Indeks SDF 39%.
Bardzo niski potencjał plemników do zapłodnienia. Także tak. Odczytałam wyniki o 16:00 i do tego czasu przewertowałam już 2 wątki na ovu w temacie. W głowie mam mętlik. Część osób pisze, że lekami, dietą i suplami da się do poprawić. Może żylaki? Na nogach M ma. Androlog? In Vitro bez złudzeń, że bez tego się nie obejdzie?
Rozbolała mnie głowa no ale cóż, jak to napisałam Mężowi - najważniejsza jest diagnoza. Jak nie znasz źródła problemu to go nie rozwiążesz.
Szukam teraz dobrego androloga. Przewijają mi się nazwiska Wolki, Maksym i Dziadecki.

EDIT: Zapisałam nas na 30/11 do dr Dziadeckiego w Ferti. Pierwszy wolny termin, nie ma co zwlekać.


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 listopada 2022, 18:56

Kil Home Made Kazoku~ 17 listopada 2022, 13:17

Byłam wczoraj u diabetologa - ale zanim ten dzień nastał, na zapas nawpierdzielałam się słodkiego xD Na śniadanie codziennie od kilku dni był croissant z czekoladą z biedronki (mniam pycha!) jakieś cukierki podjadałam w pracy xD Deserek czy coś po pracy po obiadku? Dlaczego nie xD
Tak wiem... Brzmię jak dziecko xD Ale co poradzić jak sądziłam, że zabiorą mi jedną z moich życiowych miłosci? (cuuukier!xD)

No i zabrali...

Pani doktor bardzo miła, fajnie tłumaczyła (jak krowie na rowie xD) i powiedziała, że tragedii nie ma - ona ma pacjentki, które po godzinie insulinę mają na poziomie kilku setek (!) a nie tak jak ja - 60'z hakiem xD Ale jednak - z wyników i wywiadu (nie jest Pani czasami często śpiąca? Albo głodna mimo tego, że zjadła Pani spory posiłek? - no ba, mąż mówi, że moje dwie miłości to spanie i jedzenie xD - myhym, ale nie wysypia się Pani? Po przebudzeniu i przespaniu wielu godzin nadal jest jest pani śpiąca tak? - ummm... no nie pamiętam kiedy byłam wyspana) stwierdziła, że jednak początki insulinooporności już są i należy włączyć Metforminę (szczególnie, że nie wiadomo czy PCOS nie mam też - mam w sobotę na wizycie u gin. podpytać) oraz zmienić dietę na taką z niskim IG... moje słodycze......!!!!! RIP.... </3

O dziwo w domu nie marudzili jakoś, że nie będę już z nimi normalnie jadać lub będę wymieniać niektóre składniki. Spodziewałam się marudzenia ze strony rodziców (mieszkamy w jednym domku razem - parter ich, a piętro nasze) a tu zaskok.
Wieczorem zjadłam jeszcze normalną (w miarę) obiado-kolację, ale od dziś już "staram się". Naszukałam się rano w Biedronce chleba z mąki żytniej RAZOWEJ z dobrym składem...xD

Powiem wam, że przeraża mnie to trochę... Zawsze byłam ogromnym przeciwnikiem DIET - jakichkolwiek... Uważam (nadal), że to bardziej w głowie - w tym, żeby czasami zjeść trochę mniej tego lub tamtego - a nie eliminacja całkowita. I w moim IO nie mam zamiaru kategorycznie żegnać się na amen z choćby ziemniakami czy arbuzem tylko dlatego bo ma wysoki IG. Czasami małą porcję będę przemycać... ale i tak mnie to przeraża...

A przeraża mnie jeszcze bardziej to co doktorka powiedziała na końcu - że lepiej wstrzymać się ze staraniami tak z 2-3 miesiące, aż dietą, ruchem i tabletkami poprawię wyniki - bo jak będą gorszę to może być potem problem z utrzymaniem ciąży lub zajściem. Myślę, że nie będę robić "przerwy" - narazie i tak nie wychodzi nic z Naszych starań. Po prostu zmienię ten mój "niezdrowy" styl życia i zobaczymy co będzie dalej.

Za 3 miesiące kontrola z ponownymi wynikami krzywej.

