35+3 tc
oj dawno nie pisałam, ale nie wiem co pisać

czas leci nieubłaganie szybko i to już lada chwila po niedzieli chytryke.gif
byłam na usg III trymetru, ale niestety znowu na nfz, więc znowu nic nie widziałam, a zdjęcia są formatu 2x3 cm :-/
no nic, najważniejsze, że wszystko jest ok
z cukrzycą nie mam większych problemów :-) mam już nie badać codziennie cukru, tylko co kilka dni i jak jem coś nowego, do poradni diabetologicznej mam się zgłosić 6 tygodni po porodzie. Dostałam już skierowanie na przyszłe badania.

Duperelek dokazuje, wierci się, przemieszcza. Czasami odczuwam to jak wijącego się robaka pod skórą, a czasami boli. Szczególnie jak idzie kop między żebra.
Eh wzruszam się co chwila jak daje mały czadu.
Nawet nie sądziłam, że to będzie takie piękne, mimo, że upierdliwe uczucie bycia w ciąży.

10 lat czekania na ten mały cud i taka nagroda. 0ulan.gif

Mam już wszystko poprane, wóz stoi. Nie mam jeszcze łóżeczka i wanienki.

Wczoraj byłam na pierwszym ktg. W szpitalu gdzie rodzę czas oczekiwania kilka godzin grrr.gif
pojechałam prywatnie.
Podczas zapisu mały nie ruszał się, chyba spał i zapis był bez sensu. Położna kazała mi iść coś zjeść i jeśli nie będzie poprawy jechać do swojego szpitala.
Na szczęście po zjedzeniu mały zaczął się ruszać.

Wieczorem zadzwonili z kliniki, żebym przyjechała jeszcze raz, bo lekarz z którym położna skonsultowała mój wynik zalecił powtórzenie tak dla świętego spokoju. Lekko sie zdenerwowałam.
Pojechałam dzisiaj zaopatrzona w jedzenie i przed samym ktg podjadłam. Mały galopował :-) i wszystko ok.
Postanowiłam, że po Nowym Roku idę na prywatne usg 3D. Raz, że nie mogę się doczekać żeby zobaczyć szczeniaczka, dwa że chcę dowiedzieć się czy wszystko z nim w porządku.
Zawsze to nowe źródło flircik.gif


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 grudnia 2018, 17:48

14cs, 29dc, cykl z I IUI.

Najgorszy czas w staraniach?
Zdecydowanie te 4 dni przed okresem. Zwariować można…

Dla mnie fatalny jest ten czas poowulacyjny.
Chciałabym odpuścić i się nie przejmować, ale paradoksalnie im dłużej się staramy, tym mi ciężej zrozumieć porażkę 🙄🙄🙄

Wcześniej jeszcze było dużo niewiadomych, te wszystkie stymulację, zabiegi… serio myślałam, ze czegos nam ciagle brakuje, że za tą kolejną zmianą strategii w końcu się uda.

Teraz mam wrażenie, ze za dużo możliwości nam nie zostało :(

Szukam tej siły jeszcze co by się nie poddać 💚

Zosis Pamiętnik starań Zosi 7 grudnia 2022, 14:56

26 dc, 9 dpo
Przepadłam. Będąc w łazience, zauważyłam parę niteczek krwi w rozciągliwym śluzie na papierze i przepadłam. Już nie przejdę obojętnie obok tego cyklu. 🥺 Przy szyjce śluz jest kremowy, nie ma śladów krwi, ale to delikatne plamienie... W 9 dpo spokojnie mogłoby to być coś implantacyjnego, prawda?

Nie chcę się nakręcać. Nie chcę za kilka dni załamywać się nad bielą testu albo wredną małpą. Jednak ten drobniusi objaw, inny niż w poprzednich cyklach, dał mi wielką nadzieję. Zwłaszcza, że ten jajnik... No pobolewa/uciąga cały czas...

