7dpt
Bylam zrobić betę i progesteron.
Czekam na wynik jak na skazanie.
Latam co 5 min siku z nerwów.
Przed chwila się popłakałam.
Wiem, że są marne szanse, że betka urosła.
Wczoraj na wieczór zrobilam test, dzisiaj rano tez, mam wrażenie, że jest cień cienia i to mocniejszy niz wczoraj chociaż na zdjęciu to nie wychodzi. Równie dobrze może to być kreska testowa po prostu.
Wiecie co? Jak w maju beta nie urosla owszem płakałam ale teraz to jak sie czuje, przez co przechodze jakie nerwy mam w sobie to jest nie do opisania
jeszcze wczoraj 2x miała taki chwilowy mega ból brzucha. Eh
4c(bez)s, 18dc, 7dpo
PRG 10,9 😒
czyli standard u mnie...
Dzisiaj w sobotę miała być wizyta. Niestety w piątek mi ją przesunęli na środę. Nie lubię takiego zaskoczenia. Chciałam zacząć brać teraz nowy progesteron, ale chyba poczekam już na nowy cykl, bo nie ma sensu sobie wszystkiego rozregulować. Bez recepty i tak nic nie zrobię. Od kolejnego zamienię Duphaston na coś co wypisze ginka.
I też będę wiedziała jak organizm zareaguje na zmianę.
Mam dostać @ 25.10 dokładnie wtedy kiedy zaszłam w ciążę z synem. Przyszedł taki sentyment, ale jak to w naszym życiu bywa, nie powinno się nastawiać na nic.
Wiem że M nie będzie, także kolejny cykl również będzie na straty. Liczyłam że będzie tym wyjątkowym ze względu właśnie na idealne pokrycie terminów.
Zostaje mi czekać na listopadowy okres i w Boże Narodzenie liczyć na cud.
Czuję się mega. Mam tyle energii, że jak wstaję po 5, to w sumie wracamy po przedszkolu do domu aż koło 18. Nigdy się tak nie czułam. Wiem że jest to spowodowane poprawą wyników. Szczególnie tych z anemii i TSH się trzyma na moim ulubionym poziomie. Niektórzy mają inne zdanie ale ja znam siebie. Szczególnie znam siebie od tych 7 lat gdzie nie mam tarczycy i ciało mi daje bardzo wyraźnie znać kiedy coś się dzieje. Przy TSH poniżej 1 jest zawsze cudownie. Ten tydzień tylko mnie w tym utwierdza. Dałam z siebie tyle (dla syna) od nie pamiętam kiedy. Nie zalegałam na narożniku bez chęci do życia jak to było do tej pory - permanentnie.
Czuję że żyję 🥰
Byle do środy. I oby bez złych wieści po USG. 🤞🏼
6dpt 3,40
7dpt 8,60
8dpt 15
10dpt 20.40
39+0
Jutro rano idę do szpitala. Za dwa dni o tej porze będę podwójną mamą... Tylko czemu zamiast ekscytacji czuję smutek i przygnębienie?! Boję się, że to wszystko mnie przerośnie. Mam nadzieję, że mój nastrój powodowany jest tylko burzą hormonów, a nie zwiastunem depresji poporodowej. Nawet nie mam komu się zwierzyć z moich obaw. Mąż powie tylko że przesadzam. Nawet nie chce mi się zaczynać tematu, a widzi że chodzę struta. Zawsze wszystko zbywa i umniejsza. A mówię tylko, że wszystko ok. Boję się, że nie dam rady, że to wszystko mnie przerośnie. A jednocześnie mam ogromne wyrzuty sumienia, bo przecież córka nie prosiła się na świat, że chciałam dwójki dzieci i to szybciej niż później. Rok płakałam, że nie mogłam zajść w ciążę z pierwszą córką, a teraz jeszcze śmiem się żalić. Po prostu się boję...
2 lata, 2 miesiące, 3 tygodnie i 6 dni razem
Mój syn, moje życie, moje szczęście. Po trudnym, bardzo trudnym początku macierzyństwa (który wysłał mnie na granice wytrzymałości fizycznej i psychicznej) nie sądziłam, że kiedykolwiek zakocham się w byciu mamą, aż tak. Syn wyciągnął na światło dzienne wszystkie moje dziecięce demony. Przypomniał nieprzepracowane tematy z dzieciństwa. Dzięki czemu zmierzyłam się z nimi i przestają być groźne. Wychowuję tworząc własny szablon, oparty na rozumieniu potrzeb i współpracy, zamiast na posłuszeństwie. To nie jest łatwa droga, ale przynosi niezwykłe efekty. Mały chłopiec potrafi coś, co czasem nawet dorosłym przychodzi z trudem - nazywanie emocji i okazanie empatii.