6 dc
4 dni do operacji. W zeszły weekend odpaliło mnie totalnie. PMS w zenicie, a oprócz PMS to pewnie wiecie co ... taaak, taaak, ta nadzieja, że a może, może.... Może jednak się udało i będę tym przypadkiem opisywanym w czasopismach medycznych, który z wielkim wodniakiem jajowodu zaszedł w zdrową ciąże. No więc nie jestem tym przypadkiem :-)
Jestem z siebie dumna, że nie poszłam na bHCG. Bo kusiło. Okres przyszedł w terminie, tuż przed w szczycie nerwów i napięcia pokłóciłam się z całą rodziną tak że finalnie stałam na środku pokoju i wyłam. Stresuję się tą operacją. Oczywiście, wiem, że nie jest poważna i jest konieczna ale emocje robią swoje.
Nie wiem jak wytrzymam 6 tygodni bez sportu, tyle wynosi pełna rekonwalescencja. Spacery. Tylko, że ja teraz żeby jakoś uporać się z moim niepokojem, niecierpliwością i stresem cisnę na crossie. No trudno. Jogi na pewno nie odpuszczę, spacery, podcasty, jakoś to minie.
Rozbudowałam excela z moim wielkim planem (dzięki Krąsi, naprawdę kolejny dowód na, że bez tego forum, wsparcia emocjonalnego, wymiany informacji i doświadczeń droga przez niepłodność byłaby błądzeniem w ciemności). Mam tam opisane suplementy M, co M ma jeść, M dieta dokładna (ale nie jestem w stanie dokładnie skontrolować), ja dieta dokładnie, notatki. Uzupełniam na bieżąco, mam nadzieję, że kiedyś założę excela ciążowego...
Z Mężem jak z dzieckiem: "nie pij piwa", "nie idź do sauny", "weź l-kanrityne przed treningiem", "weź suplementy, które naszykowałam", "nie popijaj kawą". Wczoraj dzwonił przy mnie do LuxMed poprosić o skierowania na badania, lekarka coś go zapytała to: "nie wiem, wie Pani, żona tym wszystkim zarządza, ja tylko wykonują polecenia" :-)
No i czasem jestem tym zmęczona, że dużo większy ciężar znalezienia rozwiązania tego problemu spoczywa na mnie. Czasem wybucham, czasem mam dość.
Zrobiłam tez badania krwi (te na które miałam skierowanie):
TSH: 1,150 mU/l (super, utrzymuję dawkę Letrox 50)
PRL: 422 mU/l (w normie, na razie nie biorę Dostinexu)
ferrytyna: 38,70 ng/ml (za nisko, więcej zakwasu buraczanego, wczoraj kupiłam butlę ale wypili mi połowę w pracy bo myśleli, że pracodawca taki prozdrotowny)
glukoza: 77,7 mg/dl (dość nisko, zawsze mam ok 85)
cholesterol: 194 mg/dl (ciut za wysoko, dziwne, nie smażę, może za dużo jajek i orzechów)

Morfologia i mocz ok.
W grudniu idziemy do Salve na badania immuno: IMK, test limfocytotoksyczny, ANA3, allo MLR. Zrobię też homocysteinę, krzywe, B12, kwas foliowy, witaminę D i ponownie ferrytynę.




Zosis Pamiętnik starań Zosi 18 listopada 2022, 11:26

7 dc

Dałyście mi do myślenia. DZIĘKUJĘ! 💚

Oczywiście, skonsultuję wynik z lekarzem, ale to dopiero w styczniu (już z wynikami nasienia Męża).

Tymczasem wprowadzam zmiany (drobne, bo nie jestem osobą, która umie trzymać jakiekolwiek diety 🤣 nie mam też nadwagi, więc jakbym miała teraz jeszcze schudnąć to podejrzewam, że mogłoby to pójść w drugą stronę...):
- kawę z karmelem zamieniłam na kawę z cynamonem (podobno ma on m.in. korzystny wpływ na stężenie glukozy we krwi, pozwalając na zwiększenie wrażliwości tkanek na insulinę);
- kupiłam herbatkę ziołową z dodatkiem herbaty zielonej z morwą białą, cynamonem (znowu? 🙃) i mniszkiem (też podobno ma dobre działanie na cukier) - wleci w pracy zamiast zwykłej herbaty;
- wracam do zielonej herbaty;
- wymieniłam białe pieczywo na pełnoziarniste (to akurat nie będzie jakiś wielki ból);
- włączyłam orzechy zamiast słodkości jako przekąski;
- ocet jabłkowy - to następny naturalny element diety, który zmniejsza poziom glukozy we krwi i poprawia działanie insuliny - kupiłam już dawno, ale użyłam ze dwa razy i tak stoi sobie w kuchni, trzeba go ruszyć;
- tu ucieszy się mój psiak 🐕 - wydłużamy poranne spacery + będę starać się również po pracy zabierać go na spacer ja (do tej pory robił to Teść, z którym mieszkamy).

