28dc i 13dpo test od kilku dni początkowo biały a potem cień cienia, nie wiem jak to traktować, wiem że powinnam iść na betę, ale coś mi mówi że nie warto tracić kasy, że to po prostu biochem albo co gorsza cp.
Czuję smutek, ciąglę stoję na krawędzi, albo po niej spaceruje, brakuje mi stabilizacji i po prostu normalności.

Aagonia Poronilam 2 września 2022, 17:40

Tak się zastanawiam, a może lekarz się pomylił i zrobił zle usg

Dzisiaj synku miałeś przyjść na świat, a tymczasem za 2 dni będziesz miał już miesiąc. Miesiąc,który wywrócił nasze życie do góry nogami..ale właśnie na to wywrócenie czekaliśmy prawie 6 długich lat.. jesteś ślicznym,zdrowym chłopcem,który rozjaśnia nam każdy dzień.. każdego dnia wydajesz mi się piękniejszy, mądrzejszy i taki..mój, ot tak po prostu...czasami nadal się zastanawiam czy to nie sen, sen który za chwilę się skończy.. Bartuś jest bardzo pogodnym chłopcem, bardzo często się uśmiecha, a me serce wtedy się raduje,że jest szczęśliwym dzieckiem choć wiem,że te uśmiechy są jeszcze nieświadome...jednakże zobaczyć uśmiech na ustach swojego dziecka to coś wyjątkowego,nie do opisania.. :)
Nadal walczymy z bólem brzuszka przez gazy, mam nadzieję,że niedługo to minie... mały ważył dzisiaj 3600g, lekarka powiedziała że ponad normę :p więc mam go już nie wybudzać na jedzenie i karmić co 3h a nie co 2h...wyobraźcie sobie jaki mam dzisiaj dzień i jakie są awantury jak przetrzymuję go tą godzinę.. 🙈 tak jak sąsiedzi nie wiedzieli, że jest u nas dziecko tak dzisiaj się dowiedzieli :p a ja się dowiedziałam,że Bartek jednak ma ogromne struny głosowe... :p aż boję się nocy kiedy w bloku wszystko słychać 5 x mocniej niżeli w dzień...
Jutro dzień dziecka... z rana jedziemy do dziewczynek a później postaramy się w miarę miło spędzić dzień,bo nie chcemy,aby Bartuś żył w cieniu starszych siostrzyczek..

14.06.2022
Miesiąc 8.
Żyjemy. Urlop okazał się być całkiem ok. Oczywiście lot samolotem i cała ta oprawa techniczno -logistyczna to mega udręka, ale cieszę się że się zdecydowaliśmy ruszyć tyłek.. Szymuś lot zniósł dobrze, na szczęście trwał tylko 2h, więcej kompletnie sobie nie wyobrażam na ten moment. Generalnie dla mnie urlop to cudowna odmiana po tych wszystkich dniach, które rozpoczynam myślą: "chcę umrzeć ze zmęczenia..". Niebieska woda, pyszne jedzenie, cudowny hotel dodały mi energii! Oczywiście miałam okazję poobserwować inne dzieci w samolocie, restauracji, na basenie i plaży.. i nigdy nie mogę uwierzyc, gdy widzę jak brzdące bawią się spokojnie grzechotką, siedzą w spacerówce, nie krzyczą non stop, nie wierzgaja i nie stękają, są takie po prostu spokojne.. w czwartek jedziemy do rodziców w odwiedziny: 480km w aucie.. mam aż dreszcze na samą myśl.. ostatni raz byliśmy w lutym i nigdy nie zapomnę tej podróży.. zlana potem i łzami. Mam nadzieję, że tym razem będzie choć trochę lepiej.