Edit. 21:00
Śluz przy szyjce ma kolor kawy z mlekiem. Nie ma go dużo, ale... Proooszę. 🥺🙏


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 grudnia 2022, 21:02

Zosis Pamiętnik starań Zosi 30 listopada 2022, 08:41

"Kiedy krzyczysz, wszyscy Cię słyszą. Kiedy szepczesz, tylko ci najbliżsi Cię słyszą. Kiedy milczysz, słyszy Cię Twój najlepszy przyjaciel" - te wzruszające słowa, autorstwa Lindy Macfarlane, to wspaniała definicja przyjaźni i bycia przyjacielem.

W ubiegłym tygodniu odwołałam kawę z Przyjaciółką, która jest w ciąży. Odwołałam, bo bałam się swojej reakcji. Bo ona jest w ciąży (4-5 miesiąc), udało im się od razu, bez większego starania, a ja nie. Bo mimo iż szczerze Im gratuluję i naprawdę cieszę się na myśl o małym "siostrzeńcu" to w głębi serducha tak trochę przykro, trochę smutno, trochę zazdrość gryzie. Wiecie, jak jest... Czułam się z tym okropnie. W piątek Przyjaciółka (K.) odezwała się do mnie ponownie, zaczęłyśmy pisać o głupotach. I tak mnie jakoś ruszyło sumienie, że napisałam Jej, jak jest, że żadnego wirusa nie było, tylko po prostu miałam gorszy dzień, nie czułam się na siłach akurat z Nią spotkać itd. I wiecie co? Pomogło. K. oczywiście napisała, że taki argument wystarcza, że luzik i tak się Jej nie pozbędę. :) No raczej, przecież wcale nie chcę... Popłakałam się po tej rozmowie - nie wiem w sumie bardziej ze wzruszenia, zrzucenia z siebie tego ciężaru czy z czego tam jeszcze (nawet dzisiaj to opisując jakoś tak stają mi łzy w oczach), ale pomogło. W niedzielę K. odezwała się znowu (już chyba wiedziała, że sama się nie odważę). Umówiłyśmy się na piątek - jak za "starych" czasów na kawę i rozrywkę, bez Mężów. To znaczy Mężów umówiłyśmy ze sobą, co by się sami nie nudzili (akurat się dogadują, więc spoko). :D Dzisiaj już nie czuję w sobie strachu przed tym spotkaniem. Wiem, że nawet jeśli głupio się rozkleję i rozpłaczę to wszystko będzie w porządku. Wiem, że tak jak K. mogła przyjechać i powiedzieć mi o ciąży, tak ja mogę się wypłakać o jej braku.


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 listopada 2022, 08:43

Koniec beztroskiego życia....Żłobek czas zacząć 🫣

Ayayanee Hurricanes and Suns 1 grudnia 2022, 15:17

Nooo i mamy grudzień.
Gdybym mogła usunęłabym go z kalendarza.
Powinna być możliwość wyłączenia sobie życia na kilka dni... Miesięcy. LAT!

Co nie zmienia faktu że to piękny czas na zajście w ciążę. Tak piękny że aż... Zapewnie nie dla mnie...

W tym roku bardzo jestem Grichem. Aż czuję jak robię się zielona. Jak przepełnia mnie nienawiść do świąt...
Mam nadzieję że nie spadnie ten piękny pier*olony śnieg.
Że cudowne, zawsze cieszące moje oczy zasrane światełka na choinkach przypalą się o godzinie zbyt późnej by je wymienić.

Taka jestem. Stałam się okropnym człowiekiem.
Może pojawi się Ktoś... Mały Ktoś z Ktosiowa i weźmie zniknie tego Grincha we mnie? 😔



Proszę.

No i już stało się.
Bejbik już u mamusi. Ten najlepszy, 4ab!
Rośnij w brzuszku mój maluszku ❤️🧡💛💚💙💜

Lilou Ciągle w oczekiwaniu - 🌈 5 grudnia 2022, 17:45

11 dpo,

Progesteron: 27,90
Beta HCG - 53,70 - przyrost 488%.

Proszę, zostań z nami.
🙏🙏🙏

Dziękuję za każdą dobrą myśl.

