Dziś 32 DC @ nadal nie ma więc zrobiłam test. I jest widoczna druga kreska. Nie cien a normalna kreska. Dla pewności jutro pojadę na betę.

https://m.fotosik.pl/zdjecie/582f2a12d042a5c6

Aagonia Poronilam 13 listopada 2022, 18:48

Czy orgalutron przeciwko zbyt wczesnej owulacji jest skuteczny? Stosowałyście moze

Lia. Nasze największe marzenie (spełnione! 🩵) 31 października 2022, 10:38

17 cs 13dc
27 października - czwartek. Usg. Pęcherzyk po prawej stronie 15 mm i wyniki krwi wskazują, że jeszcze za wcześnie na owulację. Przesuwamy IUI z piątku na poniedziałek.

17cs 17dc
31 października
Poranna wizyta w klinice. Endometrium 12,5 mm, pęcherzyk po prawej stronie 22 mm. Czekamy na wyniki krwi, mam zadzwonić za pół godziny i prawdopodobnie zaraz będę musiała wziąć ovitrelle, a pod wieczór startujemy z trzecią IUI.
Moja doktor wróciła po dłuższym urlopie. Zobaczyła w systemie, że dużo się działo.
Pierwsze jej słowa: a kto to pani zlecił tę krzywą cukrową? Przecież to się bada, jak są jakieś objawy. Pani nie ma objawów. HOMA-IR wyszło w porządku, więc proszę się nie martwić i nie szukać tutaj przyczyn. W leczeniu niepłodności nie do końca chodzi o to żeby eliminować wszystkie czynniki. Jak nie ma objawów, nie zlecamy badań. To samo z immunologią. Rozumiem że chce pani szybko poznać przyczynę i osiągnąć cel, ale proszę mi uwierzyć... w 20-25% przypadków nigdy nie znajdziemy powodu niepowodzeń. Mogą to być jakieś wady w budowie komórek, a współczesna medycyna nie jest jeszcze w stanie tego leczyć. Immunologiczne przyczyny to ekstremalna rzadkość. Poza tym nie ma aktualnie żadnej bezpiecznej metody na leczenie problemów immunologicznych. Co pani to da, jak sobie pani porobi badania, skoro i tak nie ma na to leku. Proszę pod żadnym pozorem nie rozpoczynać żadnej terapii w tym kierunku, wszystko to na razie eksperymenty, a leczenie może mieć bardzo nieprzyjemne skutki dla zdrowia. Proponuję zapoznać się ze sprawdzonymi badaniami, a nie szukać informacji w internecie. W takich przypadkach jak państwa - półtora roku starań, nieudane inseminacje, zalecamy in vitro. Ono jest też w stanie pomóc, gdy nie znamy przyczyny niepłodności.

Wdech, wydech.

Edit 14:47
Jesteśmy już po. Szybko poszło. Mąż miał przyjechać do kliniki jak najszybciej może, a ja 2 godziny po nim. Nie potrzebowałam wstrzykiwać ovitrelle, widocznie z badań krwi wyszło, że pęcherzyk zaraz sam powinien pęknąć. Tak też czułam, od kilku dni miałam wrażenie jakbym nosiła po prawej stronie małą, twardą piłeczkę, a dziś w nocy ból wyjątkowo się nasilił. Testy owulacyjne pozytywne, śluz bardzo przejrzysty i rozciągliwy na całą rozpiętość palców. Dawno takiego nie widziałam.
W sumie dobrze, że obyło się bez ovitrelle, przynajmniej nie będzie złudnych drugich kresek na testach.

Nasienie lepsze niż ostatnio - po obróbce:
objętość 0,35 ml
koncentracja 94 mln/mL
łączna ilość 32,9 mln
WHO A 5%
WHO B 92%
31,9 mln plemników gotowych do podania

W tym miesiącu pozwoliliśmy sobie na drinki i częste jedzenie na mieście. Choć muszę przyznać, że nie pamiętam kiedy ostatni raz jadłam słodycze czy biały chleb. Ale mężowi nie potrafię odmówić. Czasem skomentuję, jak sięga po batonika (dziwię się że nie odechciewa mu się jeść od mojego spojrzenia 😜), ale ogólnie nie umiem go gonić jak wraca zmęczony z pracy.