Szymon dalej ząbkuje. Były 3 dni przerwy i znów następny idzie 🤪 a ząbkowanie i Szymon= katastrofa do kwadratu... Ale co zrobić.. trzeba przetrwać. Szymuś pełza jak komandos non stop, próbuje raczkować (unosi tyłek i kiwa przód tył, ale jeszcze nie ogarnia że trzeba oderwać kolano od ziemi), jeszcze niestety nie siedzi samodzielnie. Tu akurat gabaryty i centyle robią swoje.. rozszerzenie diety idzie nam okropnie- przez ciągły ból zębów, praktycznie nie chce niczego jeść.. mieliśmy zrobić prowokację BMK, ale przez to że ciągle płacze i stęka nie ma jak tego zrobić, bo nie będzie jak rozpoznać czy boli go brzuch (zmian skórnych nigdy nie mieliśmy)..

Ostatnio rozmawialiśmy z mężem na temat "co dalej".. z jednej strony bardzo chcielibyśmy, aby Sz miał rodzeństwo.. zawsze tak planowaliśmy, zanim nie pojawił się Sz. Ale z drugiej strony.. jeśli trafi się taki sam egzemplarz to nie podołamy fizycznie i psychicznie.. nadal nie funkcjonuję w żaden normlany sposób, mimo że 8mc za nami.. lata też lecą, więc odkładanie tego na potem, już się średnio składa.. do tego trzeba doliczyć starania, które nigdy nie wiadomo ile potrwają..o pogodzeniu tego wszystkiego z pracą zawodową to już nawet nie wspominam..
Gdyby tak można było zobaczyć swoją przyszłość w szklanej kuli...

TaDama Jezu, Ty się tym zajmij 15 czerwca 2022, 11:51

23dc
Już wiem, że w tym cyklu ZNOWU się nie udało. Wczoraj trafiłam na pogotowie i beta, którą musieli mi wykonać pozbawiła mnie nadziei. No cóż, comiesięczne dwutygodniowe oczekiwanie zakończyło się szybciej.
Nie wiem co mam tu pisać. Ostatnio zrobiłam sobie listę rzeczy, które dostałam w pakiecie z niepłodnością, może opublikuje ją w kolejnym wpisie.
W lipcu kolejna wizyta u lekarza od niepodnosci, co do którego mam mieszane uczucia. Pieniądze na leczenie się ulatniają, a efektów brak. Znów tracę siły 😟😟

Hanek Ucząc się cierpliwości 15 czerwca 2022, 12:46

Wróciłam z fioletowej strony. Dopiero teraz się odnajduję, aby cokolwiek napisać. Dopiero teraz czuję się na siłach. Pierwsze półrocze tego roku nie było szczęśliwe, wręcz był to najgorszy czas w moim życiu. 20 kwietnia przeszłam zabieg łyżeczkowania po poronieniu zatrzymanym w 9 tygodniu mojego wyczekanego szczęścia. Ponad miesiąc trwała walka o doprowadzenie tej sprawy do końca czyli do pochówku.. Ten miesiąc przeczołgał mnie tak psychicznie, że zaczęłam uczęszczać na konsultację do psychologa. Do dziś nie rozumiem, jak można fundować kobiecie taką traumę, że wychodzi z pojemnikiem ze szpitala w którym myśli, że jest jej dziecko do zbadania i pochowania, a potem okazuje się ze go tam nie było, bo ginekolog wyskrobiny z macicy podzielił sobie jak chciał i moje dziecko trafiło w całości do badań histopatologicznych. Takie rzeczy nie powinny zdarzać się w dzisiejszych czasach. Następnie, jak w końcu udaje się zdobyć bloczki parafinowe do badań genetycznych, to laboratorium nie chce wydać ich z powrotem i trzeba wynająć zakład pogrzebowy i kupić trumnę, aby pojechać po mały bloczek parafinowy. Ludziom zabrakło empatii, przekonałam się o tym nie raz w ciągu tamtego miesiąca. Nie oczekiwałam litości i jakiś specjalnych względów, ale człowieku bądź bardziej wyrozumiały i odnoś się z szacunkiem do drugiego człowieka, który właśnie przeżywa największą tragedię w swoim życiu. Miniony miesiąc nauczył mnie tego, że nie warto być dla wszystkich zawsze. Zweryfikował dokładnie nasze otoczenie, a ludziom pospadały maski. Nie potrafią zachować się wobec tragedii ludzkiej. Uważam to za prezent od mojego synka, że pokazał mi na kogo mogą liczyć, a na kogo nie. Pod sercem okazało się, że nosiłam synka Tymoteuszka. 27 maja odbył się jej pochówek, jest już bezpieczny ze swoimi pradziadkami. Dokładnie dwa tygodnie później odbył się pogrzeb jego drugiego pradziadka. Wiem, że jesteście już razem. Wiem, że pradziadkowie się Tobą opiekują, a my na pewno się spotkamy u góry. Wiem, że będziesz pierwszą osobą, która po mnie przyjdzie. Już zawsze będę nosić Cię w sercu. ♥