Zastanawiam się jeszcze nad włączeniem suplementacji berberyny.

Jeśli się nie uda w tym cyklu uzyskać ⏸️, to w przyszłym spróbuję wyrwać od rodzinnego skierowanie na krzywą glukozową. Wtedy będę miała do gin-endo komplet badań na styczeń.

No i na koniec - ciągle biję się z myślami - zastanawiam się, czy nie skorzystać z gotowych cateringów dietetycznych, które zapewniają odpowiedni dobór składników idealnych dla osób z IO. Z jednej strony to byłoby idealne rozwiązanie, bo nie zawsze mam czas/ochotę gotować. Z drugiej strony jakoś nie mam przekonania do tego pudełkowego jedzenia.


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 listopada 2022, 11:29

Ciąża potwierdzona. ❤️ z tym że jak zwykle jest jakieś ALE 🥺🥺 mam krwiaka i dodatkowo ta torbiel nadal jest ... Teraz decydujące 3 tygodnie ...

Zosis Pamiętnik starań Zosi 9 listopada 2022, 18:35

Dzisiaj przyszły zakupy dla Chłopa - Nucleox + Estrovita Skin. Nucleox z polecenia nowej Pani Ginekolog. Estrovita Skin uzupełniająco już dodałam sama, bo zawiera kwasy Omega-3-6-9, koenzym Q10 oraz witaminy E, A i D. Fajnie, że Estrovita jest w płynie to zamieszałam Mu to wszystko w jednym napoju i łyknął (mam nadzieję, że tak można 😅). Coś tam pomarudził, że tłuste, jak to On, ale jak po chwili spytałam, czy tak będzie OK to stwierdził, że "jak trzeba, to trzeba". 👏

Tę Estrovitę chyba sama też popróbuję, ale doczytałam dopiero na opakowaniu, że "to suplement diety stanowiący unikalną kompozycję roślinnych kwasów tłuszczowych omega-3,6,9 wyizolowanych z unikalnej mieszaniny aż 4 olejów roślinnych (lnianego, z czarnej porzeczki, ogórecznika oraz wiesiołka)", więc ze względu na ten ostatni tyko w pierwszej fazie cyklu - do owulacji.

Poza tym wszystko jest OK. Czekam na 🐒, która powinna się pojawić w poniedziałek i działamy dalej. Chociaż, nie powiem, dzisiaj z rana miałam straszną ochotę siknąć na test... Ach to serce staraczki, które wie swoje... Choć przecież rozum wie.