Mersalla W poszukiwaniu tęczy 🌈 1 stycznia 2023, 20:04

To był dobry rok ❤️ Spełniło się moje największe marzenie - urodziłam zdrową, piękną córkę. Nigdy w życiu nie byłam tak zmęczona i tak szczęśliwa jednocześnie. Halszka ma swoje lepsze i gorsze dni, ale kiedy patrzy na mnie swoimi cudownymi niebieskimi oczami, uśmiecha się przez sen i ściska mój palec zapominam o tych gorszych chwilach.
To nasz trzeci Nowy Rok jak małżeństwo. W pierwszym roku byłam świeżo po poronieniu. Wtedy wchodziłam w 2021 r. z nadzieją, że to właśnie ten rok przyniesie mi wymarzone maleństwo. Już 2 miesiące później ta nadzieja została mi brutalnie odebrana, razem ze stratą drugiej ciąży. Rok później przeważającym uczuciem był strach. Byłam już po 3 poronieniach, zrobiliśmy ostatnie możliwe badania i żyliśmy pomiędzy nadzieją a rezygnacją. Podjęliśmy się szczepień limfocytami, uważaliśmy je za ostatnią deskę ratunku. Przez cały czas od straty Ewy brałam antydepresanty i leki nasenne, żeby nie mieć koszmarów. Sylwestra spędzałam sama - mąż był na granicy, zadzwoniliśmy tylko do siebie o północy. Życzenie mieliśmy jedno - żeby 2022 był lepszy.
Na przełomie 2021/2022 podeszliśmy do szczepień. Dodatkowo ja znalazłam nową pracę, dzięki terapii przestałam podporządkowywać życie pod starania i ewentualną ciążę. Praca sprawiała mi wiele satysfakcji, łapałam się na tym, że musiałam pomyśleć chwilę dłużej zanim policzyłam, w którym dc aktualnie jestem, bo coś innego zaprzątało mi głowę.
21 marca zobaczyłam po raz czwarty pozytywny test ciążowy. Zaczął się dla nas okres strachu, ekscytacji, zwątpienia i radości. Odliczałam dni - najpierw do prenatalnych, później do połówkowych, do granicy przeżywalności płodu, do 34tc i tak dalej. Cieszyłam się z każdego grama więcej na usg, zdjęcia z wizyt oglądałam po 10 razy. Ciąża nie była dla mnie łaskawa ale najgorszy był strach. Ciągle zadawałam sobie pytanie czy to dziecko przeżyje? Urodzi się całe i zdrowe, damy radę? Im dalej ciąża postępowała tym bardziej byłam przerażona. W końcu 2.12 na świat przyszło moje największe szczęście. Święta spędziliśmy w łóżku - dostałam zapalenia piersi i gorączki 40,5 stopni. Ale pomimo tego to były najpiękniejsze święta jakie przeżyłam. W końcu po odparowaniu prezentów i kolacji wigilijnej położyłam się spać z jednej strony mając męża a z drugiej córkę.
Dzień przed Sylwestrem dostałam kolejną dobrą wiadomość - zadzwonili do mnie z pracy. Chcą przedłużyć ze mną umowę, na bardzo korzystnych warunkach. Bałam się, że umowa nie zostanie przedłużona z uwagi na L4 i ciążę, było mi szkoda, bo uwielbiałam tą pracę i ludzi. Dodatkowo po 2 miesiącach pracy przeniesiono mnie na wyższe stanowisko i sugerowano, że to nie koniec awansów. Zdążyłam się juz pogodzić ze stratą pracy, mieliśmy w planach, że zostanę z Halszką przez 2 lata w domu. A tu taka niespodzianka 😅 Cieszę się z tego ogromnie, kocham moją córkę ale chcę się nadal rozwijać i mieć życie poza domem i dzieckiem.
2022 był cudownym rokiem, 2023 bądź taki sam lub lepszy ❤️