Pinka. Piąty transfer 2 czerwca 2022, 14:54

26tc+1d czwartek

Waga 55.8kg

Jesteśmy po wizycie u gina. Mloda ladnie rosnie, waży ok 850gram, wymiary zgodne z normami do wieku ciąży. Kolejna wizyta za miesiac 😊.

Hemoroidy - sa norma, wynika to z naciskania na zyly i nic sie nie da z nimi zrobic. Wprawdzie lekarz zalecil jakies leki lagodzace, i czopki - ale narazie sie nie zdecyduje na to, poniewaz jakos bardzo mi one nie doskwieraja.
Bole plecow wraz zdretwieniem do kolana - tez norma, moga sie pojawiac.

Niech ktos mnie uszczypnie, wciaz nie moge uwierzyc, że to sie dzieje na prawde, ze wszystko jest ok. Takie wizyty u gina naleza do przyjemnosci.

Dzisiaj jest podobno dzien in vitro. Dzieki tej metodzie jestem wlasnie w 6 miesiacu ciazy. Czekamy na córke.

Nie mamy duzego mieszkania, brakuje miejsca na (nasze) klamoty, a co dopiero na rzeczy mlodej. Odwiedzilam dzisj pana meblarza, musimy zrobic cos w rodzaju mebloscianki w salonie, zabudowy do sufitu. Na szczescie uda sie z wykonaniem przed porodem.

Mysle ze w lipcu zaczne zakupy dla dziecka, zajme sie wyprawka i torba do szpitala. Zostawiam sobie jeszcze czerwiec na "leniuchowanie".


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 czerwca 2022, 14:55

Sytuacja rozwija się raczej w kierunku ciąży biochemicznej. Dzisiaj test minimalnie ciemniejszy, ale bez szału, serio... No, nie dziwi mnie to wcale.
Byłam zrobić badania. Progesteron zaskakujący, bo 21, TSH 3,5 i cóż, też zaskakujące 😅. Beta 12,7... Ciężko uwierzyć, że to może się skończyć pozytywnie 🤷.

Sowella Los okrutnie ze mnie drwi.. 2 czerwca 2022, 16:39

33cs, 47dc, 33dpo
Cos kolo 6w4d?

Ostatni tydzien minal bardzo szybko - duzo obowiazkow w pracy.
Piersi urosly, pobolewaly, duzo zmeczenia/sennosci i uczucia zatykania ucha. Moze ze dwa-trzy razy lekkie chwilowe pobolewania w dole brzucha.

Dzis przyszedl czas na kontrolne badania z krwi:
Morfologia - leukocyty po konkretnej ampulce accofilu urosly do 24tys (ostatnio bylo 17). Paśnik kazał zrobić 1 dzien odstepu wiecej miedzy dawkami - ale zastanawiam sie czy to nie jest kwestia tego o ktorej godzinie robilam badanie (w sensie w jakim odstepie od przyjecia zastrzyku), bo tym razem byl to czas krotszy o kilka h.
TSH: 1.48, FT4: 1.52 wiec chyba ok
Glukoza: 88 - tez ok

I przychodzi on progesteron: 58,380 nmol/l co odpowaida ok.16.84 ng/ml wiec bardzo slabiutko :( w porownaniu do 30ng/ml z 15 maja, kiedy jeszcze nie przyjmowalam luteiny.
Przez ostatnie 6 dni bralam luteine tylko 1x2, gdyz wieczorem musialam brac globulki na infekcje.
Pisalam juz do lekarza - wracamy do luteiny 2x2 i wierzymy, ze bedzie dobrze.. :(

No wlasnie, czy wierzymy?
Ja pozwolilam sobie na chwile uwierzyc w ostatnich dwoch-trzech dniach i znow dostalam kopniaka :( wiec jak tu wierzyc?