Emocje: żadne. Biorę to na chłodno. Pojechałam, wróciłam. Chwilkę się położę i zaraz wracam do pracy.


Wiadomość wyedytowana przez autora 31 października 2022, 15:10

Kil Home Made Kazoku~ 31 października 2022, 15:01

Kilka dni temu odwiedziła mnie na chwilę przyjaciółka (też się biedna stara tak jak i my) i śmieje się, że fajną wróżbę mi zrobi - z obrączki na włosku wróżyła mi ile (czy w ogóle xD) i jakiej płci będę miała dzieci xD Nie wierzę w takie rzeczy - ale mimo wszystko jak miło było usłyszeć, że najpierw będzie chłopczyk (mój mały Ignaś <3) a później dziewczynka (tak, dla dziewczynki nie mam imienia xDD i to nie dlatego, że dziewczynki nie chce! Chcę obojętnie które - po prostu imię kobiece jakoś trudniej mi przychodzi wybrać... dla chłopca mam 2!xD)

Tak samo na pielgrzymce jak jedna babeczka (pediatra) podeszła po drodze krzyżowej i powiedziała mi, że poczuła w jej trakcie, że niedługo będziemy w ciąży =) to była końcówka sierpnia - ale siły dodaje mi i dodawać będzie pewnie do końca roku xD

Sheelie Moje życie 30 stycznia 2023, 10:49

Cześć!

Nie wiem co o tym myśleć mam czasami bóle miesiączkowe ale dziwne bo bez promieniowania na kręgosłup. A zawsze mi promieniował bol tak samo jeśli chodzi o piersi ..gdy dotknę ich sutków to pobolewają mnie .. nie wiem co o tym myśleć... czy będę miała miesiączkę czy jednak ciąża .. mam neutralne myśli nie nastawiam się... sle cały czas nie daje mi spokoju ten ból co opisywałam w poprzednim wpisie. Tak więc koniec luteiny 1 lutego a testy będę robila 2 lutego rano 🍀🍀🍀🤞🤞🤞

Hmmm nie wiem co myśleć dziś mam 26 dzień cyklu i 10 dni po OVITRELU z ciekawości zrobiłam test... Tak wiem za wcześnie ale kupiłam jakiś czas temu super czuły i koło południa zrobiłam go a po chwiluni pojawił się bladzioch. czy to jest coś konkretnego czy OVITREL hmmm?? Zobaczymy za kilka dni o ile wytrzymam z testowaniem. A jak coś to wybiorę się na krew.


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 listopada 2022, 21:17

Bum bum 🧨🧨

Jutro pierwsza IUI 🚼🚼🚼
16.11 godz 14:30 🥚

Hej Dziewczyny!

Dzisiejszy dzień zapowiadał się fajnie. W pracy było okej, po pracy pojechaliśmy do Płocka na badanie nasienia. Czekamy na wyniki, ale ze względu na to, że jutro jest święto, to musimy czekać na środę.
W niedzielę mieliśmy sesje zdjęciową, taka na luzie. Kiedyś chciałam ją wykorzystać jako sesje brzuszkową, niestety się nie udało... Wiec stwierdziłam, że biorę męża pod pachę i idziemy sobie zrobić sesję "od tak". Wyszła bardzo fajnie, jesienny klimat. Tu muszę dodać, że zawsze byłam i jestem "pierdo*nięta" na punkcie swojej wagi, figury. Ostatnio z 49 przytylam na 52 kg. Ja oczywiście widzę ogromną różnice, ale staram się pokonywać te moje demony ze względu na to, żeby nie być zbyt chudą na ciążę. Na sesję założyłam obcisłą sukienkę. Po tym jak opublikowałam jedno zajawkowe zdjęcie, kumpela wysłała mi screen jak inna dziewczyna, z którą kiedyś pracowałyśmy pyta się jej czy wiedziała, że ja jestem w ciąży. Spytana dlaczego tak myśli, powiedziała "tak wygląda". Ja pierdo*le... Nie dość, że człowiek ma zaburzenia odżywiania, chce z tego jakoś wyjść, z tym walczyć, to jeszcze ludzi coś takiego napiszą... Jeszcze dodać do tego cały pierwotny zamysł sesji... Płakałam, oczywiście że tak... Usunęłam to zdjęcie i zamykam się znowu w sobie... Pewnie zaczną się powownie wyrzuty sumienia związane z jedzeniem i omijanie niektórych posiłków...