28 IX 2023
11t+1d

Nie było mnie tu dość długo ale chyba takie uroki 1 trymestru - mam wrażenie, że przespałam większość dni. Starałam się żyć wcześniejszym tempem ale popołudniowe i wieczorne drzemki zmuszały mnie do wcześniejszego wyhamowania. Ale powoli wracam do żywych póki co zbytnio nie powiększając swoich wymiarów - na wadze + 1kg, a ja nie mogę doczekać się rosnącego brzuszka.
***
Skończyłam 11 tc. Kiedyś rozbicie obozu na szczycie moich marzeń było nierealne - tymczasem przebywam tu już prawie 3 miesiące i jest mi naprawdę dobrze. Jeszcze chwilami rozglądam się nerwowo na boki szukając niebezpieczeństwa. Czasami nie mogę uwierzyć w swoje szczęście - w sytuacji gdy statystka jest tak okrutna. Chłonę z ciążowego stanu ile mogę dziękując za osobisty cud każdego dnia.
Dinusiu, Dinusio rośnij - widzimy się za tydzień 🍀🍀🍀
***
Pierwsze miesiące ciąży to emocjonalny rollercoaster. Poniżej 3 kwestie, które zaskoczyły mnie najbardziej :
Po 1 - samopoczucie. Tygodniami czułam się jak na niekończącym się kacu. Niedospana, zemdlona, z wyczerpanymi bateriami i z silnym odrzuceniem do jedzenia. Jednocześnie nigdy nie czułam się tak wdzięczna za obecny stan. Mam wrażenie, że chyba nawet wymiotowałam z patopsychicznym uśmiechem na ustach 😉
Mąż stanął na wysokości zadania - dawał mi przestrzeń, zajmował się domem i głaskał po głowie w chwilach kryzysu.
Po 2 - rady - z - każdej - strony. Serio, w życiu nie usłyszałam tylu rad dotyczących życia, ciąży, porodu, wychowania dziecka jak od momentu, gdy ludzie dowiadywali się o moim odmiennym stanie. Słyszałam je z każdej strony i od każdego - milion złotych rad zalewały mnie każdego dnia z prędkością światła. 😉 Część wysłuchałam automatycznie zapominając o nich po chwili ale niektóre naprawdę wydają mi się przydatne i stosuje się do nich. Coś na wzór jakbym przy zajściu w ciążę weszła do tajemnego kręgu i musiała odbyć wszystkie wymagane nauczki 😉.
Po 3 - kryzys. Własny, wewnętrzny. I to chyba zaskoczyło mnie najbardziej. Moja ciąża była wymarzona i zaplanowana od wielu miesięcy. Jest spełnieniem Naszych marzeń, wyczekanym cudem. I jestem tego pewna. A mimo to przyszły dni, w których musiałam przejść "osobistą żałobę" po "starym" życiu. Nadeszła melancholia za niezrealizowanymi planami, które teraz będę musiała odsunąć w cień, wizja ogromnej odpowiedzialności i związanym z tym porzuceniem beztroski, z którą przecież żyło Nam się tak wygodnie. Najpierw próbowałam kopać się koniem. Wypierać ten stan, bać się, że nie będę kochała swojego dziecka i będę złą matką, a to co dzieje się w mojej głowie to właśnie pierwsze symptomy. Ale później pozwoliłam sobie przejść przez tą ciemność. Odkryć co kryje się za nią i dlaczego tak szczelnie zaczyna mnie otulać. Co takiego stało się, że pomimo tego, że nawet przez chwilę nie żałowałam ciąży to jednak przyszły deszczowe dni?..
I gdy przestałam zatykać uszy i zaciskać nerwowo oczy zrozumiałam, że mam prawo tak czuć. Czeka mnie życiowa rewolucja. Nowy, potężny etap w życiu. Oczywiście, że zmieni się wszystko. Wychodzę ze swojej strefy komfortu i idę w nieznane. Mam prawo się bać, mam prawo tęsknić za starym życiem - co nie znaczy, że nie będę z radością wypatrywać nowego etapu. Musiałam pożegnać starą mnie aby przygotować się na nową. Przeszłam własną żałobę aby obudzić się na nowo - jako Matka. Teraz czuję tylko spokój.

Zbliżają się dni płodne 🙄 serce szaleje, bo chciało by załatać pustkę lecz rozum i lekarze zabraniają 😔
Łudziłam się, że może wyniki zdarzą przyjść, lecz na cuda nie liczę - to by było zbyt piękne.
Walczę sama ze sobą w niewidzialnej masce.
Albo udają przede mną, a ja przed nimi.
Czasem mi przykro, że nikt nie pyta, no ale to ja nosiłam go pod sercem, był Mój♥️ Zawsze będzie ✨


... Czy to stracony czas?.. Tego o Tobie nie powiem nigdy... ~Sylwia Grzeszczak~


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 czerwca 2024, 23:12

aster Plan B. 8 listopada 2022, 18:09

7+3
Mamy ❤️! Uspokoiłam się, na wizycie wszystko wyglądało bardzo dobrze. Okruszek ma 1,2cm a serduszko pięknie pracuje - 150 uderzeń na minutę. Mam założoną kartę ciąży :D Traciłam już nadzieję, że się tego doczekam... Z naszym doktorem jesteśmy umówieni na jeszcze jedną wizytę, potem będziemy żegnać się z kliniką na jakiś czas. Muszę znaleźć lekarza na miejscu, w Krakowie, a to nie jest proste zadanie. Dojrzewamy do tego, by powolutku zacząć się chwalić - na razie najbliższej rodzinie, ale znając życie wieść się poniesie dość szybko :P. Jestem szczęśliwa.❤️ Kochany Maluszku rośnij zdrowo, czekamy do lata!