Kiedy zepsułam Jego okulary do zabawy spojrzał na mnie i powiedzial:
-zepsułaś okulary
-tak masz rację, zepsułam okulary, nie chciałam, przepraszam
-mama smutno?
-tak, jest mi teraz smutno
Zmarszczył się, chwilę pomyślał, po czym z miną jakby wynalazł prąd orzekł:
-psytulam!
I rzucił mi sie na szyję.
To bylo najlepsze pocieszenie w moim życiu, teraz mam ochotę psuć coś codziennie 😁😈
Aaaaa i jeszcze jedno, zamiast biedronka mówi pierdolka, co wprawia świat w jakieś dziwne zakłopotanie 😂🙈
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 października 2022, 22:14
12dpo
Raczej nic z tego. Wczoraj wieczorem bóle menstruacyjne, a dziś rano temperatura spadła na łeb na szyję. Już miałam nadzieję bo pięknie wzrosła, ale dziś już porządny spadek.
Dodatkowo PMS wjechał, mega smutek, łzy stoją same w oczach więc wiadomo że małpa za rogiem... Eh kolejny cykl w plecy, a miałam nadzieję że wizyta u gin i stwierdzona podwójna owulacja da nam podwójna szansę.
😢
2 dni... I oddamy krew do badań 🙂 Mam nadzieję, że w końcu się uda🫣
9dpt
Ja już serio nie wiem co myśleć...
Na testach wychodzi cień od czwartku, raz mocniejszy raz słabszy.
Beta 6dpt 3,40
Beta 7dpt 8,60
Beta 8dpt 15
Beta 9dpt nie mam jak sprawdzić bo to niedziela
Beta 11dpt wszystko zależy od tego wyniku.
Wedle przyrostów jeśli dobrze liczę wychodzi, że jest całkiem spoko, ale te wartości są niskie. Przeszukałam już pół forum, są zdrowe albo i ukończone ciąże z niskimi betami np. 8dpt 7,4 ..
W życiu bym nie pomyślała, że spotka mbie coś takiego.. bo wiecie albo ciąża albo brak ciąży. Konkrety lubię a nie takie zawieszenie ..
Też się zastanawiam co jeśli jutro beta
1.) Nie urośnie
2.) Urośnie za mało
3.) Spadnie
Rozumiem, że będzie to ciąża biochemiczna i nastąpi poronienie?
Czy to ma jakieś konsekwencje na tak wczesnym etapie ciąży? Bo tak, jestem w ciąży, a przynajmniej wierzę w to z całych sił.
Czy można od razu podejść do kolejnej procedury?
Czy będę wiedziała, że poronię? Czy tylko wartości bety będą o tym świadczyły?
Ahhh..okropny mętlik w głowie i naprawdę nie wiem co myśleć..
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 października 2022, 10:04
Cześć wam
Sory że piszę tak późno ale boje się grudnia .. właśnie w tym miesiącu mam iść do szpitala się położyć... od września nie mam miesiączki... jedynie lekkie brązowe plamienie miałam przez 3 dni i to wszystko.. owulacji także nie mam ..nie bola mnie jajniki .. bardzo się boję że to początek czegoś złego...
17cs 10dc
Już jest lepiej. Wzięłam się w garść i wiem, że muszę walczyć 🙂
Byłam dzisiaj na monitoringu przed trzecią IUI. Znowu przyjęła mnie początkująca lekarka, bo moja doktor jest na urlopie.
Zapytałam o te plamienia od 6dpo. To jest takie dziwne. Jak się nie starałam to nigdy nie miałam żadnych plamień. Przypadek? Sama nie wiem..
Potwierdziła, że mój progesteron w fazie lutealnej był zbadany dwa razy i zawsze był powyżej 10.
Po przyjmowaniu cyclogestu w ostatnim cyklu wynosił 13.
Powiedziała, że nie umie mi odpowiedzieć na pytanie czemu tak się dzieje, czasem tak jest. Mogło to też być bardzo wczesne poronienie (w co wątpię bo testy były białe nawet przy spóźnionej 1 dzień miesiączce i negatywna beta).
No chyba że jest opcja, że organizm odrzuca zarodek przy próbie implantacji i stąd te plamienia?
Mam teraz brać w drugiej fazie cyklu cyclogest profilaktycznie. Niby nie zaszkodzi.
Ostatnio zauważyłam, że mój stosunek LH (5,93) do FSH (3,16) to 1,87. Zapytałam - stwierdziła, że to dobrze (???), gorzej jakby był poniżej 1. To ja już głupia jestem. Myślałam właśnie, że powinien wynosić około 1? Skoro nikt nie zwrócił do tej pory na to uwagi, to chyba uważają, że nie ma się czym przejmować?
