Najsmutniejsze to było ten plod zobaczyć i dotknąć.
20+5
Mało pisze bo niestety kiepsko się czuje.. spodziewałam się, że będę miała mdlosci.. poprzednio też dość często wracały nawet w dalszym etapie, ale mogłabym spać całe dnie.. czasami jestem tak słaba, że nie jestem w stanie zwlec się z łóżka.. wkurzam się na to bo w domu wiele rzeczy nieogarnietych, o ogrodzie nie wspomnę.. zresztą badania krwi też mam praktycznie wszystko poza normą.. na ostatniej wizycie hematolog zmniejszyła mi dawkę acardu, a zwiększyła neoparin do 0,6.. może będzie lepiej:)
Edit: ginekolog odstawiła acard i duphaston.. dodala żelazo do picia- feroplex
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 czerwca 2022, 10:04
15 CS, 4 dpo ?
Jako, że nie byłam pewna czy owu była to w 2 dpo teoretyczne byłam na badaniu krwi. Zrobiłam progesteron, estradiol i tsh.
Progesteron - 7.6 ng/ml
Estradiol - 139 pg/ml
TSH - 1.99
Niestety pomimo większej dawki dalej skoczyło to TSH 🙂 czekam na wynik Ana1 🙂
Jestem 2 dni po transferze i od 2 dni męczę się z chorobą... zapalenie ucha, węzłów chłonnych, gardła, zatok. O ile przed transferem miałam w sobie nadzieję, teraz szlag ją trafił.
Kuriozalne jest to, że leczę się by mieć zdrową ciążę, tymczasem to leczenie rujnuje moje zdrowie i w tym momencie odsuwa mnie od ciąży. Zastanawiam się gdzie jest granica normalności. Leżę jak dętka na kanapie, zieję, stękam, kicham, prycham i nie mogę wziąć leku, który postawi mnie na nogi, bo leczę niepłodność. "Zwykli" lekarze robią wielkie oczy, gdy opowiadam im swoją historię. Edukuję ich z immunologii i działania szczepień limfocytami, po czym słyszę, że nie widzą co ze mną zrobić. Oficjalnie jestem już inna niż wszyscy (żeby nie powiedzieć nienormalna).
Przez tą nieszczęsną chorobę zastrzyki bolą bardziej niż zwykle. Przy heparynie płaczę i bluźnię jednocześnie. Ile można wytrzymać? W którym momencie zaczyna się choroba psychiczna o nazwie "dziecko, którego nie ma"? Czy świadome zatracanie własnego zdrowia jest tą granicą?
Czytam obecnie książkę o in vitro, która rozprawia głównie o zatrważających poglądach kościoła, polityków i pozostałych przeciwników tej metody. Odkładam ją co chwilę, bo muszę ochłonąć po słowach, którymi piorą mnie po twarzy. Dlaczego do cholery ktoś z nich nie zajrzał do domu pary niepłodnej żeby przekonać się ile jest w nim cierpienia fizycznego i psychicznego?!
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 czerwca 2022, 20:07
No i mamy 2 dc następnego już 12 CS. I niestety na pewno nie ostatniego 🙂 Ale walczymy dalej 🙂 byłam dzisiaj na badaniach. Do Ca125, które miałam zrobić w diagnostyce endometriozy dorzuciłam też żelazo i lipidogram. No i wyników Ca125 jeszcze nie mam. Ale... Od niepamiętnych czasów mam cholesterol, trójglicerydy i żelazo w normie ❤️ w następnym tygodniu muszę zrobić kreatyninę to dorzucę jeszcze morfologię i ferrytyne bo zapomniałam totalnie o tym 🤦🏼♀️ w każdym razie widzę efekty diety (którą owszem na czas wakacji porzuciłam totalnie) ale mimo wszystko starałam się jeść dużo owoców i warzyw 🙂 także ten pociąg jedzie dalej, nie poddajemy się 💪
7tc
Tak. Siódmy tydzień ciąży. Chyba musiałam to sobie przeliterować, bo wciąż ciężko mi w to uwierzyć..
Trafiłam dziś na SOR z plamieniem. Trwało od kilku dni, ale było znikome, a dziś na papierze dostrzegłam dość dużo brązowego śluzu, z domieszką czerwieni. Nie ukrywam, przeraziłam się.. pojechaliśmy na ten SOR, przyjęli mnie bardzo szybko. Lekarz kazał położyć się na fotel do USG, a we mnie najczarniejsze myśli.. nic nie widziałam na ekranie, bo był obrócony do lekarza, widzę że patrzy tam, coś tam mierzy...