Nie chwal dnia przed zachodem Słońca... Wczorajszy spokój to była cisza przed burzą, bo ok 22:00 poszło trochę krwi. Żywej. Nie takiej, której się nie boimy, nie bardzo dużo, ale zamarłam. Zabetonowało mnie od środka. W głowie mam prawidziwy Meksyk. Jakoś przespałam noc, rano sprawdziłam betę. Wiem o przyrostach na tym etapie, ale byle by był jakikolwiek, bo poprzednim razem jak tylko zaczęło się plamienie to beta natychmiast mi troszkę spadła. Moja z dzisiaj to 6384,0 mIU/ml więc nie zatrzymała się i nie spadła od poniedziałku, przyrost 3 dniowy 71% więc ok. Daje mi to nadzieję. Ale to taka malutka nadzieja, bo ewidentnie coś jest nie tak. A nawet jeśli wszystko jakimś cudem jest w porządku, to mnie to kosztuje tyle, że sobie naprawdę nie radzę. Jak wracałam z laboratorium to wyłam. W domu pół dnia płakałam w głos. Wczoraj i rano się trzymałam jakoś przy Mężu, ale jak tylko zostaję sama to się rozklejam. Piersi nadal większe i pobolewają.
USG kolejne dzisiaj czy jutro nie ma sensu. Tak jak mówił mi i mój lekarz i lekarka z IP - dopiero w przyszłym tygodniu coś ewentualnie będzie widać.
Dzisiaj już znowu brązowe plamienie, brzuch nie boli, ale aż boję się czymkolwiek na chwilę ucieszyć bo zaraz coś się dzieje.
Moja pierwsza ciąża zupełnie spontaniczna, bez leków, nie wiedząc że w niej jestem jeździłam rowerem, ćwiczyłam, piłam kawę, nie brałam żadnych suplementów. Ta - prawie 4 lata starań, milion badań, pieniędzy, lekarzy, suplementów, leków, chuchanie dmuchanie na siebie teraz, ivf i co? I skończy się tak samo? Ja tego chyba nie przeżyję.
Dziewczyny mi piszą, że naprawdę Acard i Clexane moga takie cuda powodować, że może być krwiak, że zdarzają się plamienia i krwawienia bez przyczyny, ale dlaczego znowu ja ????
Wiem, że nic nie jest przesądzone, ale musiałam to z siebie wyrzucić.

Koniec beztroskiego życia....Żłobek czas zacząć 🫣

Pauli A jeśli nigdy się nie uda? 1 grudnia 2022, 08:18

Niestety, nasze wyczekiwane przez tyle lat szczęście nie trwało długo... zaledwie kilka dni. Beta 6 dpt pokazała super przyrost 191%. Bardzo się cieszyłam. Niestety, beta 8 dpt wykazała przyrost zaledwie 40%, a 11 dpt już spadła.

Jest mi bardzo przykro. Nie wiem, dlaczego to wszystko mnie spotyka. Kolejny raz muszę pożegnać się z Maluszkiem - choć może dobrze, że tym razem nie doczekaliśmy serduszka...

Dzisiaj zaczęło się krwawienie. Wszystko odbywa się w domu, po cichu.

Został nam jeden, ostatni zarodek. Nie chcę czekać - w tym cyklu podejdziemy do kolejnego transferu. Wypadnie na kilka dni przed świętami.

Nie mam już siły, ale myślę, że będziemy walczyć do skutku...

Sheelie Moje życie 1 grudnia 2022, 20:33

Cześć!

Męczy mnie to ciągle czekanie , muszę czekać ponad 3 tygodnie na diagnozę czy ktoś mi powie dlaczego ? Mój chłop wcale mi w tym nie pomaga .. sądzi że to u mnie jest przyczyna tego że nie możemy mieć dziecka , kłóci się o byle co ... mam czasami dość , czasami chce odpuścić i mieć na wszystko wywalone .
Z drugiej strony chciałabym mieć dziecko .. tak bardzo tego pragnę. Te czekanie naprawdę męczy.
Czy wynik hormonu anty mullerowskiego który mam 8.29 to kwalifikuje mnie do podejrzenia o PCOS ?
Przed badaniami mieliśmy w szpitalu szereg pytań.. wyciągnęłam zdjęcie z usg z września .. lekarka powiedziała czy ginekolog powiedział mi że mam policystyczne jajniki ? Odpowiedziałam
: nie ..odpowiedziała : AHa okey i tak chodźby tematu nie było . Tak więc myślę że coś tam zobaczyła. Cieszę się że jest w tej apce taki pamiętniczek, w którym moge wszystkie swoje żale umieścić.