Powiedziałam jej też, że byłam u endokrynologa z moim wynikiem HOMA-IR 1,8 i będą musieli mnie jeszcze raz kłuć przez to, że w klinice nie zrobili mi trzypunktowego badania insuliny. Trochę się zmieszała, ale stwierdziła że w tej klinice to standard i sama glukoza + insulina naczczo im wystarcza. Mhmm..
Co do immunologii to nawet nie chciało mi się z nią poruszać tego tematu, bo jak jej wspomniałam o komórkach NK i kirach to miała minę, jakbym jej właśnie opowiadała historię powstania wszechświata 😉 Nie ma co, trzeba robić specjalizację, kilka z was dołączy i otworzymy najlepszą klinikę w Polsce, niech się uczą od nas 🤷🏼♀️
Endometrium ma 6 mm (toż to czyste zaproszenie do dzisiejszego 🍷), 2 pęcherzyki po prawej stronie 10 mm, więc jeszcze trochę za wcześnie, żeby coś więcej powiedzieć i musimy powtórzyć usg w czwartek, żeby wyznaczyć datę inseminacji. No cóż, zrobimy ją, nadzieje mam co prawda żadne, ale przynajmniej nikt nie powie, że nie spróbowaliśmy.
26dc 11dpo wczorajszy test 25 negatywny, i dzisiejszy również
nie czuje sie ciążowo, czuje sie przygnębiona tą presją, którą sama sobie narzuciłam. Postaram sie wytrzymać do terminu @ ze zrobieniem zastepnego testu, no chyba że wcześniej pojawi się plamienie.
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 października 2022, 10:57
11dpt beta 16
Juz po wszystkim.
Trzymajcie kciuki aby byla zgoda na transfer w następnym cyklu
Jestem już po wizycie.
1. Metformaxu nie odstawia się przynajmniej do 12tc.
2. Bromocornu tez nie trzeba odstawiać.
3. Przyrosty były ok ale były bardzo niskie wartości od samego początku.
4. Czekamy na nowy cykl który odpuszczamy, mam się pojawić między 16 a 20dc.
5. Oficjalnie tego nie powiedział lecz dal do zrozumienia, że też będę podchodziła na Zoladexie.
No i to tyle 
24.10.2022, godz. 11.16
Przywitaliśmy Hanię na świecie 🥰
Emocje? Radość, wzruszenie, miłość. Co tu dużo mówić, jestem bardzo szczęśliwa. Negatywne myśli odeszły wraz z chwilą, gdy ujrzałam tę małą, piękną istotkę. 10/10 pkt, 55 cm i 3,230 kg 💪 jaka jest? Przede wszystkim inna niż Blanka, a byłam przekonana, że będą to klony. Mówię na nią szefowa, bo widać, że będzie to charakterna dziewczyna.
Ledwo widzę na oczy ale chcę podsumować ten dzień. Najpierw była wycieczka do Łodzi do Paśnika. Nie mam czasowo samochodu więc pociągiem. W sumie spoko bo bez zmęczenia i nerwów na odcinku do Strykowa.
Mam takie mieszane uczucia, może dlatego, że w temat immunologii się nie wgłębiałam i nie za wiele z tego rozumiem. To, że zaszłam już w ciąże to dobry znak. Natomiast na to, że jej nie utrzymałam i patrząc na moje rozjechane cytokiny (stare wyniki i nieaktualne ale coś na rzeczy musi być) ma kilka hipotez. Nie powtórzę dokładnie, bo za szybko i za dużo informacji na raz. Ale TNF alfa za wysoki, interelukina chroniąca zarodek za nisko, interleukina atakująca zarodek za wysoko. Powiedział też, że być może mój układ odpornościowy jest za mocny i traktuje zarodek jako "obcego".
Mam zrobić kilka badań, ale to dopiero po laparoskopii i to w cyklu następującym po. Wtedy te wyniki będą miarodajne. Także dobrze, że dostałam się do niego szybciej bo to nie jest hop siup.
Badania, które muszę zrobić: ANA 3 (antygeny jądrowe), test IMK, test limfocytotoksyczny i allo MLR (to z mężem). I tyle. Reszta "szkoda krwi i szkoda pieniędzy". Jutro będę czytać co to za badania. Póki co w pociagu doszłam do tego, że allo MLR chroni zarodek i jak jest za nisko (poniżej 40%) to jest problem. I że się tego nie leczy lekami tylko szczepieniami limfocytami. Na szybko przeczytałam też, że szczepienia w USA są zakazane. No więc nie wiem, nie będę rozkminiać i się martwić na zapas.