Po chwili słyszę, że ciąża jest żywa i bije serduszko. I puszcza mi ten piękny dźwięk, bym mogła usłyszeć. Ten dźwięk zostanie ze mną do końca życia 🥺
Serduszko bije 145 uderzeń na minutę, CRL 9,7mm. Jak to piszę to w końcu zdaję sobie sprawę, że to wszystko to prawda, bo mam łzy w oczach. Mam ten swój "pierścionek z wyrośniętym już brylantem", na który tak długo czekałam 💍
![]()
Mój mały cudzie, zrobię dla Ciebie wszystko. Tylko rośnij cały i zdrowy ❤️🍀
10t6d
Nadal fakt, że jestem w ciąży wydaje mi się taki nierealny... Nie mam absolutnie żadnych objawów typowo ciążowych, chyba, że liczyć sny erotyczne (a jest ich dużo
). Tyle się działo od początku ciąży, że mój mózg nadal jest w trybie "nie wierzę": najpierw testy, które bardzo długo wychodziły negatywne, potem krwiak i miesiąc leżenia, teraz pojawił się polip... Ale kiedy wczoraj zobaczyłam na usg jak ten maluch się złości, macha rączkami/nóżkami i pokazuje swój charakterek to mnie to strasznie rozczuliło. On tam naprawdę jest, ma już swoje upodobania i emocje. Z każdym dniem ryzyko się zmniejsza, a ja czuję się ociupinkę pewniej
Dzień dziecka.
A ja Ci dzisiaj Moje dziecko
Przyniosę kwiaty najpiękniejsze
A ja Cię dzisiaj Moje Dziecko
Utulę w myślach ciepłym wierszem
A ja dziś świeczkę Ci zpalę
I kołysankę cicho zaśpiewam
I chociaż poczta tam nie dochodzi
Mój śpiew doleci dziś do Nieba.
A ja Ci dzisiaj Moje Słońce
Przyniosę swoje serce w darze.
Serce zranione i obolałe
Bez oczekiwań i bez marzeń.
![]()
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 czerwca 2022, 11:38
Jutro wizyta w klinice. Czuję że wrocil ten dobrze znany stres. Chodze nerwowa już od paru dni i warczę na wszystko dookoła. Paznokcie obskubane. Wróciły stare paranoje: boję się że dostanę okres chociaż mam dostać dopiero za 2 dni, boję się ze się spóźnimy na wizytę, boję się że doktor będzie niemiły, albo Pani w recepcji będzie niemiła, boję się że wymazy wyjdą źle, boję sie ze się uda i będę w ciąży i znowu ten stres i bol niewyspania a Hela już taka fajna odchowana, boję się że się nie uda i znowu ta rozpacz i pustka, boję się kłótni z mężem a to już nasza tradycja że w drodze powrotnej z kliniki jest zawsze kłótnia, boję się że wyczerpaliśmy już nasz limit szczęścia i teraz coś złego sie wydarzy, boję się bo nie wiem jak sobie dam radę z dwójką dzieci... Zupełnie inaczej sobie wyobrażałam te starania o rodzeństwo- nie spodziewałam się tak wielu wątpliwości I strachów. No ale to nie jest koncert życzeń- starania o pierwsze dziecko też sobie inaczej wyobrażałam. Teraz nie cofnęłabym niczego, NICZEGO, tak niewyobrażalnie kocham Helenkę że nie zamieniłabym jej na żadne inne dziecko, nawet za cenę tych starań. I wiem że znowu tak będzie. Jestem silniejsza niz mi się wydaje, dam radę ze wszystkim, cokolwiek będzie się działo. Wdech, wydech i do przodu.