Czekam na okres. Wiem juz, że ciazy teraz nie bedzie. Chociaz mielismy nadzieję.. Wczoraj u naszego lekarza zrobilismy progesteron i estradiol. Zbyt niskie wartości na ciaze. Ale lekarz powiedział, że ogolnie są za niskie jak na ten moment cyklu. Poza tym nie powinno być tak, że mam kilka dni sluz plodny, potem on zanika i potem znowu wychodzi plodny. Nie zawsze tak mialam. Wlasnie ten cykl mnie tak zwodzil. Juz myslalam, ze jestem po owu i znowu wyłaniał się sluz plodny.

Powiedzialam lekarzowi, że nie mogę uwierzyć, ze od 4 lat nie bylam ani razy w ciąży. Przypomnial mi o laparoskopi, o tym, ze jajowody były udrazniane.. no właśnie, mogly byc tak zatkane, że nic przez nie nie było w stanie przejść. Wtedy mamy 13 cykl staran (w zasadzie zaraz 14.), ale jeśli była zachowana jakaś droznosc to będą juz 4 lata. Tego nigdy się nie dowiem.
Lekarz pytał juz drugi raz o cukrzycę. Czy ktos w rodzinie ma. Wydaje mi się, ze nie. Nie mialam robionego badania na poziom cukru. Jeszcze dopytam.

Zalecenia:
- wymiana B1 i Kwasu alphaliponowego na berberyne;
- etruzil (przez 3 najbliższe cykle, 3 lub 5 dni w cyklu, w czasie miesiączki) - czy ktoras z was go brala?
- i 3cie największe dla mnie zaskoczenie-> ovitrelle w penie w P+3, P+6, P+9. Wydawało mi się, ze bierze się to w dniu przewidywanej owulacji na pęknięcie jajeczka, ale tu mam przyjmowac po ovu, więc nie wiem. Nie dopytałam dokładnie.. No i nigdy bym nie pomyślała, że będę przyjmowac zastrzyki.
- nadal dieta.

Kolejna wizyta 10 luty.
Doktor jest spokojny i czeka na pojawienie się dzieciątka.

Pytałam też o immunologie. Mowil, ze nie zna dziewczyny, która robiąc te badania mialaby dobre wyniki. Wszystkim wychodzi cos zle i u mnie na to jest naltrexon.

Umówiliśmy się z Mężem na konsultacje tez do innego lekarza naprotechnologa (w zasadzie to moja inicjatywa) no i po tej wizycie mam jakieś wątpliwości. Czuje się trochę nielojalna wobec obecnego lekarza i ze dostalam ten ovitrelle a nowy lekarz tez zleci badania i tego będzie dużo i możemy się zaraz rozjechać i wtedy trzeba będzie pojsc za jednym lekarzem.. Wizyta u Dr W. 10.02. i pewnie będą jakies zalecenia, a 17.02. pierwsza wizyta z wynikami zleconych badań u dr G. i co wtedy? Moze okazac sie, ze pojawi się konflikt zaleceń..
Co powinnam zrobić? Zostawic te wizyty i zmierzyc się z decyzja po 17.02. czy zrezygnować jeszcze z tego nowego lekarza?

Chyba, ze do tego czasu pojawi się nasz maly cud i juz nie bedzie wątpliwości.. <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 grudnia 2022, 09:18

Mikołajki...
2 lata temu najgorsze w życiu, że świadomością że zamiast Mikołaja z czekolady mogę dziecku kupić tylko mikołajkowego znicza 😥
Rok temu czekałam na wieści z kliniki o moich zarodkach, to właśnie s Mikołajki dostałam maila ze się udało i mamy 3 5dniowe ... do tego to właśnie 6.12 był pierwszym dniem mojej ciąży....
Dzisiaj patrzę na babla i czasami nadal nie wierzę że po tym wszystkim mam żywe dziecko w domu ...