Boże.. Ty wiesz.. jeśli wciaz rośnie we mnie nowe życie, proszę nie zabieraj go do siebie, niech zostanie zdrowe ze mna na 9mcy a potem z Nami juz na zawsze..
Jeśli nie - nie rób mi proszę złudnych nadziei..

Dziś jest mi jakoś smutno . W sumie dopiero wizyty /badania zaczęły się na początku roku , a ja już nie wiem , czy w ogóle emocjonalnie to ogarnę. Mój był dziś u androloga na kolejnej wizycie z wynikami badań hormonów/nasienia. Ma leczyć niski testosteron i badanie stresu oksydacyjnego nasienia wyszło zle - też jakiś lek . Do tego konsultacja u urologa w związku z podejrzeniem żylaków lewego powrózka nasiennego. Jego to chyba jakoś dotknęło . Przez kiepskie doświadczenia rodzinne z lekarzami przy chorobie i śmierci mamy zupełnie nie ma wiary w to , że lekarze mogą Nam pomóc. Uważa , że to wszystko drogie i tylko wyciągają pieniądze. Z 1 strony go rozumiem ciężko na wszystko pracujemy i rozumiem złe doświadczenia. Ale to też przecież ostatni moment , oboje 35 lat , jak nie teraz , coś z tym zrobimy , to kiedy ? Ja nie chcę żałować , że nie spróbowałam. On też pragnie mieć dziecko , tyle że chyba nie spodziewał się tych emocji , tych kosztów , ilości badań , lekarzy. No i nie wierzy , ze to może pomóc. No ale tak , czy tak decyzje podjęte wspólnie , więc zaczęliśmy i trwamy . Czytam to forum i dużo info w internecie czy w literaturze . W sumie to tyle par walczy latami , podziwiam . My na początku tej drogi , a już to wydaje się trudne. Ale może to ten 1 szok / początek jest trudny? Nie wiem . Póki co , to chcę mi się płakać ze złości i bezradności . Ze dlaczego musiało to Nas spotkać . Tyle par ma dzieci bez takich problemów. Wiem głupie podejście, bo jest tyle spraw , za które mogę być wdzięczna . A wiadomo życie nie jest łatwe , a żyć trzeba .Każdy ma mniej lub bardziej pod górkę . Po prostu nie wiem , jak to ogarnąć ...


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 czerwca 2022, 20:28

Wyniki z dziś : 48 h później:

ESTRADIOL 221
PROGESTERON 13,95
BETA HCG 175,71

Przyrost bety na poziomie 92%. Progesteron porażka, od 2 h ledwo chodzę bo złapał mnie nerwoból w kręgosłupie. Mąż tak samo. Fatalny dzień.

Właśnie przeczytałam że progesteron powinnam mieć zrobiony na czczo. Serio? W obu przypadkach byłam po śniadaniu. To może mieć jakiś konkretny wpływ na wynik?


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 maja 2022, 16:47

15 dpt

Dzis światowy dzień in vitro 💕 były dziś łzy 🥺 łzy radości po odebraniu wyników.

Beta HCG 1804
Progesteron 24,93
Estradiol 1362

Jutro pierwsze USG. 🍀

Kaśik 🍀 długoooo... terminowa 🍀 13 czerwca 2022, 08:48

Przyszła do mnie złość po tym wszystkim, co się stało.
Nagle i niespodziewanie na BabyShower znajomej (tej, która wcześniej "zapomniała" mi powiedzieć, że jest już w 14tc).
Poczułam, że to strasznie niesprawiedliwe, ona siedzi obrażona na cały świat, bo balony źle wiszą, a ja jej zazdroszczę.
Szczerze i z całego serca czuję zazdrość. Sama chętnie pogłaskałabym się po brzuchu... Już pewnie byłoby go widać.... Sama bym obstawiała imię, datę urodzenia, myślała o wyprawce...
Chcę być silna, ale nie zawsze mi się udaje... Walczę sama ze sobą, ze swoimi uczuciami. Mąż również czuje bardziej tą pustkę. Może to wszystko, przez ostatnie załatwianie aktu urodzenia? Nadawanie imienia?
Boli to życie, boli ten plan dla nas napisany...