A dzisiaj przychodzę z czymś zupełnie innym:) taki post będzie tylko jeden
z racji tego,że potrzebuję "wyjść do ludzi" postanowiłam zostać konsultantką firmy, która dopiero wchodzi na rynek - firma MIHI, jest to polska firma, która w swojej ofercie ma kosmetyki,środki czystości,perfumy i suplementy. Zakupy będzie można robić od 21 lipca z 30% rabatem. Chciałabym zaprosić każdą z Was do rejstracji
http://mihi.care/register?referral_code=6583200 rejestracja jest darmowa:) założyłam także swoją grupę na fb kosmetyki-zadbaj o siebie i swoich bliskich (M.Kamińska) jeśli ktoś chciałby się więcej dowiedzieć to ruszam z grupą za kilka dni,ale można już dołączyć, a nawet jeśli nie lubicie takich grup to będę wdzięczna za dołączenie na jakiś czas, aby zrobić mi "sztuczny tłum" :p
Byłoby mi mega miło,gdybyście porozsyłały link do rejestracji swoim znajomym może ktoś się skusi na produkty,bo są naprawdę fajne i myślę,że godne polecenia:)
Bartuś dzisiaj po szczepionce trochę gorączkuje,ale mam nadzieję,że szybko minie:) ważył dzisiaj 4580g! Słoń 🙈
10 tc [*]
Straciłam je, straciłam moje dziecko 💔
Wczorajsze kontrolne usg wykazało brak akcji serca, wszystko musiało się wydarzyć na przełomie kilku dni 😔
Mój mały wojownik już wśród aniołków. Mama kocha bardzo mocno. Jeszcze się spotkamy kruszynko.
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 stycznia 2023, 07:45
Jestem po USG. Lekarz powiedział ,że wszystko jest na tą chwilę super, widać już początki zarodka, ciąża jest pomiędzy 5 a 6 tyg. Więc idealnie wg OM. Mąż był ze mną na wizycie, więc to czego ja ze stresu nie zakodowałam to on mi potem tłumaczył 🙈 kolejna wizyta 6.07 serduszkowa 🙏
Wciąż się bardzo boję. Nie mam pojęcia, czy mój organizm da radę, obawy czy dzidziuś jest zdrowy mi nie odpuszczają, boję się że na kolejnej wizycie się dowiem, że serduszko nie bije..
Ale walczę ,bo stawka jest wysoka 🤰 po 4 weryfikacjach bety skontaktowałam się z immunologiem, ten od razu dał mi receptę na Accofil (dostałam jednak mniejszą dawkę niż miałam mieć do transferu), Encorton, Acard i Neoparin. Oprócz tego zażywam Prenatal Uno i Slow Mag. Do pracy chodzę, ale staram się oszczędzać na tyle na ile to możliwe.
![]()
Kropku, rośnij w siłę ✊🍀
A nawiązując do tytułu mojego pamiętnika... Byłam niedawno w Zakopanym. Jak zobaczyłam ten obraz, wiedziałam że musi być mój. Kojarzy mi się z bólem, który przelewałam na mój pamiętnik, nie tracąc ostatniego promyka nadziei, że kiedyś wyjdzie dla nas ☀️ i Wy też o tym pamiętajcie! Żeby nigdy się nie poddawać. "Jeżeli szczęście jeszcze do Ciebie nie przyszło to znaczy, że jest wielkie i idzie małymi krokami."
![]()
Cdn. ⌛
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 czerwca 2022, 21:49
Dzień taty- pierwszy w czwórkę ☺️👨👩👧👦
Świętujemy dziś dzień taty w pełnym składzie. Od dwóch tygodni córeczka z nami na świecie.
Poród okazał się CC. Mimo że w poniedziałek wszystko było ok. Lekkie skurcze się pojawiały, mała była główka w dół. Tak w czwartek na kontorli wyszło że się przekręciła i była ustawiona miednicowo. Zatem była cesarka. Już dość doszłam do siebie. A moja malutka to Calineczka. Jak się urodziła miała 2740. Przybywa powoli na wadze. Trochę się martwię że za powoli. Pierwsze dni kp były bardzo ciężkie. Dokarmiam mm bo mało jej było. Byłam bliska temu że już pogodziłam się że kp nie będzie dla mnie. Ale już wychodzimy na prostą. Może coś jednak pokarmie tą piersią. Mają starszaka który też potrzebuje mamy jest ciężko to wszystko ogarnąć. Ale musimy dać radę. Dla tych małych cudów które mamy teraz w domu.
Kontrola umowiona, 13.06.
Dziekuje za krzepiace komentarze. Dzieki Wam i temu forum zawsze czuje, ze nie jestesmy z tym sami, dziekuje ❤️
Dzis mam wizyte u endokrynologa, zobaczymy co pani powie. Ufam jej w 100% i jak powie, ze mam jechac do malej jaskini na poludniu tajlandii, tam pobzykac a potem zamoczyc dupcie w blocie to dokladnie tak zrobie
17.01.2023r ->
wizyta, nerwy, stres, nowe uczucie jakim jest przeraźliwy strach...