Ale rollercoaster!
Doktor wysłał receptę na betadyne dopochwowo, w między czasie ogarniałam temat z moim lokalnym ginekologiem i dostałam receptę na amoksycykline (ona wyszła jako zabójca w wymazie, wydaje się pewniejsza) a ją w wersji doustnej i też dopochwowej.
Także mam 3 różne prochy. Doktor z kliniki napisał, że to nie zaszkodzi do transferu, a koordynatorka mówiła, że niestety będzie wstrzymanie na 100 %.
Także zaufam jednemu i drugiemu i ładuje w siebie betadyne na dół i amotax góra. Ten dopochwowy amotax już odpuszczę. Nie zmieści mi się to wszystko.
Ale cisnę, wracam na ring i walczę do końca!
Musi się udać! Musi, prawda?

Aktualnie na śniadanie biorę 15 tabletek, 2 dopochwowe, w południe 5 sztuk i na noc 15 plus 3 dopochwowo. Niezła artyleria 🤢
Od jutra jeszcze acofil i zaraz heparyna. Zrobiłam wsteiny zastrzyk i sinior wielkości mandarynki więc dam sobie jeszcze 2 dni i zacznę od nowa. Doktor mówił, że mogę od transferu ale chciałabym zacząć od soboty.
Kciuki i modlitwy mile widziane.
Oby te wszystkie problemy przekłuc w sukces! Moje dziecko już tka bardzo upragnione, już tak bardzo ukochane. Chcę je czuć, chce czuć, że rośnie we mnie życie. Mama czeka maluszku. Jeszcze chwila i będziemy razem.

Michałek 3 tygodnie
Piotruś 2 latka 2 miesiące

Jak to wszystko zleciało. Za mną pierwsze 3 tygodnie. Które do łatwych nie należały i nie będą.
Pierwszego dnia kiedy wróciłam do domu. Byłam ciekawa reakcji Piotrusia na braciszka.
Piotrek zobaczył dzidzię w nosidełku. Interesował się nim . Myślałam że będzie ok od tego momentu.
Jak bardzo się myliłam. Przyszła pora spania uspilam Piotrka, Michał leżał w Mojżeszu. Nic nie zapowiadało tego co miało się za chwilę stać. Michał zaczął okropnie placzec przebudził Piotrka. Obydwoje zaczęli płakać. Nie mogłam uspokoić Piotrka stary nie mógł małego , koszmar, chciało mi się ryczeć. Przyleciała babcia było grubo po 24. Zabrała Piotra do siebie. Michał miał szczepionkę rano, pewnie z bólu po niej płakał. Stary pół nocy go uspokajał. Ja spałam ratami.
Na chwilę obecną Piotrek jest usypiany u nas jak zaśnie stary przenosi go do babci i z nią śpi. Potem wymyślimy jak to rozegrać. Inaczej miało być inaczej wyszło.
Od 8 doby Michał zaczął mieć kolki. O matko znowu powtórka z rozrywki. Dlaczego znowu. Pamiętam u Piotrka zaczęły się później koło miesiąca. Nie nie , czemu 2 razy to samo.
Tak jestem silniejsza psychicznie niż wtedy, ale mimo tego nie umiem go uspokoić. Znowu babcia ratuje tyłek. Masuje brzuszek i nóżki. Czasem to pomaga i mamy ładne nocki tylko na karmienie pobudki
Właśnie odnośnie karmienia. Myślałam że będę go karmić cycem. Okazało się że pokarmu mam bardzo mało. Do tego doszły kolki. Stwierdziłam że trzeba działać jak u Piotra. Zrezygnowałam z kp. Od 3 dnia życia dałam mleko Nutramigen. Bo znając życie też może mieć alergię na nabiał.
Święta upłynęły spokojnie. Zero odwiedzin nie chciałam rodziny by nie zarazić małego. Pierwszy spacer na balkonie był 2 dni temu.
Wcześniej nie było dobrej pogody na wycieczki. Jak się uda jutro wypróbuję wózek podwójny.
A mi się kończy sielanka stary jutro do pracy po 3 tygodniowym wolnym.
A odnośnie Piotrka jest bardzo zazdrosny.
Nie umie się przełamać. Zrobił się nie znośny, zwraca na siebie uwagę np wchodząc na stół. Odciaga mnie od małego. Mam taki płaski Bujaczek to ten go przynosi i każe mi małego położyć i iść z nim na górę. Nie potrafi radzić z emocjami a ja nie umiem go przekonać. Naprawdę jest ciężko. Z 2 małych dzieci jest bardzo ciężko. Może gdyby Piotrek miał 3-4 lata byłoby inaczej. On jest mega wrażliwy.