Ale mnie tu długo nie było 🥴🙈

Maya 4 miesiące i 2 dni

Nasza kruszynka ma już 4 miesiące! Ale ten czas zapindala 😅 malutka rozwija się pięknie - coraz ładniej chwyta w rączki zabawki, wiadomo nie jest to jeszcze bardzo kontrolowany chwyt i non stop jej wypadają ale jak na ten etap rozwoju to ładnie jej idzie :) dużo do nas gada, coraz częściej domagavsie głośno towarzystwa jak zostawiamy ją samą na macie, lubi jak jej czytamy wiersze i bajki, jak jej śpiewamy. Uśmiecha się najpiękniej na świecie 🥰
Nasz mały leniuszek za to kompletnie nie robi jeszcze obrotów ale ma na to czas. Jest też mocno wstrzemięźliwa w śmianiu się w głos. Do tej pory słyszałam tylko 3 razy jak się śmieje i musiałam na to mocno zapracować 😅

Jestesny też po pierwszych wspólnych wakacjach i locie samolotem. Panienka spisała się na medal! Byliśmy na Santorini w minionym tygodniu i ciągle mnie męczy depresja po urlopowa 😅🥲 dobrze ze jeszcze jutro mam wolne ale smutno mi na myśl że od jutro opiekę nad Mayą w tygodniu znowu w głównej mierze przejmie niania a ja będę musiała wziąć się na całego za pracę bo mam dużo do nadrobienia po urlopie.
Pociesza mnie to że za nie caky meisiac znowu mamy urlop i tym razem lecimy do polski - Maya spotka się z całą rodziną wreszcie - wiele osób czeka żeby ją poznać 🥰

Co do lotu samolotem to baliśmy się podróż wybije ja z jej rytmu nocnego - Maya przesypia już od dawna noce - chodzi spać ok 20 i budzi się koło 6-7 🥰👏 jako że loty mieliśmy ok 18 a ładowanie planane na 22 "baliśmy się" jak te noce przebiegną.
Jak się okazało sen dla naszej kruszynki jest najważniejszy i mimo hałasu i światła w samolocie - gadający ludzie, zapowiedzi załogi, szmery, światła zapalane i zgłaszane - Maya na obydwu lotach usnęła ok 20 na moich rękach i udawało nam się w obie strony przetransportować ją BEZ BUDZENIA z samolotu aż do łóżka w hotelu / domu 🥰 anioł nie dziecko.

Powiem jeszcze ze te wakacje bardzo mnie do Mai zbliżyły. Macierzyństwo nie jest dla mnie czymś łatwym i oczywistym pod względem uczuć. Jestem jedna z tych mam których NIE zalała fala miłości po urodzeniu się Malutkiej. Oczywiście się szyłam się że z nami jest ze jest zdrowa i piękna, miałam duże poczucie odpowiedzialności ale miłość powoli we mnie narastała i ciągle narasta. Te wspólny 5 dni na Santorini w 3 bardzo ale to bardzo dobrze na nas zrobiły jako na rodzince 😄 bardzo nie mogę się doczekać lotu do Polski a później urlopu pod koniec paziernika 💓

Pauli A jeśli nigdy się nie uda? 13 czerwca 2022, 16:55

Niestety, 5 dpt Beta HCG < 0,2.