Moje trzy cudowne, małe Szczęścia mają już zrobiony grobik na jutro. M z rana zawiezie chryzantemki i latarenkę i będzie pięknie ❤
Mam tylko nadzieję że nikt mi do jutra nie ukradnie wiązanki ani latarenki z motylkami, a niestety juz nie raz przyszłam i było pusto :(
Bartulek na cmentarzu tak pięknie opowiadał dzisiaj jak sprzątałam że w myślach się zastanawiałam czy nie rozmawia z siostrzyczkami:) teraz już mały śpi a ja nadal nie dowierzam, że on jest...że śpi obok mnie, że żyje...miałam takie wielkie szczęście, że prof B była w odpowiednim momencie, w odpowiednim miejscu...że zgodziła się mnie poprowadzić i dała nadzieję..nigdy jej tego nie zapomnę i zawsze będę jej przeogromnie wdzięczna...

Kochane zapalam światełko dla każdego naszego Aniołka...nieważne czy straconego na początku ciąży, w połowie, pod koniec czy po porodzie..bo serce matki zawsze pamięta ❤ 🕯🕯🕯

Kaśik 🍀 długoooo... terminowa 🍀 15 października 2022, 10:16

Dziś 15.10 - dzień, który niesie dużo emocji

02.2021 - „Franio” 👼
05.2022 - Matylda 👼

Ale dziś jest jakby lżej - wczoraj po dwóch tyg. dostaliśmy wiadomość o wynikach badań genetycznych - zaroduś zdrowy 🥳 będzie transfer.

Wiem, ze to dopiero kolejny krok w tej długiej drodze, ale chcę iść w dobrą stronę ♥️

Kruszynko, jeszcze chwilka i się spotkamy 🙏


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 listopada 2022, 00:08

11 cs.
Od wczoraj rozpoczął się 11 miesiąc starań o spełnienie największego marzenia. 🐒 przyszła nieproszona, o jeden dzień szybciej niż zwykle jakby nie mogła doczekać się ponownej wizyty.

10 miesięcy walki za mną. Za Nami.
Mąż próbuje rozładowywać presje rodzicielstwa i udaje, że przecież nic takiego się nie stało ale ja wiem jak bardzo zależy mu na dziecku. Z resztą czasami też przypadkiem wygada się i utwierdza mnie w przekonaniu, że czeka na II kreski tak samo mocno jak ja.

A ja? Czuję się zmęczona tym wszystkim. Czuję się pokrzywdzona, gorsza, niekompletna. Dzisiaj na cmentarzach widziałam odwiedzające groby rodziny z małymi dziećmi i walczyłam ze łzami. Mam wrażenie, że rodzicielstwo to jakaś gra, w której kompletnie nie rozumiem zasad. Coraz bliżej do przeoczenia tej "magicznej granicy" 12 miesięcy starań.. Chyba przestaje wierzyć, że Nam się uda.

W tym miesiącu wizyta w klinice. Już się jej nie boję, raczej chce mieć to już za sobą. Mam zamiar skupić się na drożności i badaniu nasienia.

Losie, skąd brać siłę 🙏🏻🤷🏻‍♀️

Zosis Pamiętnik starań Zosi 30 grudnia 2022, 19:06

20 dc, 4-5 dpo
Złego samopoczucia ciąg dalszy. Dzisiaj głowa już tak nie boli, ale... Jak w południe zrobiło mi się słabo to myślałam, że zemdleję. Nie byłam w stanie sama wrócić autem z pracy. Poprosiłam Asystenkę o podwózkę i wyszłam wcześniej mimo nawału pracy. Musiałam się położyć. Jutro odrobię, trudno.

Ja wierzę, że to oznacza pierwsze objawy ciąży. Wierzę, że jestem w ciąży. Wierzę, że to nasz cud. Wierzę, że Kropek się instaluje. Wierzę w nasze szczęście.

W tym cyklu jestem dziwnie spokojna. Wierzę, że to dobry znak. Chociaż na test ciążowy jest jeszcze o wiele za wcześnie. A i jakoś nie mam tym razem takiego ciśnienia na sikanie na ten patyk...