Aries94 IVF bo o naturalsie możemy zapomnieć 14 października 2024, 19:40

Cykl: nie wiem, chyba 4, nie liczę | Dzień cyklu: 20
Dzisiaj połknęłam ostatnią tabletkę antykoncepcji, została jeszcze jedna, ale tak ma być.
Jutro przyjmę piątą dawkę Gonapeptylu, który przyjmuję co drugi dzień.
Tym samym zostaną mi trzy zastrzyki do końca.
Do wizyty zostało 7 dni, które już wiem, że będą mi się dłużyć, ale dam radę.
Jeśli dobrze liczę i gdybam jeśli wszystko będzie ok to być może punkcja odbędzie się w Halloween 🎃 🎃 🎃
Jeśli dobrze liczę i gdybam to pierwszy transfer będzie ok 6-7 listopada.
Jeśli będzie ok.
A co jeżeli nie będzie ok...?

12dpt...
Jutro ostatnia beta 🫣

Rośnij mój okruszku 🙏

Boże, błagam, nie zabieraj mi tego dziecka 🙏🙏


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 czerwca 2024, 14:47

39t3d
Dzisiaj trafilam do szpitala na planowe cc...
Bedzie jutro - ŁADNA DATA 1-12-2022R dla mnie super - idealna !
Nasiedzielismy sie z mezem na sorze 2h z hakiem.
Dopiero po 10 wizyta u dr i podpisal zgode na cc.
Po 10.20 wzieli mnie za drzwi i tam czekalam az mnie ktos zapeowadzi na górę.
Po wywiadzie na patologii ciazy polozyli mnie na sale.
Od razu podlaczenie pod ktg.
Po 15- 20min wizyta doktora stazysty z wywiadem.
Po 12 udalo sie nawet mieć chwile. Oczywiscie chwila bo po 20min neonatolog przyszla abym wypelnila papiery.
A potem dali zupke ok 12.30... od sasiadki dostalam ziemniaczki z pulpetem. Ledwo zjadlam. Malo przyprawiony ten pulpet.
Nie minela 1h a wywiad przyszedl anestezjolog przeprowadzic.
Gdy wreszcie usiadlam na spokojnie to udalo sie wrecz nogi do góry zadrzeć i miec spokoj.
Tuz po 15 przyszla dr - chyba ukrainka zrobic mi usg.
Maly ruszal się żwawo.
Szacowana waga 3400g oczywiscie jutro zobaczymy co i jak.
Wloski widoczne na usg. Hihi
Lysy nie jest - jak miło.
Po powrocie udalo sie wideorozmowe z mezem i corką krotką przeprowadzic.
Slaby zasięg i pixele na maxa.
Ale udalo sie pogadac te 20 min .
Corka jak wrocila od dziadkow z tatusiem rozglądała sie za mną.
Szukała mnie za firankami nawet.
😪😓
Juz tęsknie za nią pisząc to... 😥
Slabe te sanatorium jak tęskni sie nawet za moją małą terrorystką. 😥😨😭

No, ale jutro poznam synka. I to najwazniejsze. Pewnie nerwy przed cc przyjdą pozniej badz z rana !


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 listopada 2022, 18:29

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)