Nasz jedyny zarodeczek... :(

Mersalla W poszukiwaniu tęczy 🌈 13 czerwca 2022, 15:50

15t4d
W sobotę byliśmy na kolejnym usg. Stary mógł też wejść, potem słuchałam przez 2h jego zachwyconego elaboratu jak ona już się rusza, jak ładnie kopie, a jaki nosek ma śliczny! 😂 Młoda jest większa o kilka dni, waży juz 142 gramy i ma wyjątkowo długie nogi 😶 Licząc wiek ciąży w owulacji to Hela jest już tydzień do przodu. Póki co mam na to nie patrzeć, będziemy się ewentualnie martwić bliżej terminu i wywoływać poród wcześniej. Cukrzyca ciążowa wykluczona, więc się nie martwię, cieszę się, że ładnie rośnie.
Martwi mnie za to moja waga. Do 13tc przytyłam ładnie 3kg, które zrzuciłam teraz. Nie wiem jakim cudem, jem to samo, młoda rośnie, brzuch też już dość widoczny a waga jak przed ciążą. Mojej dr to nie ruszyło, więc staram się nic nie wyszukiwać i nie dopowiadać sobie problemów.
Na wizycie miałam pobraną cytologię i wymaz na ureaplasmę, tak dla pewności. Póki co szyjka ładna, plamień nie ma, brzuch nie boli. Utrzymujemy wizyty co 2,5 tygodnia i w razie czego będziemy szybko reagować.
Za równy miesiąc mam drugie prenatalne. Zleciało mi szybko, przecież dopiero miesiąc temu miałam pierwsze! A tu już znam płeć, od prawie 2 tygodni jestem w 2 trymestrze i co najważniejsze poczułam pierwsze nieśmiałe „puknięcia” ze strony Halszki 🥹 Czekam aż te ruchy staną się częstsze i bardziej odczuwalne, mam nadzieję, że nie będę musiała jakoś super długo czekać. Ginekolog uznała, że szybkie poczucie ruchów jest u mnie możliwe z uwagi na to, że ja jestem bardzo szczupła (obecnie 49kg przy wzroście 163cm) a łożysko jest na tylnej ścianie. Wiem, że za 2/3 miesiące będę narzekać na te ruchy, szczególnie jak młoda ogarnie, że pęcherz jest zajebistym workiem treningowym ale jednak chciałabym już je mocniej poczuć, nie wyciągałabym wtedy co chwilę detektora 😅
Dla potomnych zdjęcie brzucha 😁
ec3a46cf2a58.jpg

Jeżeli to czytasz.

Jeżeli to czytasz i kibicowałaś mi to dziękuję.
Dla własnego spokoju postanowiłam skasować aplikację. Wrócę tutaj kiedyś jak będę w ciąży. I dam znać.


Dziękuję 💚 i życzę Wam wszystkim rodziny o jakiej marzycie.

Mamy początek cyklu, po 29 dniach 😱.
Czy ma szanse byc transferowy okaże się jutro 🙏


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 marca 2024, 22:14

Aurore Wyboje mojego życia. 10 lipca 2023, 17:14


Tu odpoczywam.
Tu wietrzę emocje i uspokajam myśli.
Tu przypominam sobie jak ciężka potrafi być droga na szczyt. Jak czasem brakuje oddechu, a w głowie dudni "nie dam rady, już nie chcę".
Potem mały krok...
I kolejny....
Kolejny.
Jestem na szczycie.

Przez chwilę się cieszę i upajam satysfakcją, a później schodzę w dół. Zaskoczona odkrywam, że dalej też nie jest tak łatwo.
Ale ta droga w swym trudzie i tak jest piękna.
🤍
___
7 lat temu mój mąż oświadczył mi się na górskim szlaku.
Dziś odwiedzamy to miejsce.
Wspominamy i czerpiemy z niego nadzieję.


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 marca 2024, 11:17

16 dpt

Na usg na razie tylko pecherzyk. Kolejne usg za dwa tygodnie w piątek. Leki na najbliższe dwa tygodnie kosztowaly nas 1026 zł. Szkoda że tak wiele mówi się o dofinansowaniu do in vitro a tak niewiele o lekach za które płacimy 100% ceny. Jedynie Luteine pod język mam za friko. Czyli 15 zł na opakowaniu. 😢 Szkoda gadać ale wiadomo że człowiek spod ziemi wykopie te pieniądze.

Wiecej bety nie planuje robic. Ostatnie przyrosty wyszły w normie. Do kolejnego usg muszę zrobić tylko progesteron i estradiol.


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 czerwca 2022, 14:53

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)