Będzie dobrze!

Zaczął się listopad...
Wszystkich Świętych było w nim zawsze, ale jakby takie "nie moje". W większości odwiedzalam groby bliskich osób, których tak naprawdę nigdy nie poznałam, np dziadków...
2 lata temu bylam jeszcze w ciąży, żyłam w przekonaniu że za niecałe 3 miesiące będę mieć w domu moja mała córeczkę... marzenie o żywym dziecku prysło w jednej chwili kilka dni...
Rok temu stanelam nad Twoim grobem z trwającym we mnie poczuciu beznadziejnosci, pustki... Tak bardzo chciałam wierzyć, że rok później stanę koło Ciebie z żywym dzieckiem...
Dzisiaj mimo ze nadal czuje pustkę, która zostanie ze mną już na zawsze było trochę łatwiej, kiedy mogliśmy stanąć koło Ciebie już we trójkę... on jest jeszcze taki malutki, ze nie będzie tego pamiętał, ale jak tylko będzie w stanie zrozumieć, powiem mu wszystko ... za jakiś czas sam do Ciebie przyjdzie...
Mimo że brakuje mi czasu zeby byc u Ciebie tak często jakbym chciała, pamiętam i kocham Cię córeczko 🕯i nigdy zapomnę...
To już 2 lata, a ja czasami myślę że to było wczoraj... czasami patrzę na młodego i nie wierzę, że po tym wszystkim mam żywe dziecko w domu...

Kil Home Made Kazoku~ 2 listopada 2022, 13:42

Znowu mnie zgrzali w pracy... Ogólnie wychodzę z założenia, że za mało mi płacą żeby się przejmować.
4038726.jpg
Ale mimo wszystko wnerwia mnie to wszystko czasami.

W końcu zrobiłam i dostałam wyniki LH/FSH wynik niestety nie jest najlepszy, a do wizyty u nowego gin zostało trochę czasu... 19.11. zostaje czekać i pić fertistim do tego czasu.
Byłam na "telekonsultacji" z endo i przepisała mi euthyrox n 25 1 x dziennie. Może chociaż moje ciągłe zmęczenie, senność, uczucie zimna odejdą w niepamięć?xD Albo chociaż będą mniejsze... Może też w końcu wrócę do swojej wagi w której się najlepiej czułam...? Miałam dzisiaj w związku z tym iść na siłownię (sama bo K. źle się czuje), ale po pracy do kościoła idziemy - zapomniałam. Może jak dzisiaj skończą mi się plamienia to jutro na basen skoczymy? Oby. Muszę zacząć się ruszać... 16.11 znowu diabetolog - ciekawe czy faktycznie z moimi wynikami stwierdzi IO. Wtedy zmiana diety też się będzie szykowała... Jak ja przeżyję bez sushi? Nie przeżyję - będę po prostu cheatować co jakiś czas... Narazie nie potrafię sobie wyobrazić, żeby lekarz stwierdził, że mam ograniczyć jedzenie (w sensie wyeliminować "szkodliwe").
Dobrze, że w domu wtulę się w ramiona K. - dokończymy 1 część Harrego Pottera (oglądamy co roku w okresie Bożonarodzeniowym), oby tylko nie wrócił z pracy z takim humorem jak ja xD

0 dzień 14 cyklu starań

Fujara ze mnie, namiętnie oszukuje rozpoczęcie okresu progesteronem, żeby przesunąć nowy cykl o 1 dzień 😂😂😂🤦🏼‍♀️

Mam plamienie dziś, ale na okres to jeszcze nie wyglada wiec może się uda i nadejdzie jednak jutro. Tak mnie ratuje ten jeden dzień, ze hej!