Zosis Pamiętnik starań Zosi 10 listopada 2022, 14:20

Wykończy mnie mój własny Mąż! 😅

Wczoraj. Już leżymy w łóżku. Jego wzięło na amory, ale ja byłam tak zmęczona, że nie miałam siły nawet serialu oglądać, więc mówię Mu: "nie dzisiaj, przytul się i śpij"... :) No to się przytulił... I po chwili mówi mi: "Zosis, ależ Ty dzisiaj gorąca, nawet nogi masz ciepłe, jak nigdy...". :) Pośmiali się? No to fajnie. Pożartowaliśmy jeszcze chwilę, powierciliśmy, żeby znaleźć dobrą pozycję do spania... Ja już jestem "po drugiej stronie", witam się z otchłaniami snu i nagle słyszę Jego głos... "Zosis, a co oznacza wzrost temperatury na tych Twoich wykresach?" Hmm? Co? Ty do mnie mówisz? Otworzyłam oczy, tłumaczę... Ale skąd w ogóle takie pytanie w środku nocy? Odpowiedź mojego Męża: "No bo Ty nigdy nie byłaś taka cieplutka... Może nie ma co patrzeć na te Twoje wykresy? Może Ty w ciąży jesteś?" Raczej nie, chodź już spać...

No, ale wstałam dzisiaj rano. Zmierzyłam temperaturę. Patrzę: nie spadła. A co mi tam! Siknę sobie na test. No i jest... Biel ⚪, oczywiście. Co prawda, z drugiego sika, ale niczego innego się nie spodziewałam. Przecież to nie miało sensu, tylko ta wczorajsza rozmowa... I to echo w głowie, że może coś w tym jest, że może On ma rację...?

28 dc 12 dpo ⚪

Sowella Los okrutnie ze mnie drwi.. 27 grudnia 2022, 18:41

27.12.2022
Zgodnie z zaleceniami powtórka proga po tygodniu + tsh i ft4.

Prog: 22.70 ng/ml
TSH: 1.77
Ft4: 1.57

Długo walczyłam ze sobą, żeby nie zrobić też bety..
Boję się też spojrzeć na ten wynik z luxmedu, który robiłam 23.12.. jak głupia się boję, jakby to miało coś zmienić.. no bo może przyrost bety 23 vs 24 będzie zbyt niski ? ..

Jutro dzień sądu- wizyta u lekarza.
Strach: obecny
Niepewność: obecną

Objawy ciazowe: nieobecne.
Po łyknięciu prog Besins pojawia się duże osłabienie.
Poza tym - może tylko lekkie zmęczenie?
I tyle.

Na usg tydzień temu nie było nic - no może jakiś punkcik 2mm jakby naciągnąć.
Jak będzie jutro ?
Maraton myśli o pustym jaju, ciąży pozamacicznej czy ciąży biochemicznej podtrzymywanej lekami trwa.
A z drugiej strony ogarnia mnie jakiś dziwny spokój..

Sama już nie wiem.

Jutro wszystko się okaże.

Kropku, proszę Cię walcz i zostan z nami na zawsze 🙏

Okres… mój cykl zatem miał 28 dni.. czyżby była owulacja? Czyżbyśmy niby się wstrzelili a i tak znajoma „dupa” z tego wyszła.. duzo pytan.. we wtorek mam wizytę u lekarza, korci mnie żeby od tego cyklu już poleciec z jakaś stymulacja.. wiem, ze miało być na spokojnie, bo to walka o drugie, ze niby miało być, jak wyjdzie to wyjdzie, wiadomo, ze już swoje szczęście mamy, ale nie powiem chce się więcej.. zostaje mi czekać do wtorku cierpliwie na wizytę… jestem może trochę rozczarowana, bo gdyby nie tak szybko ten okres to można byłoby się łudzić, ze może się udalo.. a tak to brutalnie okres.. chociaż zaczął się niewinnie od plamienia jasno czerwonego i wiadomo w głowie Staraczki „może plamienie implantacyjne”.. to zabawne, jak szybko wchodzimy znowu w znajomy schemat.. chociaż wiemy czym to grozi.. niby zupełnie inna perspektywa, a jednak te same myśli, marzenia, pragnienia.. Staraczka sie zostaje..
z życiowych moje Dziecko od grudnia idzie na adaptacje do żłobka - dalej nie chce tego, ale ciężko ogarnąć z jednej wypłaty, a wiadomo jak jest.. mysle ze gdyby się wiedziało, ze za jakiś czas zajdę w ciaze to można byłoby pomyśleć o tym żeby dalej wziąć wychowawczy, ale tak to ciężko, także planuje wrócić do pracy jakoś w połowie stycznia. Logistycznie mnie to przeraża plus te choroby żłobkowe itd. Może jakoś jeszcze nas los pozytywnie zaskoczy oby! Myślałam tez o zmianie pracy, ale znowu czekać na umowe na nieokreślony to tak wiem ze nie chce… wiec chyba trzeba będzie się przemęczyć z nadzieja na l4 ciążowe 😉