badanie ginekologiczne -> szyjka zamknięta, śluz w porządku, nadżerki brak tutaj wszystko wygląda ładnie
badanie USG -> pani się zrelaksuje, bo ciężko będzie wykonać badanie, o tutaj jest, piękny pęcherzyk ciążowy, zrobię pani dokumentację żeby się pani w domu napatrzyła, a teraz pani tutaj zerknie.... Widzi pani tą czarną plamkę? tak. To pęcherzyk ciążowy, a tą małą białą kropeczkę w czarnej plamce? tak. To pani maleństwo.... Ciąża jak najbardziej jest wewnątrz maciczna jest to ok 4 tydzień więc wychodzi że owulacja musiała być ciut później, ale jak na razie wszystko wygląda prawidłowo, za 2 tygodnie jak się pani pojawi u mnie to już pani pokażę serduszko i maleństwo będzie już większe i wszystko będzie ładnie widać.
Pierwszy raz lekarz poświęcił mi tyle czasu ile potrzebowałam, siedziałam w gabinecie ponad godzinę, lekarz spokojnie wszystko tłumaczył, odpowiadał na wszystkie pytania i sam pytał czy chcę jeszcze o coś zapytać i czy wszystko na tym etapie jest dla mnie jasne, wytłumaczył plan działania, że na następnej wizycie jak zobaczymy serduszko założymy kartę ciąży, a że teraz mam się nie denerwować, bety i progesteronu nie robić 2 raz bo to tylko niepotrzebne nerwy i stresy, które teraz są najmniej potrzebne. Dostałam receptę na duphaston 2x1 choć wg lekarza, to progesteron wg norm laboratorium jest w normie nie jest niski więc nie powinnam się stresować, wiadomo progesteron dodatkowo nie zaszkodzi, ja będę spokojniejsza więc łykamy go sobie do następnej wizyty.
Wizytę oceniam 15/10 jestem miło zaskoczona, lekarz naprawdę z powołania z sercem na dłoni 
a my z groszkiem rośniemy i się nie stresujemy
tatuś groszka też się wzruszył widząc tą maleńką kropeczkę na zdjęciu
Byle do 31.01 
Psina też chyba coś czuje, że coś się dzieje, coś się zmienia
cały czas wchodzi mi na kolana, zrobiła się straszna przylepka i tylko do mnie, ciągnie mnie do łóżka żeby sobie poleżaczkować, na spacerach nie szaleje jak zawsze, jak świrować to tylko z mężem bo mnie zaczyna powoli unikać z szaleństwami
bestia jest mądra i chyba wie że nie jestem już sama 
Groszku! widzimy się niedługo rośnij zdrowo
16+3
Chyba będzie dziewczynka 🤭 lekarz powiedział "chyba dziewczyna ale proszę się nie nastawiać". Tak więc wiem że nic nie wiem 🫣
Następna wizyta za miesiąc tj. połówkowe. Trochę szok i dla mojego świętego spokoju lepsza opcja byłby chłopak. Mąż zawiedziony co niestety przełożyło się na moje samopoczucie. Wieczorem poleciały mi łzy bo mnie po prostu jego reakcja i mina srającego kota na pustyni totalnie rozbiła.
Skończyło się nospa bo rozbolał mnie brzuch. Mam potencjalne imię dla młodej damy ale pewnie stary powie nie... Ehhh trzeba to przeczekać. 🌩️
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 sierpnia 2022, 10:39
Dziś nie wytrzymałam i zrobiłam test
Oczywiście, nie wierzyłam w wynik pozytywny,ale nadzieja jednak jest zawsze
Wynik,oczywiście, negatywny,ale jakoś mnie to nie przejmuje
Plamień ciąg dalszy,ale to też mnie jakoś nie martwi. Czekam,aż @ zacznie się na dobre i zacznie się nowy cykl. Wierzę,że dana jest mi ciąża, trzeba tylko poczekać 
Rozczula mnie widok mojego Męża, jest taki kochany i taki troskliwy...wyściskał mnie wczoraj na powitanie..oboje mieliśmy mega długie dnie w pracy i zdążyliśmy się za sobą stęsknić
Słodycz moja,kocham Go bardzo

Przedwczoraj miałam ochotę na szarlotkę, dziś piekę
Po raz pierwszy robię też tartę 
Cieszę się też,że w końcu skontaktowałam się z moją dietetyczką,żeby wrócić do diety,bo przybrałam na wadze ostatnio bardzo, czuję się jakaś taka spuchnięta. Widzę to też po ciuchach i zdjęciach,niestety...