Nowy cykl ma być z inseminacja ♥️

Nowe rzeczy… trochę jest ekscytacja, trochę nadzieja, a trochę stres czy przez to wolne 11-13.11 w klinice uda się to wszystko ładnie zgrać w czasie. 🫣

🤞🏻🤞🏻🤞🏻

26+6 (92 dni do porodu)

Jestem już po krzywej - brak cukrzycy ciążowej. ☺️ Pomimo w miarę aktywnego stylu życia, spacerów, treningów 2x w tygodniu waga rośnie w dość szybkim tempie. I w sumie powoli już mam to w nosie, bede się martwić tym po porodzie. 😆 Zapisałam nas na sesję zdjęciową (400 zł za 10 zdjęć) na początek grudnia, muszę jeszcze umówić makijaż 💄 🙂

Chodzę też na szkole rodzenia, jest fajnie, położna jest bardzo sympatyczna i wesoła 😊 19 listopada będziemy mieć spacer po porodówce 😆

Ciąża jest dla mnie cudownym czasem, praktycznie brak dolegliwości (wczoraj jak na złość przy znajomych bardzo bolal mnie brzuch ale wcześniej zjadłam paczkę cukierków więc to pewnie dlatego), 2 trymestr zdecydowanie na plus a już za 8 dni zacznę 3!! 😲 Cudowny jest ten rok, jestem na maksa szczęśliwa, nawet jak coś mnie zdenerwuje to bardzo szybko złość mija.

Z małą widziałam się w poniedziałek 31 października. Mamy piękne zdjęcia usg, niestety młoda w dalszym ciągu się nie obróciła. Ruchy są od pewnego czasu zdecydowanie mocniejsze i częstsze. 🥰

Już nie mogę się doczekać tej małej dziewczynki, chciałabym mieć ja już przy sobie 😁