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 listopada 2022, 10:52

11 dc
Test owu negatywny (słaba druga kreska), śluz płodny.
Kontrola po laparoskopii nie popsuła mi humoru. Przeciwnie. Torbiel, którą mi usunęli nie okazała się torbielą endometrialną tylko jakąś taką zwykłą (włókniak czy coś). Endomenda oczywiście jest, ale wg mojej logiki, skoro torbiel o wymiarach 7 cm X ileś tam nie była endomendą to jest jej jakby mniej. Zajrzałam do dokumentacji z 2019 r. kiedy leżałam z podejrzeniem cp w szpitalu. Wtedy też miałam torbiel, którą ignorowali. W opisie USG "owalna struktura torbielowata". Czyli co? 4 lata chodziłam z jakimś tworem, który najpierw został zignorowany na oddziale chirurgii ginekologicznej jednego z (chyba) lepszych szpitali w Polsce a potem był widziany w USG jako wodniak?
Na to wygląda. Szkoda gadać.

W każdym razie teraz mojej jajniki wyglądają dobrze i tego się trzymajmy.

Pytałam o ten podwyższony estradiol - olać. "Gorzej jakby był za niski". No i startujemy z tym ivf w styczniu. Mamy dofinasowanie !!!!!!!!! Spełniamy kryteria i nasza klinika ma umowę bodajże z Województem. Także jest to dla mnie bardzo dobra wiadomość, bo wydatki mnie przerastają (zaraz je zresztą podsumuje - tylko te na przestrzeni ostatnich kilku miesięcy). Zastanawiałam się czy wydłużyć czas przygotować do ivf, ale nie wiem czy aż tak bardzo by się coś zmieniło. Jem zdrowo od lat. Nie palę. Suplementy biorę 4 lata. Teraz podkręcone od miesiąca. Zakwas buraczany codziennie, sport regularnie. Stres (poza staraniowym) - ograniczony w porównaniu do tego co było x lat temu. Słabe nasienie mnie martwi, ale czy ja wiem, że kolejne miesiące zwłoki by dużo zaważyły?
Poza tym jak się nie uda teraz, to nie znaczy że nie uda się nigdy. Trzeba próbować. Tak sobie tłumaczę, chociaż stresik jest. Nie ukrywam, że łatwiej taką decyzję podjąć mając w perspektywie wydatek rzędu 6-7 tys versus 15.000 zł (dokładnie nie liczyłam jakie to będą koszty bo o kilka rzeczy musze dopytać: pICSI czy IMSI, EmbryoGlue itp.).

Jak mowa o kosztach to podsumowanie wydatków z okresu październik - grudzień - ten rok:
Październik:
• Monitoring - 100 zł
• Suplementy - 200 zł
• Clexane - 100 zł
• Wizyta u gin - 350 zł
• Paśnik + koszty dojazdu - 600 zł
Razem: 1350 zł
Listopad:
• Test IMK – 700 zł
• AMH – 190 zł
• Wizyta w klinice – 250 zł
• Suplementy – 500 zł
• Konsultacja dietetyk po diagnozie – 100 zł
• Badanie nasienia – 700 zł
• Dojazd szpital – 100 zł
Razem: 2540 zł
Grudzień:
• Badania M przed ivf – 200 zł
• Badania ja przed ivf (Diagnostyka) – 500 zł
• Wizyta u gin – 350 zł
• Allo MLR + Cross Match + ANA – 1500 zł
• Suplementy i leki – 600 zł
• Dieta z AP – 230 zł
• Wizyta w klinice – 100 zł
Razem: 3480 zł

Koszty z poprzednich lat też policzę.

Jem dużo i zdrowo, wg mojej własnej diety płodności. Nie tyję ani nie chudnę, czyli chyba ok. Czuję się dobrze. Śpię dobrze. Włosy mocniejsze. Mam nadzieję, że jajeczka też korzystają.

No i ostatnia kwestia - ivf w planach, ale jest jeszcze jedna szansa, że się uda. Jakby zaraz. Niby wiem, że szanse są minimalne, ale wiecie jak to jest z tą nadzieją ...