Zdecydowanie niecierpliwosc to nie jest pożądana cecha w żadnej sytuacji, ale w związku z odczuwalnym ciągnięciem lewej strony podbrzusza (jak w pierwszej ciąży), zaburzeniami snu(3.48 na wstanie to moj rekord... - jak w pierwszej ciąży) i w koncu okropnym (!!!) wysypem na twarzy (rowniez jak w 1 ciazy) poszlam na bete.
Beta ~32,
Prog ~38
TSH ~2 (DO ZBICIA)
Oczywiscie ucieszylam sie, ale juz bez az takich wzruszen jak za 1 razem. Tym razem staram sie byc emocjonalnie ostrozniejsza, ale nie ukrywam tego, bo w SWOIM PAMIETNIKU moge pisac co chce, a mam ochote wykrzyczec swiatu JESTEM W CIAZY!!!!
Oby to nie byl biochem...
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 czerwca 2022, 15:40
Dawno nic nie pisałam. Bałam się, że jak już coś napiszę, to cud zniknie. Zresztą cały czas nie dowierzałam, szłam na wizytę i bałam się, że usłyszę, że nic nie ma, że nie ma serduszka, potem, że nie ma już serduszka... Ech, żeby życie wyglądało jak na filmach : pozytywny test, ogłaszanie całemu światu i 9 m-cy później zdrowy maluch. Zero stresu, tylko radość.
Dla mnie to ciągły stres. Ale dopuszczam coraz więcej radości, jednak maleństwo jest już wielkości cytrynki! Słyszałam serduszko, widziałam jak macha łapkami
USG prenatalne póki co dobrze, czekam jeszcze na interpretację wyników przez genetyka .
Boję się cieszyć, rodzicom powiedziałam dopiero 2 dni temu
ale jak powiedziałam to w końcu głośno, to w końcu zaczęłam wierzyć, że dzieje się cud.
Dolegliwości nie mam prawie żadnych, tylko osłabienie i ból głowy.
Teraz gdy patrzę wstecz, to zastanawiam się skąd miałam tę siłę, dziwię się, że nie skończyłam na oddziale psychiatrycznym, bo momentami było ze mną naprawdę słabo. Poodsuwalam od siebie tyle osób, unikałam ludzi, zamknęłam się w swojej skorupie strachu i żalu.
Decyzja o zmianie kliniki to był strzał w dziesiątkę. Mam żal do gdańskiej Invicty o brak pomysłu, za to że na każdym kroku podkreślano ile mam lat (a przecież zgłosiłam się tam mając 35!), że zrobiłam tyle kosztownym badań bez sensu, że lakrz podsuwał najdroższe rozwiązania, stymulacje po stymulacji, badania genetyczne zarodków, WSZYSTKIE procedury dodatkowe do IVF (Picsi, ah, embryogen, i in.). A w Gamecie... Lekarz powiedział, że to mi zupełnie nie potrzebne, że po co mi tyle badań... I udało się! Płacąc bez dofinansowania miasta mniej niż w invikcie z dofinansowaniem... No cóż, trudno, rzucam to za siebie i skupiam się na tym co przede mna!
Wszystkim osobom, które natrafią na ten wpis życzę spełnienia marzeń. Nieustannie trzymam kciuki i naprawdę mocno wierzę, że w końcu się uda❤️
Wierzę, że kiedyś w PL wszyscy będą mieli dostęp do bezpłatnego leczenia niepłodności, że to przestanie być temat tabu, że będzie lepiej...
Oby jak najszybciej!
Ściskam mocno ❤️
Wiadomość wyedytowana przez autora 27 czerwca 2022, 14:14
Ogrom marzeń zmienił się w ostatnich latach w to jedno - dziecko.
A mi w głowie siedzi ostatnio jedno pytanie - marzenie, które wydaje się być niemożliwe do spełnienia - czy mam szansę na naturalną ciąże?
Taką, wiesz z zaskoczenia… że biegnę do rosska szybko po test, dzwonię do męża mówiąc „nie uwierzysz!”…
Jakie mam szanse na taki cud?
Skoro przez 38 cyklów starań byłam dwa razy w „udokumentowanej” ciąży (po razie z IUI i inV) a nigdy w takiej zwykłej naturalnej?
Za dużo ostatnio filozofuje, bo właściwie co mam teraz robić?
Kłujące jajniki sygnalizują, że jest szansa na owulacje i normowanie się wszystkiego.
Czekam na kolejny cykl. Pierwszy normalny od września. Bez stymulacji, leków, zastrzyków, transferów… Normalny (?)
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.