Dziękuję dziewczyny za kciuki, wszystkie miłe słowa.
Niestety nasz Dzidziuś nie dał rady się utrzymać. Tak bardzo w niego wierzyłam, ale wiem, że to nie jego wina, po prostu nie miał do tego warunków 😭
Beta hcg negatywna, poniżej 5 (nie podają dokładnych wyników). Tyle się dowiedziałam. Wg kliniki nic się nie zadziało. Ale dla mnie tak.. Tak bardzo wierzyłam w tę Dzidzię, że jest silna, a ja zrobię wszystko żeby jej pomóc...
Któraś z Was pisała kiedyś, że najważniejsze to znaleźć dobrego lekarza. I również dzięki którejś z Was na takiego trafiłam.. Pani Doktor, kiedy tylko się dowiedziała o pozytywnym teście, kazała mi leżeć, brać leki i przyjechać na usg w czasie jej przerwy. Że wciśnie mnie między pacjentkami i może uratujemy tę ciążę. Powiedziałam, że ta kreska jest bardzo słaba, ale ona stwierdziła, że najważniejsze, że jest. I że udało jej się pomóc niejednej dziewczynie, kiedy krwawiła nawet żywą krwią. Widzę, że liczy się dla niej człowiek, i walczy o każde życie, nie ważne jak małe. Po tej jednej wizycie czuję się dobrze, spokojnie, a na dodatek ta ciąża po wdrożeniu leków.. W ogóle się jej nie spodziewałam, myślałam, że mój organizm będzie potrzebował wielu miesięcy na przygotowanie się. Jestem pewna, że to dzięki pani doktor choć przez chwilę zobaczyłam ten promyczek nadziei. Co prawda nie na długo, ale ile mogą zdziałać leki brane od połowy cyklu.. Gdyby się udało to byłby cud.
Jak może niektóre z Was wiedzą nie mieszkam w Polsce, chodzę tu do kliniki z najlepszymi opiniami (przepisałam się z innej kliniki, w której było jeszcze gorzej) i czuję się tu totalnie do dupy. Doktor w ogóle mnie nie rozumie, wciska in vitro, nie zechciała nawet zauważyć co mi dolega. Na badania które zrobiłam dodatkowo krzywo spojrzała i jeszcze wyrzuciła mi, że nie wie kto mi to zlecił. Krzywej cukrowej mi żałuje, biorąc za to tyle pieniędzy.. Badania, które jest must have dla starających się o dziecko.. Ale wydaje mi się, że w Polsce leczenie niepłodności jest dużo bardziej rozwinięte. Tu patrzą na mnie wielkimi oczami, jak mówię o czymś, co wybiega poza ich schemat. Próbowałam się dostać tutaj do 6 immunologów i nawet ze skierowaniem nikt mnie nie przyjął. Dziewczyny, jeśli jeszcze Wam się nie udało to powiem Wam to samo co już tu wspomniane, znajdźcie dobrego lekarza, który zna się na rzeczy. U nas 17 cykli, w tym 2 ciąże biochemiczne. Plamienia przed okresem, poza tym wszystko super. Kurde, przez tak długi czas musiałoby dojść do zapłodnienia, prawda? Może warto poszukać przyczyny, dlaczego zarodek się nie zagnieżdża? Ale wg mojej kliniki in vitro to lek na całe zło.. Ale zostanę tu jeszcze, gdzieś muszę chodzić na monitoring..
Pani immunolog, po zebraniu wywiadu o chorobach w rodzinie, podejrzewa u mnie problem z krzepliwością krwi. Powiedziała, że zarodek w takich warunkach nie ma szans na zagnieżdżenie. Dowiedziałam się też, że mam insulinooporność (a to badanie krzywej cukrowej było przecież tak "niepotrzebne") i niedomogę lutealną. Stąd te plamienia, których nikt w wielkiej klinice za granicą nie umiał wytłumaczyć!! Progesteron w 2 fazie cyklu o wyniku 10 to śmiech na sali w moim wieku. To wcale nie dużo. A uwaga, wczoraj (chwilkę po zrobieniu testu z 2 kreską) pobrano mi krew by oznaczyć hcg i mój poziom progesteronu wynosił całe 3,3. W takich warunkach żaden zarodek nie ma szansy przetrwać..
Dowiedziałam się jeszcze ze moje jajniki wyglądają na policystyczne, ale muszę dopytać o co chodzi, bo oprócz trądziku nie mam żadnych objawów. Tak, tego też nikt nie zauważył.
Wg doktor nasienie jest w porządku, ale chce poszukać przyczyny niskiego testosteronu. Bo może to jest powód obniżonej ruchliwości. Jak fajnie, że ktoś szuka przyczyny, a nie drogi na skróty..
Jutro mam rozmowę (doktor chce mnie przyjąć nawet jeśli się nie udało), omówimy wyniki badań i popatrzymy co dalej. Ale wydaje się, że p. doktor ma na nas plan, i mam przeczucie, że nie jesteśmy żadnym nadzwyczajnym przypadkiem w jej karierze.. też mamy prawo zajść naturalnie w ciążę i ją utrzymać!!
Teraz leżę w wannie i czekam na rozkręcenie okresu. Z godzinę temu się zaczął. Spóźnił się prawie 3 dni. 3 testy ciążowe różnych firm z lekką kreską. Totalny brak bólu piersi (nadal nie zaczęły boleć) - taką sytuację miałam tylko podczas pierwszej ciąży biochemicznej. Boję się tego okresu. I ogólnie dziś jestem strasznie przybita. Odczułam, że straciłam coś bardzo ważnego. Ale nie pozostaje nic innego, jak zaufać mądrej osobie, dalej się leczyć i czekać...
Wysyłam Wam dużo całusów i nie obiecuję, że będę tu często zaglądać. Zauważyłam, że taka przerwa od forum dobrze mi zrobiła. Ale zobaczymy, może zmienię zdanie. A jeśli cokolwiek więcej się dowiem, to na pewno napiszę chociażby po to, aby dać Wam jakąś podpowiedź - może akurat którejś z Was to pomoże.


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 listopada 2022, 18:59

Dziś odebrałam wynik bety i jest 316 ❤️❤️❤️ czyli w moim przypadku tylko podwójna dawka ovitrele działa cuda i aromek ❤️❤️❤️

Jestem po wizycie. Zdecydowaliśmy z lekarzem, ze w tym cyklu monitoring a jeżeli by się nie udało to stymulacja owulacji lametta. Mysle, ze można próbować.. jak jechałam do lekarza to przypomniało mi się jak jeździłam oglądać Synusia na usg 😍 czuje coś tam po kościach, ze może być tym razem jakoś szybciej No oby..

Hej Dziewczyny!

Jestem po wizycie. Według zaleceń staraliśmy się od czwartku do wczoraj włącznie 😅 Pani Doktor nie mogła dostrzec ciałka żółtego, ale jest za to resztka płynu w zatoce Douglasa. Czyli owulacja była 🤞 Okresu "powinnam" postać jakoś między 24 a 28.12 (oby nie 😅).
Gdy jednak się pokaże, mam zgłosić się i wtedy umówimy się na wizytę w celu oceny owulacji 👍
Mam nadzieję 🤞🤞🤞

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)