Lilou Ciągle w oczekiwaniu - 🌈 22 grudnia 2022, 17:13

6+0

Kropku, czy nadal tam jesteś?
Następna wizyta we wtorek po świętach.
Miałam iść jutro na randomowe usg, ale zdygałam. Stwierdziłam, że jeśli coś jest nie tak to i tak nic nie zrobię z tym przez święta. Więc może żyć lepiej w "błogiej" nieświadomości.
Oczywiście nic nie jest błogie, bo głowa pracuje, wyczekuje, wymyśla...

Boję się że po prostu nie odetchnę. No ale jak ma tak być, to niech tak będzie.
Proszę, zostań z nami.
🙏🙏🙏

Po mału wjeżdza mi stresik. Stresik oraz hormony, bo po prawie 3 miesiącach sztucznej menopauzy, przy aktualnych dawkach Estrofemu, właśnie się delikatnie popłakałam przy jakimś ogłoszeniu o kocie ze schroniska dla zwierząt.
Odliczam dni do wizyty 26 września i w duchu zaczynam się modlić. Chcę żeby ten transfer już był i chcę żeby się udał. Z drugiej strony wiem, że chociażby przez głupią statystykę, małe na to szanse. Pierwszy się pozornie udał. Czy jakikolwiek jeszcze z tej procedury się uda?
Milion myśli, obudzone stare strachy, pojawiające się nowe... Byłam niedawno u psychologa, rozmawiałam o tym, że boję się bardziej niż przed procedurą. Powiedziała, że zrozumiałe, naturalne i ważne jedynie co z tym zrobię. Jak okiełznam jakoś te myśli, zrobię listę "poprawiaczy humory" i "uspokajaczy" i będę z niej korzystała, to jakoś przez to przebrnę.

Dodatkowo praca... od niechcenia zgłosiłam swój pomysł na taki projekt związany z moim obszarem globalnie w firmie (międzynarodowa). Serio, jakieś bzdury tam wpisałam, ale okazało się że wygrałam. Niby powinnam się cieszyć, ale teraz muszę to fajnie zrobić i wdrożyć (nie lokalnie w Polsce tylko już jestem na celowniku Szwajcarii), dostałam zespół do tego, wsparcie jakiś ludzi z centrali. Duża presja, duże oczekiwania wobec mnie, było wielkie ogłoszenie i wielkie gratulacje. Czas mam do grudnia. Także mi się to zbiega z powrotem do procesu starań.
Plan maximum jest taki: zajść w zdrową ciążę, utrzymać ją, zrobić to co wymyśliłam na tip top, odpalić w grudniu, zgarnąć bonus i wszelkie inne profity płynące z tego przedwsięwzcięcia, iść na L4 i potem mieć super miejsce do powrotu.
A co mi z niego wyjdzie to zobaczymy.


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 września 2023, 16:44

siesiepy Niepłodna niemama 🥀 12 listopada 2022, 17:59

Miałam nie myśleć. Miałam być rozsądna. Miałam podejść na chłodno do tego cyklu. Miałam przetestować dopiero w 14dpo.

I co?

I jajo.

Raz że od wczoraj zaczęłam testować, wyszedł cień cienia cienia na Facelle który dzisiaj się nie powtórzył... Ale to jeszcze nie złamało mnie i w ogóle nie ruszyło.
Co mnie ruszyło?
Od 3 dni mam mdłości i zawroty głowy (te dzisiaj nasilone), zgagę, cycek podswędzi, zakłuje mniej lub bardziej w podbrzuszu czy jajnik uciągnie czy napadnie ogromne zmęczenie i senność, niezależnie od tego ile tak naprawdę śpię w ciągu dnia. Ale to jeszcze nic. Naprawdę nic. Da się to zignorować i być zwyczajnie ciekawą.
Ruszyło mnie tak naprawdę to, że dzisiaj zaliczyłam spadek temperatury z 37,02 na 36,72, a do tego w nitce bardzo gestego, kremowego, rozciągliwego śluzu obecna była strużka krwi. I przy kolejnych wizytach w toalecie w rozciągliwym śluzie również są strużki krwi.

I już wiem że do ewentualnej porażki w tym cyklu nie podejdę na chłodno. 🙈

Przepadłam.

PS Aha warto dodać do tego że dzisiaj rano najpierw byłam zirytowana i zdrzazniona na męża, potem się popłakałam jak zostałam na chwilę sama w pokoju, a na końcu zaczęłam śmiać z czegoś bardzo zabawnego. 🙄 Ale nie wiem czy już na tym etapie w ogóle mają prawa być jakieś wahania nastroju, czy to tylko moja podświadomość.