Plan jest taki (zrobiłam go już wracając w telefonie):
a. Ja
1. Leki: metformina, letrox, acard
2. Suplementy (zgodnie z rozpiską od mojej dietetyk bazującej na zaleceniach Jerzak) - pod linijkę. Nie odstawiam na razie koenzymu Q10
3. Medicover: zdobyć skierowanie w ramach pakietu na prolaktynę, kwas foliowy, TSH, homocysteinę, B12m wit D i ferrytynę - początek listopada
4. Badania przed operacyjne w szpitalu- 9.11
5. Anestazjolog w szpitalu - 10.11
6. Zrobić cytologię i USG piersi - też w Medicover
7. Regularne treningi: siłownia 3 x tyg, joga 2 x tyg, jakieś cardio (bieganie, rower) 3 x tyg - do 20.11
8. 21 -22. szpital & laparoskopia
9. Dieta niski IG, eliminacja nabiału w 100%, eliminacja glutenu w 90% - cały czas
10. Badania od Paśnika w Salve Medica - pierwsza połowa grudnia
11. Konsultacja tele z Paśnikiem - początek stycznia
12. Dbać o SEN !!!!!! (może kupić okulary blokujące światło niebieskie bo nie jestem w stanie odkładać telefonu, tv, kompa o 19:00 i jak mnich czytać książkę do 22:00)
b. M
1. Badania krwi i krzywa cukrowa w Lux Med - początek listopada
2. Badanie nasienia w Fertimedica - początek listopada
3. Zagonić go na siłownię
4. Dbać o jego lepszą dietę (ograniczenie piwska, więcej zup, ciemny chleb).
Chcę też wrócić do akupunktury lub spróbować refleksologii. Kiedyś regularnie chodziłam na akupunkturę i było to dla mnie cudowne i relaksujące. A spokojna głowa to połowa sukcesu w problemach z płodnością.
Jedzenie dzisiaj - super, zero syfu mimo podróży, jajko, kasza, zupa pomidorowa z makaronem ryżowym, marchewka z masłem orzechowyn, grahamka z szynką i oliwkami, odżywka białkowa z bananem i masłem orzechowym (nie jest to supew zdrowe ale to taki mój ulubionyu grzeszek po treningu).
Suple - wszystko wzięte.
Woda - ponad 3 l.
Sen - 7,5 h, Garmin mówi, że jakość świetna.
Kroki - 15 tys.
Trening siłowy - był 
Dobranoc!
Ciąg dalszy 12 dc...
Wczoraj wieczorem wzięło nas na seksy 💗 (wiecie, kupiliśmy ten wkład kominkowy... nie bardzo można opijać, to trzeba było jakoś inaczej "oblać" 🤣). O masakra... No ja nie pamiętam, żebym kiedykolwiek była tak sucha... 😮 To było bardzooo dziwne. I niestety, niekoniecznie miłe.
Dziwne, bo parę godzin wcześniej na papierze pojawił się śluz - piękny, rozciągliwy, przypominający kurze białko... W środku jakby go nie było, ale miałam wrażenie, że robi się wilgotniej... A tu później w łóżku taka niespodzianka...
Ehh... Moje własne ciało robi mnie w konia... 😅
19.05...4:35... 💔 Mój świat zmienił się nie do poznania. Od tego dnia dowiedziałam się, co znaczy żyć w nicości, w tym dniu ostatni raz przytuliłam moje marzenie. W tym dniu ostatni raz miałam na ręce moją najwspanialsza córeczkę 💔 gdy przypominam sobie ten dzień, serce pęka mi na kawałki dokładnie tak samo jak 7 lat temu. Pamiętam każdą minutę, sekundę choć czasami chciałabym tego nie pamiętać. Nie pamiętać tego, co zrobił mi personel szpitalny. Dla nich to tylko kolejne dziecko, dla mnie całe moje życie, mój świat. Od 7 lat próbuje budować swoje życie na nowo. Od 7 lat staram się po prostu "żyć". Dzięki Bartusiowi jest lżej, lepiej,ale to nie znaczy, że ktokolwiek jest mi w stanie wypełnić tę pustkę, pustkę która co jakiś czas dogłębnie o sobie przypomina , a jednocześnie pokazuje jak kruche jest życie, jak wiele czynników nie zależy od nas.
Serce Matki nigdy nie zapomina 💔
33dc
Cały czas brzuch boli jak na okres a ta małpa nie przychodzi. Jeszcze mam chyba jakąś jelitówkę... zwariuję..
Dziś mam gorszy dzień. Ogromny smutek, łzy się pchają ku wyjściu. Boli. Kurewsko boli.
Niepłodność do suka. Zimna suka.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.