dlatego? Może właśnie po to, żebyśmy wiedzieli, że to prawdziwy Cud. Że posiadanie dziecka to nie tylko odpowiedź na nasze instynkty, ale przede wszystkim wielki Dar i odpowiedzialność. Może chodzi o to, żebyśmy docenili to Życie jeszcze przed jego poczęciem ?
Jedno jest pewne: niepłodność jest najlepszą nauczycielką pokory. Ja tą lekcję pokory mam już od wielu, wielu miesięcy i z niecierpliwością oczekuje na jej zakończenie.
25dc
Rozkręca mi się plamienie i boli brzuch, więc do rana zaleje mnie okres.
Umówiłam dziś wizytę w klinice na monitoring przed iui, 8.02. Trochę się stresuję czy nie za późno, bo to będzie 12dc, ale na wcześniejsze dni nie było już miejsc
a patrząc na poprzednie inseminacje, w zeszłym roku, to powi no być ok. A z resztą, jak nie będzie to trudno, stracimy kolejny miesiąc - przyzwyczaiłam się już chyba do tego..
Planuję te inseminacje już właściwie dla formalności ale psychicznie nastawiam się już na ivf. Niestety ze względów finansowych będziemy mogli je zrobić dopiero jesienią, także dla mnie poród w 2022 jest już mało prawdopodobny 😔
8tc+1
Nasze maleństwo ma już 2.1cm 😍 na razie jest dobrze... 😍 nawet pozwolili w końcu tatusiowi Cię zobaczyć 😍 jego mina i wzruszenie bezcenne...
Za miesiąc decydujące badania - prenatalne.- błagam niech te cholerne przepływy będą w normie... córeczko, pomóż żeby to maleństwo miało szanse urodzić się żywe, a mamusia uwierzyć że to wszystko ma sens...
Córeczko, myślisz że mogłabym być dobra matka? 😢
Błagam, niech ten cud trwa...
Boże... błagam pozwól mi zatrzymać to dziecko... 🙏🙏🙏
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 lutego 2022, 19:33
7 dpt
Okazało się, że zamrożona blastka jest jedną, jaką mamy. Drugi zarodek niestety przestał się rozwijać. No i jest jeszcze ten, którego mam w sobie, o którym nic nie wiem, ale myślę sobie, że walczy ❤️. Jadąc do teściów na święta widzieliśmy 2 bociany😁. Staram się funkcjonować normalnie, nie stresuje się szczególnie. W święta pozwoliłam sobie nawet na lampkę wina, mam nadzieję, że ostatnią na dłuższy czas. 😛 Pod koniec tygodnia testujemy i wszystko będzie jasne.
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 kwietnia 2022, 09:03
W sumie nawet nie wiem od czego zacząć..
Przypadkiem znalazłam forum później aplikację i zaczęłam czytać, czytać i płakać nad Waszymi utraconymi ciążami, nad utraconymi dziećmi.
To, że nie jestem sama, że nie tylko My mamy problem daje mi jakąś nadzieję.. tylko jaką?
On - brak plemnikow
Ona :
- 19.01.2022 - biocenoza ✅
- 19.01.2022 - pakiet wirusologiczny ✅
- 19.01.2022 - chlamydia, ureaplasma, mycoplasma ✅
- 25.01.2022 - w 4 dniu cyklu:
TSH 2.28
Ft3 2.96
FT4 0.98
LH 11.2
Witamina D3 20
Anty Tg 0
Anty TPP 0
AMH 3.24
Estradiol 36.6
FSH 5.8
- 31.01.2022 - Prolaktyna 52,47 ❌❗
I może nie byłoby tak źle z wynikami ( jeszcze nie konsultowałam tego z lekarzem) tylko ta witamina D3 i prolaktyna ( na reszcie się nie znam) to wczoraj przyszedł kolejny cios..
01.02.2022 - Sono HSG - niedrożność jajowodów.
Diagnoza - niepłodność.
Mogę zrobić laparoskopie ale czy jest sens?
Może lepiej od razu zdecydować się na in vitro z nasieniem dawcy?
Przepłakałam wczoraj prawie cały dzień. Nie wiem co robić... jestem szczerze załamana.. był już plan na inseminację z dawcą ale w tym wypadku to już chyba nie ma sensu...
Co robić? ..
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 lutego 2022, 10:58
2 dc
Jesteśmy po wizycie w klinice. W sumie spędziliśmy tam 2h. Dostaliśmy pokaźny plik makulatury. Miałam kilka momentów gdy obecna byłam tylko ciałem, trzeba mieć bardzo silna psychikę do tego wszystkiego. Wyszłam stamtąd na nogach z galarety, trzęsącymi rękami, i bólem brzucha.
Ludzie którzy to przeżyli muszą mieć jakaś super moc. Przynajmniej takie jest moje zdanie.
Dostaliśmy kwalifikacje do programu miejskiego (dofinansowanie) , pójdziemy protokołem długim, od jutra (dziś już nie miałam na to siły) zaczynam 3 miesięczna antykoncepcję. Uspokoiłam nerwy po ok 2 h od wyjścia z Invicty. Chyba warto zorganizować sobie cos na uspokojenie bo widzę że będzie mi ciężko tam wracać.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.