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 listopada 2022, 18:19

Zosis Pamiętnik starań Zosi 12 listopada 2022, 19:09

No to jest i oczekiwana 🐒. Dzień dobry, nowy cyklu. Przyjmuję cię bez smutku czy zaskoczenia. Czekałam na Ciebie. Miałam, oczywiście, nadzieję, że nie przyjdziesz, ale rozum wiedział, że szanse na to są bardzo małe.

W 3 dc muszę zrobić dodatkowe badania, które zaleciła nowa Pani Ginekolog. To będzie akurat poniedziałek.

Mężowi napomknęłam ostatnio, że może trochę byśmy przyspieszyli jednak badanie nasienia. Stwierdził tylko, żebym umawiała. Podejdę z tematem jeszcze raz. Póki co w poniedziałek może zadzwonię i zapytam, jak to w ogóle wygląda i jakie są terminy.

Dzień owu wypada akurat na weekend,
kiedy mamy zaplanowany wypad na drugi koniec Polski. Takie ni to rodzinne spotkanie, ni do znajomych weekendowy wypad - taka mieszanka. W tym cyklu chyba nie powiem Mężowi. Niech się dzieje, co chce. Wtedy ❤️ są bardziej ogniste. 😉 🔥

Ten cykl bardzo chciałabym zakończyć ⏸️. To byłby najpiękniejszy prezent. Niczego innego sobie na te Święta i urodziny (bo te mam 3.12) nie życzę. Chcę tylko i aż tego.

Dzisiaj 13.11...
Nawet ładnie przespalismy noc... patrząc na młodego kolejny raz myślę w jak innym miejscu jest niz te 2 lata temu... wtedy nie spałam całą noc, gdzieś tlila się nadzieja, że to pomyłka, to przecież nie mogła być prawda, a jednak była...
Rok temu byliśmy w trakcie IVF, ostatniej szansy na żywe dziecko... rok później mój mały Bąbel jest już ze mną...
Powoli mogę powiedzieć że powoli znowu zaczynam się lubić z własnym życiem... nie zapomnę, ale nauczyłam się żyć z tym, że jedno dziecko patrzy na mnie z góry, a drugie właśnie się uśmiecha w wózku...
To były cholernie ciężkie 2 lata... 🕯🕯

Sowella Los okrutnie ze mnie drwi.. 13 listopada 2022, 11:47

Ten moment..
Ten moment gdy wiesz, że kolejny cykl nic z tego..
I gdy przypominasz sobie, że obiecałaś znajomej porobić zdjęcia ciuszkow niemowlęcych, by sobie coś wybrała..
I rozpadasz się na tysiące kawaleczkow...., nad kolejna para spioszkow czy pięknych maleńkich sukienek i dochodzi do Ciebie po raz kolejny, że to już dla Ciebie zamknięty rozdział, który nigdy nie wróci.. I płaczesz w ukryciu tulac ulubionego bodziaki i wspomnienia.. A ból rozrywa Cie od środka..
I co z tego, że dojrzalas już dawno do tego, by sprzedac ubranka - przecież to tylko rzecz.. już Ci się nie przyda..a komus tak. I co, ze skrzętnie pralas je i chowalas dla rodzenstwa.. już teraz nic z tego. Po co to trzymać, ale jednak gdy patrzysz na nie, wracają wspomnienia wszystkie uśmiechy i grymasy .

21 dpt
Zrobiłam betę i proga przed wizytą u profesor.
Prawie zemdlałam z emocji - 14321 💗💗💗🚀🚀🚀
Najpierw źle zobaczyłam i myślałam, że 1000 coś, ale patrzę i coś za dużo tych cyferek.
Jestem w górnych granicach widełek z magicznej tabelki. Nie jak poprzednio, z krwotokami, nerwicą, słabą betą na tym etapie.
Wiem, że dalej muszę być czujna, ale naprawdę nie liczyłam na tak piękny wynik.
Mam też wyniki cytokin. Ochrona zarodka il10 ponad 3 tys. Po pierwszej ciąży miałam 300 coś :/ atak na zarodek nisko.
Pojutrze wizyta u profesor. Dam znać jak poszło i co powiedziała. 🍀

Sowella dziękuję za kciuki, dobre myśli i wsparcie 😘

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)